lekarze narazili zycie mojego dziecka

teraz juz wiem, ze lekarze przy moim porodzie zlekcewazyli mozliwosci mojego oragnizmu i upierajac sie na poród naturalny narazili życie i zdrowie mojego dziecka….

miałam ciezki poród wywoływany trzy razy i po drugiej indukcji dziecku zaczeło spadac podczas ktg tętno -dodam, ze lezałam na patologi i miałam robione zapisy 3 razy dziennie. Dwa zapisy nieprawidłowe, ze spadkiem tetna w ciagu tego samego dnia…. przylecial lekarz, ale po chwili tetno wróciło do normy. Na drugi dzien sytuacja taka sama – dwa zpisy ze spadkiem tetna… Na moje pytania i obawy mówili – dziecko bawi się pępowina…… polozne zbywaly, ze gdyby było cos nie tak, to juz bym lezała na stole…..
Złe zapisy, o róznych porach…. teraz wiem, ze powinnma wyjsc ze szpitala i pójść do innego…..nie mieszkam na odludziu, ale w miescie wojewódzkim, a szpital, w którym rodziłam ma dobra opinie wśród rodzących, chwalaony jest miły personel, opieka..moj lekarz mowil, ze nie ma lepszych lekarz, niz w tym szpitalu….sam tam pracuje wprawdzie, ale miałam tyle poztywnych opinii….

Podczas trzeciej indukcji spadło dziecku tętno do 74…podłaczyli mnie do tlenu i za chwile było w porzadku….jedna czejkali z cc jeszcze jakas godzine..moze dluzej, starciłam rachube, bo wilam sie od 11 do 18 w bólach, które nie rozwierały szyjki…. Jeden lekarz chciał jeszcze czekac, ale postawiła sie mądra lekarka i słowami “bez dyskusji” podjęła decyzję o cc. Chyba dzieki niej moje dziecko…..tyle złosci i agresji jest teraz we mnie, za to, ze moje dziecko moglo by strasznie chore. albo nie zyc…

a konskewncje…..
wczoraj neurolog po badaniu usg główki stwierdziła, ze dziecko miało wylew, ma powiększona jedną komore mózgu….
….lekarka nie powie wprost, ze to wina lekarzy…. zasugerowała lekko….ze przy takim porodzie, to sie mogło wydarzyc….jak powiedziałm jej, ze w ciazy miałam robione kilka razy usg ( mam filmy, gdzie widac móz i nie ma zadnej stwierdzonej nieprawidłowosci – usg było robione przez róznych lekarzy) powiedziala, ze usg mogło tego nie wykazac….. przeciez nie powie mi, ze to wina lekarzy….to klika….

Patryk rozwija sie prawidłowo, wiec chyba… nie bedzie konsekwencji, ale kto to może wiedziec…….. kazali obserowoac jego rozwój, czy rusza tak samo prawa rączka i nożka…. mógł miec jakies porazenie nerwów, paraliz…..
Mamy miec usg pod koniec czerwca, jestesmy zapisani juz na kolejna wizyte.
I taki są skutki naciskania … na poród naturalny, kiedy kobieta nie moze urodzic….

Jestem zdołowana i mam ochote pobiec do szpitala i pobic tych lekarzy….nie nazwę ich lekarzami….tych konowałów, którzy szafowali zyciem mojego dziecka…..

Beata & Patryk(03.03.03)<img src=”http://detox.wi.ps.pl/P.jpg”>http://betka.prv.pl

29 odpowiedzi na pytanie: lekarze narazili zycie mojego dziecka

olasz Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Co za dziadostwo !
3mam kciuki, żeby wszystko było nadal w najlepszym porządku !!!

Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Ja mysle, ze wszystko bedzie dobrze. A jak juz dojdziesz do siebie to podawaj szpital do sadu niech ci bula kase, przyda sie na pewno. Swoja droga, to popaprane sa wszelkie skrajnosci i obecny ped do natury: porod anturalny, bez naciecia, bez znieczulen, tylko cyc i td sprawdza sie jak jest wszysko ok nie wiem po co wpedza sie kobiety w poczucie winy, ze nie urodzily albo ze nie karmia naturalnie. Fanatycy w zadnej dziedzinie nie sa dobrymi doradcami.

Dorotka i Szyma (ur 10.02.03)

ani-ani Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Oby dalej wszystko było bez żadnych komlikacji. Głupi lekarze!!!!!!!!!!
A o mały włos u mnie teżmogło byćnieciekawie. Na szczęście znalażł sięlekarz który podjął decyzję o cc dośćwcześnie. Leżałam z prawie pełnym rozwarciem a główka nie schodziła. (coś z ułożeniem moich kości). A jakby sięKropka zaklinowała??????!!!!!!!!!!
Wszędzie rzeczywiście stawiajątylko na naturę!!!!!! To po co w ogóle te “zdobycze” nauki????????????????????????? Kobiety !!! rodzićna polu albo w lesie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

BZDURA!

Ani_ani i Izunia-Kropunia (8 miesięcyi 1/2)

kiuik Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

na temat zwlekania z cc juz sie kiedys wypowiadalam…

wspolczuje nerwow przede wszystkim ale trzeba miec nadzieje ze wszystko bedzie dobrze – jak jechalam z jasiem r-ka do szpitala to nie myslalam inaczej niz tylko ze wszystko bedzie ok – a o konowalach nawet nie chce mowic – szkoda slow 🙁
wszystkiego dobrego zyczymy

kiuiczyca-matkaZjasiemUboku (21.02)

smoki Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Przy porodzie dawida niestety nie padla zbawcza decyzja o cc

Ze skutkami tego porodu walczymy do dzis……..

Pozdrowienia
smoki i Dawidek
(8 miesiecy i 1/2)

czarna1 Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Moje zdrowie i mojego dziecka tez…..nie zauwazyli ze dziecko jest ulozone twarzyczka do gory (porod twarzyczkowy powinien zakonczyc sie cc)…dzieki Bogu Pawelkowi nic sie nie stalo…jednak moje krocze bylo w oplakanym stanie..

Magda- mama Pawełka ur. 29.11.2002

kleeo Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

cos strasznego, to na pewno ich wina! zaluje ze zyjemy w kraju, w ktorym takiego karygodnego zachowania nawet nie warto zglaszac, bo i tak sie z tego wykpia…:((( obys nigdy wiecej nie trafila na takich nieodpowiedzilanych lekarzy!


kleeo+Milosz+Natalia

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

To straszne……ja prawie wszystkich lekarzy uważam za konowałów…………dupków, którzy w większośc inie znają się na swoim zawodzie………zresztą nie ma się co dziwić, bo większość studentów medycyny zamiast siedzieć na wykładach kseruje je……..w każdym zawodzie zdarzają się ludzie niekompetentni, tyle że akurat w tym zawodzie niekometencja może być boleśnie odczuwalna……….

PS. Sama bym ich pozabijała……….

Julka kulka i Karolek, który właśnie zaczął 11 miesiąc!!!!!!!!!!

Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

az wlosy staja deba jak sie czyta….Straszne! Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze (musi byc! na pewno jest dobrze!!! ) ale sam fakt, ze taka sytuacja miala miejsce, i to ze teraz tak bardzo sie denerwujesz-jest karygodne………..Tak, tylko kto ma czas i sily, zeby z tym robic porzadek……..? Trzymaj sie Beatko,Pati tak cudnie sie usmiecha, ze na pewno nic mu nie dolega.Pozdrawiam!

guciak i Ninka ur. 27.04.2003

callipso Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

…ja też najchętniej wybiłabym konowałów…u mnie było podobnie, leżałam na patologii (przyjęli mnie dzień przed porodem) z powodu przedwczesnego rozwarcia i miałąm założony krążek plus do tego brałam fenoterol…po zakończeniu 37tygodnia odstawiłam fenoterol a krążek postanowili jeszcze przetrzymać przez tydzień, choć moja lekarka upierała się żeby już wyjąć bo dzidziuś jest duży i zdrowy, ale ordynator się uparł…no i w nocy zaczęły się bóle, ale oczywiśćie lekarzowi nie chciało się do mnie schodzić więc telefonicznie kazał siostrze podać mi fenoterol i relanium, ale i tak bolało a ja nie przespałam ani minuty…rano na wizycie ordynator stwierdził (bez badania), ze boli bo dziecko się obniża i “zobaczę dopiero jak boli poród”…o 18.00 przyjechał mój mąż a ja wybuchnęłam mu płaczem, ze już nie mam siły tak mnie boli brzuch i wysłałam go do domu, zeby się położyć…zjadłam kolację, usiadłam na łóżku i poczułam, że coś pęka a spomiędzy nóg leje mi się krew…ledwo doszłam do dyżurki, a tam już wszystko było jak na filmie, wyszarpali mi krążek…wszystko było we krwi, ja tylko sie modliłam, żeby mały przeżył…jeszcze zdążyłam podać pielęgniarce telefon do męża i już byłam na stole operacyjnym, przez 10 min. kłuli mi ręce bo podczas krwotoku uciekają żyły…horror…dopiero teraz mogę o tym pisać bez ucisku w żołądku…w końcu mnie uśpili. Obudziły mnie slowa “ma pani zdrowego syna” i to było najważniejsze.
..mimo to Igor spędził w inkubatorze 2 doby bo miał problemy z utrzymaniem temperatury, a usg główki wykazało krwiak I-go stopnia (już się wchłonął) i poszeżoną komorę mózgu, na szczęście mały rozwija sie dobrze i wszystko jest ok, ale i tak kazano mi bacznie obserwować czy nie ma ewentualnych odchyleń od normy, asymetrii itp….w każdym razie ordynator, który najpierw zlekcewazył moje bóle brzucha a potem mnie operował stwierdził po operacji – cytuje:”niech pani da na mszę bo w domu nie mielibyście żadnych szans”…no i wtedy rzeczywiście byłam z tego powodu szczęśliwa, ale dopiero po czasie dotarło do mnie, że gdyby ktoś się zainteresował tym bólem to do całej akcji najprawdopodobniej by nie doszło bo zrobiono by mi co najwyżej normalne cc (a nie pionowe) no i nie miałabym takich makabrycznych wspomnień…ale cieszmy się, ze wszystko jest ok… i niech nas Bóg broni przed takimi lekarzynami w przyszłości.

Ola i Igorek 25.03.2003

carma Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

według mnie zwlekają z decyzją o cc, bo czekają na kopertę. Niestety mało jest lekarzy z powołania!
Może Cię pocieszę, że moja Natalka po porodzie też miała krwawienie w mózgu i to drugiego stopnia, chociaż poród miałam błyskawiczny. Dziś już nie ma śladu po tym krwawieniu, więc trzeba mieć nadzieję, że u Twojego Patryka też wszystko będzie dobrze.
Pozdrawiam

Maja z Natalką (7 miesięcy!) [Zobacz stronę]

iwonatrinity Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Nie wiem czy mogę zapytać, ale dokładnie co takiego uczynili lekarze , że skutki są do dziś? Po przeczytaniu tego wątku zaczynam sie poważnie bać….. nie wiem jak ufać teraz lekarzom? Może od razu zdecydowac sie na cesarkę???

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

magdi Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

hej,
a jaki to był szpital i w jakim mieście? może to będzie przestroga dla nas przyszłych mamuś…
pozdrowienia i zdrowia dla malucha
m & 18 tyg. maluszek :)))

cccelinka Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Beatko,

tak być nie powinno. Ja też ucierpiałam, ze względu na szpital. Zarazili moje dziecko gronkowcem złocistym, który może juz w nim być do końca zycia.

Na pewno wszystko ułozy się.

Pozdrawiamy,

CCCelinka + Kacperek 21.03.03.

rena Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

U mnie było to samo, niestety nie zrobili mi cc. Dzidziuś się urodził w bardzo, bardzo ciężkim stanie, a ja byłam mocno pokiereszowana, ale to jeszcze nie był koniec, potem musiałam się jeszcze nasłuchać co mu po tym będzie i nie dawali mi żadnej nadziei, że może być inaczej (z wyjątkiem jednego lekarza). A dzidziusiowi nic nie jest, czasem myśle, że to cud. Może i u ciebie będzie podobnie. Teraz mam trochę siwych włosów i trochę rozpieszczone dziecko.

Rena i Szymulek

smoki Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Nie zauwazyli ze dawid sie dusi i nie zrobili cc
Dawid mial zamartwice

Pozdrowienia
smoki i Dawidek
(8 miesiecy i 1/2)

milva Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Dopiero po jakimś czasie zdałam sobie sprawę z tego jak niewiele brakowało do nieszczęścia….
Też byłam na fenoterolu-od końca 5 m-ca. Termin miałam pod koniec grudnia. Na koniec listopada dostałam świądu skóry. Okazało się, że to zmiany w komórkach wątroby i decyzja o rozwiązaniu ciąży.
Środa – odstawienie fenoterolu
Czwartek rano – założenie 1/4 tabletki na rozwarcie szyjki
w międzyczasie kroplówka z glukozą na płukanie (po 2 półlitrowe wlewy)
Czwartek wieczorem – pierwsze bóle
Piątek rano – wypadnięcie czopa
Piątek południe i wieczór – znów bóle i już mocniejsze- w końcu ustają
ktg cały czas wykazuje wszystko w porządku
Sobota – bóle co 3 minuty, które po 2 godz. ustają-tak kilka razy w ciągu dnia.
Sobota wieczór-bóle bardzo bolesne i regularne-badanie szyjki nic nie wykazuje;ktg nie pokazuje skurczy które ja bardzo czuję; decyzja-rano oksytocyna.
O północy poprosiłam o przeniesienie na porodówkę i męczyłam się do 6 rano. Badanie-brak rozwarcia. Pierwsze masowanie szyjki. Słyszy mnie chyba cały oddział. Badanie- w końcu coś ruszyło-2 cm.
Mówię-nie chcę oksytocyny-chcę cesarkę-lekarz-jeszcze poczekamy.
O 14-tej przebili mi pęcherz płodowy.
Na przemian maowanie szyjki ii chodzenie już 17 godzin…
Bez oksytocyny bo ja chce cesarke-bez cesarki bo “jeszcze poczekamy”.
Po 17-tej dostałam w końcu parte. Tętno dobre ale główka nie schodzi-co ma schodzić jak jest 2 tyg.przed terminem a z usg wychodzi, że mały ma miedzy 3800 a 4100…
Po GODZINIE parcia (4 h od przebicia wód) lekarz wypycha mi dziecko – na moim skurczu i moim parciu naciska kilkakrotnie przedramieniem na brzuch. Tak kilka razy.
19.oo – mały jest na zewnątrz. Nie płacze, nie rusza się.
Od razu tlen i pod inkubator. Waży 4 kg i 60 cm długi. Pod tlenem spędza 2 godziny.
Konsekwencje: przodogłowie przez 2 tyg., rumień prze pierwszy miesiąc , fatalne wyniki krwi, ropiejące oczy do końca 2 m-ca

Nie było ze mnąmęża bo pracował. Nie było ze mną nikogo bo nikogo innego nie chciałam.
Nie zdawałam sobie sprawy co się ze mnądzieje, co się dzieje z dzieckiem. Byłam skupiona na moim bólu… Bylam wyczerpana po tylu godzinach.
Gdyby był ze mną ktokolwiek na pewno była by cesarka…Wpłynęło by sie na lekarzy.
Z małym jest teraz ok. Rozwija sie b.dobrze. Ale jak pomysle ile musialam pzejsc ja a potem on….
Ja dochodziłam do siebie przez 3 tygodnie…Popękałam również w środku. Zużyto 2 nici do zszywania.

Rozpisałam się, ale musimy wiedzieć że cesarek trzeba po prostu ŻĄDAĆ!!

Milva i dwuzębny Dawidek – m-cy PIĘĆ i 1/2

edka Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Dlatego ja przez całą ciążę walczyłam i załatwiałam kwitki na planową cesarkę. Pracuję w służbie zdrowia i niestety wiem za dużo. A tak poród miałam zaplanowany na 38 tydz. i wszystko odbyło się spokojnie, za co dziękuję Bogu.

Edyta mama Kingi (31.10.02)

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

tacy “lekarze” sa w Szczecinie.

Beata & Patryk(03.03.03) [Zobacz stronę]

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

walczyc z lekarzami… to jest jedna wielka klika, jeden drugiego broni i nie wyda zlej opinii.. zreszta, kto ma zdrowie i czas.
A i tak pewnie nic by to nie dalo, bo nie ma groznych powiklan.
Jednak jak cos wydarzy sie w przyszlosci, co bedzie konsekwencja tego wylewu, nie bede sie zastanawaic i wezme adwokata.

Beata & Patryk(03.03.03) [Zobacz stronę]

lea Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Beatko, aż mnie ciarki przeszły… zresztą nie tylko po twoim opowiadaniu.. kto wie jak to jest u mnie, teraz widzę,ze chyba poprosze lekarke o dodatkowe badania… mialam podobne choć mniej drastyczne przejścia, ale przez prawie 36 godzin podpięta byłam do ktg, wywoływany poród a tu owiniecie dwukrotne i wezeł a oni tego nie zauwazyli a jak były złe wyniki to dawaj jeszcze raz… to mnie przeraza, cu ze miałam na koncu miłego lekarza który chciał zrobić cc… kolejny poród mnie przeraża… przeraża mnie bezsilność… i na pewno nie bede rodzic bez męża i bez położnej.. ale jak sobie przypomne, jacy s au nas niektorzy lekarze, to bym nawet nie dała się im ciąć… szpital wraca do mnie i wraca coraz czesciej zamiast coraz rzadziej, porod i dwie doby po, kiedy nie było ze mną synka…

Lea i Mateuszek (14.03.03)

madzik Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

O rany – Szczecin – w którym dokładnie szpitalu, bo ja rodziłam na Unii i zarazili tam moje dziecko Klebsiellą Pneumoniae – też przeżyliśmy przez to horror.Mam nadzieję,że wszystko będzie dobrze,zresztą MUSI BYĆ DOBRZE!!! Serdecznie pozdrawiam.


madzik z michałkiem /30.01.03/

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

oczywiscie zbadaj swoje dziecko…u mnie dowiedziałm sie przypadkiem. Lekarke zaniepokoil duzy skokowy przyrost główki i kazala zrobic dla “spokojnego sumienia” usg..teraz to ja juz nigdy nie bede miec spokojnego sumienia….

Beata & Patryk(03.03.03) [Zobacz stronę]

Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Zgadzam się z Tobą w 100%… Na mój poród naturalny czekali tylko 17 godzin… w końcu jak dziecku spadło tętno bardzo mocno to natychmiast wykonano cc. Efekt… zielone wody, dziecko trzykrotnie okręcone pępowiną… urodziło się oklapnięte… nie oddychało… miało masaż serca… podawany tlen… leżało w inkubatorze… gdybym ją straciła… na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a gdyby NIE?! Ile jest takich sytuacji?!

[i] Asia i Julia (9 m-cy)

ani-ani Dodane ponad rok temu,

Zgroza!!!

Po przeczytaniu tych wszystkich notek jestem w szoku!!!!!!!!!! Myślałam że lekarze bardziej dbają zdrowie swoich pacjentek!!!!!!! :((
W takim razie ja trafiłam na wyjątkowegolekarza, który nie zamierzał zwlekać, choć to moje pierwsze dziecko.
Już boję sięewntualne drugie maleństwo, o które zamierzamy siępostarać za jakiśczas. Mam takie ułożenie kości ogonowej, że naturalny poród będzie problemem. Mój ginekolog za to stwierdził, że nie mam sobie tym zawracać głowy!!!!!!!!!! A jak coś pójdzie nie tak i tym razem trafię na takiego lekarza jak część z Was!???????? :(((((((((((((((
JESTEM JUŻ PRZERAŻONA!!!!!!!!!!!!!

Ani_ani i Izunia-Kropunia (8 miesięcyi 1/2)

pikpok Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Dopiero teraz przeczytałam… zgroza. Gdyby nie to, że walka z lekarzami równa się klęska na całej linii i zszarpane nerwy to mogłabyś podać ich do sądu… Mozesz napisać w jakim szpitalu dzieją się takie rzeczy? Teraz można decydować o miejscu porodu więc dobrze by było gdyby inne przyszłe mamy wiedziały jakich miejsc unikać:(
Ja polecam szpital w Kamieniu Pomorskim, rewelacja:) Oddział jak marzenie pokoje jednoosobowe z pełnym wyposażeniem, wanna dla maluszka, przewijak, umywalka, telewizor, telefon, radio, a co najważniejsze przecudowne pielęgniarki:))) Cudne kobiety ( i nie chodzi tu o urodę)polecam:))))

Agnieszka i Olo (ur. 11.01.2002)[Zobacz stronę]

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Po raz kolejny brak mi słów.
Najważniejsze, że Twój synuś rozwija się dobrze. Wszystko nadal będzie dobrze, zobaczycie:-)))))))

JoannaR i (21.09.2003)

Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

Oj, no to naprawdę nieciekawy miałaś poród.
U mnie sytuacja była trochę podobna. rano o 7 podłączyli KTG i tętno wskazywało na 80 – 90. Położna pędem ze mną na porodówkę, a ja tak się zdenerwowałam, że małemu tętno skoczyło do 170 – 180.
W związku z tym, że skakało mi ciśnienie, zdecydowali, że muszę urodzić akurat tego dnia.
No i leżałam pod kroplówką 6 godzin, a tu nic. W końcu tak byłam nerwowa że ciśnienie znowu skoczyło, a jak mi ciśnienie – to małemu tętno. Od razu zdecydowali, że c.c. Zdążyłam tylko zawołać, że chcę narkozę (moja siostra po zzo wylądowała na OIOM-ie, a rodziła w tym samym szpitalu, więc same rozumiecie mój strach).
No i wyjęli mojego Mimika i dziś już prawie nie pamiętam tych ciężkich chwil.
Dziwi mnie tylko, że tak pozwolili sobie eksperymentować na zdrowiu Twoim i dziecka.
mam nadzieję że wszystko z małym będzie OK.

Pozdrówka
Gonia

callipso Dodane ponad rok temu,

Re: lekarze narazili zycie mojego dziecka

…mam mieszane uczucia bo wiem, ze w tym szpitalu w którym ja przeżylam horror wiekszość mam bardzo chętnie rodzi i chwalą sobie opiekę…może akurat miałam pecha, choć te bóle powinny wzbudzic czyjes zainteresowanie:( Poza tym chodziłam tam do szkoły rodzenia i położne są cudowne:) opiekę pooperacyjną też miaalm wzorcową (ale pokoju jednoosobowego niestety nie miałam, rany telewizor, telefon, radio??? szkoda, ze do Kamienia ze Śląska tak daleko:))

Ola i Igorek 25.03.2003

Znasz odpowiedź na pytanie: lekarze narazili zycie mojego dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Noworodek, niemowlę
Lustrzanna
Zuzka ma nową przyjaciółkę! Jest to Zuzanna-Lustrzanna. Pękam ze śmiechu jak Zuzek uśmiecha się do swojego odbicia i próbuje Lustrzannę złapać za rękę. Już przestałam myć lustro, bo mogłabym to
Czytaj dalej
Polecam
Gdańsk - Szkoła Rodzenia Pani Marii
Naprawdę jestem pod duuużym wrażeniem. Dotad byłam na kilku zajęciach, ale widze z jakim zaangazowaniem prowadzi zajęcia Pani Maria. Jest chyba najsławniejsza położną w Trójmieście. Ma niesamowitą wiedzę i przy
Czytaj dalej