Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… :(

Dziewczyny, a ja mam właśnie problem z moją pracą…. Sama nie wiem, co zrobić. Może mi podpowiecie?
Obecnie zaczęłam 14 tydzień. Od prawie dwóch lat jestem zatrudniona na czas nieokreślony, moja praca jest w większości czasu siedząca (biurowa) ale też non stop przed komputerem. Z drugiej strony mam sporo stresów, firma jest w trakcie rozwoju i obecnie kompletnie brakuje organizacji, szefostwo ma do mnie i mojej koleżanki pretensje o wszystko o co tylko może, nawet w przypadkach kompletnie nie związanych z naszymi obowiązkami (których zakresu szczerze mówiąc też nikt nam nigdy nie przedstawił). Robimy właściwie wszystko: odbieramy telefony, pakujemy wysyłki (nieraz bardzo ciężkie), obsługujemy przychodzących do biura klientów, wystawiamy faktury, przygotowujemy oferty (co do których też się nieraz musimy wykłocić z szefem żeby raczył w ogóle nam powiedzieć od strony technicznej, której przecież nie mamy obowiązku znać !!!, co ma w nich być, bo generalnie tego mu się nie chce zrobić), chodzimy na pocztę, odpowiadamy na dziesiątki maili, zajmujemy się realizacją zamówień zarówno naszych, jak i obcych… krótko mówiąc roboty jest mnóstwo. Praktycznie codziennie zostajemy po godzinach, za które nam nikt nie płaci. W biurze klienci palą sobie papierosy i nieraz siekierę można powiesić, a szef im na to oficjalne pozwala. Pensje dostajemy z opóźnieniem, nieraz nawet w połowie miesiąca. Nasza firma notorycznie spóźnia się z wykonaniem zamówień, głównie z powodu tego, że szef ingeruje w produkcję przyspieszając zamówienia niektórych klientów, których kolejka powinna być dalej. Na dodatek obiecuje klientom „złote góry” i terminy niemożliwe do osiągnięcia, a jak potem klient dzwoni z awanturą i chce z nim rozmawiać, to unika go jak ognia nieraz i całe tygodnie, każąc nam mówić, że go nie ma w biurze. Ja wiem, że jest wszędzie ciężko, ale czy kiedyś którejś z Was szef na pytanie, co w takim razie mam odpowiedzieć klientowi, bo dzwoni od tygodnia z pretensjami, że szef mu obiecał, że chce z nim rozmawiać, a on go unika – odpowiada „to niech mu pani powie, że jest głupi” ??. Takich przykładów starczyłoby na pisanie do rana.
Inna sprawa, że w firmie nie ma zaplecza kuchennego, pomimo moich wielokrotnych próśb i nie zanosi się na to, żeby kiedykolwiek powstało; oczywiście nie ma też żadnego barku dla pracowników czy wykupionych obiadów; nie mamy nawet przerwy w pracy, nie mamy gdzie zjeść posiłków ani nawet kiedy, bo cały czas dzwonią telefony i jest full roboty. Jedyne co jest możliwe to przełknięcie w pośpiechu kanapki czy herbaty przy biurku z ryzykiem, że zaraz przyjdzie jakis klient i trzeba będzie skończyć jedzenie później albo w ogóle sobie darować. Nie mogę się też doprosić o mikrofalówkę – więc nawet jeżeli przyniosłabym sobie obiad z domu, nie miałabym go gdzie odgrzać, a przyniesionego w termosie z kolei gdzie spokojnie zjeść. Szefostwo się nie przejmuje, bo mają mieszkanie nad firmą i gosposię i codziennie o 13.00.-14.00. uciekają sobie na obiadek. Ja generalnie nie jem dużo i dawałam sobie radę do tej pory, ale teraz jestem w ciąży i naprawdę mnie to martwi, przecież tak na dłuższą metę się nie da. Mieszkam daleko od pracy, do domu wracam najwcześniej o godzinie 18.00. i dopiero wtedy mogę zjeść obiad. Wiem, że jestem w pracy bardzo potrzebna, mam tam kilka ważnych obowiązków, których nikt oprócz mnie nie wykonuje, czuję się nienajgorzej i naprawdę mogłabym jeszcze spokojnie kilka miesięcy pracować, ale w tych warunkach sama nie wiem, co robić….. Mam dość szarpaniny, odżywiam się tragicznie. Może mi coś poradzicie?
Przepraszam, że się tak rozpisałam, musiałam się wygadać.
Buziaczki

Dominikka +

6 odpowiedzi na pytanie: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… :(

beasia Dodane ponad rok temu,

Re: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… 🙁

Ja bym stamtąd już uciekła na zwolnienie! Sama planowałam pracować do końca 7 m-ca, ale w końcu wytrzymałam 25 tyg. a zaczęło się od tego, że przez moją szefową się poważnie przeziębiłam (wysłala mnie na kilka godzin do pracy w terenie, zmokłam, zmarzłam, przewiało mnie…). Poza tym ona cały czas ignorowała mój odmienny stan-jakby nic się nie zmieniło. Musiałam zostawać po godzinach i w soboty, w pracy wszyscy palą i nikt się ze mna nie liczył-myślałam, że się uduszę przez ten dym!! A jak byłam już na zwolnieniu z powodu tego przeziębienia, to szefowa do mnie codziennie wydzwaniała i nie dawała spokoju. Leżałam plackiem w łożku, bo miałam gorączkę i naprawdę fatalnie się czułam, a ona mi ciągle zawracała głowę jakimiś pierdołami. No to się naprawdę wkurzyłam i poszłam do mojego gina i dostałam kolejne zwolnienie, które zamierzam przedłużać do końca ciąży. Szefowa oczywiście spanikowała, bo nie ma nikogo na moje miejsce (prowadziłam samodzielnie biuro nieruchomości)… Dodam, że o mojej ciąży wiedziała od listopada… (a na zwolnienie poszłam w zeszłym tyg.).
Mam to w tej chwili w d… Potrzebuję spokoju i odpoczynku kiedy tylko będę miała na to ochotę. Obiecałam jej, że mogę jedynie przyjśc na 2 godz. pokazać nowej osobie co i jak chociaż wątpię, żeby ktoś bez doświadczenia sobie poradził tak od razu sam z prowadzeniem całego biura (szefowa prowadzi drugie biuro w innym mieście). Trzeba było pomyslec o tym wcześniej, ale moja szefowa chyba myslała, że będę biegała z brzuchem w teren do 12 czerwca (wtedy mam termin)….
Dominika! Pomyśl o swoim dzieciątku i swoim zdrowiu i sama podejmij decyzję.
Pozdrawiam!

Basia i Najukochańsza Kruszynka (12.06.2004)

madziki Dodane ponad rok temu,

Re: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… 🙁

Jeśli zależy Ci na dzieciątku, to zdecydowanie polecam iść na zwolnienie. Taki stres i rodzaj pracy nie jest wskazany w Twoim stanie. Rozumiem, że raczej nie ma możliwości pewnych ograniczeń w pracy – mniej przy komputerze, bez dźwigania ciężarów i bez nadgodzin? Według przepisów powinnaś mieć to zapewnione, ale praktyka jest zupełnie inna.
Ja również mam stresującą pracę i nonstop wśród komputerów (informatyk), więc moja lekarka dość szybko wysłała mnie na zwolnienie, a ja jestem jej za to wdzięczna. Lepiej nie ryzykować.
Czas zwolnić tempo, to najlepszy czas na odpoczynek, potem się nie da.

MAGDA

aguga Dodane ponad rok temu,

Nie daj się wykorzystywać!

Dziewczyno! Nie daj się tak wykorzystywać! Kto zwróci Tobie lub Twojemu dziecku stracone zdrowie? Przecież nie wybaczyłabys sobie, gdyby stało się coś niedobrego…Ciąża jest tak pięknym okresem w życiu kobiety, że powinna ją świadomie przechodzić, bez stresu i pracy dla jakichs pacanów! Wiem, co mówię, bo sama pracuję na stanowisku kierowniczym w firmie, której jestem też współwłaścicielem (dawka stresu w obecnych czasach ogromna, zapewniam Cię) i miałam dylemat dotyczący własnej ciąży (urodziłam tydzień temu) – pracować intensywnie jak do tej pory (po 14 godzin) czy zwolnić i poświęcić ten czas dziecku. Wybrałam tę drugą wersję, choć wiadomo, że w oim przypadku nie dało się całkowicie odciąć od pracy. Ale w znacznym stopniu ją ograniczyłam, przechodząc na zwolnienie od końca 5 miesiąca i pracując po części z domu. Do biura przyjeżdżałam tylko wtedy, gdy sprawy nie mogłam załatwić telefonicznie lub e-mailem z domu. A i tak w 34 tygodniu wylądowałam w szpitalu na podtrzymaniu ciąży… Na szczęście wszystko zakończyło się szczęśłiwie i od tygodnia jestem mamą kochanego Julka.

Powiem Ci jescze jedno – jeśli będziesz w ciąży spokojna i będziesz się dobrze odżywiać (bardzo ważne!!!) to Twoje dziecko też nie będzie krzyczeć po urodzeniu z byle powodu. Julek jest taki grzeczny i płacze tylko wtedy, gdy sygnalizuje, że coś mu jest – godny, kupka lub ból brzuszka.

A więc nie czekaj na nic, przynieś pracodawcy zaświadczenie od ginekologa, że jesteś w ciąży i zobacz, jak zareaguje. Nie ma prawa Cię zwolnić. Może sam się zreflektuje i zaproponuje Ci lżejszą pracę? Jak nie – załatw sobie zwolnienie. Mam jescze jedną ciekawą propozycję co zrobić – jak jesteś zainteresowana, napisz do mnie na priva.

Pozdrawiam cieplutko i życzę spokoju.

Aguga -zodiakalny Raczek i Juliusz -Rybka 21.02.04
… nie pomijając Taty-Raczka… Wodna Rodzinka!

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… 🙁

Co ty tam jeszcze robisz?
Dominika uciekaj na zwolnienie i to szybko jak Ci zdrowie miłe!
Ja bym sie na twoim miejscu nie zastanawiała.
Ja planuje pracować do 7 miesiąca, czyli w lipcu chce iść na zwolnienie, ale jak tylko mnie zdenerwują w pracy to zaraz idę.
Nie zastanawiaj się, szkoda zdrowia…
Buziaczki

Edysia z

miciumpa Dodane ponad rok temu,

Re: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… 🙁

Ja również pracuję cały dzień przed komputerem. Na szczęście moja praca nie jest zbyt stresująca. Mam zamiar pracować do kończ sierpnia a jak będę dobrze się czuła to i do 10-15 września.
Ale jeżeli tylko coś się w pracy zmieni to zamierzam iść na zwolnienie – dziecko jest najważniejsze. A pracodawca powinien to zaakceptować.

Uciekaj stamtąd jak najszybciej.

Kasia i Kruszyna

ewa250 Dodane ponad rok temu,

Re: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… 🙁

najwazniejszy jest dzidzius … nikt i nic mnie nie przekona ze jest inaczej….. ja tez mialam pracowac do czerwca (termin byl na lipiec), po pierwszysm 40-sto dniowym zwonieniu wrocilam do pracy, wszystko bylo ok ale dyrekcja krzywo juz na mnie patrzyla….. po trzech tygodniach pracy (reorganizacje i inne takie wiec kupa roboty i wieczny „mlyn”) wyladowalam w szpitalu z diagnaza „poronienie zagrazajace” i juz nic mnie nie obchodzilo tylko to zeby moje Sloneczko zechcialo jeszcze posiedziec w brzuchu… do konca ciazy do pracy nie wrocilam i nie zaluje.
Teraz nie jest kolorowo bo moja dyrekcja bardzo krzywo na mnie patrzy i caly czas czuje sie pod obserwacja (i dyskryminowana) ale coz musze pracowac bo nie mam wyjscia….

Ewa i Jaś – 7 miesięcy!

Znasz odpowiedź na pytanie: Mam dylemat związany z pracą, doradźcie coś… :(?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

STRATA DZIECKA
Badanie nad radzeniem sobie po poronieniu
Witajcie Nazywam sie Izabela Barton Smoczynska. Jestem psychologiem. Prowadze badania nad radzeniem sobie kobiet po poronieniu, po śmierci dziecka poczetego. Jest to trudny i bolesny temat. Wiaze sie z duzym cierpieniem,
Czytaj dalej
Jedno- i dwulatki
Czy naprawdę tak się powinno robić???/
Pytam się Was drogie Mamy bo to co dziś zobaczyłam zamurowało mnie :-0 może też tak robicie? będąc dziś z Michałkiem na sankach po południu była tam również inna pewna mama z
Czytaj dalej