MAM PROBLEM ze sobą

… Kiedy dziecko już jest…
a kiedy go nie było… były plany, marzenia, czekanie. Mieliśmy z męzem tylko jeden cel do osiągniecia, tylko dziecka brakowało nam w życiu.
Wszystko mieliśmy takie poukładane…najpierw pokończylismy szkoły, studia, praca, mieszkanie, samochód , ślub, w końcu nawet pies!
Zapragnęliśmy mieć dziecko, ale przez 8 miesiecy nie udawało nam sie zajść w ciąze, tym bardziej było ono wyczekane.
Kiedy okazalo sie że jestem w ciązy byłam najszczęsliwszą przyszła mamą pod słońcem.
Czułam się spełniona i juz niczego wiecej od zycia nie oczekiwałam. Czułam, że jestem gotowa na dziecko. Całą ciąze zniosłam normalnie. Początki – mdłe, srodek – ok, końcówka – fizycznie było trochę nie do wytrzymania…

…kiedy dziecko już jest…
…czuje, że sytuacja mnie przerosła, czuję sie jak więzień, osaczona obowiązkami. Patrze na moje dziecko i … nie czuję jakiejś fali uderzeniowej miłosci.
Czasem jestem zła, czasem pozwalam dziecku płakac, jestem zła że płacze… w końcu mieknie mi serce, a raczej chyba uszy więdną i idę się nim zająć…
Dbam o synka, nie jest głodny, ma czysto i czesto patrze na niego kiedy spi, ale gdy płacze ręce mi sie trzesą i mam ochotę uciec, albo cofnąc czas.
Teraz czuje sie kompletnie niegotowa na to wszystko, czuje sie bezsilna, boję sie , ze nie dam rady się nim opiekować gdy mąz wróci do pracy, że nie dam dziecku tyle miłosci , na ile zasluguje.
Boje sie, ze nie potrafię być mamą, że za wczesnie.
Mąż mi bardzo pomaga, przewija Filipka, wstaje do niego w nocy, nosi go, gdy maly płacze… w duchu dziekuje Bogu, że chociaż on ma tyle siły w sobie.
Nie wiem co się ze mną stało…
Patrze na moje dziecko trochę jak na “ufoludka”, jak na dziecko, ale nie czuję się jego matką.
Mam wiecej uczuć jak na razie w stosunku do córki mojej kolezanki niż do własnego dziecka…
Jestem załamana i wystraszona tym co przyniesie jutro.

Bruni i Filipek

48 odpowiedzi na pytanie: MAM PROBLEM ze sobą

Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

każda z nas to porzechodziła
to normalne
i TO MINIE !!!!

a wtedy pozostanie juz tylko wielka miłość, radość, chęć spędzania czasu TYLKO z maluszkiem;
zobaczysz, jak tylko Filipek zacznie się uśmiechać nic nie będzie miało znaczenia… nieprzespane noce, ciagły płacz pójdą w zapomnienie; nie ma nic cudowniejszego niz rozpromieniona buzia dziecka… ale na to trzeba troszkę cierpliwie poczekać
warto

pozdrawiam

Ewa i Krzyś (5 miesięcy)

Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

bruni….mam tak samo…………..Podejrzewam zreszta, ze nie tylko my tak mamy…………KOcham moja dziewczynke, ale czasmi juz nie wyrabiam……..Nie da rady niczego zaplanowac, wszystkim rzadzi mala………Czasami mysle, ze nie dam rady………….A czasami jak sie wydziera, a ja juz nie mam pomyslow, o co chodzi, to placze razem z nia………..I jak sobie pomysle, ze niekoniecznie z czasem musi byc lepiej, to az wyc sie chce……….

guciak i Ninka ur. 27.04.2003

agnesthm Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Bruni jet to normalna sytuacja zwana – depresja poporodowa, kazda z nas to przechodzila nawet i mnie od czasu do czasu cos takiego dopada kiedy wszystko sie wali nawet teraz ale staram sie nie myslec o tym ze nie mam z czego zyc, pelno nie zaplaconych rachunkow, ale wiem ze jakby nie dzieci to nie wiem co bym zrobila zyje dla nich i dla nich bede walczyc z calych moich sil, bo gdy one sie usmiechna i popatrza tymi szczerymi oczkami na mnie to az serduszko sie topi z miosci do nich nawet wtedy gdy i one maja zly dzien, kazdy z nas go ma jak to sie mowi wzloty i upadki.
Trzymaj sie i nie martw wszystko wroci do normy.

Pozdrawiamy

Aga i dzieci

Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

…kiedy mija…………..? Daj choc cien nadzieji…………

guciak i Ninka ur. 27.04.2003

lea Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

bruni, to powinno minac, tez mialam trudne dni, wcale nie w szpitalu tylkopotem… ale wystarczy ze dzieje sie dziecku cokolwiek zlego… i wtedy nie mozna zniesc jego bolu… kiedy placze, pomysl ze to tobie na zlosc… ono wola ciebie i jest mu zle, mala istotka tylko tak moze przekazac ze czegos potrzebuje… czasami to, o czym piszesz, widze u swojego meza… on bardzo kocha synka, szaleje za nim, ale gdy jest trudno szybko traci cierpliwosc…

czasami i ja po nocy takiej jak dzis, nieprzespanej i pierwszy raz z obolala piersia musze sobie przyponec, jak walczylam by moc karmic i jak gdy w 3 dniu zycia zaczl jesc polecialy mi lzy… i jak potem wkluwali mu welflon w glowke… a potem kazdy jego usmiech..
lada dzien skonczymy 2 miesiac… ja waze ponad 80 kilo, jestem ciagle glodna, jem, po to zeby on glodny nie byl… wygladam okropnie, mam potworne rozstepy, kiedy czytam posty mam narzekajacych ze waza 65 to mam ochote gdzies sie schowac z moim worem zamiast brzucha i wybitym pepkiem… z domu nie wychodzilam przez wiekszosc ciazy, teraz tylko z wozkiem… juz w ogole nie mam znajomuch – typu knajpka i piwo… z powodu ciazy grozi mi utrata pracy, nadal nie wiem, jaka jest moja sytuacja, normalnie by mnie to nawet cieszylo, ale mąz przeciez tez nie ma pracy… życie do góry nogami… w dodatku nie wiem, kto jest wiekszym dzieckiem – syn czy mąż… wszystko sie zmieniło i nie dziwie sie , ze takie rzeczy spadające na młodą mamę to szok.. w dodatku juz zazdroszcze oczekującym… ale nie z żalu tylko chciałabym jeszcze… ale po porodzie panicznie sie boje, wspominam go strasznie.

Bruni, nie obwiniaj sie… w glebi bardzo kochasz swoje dzieciatko… i ono nie jest winne zmianie trybu zycia, to Ty jje zmienilas … a ono chce teraz tylko ciebie….

Lea i Mateuszek (14.03.03)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Pamietam, jak w szpitalu nie dawano mi malego do piersi a potem sobie nie radzil i dawno mi go najedzonego… bylam zalamana i pewnego ranka pod prysznicem pomyslalam, ze jego dobro to nie musi być NASZE DOBRO, może wcale dla niego nie jest najlepiej zeby jednoczesnie bylo tak, jak to ja chcę… staralam sie pogodzic z tym, ze bedzie mi dalszy niż chcialam…
tego dnia zaczal jesc, ale o tym, ze jego dobro to nie moje dobro i nie moja wola, musze pamietac do dzis… i i tak nie moge patrzec jak cierpi i nie wie, co sie z nim dzieje… a czuje z dnia na dzien ze mija przytłoczenie tym wszystkim, choc mi moze bylo trudniej, bo nie byl dzieckiem do konca planowanym, raczej się pospieszyl na sam poczatek mojego malzenstwa, nawet mieszkanie jeszcze nie gotowe… bruni, zobaczysz, jak filipek zacznie sie usmiechac, beda to najszczesliwsze chwile twojego dnia… sama sie dziwie, jak duzo moze wazyc jeden maly usmiech

Lea i Mateuszek (14.03.03)

iwonta Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Bruni ja tez przezywałam to samo, nie mogłam sobie poradzic sama z sobą, z niczym sobie nie mogłam poradzic. Mąż co prawda chciał zajmowac sie małą, ale na poczatku nie bardzo mu to wychodziło, szybko sie denerwowała jak mała płakała, a na dodatek przestawiła sobie dzień z nocą. Było mi bardzo ciężko, tym bardziej, że nie mogłam na nikogo liczyć. Byłam sama z moim maleństwem, bo cóz mogł mi mąz pomóc. Przez pierwsze dwa tygodnie jeszcze był w domu, a potem urlop się skończył i wychodził rano a wracał wieczorem, czasami wogóle go nie widziałyśmy i tak zreszta jest do dziś. Ale pomału nauczyłyśmy sie siebie nawzajem, poukładałam sobie jaokos dzień i pomału dochodziłyśmy do wprawy. Teraz też nie zawsze zdążę wszystko zrobić, ale nie przejmuje się już tym tak bardzo, najważniejsza jest mała, ona musi byc umyta, ubrana, mieć sucha pieluszkę i kiedy zechce zjeść, a reszta ………… Nie martw sie to wszystko minie wydaje mi się, że najorszy jest pierwszy miesiąc dopuki nie dojdzie się do jakieś wprawy, potem juz łatwiej. A każdy uśmiech, każdy dzień który przyniesie coś nowego, coś czego Twoje dziecko się uczy będzie wynagrodzeniem za nieprzespane noce, złość na siebie i czasami na nie przejdzie. Trzymaj sie mocno i zawsze pomyśl, że nie jesteś sama, że my wszystkie to przechodzimy i jesteśmy z Toba i Twoim maleństwem.

Iwonta i Natalka(07.10.2002)

sabka Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

twoja sytuacja przypomina mi moją jakieś pół roku temu. Byliśmy małżeństwem od prawie trzech lat, mieliośmy prawie wszystko tylko dzidziusia nam brakowało. Staraliśmy się bardzo długo aż w końcu upragniona ciąża, którą znosiłam dobrze. Gdy urodziła się Szymcio na początku było ok. Później dopadła mnie depresja poporodowa. Wcześniej nie wierzyłam, że mnie to może dotyczyć. Zawsze byłam odporna na stres. Tym razem nie. Mały miał kolkę . cały czas płakał, albo chciał jeść. codzienny kierat przygnębiał mnie do tego stopnia że denerwował mnie synek. gdyby nie moja mama, która na prośbę męża( on cały czas w pracy) zaczęła mi pomagać chyba bym wylądowała u psychiatry.

Większość kobiet to przechodzi, nie jesteś inna. To normalne obowiązki, dziecko które rządzi teraz całym waszym życiem, potrzebuje ciebie w różnych momentach. weź glęboki oddech, idź na spcer niech ktoś zostanie z synkiem, może kjakieś zakupy, koleżanka.
Poproś rodzinę o pomoc, jakieś wyjście bez dziecka dobrze ci zrobi. I nie obwiniaj się, że nie kochasz synka. ty go kochasz tylko złe emocje są teraz bardziej wyeksponowane. Głowa do góry. Wszystko minie.

Sabka i Szymonek ur. 24.10.2002

aga72 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Teraz jest mi łatwo o tym mówić , bo mam te pierwsze miesiące za sobą,ą mój syn ma już rok i 3 m-ce . Ale miałam to samo co ty. Teraz wiem że to była depresja poporodowa . To na pewno minie, większość z nas to przechodziła . Cały świat staje do góry nogami,Teraz najważniejsze ,jest to maleństwo ,a przeciez tak niedawno temu było inaczej . Masz szczęście ,że twój mąż ci pomaga , bo mój niestety w tych trudnych dla mnie chwilach, zaczął 3 razy w tygodniu chodzić na siłownię i późno wracał z pracy, nie mówiąc już o innych sprawach. Będzie dobrze !!!!!!!!!! Wszystko wróci do normy.. zresztą zawsze możesz do nas napisać i wyżalić się , to ci się bardzo przyda!!!!!!
Pozdrowienia!!!!!!!

Aga i Kuba (19.02.2002)

gosiaczek13 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Jedyna mądra i prawdziwa rada i pociecha to taka ,że to NAPRAWDE MINIE !!! i poczujesz jak bardzo kochasz swoje dzieciątko !!!!!!!!!!!!!
to chyba każda mama Ci powie !!!
bądz cierpliwa i nie poddawaj się
NAPEWNO BEDZIESZ DOBRA MAMĄ !!!
Gosia i (ur.13.12.2002) Adiczek!!

beatach Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Mysle, ze jest to przejsciowa faza. Nie poddawaj sie Bruni !!! Zadnej z nas nie bylo z poczatku latwo.
Z czasem wszystko sie ulozy. Nabierzecie nowych doswiadczen. Teraz uczycie sie byc rodzina. Uczycie sie dotrzegac potrzeby Waszego dziecka.
Potrzeba do tego czasu.
Z poczatku myslalam, ze nie podolam wszystkim obowjazkom jakie niesie maciezynstwo. Choc tak samo pragnelam miec dziecko jak Ty. Jednak czas pokazal. Maximilian jest coraz starszy i coraz bardziej samodzielny.
Mysle, ze nie wolno sie poddawac, bo mozna szybko wpasc w depresje.
Zawsze w trudnych chwilach sobie powtarzalam: jutro bedzie lepiej !!!!
I wiesz co??? Pomagalo. Dodawalo mi to sily.
Przepraszam, ze pisze tak chaotycznie, ale robie to spontanicznie, bez zastanowienia sie nad tym jak to brzmi w calosci. Pisze to co czuje.
Teraz musisz tez dbac o siebie. Spij razem z dzieckiem. Moze dobrze Ci zrobi, gdy sama wyjdziesz na spacer zostawiajac Filipka pod opieka meza, czy zaufanej osobie???

Badz dzielna i nie poddawaj sie!!!

Zycze wszystkiego dobrego
BeataCh mama Maximiliana

Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Nie martw się Bruni! Dużo dziewczyn przechodzi to samo co Ty. Twój nastrój powinien minąć do 2 miesięcy po porodzie – jeśli wciąż będziesz czuła się tak samo po tym czasie – spróbuj porozmawiać z psychologiem – to pomaga. Nie zaniedbaj tego, bo potem może się to przekształcoć w poważną depresję. Ale ja jestem pewne – pierwszy uśmiech Filipka – i miną złe myśli :-)))

Kaśka z Natunią (prawie 14 miesięcy 🙂

olenka-p Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

bruni kochana!
jakbym słyszała siebie w pierwszym miesiącu po porodzie!
mój ufoludek był o tyle “gorszy”, że masakrował mi potwornie piersi, więc winiłam go za straszliwy ból, który mi sprawiał. miałam poczucie, że ta mała istotka wcale nie jest krucha i bezbronna, tylko sprytniejsza ode mnie, złośliwa i jej głównym celem jest wykończenie mnie (teraz to brzmi idiotycznie, ale momentami naprawdę tak się czułam).
a to po prostu jest tak, że to maleństwo nie umie jeszcze okazywać swoich uczuć, zwłaszcza pozytywnych, nie umie okazać że jest zadowolone, nie umie się uśmiechnąć, potrafi tylko sygnalizować że coś mu się NIE podoba.
miałam taki moment 1-2 dni po porodzie, jeszcze w szpitalu, kiedy mały był pod lampą (silna żółtaczka), a ja leżałam sama w sali i nagle poczułam, że nie chcę tego wszystkiego. po co mi dziecko?! w co ja się wpakowałam?! nie dam rady! CHCĘ COFNĄĆ CZAS!!! poczułam żal za czymś nieokreślonym, co właśnie straciłam, węzełek w żołądku i kluchę w gardle. płakać mi się chciało, a zaraz potem zrobiło mi się strasznie wstyd, poczułam, że nie nadaję się na matkę skoro tak myślę.
w domu było ciężko – nie rozumiałam swojego dziecka, wkurzałam się na siebie że go nie rozumiem, wyłam razem z nim, wkurzałam się na siebie że tak wyję zamiast przekazać dziecku pozytywne emocje i je uspokoić….. zdarzało mi się nawet na niego krzyknąć…..
to wszystko przeszło. z dnia na dzień mój ufoludek stawał się coraz bardziej przewidywalny, “łatwiejszy w obsłudze”, z czasem zaczął się do mnie uśmiechać… jeden taki uśmiech rekompensuje baaardzo wiele, ładuje akumulatorki na bardzo długo. wytrzymaj, przekonasz się.
i nie martw się – REAGUJESZ CAŁKOWICIE NORMALNIE!
teraz trudno ci w to uwierzyć, ale już niedługo będzie dobrze, nawet nie zauważysz kiedy pozytywne emocje wezmą w tobie górę nad negatywnymi!
ufff, ale elaborat mi wyszedł…..
pozdrawiamy was gorąco!!!

olenka & tygrysek adaś (23.12.02)

czarna1 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

U mnie bylo bardzo podobnie….ale wierz mi to minie….pierwszy miesiąc byl dla mnie okropny…nie dosc ze mialam problemy sama z soba (zel gojaca sie rana) to zupelnie nie moglam poradzic sobie z dzieckiem, w tym wypadku mąż byl bardzo pomocny. Ok. drugiego m-ca wszystko sie zmienilo: dokladnie rozumialam potrzeby Pawelka…stal sie dla mnie najwiekszym szczesciem…uwielbiam go tulic, calowac, piescic, przewijac itp. choc czasem jest nie do zniesienia (prawdopodobnie ząbkuje)…Twoje samopoczucie to normalna sprawa, troche cierpliwosci i wiecej wiary w siebie

Magda- mama Pawełka ur. 29.11.2002

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Miałam mniej więcej podobne odczucia….minęły w momencie jak Karol pierwszy raz się uśmiechnął………..po prostu jak zaczał przejawiać jakiekolwiek uczucia pokochałam Go jeszcze bardziej……….

Julka kulka i Karolek, który właśnie zaczął 11 miesiąc!!!!!!!!!!

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Bruni!! Przechodzę przez to samo a w zasadzie już mi mija 🙂 Z początku wszystko mnie denerwowało, nie miałam nawet chwili dla siebie, mały ciągle wisiał mi na piersi bo inaczej płakał. Później dałam mu smoczek i kupiłam leżaczek-bujaczek i od tamtej pory jest dużo lepiej. Ciągle jestem zmęczona i niewyspana ale znajduję już chwilę czasu dla siebie. Wkładam go do leżaczka daję smoka i bujam a przez ten czas mogę coś zjeść, posiedzieć na forum lub coś poczytać. Czasem ogarnia mnie jeszcze złość ale to przez zmęczenie, prawie w ogóle nie śpię, bo mały śpi w nocy góra po 2 godzinki i budzi się o 5:00 lub 6:00 i nie chce spać. A ja jak zasnę o 23:00 lub 24:00 to mam ze 3 pobudki na karmienie a potem męczarnię, nawet nie próbuję już go usypiać tylko wstaję i przygotowuję się do wyjścia na zakupy i na spacerek. Teraz kiedy Kamilek zaczął się uśmiechać coraz częściej zapominam o zmęczeniu, nie ma nic piękniejszego niż uśmiech takiego maluszka. Trzymaj się napewno będzie lepiej i ucałuj Filipka!!! 😉

Agus i Kamilek (24.03.2003)

cait Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Bruni,
u mnie jedynym lekarstwem było wyrywanie się z domu – tak na chwilkę, chociażby do najbliższego sklepu. Dzieciaczek zostawał pod opieką taty, a ja np. do biblioteki. To nie były nigdy długie wyjścia – karmię piersią, ale myślę że właśnie dzięki temu szybko wyszłam z dołka. Teraz zabieram moją córę ze sobą 😉

Pozdrowienia!

Cait + Alka (15 stycznia 2003)

gonia23 Dodane ponad rok temu,

ja też mam doła

Bruni, u mnie tak samo tylko jeszcze na dodatek mąż mi wyjechał, mam alergię na teściową, która przychodzi mi kąpać Zuzankę i w ogóle czuje sie uwiązana jak pies na łańcuchu. jestem niewyspana, nie mogę sie z niczym wyrobić no i najgorsze jest to, że nie czuje zadnej fali uczuć macierzyńskich. po prostu wykonuję przy malej większość czynności jak automat. no i to pogłębia moje doły, bo jestem chyba złą mamą, jak nie otrafię kochac swojego dziecka… mam nadzieje, że to kiedyś minie

Gosia i Zuzanka ur 26.04.2003

go76 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Twój post to dla mnie takie deja vu. Przechodziłam przez to wszystko i to niestety dość długo. Ale to już tylko wspomnienie. Jeszcze niedawno zarzekałam si ę że Kuba to moje pierwsze i ostatnie dziecko – było tak ciężko. Dziś już nie jestem tego taka pewna w każdym razie nie dostaję już wysypki na myśl o ciąży (no może malutkiej!) Już to kiedyś pisałam matka to bardzo ciężki zawód bez prawa do urlopu, nawet bez przerwy na 2 śniadanie. A do tego czasem z bardzo wymagającym i niesprawiedliwym “pracodawcą”. Na szczęście do wszystkiego można się przyzwyczaić! A deprecha – wcześniej czy później minie!!! Z pewnością!
Trzymaj się! I życzę szybkiego powrotu do …… dobrego humoru, zadowolenia z siebie i malucha

GOSIA i Kubuś (14.09.2002)

Dodane ponad rok temu,

Re: ja też mam doła

gonia! Jakos nie moge jeszcze ponadrabiac zaleglosci forumowcyh, ale wlasnie dzisiaj cos mi sie unaocznilo:pamietaszm jak kwietniowe niedobitki czekaly na swoja kolej (to byly czasy……:-)) ) Teraz pokojarzylam fakty, i jakos tak wyszlo, ze prawie wszystkie “niedobitki” (oprocz Aleksandry27-ostatecznie ustalili jej termin na 09,05)urodzily (lub zaczely rodzic-jak ja) 26ego kwietnia!:))) Prawdziwy wysyp!
A z ta deprecha, to juz pisalam w tym watku-chyba wszystkie tak mamy. NO, moze nie deprecha, ale jakies zniechecenie……….Ja mam tak samo, ale staram sie pamietac, ze w sumie nie mam co narzekac- mala zdrowa, zaczyna sie robic w miare przewidywalna, i tylko czekam na pierwsze usmiechy- mam nadzieje, ze sobie na nie zasluze……Na razie nie ma lekko, ale wszyscy mowia, ze bedzie lepiej……………Trzymaj sie i nie daj sie!

guciak i Ninka ur. 27.04.2003

julia Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

“wszystko minie, a jak mały skończy 6miesięcy zacznie się najlepsze” napisała mi Ankalenka 7 miesięcy temu w odpowiedzi na mój podobny post
mineło
i najlepsze się zaczęło
🙂
będzie dobrze

Inaśkowa mama 7m-cy!!!

carmella Dodane ponad rok temu,

Hej

Bruni, nie zalamuj sie. Pomysl ile na maluszka czekalas. Na pewno te zle chwile mina i wszystko bedzie dobrze. I jeszcze nam napiszesz, ze ne wiesz jak zylas bez niego. 3mam kciuki

Carmella z marzeniami

graza777 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Bruni mila
tak szybciutko co odpowiadam bo mam zarloczka przy cycuniu
tez to przechodzilam- trwalo to dokladnie 3 tyg
wydawalo mi sie ze nic nie czuje do Zulki- jakies obce dziecko
od tygodnia nic tylko caluje pieszcze i gaworze
pierwsze swiadome usmiechy i oddaje zycie:)
to tyle
jak widzisz mija:)

[i]Graża i Zula
(12.04.03)[/i]

Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

no to mi został niecały miesiąc !!!!

hura

Ewa i Krzyś (5 i 1/4 mies.)

iwonakuzma Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

zgadzam sie w 100 procentach z tołdi , u mnie było to samo , mineło poł roku i juz wiem , ,ze Amela to cud na odrą ( mieszkamy w szczecinie)i dopiero teraz naprawde ciesze sie macierzyństwem.
Uszy do góry jest wiosna, możesz chociaż iść na spacer, a co ja przeżywałam w grudniu, to lepirj nie mówić!! Na szczęście pamieta sie tylko dobre rzeczy!

Iwona i Amelka , co nam w domu pięknie ćwierka! ( pięc miechów już za nami!)

beatab Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

bruni, juz wiesz, ze pzez to przechodzi większosc matek…. mnie również nie jesto obce te uczucie.
Dziecko wyczekiwane, kochane pojawia sie na świecie i przewraca go do góry nogami. Burzy dotychczasowy łąd i karze podporządkowac sobie wszystkie domowe czynności i ogólnie wszystko. Nic nie da sie zaplanować, bo małe jest nieprzewidwalne, nic nie da sie zrobic na czas…. nie ma się kontroli, a …ma się masę problemów niedośwaidczonej mamy, wyjącego maluszka, bolące cycki, czasem gorączkę, wielkie opuchniete powieki, ogromną chęć i potrzebę snu przez ..chyba kilka dni…. a tu nie ma czasu kiedy wyjsc do toalety….
to wszystko przeszłam i pojawiły się chwile zwątpienia, pytania typu: po co to mi było…? obwinianie siebie, ze jestem zła matką, że nie nadaje się na matke, że nie mam cierpliwości… a może ja juz jestem za stara, wygodnicka….. brakowało mi pomocy, bo byłam z małym ciągle sama, mąz wracał po 18….. do tej godziny musiałam jakos psychiczne wytrzymać.

Maluszek dał mi popalic , bo wył albo wisiał przy piersi i spał nieiwiele, pewnie nie raz jescze pokaże na co go stać…. ale najważniejsze jest to, ze chwile zwątpienia, wyczerpanie, złosc juz minęły. I Ciebie tez to wkrótce spotka. Będziesz przeżywac chwile, kiedy niemal rozpływac się bedziesz patrząc na malenstwo, na jego bezbronnośc, ufnosc i miłość do Ciebie.

A swoja drogą, to problem polega na tym, że o depresji i dołku poporodowym niewiele sie mówi i temat jest poruszany bardzo ogólnie w ksziążakch o ciazy. Pamiętam, jak na początku ciązy kupiłam gazetke o dzieciach i był tam taki artykuł, którego tytuł utkwił mi w pamięci : “trudne macierzynstwa początki”. Przeczytałam go i dziwiłam się o czym oni pisza – zadawałam sobie pytanie – o jakiej złości oni pisza, przeciez pjawia się dziecko, kochane, malutkie, cud rodziców, ….. o jakim zwatpieniu, zniechęceniu, braku uczuć macierzyskich…. teraz już wiem.

Bedzie dobrze, u mnie juz jest o 500 % lepiej:)))

Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości.. bo będzie potrzebna..sobie równiez jej ciagle życzę…:))))

Beata & Patryk(03.03.03) [Zobacz stronę]

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

umnie bylo dokladnie tak samo: szkoly, praca, dom, i nawet ten pies, 9 mies. zachodzenia w ciaze i w koncu zdrowy Szymon, a ja zamiast skakac pod sufit ryczalam pod prysznicem jak bobr. teraz mam to coraz rzadziej, Szymonowi powoli kolki przechodza, zaczynam postrzegac go jako cos pieknego w moim zyciu – on zaczyna miec z nami kontakt – do tej pory tylko ryczal i nie spal. pomogly mi starania meza, psychicznie mama i tesciowa ……… obecnosc psa. poczekaj to przejdzie, a jezeli nie masz cierpliwosci do noszenia placzacego Filipka to poczekaj az sie uspokoiszi dopiero do niego podejdz, a przynajmniej policz do 2 czy 10 zamin go wezmiesz na rece. mi pomagalo tez odmawikanie roznych modlitw noszac go non stop przez pierwsze 3 mies.

Dorotka i Szymon ryczacy non stop

goha Dodane ponad rok temu,

Re: ja też mam doła

Bruni dziękuję ci za ten wątek. Ja tez czuję się jak w jakimś horrorze. Czasem zastanawiam się czy ja żyję w ogóle. Poza tym mam straszny problem z piersiami i karmieniem. Mały nie chce ssać, pokarmu mam więc cały czas za mało, ściagam laktatorem , ale to nie pomaga zwiększyć laktacji, piersi bola jak cholera, i tak muszę doarmiać więc ponoszę konsekwencje i karmiącej piersia i sztucznie. Dieta okrojona do minimum. Szczerze mówiąc mam dosyć. Zamiast wsparcia psychicznego mam tylko… szkoda gadać. Uważam, że kilka osób mi w tym pomogło by mojego pokarmu nie było.

Pozdrawiam
GOHA i Dareczek
02. 04. 2003

agus-25 Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Też gdzieś czytałam w jakimś artykule o tej depresji poporodowej i będąc w ciąży nie mogłam sobie tego wyobrazić kiedy kobieta pisała, że nie czuła miłości do swojego dziecka, był dla niej ciężarem a dopiero po jakimś czasie nauczyła się kochać. Teraz wiem przez co przechodziła:)) Przecież taka pijawka może wykończyć psychicznie:)))

Agus i Kamilek (24.03.2003)

Dodane ponad rok temu,

ależ…się…

alez się odwróciło – o 180 stopni…
tak na pocieszenie dla mam, które własnie przechodzą to, co ja wtedy…
depresja mija!!!

Bruni i Filipek‘04.2003

1014monia Dodane ponad rok temu,

Re: ależ…się…wystraszyłam

uff , czytam , i nie wierzę , dopioero potem spojrzałam na datę . Pisałaś tego posta wtedy gdy ja leżałam w szpitalu z moją “świerzynką” i przegapiłam go po powrocie na forum . Nie strasz tak więcej 😉

Monia i Olgutek 7 m-cy !

lea Dodane ponad rok temu,

Re: ależ…się…

Mnie bardzo podobał sie jeszcze inny post – ktory napisalas potem, po kilku dniach chyba 🙂 tez mógłby służyc na pocieszenie wszystkim, ktorym jest ciezko w tych pierwszych dniach…

Lea i Mateuszek (14.03.03)

miau Dodane ponad rok temu,

Re: ależ…się…

który? który? pokażcie!!!

Anita – 22 lutego- ZOSIA

anastazja Dodane ponad rok temu,

Re: ależ…się…wystraszyłam

Nie jedna Mama po przeczytaniu tego posta przypomniala sobie swoje wlasne poczatki z maluszkiem ……
Zawsze Bruni cenilam Cie za szczerosc co do okazywania uczuc swiatu nawet jesli byly negatywne ….
Pokazanie tych wszystkich obaw i bezsilnosci kobiety po porodzie nie jest wcale proste i dobrze ze Ty chociaz mialas na tyle odwagi by o tym napisac ….
Milosc do dziecka nabywa sie pozniej … inna milosc jest przed narodzinami , inna po urodzeniu a inna kiedy masz juz takiego rozesmianego szkraba :)))

Anastazja i bardzo wyczekiwana Jagoda (01. 08. 03)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: ależ…się…

Oj nie wiem, czy znajde, moze bruni pamieta, jaki był tytuł…

Lea i Mateuszek (14.03.03)

Dodane ponad rok temu,

dzieki

ojej , dzieki – nie wiedziałam
zrobiło mi się bardzo miło – ktoś mnie ceni na forum – hurrrra!

Bruni i Filipek‘04.2003

magonil Dodane ponad rok temu,

Zgadzam się

Będąc w ciąży myślałam, że jak mała się urodzi, to oszaleję ze szczęścia. Jak się okazało, po porodzie miałam zupełnie inne uczucia, to zabrzmi okropnie, ale obwiniałam dziecko o wszystko , co mnie spotkało: o ból, o sporo nadliczbowych kilogramów, o zdeformowane piersi z rostępami, o zarwane noce (byłam wściekła, że musiałam wstawać w nocy), wreszcie , że odebrano mi niezależność i wolność. Nikomy się do tego nie przyznałam, nawet mężowi, tu na forum też wstydziłam się do tego przyznać, obawiając się wyklęcia i nazywania wyrodną matką. Teraz już jest trochę lepiej, wszystkie złe uczucia znikają , jak spojrzę na roześmianą buźkę Weronisi.
Ale niestety złe humory i depresyjny nastrój wracają…..

Do tych wyznań skłoniła mnie wypowiedź Bruni, rzeczywiście nie każdy potrafi się przyznać to takich uczuć.
Pozdrawiam

Małgosia z Weroniką (29.10.2003)

Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Rozumiem Cię doskonale. Podbnie jak i Wy, my również zaczynaliśmy nasze wspólne życie w identycznej kolejności:: studia, praca, mieszkanie, samochód, ślub i tydzień po nim zaszłam w upragnioną ciążę. Uwielbiam dzieci. Nie mając jeszcze swojego nie potrafiłam przejść obojętnie czy to na ulicy czy w sklepie nie zwracając uwagi, gdy widziałam takie słodkie maleństwa. Ciążę równiez przeszłam spokojnie. Ale, gdy już urodziłam nie sądziłam, że tyle to wszystko “kosztuje” wysiłku, poświęcenia, uwagi, pokory. Często czuję się zmęczona, chociaż Martynka przesypia całą noc. Obecnie jesteśmy na etapie siadania nie raczkowania, które jej jeszcze nie wychodzi (śmiejemy się, że ma za ciężką pupcie). Uwielbia być noszona na rękach, czytaj: ciągle!!!!!!! nie można usiąść bo następuje wrzask. Dlatego czekam na męża z pracy, jak na zbawienie, albo na weekendy, kiedy jedziemy z nią do moich rodziców (na szczęście wszystko potrafią przy niej zrobić i spokojnie możemy ją zostawić u nich nawet na noc). Marzę (może to brzydko, ale nie jestem robotem) o zwykłych przyjemnościach typu: leżenie z książką, kąpiel bez ograniczeń czasowych, spędzenie czasu tylko z mężem itp. Ale na to muszę poczekać. Jestem z Tobą :-))))

Pozdrawiam, Justyna i Martynka, która dzisiaj sończyła 7 m- cy.

anastazja Dodane ponad rok temu,

Re: MAM PROBLEM ze sobą

Ja rowniez marze by chociaz na 3 godzinki wyjsc gdzies bez malej , isc gdzies do kawiarenki … gdzie kolwiek …
Od narodzin Jagoda jest ciagle ze mna lub w trojke dochodzi maz …. nawet na sylwestra ide z Jagoda … pewnie jak zwykle da popis placzu i bedzie trzeba wracac do domu 🙁
Trzymam za wszystkie Mamy kciuki i zycze duzo cierpliwosci :)))

Anastazja i bardzo wyczekiwana Jagoda (01. 08. 03)

Dodane ponad rok temu,

Lea, czy ten?

[Zobacz stronę]

jak nie ten to sie zastrzele – pół godziny szukałam:(

Bruni i Filipek‘04.2003

Znasz odpowiedź na pytanie: MAM PROBLEM ze sobą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Jestem już w domu-ale bez dzidzi
Wyszłam ze szpitala wczoraj! A tak się bałam pobytu w szpitalu. Szyjka jest skrócona -ma 1,5 cm i rozwarcie na 1 palec! Lekarze powiedzieli, że muszę leżeć i czekać- mojemu
Czytaj dalej
Polecam
Huggies [email protected]
...dla noworodkow (na razie tylko te testowalysmy:-)) ) Inne Huggiesy jakos mi nie pasowaly, ale te wlasnie (taka duza-74 sztuki, ciemnoniebieska paczka) sa
Czytaj dalej