"Kieszonkowe" od waszych rodziców

Nasunął mi się temat, po przeczytaniu tego artykułu:

Czy rodzice pomagają wam finansowo, doraźnie, czy systematycznie?
Czy dokonują opłat za was?

Moja mama raczej nie, sama niewiele ma
Rodzice męża pomagali, ale niesystemtycznie. Opłacali przez pewien czas prąd, bo na ich adres szły rachunki(szczerze powiedziawszy nie wiem czemu).
Pienieżnie do ręki nie. Czasem dawali pieniądze dla wnuków, na buty, albo coś w tym rodzaju.
Teraz się obraziła teściowa, wszelką pomoc zamroziła:)

Jestem zdania, że młodzi sami powinni się utrzymywać, wzrośnie ich przedsiębiorczość, gdy sami będą musieli zdobyć fundusze.
Ale… jak to w życiu różne są sytuacje, każdemu zdarza sie pod krechą, chudsze dni i czasem pomoc potrzebna.
A co wy myslicie?

101 odpowiedzi na pytanie: "Kieszonkowe" od waszych rodziców

  1. mój tato czasem rzuci jakimś szmalem ale na konkretną rzecz… czasem sam coś mi kupi do domu 🙂 ostatnio piłę do metalu 🙂 wcześniej nowy pedał do maszyny, a wcześniej dał na mopa parowego….zdarza się że jak jest ze mną w markecie to płaci za moje zakupy :)… z matka nie utrzymuję kontaktu a i tak jak utrzymywałam wolała wydębiać kasę ode mnie niż się ze mną dzielić…..generalnie rzadko mi tato pomaga, ale jednak…. przypuszczam, że gdyby było naprawdę ciężko mogłabym liczyć na jego wsparcie finansowe….

    … rachunków mi nie płacą, sama muszę…..

    Pozdrówki 🙂

    • moi?
      nigdy
      ani doraźnie, ani systematycznie

      • moja mama czesto podrzuci nam obiadek lub jakiś wiktuał ze wsi (jaja, kiełbasa, warzywo).
        ani razu jej nie oddalam pieniedzy jeszcze…

        • Zamieszczone przez bruni
          moja mama czesto podrzuci nam obiadek lub jakiś wiktuał ze wsi (jaja, kiełbasa, warzywo).
          ani razu jej nie oddalam pieniedzy jeszcze…

          jezeli tak na to spojrzec to moi nam pomagają i to nie tylko rodzice, ale i dziadkowie, ciotki…Jakos rodzina na wsi “dla dzieci” zdrowe mięsko, jajeczka, owoce przetwory podsyla. Mój tatko ma za to problem z gotowniem…zawsze gotuje ilości hurtowe. Jak byłam na studiach żywiłam pół korytarza w akademiku, teraz tez mam w zamrazalniku kilka pudełaek fasolki po bretońsku, bogracza, bigosu, leczo “na szybki obiad”

          Pieniędzy, rachunki nigdy, choć np moja mama kupuje nam prezenty urodzinowe itp jak najbardziej praktyczne…kołdra, poduszki, swerwis, gary itp

          • rodzice ani teściowie nie pomagają nam finansowo, bo nigdy nie było takiej potrzeby, ale za to obydwie strony bombardują nas zdrowymi badylami ze swych ogródków, własnymi przetworami, sokami.

            Jednak wiem to na pewno, ze gdyby kiedykolwiek zaszla potrzeba pomocy finansowej to i jedna i druga strona by to zrobiła 🙂

            • Pomagali (wg mnie bardzo za co jestem im wdzięczna), przez pół roku po ślubie byliśmy z mężem na ich kuchni (dopóki nie umeblowaliśmy swojej i mogłam zacząć gotować oddzielnie). Dopiero po 2 latach od ślubu zaczęliśmy dorzucać się do rachunków (połowę), przez te 2 lata kazali nam się porządnie urządzić. Mieszkamy w jednym domu z moimi rodzicami a to już jest wielka pomoc (budowali dom 2 rodzinny z myślą że ja zostanę w nim z nimi). Pomocy czysto finansowej bym nie przyjęła, podsuwam im pomysły że możemy się złożyć po połowie na wymianę okien, drzwi, pieca CO itp. Prezenty urodzinowe czy świąteczne są typowo praktyczne a to też jest pewna forma pomocy.
              Pomagają bratu siedząc z najmłodszym swoim wnuczkiem, starszemu wnukowi opłacali kiedyś przedszkole, kupując mieszkanie itp.
              Teściowie nie pomagają i nie pomagali nigdy. Męża nakłonili po podstawówce żeby skończył zawodówkę i przynosił szybciej kasę do domu, na studia puścili tylko córki (mąż nadrabia teraz zaległości w wykształceniu – studiuje 🙂 ). Przez kilka lat doili z niego ile się dało na utrzymanie domu (pomimo że pracował jeszcze starszy brat i siostra – oni nie dawali nic). Na wesele musiał zapracować sobie sam (bratu wesele wyprawili oni). Z domu mąż wyszedł tylko z 1 walizką ubrań, teraz to oni patrzą co by im coś dać, kupić.
              Wiem, że mąż wychował się w biednym domu, ale nie mogę zrozumieć takiego nierównego traktowania rodzeństwa (jednego wydoimy z kasy a drugiemu damy wszystko, wykształcenie itp). Nie rozumiem też rozrzutności teściowej na rachunki za telefon 200-400 zł miesięcznie a do garnka nie ma co włożyć.

              • kieszonkowe
                od rodziców jako dziecko nie dostawałam to teraz tym bardziej…
                teście też się nie wychylają………….. na szczęście nie ma takiej potrzeby 🙂

                • Kiedyś, jak żyła teściowa to pomgła nam dwa razy: raz, nie miałam za co kupić lekarstw, moja mama była wtedy na wyjeżdzie, ciąża zagrożona, teściowa wyłożyła i raz z własnej inicjatywy wysłali męża na kurs prawa jazdy. Więcej nie pamiętam. Ale kobieta była super.
                  Teściu, gdyby mógł to zdarby z nas skórę. Potrafił przyjechać do na nie po to by zobaczyć wnuki ale po kasę. Teraz, gdy mieszakmy na wsi nie przyjeżdza wogóle bo mu się nie opłaca. Mojego syna widział parę razy w życiu, na palcach jedej ręki można policzyć i to tylko było widzenie z mojej inicjatywy.
                  Natomiast moja mama pomaga nam praktycznie. Kiedyś mieszkaliśmy u niej, od 5 ciu lat ona u nas. Kuchnia oddzielna. My wszystko opłacamy a mama pomaga w domu, popilnuje dzieci, jak to babcia. A, Kupiła żyrandole do salonu, komody. Także trochę by się nazbierało. Ale z jej renty to i tak dużo może. Gdyby mieszkała sama to myśmy by musieli dokładać.

                  • Rachunki opłacamy sami
                    Ale mój tata zajmuje się zawodowo wykończeniami wnętrz
                    Prawie całą chatę nam wyremontował
                    nie wziął od nas nawet złotówki
                    A oprócz tego dzięki niemu sporo zaoszczędziliśmy też na materiałach
                    wiedział gdzie, co kupić itp. żeby było taniej
                    Moi rodzice należą do dość praktycznych osób
                    prezenty – zawsze dostajemy od nich coś do domu
                    Na Gwiazdkę tata zrobił dla J. biurko
                    wcześniej były drzwi do szafy Komandor, kanapa
                    Uważam, że mamy od nich naprawdę dużą pomoc.
                    Nie systematyczną, bo na rachunki zarabiamy sami 😉

                    Aaa jeszcze mi się przypomniało, że dzieki rodzicom K.
                    mamy hiszpańskie kafle w kuchni i łazience 😉
                    Sami na pewno byśmy tyle kasy na kafle nie wydali

                    • największym “kieszonkowym” jest dla nas pomoc mamy przy Krzysiu

                      stałej pomocy nie potrzebujemy
                      ale oczywiscie korzystamy z owoców, warzyw, przetworów, jaj – to dla nas i rodziców jest naturalne

                      • Ani “kieszonkowego”, ani obiadków, ani zajmowania się wnuczką 🙂

                        • Zamieszczone przez nesfree
                          Ani “kieszonkowego”, ani obiadków, ani zajmowania się wnuczką 🙂

                          masz mnie:)
                          wiesz, że na obiadek możesz wpasc zawsze;)
                          jak nie gołabki tesciowej to inna masakra ze mną w kuchni w roli głownej:)
                          ale mowiłaś że lubisz extremalnie;)

                          • Zamieszczone przez bruni
                            masz mnie:)
                            wiesz, że na obiadek możesz wpasc zawsze;)
                            jak nie gołabki tesciowej to inna masakra ze mną w kuchni w roli głownej:)
                            ale mowiłaś że lubisz extremalnie;)

                            Dziewczyno!
                            Twoją sałatkę odgapiam do dzisiaj!
                            Robię ją co 2 dni i nawcinam się jak dziki królik!

                            Wymyśliłam wersję z serem pleśniowym 🙂

                            • Zamieszczone przez nesfree

                              Wymyśliłam wersję z serem pleśniowym 🙂

                              ja też;)
                              i z tunczykiem…
                              z kurczakiem…
                              i bez zwierząt;)

                              • gdyby nie moi rodzice z pewnością nie mielibyśmy tego co mamy
                                baaaaaaaaaaardzo pomogli nam w budowie domu
                                nie wyobrazam sobie brac od rodzicow na rachunki czy na zycie – obym nigdy nie musiała
                                mama czesto jak gdzies pojedzie kupuje mi jakies ciuchy, czy dla majuta ubrania czy jakies gadzety, zawsze mowi : “mam Cie jedna, nie odbieraj mi tej przyjemnosci – maja tez jedna – tym bardziej”.

                                tesciowie finansowo nie – tesciowa czesto jak cos ugotuje to nam daje, sa tez chetni do opieki nad mala.

                                generalnie NIE OCZEKUJE pomocy finansowej, nie przyszlo mi o to prosic nigdy, jesli pomagaja – z wlasnej woli.

                                • kilka miesięcy po slubie mieszkalismy z rodzicami i tesciami (na zmiane co noc gdzie indziej). No to wtedy nas utrzymywali. Od tamtej pory to tesciowie nam kupuja drogie prezenty przy okazji swiąt lub urodzin – zwykle rzeczy do domu typu żelazko, kran czy grzejnik – to co było akurat potrzebne. kase nam pozyczali jak kupowalismy dom ale oddalismy. Wałówke od nich często dostajemy ale w wersji gotowej czasem jakies zakupy np swoiskich wędlin – czasem sie rozliczamy a czasem nie (ale zwykle z kozyscią dla nas tesciowa podlicza :)). teraz to sie zmieni bo tesciowa idzie na emeryture i pewnie beziemy my im dawac górką 🙂
                                  Moi rodzice zajmuja sie moimi dziećmi jak ja pracuje i ja im płace. tate tez czasem zatrudniam i tez mu kase daje (jako elektryka, kład z mezem podłoge itp). mają małe dochody i nieregularne. jak ja nie miałam to pomagali za darmo, teraz mam to sie odpłacam.

                                  • moi rodzice pomagali i pomagaja mi “od zawsze”. oplacali moje studium i studia /pomimo, iz bylam juz “zona przy mezu” ;)/, pozniej praktycznie sami splacali kredyt za moje pierwsze mieszkanie, gdy mieszkalam sama i mialam tylko jedna pensje, to co miesiac moglam korzystac z ich pomocy /dostalam dodatkowa karte do mamy konta/. gdy urodzil sie makary, to kupili doslownie wszytsko, co bylo potrzebne dla dziecka /do dzis praktycznie ubieraja nam dwoje dzieci/. nie mamy od nich pomocy regularnej, bo taka nie jest nam potrzebna – na chleb i rachunki zarabia spokojnie moj maz 🙂 zdarzylo sie, ze przy wiekszych wydatkach /nowe meble/ pozyczylam od rodzicow kilka tysiecy – gdy oddawalam, to nie przyjeli, powiedzieli, ze to od nich prezent. bez przerwy kupuja ubranai dla naszych dzieci, ksiazki, jakies praktyczne drobiazgi do domu. na imieniny/urodziny/swieta dostajemy raczej to, co nam sprawi przyejmnosc /kosmetyki, ksiazki, struny, etc./, ale zdarzaja sie i praktyczne prezenty – np. posciel. w miare potrzeby i mozliwosci zajmuja sie chlopcami – rodzice mieszkaja we wroclawiu, my prawie 300 km od nich, wiec ta pomoc jest rzadka, ale niezwykle potrzebna. zawsze po moich porodach mama do nas przyjezdzala i zajmowala sie dziecmi, domem i mna, w czasie choroby makarego brala urlop i przyjezdzala do nas /pawel byl w chinach na dwutygodniowym tlumaczeniu, ja mialam nowa prace i zero mozliwosci pojscia na L4 czy chocby urlop/. tato maniacko robi przetwory i doslownie zawala nas najrozniejszymi sokami, przecierami,salatkami,dzemami. juz rozdaje wszystkim znajomym, bo naprawde nie mam co z tym robic.

                                    tesciowie – dokladnie odwrotnie. maz wyprowadzil sie z rodzinengo domu tak,jak stal. nie dostal od nich niczego na rozpoczecie samodzielnego zycia. nigdy nie pomoagali i nie pomagaja przy dzieciach. tak bardzo nie lubie tych ludzi, ze chyba nawet nei ma sensu, abym pisala, ile zlego zrobili. w tamtym roku, po raz pierwszy w zyciu pomogli nam finansowo – przez kilka miesiecy placili polowe raty kredytu na dom. nie zrobili tego sami i dobrowolnie. dlugo by pisac o powodach ich pomocy,ale glownym byla chec… pokazania jej siostrom,jacy to oni sa dobrzy i kochani.

                                    w styczniu tesciowie z egoizmu, glupoty, nie wiem,czego jeszcze, okaleczyli makarego. ma oszpecona twarz do konca zycia, prawdopodobnie czeka go operacja.
                                    kilka godzin po wypadku przywiezli nam dziecko, weszli do domu bez slowa wyjasnienia, bez zadnego tlumaczenia, na pytania o to, co sie stalo, arogancko i ostentacyjnie milczeli. Nie udzielili dziecku zadnej pomocy przez 5 godzin, nie powiadomili nas o tym, co sie stalo. na pogotowiu lekarka nie chciala nam uwierzyc, ze dziecko bylo tyle godzin trzymane bez zadnej pomocy…
                                    dla mnei to nie sa ludzie. sa gorsi niz zwierzeta. skupieni na sobie az do obledu, chciwi, pazerni, interesowni. nigdy nie zauwazylam u nich normalnych, ludzkich uczuc, zadnej serdecznosci, ciepla. sa absolutnie pozbawieni honoru, poczucia odpowiedzialnosci.
                                    ja ze swojej strony zaniechalam jakichkolwiek kontaktow z nimi, calkowicie odseparowalam od nich moje dzieci, nie chce by mieli z nimi jakikolwiek kontakt.

                                    moi rodzice dochody maja mocno srednie – raczej w kierunku niskich. tato jest na rencie i prowadzi malutki sklepik papierniczy, ktory praktycznie pozwala zarobic tylko na koszty. to bardziej hobby taty i cos, co pozwala jemu czuc sie potrzebnym i przydatnym; mama pracuje w spoldzielni, pensje ma mocno srednia. pomagaja zarowno nam, jak i mojej siostrze oraz babciom – swoim mamom. typ ludzi, ktorzy ostatnia koszule oddadza komus, kto potrzebuje.

                                    tesciowie – dochody maja naprawde wysokie, bardzo grubo powyzej sredniej krajowej. tesc na emeryturze wojskowej, pracuje w dyrekcji jednego z centrow handlowych /emeryture chyba ma czesciowo zminiejszona wlasnie przez to, ze jego oficjalna pensja jest bardzo wysoka/, tesciowa bibliotekarka i nauczycielka, ale zarobki ma zadziwiajaco wysokie. nikomu nie pomagaja ale sami otrzymuja pomoc np. paczki od siostry mieszkajacej za granica/, niczego nie dali swoim synom /drugi wciaz mieszka z nimi, ale oplaca czesc rachunkow/. maja spore oszczednosci. inwestuja tylko w siebie /glownie tesc/, ale tez sa chytrzy dla samych siebie – kupuja np. najtansze produkty spozywcze w marketach, tanei kosmetyki, itp.,

                                    • Zamieszczone przez ulaluki

                                      Czy rodzice pomagają wam finansowo, doraźnie, czy systematycznie?
                                      Czy dokonują opłat za was?

                                      Zazdroszcze Wam dziewczyny, takie wsparcie to fajna sprawa.

                                      Nam rodzina, rodzice nie pomagaja finansowo – wogole, to raczej my czasem jeszcze musimy pomoc jakos tak to wychodzi a w inny sposob – do tej pory nei pomagal nam nikt, a rodzine mamy duza, my sie nie prosimy, a oni milcza zeby czasem nikt nie zauwazyl ze pomocy potrzebujemy (np jak remontowalismy mieszkanie – wszystko sami bo nie bylo nas wtedy na firme stac). Przez pierwsze 6 miesiecy zycia naszego szkrabusia wszyscy przychodzili tylko towarzysko. Na poczatku tesciowa ugotowala i podala przez meza z 5 obiadkow, moja mama czasem rosol (ja go nie jem). Opieka nad dzieckiem – jak bardzo naprawde bardzo potrzebujemy, to jezeli tesciowa nie zajmuje sie akurat rzadnym z pozostalych wnukow lub nie idzie do kosciola, to ew wted moze przyjsc i z malym posiedziec, ale poniewaz z reguly zajmuje sie juz 3 innych wnuczat to dla naszeg czasu juz niestety czasu brak (bardzo malo)

                                      Studia – gdyby moim rodzice nadal sie tak angazowali w moje wychowanie, to nigdy bym na nie nie poszla – przez nich, maz chodzil na zaoczne i sam musial je sobie oplacic co do zlotowki.

                                      Takze my radzimy sobie zupelnie sami – jest niezle, biorac pod uwage fakt, ze zaczynalismy od kompletnego zera i nikt nam nie pomagal. Ale mamy wlasnie taka satysfakcje – wszystko co osiagnelismy to wlasnymi silami. Choc czasem przykro i zal, ze wlasnie nie mozemy liczyc raczej na nikogo….

                                      • Zamieszczone przez AniaOS

                                        w styczniu tesciowie z egoizmu, glupoty, nie wiem,czego jeszcze, okaleczyli makarego. ma oszpecona twarz do konca zycia, prawdopodobnie czeka go operacja.
                                        kilka godzin po wypadku przywiezli nam dziecko, weszli do domu bez slowa wyjasnienia, bez zadnego tlumaczenia, na pytania o to, co sie stalo, arogancko i ostentacyjnie milczeli. Nie udzielili dziecku zadnej pomocy przez 5 godzin, nie powiadomili nas o tym, co sie stalo. na pogotowiu lekarka nie chciala nam uwierzyc, ze dziecko bylo tyle godzin trzymane bez zadnej pomocy…

                                        zmroziło mnie 🙁

                                        • od 1,5 roku pomaga mi moja matka… No głupio mi tak ale bardzo jestem jej wdzięczna. Teraz już nie będzie musiała- teraz to ja jej będę mogła pomóc:)

                                          Ale bywało, że dawała mi znaczne kwoty….tak nam wyszło…
                                          Ale 3/4 naszych znajomych ma tak, że rodzice im opłacają dom ( dostali od nich dom i nawet tel. tam nie płacą-robią to rodzice), albo dostali i dom, i pracę i jeszcze opiekę nad dzieckiem albo rodzice wzięli kredyt na chatę i sami go spłacają itd.
                                          Chyba tylko my sami sobie musieliśmy to wszystko załatwiać;) a nawet jeśli ktoś nie dostał dom u to mu chociaż dziecka pilnują;)

                                          U mnie nic z tych rzeczy. Za łatwo być nie może;)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: "Kieszonkowe" od waszych rodziców

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general