mam już dość:(

Jestem w 6 miesiącu ciąży. Miałam nadzieję, że dziecko pomoże mojemu małżeństwu,ale okazuje się,że się myliłam. Mój mąż owszem,stara się,ale tylko o pieniądze,nawet ze mną nie śpi,czuje się jak trędowata. Nie przytuli,nie pocałuje,na spacerze nie byłam już wieki…on mnie chyba nienawidzi. Przejął się rolą ojca tak bardzo,że pracuje po 18 godzin dziennie, dba o pieniądze i owszem,ale ludzie przecież to nie wszystko!!Gdzie troska o mnie,o dziecko?Nawet się nie zapyta jak się czuję..Jest mi po prostu przykro i teraz wiem, jak bardzo pomyliłam się przy wyborze męża…Kiedy zwróciłam mu uwagę,żeby mnie czasem do pracy zawiózł,to mi powiedział,że jak mi nie pasuje,to żebym zrezygnowała z pracy i siedziała w domu:(Sorki,że tak Wam nudze,ale nawet nie mam się do kogo wyżalić…

33 odpowiedzi na pytanie: mam już dość:(

ada77 Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Na pewno czujesz się samotna i odrzucona, ale nie powinnaś się tak zadręczać, brać zachowania męża do siebie. To Ci na pewno nie pomaga ( łatwo pisać-co?) Ale mężczyźni są inni niż kobiety – Ty o dziecku myslisz inaczej niz mąż. Może on w ten sposób okazuje troske i odpowiedzialność-poprzez zdobywanie pieniędzy dla Ciebie i dziecka? Wiem, że żadna kobieta takiego sposobu nie toleruje, bo w takich chwilach najbardziej potrzeba czułości i bliskości, ale to może nie ten charakter? Spróbuj z nim porozmawiać, wyjasnić, że jesli będziecie mieć troche mniej pieniędzy nic się nie stanie, wolisz, by za to dziecko już teraz było więcej z tatą, poznawało jego głos. Może to zadziała? A jeśli chodzi o podwiezienie do pracy – możesz zapytać wprost dlaczego traktuje Cie w ten sposób. I co właciwie miałabyś robić w domu, skoro czujesz się dobrze? jeśli uważa, że siedzenie w domu jest takie atrakcyjne to może zaproponuj, by po porodzie wziął “tacierzyński” – teraz to możliwe. Może to mu uświadomi pare spraw. A Ty sie nie stresuj, nie denerwuj, tylko rozmawiaj, pytaj, nie zniechęcaj sie. Przed Wami najwazniejsze chwile w życiu i naprawde warto postarać się o to, by do domu wróciło uczucie. Teraz nie czas na Waszą dumę i ciche dni ( chyba, że mąż z czyms ewidentnie przesadzi, ale wtedy to zupełnie inna sprawa).
ada77 i miki

gonia23 Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

nie znam twojego męża i nie chce sie wymadrzać, ale ja proponuję solidną awanturę(lub spokojną rozmowe-według uznania) i wyrzucenie tych żalów z siebie
mój mąż na poczatku byk bardzo zaskoczony, jak mu powiedzialam o dziecku, bo nie bylismy wtedy małżeństwem. no i przez 2 tyg. nie byl dla mnie wsparciem ani nie byl wcale mily tylko mnie obwiniał za całą sytuację, wiec powiedzialm mu przez łzy, ze jak sie nie czuje na silach to ja mogę zostać sama i sama sobie poradzę. z 1 str mu sie nie dziwie, bo oboje bylismy jeszcze na studiach, bez mieszkania, racy i pieniedzy. no ale bylam zła na niego, bo mi bylo duzo cieżej niz jemu
sytuacja zmienila sie jak pojawila sie wizja utraty dziecka, potem bylismy razem na usg, wyjasnilismy sobie wszystko no i teraz jesteśmy razem, a on oszalał na punkcie swojej córeczki.
myślę, że facetów ta sytuacja po prostu przerasta i czują sie zagubieni w nowej roli. mój też chwilami mi nie pomaga i nie raz nie dwa sie na niego obrazilam.

dlatego doradzam solidną awanturę, ale przygotuj sie do niej – mi takie na gorąco to nigdy nie wychodza

ozdrawiam

Gosia i Zuzia, która nie chce wyjść

leszczynka Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Spróbuj porozmawiać z mężem żeby może trochę krócej pracował. Między mną a moim mężem też ostatnio z tego powodu wybuchła kłótnia. Niestety trudno dotrzeć do facetów a i czasy takie dzisiaj że tylko praca i praca. Niektórzy faceci reagują na ciąże kobety tak jakby sie bali albo jej albo skrzywdzic dziecka. Co to znaczy że nie śpicie razem? Chodzi o seks czy o spanie w jednym łóżku?

LESZCZYNKA I FASOLKA 8.10

oslo Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Glowa do gory, ja tez niestety musze sie zmagac z ogromnymi problemami. Moj narzeczony a niedlugo maz jest opiekunczy, czuly itp, ale niestety nie chcial ze mna zamieszkac, nie wiem czemu byc moze nie chcial sie wyprowadzac z duzego, nowiutkiego domu jednorodzinnego, ktory wybudowali jego rodzice, moze nie chcial mieszkac z moja mama choc ona przyjela go z otwartymi ramionami. Dodam, ze oboje jestesmy na studiach, mamy po 22 lata i jest to dla nas nowa sytuacja. sa dni, ze klocimy sie bez przerwy, ja tez czeto mysle, ze chyba nie wytrzymam z nim dlugo i pewnie sie rozstaniemy. Na razie bierzemy tylko slub cywilny, bo ja nie chce sobie zamykac drogi, jesli sie nam nie uda. Nasz zwiazek tak naprawde zniszczyli jego rodzice, ojciec tyran i despota.. koszmar. Ja mam nadzieje ze te zle dni juz za mna, po prostu ciesze sie swoim stanem. Tobie radze najpierw spokojnie porozmawiac z mezem i poobserwowac jego zachowanie. Sama sie przekonalam, ze bez rozmowy zaden zwiazek nie przetrwa. Zycze Ci powodzenia i trzymam kciuki
Pozdrawiam goraco Ciebie i malenstwo
PS przepraszam za to przynudzanie na swoj temat 🙂

Moje Szczęście Asia i Bursztynek 04.10

ykke Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Normalnie mnie trafia jak czytam, jacy to potworni moga być faceci. Mi jest przykro jak mój tylko przez pół dnia nie zapyta o samopoczucie, a co dopiero Tobie…Kurcze, taki piekny okres- powinnas czuć sie jak złote jajo, a on jest taki. Brak mi słów. Trzymaj się i ciesz się dzidziusiem !

mysia2 Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Wiesz, jest mi bardzo przykro, że masz taką sytuację. Ja na troskliwość i czułość mężulka nie mogę narzekać. Ale zdarzają się i trudne dni, a on wtedy bardzo się stara. A jeśli nie, to ja tak najnormalniej czekam aż on przyjdzie, zaczynam płakać, mówię, że chyba mnie już nie kocha, Fasolki też (że podejrzewam nawet że jej nie chce), że jestem nieszczęśliwa i zaczynam buczeć. Sposób najczęściej działa. Zaraz jest przytulanko, głaskanko, pocieszanko. Nie znam Twojego męża ani stosunków jakie panowały u Was wcześniej, ale chyba nic nie stracisz jak sobie spróbujesz tak go podejść. Może akurat zmięknie i coś go ruszy?

Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

przykro widzieć takie słowa…tym bardziej, że każda z nas tutaj wie że okres ciąży to nie tylko miłe chwile kiedy maluszek fika w brzuszku ale i czas obaw, niepewności o to jak będzie później…dobrze mieć oparcie w bliskiej osobie… nie znam Twojego męża… Ale może jego zachowanie wynika ze strachu przed tym co się dzieje…to również dla niego nowa sytuacja… mój mężuś tak na całego zaangażował się w ciążę dopiero od niedawna…właściwie od pierwszych zajęć na szkole rodzenia…zauważyłam ogromną zmianę w jego nastawieniu..taką jakby świadomość… Nie wiem jak to powiedzieć…wczesniej owszem cieszył sie z dziecka…martwił kiedy było źle… ale widziałam, ze woli zamartwiać sie tysiącem innych spraw…bo miał na nie wpływ… Na przebieg ciąży raczej wpływu nie ma i pewnie czuje sie bezsilny… kilkakrotne rozmowy..czasem nawet dość “głośne” miały miejsce… musiałam jakoś zamanifestować swój niepokój i niezadowolenie z jego poczynań, bo popełnił sporo “gaf” (delikatnie mówiąc)..może u Was rozmowa też będzie pomocna…staraj się by nie doszło do awantury, bo to jedynie sprawi ze poczujesz sie gorzej niz teraz… poprostu powiedz mu, że brak Ci jego czułości…powiedz to wszystko co leży Ci na serduszku… tylko tak Wasze wzajemne relacje mogą się polepszyc

Weronka (termin 6.06.03)

Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Może po prostu chce zapewnić pieniądze rodzinie, bo zdaje sobie sprawę że zakupy związane z dzieckiem to ogromny wydatek. Pewnie po prostu jest zmęczony i w sumie to nie dziwne po 18 godzinach pracy.
Nie przekreślaj go – jeszcze może być wspaniałym ojcem.

Pozdrawiam
Ewa [10.07.2003]

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Wiesz co? Współczuję Ci strasznie. Jest mi strasznie przykro z tego powodu. Ja też dziś zastanawiałam się, czy mąż zje ze mna obiad czy nie? Ostatnio bardzo długo pracuje, chyba też przejął się rolą tatuśka. Jednak mój często dzwoni do mnie, jak przyjedzie to przytuli, pocałuje, porozmawia z brzuszkiem. Jest kochany, po prostu. Nie wiem skąd taka drastyczna zmiana u twojego męża. To zachowanie wydaje się być dziwne. Skoro teraz cię zaniedbuje, to co będzie później? Przyjdzie dziecko i wogóle nie będziecie ze sobą rozmawiać? Spróbuj z nim pogadać o tej całej sytuacji, powiedz jakie są twoje oczekiwania, zapytaj dlaczego tak dziwnie się zachowuje. To prawda, że pieniądze szczęścia nie dają. Teraz potrzebne jest Ci wsparcie psychiczne, a nie kasa (to później). Nie martw się, wszystko się wyprostuje, tylko porozmawiajcie szczerze. 3 mamy za Was kciuki.

,
Aga i Niunia – 15.08.’03.

dna Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Jak zaczelam czytac Twojego posta to myslalam, ze ze mna cos jest nie w porzadku i ktos mi zrobil kawal, albo ze to ja wczesniej to napisalam i mi to umknelo. Mam identyczna sytuacje jak ty. Identyczna!
A co do rady dla Orliki to takze mysle, ze potrzebna jest rozmowa. Dluga i pozadna (najlepiej w weekend, kiedy macie wiecej czasu dla siebie).

Dana i 18-sto tygodniowe Malenstwo (13.09.03 🙂

orlika Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Cześć.Dziękuje dziewczyny za te wszystkie posty i rady dla mnie, jesteście kochane…
Niestety rozmowa nie pomogła,jest niedziela rano,nie ma go w domu,pojechał do rodziców w piątek. Chciałam odłożyc rozmowę na weekend,tak jak mi radziłyście,ale jak dowiedziałam się,że znowu wyjeżdża powiedziałam mu,co mi leży na sercu i że czuję się jak niechciany przedmiot, i że mnie ta cała sytuacja stresuje, i dzidziusia na pewno też, itd.
Wiecie co powiedział?”Wiesz co, Sylwia(bo tak mam na imię), zachowujesz się jak księżniczka!!Ciąża to nie choroba,jak Ci brakuje przyjaciela to pogadaj z psem, albo jedź do mamusi,bo ja nie mam czasu na pierdoły!!!”Powiedział jeszcze dużo więcej,ale nie będę powtarzała… Boże,jak ja myliłam się co do tego człowieka. Brak mi słów,łzy same mi płyną,nie chce takiego życia, nie chce takiego męża…Kocham to dziecko i to trzyma mnie przy życiu,dla niego podnoszę się co rano i mówię:Trzeba iść na przód,trzeba walczyć…Ale czasami, tak jak np dzisiaj czuję się taka samotna,że nie znajduję nawet cienia nadziei na lepsze jutro…

orlika Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Nie śpimy razem w jednym łóżku, on śpi na dole-tam zawsze pracuje do późnej nocy i usypia na swoim ulubionym skórzanym (kupionym za ciężkie pięniądze) wypoczynku…:(
Jeżeli chodzi o sex,to czasami przychodzi do mnie na górę,ale wtedy ja nie mam ochoty,bo czuję,że chodzi mu tylko o jedno,i że przez następny tydzień nie nawet mnie nie dotknie…

ada77 Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Tak bardzo mi przykro, byłam pewna, że rozmowa coś da. Masz rację, teraz musisz myśleć o Dzidzi i o sobie, Wy jesteście teraz najważniejsi. Jest piękna pogoda, idzcie sobie na spacer, patrzcie na słoneczko i myśl jak będzie cudownie, gdy na takich spacerkach za jakiś czas będziesz miała ze sobą wózek. Idz na ploty, zaparz sobie dobrą kawkę ( ale słabiutką, tylko dla smaku), może wypożycz fajny film. A najlepiej byloby gdybyś faktycznie poszła czy pojechala do mamy, przyjaciółki, koleżanki. Najwazniejsze to nie zadręczać się, nie stresować, bo to nic nie da, tylko zmęczysz siebie i Dzidzię. Jesli nie masz z kim pogadać i mieszkasz na Podkarpaciu – zapraszam do siebie, odpoczniesz. Mój mąż rozumie rózne sytuacje, na pewno nie będzie miał nic przeciwko!
P. S. Tak sobie myślę, że to czego nie rozwiązała rozmowa może rozwiązać czas. Być może mąż wszystko przemyśli, może oswoi sie z myślą, że będzie miał dziecko, że będzie ojciem. Przypuszczam, że wciąż jest w szoku, nie wie co ma o tym mysleć. Jest bardzo niedojrzały-to fakt. Ale może wkrótce pod wpływem ojcostwa dojrzeje. Wydaje mi się, że teraz powinnaś się od niego trochę odizolować i broń Boże nie wdawać w awantury, nie denerować, nie krzyczeć. Dzidzia musi byc dotlenioniona, musi rosnąć, a do tego potrzeba spokoju, o który musisz się zatroszczyć, bo na akcję porodową (wywołaną nerwami) jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Jesli mąż Ci nie zapewnia Ci spokoju – musisz na razie odpuścić sobie użeranie sie z nim, bo to nie pora. Jeśli rozmowa nie pomogła… Niech siedzi u mamy.
ada77 i miki

orlika Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Dzięki,aha,mieszkam w Małopolsce:)ale dzięki za zaproszenie

Or&Patryczek

zaba Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Ja tez faktycznie bym zostawila takiego faceta, wyprowadzilabym sie do mich rodziców i miała święty spokój…….. Cała ta sytuacja jest dziwna. Czy oboje chcieliście tego dziecka? Bo Twoj maz nie zachowuje sie jakby mu sie ziścily marzenia. A moze jest na Ciebieza coś zly i to jest rodzaj kary? Tego nie wiem, w kaxdym razie skoro nie ma miejsca na przebaczenie, na uczucie, to nie ma co tego ciągnąć. Poza tym czasem rozłąka jest najlepszym testem na związek – wtedy widać, czy tęsknisz, czy Ci brakuje tej drugiej osoby. Dla twojego męża to będzie test, stanie przed grożbą utraty Ciebie i dziecka- moze to go obudzi, a jak nie….. no to po co Ci taki mąż. Człowiek nie po to bierze ślub,żeby być sam, no nie? Chyba,że jakwspomnialam są inne aspekty tej sprawy, o której nie piszesz, moźe wtedy trzeba przeprosić, może on sie gniewa za coś……….
w każdym razie pozdrawiam gorąco. zaba 22.06

leszczynka Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Mój facet też czasami zachowuje sie nie tak jak bym chciała ale nie do takiego stopnia poza tym ja też jestem czasami nie do wytrzymania. Niestety przykro mi to mówić ale twój facet to palant. Nie rozumiem dlaczego on sam pojechał do swoich rodziców i jaki stosunek mają oni do ciebie i ciąży. Może tu tkwi problem.Radze żebyś wzięła zwolnienie i zrobiła tak jak on ci powiedział.Wyjedż gdzieś odpoczniesz od niego a może to coś pomoże. Myśl osobie i dziecku to jest najważniejsze.Zastanawiam sie jak wam sie układało przed ciążą.A może on ma kogoś…..?

LESZCZYNKA I FASOLKA 8.10

renta111 Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Jestem wzburzona po przeczytaniu twoich postów i wyobrażam sobie jak możesz się czuć. Myślę, że czekanie aż samo przejdzie nic tu nie da tym bardziej, że nie pomogła rozmowa. Być może rzeczywiście czuje się zagubiony. Sądzę, że trzeba pomóc mu dorosnąć. Mój chociaż miał 30 lat, też wstawiał numerki. Żal mu było kawalerskich wieczorów, spotkań z kolegami itp. Gdy urodziłam, chciał bym zamieszkała z jego matką – bo mi pomoże – a on zostałby w naszym mieszkaniu. W końcu przez tydzień mieszkaliśmy wszyscy troje z jego rodzicami, a efekt był taki, że mój mąż wracał co raz póżniej. Byłam bliska załamania. Pomogła dopiero mała awanturka w której kategorycznie stwierdziłam, że albo natychmiast wracamy razem do domu, albo dzwonię po mojego tatę i waracam do domu. Ale wtedy już nigdy, przenigdy nie wrócę, a swoje dziecko będzie mógł oglądać raz na dwa tygodnie, chociaż mam wrażenie, że mu na tym w ogóle nie zależy. Byłam tak rozwścieczona, że potraktował te grożby poważnie. Od tej pory minęło już kila lat i teraz jestem znowu w ciąży. Mój mąż tak o mnie dba, że aż sama się dziwię, więc może i tobie się uda. Nie wiem, czy możesz wrócić do rodziców (teoretycznie, lub na jakiś czas) ale jeśli twój mąz będzie sobie zdawał sprawę, że jesteś w stanie poradzić sobie bez niego, to może podziałać. Ja pewnie wsiadłabym do autobusu i nie zostawiła nawet kartki. To przykre, ale z niektórymi facetami trzeba ostro. A może podziałają ciche dni (nigdy mi nie wychodziły) i traktowanie męża jak powietrze. Czy to możliwe aby nie było cię w domu gdy on wraca? Pozdrawiam cię i trzymam za ciebie kciuki. Nie pozwól się tak traktować!

Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Wiesz co.. Nie wiem, czy to hormony nami tak rządzą…czy coś innego?Oczywiscie wspułczuje CI, ze az tak oddalacie sie od siebie z męzem. Moze spróbuj z nim porozmawiac…zebyście spędzali więcej czasu razem..i mieli go tylko dla siebie. Ja np tez jestem strasznie rozgoryczona…poniewaz odkryłam, ze mój mąz…który zawsze twierdził, ze mnie nie okłamuje…flirtuje sobie na gadu gadu. Zrzucam to na barki tego, ze moze rzadziej sie kochamy… Ale od tego do cholery się nie umiera!I jak dzisiaj zobaczyłam te jego wymiany zdań…to serducho o mało mi nie pękło.I co robic?Wyrabiac w nim poczucie, ze juz mi na nim nie zależy?To by była nieprawda.. A mogłaby narobić większych szkód. Z drugiej strony chciałabym mu dać nauczkę. Sama nie wiem. Moze jestem juz tak nieznośna, ze zaczyna sobie to odbijac z innymi kobietami? Muszę przyznac ze mam metlik w głowie..i chce o tym jak najszybciej zapomnieć.
Tak więc… Nie tylko Ty masz dylemat. mam nadzieje..ze dojdziesz do porozumienia z mezem.Ze sobie jakoś z tym poradzisz.
Pozdrawiam

Mola

iwonatrinity Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

wiesz co, kiedy czytam twoje posty mam wrażenie że Twój mąż jest całkowiecie bez serca. Nie wiem jak jest naprawdę- Ty znasz go lepiej i wiesz czy takie zachowanie to tylko wyrażenie jakiegoś niezadowolenie, czy on rzeczywiście jest takim egoistą. Ciężko jest komuś doradzać nie będąc w środku sytuacji. Jeżeli jednak jest tak jak to wygląda z zewnątrz- że na Twoją próbę przekazania mu co czujesz on rzuca taki tekst o księżniczce to…. nie widzę chyba szans na wasz związek. Teraz się tym jednak nie kłopocz, załatwisz sprawę póżniej, jak sie nie zmieni po narodzinach dzidziusia to zostaw drania. A teraz skup sie na pozytywach, myśl o swojej dzidzi, że ona naprawdę Cię potrzebuje, że kiedy się narodzi to wtedy fochy Twojego męża przestaną mieć znaczenie, że jej ufne spojrzenie wynagrodzi Ci wszystkie trudy. Będziesz miała kochaną istotkę dla której Ty będziesz najważniejsza na świecie i ona będzie najważniejsza dla Ciebie. Pomyśl, że narodziny dziecka to najpięknieszy moment w życiu kobiety! (a i często mężczyzny). Mysl o ważnych rzeczach, a “sprawę samca” po prostu olej- czas pokaże jak to jest z nim naprawdę. Jakby co to poradzisz sobie sama! Jeżeli nie zasługuje na Was to nie musisz z nim tkwić. Głowa do góry, trzymajcie się!

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: mam już dość:(

Swego czasu miałam podobny problem do Twojego. Podobny, ale nie taki sam. Mój mąż także lubił sobie pogadać na czacie lub na gg z jakimiś lafiryndami. Robił to w towarzystwie jego dobrego kumpla i wcale się z tym nie kryli. Mieli z tego wielka radochę, że mogą sobie robić jaja z naiwnych lasek. Wiem, że to były żarty, ale szlag mnie trafiał na samą myśł, że mógłby flirtować za moimi plecami. Jedna awantura, druga, trzecia i koniec. Najśmieszniejsze jest to, że później role się odwróciły i to on był zazdrosny o moich rozmówców. Od tamtej pory jest spokój.

,
Aga i Niunia – 15.08.’03.

Znasz odpowiedź na pytanie: mam już dość:(

Dodaj komentarz

Dla starających się
A ja sie pochoruje
Czuje sie do d...Zaczyna mnie lamac i spac mi sie.Wiem, wiem pewnie powiecie, ze to podejzane ale rozwieje wasze mysli.Dostalam glupa i zrobilam popoludniu test-negatywny. Takze laseczki zostaje z wami:)
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Lekarz do porodu
Pozwalam sobie zamieścić tu takiego posta, bo wiem, że właśnie to forum okupują już mamusie które rodziły Mam pytanie do tych co rodziły z własnym lekarzem. Mój ginio powiedział mi, że
Czytaj dalej