Mamy problem

Sytuacja zaczyna robić się nieciekawa i wymyka się to powoli spod kontroli. Córka jest w drugiej klasie i nadal nie czuje na sobie obowiązku szkolnego. Chodzi bo musi,odrabia zadania bo ją gonię do tego,testy pisze dobrze, ale mam wrażenie że tylko po to żebym nie krzyczała na nią Wsztstko co związane ze szkołą jest “od niechcenia”.Gdybym nie kazała siąść do stołu z pewnością sama tego nie zrobi. Dzisiaj przyniosła uwagę że bawi się na lekcji-nie pierwszy raz. Nie wiem jak mam ją zmobilizować, zachęcić do nauki…

4 odpowiedzi na pytanie: Mamy problem

  1. Mam podobnie.
    Młoda ostatnio przynosi mi niemal codziennie “rozmawiałam na lekcji”. Twierdzi, że to dlatego, że się nudzi – bo ona już coś tam umie, a pani pyta lub tłumaczy tym co nie umieją i ona się wtedy nudzi.
    Już się zastanawiam, czy nie poprosić panią, żeby jej jakieś sudoku dawała czy coś… Ale to też bez sensu, bo po co by do szkoły chodziła…
    Chyba musi przyjść na tyle nauki, żeby już tak lajtowo nie wyrabiała, wtedy się ocknie 😉

    • moja 3cio klasistka też potrzebuje kopniaka do lekcji
      sama z siebie nie odrobi ich
      na palcach jednej ręki mogę wymienić kiedy zasiadła sama z siebie

      w 99 % muszę się zapytać czy jest coś zadane 🙂 aby sobie przypomniała że ma obowiązki szkolne 🙂

      zapomina notorycznie powiedzieć mi np. o kartkówkach z religii
      ostatnio gdybym nie spotkała innej matki to bym nawet nie wiedziała.
      Za ostatnie sprawdziany dostała trójki
      dziś przyniosła 6 do domu, dumna z siebie jest niesamowicie
      wnioski już wyciągnęła.

      w drugiej klasie po wakacjach była tak zdekoncetrowana że aż sama wychowawczyni była zaskoczona. Potrafiła powiedzieć że nie odrobiła lekcji bo nie mieliśmy w domu nic do jedzenia i musiała jechać z nami i zrobić zakupy.
      Uzgodniłam z babką żę jak ją przyłapie na czymś takim czy na nieodrobionych lekcjach ma jej jedynkę stawiać.

      w ten poniedziałek poszła z rykiem do szkoły bo zapomniała że ma przynieść materiały z czegoś tam. Przypomniało jej się 5 min przed wyjściem.

      Lekcje najchętniej to odrabiała by w biegu
      długo musiałam ją uczyć aby nie stała przy biurku tylko siedziała 😀
      Potrafi iść na łatwiznę i nie wczytując się w zadanie oznaczone “sową” powiedzieć MAMA NIE ROZUMIEM. Jak widzę że z zadaniem sobie poradzi to zołza jestem i mówię że ma sama pokombinować a potem mnie wołać.
      Siedzi i ryczy ale zawsze na coś tam wpadnie.
      Tak samo wypracowania z polaka. Najlepiej aby mama i tata za nia napisali.
      Ja nie jestem skora to pomocy więc córa woli z meżem odrabiać bo tej szybciej się łamie. Ale pogadałam z nim poważnie 😉 i przyjął moją metodę.
      Ostatnio samodzielnie napisała wypracowanie które zajeło całą kartkę A4 dwustronnie zapisaną

      Ja to sobie myślę że niestety te nasze dzieci muszą nauczyć sie tej obowiazkowości.
      I nasza w tym rola.
      Szczerze to sama nie raz jestem zła ile te dzieciaki muszą się uczyć. Bywają tygodnie że córa nie ma czasu na zabawę :(.

      Owszem trzeba pomagać ale nie wyręczać
      ale jak sobie nie radzi staram się pomóc, podpowiedzieć, ale nie podawać gotowego na tacy.

      Plan dnia mamy taki że te lekcje które może sama zarobić odrabia po przyjściu ze szkoły, z trudniejszymi czeka na mnie jak przyjde z pracy i robimy je po obiedzie.

      Jesteśmy na etapie że zostawiam jej rozpiski czego musi się pouczyć jak jest sama w domu.
      Przed kazdym sprawdzianem przygotowuję testy które musi powypełniać. Jak z czymś stoi na bakier to przygotowuję kilka wersji testów i kujemy na całego.
      Widzę że z takim planem jest bardziej systematyczna.

      ale jeżeli chodzi skupienie na lekcji to wiem że jest na nich skupiona w 100 %, dużo z nich wynosi

      • A myślałam że tylko ja mam taki model w domu
        A sądzicie że to wynika z jakiegoś braku w wychowaniu? Bo ja ideałem nie jestem,do wzorowej matki jest mi daleko,ale jeszcze nie wpadam w depresje z tego powodu.

        • to i my z tych walczacych.. 😉

          nieco sie poprawilo, bo jeszcze we wrzesniu zdarzalo sie marcie poplakiwac jak ja do lekcji gonilam. teraz juz wie, ze wraca do domu i pierwsza rzecz lekcje i juz sie nieco wdrozyla i siada sama. ja tylko co jakis czas przez ramie zagladam jak jej idzie. – musze, bo jak nie kontroluje, to marta zaczyna “marzyc” potrafi jeden wyraz przez pol
          godziny pisac… wiec trzeba poganiac, zeby trzymala tempo.
          fantastycznie sprawdza sie u nas pewien program matematyczny.

          juz wyjasniam o co chodzi. otoz marta miala klopoty z matma. (koncentracja)

          znalazlam strone, na ktorej jest program dla wszystkich klas z matematyki, zarejestrowalam marte w 2kl i codziennie rozwiazujemy jeden-dwa testy.
          zeby test sie zakonczyl, trzeba uzbierac 100 pt. za dobra odpowiedz, do przodu, za zla, punkty ujemne – do tylu… marta nie ma wyjscia. jak chce wstac od stolu, musi dokladnie czytac polecenie i sprawdzac odpowiedz 2 razy, a potem jeszcze raz porownac czy aby napewno pasuje do pytania (bo zdarzalo jej sie zanim odpowiedziala, zapomniec o co chodzi i wrzucac bledna odpowiedz)
          jest to frustrujace, ale dziala. jak juz jest przy 90, to nawet zmywarke kaze mi wylaczc, zeby sie nie roozpraszac;)
          za poprawne rozwiazania dzieci zdobywaja medale i virtualne nagrody co dodatkowo mobilizuje do roboty. z ostatniej kartkowki marta przyniosla A+
          listy. marta zapomina o polowie rzeczy ktore powinna zabrac do szkoly, zrobic rano itp..
          zrobilysmy liste rzeczy do spakowania, co nalezy robic rano i tez jest lepiej.

          ode mnie do rodzicow. nie zostawiajcie dzieci z tym samych. to sie samo nie zalatwi. dzieciaki nie dorosna do tego nigdy. jezeli teraz nie naucza sie systematycznosci – nie naucza sie tego wcale. w przyszlosci bedzie nielatwo.

          jestem tego zywym chodzacym przykladem. moja mama myslala, ze warto mi zaufac i ze sama wpadne na to kiedy trzeba zaczac odrabiac lekcje. nigdy na to nie wpadlam… jak sie zorientowala, bylo juz za pozno..

          bylam mistrzem oszukiwania, pod ksiazka od fizyki, zawsze mialam jakas inna, znacznie ciekawsza.

          dlatego nie odpuszczam marcie. nie wolno.

          Znasz odpowiedź na pytanie: Mamy problem

          Dodaj komentarz

          Mozarella w ciąży

          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

          Czytaj dalej →

          Ile kosztuje żłobek?

          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

          Czytaj dalej →

          Dziewczyny po cc – dreny

          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

          Czytaj dalej →

          Meskie imie miedzynarodowe.

          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

          Czytaj dalej →

          Wielotorbielowatość nerek

          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

          Czytaj dalej →

          Ruchome kolano

          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

          Czytaj dalej →
          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
          Logo
          Enable registration in settings - general