Kradzież w przedszkolu

jestem zła, nie wiem co mam zrobić, a mianowicie nagminnie gina ubrania córki w przedszkolu

pierwszy raz zginął cały zestaw na przebranie w razie wpadki, powiadomiłam panie, niestety ubrania sie nie znalazły, ok machnęłam ręką
drugi raz zginęły legginsy, nie powiadomiłam
trzeci raz zaginęły spodnie, znalazły sie po dwóch dniach na kaloryferze
dzisiaj zaginęła spódniczka, została przyniesiona wczoraj, dzisiaj juz jej nie ma, panie poinformowene, powiedziały, ze na pewno ktos sie pomylił i, że odda-w co wątpię

powiedziałam sobie, że tym razem nie odpuszczę, panie maja napisac karteczke z informacja o zaginionej spódniczce, a ja napiszę karteczke ZŁODZIEJU OKRADASZ DZIECKO!

dodam, że szafeczke ma sama, ubrania zawsze kłade na półkę

Strona 4 odpowiedzi na pytanie: Kradzież w przedszkolu

  1. u nas jest taka porcja “rzeczy niczyich” – i to w nie awaryjnie są dzieci przebierane…

    • ok, to moze na poczatku wspolpracy ustalic, powiedziec o zwyczajach. zapytac kto sobie tego zyczy, a kto nie. widac sa osoby dla ktorych takie pozyczanie nie jest naturalne.

      • Zamieszczone przez kaktus…
        u nas jest taka porcja “rzeczy niczyich” – i to w nie awaryjnie są dzieci przebierane…

        No jednak da sie znalezc jakies rozwiazanie.

        • Zamieszczone przez Fasolada
          ok, to moze na poczatku wspolpracy ustalic, powiedziec o zwyczajach. zapytac kto sobie tego zyczy, a kto nie. widac sa osoby dla ktorych takie pozyczanie nie jest naturalne.

          czyli co – dziecko osoby nie godzącej się na pożyczanie, po wykorzystaniu swoich rzeczy czeka zawinięte w kocyk na mamę? NIe da się przewidzieć każdej sytuacji..

          Pamiętam taką akcję kiedy w przedszkolu rodzice podpisywali zgodę na to by pani płaczące dziecko przytuliła lub wzięła na kolana…

          • Zamieszczone przez Fasolada
            No jednak da sie znalezc jakies rozwiazanie.

            ale w tym wątku pojawiły się osoby nie życzące sobie przebierania ich dziecka w “obce ” rzeczy – więc to nie rozwiązuje sprawy

            • Zamieszczone przez kaktus…
              czyli co – dziecko osoby nie godzącej się na pożyczanie, po wykorzystaniu swoich rzeczy czeka zawinięte w kocyk na mamę? NIe da się przewidzieć każdej sytuacji..

              Pamiętam taką akcję kiedy w przedszkolu rodzice podpisywali zgodę na to by pani płaczące dziecko przytuliła lub wzięła na kolana…

              Rozumiem, ze ja posylajac dziecko do przedszkola musze sie zgodzic na to, ze ktos bedzie nosic jego majtki? tak trudno Wam zrozumiec, ze dla kogos jest to nie do przyjecia? Fajnie, ze jest ten watek- kurcze, 20par zapakuje dziecku.

              • Zamieszczone przez Fasolada
                Rozumiem, ze ja posylajac dziecko do przedszkola musze sie zgodzic na to, ze ktos bedzie nosic jego majtki? tak trudno Wam zrozumiec, ze dla kogos jest to nie do przyjecia? Fajnie, ze jest ten watek- kurcze, 20par zapakuje dziecku.

                No to musisz zapakować 20 par majtek, spodenek, bluzeczek.
                Ja też mam wysokie poczucie własności i przynależności, ale są sytuację kiedy z tym walczę i dopuszczam do siebie różne ewentualności.
                Tak jak w tym przypadku.

                • Zamieszczone przez Fasolada
                  No jednak da sie znalezc jakies rozwiazanie.

                  a przebranie Twojego dziecka w taką rzecz z kosza rzeczy znalezionych, po które nikt się nie zgłosił jest rozwiązaniem sytuacji?
                  Przecież to też są/były rzeczy czyjeś, ktoś je nosił, może wcale nie wyprał.

                  • Zamieszczone przez Fasolada
                    Rozumiem, ze ja posylajac dziecko do przedszkola musze sie zgodzic na to, ze ktos bedzie nosic jego majtki? tak trudno Wam zrozumiec, ze dla kogos jest to nie do przyjecia? Fajnie, ze jest ten watek- kurcze, 20par zapakuje dziecku.

                    Będzie od kogo brać dla innych dzieci w razie potrzeby 😉

                    • Zamieszczone przez marnat
                      a przebranie Twojego dziecka w taką rzecz z kosza rzeczy znalezionych, po które nikt się nie zgłosił jest rozwiązaniem sytuacji?
                      Przecież to też są/były rzeczy czyjeś, ktoś je nosił, może wcale nie wyprał.

                      Hmm, fakt. Tak jak na pocztaku pisalam- to sa dla mnie sytuacje nowe, nienaturalne, wlos mam nadal zjerzony 🙂 jakos bede musiala problem rozwiazac kiedy moje pojdzie do przedszkola- ale nie sadze, aby kiedykolwiek pozyczanie cudzej bielizny przestalo byc dla mnie fuj!

                      • Zamieszczone przez Bep

                        O tym właśnie myślę. Sytuacja absurdalna aczkolwiek wielce prawdopodobna przy takim myśleniu- jedna pani przetrzepuje szafkę dziecka szukając czy nie znajdzie 3 czy 4 pary majtek, druga dzwoni do mamy informując o sytuacji i przedyktowując 20 numerów do mam innych dzieci, 3 siedzi z dzieckiem w toalecie bo akurat dostało biegunki, a dwudziestka lata sobie samopas

                        zakładając wariant optymistyczny, że na grupie pracują 3 panie

                        • Zamieszczone przez Bep
                          Brawo!
                          Czekam aż życie zweryfikuje Twoje myślenie 😉
                          Czasem 10 i 15 minut starczy, żeby wybrudzić 2 komplety i po kolejnych 5 potrzebny następny

                          zgadzam się, życie zazwyczaj weryfikuje wszystkie stanowcze przekonania 🙂
                          Moim też nie raz zdarzało się wrócić w nieswoich gaciach – zachwycona nie byłam, ale problemu nie robiłam.

                          • Oj dzieci potrafią bardziej “obrzydliwe” rzeczy wyczyniać i powrót z przedszkola w nie swoich spodenkach to jest lajcik…

                            • Zamieszczone przez kaktus…
                              u nas jest taka porcja “rzeczy niczyich” – i to w nie awaryjnie są dzieci przebierane…

                              u nas tez tak jest, jest duża skrzynia z takimi rzeczami i w to panie przebierają
                              ja zostawiam po 2 szt wszystkiego na zmianę, łącznie ze skarpetkami
                              zdarzyło się, że Seba zamoczył 2 pary spodni i rajstopy “na drogę” do domu, nie było juz nic na zmianę
                              odebrałam go w pięknych fioletowych rajstopkach w kwiatki 🙂 nie wiem jakim cudem majtki miał swoje
                              nie widzę problemu w pożyczeniu rzeczy od kogoś/komuś, pod warunkiem, że zostaną oddane czyste
                              majtki trochę nie fajnie, ale jak nie ma innego wyjścia to lepsze to niż ma dziecko z gołym tyłkiem biegać

                              • Nie ma co popadac w paranoje.. Kiedys zapomnialam zostawić ubranek na zmianę, chlopcy mieli pożyczoną bieliznę nikt nie robił mi z tego powodu wyrzutów.. Na drugi dzien oddalam wyprane. Tak samo obok chlopcow szafke miał kolega tej samej postury i Paniom spodnie sie myliły, my z mamą zorientowałyśmy się, i zawsze oddawałyśmy pożyczone rzeczy.

                                A wątek dotyczy raczej specjalnego zabieranie ubrań i ich nie oddawania.. W takiej sytuacji zgłosiłabym to Paniom i być może wywiesiła kartkę, ale z prośbą o oddanie.

                                • Zamieszczone przez Fasolada
                                  Dalabym 2 komplety, poprosilabym o info kiedy oba zostana zuzyte, abym miala czas podrzucic kolejny. Ew. zadzwonilabym do “mamy antka” zapytac czy mozna pozyczyc. To moj problem. Wg mnie nie wolno siegac po cudza wlasnosc i tyle.

                                  serio? bo ja nie mam czasu na pierdoły w pracy, jak by ktoś do mnie dzwonił i pytał czy może ode mnie/mojego dziecka pożyczyć majtki bo tamtemu zabrakło to bym się wkurzyła. Fasolada ile dzieci masz w przedszkolu? Sebek chodził do prywatnego i żadne z rodziców nie robiło awantur z takich pierdół. Rozumiem autorkę wątku – tutaj ktoś “pożycza” sobie rzeczy dziecka. Ja bym porozmawiała z panią dyrektor i uprzedziła że jestem gotowa zgłosić do na policję, bo w końcu kwota przekroczy 250 zł i to już będzie przestępstwo

                                  Zamieszczone przez ewike

                                  Już widzę siebie jak w pracy odbieram telefon z przedszkola przerażona- dziecko na pewno się pochorowalo, źle się czuje itd itp a to wychowawczyni pyta czy może ubranka pożyczyć…

                                  przepraszam tak się uśmiałam trochę

                                  • Zamieszczone przez gobin
                                    serio? bo ja nie mam czasu na pierdoły w pracy, jak by ktoś do mnie dzwonił i pytał czy może ode mnie/mojego dziecka pożyczyć majtki bo tamtemu zabrakło to bym się wkurzyła. Fasolada ile dzieci masz w przedszkolu? Sebek chodził do prywatnego i żadne z rodziców nie robił awantur z takich pierdół. Rozumiem autorkę wątku – tutaj ktoś “pożycza” sobie rzeczy dziecka. Ja bym porozmawiała z panią dyrektor i uprzedził że jestem gotowa zgłosić do na policję, bo w końcu kwota przekroczy 250 zł i to już będzie przestępstwo

                                    przepraszam tak się uśmiałam trochę

                                    A to na zdrowie Gobin, tez na długo zapadnie mi wątek w pamięci
                                    Swoją drogą na 4 lata państwowego przedszkola syna i tegoż samego córki i w tym samym wymiarze, w pracy odebrałam dwa telefony z placówki, z resztą zasugerowałam by dzwonić jakby co oficjalnie na numer stacjonarny w pracy

                                    • wczoraj odbierając dziecko z p-la przez przypadek ujrzałam kwiatuszki, mysle te kwiatuszki sa z legginsów które nam zaginęły, wzięłam i rzeczywiście nasze legginsiki, były w szafeczce u chłopczyka obok, może lubi dziewczęce fatałaszki hihi…dzień wczesniej ich tam nie było, bo przeszukałam całą szatnię,nie no ale jakis cień nadzieji mam na znalezienie spódniczki

                                      • Zamieszczone przez ewike

                                        Już widzę siebie jak w pracy odbieram telefon z przedszkola przerażona- dziecko na pewno się pochorowalo, źle się czuje itd itp a to wychowawczyni pyta czy może ubranka pożyczyć…

                                        No właśnie, zeszła bym zanim pani by doszła do zdania czy gacie może pożyczyć
                                        Nam się raz ze starszą córą zdarzyło, że panie dla innej dziewczynki coś_tam pożyczyły, bo podobno rodzice nie dali jej nic a nic na zapas, a gabarytem ona taka, że tylko D ciuszki pasowały;) ale nikt nie dzwonił, poinformowano mnie jak odbierałam dziecko, i luz, ciuszek wrócił w niezmienionym stanie;)

                                        WerBla
                                        ktoś dorosły te legginsy musiał chłopcu włożyć do szafki, na pewno nikt sie nie dopytywał a czyje to jest, po prostu tamta szafka była najbliżej to bach, może spódniczka wylądowała na tej samej zasadzie na drugim końcu przedszkola
                                        Ja wczoraj po tygodniu poszukiwań polarka w szkole wreszcie go znalazłam, był w miejscu gdzie na pewno bym nie szukała gdyby pani woźna mi nie powiedziała, że teraz już nie odkładają rzeczy znalezionych w jedno miejsce [było tego sporo zawsze!], a odwieszają na wieszaki – których w szkole pełno;)

                                        • Chlopcy maja po dwa komplety na zmiane, ktoregos pieknego dnia macius rano wylal na siebie herbate, pozniej myl rece i caly sie pomoczyl wiec dwa kompelty juz zniknely.
                                          Po lezakach nie zdarzyl do ubikacji…. Mam to szczescie ze ma brata i posxly ubrania z jego szafki:)

                                          A tak powaznie fasolada, 20 kompletow:) rozbawilo mnie to:)
                                          Przypomnialo mi sie jak jedna mama zrobila awanture, ze jej syna spodnie ma ktos inny, no taka potrzeba byla, wiec jak jej synowi zabraklo zmian- miala jedna, to panie zadzwonily ze ma ubrania przywiesc, bo nie chca cudzych jej dawac:) mamuska zmiekla:)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Kradzież w przedszkolu

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo