Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

Drogie koleżanki, tak jak obiecałam, opisuję mój poród w klinice przy ul. Kopernika w Krakowie.
Opowiadanie może być troszkę chaotyczne, bo obok śpi moja mała Jagódka, która budzi się dość często na karmienie.
Wszystko zaczęło się w piątek ok 23:30, wtedy leżac na kanapie i gładząc brzuszek, w którym jak co dzień o tej porze szlała mała Jagódka. Nagle poczułam, że coś zaczyna się ze mnie wylewać, w pierwszej chwili pomyślałam że to miesiączka:) ale za chwilę opamietałam się i pobiegłam do łazienki krzycząc po drodze do męża, że zaczęło się. Nie da się tego pomylic z niczym innym, to troszkę żelowaty różowawy płyn, który wycieka dość nieregularnie i warto mieć wtedy po ręką coś do podłożenia sobie, aby nie pomoczyć podłogi a póżniej siedzenia samochodu.
Podłożyłam sobie dużą podpaskę i zaczęłam szybkie pakowanie rzeczy potrzebnych do szpitala, których nie miałam jeszcze w torbie lub które póżniej miał dostarczyć mi mąż (wodę, ubranka dla bejbulka i dla siebie po wyjściu ze szpitala, telefon, ładowarka, jakieś kanapki, kosmetyki itp).
Wzięłam prysznic, ponieważ nie byłam pewna czy przy odchodzących wodach można wziąść normalną kąpiel (i przy okazji ogoliłam sobie stosowne miejsce). Mąż równiez się wykąpał i ok. 1:00 ruszyliśmy w drogę do szpitala.
Na miejscu byliśmy ok 1:30 i zostałam skierowana do pokoju na parterze gdzie kazano mi przebrać się w koszulę i dwie pielęgniarki zaczęły wypytywać mnie, co się stało a po stwierdzeniu “odeszły mi wody” poprosiły o kartę ciązy i pytały mnie o rózne rzeczy – datę ostaniej miesiączki, adres itp. Kazały mi się położyć na łóżku i jakimś dziwnym sprzętem (przypominającym drut) zmierzyły mi szerokośc miednicy i coś tam jeszcze. Następnie wezwały lekarkę, która przyszła dość zaspana i stwierdziła rozwarcie tylko na opuszek palca. Potem zostałam skierowana na II piętro (jest to piętro dla porodów niepatologicznych oraz dla kobiet, które mają aktualne badania HbS i OwA).
Na II piętrze przywitała mnie zaspana położna o niezbyt zachęcającym wyrazie twarzy i zdziwiła się, że chcemy z mężem poród rodzinny a nie opłaciliśmy go wcześniej. Moja lekarka, która pracuje w tym szpitalu poinformowała mnie, że można zapłacić przed samym porodem. Po krótkich negocjacjach i wpłaceniu 200 zł, zostaliśmy wpuszczeni do salki porodów rodzinnych. Ja zostałam umieszczona na łóżku i podpięta do KTG (choć jeszcze nie czułam żadnych skurczy), mąż usiadł na fotelu, a położna jeszcze raz mnie zbadała i stwierdziła to, co lekarka, czyli rozwarcie na opuszek palca, po czym potwierdziła, że to jeszcze potrwa i żebym się przespała. Wiedziałam, że o 7 :00 jest zmiana położnych, wiec nie starałam się zadbac o jej względy – ona chyba też stwierdziła, że na jej zmianie już chyba nie urodzę. Leżałam więc podpięta do KTG (choć wiedziałam, że chodząc pewnie przyspieszyłabym proces rozwierania szyjki). pani położna zajrzała do mnie jeszcze może dwa razy, a ja zaczęłam odczuwać skurcze coraz boleśniej. O 7:00 pojawiła się nowa położna i sytuacja zmieniła się diametralnie. Powiedziałam że czuję silne bóle i chyba zdecyduję się na znieczulenie zzo. Pani położna powiedziała, że rozwarcie jest na 2 palce wiec na zzo muszę jeszcze troszkę poczekać ale w między czasie podała mi inne znieczulenie w zastrzyku i kazała wstać i chodzić a w czasie skurczu opierać się rekąmi o łóżko i oddychać. Od tego czasu musze przyznać akcja potoczyła się błyskawicznie, zostałam jeszcze tylko poproszona o przejście do drugiego pokoju gdzie bo badaniu okazało się że rozwarcie jest już spore i mogę zdecydowac sie na zzo ale w zasadzie to wkrótce urodzę a położna obiecała podac oksytocynę i coś przeciwbólowego. Nie chciała mnie zniechęcać do ZZO tylko starałą się doradzić że to może okazać się zbedne w moim przypadku a koszt to 350 zł.
Postanowiłam spróbować bez zzo i było dokładnie tak jak mówiła po oksytocynie bóle stały się wprawdzie mocniejsze ale droga do finiszu zdecydowanie krótsza, po 3 silnych skurczach poczułam nagle siłę parcia i pognałam męża po położną, która zjawiła się z lekarką i salową. Po trzech parciach (przy drugim nacięcie krocza) moja maleńka córeczka wyskoczyła na ten świat.
Poczułam ulge, radość a moja mała Jagódka patrzyła na mnie swoimi pięknymi oczkami i ruszała ślicznymi długimi paluszkami u rąk. Dodam że położna była dla mnie bardzo miła, mówiła do mnie po imieniu i współpraca przebiegała rewelacyjnie.
Tak wiec uwierzyłam w niesponsorowane porody i jestem jak najbardziej zadowolona z jego przebiegu.
Opieka poporodowa zostawia wiele do życzenia ale nie nastawiałam się na wiele i nie czułąm się rozczarowana. Na II piętrze jest tylko jedna sala 12 osobowa dla mam po porodach siłami natury, są jeszcze 2 inne sale dla mam po cesarskich cięciach. Na mojej sali leżało jednak tylko 6 kobiet a w ostatnim dniu pozostała jedna. Urodziałm w sobotę a we wtorek przed południem dostałam wypis (w szpitalu trzeba spędzić 3 doby). Dzieci sa w ciągu dnia z mamami (zabierane są tylko rano do kąpania i badania) natomiast w nocy od 23-5.00 są w pokoju noworodków gdzie niestety są też dokarmiane. Dzięki dokarmianiu dzieci są w ciągu dnia grzeczne a mamay nie stresują się że np. nie mają pokarmu. jednak często zdarzają się potem zastoje w piersiach i nawały pokarmu w 3 dobie dlatego warto karmić piersią i poprosić o niedokarmianie tylko przywiezienie dziecka do mamy jeśli obudzi się w nocy głodne.
To wszystko co chciałam wam przekazać a teraz pędze do malutkiej bo znowu płacze i domaga się cyca, choć karmiłam ją chyba 30 minut temu:)

Jagoda (Basia) z terminem na 10 lipca, której córeczka Jagódka wyskoczyła z brzuszka 28 czerwca:)

Edited by smoki on 2003/07/05 17:07.

6 odpowiedzi na pytanie: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

kasiek28 Dodane ponad rok temu,

Re: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

Pocieszyłaś mnie tym tekstem o porodzie na Kopernika, gdyz też tam bedę rodzić (co prawda trochę po znajomościach), ale jeśli bez opłacania nie było źle to chyba gorzej już nie będzie. Ucałuj Jagódkę.

Kaśka i Cyganiatko 22-25.11 (po usg 16.11)

nautica Dodane ponad rok temu,

Re: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

Gratuluje! Chyba poszło gładko 🙂 JA jakos nie mogę przekonać się do Kopernika, choć znam stamtąd samych fajnych lekarzy, ale mam jeszcze trochę czasu do namysłu… To Twój pierwszy dzidzius? Trzymajcie się zdrowo!

nautica i nureczek (22.12.03)

agaw-22-07 Dodane ponad rok temu,

Re: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

Długi opis ale za to piękny poród. Gratulacje i życzenia zdrówka jeszcze raz zdrówka dla Mamy i małego Żarłoczka!!!

Agnieszka i Maluszek
(22.07.2003 – prawdopodobnie pierwszy raz się zobaczymy!!!)

gosia28 Dodane ponad rok temu,

Re: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

gratuluje dzieciatka i porodu !!!!!!!!!

Gosia z dzidziusiem (31.07)

doska Dodane ponad rok temu,

Re: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

Gratulacje!!!!Slicznie to opisałaś, naprawdę!!! Trzymajcie się cieplutko, Ty i malutka Jagoda. Was serdecznie.

Dorka, Asia i grudniowy dzidziuś.

jadziunia272 Dodane ponad rok temu,

Witam! Mam taką ogromną prośbę do osób które rodziły w tym roku na koopernika w Krakowie. Chciałabym wiedzieć jak wygląda tam opieka i ogólnie o szpitalu. Z góry dziękuje :* pozdrawiam

Znasz odpowiedź na pytanie: Mój poród – w Krakowie (uwaga długie)

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Proszę o opinię
Ja trochę z innej beczki mam pytanie. W przyszłym tygodniu mija mi 6 tygodni po cc i mam isć do kontroli do lekarki do której chodzę już od 4 lat.
Czytaj dalej
Dla starających się
nie ma pęcherzyka:(
no niestety kochane, dzis bylam na USG i lekarz powiedzial mi, ze ani z lewego, ani z prawego jajnika nie widzi pecherzyka wiodacego.... zalamalam sie kompletnie. powiedzial mi, ze moze przyszlam
Czytaj dalej