Moj pierwszy porod

Chcialabym tez napisac pare slow o moim porodzie.
Moja coreczka przyszla na swiat 01.10.1997r.
Bylam pierworodka wiec nie wiedzialam tak naprawde co mnie czeka.Termin porodu mialam na 20 wrzesien, pomalu termin sie zblizal a tu nic , po terminie pare dni tez nic, w koncu w piatek poszlam do szpitala lekarz zbadal mnie i powiedzial zebym poszla do domu gdyz nic sie nie dzieje, mam pobiegac po schodach a nawet w zartach zaproponowal mi zebym poszla na dyskoteke, a w poniedzialek znow przyjechala do kontroli.
Spokojnie minela mi sobota i niedziela i nadal nic, robilam sie troche nerwowa bo nie wiedzialam dlaczego mala jeszcze nie chce wyjsc.
W poniedzialek zjawilam sie w szpitalu natrafilam na tego samego lekarza co w piatek, na moj widok az sie zasmial i zazartowal ze myslal ze ja juz jestem po.
Wzial mnie na badania i stwierdzil ze mam rozwarcie na 1 cm i malutkie skurcze i musze juz zostac w szpitalu.
Bylam przerazona ze zostaje sama bez meza i rodziny ale coz trzeba bylo.
Przyszla pielegniarka i spytala mnie czy jestem wygolona powiedzialam jej ze nie, wiec wziela mnie do kabiny i ogolila bolalo mnie bo chyba miala tepa zeletke i pociela mnie na dodatek, wychodzac z kabiny mialam oczy pelne lez no i oczywiscie strachu co dalej ze mna beda robili.
Pojechalam na sale przedporodowa, tam dali mi jakies zastrzyki w uda po ktorych nie moglam chodzic.
Ale z drugiej strony chcialam miec to za soba bylo mi juz wszystko jedno co robia( pomomo tego ze strasznie boje sie zastrzykow, kroplowek i igiel).
Lezalam z innymi kobietami ktore tak jak ja czekaly na rozwiazanie, duzo mi opowiadaly i pocieszaly gdyz powiedzialam im ze to moje pierwsze dziecko.Zazdroscily mi budowy gdyz bylam szczupla i wygladalam tak jakbym polknela doslownie pileczke, ale mnie to nie pocieszalo, gdyz myslalam co mnie czeka.
Jak zwykle caly poniedzialek minal mi na badaniach i na ctg, bylam troche wykonczona ale coz.
We wtorek dostalam plamienia tzn. woda z krwia poszlam do poloznej i jej o tym powiedzialam i musialam pokazac podklad, ona wpadla w panike szybko zrobila mi lewatywe ktora tak naprawde nie boli tylko czujesz lekki dyskonfort, ale idzie przezyc( a tak tez mnie dziewczyny z sali straszyli ze to takie okropne i boli). Wzieli mnie na sale porodowa, zaczeli badac i stwierdzili ze rozwarcie jest dopiero na 3 cm, i mam biegac po schodach i po korytarzu.
Moj maz zostawil mnie i nawet nie byl przy mnie jakby nie moja mama ktora towarzyszyla mi w tych chwilach.
Najgorsze bylo to ze jak polozna zrobila mi lewatywe w e wtorek rano to powiedziala ze juz nic nie moge jesc do samego porodu tylko pic.
Szczerze mowiac bylam glodny jak wilk pod koniec dnia ale nie mode jesc tylko pic.
Chodzilam caly czas po korytarzu bole stawaly sie coraz czeszcze ale rozwarcie nadal pozostawalo na 3 cm.
Wieczorem o 22.00 moja mama musiala opuscic szpital zostalam sama meczac sie z bolem czulam sie coraz slabiej i coraz gorzej ze wzgledu na to ze nie bylo meza przy mnie ( teraz wiem dlaczego nie dorosl do malozenstwa bo wlasnie z nim sie rozeszlam, gdyz nigdy tak naprawde mu na nas nie zalezalo tylko na niemieckich papierach, no coz nie raz zycie jest takie okrutne), meczylam sie sama cala noc hustalam sie na lozku polozna tylko dwa razy przyszla mnie ogladac powiedziala ze jeszcze to potrwa.Oddychalam ,hustalam sie pomagalam sobie sama jak tylko moglam ale bol byl naprawde nie raz juz do nie zniesienia, chyba nad ranem troche przysnelam ze zmeczenia i glodu, czulam sie wyczerpana, zmeczona, glodna.
O 9.00 rano w srode przyszedl caly odchod do pokoju( a w pokoju bylo nas 4 ) , lekarz popatrzyl na mnie i powiedzial ze mam isc na porodowke.
Wstalam i poszlam, tam kazaki mi usiasc na lozka na ktore nie umialam sie wgramolic jak nie pomoc jednej z siostr.
I znow wsadzili mi tam lape i badali juz nie potrafilam zniesc tych badan i tego bolu.
Rozwarcie mialam na 7 cm, podlaczyli mnie pod kroplowke i kazali przec.
Zaczelam przec tak jak mi mowili a lekarz stwierdzial ze to jeszcze potrwa i ze nie umiem przec.
Kazali polozyc mi sie na bok podniesc noge do gory i jak bedzie bo lto przec.Zostawiali mnie w tym czasie sama.
Kiedy przaszedl bol zaczelam przec i poczulam jakby cos ze mnie wychodzilo, krzyknelam i przyleciala polozna i stwierdzial ze glowka jest juz za zewnatrz.
Naraz pojawili sie lekarze i polozne tlok jak na targu.
O godz. 11.20 na swiat przyszla moja coreczka wazyla 3950 kg i miala 56 cm. dlugosci.
Wysilek kosztowal mnie spory ale gdy ja zobaczylam az poplakalam sie ze szczescia.
Lekarz pochwalil mnie po raz pierwszy ze nie krzyczalam i bylam dzielna.
Ja tylko stwierdzialm zeby dali mi cos do jedzenia bo padne, moje zyczenie bylo rozkazem jak mnie zszywali to ja w tym czasie jadlam zupke, byla to dla mnie ulga bo w koncu „”jesc”
Po zszyciu zawiezli mnie do pokoju gdzie bylam tam z jeszcze jedna kobieta ktora urodzila synka tez ponad 4 kg, lekarze nazywali nasz pokoj sala slonikow:-).
Wzieli mala na badania a mi pozwolili sie wyspac.
no pozniej przyszlo moi rodziece, moj moz pojawil sie dopiero na wieczor,i nawet kwiatka nie przyniosl nic:-(
ale dla mnie nagroda byla moja malutka.

Teraz jestem w 36 tyg. ciazy z moim chlopakiem i czekamy z utesknieniem na nasze malenstwo chodz wiemy ze bedzie to chlopczyk.I wiem ze na mojego Darka moge zawsze liczyc i polegac sam zadeklarowal sie , ze chce byc przy porodzie, a zdecydowalam sie na porod w wodzie.
Jak to przejde to postaram sie takze opisac wrazenia z tego typu porodu. Teraz wiem co mnie czeka i jak mam sobie radzic z bolem a co najwazniejsze wiem ze w tych chwilach nie bede sama ,bo rodzic samej to jest naprawde nie mile.
Pozdrawiam wszystkie mamusie i powiem , ze dla tej chwili warto zyc i sie meczyc.

Aga

2 odpowiedzi na pytanie: Moj pierwszy porod

ahjp Dodane ponad rok temu,

Re: Moj pierwszy porod

Agnes wiem jaka jestes wesola i dlatego bardzo sie wzruszylam , czytajac (nawet lezki mi polecialy). Zycze ci (i Darkowi oczywiscie tez ) zeby to byl piekny porod, zebys cie czula jak jedyna pacjentka na swiecie.
Agnieszka

agnesthm Dodane ponad rok temu,

Re: Moj pierwszy porod

Witaj Agnieszko!!!!!!!!!!!1

Dawno cie juz nie widzialam co sie z Toba dzieje, ostatnio wlasnie zastanawialam sie czy do Ciebie nie zadzwonic.
Dziekuje za odpowiedz, jestes naprawde kochana, no ja mysle ze teraz ten porod bedzie wyjatkowy, jezeli nadal sie bede dobrze czula bo ostatnio mam lekkie problemy z sercem.
Pozdrawiam Cie
Aga

Znasz odpowiedź na pytanie: Moj pierwszy porod?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oczekując na dziecko
Ktory to miesiac????
Witam! mam pytanko . Czy 17 tydzien to koncowka 4 miesiaca czy poczatek 5???? Moglby ktos mi napisac jak te tygodnie maja ssie do miesiecy???? ja sie w tym juz pogubilam. Pozdrawiam
Czytaj dalej
Leczenie niepłodności
jestem na początku tej drogi
Weszłam tu dziś po raz pierwszy...dlaczego ? chyba zaczynam sie bać. 2 lata staramy się o maleństwo. Ja z całą pewnością nie mam prawego jajowodu ( lub mam w stanie
Czytaj dalej