maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nie mam już siły. jestem sama codziennie do 17-18, mały od kilku dni nie chce spędzić ani 5 minut beze mnie, a bywało już tak że przesypiał w łóżeczku nawet godzinę. teraz ma fazę na noszenie na rękach, poza tym mniej-więcej co godzinę chciałby cyca, kiedy go noszę nie mam prawa usiąść bo zaczyna marudzić, i tak w kółko… wyjście do toalety to szczyt luksusu… wynik? od dwóch dni mam doła, ryczę jak głupia, a najgorsze jest to że czasem tracę cierpliwość i krzyczę na małego, potem ryczę ze wstydu i czuję się rozczarowana samą sobą.
co ja mam robić żeby nie zwariować i wpędzić dziecka w nerwicę?!?!?! niech ktoś mi powie, że też to przechodził i że to się zmieni!!!
olenka&adaś-maruda (3,5tygodnia)

36 odpowiedzi na pytanie: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

patrycjas Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ada jak była taka mała to nic nie mogłam zrobic wciąż płakała / może to były kolki, może była głodna ale było jej gorąco to były upalne dni. Cycka dawałam co chwilę a czasem nawet on nie pomagał tylko ręce i chusianie. Idąc na spcer siadałam na krawężniku jak nie było ławki i cyc i cyc. Obiadu nie mogłam zjeść trzymałam ją i jadłam jedną ręką. Ale to mineło, potem już tylko płakała przed zasypianiem ale trochę to trwało musisz być cierpliwa i wiedzieć że to przejdzie, możliwe jest że jest głodna, ale pokarm się naprodukuje, możliwe, że je coraz więcej a piersi jeszcze nie nadążyły dużo pij, herbatke hipp na karmienie i bądz dzielna dawj cyca połuż się z bobasem do łóżka. Jesli to ta sama pora marudy to kolki- masuj brzuszek, kładz na brzuszku, tul i kołysz, możesz dawać herbatkę koperkową hippa buteleczą to pomaga. Patka jak coś to pisz.

patrycjas Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ada jak była taka mała to nic nie mogłam zrobic wciąż płakała / może to były kolki, może była głodna ale było jej gorąco to były upalne dni. Cycka dawałam co chwilę a czasem nawet on nie pomagał tylko ręce i chusianie. Idąc na spcer siadałam na krawężniku jak nie było ławki i cyc i cyc. Obiadu nie mogłam zjeść trzymałam ją i jadłam jedną ręką. Ale to mineło, potem już tylko płakała przed zasypianiem ale trochę to trwało musisz być cierpliwa i wiedzieć że to przejdzie, możliwe jest że jest głodna, ale pokarm się naprodukuje, możliwe, że je coraz więcej a piersi jeszcze nie nadążyły dużo pij, herbatke hipp na karmienie i bądz dzielna dawj cyca połuż się z bobasem do łóżka. Jesli to ta sama pora marudy to kolki- masuj brzuszek, kładz na brzuszku, tul i kołysz, możesz dawać herbatkę koperkową hippa buteleczą to pomaga. Patka jak coś to pisz.

Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Droga Oleńko – moja jedyna przyjaciółka zawsze mi powtarzała gdy miałam chwile zwątpienia: pamiętaj wszystko jest sprawa przejściową. I powiem Ci jedno: miała rację. Bałam sie porodu – okazał sie sprawa przejściową :), miałam ciężki pierwszy tydzień w domu z dzieckiem – okazał sie sprawą przejściową. Twój Adaś po prostu potrzebuje czułości. Zanim się ustabilizuje i dogracie sie jako tako pewnie upłynie trochę czasu, ale pamiętaj: to sprawa przejściowa. Mój 7-tygodniowy Igor do tej pory wisi mi przy cycu. Efekt: waży już 5900, he, he. A ja mimo, że cały czas niedosypiam (czasami wcale nie śpię, bo najpierw Igor śpi godzinę, budzi się na karmienie, ja go karmię godzinę, albo dłużej :), a potem nie dam rady zasnąć ze zmęczenia przez godzinę, a potem on znów się budzi…….. i tak na okrągło. Nie przejmuj się – jesteś klasycznym przykładem matki, u której wzrasta agresja do dziecka, a potem jest żal i ogólnie przykro. Zaciśnij zęby, zobaczysz niedługo będziesz to wspominała. Pozdrawiam. Ewa i malutki dużutki Igor.

pati68 Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

To wszystko zalezy od podejścia. Uświadom sobie, że zdenerwowanie jest oznaką bezradności ale akurat na tę bezradność można zaradzić. Ja też (chociaż bardzo rzadko) mam ochotę krzyknąć, wyjść i nie wracać… Ale robię to tylko w myśli i odkładam wcześniej dziecko delikatnie, myślę, co mam pomyśleć i biorę go na ręce, przytulam jakby nic się nie działo. To jest własnie ta miłość i cierpliwość a przede wszystkim odpowiedzialność za dziecko.
Dziecko się wciąż zmienia i wciąż czymś zaskakuje. To się na pewno zmieni a Twoja ciepliwość i brak zdenerwowania zaprocentuje u dziecka. Gwarantuję Ci to.

Moje mądre babcie dziwią się wciąż dlaczego noszę tyle dziecko, dlaczego nie mam nawet czasu posprzątac czy zrobić “coś” ze swoimi włosami (hi hi), że tak często karmię, kiedy tylko ono zachce, uważają, ze dziecko powinno sobie popłakać. No dobrze, to ich zdanie, którego wogóle nie podzielam.

Ja dziecko jak najwięcej tulę, noszę, rozmawiam itp. Z dzieckiem rozstaję się tylko kiedy spi lub ono nie protestuje, jak zostawiam je samo (np. z karuzelką). Jeżeli protestuje, to nawet nie jem lub robię jedzonko z nim, ale jak był maleńki, to dopiero jadłam, myłam się itp. jak zasnął. I tak nie zawsze mi się to udawało.

Mój Mikołajek bardzo dużo się śmieje, guga a ostatnio nawet zaczął gruchać. Pomyśl, ze to właśnie TY jesteś tą osobą, która uczy swoje dziecko. Naucz je ciepła, miłości, szacunku. A nauczyć można jedynie własnym przykładem, każdą chwilą.

Nie krzycz na dziecko, bo to nic nie da. Ono nie zrozumie ale Ty możesz zrozumieć jego potrzeby i zaspokoić je. Niestety mnie też zaskoczyło to, ze dziecko wymaga aż tyle czasu. Pomimo tego, że już w rodzinie pojawiało się kilka niemowlaków, to tak naprawdę dopiero teraz wiem, co to znaczy mieć dziecko.
To, ze tak często ssie cyca jest normalne, Ja wspominam te pierwsze chwile jako fizyczny koszmar (okropne dolegliwości po porodzie + samodzielna opieka nad małym), ale przeżyłam to i już nie pamiętam. To się zapomina.

Jesteś odpowiedzialna za swojego synka. Czy teraz mogłabyś jeszcze na niego krzyknąć?

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ja jestem w domu sama od rana do 20-22. Julia przez 3 m-ce miała kolki giganty i pierwsze 3 m-ce swego życia spędziła u mnie na rękach, też musiałam z nią chodzić, kołysać. Wysiadał mi kręgosłup, kręciło mi się w głowie, śniadania jadłam o 14, chodziłam w piżamie, nieumyta, do toalety wyjść nie mogłam… Zaczęłam nad Julią pracować i w efekcie mała jest bardzo grzeczna, zasypia sama w łóżeczku, sama bawi się na materacu na podłodze (najlepiej jak jestem obok), jak coś robię w kuchni, czy się kąpię, mała siedzi obok w foteliku i mnie obserwuje. Ja też krzyczałam na małą, miałam ochotę ją oddać, ścisnąć… ugryźć… płakałam razem z nią…, Przeczekaj te najgorsze chwile… będzie lepiej…

Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Pati, ale pięknie to napisałaś… wzruszająco… już nigdy nie zdenerwuję się na moją córeńkę…

bzyku Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

U mnie tez tak to wygladalo. W ciagu dnia nie mialam na nic czasu. Przy tym Szymon (4 m-ce) jet strasznym lapczywcem i wraz z mlekiem najadal sie powietrza… Potem byl placz ulewania placz odbijanie kolki i tak na okraglo….. Maz o 6 rano robil mi sniadanie i zostawial, a obiad jadlam jak on wrocil o 18…. Czasem maly zasnal, choc raczej nie nalezy do tych co duzo spia wiec mialam czas n umycie sie….. Najgorzej bylo noca… Jak sie najadl( a jadl co chwila, to czas miedzy karmieniami zajmowalo odbijanie…..) bylam na niego wsicekla, a potem na siebie…Wylam razem z nim potem wyzywalam ise na mezu…. fekt… Maly wazy 6800( od jakiegos czasu go glodze) wiec teraz oprocz cycka dostaje jeszcze butle, Ale dalej nosze go na rekach, czasem spi u mnie na brzuchu co i mi i jemu sprawia ogromna przyjemnosc…. CZasem jestem bardzo zmeczona, ale wiem ze musze to przezyc… i tak jest juz o wiele lep[iej….. Maly cudownie sie do mnie smieje! Trzymama kciuki i pozdraiwam Bzyku i Szymon

Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

polecam leżaczek

nasz maly tez chcial byc tylko na rekach, usypiac na brzuchu mamy lub taty; odkad mamy lezaczek problem zniknal; usypia w lezaczku a potem przenosimy go do lozeczka;
i odkad mamy lezaczek czasem udaje sie go uspic na rekach i bez problemu do lozeczka odlozyc

Pozdrawiam

Ewa i niezwylke żarłoczny Krzyś
6.12.2002

joannamaria1973 Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

do tego sie trzeba przyzwyczaic.ja wlasnie trzymam mojego chyba 9 kg bobasa juz caly wieczor i tak codziennire. Nie zalamuj sie w koncu zacznie kiedys chodzic

ASIA mama małego Patryczka

tao Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

o rany, a myślałam, że tylko ja mam taki problem… Nie wiem, co zrobić, zeby mój synek zasnął na dłużej. W zasadzie wygląda to tak: karmienie, walka z kolką, ponowne żadanie jedzenie i tak w kólko. Mam wrażenie, że on wcale nie sypia, za to ciągle je. Poddałam się i kupiłam mu smoczek z nadzieję, ze zaspokoję jego żądzę ssania, ale okazuje się, że on jednak chce jesc i taki substytut mu nie wystarcza. Noce są koszmarne, czasami wcale nie przespane.
ale pocieszam sie, że to przejdzie. Nie mogę sie doczekać na to, aż będzie z nim większy kontakt i będzie można go czymś innym zająć

Tao

gosiek Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nie wiem czy to pocieszenie- moja córcia do 4 miesiąca życia była taka sama- teraz jest już po wszystkim- można z nią usiąść w fotelu, je inne pokarmy, więc cycuś już nie jest niezbędny, jest starsza mądrzejsza a ja nauczyłam się….. CIERPLIWOŚCI.

Gosiek i Tamara- wielka gaduła /ur.10.05.02./

gosiek Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nie wiem czy to pocieszenie- moja córcia do 4 miesiąca życia była taka sama- teraz jest już po wszystkim- można z nią usiąść w fotelu, je inne pokarmy, więc cycuś już nie jest niezbędny, jest starsza mądrzejsza a ja nauczyłam się….. CIERPLIWOŚCI.

Gosiek i Tamara- wielka gaduła /ur.10.05.02./

nikola15 Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Oj,ja też to znam. Moja córeczka ma czasami takie dni,że tylko na rękach by chciała i do tego strasznie marudzi,rzadziej zdarzają się takie noce,ale i tak kocham ją najbardziej na świecie!!!!!!!!!
pozdrawiamy;
Dagmara i Oliwia ( 8 tyg )

gosiar Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

zgodze sie z wszystkim co napisaly dziewczyny o czulosci, o tym ze dziecko czuje twoje zdenerwowanie, ze to sprawa przejsciowa. Natomiast nie zgodze sie z tym ze mozna olewac dbacie o siebie a przede wszystkim posilki. Musisz jesc regularnie i utrzymywac odpowiednio kaloryczna diete. Bo jak z toba bedzie cos nie tak to kto bedzie sie opiekowal bobasem. Nie zartuje! Mi sniadania robil maz (dwa – bo jadlam o 9 i o 11) obiady gotowalam wieczorami na nastepny dzien, kolacje tez robil mi maz. Pije duzo wody! A przy wszystkich posilkach towarzyszyl mi Michas – w wozku lub on lezal w rozku na lozku a ja jadlam i rozmawialam z nim.
moj Michas tez prawie nie spal w dzien i tak nauczylam sie kombinowac zeby on byl zadowolony i ja jakotako ogarnieta ze doszlam do takiej wprawy ze nie mam juz problemu z umyciem glowy, zjedzeniem, ubraniem sie i umalowaniem. (w koncu na spacerze trzeba jakos wygladac:) Uwazam ze dzieciaczek jest na pierwszym miejscu ale o siebie tez trzeba dbac!!
Gosia i Michas (22.10.02)

miro Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

MIŁOSZEK TEŻ BYŁ STRASZNYM MARUDEREM. I JA TEŻ BYŁAM SAMA, ALE TAK ZUPEŁNIE SAMA CAŁĄ DOBĘ, BO MÓJ MĄŻ BYŁ 3 MIES. W PRACY ZA GRANICĄ, WYJECHAŁ JAK MAŁY MIAŁ 2 TYGODNIE. MILOSZEK DARŁ SIĘ NAWET JAK MU LECIUTKO USZKA CZYŚCIŁAM, PRZECHODZIŁ STRASZNE KOLKI, JAK MU OCZKA RUMIANKIEM PRZEMYWAŁAM TO PRAWIE TAIŁ SIĘ Z PŁACZU I WOGÓLE I WOGÓLE…. SAMA ROBIŁAM NAPRAWDĘ WSZYSTKO, CZASAMI JUŻ NIE MIAŁAM SIŁY, ALE NAUCZYŁAM SIĘ W JEDNEJ RĘCE TRZYMAĆ MAŁEGO, DRUGĄ ROBIĆ MLEKO KOLANEM WŁĄCZAĆ MASZYNKĘ GAZOWĄ, A W MIĘDZY CZASIE MYĆ GŁOWĘ… STASZNIE BYŁO ALE MINĄŁO. MOGĘ CIĘ POCIESZYĆ, ŻE MAŁEMU ODMIENIŁO SIĘ O 180 STOPNI JEST BARDZO POGODNYM MALUCHEM, CIĄGLE ROZEŚMIANYM I WESOŁYM. MYŚLĘ, ŻE TWÓJ DZIDZI TEŻ Z TEGO WYROŚNIE:)ALE ZADBAJ TEŻ O SIEBIE, BO NIE BĘDZIESZ MIAŁA SIŁY ZAJMOWAĆ SIĘ DZIECKIEM OK?POZDROWIENIA!!!!!!!!!

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Pewnie Cię nie pociesze, ale u nas tez tak było…….jak Karol skończył 2 miesiące zaczęło być lepiej…….po skończonym 4 miesiącu stał się aniołeczkiem, w stosunku, do tego, co było przedtem…..
Mnie pomógł wózek…spróbuj, może Tobie też pomoże……..w ciągu dnia synek usypia jedynie w wózku….

westa Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ja na szczęście gdy moje dziecko było w wieku twojego mogłam zrobić wszystko. Mała zjadła i spała, żadnych kolek. No ale tatus nauczył nosić wieczorami kołysać przy muzyce i mała wyczuła że tak to fajna rzecz. Tylko że ona mniej ważyła. Teraz majac 3 miesiące wieczorem czuje jak kregosłup wychodzi mi mózgiem. Muzyka głosniej niz na dyskotece i ciągłe rzucanie noszenie i kołysanie. A połóz na chwile to cały blok słyszy. A jak masz wrażenie że powszystkim nagle jej oczy zmieniają sie w 5 złotych i zabawa od poczatku. Nieraz mam dośc kłade a ona sie drze. Aż wreszcie pada ze zmęczenia. A gdy tak słodko śpi to sobie myślę ale jestem wredną matką, ja sama w jej wieku nie byłam lepsza no cóz musimy to jakoś przeżyć. Pomyśl oni też kiedys będą nosić swoje dzieci i chodzić potem do kręglarzy. Pozdrawiam.

mama i Justynka (29.10.02 )

pati68 Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Nie wolno małym dzieciom puszczać głośnej muzyki. To, że dziecko nie płacze, nie znaczy, że hałas nie może uszkodzić mu w częci lub zupełnie słuchu. Muzyka powinna być włączona maksymalnie tak, zeby można było swobodnie rozmawiać a nie krzyczeć.
Podobnie nie wolno dziecka podrzucać i skakać z nim. Może bowiem dojśc do jakiegoś urazu np. szyi lub do odlklejenia siatkówki, co oczywiście oznacza kłopoty ze wzrokiem a nawet ślepotę. A objawy nie muszą wystąpić przecież od razu.
Może bardziej uspokajające zajęcia będą równie skuteczne i bezpieczniejsze…

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

gosiar Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

popieram! Pati chyba czytalas “Pierwszy rok zycia dziecka” bo prawie cytujesz:)
Gosia

pati68 Dodane ponad rok temu,

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Tak, te informacje są z tej książki, ale nie trzeba jej czytać, żeby się domyśleć, że hałas i podrzucanie delikatnym ciałkiem może spowodować jakiś uraz.

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

Znasz odpowiedź na pytanie: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Dodaj komentarz

STRATA DZIECKA
smutne powitanie
Czuje się okropnie, strasznie, nie wiem jakiego mam jeszcze użyć słowa żeby wyrazić to co czuję. Dziś moja diagnoza została potwierdzona - niestety mojej kruszynie nie bije serduszko. Jutro szpital
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
NA JAKIM JA ŚWICIE ŻYJĘ :-)
WCZORAJ PRZYDAŻYŁA MI SIĘ ŚWIETNA SYTUACJA. KTOŚ DZWONI DO DRZWI...OTWIERAM... STOI MŁODY GOŚCIU I JAKOŚ TAM SIĘ PRZEDSTAWIA I MÓWI, ŻE MA WSPANIAŁĄ PROPOZYCJĘ Z TELEWIZJI KABLOWEJ... JA MU MÓWIĘ, ŻE DZIĘKUJĘ.....A
Czytaj dalej