kochajac ksiedza

przeczytalam wlasnie

zaczynajac czytac, juz mialam w glowie cala liste krytyki wobec ksiedza, kobiety, generalnie wszystkiego

w trakcie pomyslalam sobie, ze mi ich zal w tym ich rozdarciu

skonczylam i… zal gdzies zniknal – rzeciez oni sa po prostu szczesliwi i w tym szczesciu najzwyczajniej pogodzeni z zyciem w ukrywanym zwiazku

358 odpowiedzi na pytanie: kochajac ksiedza

tygryska Dodane ponad rok temu,

Może są szczęśliwi, a może nie. W końcu mamy tu relację tylko jednej osoby w tym związku, partner tej kobiety, jak sama go nazywa, nie wypowiedział się więc skąd pewność, że on podchodzi do ich związku tak, jak ona to opisuje.

Zakładając jednak, że ona go zna tak dobrze jak twierdzi to ja i tak nie zazdroszczę takiego życia. Jakoś nie mieści mi się to w głowie, że tak bardzo jej taka rzeczywistość odpowiada. Niby jest partner, a jakoby go nie było… Ciągłe ukrywanie swoich prawdziwych uczuć przed córką, rodziną i znajomymi – czy można być prawdziwie szczęśliwym żyjąc na co dzień w kłamstwie?:Hmmm…:

efik Dodane ponad rok temu,

dla mnie to też jakby oszukiwanie samego siebie a z punktu widzenia moralnego to również miałabym kaca….
nie wiem czy potępiam taki związek – to nie moje życie a każdy ma swoją moralność – nie zdecydowałabym się na taki układ i tego typu związek ale to ja – nie mnie ich osądzać
w Boga wierze ale do kościoła już nie chodze, męża mam ateistę.

poczytajcie komentarze pod tym artykułem, niektóre są naprawde trafne, ciekawe

beamama Dodane ponad rok temu,

Ja tam nie wierzę w takie szczęście :Niepewny:W ogóle trudno mi uwierzyć w szczęście związków opartych na poczuciu winy…….

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:skonczylam i… zal gdzies zniknal – rzeciez oni sa po prostu szczesliwi i w tym szczesciu najzwyczajniej pogodzeni z zyciem w ukrywanym zwiazku

A mnie jakoś ta kobieta irytuje,sama nie wiem czemu.

No i nie wiem,czy są do końca szczęśliwi, raz że nie znamy jego punktu widzenia,a dwa jakby była szczęśliwa,to po co chęć wynurzeń obcemu dziennikarzowi?

Nie oceniam ludzi,absolutnie.
Niemniej jakoś nie poszułam sympatii do niej,oczywiście że nie dlatego,że spotyka sie z księdzem.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:przeczytalam wlasnie

zaczynajac czytac, juz mialam w glowie cala liste krytyki wobec ksiedza, kobiety, generalnie wszystkiego

w trakcie pomyslalam sobie, ze mi ich zal w tym ich rozdarciu

skonczylam i… zal gdzies zniknal – rzeciez oni sa po prostu szczesliwi i w tym szczesciu najzwyczajniej pogodzeni z zyciem w ukrywanym zwiazku

Ludzie sobie wmawiają różne romantyczne głupstwa;) a to wszystko jest banalne, wiesz?;) i pozostaje tylko niesmak. Ja mam takie odczucia.
By nie było-nie chodzi, że on wielki pan ksiądz i ojej-teraz czeka go piekło;)))))

Po prostu….po co tak siebie oszukiwać? albo rybki albo akwarium;) życie pokazuje, że takie łapanie wielu srok za ogon nigdy nie popłaca koniec końców.
Pół biedy jak sobie ludzie zdają z tego sprawę-i nie układają całego życia pod miraż….ot, taki romans.

Aha- dodam jeszcze-mi się to kojarzy z rozbiciem cudzego związku….z podobnymi komplikacjami uczuciowymi. To nie jest fair.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

No i ja się już namyśliłam,co mi nie pasuje.
Czuję od niej zakłamanie, wybielanie się, oszukiwanie może samej siebie.

Znam katolików,którzy bardzo są związani z Bogiem,przestrzegają przykazań dokładnie.
Są ludźmi, popełniają błędy, ale wiem,że gdyby w ten sposób by się stało,że zakochała by się w ksiądzu,czy ksiadz by się zakochał, nie potrafiliby by być szczęśliwi.
Mieli by po prostu wyrzuty sumienia.
A ten ksiądz miał już kobietę,teraz druga albo kolejna, ja nie krytykuję,tylko trudno mi uwierzyć,że tak mocno jest związany z Bogiem, jest szcześliwy popełniąc grzech(albo kobieta idealizuje).

Przecież on nie może przyjmować Komunii, to jak może być blisko Boga?
Nie chodzi,że umoralniam, tylko czuję jakieś zakłamianie.

No i tak zastanawiam się, czy można powiedzieć o meźczyźnie, który zdradza,że jest dobrym mężem, że jest bardzo blisko żony?

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Ja tak mówię-bo widziałam sytuację na własne oczy.
On ksiądz- i miał właśnie taki dylemat…jenyyy jak on się męczył!
Bardzo cierpiał:(

Po co taka baba zawraca głowę komuś takiemu, jak ksiądz??? mało ma wolnych?
I ja-ateistka nigdy nie wychowana w instytucji kościelnej- poradziłam mu by został wierny sobie. I zerwał znajomość.

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:

Przecież on nie może przyjmować Komunii, to jak może być blisko Boga?
Nie chodzi,że umoralniam, tylko czuję jakieś zakłamianie.


Komunia jak komunia, ale udzielanie sakramentów? Nie udziela np. spowiedzi? (nie wiem, bo nie chce mi się czytać artykułu)

Co do piekła, to hm… Celibat to raczej interpretacja Kościoła, a nie przykazanie?

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Komunia jak komunia, ale udzielanie sakramentów? Nie udziela np. spowiedzi? (nie wiem, bo nie chce mi się czytać artykułu)

Nie ma nic otym, albo nie doczytałam.
Co do piekła, to hm… Celibat to raczej interpretacja Kościoła, a nie przykazanie?[/QUOTE]
O piekle tu raczej nikt nie pisze. Nie o to chodzi.

Celibat rzeczywiście to nie przykazanie, ale życie księdza z kobietą to grzech według Kościoła?
A ksiadz ma też zachowywać przykazania kościelne.
Naprawdę nic mi do tego co robi ten ksiądź, to też człowiek, tylko chciałabym poprostu nazywać rzeczy po imieniu.
To są moje odczucia po przeczytaniu artykułu,tam jest wszystko z punktu widzenia kobiety,może ksiądz zupełnie inaczej to widzi.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Komunia jak komunia, ale udzielanie sakramentów? Nie udziela np. spowiedzi? (nie wiem, bo nie chce mi się czytać artykułu)

Co do piekła, to hm… Celibat to raczej interpretacja Kościoła, a nie przykazanie?

Jak dla mnie bzdura na kółkach;) powinien być zniesiony!
Tyleko, że bardzo to silnie siedzie w głowach tych ludzi- taka zasada a jak się już w to bawisz- to działaj zgodnie z narzuconymi sobie normami.
Mnie to martwi-ten konflikt totalny…oni tak mają wbite do głowy-brak celibatu=grzech. Czy słuszne-czy nie-to inna historia, pewnie!

Ale na stan obecny złamanie ślubów odbija się bardzo emocjonalnie…
Nie ważne co by to było- przeca w religii i tak wszystko jest umowne!

Gdyby było przyjęte, że rozbicie porcelanowego czajniczka ( wybaczcie mi już ten przykład z Dawkinsa) grozi potępieniem, piekłem itd. itd- to dokonanie tego czynu powodowałoby takie same komplikacje emocjonalne.

No-tu jest gorzej-bo wchodzi w grę jeszcze 2 człowiek. ( a często i 3 jak się dziecko pojawi)
Tak czy siak- jak się już coś bardzo mocno do głowy wbiło-to złamanie TABU-silnie się odbije na psychice.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Jak dla mnie bzdura na kółkach;) powinien być zniesiony!

Według mnie też. Więcej dobrego by to przyniosło, moim skromnym zdaniem.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Według mnie też. Więcej dobrego by to przyniosło, moim skromnym zdaniem.

Nie dla finansów KK;)

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Nie dla finansów KK;)

To jest właśnie argument mojego brata przeciwko zniesieniu celibatów.:)

kantalupa Dodane ponad rok temu,

a ja tak sobie mysle, ile tego poczucia winy (generalnie, bo ja sie w slowach tej babki nie doszukalampoczucia winy) to jest wlasnie sprawa lamania praw koscielnych, na ktore czlowiek sie godzi, bo chce przynalezec do wspolnoty, ktira generalnie mu odpowiada, ale w sumie nie widzi podstaw do wlansie takich wymagan (kurka, chyba sie petle w tej wypowiedzi, ale mam nadzieje, ze kumacie, o co mi chodzi)

mam jedna znajoma, ktora przez 11 lat zyla w zwiazku z duchownym jako osoba bardzo wierzaca
chyba byli szczesliwi generalnie w tej swojej milosci, choc pewnie trudno im bylo
ale mysle sobie, ze bywaja rozne pokrecone zwiazki, ktore wymagaja jakiegos poswiecenia
wiec moze o jednak daje sie tak zyc?
osobiscie nie umialabym, mam jakies zgola inne potrzeby, w ogole osbie takiego ukrywanego zwiazku z praktycznej strony nie wyobrazam
ale jakos z wiekiem mi przyszlo, ze skoro dla kogos to jest wykonalne, to moze trzeba po prostu w to uwierzyc?

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:a ja tak sobie mysle, ile tego poczucia winy (generalnie, bo ja sie w slowach tej babki nie doszukalampoczucia winy) to jest wlasnie sprawa lamania praw koscielnych, na ktore czlowiek sie godzi, bo chce przynalezec do wspolnoty, ktira generalnie mu odpowiada, ale w sumie nie widzi podstaw do wlansie takich wymagan (kurka, chyba sie petle w tej wypowiedzi, ale mam nadzieje, ze kumacie, o co mi chodzi)

mam jedna znajoma, ktora przez 11 lat zyla w zwiazku z duchownym jako osoba bardzo wierzaca
chyba byli szczesliwi generalnie w tej swojej milosci, choc pewnie trudno im bylo
ale mysle sobie, ze bywaja rozne pokrecone zwiazki, ktore wymagaja jakiegos poswiecenia
wiec moze o jednak daje sie tak zyc?
osobiscie nie umialabym, mam jakies zgola inne potrzeby, w ogole osbie takiego ukrywanego zwiazku z praktycznej strony nie wyobrazam
ale jakos z wiekiem mi przyszlo, ze skoro dla kogos to jest wykonalne, to moze trzeba po prostu w to uwierzyc?
A to swoją drogą- że w sumie TYLKO tych swoje wie, jak im jest. To ich świat i masz rację-bo nie ma nigdzie równania na związek…

Jak się widzi różne historie ludzkie to się trochę zmienia punkt widzenia- bo nie muszą one przystawać do schematów, prawda?:)
I nikomu nic do tego- bo tych dwoje ( potencjalnych dwoje) i tak będzie miało głęboko w nosie innych;) jedyne co może dopiec w takim układzie- to chęć ‚wyrównania” do ogółu-przez ten ogół oczywiście;)

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:
O piekle tu raczej nikt nie pisze. Nie o to chodzi.

Ekhm… Ktoś jednak napisał o piekle 😉
Zamieszczone przez ulaluki:
Celibat rzeczywiście to nie przykazanie, ale życie księdza z kobietą to grzech według Kościoła?
A ksiadz ma też zachowywać przykazania kościelne.

Ksiądz ma też robić inne rzeczy. Tu wg mnie nie chodzi tylko o tego księdza.
Nie rozumiem, po co jest księdzem, skoro przez swój związek… no praktycznie jakby tym księdzem nie był.

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:
ale mysle sobie, ze bywaja rozne pokrecone zwiazki, ktore wymagaja jakiegos poswiecenia
wiec moze o jednak daje sie tak zyc?

Żyć pewnie tak, ale…
Ale po co tak?
W sensie: po co dalej być księdzem, skoro będąc w tym związku, nie może być księdzem w pełni. Nie może dostać uczciwego rozgrzeszenia, jeśli szczerze nie żałuje i tego nie przerwie. To w jaki sposób on pełni posługę? Jak udziela sakramentów? W kłamstwie i z grzechem na sumieniu – uważa, że są ważne o czach Kościoła?
A jeśli wierzy naprawdę w Boga – to na co się w swym mniemaniu skazuje po śmierci?
Jak można ze świadomością bycia potępionym nauczać innych drogi do Boga i markować posługę kapłańską? Jeśli poświęciłby temu tematowi choć chwilę refleksji, musiałby uznać, że po prostu odgrywa swoją rolę w teatrze, a nie jest księdzem.
Chyba że jest tym księdzem z pobudek innych… A tak się zdarza…

Kocha kogoś tak bardzo, że zdradza Boga, któremu poświęcił życie? Odszedłby z kapłaństwa. Przecież tym by bardziej Boga nie zdradził, niż zdradza. Dlatego moim zdaniem ukrywanie takiego związku jest pod publiczkę i pod ludzi, a nie dla sumienia i dla Boga.

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:
I nikomu nic do tego

Aa ja uważam, że taki związek jak chyba żaden inny ma prawo bulwersować ludzi, którzy zawierzają księżom. Bo przez związek pozamałżeński księgowej jej klienci w pracy nie muszą ucierpieć; przez związek księdza – imho tak.
I dotyczy to spraw wykraczających poza doczesne.

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

wydaje mi sie ze takie zycie w ukryciu niestety nie moze byc ukryte, myslenie ze tak jest jest naiwnoscia, albo glupota jak kto woli, ci ludzie nie zyja poza spoleczenstwem
i co to za poswiecenie i co to za milosc ktora innym wyrzadza krzywde?

bo mz taka milosc dla tych zwyklych ludzi dookola ktorzy dla swojej wiary czy idei wyrzekaja sie wielu spraw jest po prostu zgorszeniem

nawet nie o to chodzi ze potem ten ksiadz wychodzi na ambone i poucza albo siada do konfesjonalu – to moze bulwersowac bo jakaim prawem ktos kto zyje niezgodnie z zasadami ktore udaje ze wyznaje moze pouczac, ale nawet dla tych ktorzy uwazaja ze kazdy bedzie osadzony za swoje czyny jest gorszace

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:wydaje mi sie ze takie zycie w ukryciu niestety nie moze byc ukryte
a do tego nie jest ukryte przez tym, w którego wierzy przynajmniej jedna z tych osób
wierzy tak bardzo, że poświęciła mu życie

co z tego, że jacyś ludzie się nie dowiedzą?
daje to jakikolwiek komfort wobec świadomości, że Bóg wie i osądzi?

dlatego szczęście moim zdaniem możliwe nie jest, na pewno natomiast jest przyjemność 😉
stwierdzenie, że zakazany owoc najlepiej smakuje, nie jest pustym sloganem 😉

vieshack Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Żyć pewnie tak, ale…
Ale po co tak?
W sensie: po co dalej być księdzem, skoro będąc w tym związku, nie może być księdzem w pełni. Nie może dostać uczciwego rozgrzeszenia, jeśli szczerze nie żałuje i tego nie przerwie. To w jaki sposób on pełni posługę? Jak udziela sakramentów? W kłamstwie i z grzechem na sumieniu – uważa, że są ważne o czach Kościoła?
A jeśli wierzy naprawdę w Boga – to na co się w swym mniemaniu skazuje po śmierci?
Jak można ze świadomością bycia potępionym nauczać innych drogi do Boga i markować posługę kapłańską? Jeśli poświęciłby temu tematowi choć chwilę refleksji, musiałby uznać, że po prostu odgrywa swoją rolę w teatrze, a nie jest księdzem.
Chyba że jest tym księdzem z pobudek innych… A tak się zdarza…

Kocha kogoś tak bardzo, że zdradza Boga, któremu poświęcił życie? Odszedłby z kapłaństwa. Przecież tym by bardziej Boga nie zdradził, niż zdradza. Dlatego moim zdaniem ukrywanie takiego związku jest pod publiczkę i pod ludzi, a nie dla sumienia i dla Boga.

tu się podpiszę
mam wrażenie, że facet jest po prostu wygodny – ma kobietę kiedy chce i wciąż swoje życie księdza, które lubi.
i ma farta, że znalazł kobietę, która się na to zgadza….

aniaos Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:… Nie rozumiem, po co jest księdzem, skoro przez swój związek… no praktycznie jakby tym księdzem nie był.

Zamieszczone przez Lea:W sensie: po co dalej być księdzem, skoro będąc w tym związku, nie może być księdzem w pełni. Nie może dostać uczciwego rozgrzeszenia, jeśli szczerze nie żałuje i tego nie przerwie. To w jaki sposób on pełni posługę? Jak udziela sakramentów? W kłamstwie i z grzechem na sumieniu – uważa, że są ważne o czach Kościoła?
A jeśli wierzy naprawdę w Boga – to na co się w swym mniemaniu skazuje po śmierci?
Jak można ze świadomością bycia potępionym nauczać innych drogi do Boga i markować posługę kapłańską? Jeśli poświęciłby temu tematowi choć chwilę refleksji, musiałby uznać, że po prostu odgrywa swoją rolę w teatrze, a nie jest księdzem.
Chyba że jest tym księdzem z pobudek innych… A tak się zdarza…

Kocha kogoś tak bardzo, że zdradza Boga, któremu poświęcił życie? Odszedłby z kapłaństwa. Przecież tym by bardziej Boga nie zdradził, niż zdradza. Dlatego moim zdaniem ukrywanie takiego związku jest pod publiczkę i pod ludzi, a nie dla sumienia i dla Boga.

mysle tak samo.
mysle, ze osoba wierzaca moze tez czuc sie oszukana przez ksiedza, ktory zyje w taki wlasnie sposob…
Zamieszczone przez vieshack:mam wrażenie, że facet jest po prostu wygodny – ma kobietę kiedy chce i wciąż swoje życie księdza, które lubi.
i ma farta, że znalazł kobietę, która się na to zgadza….

fakt.
wydaje mi sie tez, ze babce rowniez jest bardzo wygodnie i ewentualna zmiana stanu owego ksiedza tak naprawde wcale na reke jej nie jest.
tyle mowi o tej akceptacji, milosci, tolerancji dla takiego stanu rzeczy, ze ja jej ani odrobine nie wierze.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Żyć pewnie tak, ale…
Ale po co tak?
W sensie: po co dalej być księdzem, skoro będąc w tym związku, nie może być księdzem w pełni. Nie może dostać uczciwego rozgrzeszenia, jeśli szczerze nie żałuje i tego nie przerwie. To w jaki sposób on pełni posługę? Jak udziela sakramentów? W kłamstwie i z grzechem na sumieniu – uważa, że są ważne o czach Kościoła?
A jeśli wierzy naprawdę w Boga – to na co się w swym mniemaniu skazuje po śmierci?
Jak można ze świadomością bycia potępionym nauczać innych drogi do Boga i markować posługę kapłańską? Jeśli poświęciłby temu tematowi choć chwilę refleksji, musiałby uznać, że po prostu odgrywa swoją rolę w teatrze, a nie jest księdzem.
Chyba że jest tym księdzem z pobudek innych… A tak się zdarza…

Kocha kogoś tak bardzo, że zdradza Boga, któremu poświęcił życie? Odszedłby z kapłaństwa. Przecież tym by bardziej Boga nie zdradził, niż zdradza. Dlatego moim zdaniem ukrywanie takiego związku jest pod publiczkę i pod ludzi, a nie dla sumienia i dla Boga.

pod ciebie sie podepne, ale generalnie mi takie mysli do glowy przychodza
pamietam jak swego czasu w okresie najwiekszego zwatpienia w instytucje kosciola, a kiedy jeszcze obecnosc kosciola w moim zyciu byla dosc istotna, zapytalam ksiedza – bardzo rozsadnego i otwartego zreszta, gotowego dyskutowac o dogmatyzmie – dlaczego nie maja jakiejs bardziej systematycznej selekcji tzw. powolan, bo sadzac po liczbie duchownych, ktirzy popadaja w roznego rodzaju tarapaty (dyskutowalismy akurat o naduzyciach finansowych i wpadkach typu biskup paetz)
powiedzial mi wowczas, ze ksiadz jest tylko narzedziem i lichym posrednikiem, ale ciagle czlowiekiem, dlatego nie mozna upatrywac sie w nim wiernego odbicia drogi chrystusa
w swietle tych slow, dla mnie ksiadz zyjacy z kobieta jest w jakims sensie usprawiedliwiony
nie wiem jakie podstawy biblijne ma celibat, ale popatrzmy same, jak rozne interpretuje sie biblie – np. w srodowisku mormonow z ich wielozenstwem – a to wybitnie religijni przeciez ludzie
nie chce usprawiedliwiac tej pary, ale jakos ten wlasnie pojedynczy wywiad dal mi do myslenia – mozna chyba tak zyc skoro ludzie tak zyja
choc ja osobiscie bym tak nie chciala

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:Aa ja uważam, że taki związek jak chyba żaden inny ma prawo bulwersować ludzi, którzy zawierzają księżom. Bo przez związek pozamałżeński księgowej jej klienci w pracy nie muszą ucierpieć; przez związek księdza – imho tak.
I dotyczy to spraw wykraczających poza doczesne.

Bardzo wycięłaś z kontekstu to zdanie.
Nie mówię już tu o tym przykładzie! ( swoje zdanie na ten temat zawarłam w pierwszych postach)

Tylko o „dziwnych układach”- a bywają najróżniejsze;)
I że generalnie jak ktoś już jest w takim związku-to ma się gdzieś całą resztę;) I nieprzychylne opinie.
Taka refleksja ogólna to była;) do różnych związków….
Bo jaki jest schemat „tego jedynie słusznego”? on wyższy i 5 lat starszy?;)
itd.?;)

asik Dodane ponad rok temu,

Nie podoba mi się takie podejście do życia, do związku
Imo to oszukiwanie samych siebie i wszystkich wokół
takie życie w ciągłym kłamstwie byłoby dla mnie strasznie męczące
A poza tym, wychodzę z założenia, że nic nie musi być „na zawsze”
jeśli coś nam nie odpowiada w dotychczasowym życiu
to po co oszukiwać, kręcić, kłamać
skoro można szczerze porozmawiać i iść dalej swoją drogą w „inne życie”
Skoro ksiądz nie czuje już powołania, zakochał się, chce być z tą kobietą
niech odejdzie z kościoła – nie musi być księdzem do końca życia
niech zwiąże się z tą kobietą i niech sobie żyją spokojnie, z czystymi sumieniami

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

zauważyłyście że oni tak oboje kochają Pana Jezusa
ale nie są w stanie się do niego razem modlić
….
i ona nie pójdzie do spowiedzi bo to by była obłuda
i do komunii nie idzie od lat
i jest wierząca
i mówi że Pan Bóg ich osądzi i nic ludziom do tego

a on na to pozwala
jednocześnie sam idąc do komunii codziennie
i jego Pan Bóg nie osądzi?

Kanta, można tak żyć, wiele osób tak żyje
ale nie ujęła mnie ta historia
i jak zwykle ona rezygnuje z czegoś dla niego a on robi co mu wygodnie

a wiecie dlaczego on nie rzuci kapłaństwa? bo KK przystaje na takie uklady w ktorym on jest a jeśliby zrzucił dla niej sutannę to mu nie pomoże w żadnym aspekcie
zostaliby sami sobie
wiecie jak trudno takiemu księdzu chociażby znaleźć pracę?

wiec ona kluczy kręci żyje w pozornej konspiracji byleby jemu było dobrze

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:zauważyłyście że oni tak oboje kochają Pana Jezusa
ale nie są w stanie się do niego razem modlić
….
i ona nie pójdzie do spowiedzi bo to by była obłuda
i do komunii nie idzie od lat
i jest wierząca
i mówi że Pan Bóg ich osądzi i nic ludziom do tego

a on na to pozwala
jednocześnie sam idąc do komunii codziennie
i jego Pan Bóg nie osądzi?


Własnie o tą sprzeczność mi chodziło.
Nie można żyć blisko Boga w ten sposób postępując.

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ahimsa:Bardzo wycięłaś z kontekstu to zdanie.
Nie mówię już tu o tym przykładzie! ( swoje zdanie na ten temat zawarłam w pierwszych postach)

Tylko o „dziwnych układach”- a bywają najróżniejsze;)
I że generalnie jak ktoś już jest w takim związku-to ma się gdzieś całą resztę;) I nieprzychylne opinie.
Taka refleksja ogólna to była;) do różnych związków….
Bo jaki jest schemat „tego jedynie słusznego”? on wyższy i 5 lat starszy?;)
itd.?;)
A mnie właśnie mniej chodzi o związek. A już w ogóle o słuszny lub mniej słuszny.
Tylko o życie i sprawowanie posługi kapłańskiej w grzechu.
Nie w sensie takim, że człowiek jest lichym narzędziem i ma do grzechu prawo. Tylko że dla przyjemności w tym grzechu żyje. Świadomie. (Bo np. niektórzy księża błądzą mniej świadomie w różne rejony typu nietolerancja itd. – ale tu ksiądz żyje w kłamstwie.)

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:
a wiecie dlaczego on nie rzuci kapłaństwa? bo KK przystaje na takie uklady w ktorym on jest a jeśliby zrzucił dla niej sutannę to mu nie pomoże w żadnym aspekcie
zostaliby sami sobie
wiecie jak trudno takiemu księdzu chociażby znaleźć pracę?

wiec ona kluczy kręci żyje w pozornej konspiracji byleby jemu było dobrze
A na co mu akceptacja Kk, skoro on sobie sam wybiera, co słuszne, i interpretuje?

On codziennie przystępuje do komunii?
Aha…

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:
Tylko o życie i sprawowanie posługi kapłańskiej w grzechu.
Nie w sensie takim, że człowiek jest lichym narzędziem i ma do grzechu prawo. Tylko że dla przyjemności w tym grzechu żyje. Świadomie. (Bo np. niektórzy księża błądzą mniej świadomie w różne rejony typu nietolerancja itd. – ale tu ksiądz żyje w kłamstwie.)

Dokładnie.

tygryska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Własnie o tą sprzeczność mi chodziło.
Nie można żyć blisko Boga w ten sposób postępując.

Zgadzam się.

lea Dodane ponad rok temu,

Jeszcze sobie o tej pracy myślę, Dorotko…

Wielu ludziom ciężko pracę znaleźć… Rozumiem, że chodzi o pracę dającą życie na poziomie księdza? 😉
To pewnie ciężko po takich studiach. Jak i po wielu innych…
Analogicznie mnie też by było ciężko pracę znaleźć 😉 gdybym odeszła z mojej.

Ile on ma lat?
Ilu ludzi sprząta lub wykonuje podobne zajęcia?

Dla mnie argument pracy jest wygodnicki w obliczu faktu, że jako wierzący miałby tylko dlatego oszukiwać swój Kościół.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:A na co mu akceptacja Kk, skoro on sobie sam wybiera, co słuszne, i interpretuje?

On codziennie przystępuje do komunii?
Aha…

jeszcze raz sie pod ciebie podpinam (w nawyk mi wchodzi podpinanie sie pod lee :))

i jeszcze raz napisze to, co mi do glowy przyszlo, tylko najpierw dodam, ze ja sie tylko zastanawiam, nie bronie nikogo, bo sama nie umialabym tak zyc

ktos goraco wierzy w boga i chce byc czescia kosciola
ale dokonuje jakiegos wyboru, ktory w oczach kosciola nie jest wyborem prawidlowym
przy czym ten kosciol nie ma sensownych argumentow na nieprawidlowosc tego wyboru
bo niby czemu sluzy celibat?

mam od zawsze takie podejscie do wszelkich regulacji i zasad: uznaje je, ale lubie wiedziec czemu sluza
moze i ten „ksiadz: ma w sobie taka negacje celibatu?

i generalnie chyba swoim „zwiazkiem” nie robi nikomu krzywdy?
stawiam znak zapytania, bo moja wiedza tutaj jest powierzchowna

tygryska Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:i generalnie chyba swoim „zwiazkiem” nie robi nikomu krzywdy?
stawiam znak zapytania, bo moja wiedza tutaj jest powierzchowna

Też jestem ciekawa jak to jest – czy sakramenty udzielane przez księdza, który tak żyje są ważne?:Hmmm…::Niepewny:

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:jeszcze raz sie pod ciebie podpinam (w nawyk mi wchodzi podpinanie sie pod lee :))

i jeszcze raz napisze to, co mi do glowy przyszlo, tylko najpierw dodam, ze ja sie tylko zastanawiam, nie bronie nikogo, bo sama nie umialabym tak zyc

ktos goraco wierzy w boga i chce byc czescia kosciola
ale dokonuje jakiegos wyboru, ktory w oczach kosciola nie jest wyborem prawidlowym
przy czym ten kosciol nie ma sensownych argumentow na nieprawidlowosc tego wyboru
bo niby czemu sluzy celibat?

mam od zawsze takie podejscie do wszelkich regulacji i zasad: uznaje je, ale lubie wiedziec czemu sluza
moze i ten „ksiadz: ma w sobie taka negacje celibatu?

Wydaję mi się, że człowiek głębokiej wiary tak nie myśli i nie postępuje jak mu się wydaje za słuszne.
Celibat jest „wymysłem” Kościoła, nie przykazań,a ci co rządzą Kościołem, tworzą zasady, są natchnieni przez Ducha Świętego, w ich decyzjach pomaga Bóg, dlatego są słuszne.
Tak mi kiedyś siostra tłumaczyła.

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:jeszcze raz sie pod ciebie podpinam (w nawyk mi wchodzi podpinanie sie pod lee :))

i jeszcze raz napisze to, co mi do glowy przyszlo, tylko najpierw dodam, ze ja sie tylko zastanawiam, nie bronie nikogo, bo sama nie umialabym tak zyc

ktos goraco wierzy w boga i chce byc czescia kosciola
ale dokonuje jakiegos wyboru, ktory w oczach kosciola nie jest wyborem prawidlowym
przy czym ten kosciol nie ma sensownych argumentow na nieprawidlowosc tego wyboru
bo niby czemu sluzy celibat?

mam od zawsze takie podejscie do wszelkich regulacji i zasad: uznaje je, ale lubie wiedziec czemu sluza
moze i ten „ksiadz: ma w sobie taka negacje celibatu?

i generalnie chyba swoim „zwiazkiem” nie robi nikomu krzywdy?
stawiam znak zapytania, bo moja wiedza tutaj jest powierzchowna

Wiesz, ile jest zakazów Kk, które „nie robią nikomu krzywdy”, a mimo to istnieją? Kto ma prawo decydować o tym który nakaz sobie odpuścić, bo jest mu niewygodny? Czy na pewno powinien to być ksiądz? Czy Kk wyznaje zasadę, że księża sami ustalają, co jest grzechem? Czy ten ksiądz uzurpuje sobie takie prawo w sposób otwarty? Dlaczego on ma przystępować do sakramentów, a ta kobieta nie?

Czy można powiedzieć, że nie robi krzywdy coś, co budzi takie kontrowersje w społeczeństwie i nawet na tym dość zalicyzowanym forum? 😉
Czy nie jest krzywdą to, jak czują się wierzący wobec takich związków? (szczególnie jeśli dla księdza to nie jest ta jedna jedyna, tylko drugi związek)

Chyba niemal każdy z nas takiego księdza zna… ja kilku.

Chciałabym być dobrze zrozumiana… jak by to powiedzieć… Ja nie oceniam tego księdza w kontekście tego, że pragnie związku. Uważam, że powinien mieć do niego prawo. Uznaję, że takie uczucia się zdarzają. Byłabym ostatnią, która powie: mnie by się to nie zdarzyło.

Ale poza celibatem jest też współżycie bez ślubu i świętokradztwo. Czy to też ów ksiądz pragnąłby zanegować jako boskie przykazanie? Rozumiem, że na spowiedzi doradza młodym współżycie bez ślubu, a nieszczęśliwie zamężnym – związki pozamałżeńskie i rozwody? Wielodzietnym – antykoncepcję; ludziom po ślubie cywilnym – rezygnację ze ślubu kościelnego – wszak przez 1000 lat uznawanego przez Kk za przyzwoity. Itd.

A może po prostu powinien poszukać wśród wyznań chrześcijańskich, które kierują się zasadami, które on wyznaje? Skoro nie akceptuje celibatu i to w sposób czynny, do tego z recydywą.

Jak można celebrować mszę św. w ciężkim grzechu? O to pytam. A nie o sam związek i celibat.

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Lea:A mnie właśnie mniej chodzi o związek. A już w ogóle o słuszny lub mniej słuszny.
Tylko o życie i sprawowanie posługi kapłańskiej w grzechu.
Nie w sensie takim, że człowiek jest lichym narzędziem i ma do grzechu prawo. Tylko że dla przyjemności w tym grzechu żyje. Świadomie. (Bo np. niektórzy księża błądzą mniej świadomie w różne rejony typu nietolerancja itd. – ale tu ksiądz żyje w kłamstwie.)

Ano….po prostu jest wygodny i obłudny do tego.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Wydaję mi się, że człowiek głębokiej wiary tak nie myśli i nie postępuje jak mu się wydaje za słuszne.
Celibat jest „wymysłem” Kościoła, nie przykazań,a ci co rządzą Kościołem, tworzą zasady, są natchnieni przez Ducha Świętego, w ich decyzjach pomaga Bóg, dlatego są słuszne.
Tak mi kiedyś siostra tłumaczyła.

ula, mnie sie to tlumaczenie kupy nie trzyma, tak na chlopski rozum
bo przeciez ci decydujacy o kosciele wielokrotnie popelniali bledy, za niektore kosciol nawet przepraszal (chyba?)
ja rozumiem dogmaty, tzn. ich istnienie
ale jestem czlowiekiem racjonalnym i jak mi moja szefowa kaze nauczyc sie ksiazki telefonicznej na pamiec, to – choc nie bede krytykowac jej autorytetu – zapytam jaki w tym cel
i pewnie jesli nie bedzie mi umiala tego wjasnic, zmienie prace

pewnie sytuacja ksiedza jest inna – moze on naprawde potzrebuje wykonywac posluge, ma powolanie
brakuje mi jakiegos sensownego ogniwa w tym wszystkim po prostu

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez tygryska:Też jestem ciekawa jak to jest – czy sakramenty udzielane przez księdza, który tak żyje są ważne?:Hmmm…::Niepewny:

Podobno są, więc aż dziw, że wszyscy księża jawnie nie grzeszą 😉

Skoro niby mają być naśladowcami Chrystusa i nie powinni pozwolić, by grzech kierował ich życiem, ale jeśli już kieruje… to bez różnicy 😉

Tylko na co te wszystkie składane śluby i przyjmowane zobowiązania.
I po co obieranie takiej drogi życia, gdy ktoś nie jest na to gotowy.
To ogromne wyzwanie, nie przyjmuje się powołania z dnia na dzień.
A przecież jest tyle innych dróg służenia Bogu, które celibatu i życia w kłamstwie nie wymagają.

lea Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:ula, mnie sie to tlumaczenie kupy nie trzyma, tak na chlopski rozum
bo przeciez ci decydujacy o kosciele wielokrotnie popelniali bledy, za niektore kosciol nawet przepraszal (chyba?)
ja rozumiem dogmaty, tzn. ich istnienie
ale jestem czlowiekiem racjonalnym i jak mi moja szefowa kaze nauczyc sie ksiazki telefonicznej na pamiec, to – choc nie bede krytykowac jej autorytetu – zapytam jaki w tym cel
i pewnie jesli nie bedzie mi umiala tego wjasnic, zmienie prace

pewnie sytuacja ksiedza jest inna – moze on naprawde potzrebuje wykonywac posluge, ma powolanie
brakuje mi jakiegos sensownego ogniwa w tym wszystkim po prostu
Ileż wątpliwości co do decyzji Kk mają wierni…
Czy tacy wierni jednak powinni zostawać jego duchownymi, by narobić sobie jeszcze więcej wątpliwości? Czy są w stanie obiektywnie wykonywać tę posługę – np. przy spowiedzi?
Tego, ja także racjonalnie, nie ogarniam. Po co zostawać w takim wypadku księdzem. To nie jest jedyna droga służby Bogu. Po co wybierać tę, z którą się nie zgadzam?

Znasz odpowiedź na pytanie: kochajac ksiedza?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Książka kucharska
Co podać na roczek ?
Witajcie kochane - pod koniec listopada Bartuś ma roczek - będzie ok. 15 - 20 osób - lubię zaskakiwać kulinarnie :) Macie jakieś sprawdzone pomysły? Goście przychodzą na 16.00
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Badanie progesteronu w TORUNIU?
Kto wie, gdzie można zrobić badanie progesteronu w Toruniu? Sprawdzałam w sieci, ale poza jakąś wzmianką o szpitalu na Bielanach nic nie znalazłam.
Czytaj dalej