Kto się boi toksoplazmozy (i kotów)?

Mam taki problem i nie wiem czy słusznie dziwię się i jestem nieco rozczarowana postawą mojej rodziny. Otóż mamy kota, już od 9 lat, na początku mieszkała w moim domu rodzinnym, z mamą i rodzeństwem, ale po zamążpójściu oczywiście wzięłam kota daleko od tamtego domu. Rodzina tak go polubiła, że mówili iż będą tęsknić za Tarzanką. Kotka została wysterylizowana, była szczepiona, choć faktycznie ostatnio nieco to zaniedbałam, ale jest kotem w większości domowym. Wychodzi w ciągu dnia z balkonu (bo mieszkamy na parterze), ale nie oddala się bo jak tylko widzi inne zwierzę to ucieka na balkon z powrotem. Wychodzi by pojeść sobie trawkę a potem ją zwrócić, jak to kot. Jest kotem w większości przesypiającym dobę (jak to kot), który owszem potrafi podrapać ale tylko jak ktoś już za długo obdziela go pieszczotami, sama nie rzuca się na ludzi. Moje dzieci traktowała z dystansem, raczej od nich ucieka, Olafa kiedyś pacnęła łapą, miał nawet ślad, ale sam się prosił, jak to dziecko postąpił wobec niej nieuważnie. Nigdy jednak nie drapała nikogo w twarz, zawsze w ręce. Co do chorób wydaje się zdrowym kotem, ja nigdy nie przechodziłam toksoplazmozy więc może ona nawet nie jest nosicielką (choć może być, a ja po prostu stosuję higienę i myję ręce nawet po głaskaniu jej choć w sumie nie zawsze, ale po czyszczeniu kuwety to oczywiste).
A teraz meritum sprawy – wynikła konieczność zabrania kotki ze sobą na wakacje do rodziny, tj. do mojej mamy (ale nie do tego samego mieszkania co przed laty mieszkaliśmy z kotem). A tam siostra jest w ciąży (7 miesiąc) i boi się, są przeciwni, ale zaraz zaraz – pytam jakie masz wyniki badania, no wyszło jej, że już kiedyś była chora, czyli ma odporność! Czego się tu bać? Lekarz nawet rozwiał jej strach, więc ok, zgodzili się. A tu druga siostra, którą chcemy też odwiedzić boi się i waha, (a ma roczną córcię), że kot wysika się jej na coś, poliże zabawkę, będą zarazki i sierść. Że podrapie jej dziecko i co nie tylko.
Czy naprawdę mają się czego bać? Ja wiem nasz kot nasz problem, ale wyjściem z sytuacji byłoby nie odwiedzanie mojej rodziny chyba już do końca życia kotki, czyli kto wie ile jeszcze lat! Nas odwiedzali i jakoś przeżyli, nawet nocując.
Co Wy myślicie?

18 odpowiedzi na pytanie: Kto się boi toksoplazmozy (i kotów)?

  1. Jakbym byla w cizy pewnie bym sie bala poki by mi lekarz nie rozwiał obaw… Ale juz drugiej siostrze sie dziwie…przeciez dzieci na spacerze jak dorwa piach do reki zjedza wiecej zarazkow niz twoj kot byl w satnie kiedykolwiek nosic na sobuie…dalabym jej argument taki jak w ostatnim zdaniu…

    Nas odwiedzali i jakoś przeżyli, nawet nocując. — niech przemysli…

    • ps. Twoje dzieci przeciez zdrowe sa a zyja z kotem duuuuzo blizej niz ona…

      • Chyba poprostu są ludzie, którzy kotów nie lubią i nie zmienisz tego…

        • a mnie sie wydaje, ze to nie jest sprawa generalnego stosunku do kotow, tylko wzmozonej ostroznosci wobec pewnych spraw

          moja pierwsza reakcja na twoj post byla oczywista, czyli “przeciez nie ma sie czego bac”
          ale potem przemyslalam sprawe i wyobrazilam sobie sytuacje, w ktorej musze naginac sie do jakichs zasad, z ktorymi sie nie zgadzam

          czesto to tez nie jest niezgoda w stylu “nie, bo nie i juz!”
          czesto nie jestesmy w stanie kontrolowac jakichs wlasnych mini fobii i moze wlasnie o to twojej siostrze chodzi?

          sama wyobrazilam sobie sytuacje, w ktorej ktos odwiedza mnie z kurczakami (kurczak, bron boze nie twojego gatunku, takimi kurczakami piip-piip – male, zolte itp;)) mam dosc nieprzyjazny stosunek do drobiu – nie lubie, nie dotkne nawet jesli ktos przekonuje mnie, ze zdrowe, niegrozne, zadbane i beda siedzialy w klatce na balkonie
          swojej mini-fobii nie obejde w zaden sposob i po prostu jasno wyraze swoja opinie i powiem, z kurami nie przyjmuje

          moze wlasnie takiego typu podejscie ma twoja siostra? moze nie jest w stanie poradzic sobie ze strachem przed zarazeniem, a moze nie znosi siersci?

          • no ale do nich przyjezdza t a siostra i ta fobia jej nie przeszkadza az tak….?

            • Zamieszczone przez nato
              no ale do nich przyjezdza t a siostra i ta fobia jej nie przeszkadza az tak….?

              Bo to jest tak – jak się jest u kogoś to zawsze można się zawinąć i wyjść, albo unikać miejsca, gdzie dany zwierzak przebywa – wyprosić już nie jest tak łatwo.

              • Wiem,wiem…
                I rozumowanie Kantalupy tez nie jest mi obce,ja sobie wyobrazilam psa ktory nie jest agresywny,ale… Nie lubi dzieci…tez bym go nie chciala…i w kolo Macieju,bo kotek to kotek jednak…

                • Zamieszczone przez kantalupa
                  a mnie sie wydaje, ze to nie jest sprawa generalnego stosunku do kotow, tylko wzmozonej ostroznosci wobec pewnych spraw

                  moja pierwsza reakcja na twoj post byla oczywista, czyli “przeciez nie ma sie czego bac”
                  ale potem przemyslalam sprawe i wyobrazilam sobie sytuacje, w ktorej musze naginac sie do jakichs zasad, z ktorymi sie nie zgadzam

                  czesto to tez nie jest niezgoda w stylu “nie, bo nie i juz!”
                  czesto nie jestesmy w stanie kontrolowac jakichs wlasnych mini fobii i moze wlasnie o to twojej siostrze chodzi?

                  sama wyobrazilam sobie sytuacje, w ktorej ktos odwiedza mnie z kurczakami (kurczak, bron boze nie twojego gatunku, takimi kurczakami piip-piip – male, zolte itp;)) mam dosc nieprzyjazny stosunek do drobiu – nie lubie, nie dotkne nawet jesli ktos przekonuje mnie, ze zdrowe, niegrozne, zadbane i beda siedzialy w klatce na balkonie
                  swojej mini-fobii nie obejde w zaden sposob i po prostu jasno wyraze swoja opinie i powiem, z kurami nie przyjmuje

                  moze wlasnie takiego typu podejscie ma twoja siostra? moze nie jest w stanie poradzic sobie ze strachem przed zarazeniem, a moze nie znosi siersci?

                  Właśnie sobie uświadomiłam, że nie lubię dużych psów (jest to dla mnie pewnym szokiem, bo całe dzieciństwo psy w domu były – ale z tych mniejszych) – nie lubię jak duży pies jest w pobliżu, dotyka mnie, wącha… Nie chciałabym, żeby ktoś przyszedł z takim do mnie do dumu… Co do średnich i małych jakoś nie mam żadnych zastrzeżeń – ostatnio spałam u koleżanki i jej fox wpakował mi się do łóżka – wyspaliśmy się razem ;).

                  • Zamieszczone przez daga_j23
                    Ja wiem nasz kot nasz problem

                    amen

                    nie wszystkie hotele przyjmuja zwierzeta

                    • Zamieszczone przez nato
                      Wiem,wiem…
                      I rozumowanie Kantalupy tez nie jest mi obce,ja sobie wyobrazilam psa ktory nie jest agresywny,ale… Nie lubi dzieci…tez bym go nie chciala…i w kolo Macieju,bo kotek to kotek jednak…

                      wiesz, to jest troche tak: kot u kogos mi zupelnie nie przeszkadza, ale u mnie w zasadzie moglby
                      jestem wlasnie u tesciowej i nie moge wyjsc ze zdumienia, ile przestrzeni i infrastruktury potrzebuje taki jeden maly kotek
                      kuweta, miski, karma, piasek na wymiane, pudlo podrozne

                      przeciez jadac do kogos, trzeba tez te kuwete ze soba zabrac
                      i miski
                      i jedzenie

                      i ktos bedzie musial – czy tego chce, czy nie – zyc z ta kuweta pod jednym dachem

                      szczerze mowiac, wlasnie sobie uswiadomilam, ze nie chcialabym miec kociej kuwety u mnie w domu, szczegolnie z zawartoscia
                      zapach kota mi generalnie nie przeszkadza, ale pewnie przeszkadzalby mi u mnie w domu

                      kiedys rozmawialam z tesciowa o jej podejsciu do kotow, ale tak zupelnie bez podtekstow – sama nigdy nie mialam kota, nie wiem jak to jest
                      ona twierdzi, ze zapachu nie czuje, nie przeszkadza jej siersc, nie przeszkadza jej, ze kot wskakuje na meble, spi na jej lozku, itp.
                      ot, ma inne przyzwyczajenia

                      takie dla mnie dosc trudne do zaakceptowania

                      tak sobie mysle, ze przy najmniejszym sprzeciwie nie probowalabym odwiedzin u kogos ze zwierzeciem
                      wlasnie dlatego, ze nie kazdy musi wiedziec w moim zwierzaku bezpiecznego przyjaciela

                      • a ja bym nie chciala zeby ktos do mnie przyjechal ze zwierzakiem, no chyba ze z rybkami;)
                        I nie chodzi tu nawet o choroby.
                        a juz kot, po ktorym wszedzie kupa siersci stanowczo odpada;) (lubie koty, ale nie u siebie:))

                        • Zamieszczone przez kiara
                          a ja bym nie chciala zeby ktos do mnie przyjechal ze zwierzakiem, no chyba ze z rybkami;)
                          I nie chodzi tu nawet o choroby.
                          a juz kot, po ktorym wszedzie kupa siersci stanowczo odpada;) (lubie koty, ale nie u siebie:))

                          rozumiem że zapraszasz mnie:D

                          • Zamieszczone przez Klucha
                            rozumiem że zapraszasz mnie:D

                            Z mila checia:)
                            moze nasze rybki sie polubia;)

                            • Zamieszczone przez kiara
                              Z mila checia:)
                              moze nasze rybki sie polubia;)

                              Jastrząb Strzęp Strzępiasty
                              to raczej samotnik (bojownik)
                              chyba że masz odpowiednie litry by mógł poczuć się jak pan na włosciach
                              Kinaj zaś to welon
                              przyjazna rybka 🙂 stawiam na nią w przyjaźni z Twoimi rybkami

                              • Zamieszczone przez kurczak
                                Chyba poprostu są ludzie, którzy kotów nie lubią i nie zmienisz tego…

                                i ja do takich należę,
                                przyznam że nie byłabym zadowolona gdyby ktoś przyjechał do mnie z kotem a jak jeszcze do tego bylabym w ciąży to już w ogóle odpada ale ja to z tych strasznych panikar jestem

                                • Widzę, że różne są odpowiedzi. Macie rację, siostra ma raczej “fobię”, ona boi się psów i kotów (i innych zwierząt), potrafi je zaakceptować jak musi, nawet lubi je, ale “z daleka”. Sama mówi, że jak Tarzanka mieszkała z nami wszystkimi to ją lubiła ale miała stracha czasem koło niej przejść czy ta się nie rzuci jej na nogi. Jak u nas jest to pogłaska kota z przyjemnością ale nie sam na sam. Pisałam, że nocowali u mnie – tak generalnie rodzina, ale siostra odkąd ma córeczkę to jeszcze u nas nie była. Ostatnio nocował brat z żoną i 5 letnią córką i było spokojnie, kot ich nie zaczepiał, spali w zamkniętym pokoju.
                                  Cóż, moja Mama zgodziła się bym przyjechała z kotem (i całym tym majdanem) – postaram się przypilnować kota by niczego nie zniszczył, używamy do kuwety żwirku, tak, że zbytnio zapach się nie roznosi, szybko usuwamy nieczystości, kot ma swoją karmę, ale faktycznie trzeba będzie pilnować by nie zostawiać samego mięsa, bo tak to potrafi Tarzanka ze stołu ściągnąć kotleta 😉 Ja mam już odruch chowania mięsa, wędlin, i będę musiała tego pilnować. Nigdy nie karmię kota podczas naszych posiłków, z talerza mu nie daję, absolutnie, tylko do jej misek, ale kot to tylko zwierzę i jak widzi coś dobrego to się dobiera, jednak zawsze reaguje na moje “nie wolno”. To jest całkiem porządny kot, przybiega na zawołanie, rozumie słowa “apu-apu” (zaproszenie do jedzenia).
                                  Zastanawiam się jak przetrwa podróż. W tak długą jechała tylko raz, gdy się tu na południe sprowadzaliśmy, wtedy jechała luzem w samochodzie, miała szelki, ale chodziła po siedzeniach (oprócz kierowcy) ostatecznie układając się do spania pod przednią szybą przed pasażerem. Nie rzucała się na kierowcę 😉 Nie miauczała, nawet nic załatwiła się przez całą drogę i mało co jadła – przespała. Tym razem mąż postanowił, że kupimy jej transporter bo tak musi być, no i akurat ledwo mieści się między fotelikami dzieci z tyłu, ma z przodu kratkę i szybkę, otwory po bokach ale chyba ostatecznie wentylacja tam słaba, a klimatyzacji w aucie nie mamy. Jak kilka dni temu wzięłam ją tak do weterynarza, a upał był okropny to w drodze powrotnej normalnie ziajała jak pies, pewnie z upału i stresu, boję się czy to dla niej bezpieczne. Czy lepiej już ją na kolanach przewieźć? (no w razie wypadku może mniej bezpieczne, ale może lepiej zginąć w wypadku niż z odwodnienia – dla kota?)

                                  • pomijając juz wszelkie obawy – jak dla mnie nieuzasadnione, bo toxoplazmoza mozna sie zarazic również jedząc niedomytą sałate i inne warzywa rosnące w ziemi lub mające z ziemią kontakt – np owoce (jablka) które spadły z drzew i są zebrane z ziemi…
                                    to jesli ktos sobie nie życzy byś w gości zabierała do niego swoje zwierze, to albo prośbe szanujesz, albo wcale nie idziesz…
                                    ja rozumiem, ze sa domy, w których zwierze (sierść, ślina, psia czy kocia) może doprowadzić gospodarza do stresu np.:)

                                    • Ja nie jestem fanka kotow, ale tez i nie przeciwniczka. U kogos mnie nie przeszkadzaja, ale goscic ich u sebie tez bym nie chciala.
                                      Znajomy meza przychodzi z pieskiem – slicznym, malutkim i kochanym, ale zawsze mam wk… A, ze gdzies mi na dywan narobi.

                                      Znasz odpowiedź na pytanie: Kto się boi toksoplazmozy (i kotów)?

                                      Dodaj komentarz

                                      Mozarella w ciąży

                                      Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                      Czytaj dalej →

                                      Ile kosztuje żłobek?

                                      Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                      Czytaj dalej →

                                      Dziewczyny po cc – dreny

                                      Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                      Czytaj dalej →

                                      Meskie imie miedzynarodowe.

                                      Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                      Czytaj dalej →

                                      Wielotorbielowatość nerek

                                      W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                      Czytaj dalej →

                                      Ruchome kolano

                                      Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                      Czytaj dalej →
                                      Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                      Logo
                                      Enable registration in settings - general