lewatywa i depilacja

NApiszcie proszę jak radziłyscie sobie z “zabiegami kosmetycznymi” przed porodem? Czy takich zabiegów jak lewatywa i depilacja nie można wykonać w domu? Wiem,że czasem to nie możliwe technicznie, ale może znacie jakies sposoby?

nautica i nureczek (22.12.03)

33 odpowiedzi na pytanie: lewatywa i depilacja

  1. Re: lewatywa i depilacja

    WIEM,ŻE CZĘSTO KOBIETY SĄ JUŻ OGOLONE PRZEZ MĘŻÓW…A CO DO LEWATYWY TO LEPIEJJAK CI ZROBIĄ W SZPITALU,BO ZANIM PÓJDZIESZ RODZIĆ TO MOŻE SIĘ JESZCZE LEŻEĆ NP 2 DNI…ALBO KILKA GODZIN. PROPONUJĘ PRZEPROWADZIĆ LEWATYWĘ PRÓBNĄ W DOMU Z MĘŻEM…WTEDY TA 2 NIE BEDZIE SIE WYDAWAŁA TAKA STRAASZNA!

    SIWA I DZIDZIA (22.12.2003)

    • Re: lewatywa i depilacja

      na szczescie rodzilam w szpitalu, gdzie oszczedzono mi golenia calosciowego (tylko w miejscu naciecia) i lewatywy i jakos wszystko poszlo gladko!

      Effcia z FRANULKIEM (20.08)

      • Re: lewatywa i depilacja

        Depilację możesz wykonać sama w domu ale lewatywa, niestety jest konieczna. Bardzo sie jej obawiałam ( to śmieszne ale bardziej denerwowałam się lewatywą niż planową cesarką) ale okazała sie zabiegiem zupełnie do zniesienia. Nie jest tak strasznie jak sobie wyobrażałam.

        Aga i Ania

        • RANY! DZIEWCZYNY… OCZOM NIE WIERZĘ????!!!!

          Przepraszam, że tak ‘głośno’ w tytule, ale krew we mnie się zagotowała… I przepraszam też, nie chcę swoją notką nikogo urazić!!!!! Ale co na Boga… co ma lewatywa i golenie wspólnego z porodem???? Gdy rodziłam moje pierwsze dziecko, to faktycznie (a było to 16 lat temu z górą), faktycznie było to obowiązkowe. Drugie dziecko urodziłam 9 lat później i NIKT! podkreślam NIKT ode mnie ani jednego ani drugiego nie wymagał (choć położna sama ogoliła mi ‘kawałek’ przed nacięciem… brrrrrrrrr). Kolejnego maluszka urodziłam 3,5 roku później i o lewatywie i goleniu dawno zapomniano, a i z nacięcia zrezygnowano (choć na moje żądanie – podpisane w skurczu partym… hmmmmmmmmmmmmm).
          Następna dwójka urodziła się BEZ nacięcia, golenia, lewatywy… PO CO TO?????
          Przepraszam za te emocje, ale traktowanie “porodu jako choroby” zawsze będzie podnosiło u mnie poziom adrenaliny!

          Jeszcze raz powtarzam – nie chciałam NIKOGO urazić, ten post jest skierowany raczej przeciwko “szpitalnemu systemowi”, który nadal w wielu miejsach niestety pokutuje…

          Pozdrawiam Was wszystkie! Słuchajcie swojego ciała i zaufajcie mu, a wszystko będzie dobrze!!! A lewatywa i golenie nie są częścią porodu!!!! Naprawdę nawet rodząc w szpitalu macie prawo do własnego zdania (choć czasami przyjdzie o nie trochę powalczyć)

          Joj, jaki dziwny post wyszedł, przepraszam! To dlatego, ze moje plany porodowe legły w gruzach… Moje ciało mnie zdradziło….

          ~Agnieszka &Pszczółek/a

          • Re: lewatywa i depilacja

            Ja ogoliłam sie sama (po tym jak słyszałam jak ciachają na sucho tępą maszynką odechcialo mi się wszystkiego…), tyle, że jak miałam ta lepszą sytuację, ze byłam “przeterminowana” i wiedziałam kiedy pójdę do szpitala, więc mogłam się przygotować. Co do lewatywy, to może ona spowodować przyspieszenie porodu, więc nie ryzykowałabym robienia jej samemu w domu…

            Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.

            • Re: RANY! DZIEWCZYNY… OCZOM NIE WIERZĘ????!!!!

              A ma tyle wspólnego, ze często są to zabiegi nieprzyjemne i poniżające. I jesli można sobie je darować, to warto im zapobiec wczesniej. Niestety w wielu szpitalach sa obowiązkowe, bo lekarze tak sobie zyczą. Jesli zas chodzi o naciecie, to jest to chyba sprawa indywidualna, lepiej byc naciętym, niż rozerwanym. Mogę mieć tylko nadzijeę, że przy moim drugim porodzie tego uniknę.

              nautica i nureczek (22.12.03)

              • Re: lewatywa i depilacja

                Nie bój się tych zabiegów. Ja ogoliłam się w domu, ale tydzień przed porodem i w dniu porodu miałam “odrosty”. Nie zdążyłam zrobić poprawki bo skurcze mnie zaskoczyły. W szpitalu położna ogoliła mnie tylko w miejscu nacięcia, a co do lewatywy to wszystko odbyło sie w warunkach intymnych, szybko i sprawnie, bez żadnego stresu.
                Ja generalnie uważam, że lewatywa jest potrzebna. Podczas skurczów partych nie byłam w stanie nad niczym zapanować i niechciałabym, aby moje dziecko pobrudziło się moim kałem. Pomijając względy estetyczne, to dziecko może się zarazić groźnymi bakteriami.

                Generalnie nie ma czego się bać! Przy następnym porodzie nawet jak będzie to nieobowiązkowe to i tak poproszę o zrobienie lewatywy

                Pozdrawiam

                Magda z Olą (31.07.2003)

                • Pytanie o golenie

                  Po pierwsze nie śmiejcie sie bo ja też panicznie bije sie lewatywy, a ogolić się chce w domku (przynajmniej dzisiaj, na 7 tygodni przed porodem mam taki zamiar). Ale zawsze w “tych okolicach” goliłam się kremem do depilacji, bo od żyletek rebiły mi się brzydkie krostki. Mam pytanie do bardziej doświadczonych- czy można przed porodem ogolić się kremem lub pianką? Zawsze dość dokładnie udawało mi sie ogolić tymi specyfikami…..

                  • Re: Pytanie o golenie

                    Jeżeli do tej pory użwałaś kremów i nic się działo to chyba nie ma przeciwwskazań. Mnie ogolił mój mąż tydzień wcześniej ponieważ przestraszyły mnie skurcze przepowiadające. Z mojego doświadczenia – to bądź juz przygotwana od 38 tygodnia bo poród może cię zaskoczyć w każdej chwili.

                    Pozdrawiam
                    Magda (+ Oleńka 31.07.2003)

                    • Boże to nie tak….

                      Chodziło mi tylko o to, że (mimo MASY zastrzeżeń do szpitali, w których rodziłam), w żadnym z nich już od wieków nie wymagano ode mnie ani golenia ani tym bardziej lewatywy…
                      Akurat w moim przypadku rozerwanie goiło się o niebo lepiej niż nacięcie… ale już nic więcej nie napiszę… bo mi ZNOWU debata wyjdzie…

                      … Zdecydownanie wczoraj nie miałam najlepszego dnia!… –>> vide “smutno mi” na “oczekując”… brrrrrr co za dzień! Oberwało się Wam, niewinnym forumowiczkom… brrrr Chyba najlepiej będzie, gdy skasuję te dwa posty i znowu będę sobą

                      Przepraszam za obcesową wypowiedź! Chciałam jak najlepiej, a wyszło … wiem wiem… dobrymi chęciami…

                      Wybacz!

                      ~Agnieszka &Pszczółek/a

                      • Re: Boże to nie tak….

                        Wcale się nie przejmuj. W moim szpitalu od nikogo nie wymaga się golenia i lewatywy. Odeszli od tych rutynowych tortur już kilka lat temu. Organizm w większości wypadków sam postara się o oczyszczenie jelit. Choć jeśli kotś chce może to zrobić w domu. Ja mimo wszystko załatwię to w domku. Nacinania też nie wykonują rutynowo, tylko w razie konieczności. Jak jest naprawdę, będę wiedziała dopiero po fakcie

                        Bożenka i Kruszynka (02.11) prawdopodobnie (ale nie ostatecznie) Ewunia

                        • Nie chcę nikogo obrażać…

                          … Ale to jest jakaś paranoja!
                          Z tego co wiem, jest właśnie odwrotnie. Lepiej pęknąć niż być nacinaną! I wydaje mi się to całkiem logiczne – przy nacinaniu mogą zostać uszkodzone nerwy. Z dwojga złego wolałabym pęknąć, i na sali porodowej powiedziałam położnej: “Tylko żadnego nacinania!” Na szczęście ani nie byłam nacinana, ani nie pękłam.
                          Moim zdaniem nacinanie powinno być stosowane wtedy, kiedy wymaga tego sytuacja! Nie powinien to być zabieg rutynowy.
                          A odnośnie lewatywy, to nawet o niej nie wspominano!

                          Pozdrawiam!

                          • Re: Nie chcę nikogo obrażać…

                            Myślę, że jeżeli chodzi o to, czy lepsze jest nacięcie czy pęknięcie krocza, dobrze gdybyś albo zajrzała do jakiejś ksiązki medycznej z dziedziny położnictwa, albo poszukała trochę w internecie. A może na medycynie uczą bzdur???

                            Małgosia+Maleństwo 30.10

                            • Re: Nie chcę nikogo obrażać…

                              Bzdur? Zastanówmy się? Może program nauczania nie zawsze nadąża… A może uogólnianie, to jednak jego integralna cecha? Kilka moich koleżanek urodziło bez nacinania. Czy, w Twoim mniemaniu, powinnam być nacinana choć nie było takiej potrzeby? Tylko dlatego, że kogoś tak na medycynie nauczyli? Wierz mi, choć książek medycznych “pasjami” nie czytam, to jednak nie plotę co ślina na język przyniesie. Moje spostrzeżenia skonsultowałam z położną o dużej praktyce, i wiedzy nietylko ortodoksyjnej 😉 A nie sądzę, żeby w szkole rodzenia uczyli nas z premedytacją bzdur. Tylko po to żeby utrudnić życie lekarzom i położnym.

                              Pozdrowienia!

                              • Re: Nie chcę nikogo obrażać…

                                Ja nie piszę, że powinno rutynowo się nacinać, decyzja o tym powinna zostać podjęta przez położną podczas porodu, gdy zauważa, że krocze rodzącej jest mało podatne i blednie ( a więc grozi to pęknięciem, które może porozrywać nie tylko krocze, ale i pochwę oraz szyjkę macicy wraz z naczyniami krwionośnymi, które tam przebiegają). Krocze mało podatne zazwyczaj mają pierwiastki, u wieloródek bardzo często nacięcie nie jest konieczne.
                                Fachowo nacięcie krocza wykonuje się na szczycie skórczu i wtedy nie ma prawa rodząca go czuć.
                                Położna (dobrze znająca się na tym co robi) gdy ma do wyboru naciąć czy dopuścić do pęknięcia, zawsze natnie, bo niestety pęknięcie może nawet spowodować krwotok bardzo ciężki do opanowania.
                                Pozdrowienia.

                                Małgosia+Maleństwo 30.10

                                • Re: Nie chcę nikogo obrażać…

                                  Jestem pierwiastką, moje koleżanki też. Udało nam się uniknąć nacinania.
                                  Zgadzam się, decyzja należy do położnej czy też od lekarza. Są różne sytuacje. Nie jestem aż taką naturalistką 😉 Uważam jednak, że nacinanie, gdy nie ma takiej konieczności, jest poważnym błędem. Jeszcze kilkanaście lat temu nacinanie było tak wymagane, że gdy kobieta urodziła bez tego zabiegu, położne zastanawiały się czy nie nacinać po fakcie. To już była paranoja. Ja jestem za nacinaniem, w sytuacjach tego wymagających.
                                  Teoria teorią, a praktyka to nie zawsze to samo. Nie zawsze udaje się naciąć na szczycie skórczu i nie każda położna nacina. Może to zależy również od praktyki – po kilkunastu latach pracy, pewnie mniej więcej wie czego się spodziewać i kogo nacinać.

                                  • Re: Nie chcę nikogo obrażać…

                                    W 100% a nawet w 1000% zgadzam się z Cait co do nacinania/pęknięcia krocza. Jestem tzw. pierwiaską i nie byłam nacinana ani nie pękłam. Wyobraźcie sobie jednak życie sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy medycyna nie była tak bardzo rozwinięta jak dzisiaj i nie śniło się nikomu, żeby nacinać krocza. I co?! Kobiety i tak rodziły. Teraz mamy ten luksus, że są znieczulenia i inne sposoby ułatwienia porodu, ale kiedyś tego nie było i kobiety jakoś sobie radziły. Natura przygotowała kobietę do porodu w taki sposób, aby to dziecko urodziła. Organizm sam zazwyczaj oczyszcza się przed porodem, wiec lewatywa jest zbędna. Położne są dzisiaj tak wyszkolone, że jeżeli pęknięcie miałoby mieć fatalne skutki, to natną.
                                    Dla mnie najważniejsze było urodzić zdrowe dziecko i nie przyszło mi do głowy martwić się takimi rzeczami. Poród to najpiękniejsza rzecz jaka może spotkać kobietę mimo tego bólu jaki przeżywa, więc nie sprowadzajcie tego do rangi jakiegoś zła koniecznego. Zaufajcie swojemu ciału i opiece medycznej. Wierzcie mi natura potrafi zdziałać cuda, czego samym dowodem są narodziny dziecka, wiec nie licytujcie się nacinać czy nie nacinać, po prostu cieszcie się, że zostaniecie matkami.

                                    • Re: lewatywa i depilacja

                                      ja nie miałam zadnych. Przej pojechaniem do szpitala wzieławm norzyczki i przyciełam dolna fryzurkke jak najkrócej mogłam. Pielegniarka proponowała mi golenie, lecz ja odmówiłam. Potzrm, kiedy się poród juz zaczął, mozna było mnie ogolić, lecz widocznie mój wcześniejszy zabieg był wystarczajacy.

                                      ,

                                      Magda, Rafał i cudowny Albercik ur. 8.09.03

                                      • Re: lewatywa i depilacja

                                        W szpitalu gdzie rodzilam tez odeszli juz od rutynowego golenia, lewatywy jak i nacinania krocza, chociaz mnie sie te wszystkie zabiegi wydawaly potrzebne. Akcja porodowa mnie zaskoczyla wiec pojechalam nieogolona. Mimo wczesnieszego wyproznienia sie, nie obeszlo sie bez bezkontrolowanego wydalenia kalu podczas parcia, ale to bylo ode mnie oczekiwane – powiedziano mi ze w ten sposob wiedza ze dobrze pre, a na chwile przed wyskoczeniem dzidziusia i tak sterylizuja caly obszar wiec nie ma mowy o zarazkach z kalu. Kiedy poprosilam o ciecie, lekarz obiecal ze nie pozwoli mi sie rozerwac, ale i tak mnie rozerwalo, po czym po dwoch tygodniach nie bylo sladu. Takze zadne z tych zabiegow naprawde nie sa konieczne!!!

                                        • Re: lewatywa i depilacja

                                          Tyle się pisze o lewatywie i depilacji, a to naprawdęnie jest problem. Ogolić można się zawsze w domu, jest na to czas. NAtomiast co do lewatywy, ja poprosiłąm o to w szpitalu, i tak przed porodem wysyłają Ciebie pod prysznic i tam można poprosić o lewatywę, szybka, naprawdę bezbolesna i później nie ma problemów, że podczas parcia wyjdzie jeszcze coś z dzidziusiem. Ja jestem tchórzem i strasznie bałam się co śmieszne nie porodu co lewatywy, a naprawdę moje obawy były bezpodstawne. Polecam

                                          Anitka i Bartuś 5 sierpnia 03

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: lewatywa i depilacja

                                          Dodaj komentarz

                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo