Moj problemik z przedszkolanka- rozmowa juz we wtorek!!

Ogolnie z naszego przedszkola jestem zadowolona bardzo!!! Grupa Olivii- super. Natomiast grupa mojej mlodszej coreczki- dostaje normalnie *ca!!! W sumie moze inna matka bylaby szczesliwa z takiego przebiegu sprawy, ale mnie sie wiele rzeczy nie podoba. Ja poprosilam pania o rozmowe i wyleje cala swa “zolc”. Jedno, co hamowalo mnie wczesniej jest fakt, ze Vicki chodzi do przedszkola chetnie, wydaje sie byc zadowolona, a przede wszystkim nie robi mi cyrkow. Problem polega na tym, ze pani jakby przejela nad nia wychowawcza piecze, i jakby to, co ja chce i mowie ona sobie olewa. Np. my wolamy na mala “Vicki”, ona wola “Vicka”. Dwa razy na poczatku zwrocilam jej uwage, ona tlumaczyla sie, ze miala juz Victorie w grupie i ja wolali wlasnie “Vicka”, wiec z przyzwyczajenia. Pozniej juz machnelam reka. Ona w przeciagu 6 miesiecy, czyli od kiedy Vicki chodzi do przedszkola wymogla na niej : odrzucenie smoczka, kubka- niekapka, odpieluszyla ja, najpierw nocnik, teraz dziecieca toaleta, pozniej opoiwadala, ze uczy chodzic po schodach noga za noga itd. itp. Ja uwazam, ze troche to wszystko za wczesnie i za szybko. Vicki dopiero teraz zaczyna mowic, powtarzac slowa i budowac powoli zadania po polsku. Pani wymaga od niej, zeby powtarzala niemieckie slowa, mimo, ze mowilam, ze ona z mowieniem jeszcze jest ogolnie do tylu. Tak samo powiedziala mi, ze Vicki nie zna imion kolegow i kolezanek, i ze ostatnio w formie zabawy uczyli ja jak sie nazywa poszczegolne dziecko. Po tych wszystkich opowiesciach pani, wyobrazam sobie, ze moje dziecko jest taka malpka doswiadczalna, na ktorej pani poprostu spelnia swoje jakies wychowawcze ambicje. Tak jak pisalam wczesniej, moze ktos inny na moim miejscu bylby szczesliwy i zadowolony z tego powodu, mnie to osobiescie mierzi. Ostatnio powiedzialam pani, ze uwazam, ze zagalopowuje sie troszeczke, powiedzialam, ze przede wszystkim roznice kulturowe, rodzinne sa nie do przeskoczenia i musi uszanowac pewne moje wymogi. Na drugi dzien, maz odprowadzal mloda, powiedzial, ze pani byla “sucha”. I zbiera mi sie kochane na ten wtorek, poczynilam kilka notatek, ktore wespra mnie przy rozmowie z pania, bo pani liste argumentow ma spora. Trzymajcie kciuki za moja “walke”, i chcialabym uslyszec Wasz feedback w tej sprawie.

Strona 6 odpowiedzi na pytanie: Moj problemik z przedszkolanka- rozmowa juz we wtorek!!

  1. Zamieszczone przez Quadirah
    Nie, nie rozminełam się z powołaniem. Nie nadaję się na nauczycielkę – bo bym te wszystkie dzieciaki normalnie rozszarpała.
    Widząc co wyprawia grupa mojego młodszego lub klasa starszego syna…po prostu mój wielki szacun w kierunku nauczycieli. Trzeba mieć cierpliwość anioła i złote serce żeby tych dzieciaków nie zatłuc i mądrze je kształtować.

    A co do “naumieć” – zwracam w takim razie honor, ale tylko częściowo ;P
    Niech sobie w takim razie inni mówią naumieć, mój syn za ostatnie “naumieć” przyniósł obniżoną ocenę z wypracowania.
    Więc jednak ja pozostanę przy nauczyć 🙂
    Zdecydowanie wybieram Miodka zamiast mowy potocznej 😉

    Ciekawe co przynioslby za slowo “szacun” w wypracowaniu???

    • Dziewczeta, jestem po rozmowie, ze spuszczonym jak z balonika powietrzem. Zadowolona-zarowno ja, jak i pani. Szczegoly napisze pozniej, bo mam teraz obowiazki.

      • Zamieszczone przez agat79
        Ciekawe co przynioslby za slowo “szacun” w wypracowaniu???

        Jak już Tobie powiedziałam – pass.

        • Zamieszczone przez Quadirah
          Jak już Tobie powiedziałam – pass.

          Nieee, no pass, ale w temacie przedszkola. Ty zaczelas inny, kolejny czepialski, to myslalam, ze kontynuujemy

          • jezu ale sie czepiacie wszystkie

            ja agate swietnie rozumiem,
            zakladam cichcem w domu pieluchy (nie beda mi jakies przedszkolanki moje malego chlopczyka psuc – przeciez nie dojrzal jeszcze do samodzielnosci, musi sikac w pieluchy – nie rozumie przeciez zachowac spolecznych i fizjologicznyc)
            musialam troche popracowac, ale juz sie udalo i znowu spokojnie moge miksowac jedzenie i podawac plastikowa lyzeczka – nie rozumiem jak w wieku 3 lat mozna probowac cos gryzc.
            udalo nam sie wdrozyc znowu spanie w lozku niemowlecym

            nad smoczkiem pracuje, bo za duzo gada i ewidentnie mu przeszkadza – wiec wyciaga go co chwile z paszczy ale nie takie rzeczy osiagnelismy razem z moim dzidziusiem.

            no i w koncu to jest moje dziecko i wara wszystkim od tego. na szczescie ustawa przemocowa zostanie odrzucona glosem: koziolka matolka, harrego pottera i josefa fritzla (istnieja na liscie popierajacej) – wiec jestem spokojna.

            • Zamieszczone przez szpilki
              jezu ale sie czepiacie wszystkie

              ja agate swietnie rozumiem,
              zakladam cichcem w domu pieluchy (nie beda mi jakies przedszkolanki moje malego chlopczyka psuc – przeciez nie dojrzal jeszcze do samodzielnosci, musi sikac w pieluchy – nie rozumie przeciez zachowac spolecznych i fizjologicznyc)
              musialam troche popracowac, ale juz sie udalo i znowu spokojnie moge miksowac jedzenie i podawac plastikowa lyzeczka – nie rozumiem jak w wieku 3 lat mozna probowac cos gryzc.
              udalo nam sie wdrozyc znowu spanie w lozku niemowlecym

              nad smoczkiem pracuje, bo za duzo gada i ewidentnie mu przeszkadza – wiec wyciaga go co chwile z paszczy ale nie takie rzeczy osiagnelismy razem z moim dzidziusiem.

              no i w koncu to jest moje dziecko i wara wszystkim od tego. na szczescie ustawa przemocowa zostanie odrzucona glosem: koziolka matolka, harrego pottera i josefa fritzla (istnieja na liscie popierajacej) – wiec jestem spokojna.

              • Zamieszczone przez szpilki
                jezu ale sie czepiacie wszystkie

                ja agate swietnie rozumiem,
                zakladam cichcem w domu pieluchy (nie beda mi jakies przedszkolanki moje malego chlopczyka psuc – przeciez nie dojrzal jeszcze do samodzielnosci, musi sikac w pieluchy – nie rozumie przeciez zachowac spolecznych i fizjologicznyc)
                musialam troche popracowac, ale juz sie udalo i znowu spokojnie moge miksowac jedzenie i podawac plastikowa lyzeczka – nie rozumiem jak w wieku 3 lat mozna probowac cos gryzc.
                udalo nam sie wdrozyc znowu spanie w lozku niemowlecym

                nad smoczkiem pracuje, bo za duzo gada i ewidentnie mu przeszkadza – wiec wyciaga go co chwile z paszczy ale nie takie rzeczy osiagnelismy razem z moim dzidziusiem.

                no i w koncu to jest moje dziecko i wara wszystkim od tego. na szczescie ustawa przemocowa zostanie odrzucona glosem: koziolka matolka, harrego pottera i josefa fritzla (istnieja na liscie popierajacej) – wiec jestem spokojna.

                dobre

                • Zamieszczone przez szpilki
                  jezu ale sie czepiacie wszystkie

                  ja agate swietnie rozumiem,
                  zakladam cichcem w domu pieluchy (nie beda mi jakies przedszkolanki moje malego chlopczyka psuc – przeciez nie dojrzal jeszcze do samodzielnosci, musi sikac w pieluchy – nie rozumie przeciez zachowac spolecznych i fizjologicznyc)
                  musialam troche popracowac, ale juz sie udalo i znowu spokojnie moge miksowac jedzenie i podawac plastikowa lyzeczka – nie rozumiem jak w wieku 3 lat mozna probowac cos gryzc.
                  udalo nam sie wdrozyc znowu spanie w lozku niemowlecym

                  nad smoczkiem pracuje, bo za duzo gada i ewidentnie mu przeszkadza – wiec wyciaga go co chwile z paszczy ale nie takie rzeczy osiagnelismy razem z moim dzidziusiem.

                  no i w koncu to jest moje dziecko i wara wszystkim od tego. na szczescie ustawa przemocowa zostanie odrzucona glosem: koziolka matolka, harrego pottera i josefa fritzla (istnieja na liscie popierajacej) – wiec jestem spokojna.

                  Jeju, czytam, czytam i mam coraz bardziej oczy otwarte ze zdziwienia, az mi szczeka uderzyla o stolik. Dopiero przy koncu zorientowalam sie, ze zartujesz

                  • szpilki – uśmiałam się do łez! 😀

                    • Moja córka jest obecnie w 5-latkach. W październiku miała testy gotowości szkolnej. Wszystko ślicznie i pięknie tylko było jedno “ale” – nie umie wiązać butów. W sumie o tym wiedziałam, bo wszystkie do tej pory miała na rzepy, suwak, gumkę, ale nie sznurowane. Ponieważ do pierwszej klasy nie idzie stwierdziłam, że naukę sznurowania butów zaczniemy na wiosne, teraz, jak zakupię jakieś sznurowane buty. No i pewnego pięknego dnia okazuje sie, ze moje dziecko ćwiczy w przedszkolu wiązanie butów na czymś tam. W pierwszym momencie byłam zła na panią, bo przecież to ja chciałam ją uczyć wiązać buty, bo przecież jeszcze zdąży, bo po co ma sie stresować itp. Ale zastanowiwszy się na spokojnie jestem jej wdzięczna. Dziecko nie opanowało jeszce tej sztuki, ale widać, że pokazuje nam jakąs tam technikę i cos próbuje zrobić. A my też dołączyliśmy do tej nauki i zawiązujemy czasami co sie da – w ramach zabawy.

                      • Powiem Wam, ze nie zrozumieliscie mojego toku myslenia, na szczescie pani zrozumiala mnie bez problemu. I podziekowala mi za wszystkie “zarzuty”, jakie mialam wobec niej!!! Po raz kolejny powtarzam, ze wymienilam wszystkie te rzeczy/(smoczek, pieluche, itd.)pokazujac, jakie tempo pani narzucila. I okazuje sie, wcale nie dlatego, ze moje dziecko odstaje od grupy, jak to wiele z Was sugerowalo, bo w grupie sa dzieci w jej wieku lataja z pielucha, bo zaczynaja dopiero odpieluszanie. Poprostu przypodobala sie pani, a pani wziela sobie (jak zreszta myslalam) ja za ambitny cel wychowawczy, poniewaz jest to jej pierwszy kontakt z zagranicznym dzieckiem, a pani, o czym nie wiedzialam, robi dodatkowe szkolenia w kierunku pracy nad wymowa u dzieci w wieku przedszkolnym, i na podstawie Vicki odrabia zadania domowe. Ja przedstawilam jej to cale tempo z mojego punktu widzenia matki nie umiejacej sie komunikowac jeszcze z dzieckiem slownie. Rozmawialysmy o wszystkim tym, co mnie trapilo. I pani przyznala sie do swojego bledu, o ktorym nawet nie wiedzialam- powiedziala, ze zapomniala o nas, bo po 2 miesiacach przyzwyczajenia do przedszkola, powinno sie wlasnie taka nasiadowke zrobic, zeby wyciagnac od rodzica, czy wszystko jest oki. U nas tego nie bylo, ja zaczelam sygnalizowac potrzebe rozmowy juz w styczniu. W trakcie czesto nie bylo jej pani, pozniej nasze rodzinne problemy, i tak do polowy marca zeszlo. Ciesze sie, ze pani wykazala wdziecznosc za moja otwartosc, podkreslajac, ze rzadko kiedy rodzice sie skarza, tylko od razu ida do dyrekcji, albo zabieraja dzieci do innej placowki. Po Waszych postach zaczelam sie mocno zastanawiac, czy aby napewno nie jestem bala- bala. Ale dzisiejsza rozmowa utwierdzila mnie w przekonaniu, ze chyba nie. Pani pytala, dlaczego tak dlugo sie meczylam, ja jej powiedzialam, ze dla mnie tym hamulcem bylo zadowolenie z przedszkola Vicki, i w zasadzie problem nie byl jej, a moj, wiec dlatego nie chcialam siac fermentu. A ta powiedziala mi, ze dla niej nie tylko dziecko szczesliwe wystarcza, do kompletu pasuje zadowolony rodzic. Mysle, ze obie strony po dzisiejszej rozmowie osiagnely, co zamierzaly. Mnie pozostaje podziekowac Wam dziewczeta, za wyczytywanie moich dlllluuuuugasnych wypowiedzi, duzo spostrzerzen i ciekawych punktow widzenia. Do zobaczenia przy nastepnym problemie ;-)))

                        Ps. Jeszcze dodam na marginesie, dla zbulwersowanych faktem, ze pozwalam jej na smoczka w domu, ze pani powiedziala, ze skoro mala go jeszcze potrzebuje, nie robi nic zlego. Ona, przychodzac do domu, znajduje w nim jakby “ukojenie, uspokojenie”, wcale nie wziela to za robienie cos wbrew niej, bo takiego zamiaru tez w koncu nie mialam.

                        • Zamieszczone przez Rybcia
                          W pierwszym momencie byłam zła na panią, bo przecież to ja chciałam ją uczyć wiązać buty, bo przecież jeszcze zdąży, bo po co ma sie stresować itp..

                          A ja się zastanawiam po co osoby które tak myślą wysyłają dzieci do przedszkola? W sumie skąd taka Pani nauczycielka ma znać życzenia konkretnego rodzica – ten będzie chciał sam nauczyć wiązania butów, ten sam będzie chciał przekazać wiedzę na temat ochrony środowiska, tamten dlaczego nie warto wody marnować, jeszcze inny ma za złe, że pani nauczy go tego czy owego
                          Po co osoby te posyłają dzieci do placówki? Przedszkole to nie przechowalnia małych ludzi – chyba naturalne, ze Panie szukają pomysłów na wspólne spędzenie czasu a maluchy w taki sposób zdobywają nowe umiejętności – skąd założenie, że nauce towarzyszy stres?

                          Szpilki z tą plastikową łyżeczką zachowała bym większą ostrożność-rozważ czy podanie przez smoka z wielką dziura nie uchroni Twego Synka przed zachłyśnięciem czy zabrudzeniem;)

                          • Zamieszczone przez Rybcia
                            Moja córka jest obecnie w 5-latkach. W październiku miała testy gotowości szkolnej. Wszystko ślicznie i pięknie tylko było jedno “ale” – nie umie wiązać butów. W sumie o tym wiedziałam, bo wszystkie do tej pory miała na rzepy, suwak, gumkę, ale nie sznurowane. Ponieważ do pierwszej klasy nie idzie stwierdziłam, że naukę sznurowania butów zaczniemy na wiosne, teraz, jak zakupię jakieś sznurowane buty. No i pewnego pięknego dnia okazuje sie, ze moje dziecko ćwiczy w przedszkolu wiązanie butów na czymś tam. W pierwszym momencie byłam zła na panią, bo przecież to ja chciałam ją uczyć wiązać buty, bo przecież jeszcze zdąży, bo po co ma sie stresować itp. Ale zastanowiwszy się na spokojnie jestem jej wdzięczna. Dziecko nie opanowało jeszce tej sztuki, ale widać, że pokazuje nam jakąs tam technikę i cos próbuje zrobić. A my też dołączyliśmy do tej nauki i zawiązujemy czasami co sie da – w ramach zabawy.

                            I super!! A wiesz ile rzeczy nauczyla sie w przedszkolu maja starsza corka?? Przede wszystkim niemieckiego, malowania, przebierania sie za postanie, pstrykania palcami, z czego jest niesamowicie dumna(tak na szybkiego wymieniam, co mi akurat do glowy wpada). To naprawde nie jest moj problem, ze dziecko ucza, mnie chodzilo o tempo, jakim zostalysmy zaskoczone od samego poczatku, i tylko o to!!!!!

                            • Mam prośbę
                              Zejdźcie już z Agat dobrze?
                              Porozmawiała i jest zadowolona

                              Zamieszczone przez agat79
                              pani wziela sobie (jak zreszta myslalam) ja za ambitny cel wychowawczy, poniewaz jest to jej pierwszy kontakt z zagranicznym dzieckiem, a pani, o czym nie wiedzialam, robi dodatkowe szkolenia w kierunku pracy nad wymowa u dzieci w wieku przedszkolnym, i na podstawie Vicki odrabia zadania domowe.

                              Jako matka po prostu coś wyczułaś, nawet jeśli tego nie potrafiłaś nazwać.
                              Świetnie zdaję sobie sprawę, że rodzic nie chce by jego dziecko robiło za króliczka doświadczalnego, szczególnie widać to przy każdym etapie wdrażania reform w szkole, lęk przed nieznanym i nieoswojonym tych, którzy idą pierwszy raz nowym tokiem.
                              a skoro już jesteśmy tacy poprawni – to pani chyba powinna była uprzedzić i uzyskać zgodę, że wykorzysta/opisze (czy co tam dokładnie robiła) przypadek dziecka w pracy/na studiach.
                              Tak a propos bala-bala: starałam się czytać między wierszami i wykombinowałam w końcu, ale nie koniecznie chciałam napisać o tym od razu w wątku – chyba Was tam przymusowo germanizują… ( wiem, też skrzywienie)
                              I ostatnie jeszcze przy problemach zdrowotnych jednego z dzieci siłą rzeczy inne sprawy idą w odstawkę.

                              • Zamieszczone przez ania_st
                                A ja się zastanawiam po co osoby które tak myślą wysyłają dzieci do przedszkola? W sumie skąd taka Pani nauczycielka ma znać życzenia konkretnego rodzica – ten będzie chciał sam nauczyć wiązania butów, ten sam będzie chciał przekazać wiedzę na temat ochrony środowiska, tamten dlaczego nie warto wody marnować, jeszcze inny ma za złe, że pani nauczy go tego czy owego
                                Po co osoby te posyłają dzieci do placówki? Przedszkole to nie przechowalnia małych ludzi – chyba naturalne, ze Panie szukają pomysłów na wspólne spędzenie czasu a maluchy w taki sposób zdobywają nowe umiejętności – skąd założenie, że nauce towarzyszy stres?

                                Dlatego po szybkiej reakcji na “nie”, zaraz mnie otrzeźwiło.

                                • Zamieszczone przez Quadirah
                                  NAUCZYŁA

                                  Rany boskie!

                                  to naumiala to raczej chyba uzyte w formie zartobliwej- nie jako bład nieumyslny

                                  agato chyba sie nie myle?:)

                                  • Zamieszczone przez becia84
                                    to naumiala to raczej chyba uzyte w formie zartobliwej- nie jako bład nieumyslny

                                    agato chyba sie nie myle?:)

                                    Alez oczywiscie moja droga, poprawna polszczyzna to moje drugie imie

                                    • Zamieszczone przez szpilki
                                      jezu ale sie czepiacie wszystkie

                                      ja agate swietnie rozumiem,
                                      zakladam cichcem w domu pieluchy (nie beda mi jakies przedszkolanki moje malego chlopczyka psuc – przeciez nie dojrzal jeszcze do samodzielnosci, musi sikac w pieluchy – nie rozumie przeciez zachowac spolecznych i fizjologicznyc)
                                      musialam troche popracowac, ale juz sie udalo i znowu spokojnie moge miksowac jedzenie i podawac plastikowa lyzeczka – nie rozumiem jak w wieku 3 lat mozna probowac cos gryzc.
                                      udalo nam sie wdrozyc znowu spanie w lozku niemowlecym

                                      nad smoczkiem pracuje, bo za duzo gada i ewidentnie mu przeszkadza – wiec wyciaga go co chwile z paszczy ale nie takie rzeczy osiagnelismy razem z moim dzidziusiem.

                                      no i w koncu to jest moje dziecko i wara wszystkim od tego. na szczescie ustawa przemocowa zostanie odrzucona glosem: koziolka matolka, harrego pottera i josefa fritzla (istnieja na liscie popierajacej) – wiec jestem spokojna.

                                      Zamieszczone przez agat79
                                      Powiem Wam, ze nie zrozumieliscie mojego toku myslenia, na szczescie pani zrozumiala mnie bez problemu. I podziekowala mi za wszystkie “zarzuty”, jakie mialam wobec niej!!! Po raz kolejny powtarzam, ze wymienilam wszystkie te rzeczy/(smoczek, pieluche, itd.)pokazujac, jakie tempo pani narzucila. I okazuje sie, wcale nie dlatego, ze moje dziecko odstaje od grupy, jak to wiele z Was sugerowalo, bo w grupie sa dzieci w jej wieku lataja z pielucha, bo zaczynaja dopiero odpieluszanie. Poprostu przypodobala sie pani, a pani wziela sobie (jak zreszta myslalam) ja za ambitny cel wychowawczy, poniewaz jest to jej pierwszy kontakt z zagranicznym dzieckiem, a pani, o czym nie wiedzialam, robi dodatkowe szkolenia w kierunku pracy nad wymowa u dzieci w wieku przedszkolnym, i na podstawie Vicki odrabia zadania domowe. Ja przedstawilam jej to cale tempo z mojego punktu widzenia matki nie umiejacej sie komunikowac jeszcze z dzieckiem slownie. Rozmawialysmy o wszystkim tym, co mnie trapilo. I pani przyznala sie do swojego bledu, o ktorym nawet nie wiedzialam- powiedziala, ze zapomniala o nas, bo po 2 miesiacach przyzwyczajenia do przedszkola, powinno sie wlasnie taka nasiadowke zrobic, zeby wyciagnac od rodzica, czy wszystko jest oki. U nas tego nie bylo, ja zaczelam sygnalizowac potrzebe rozmowy juz w styczniu. W trakcie czesto nie bylo jej pani, pozniej nasze rodzinne problemy, i tak do polowy marca zeszlo. Ciesze sie, ze pani wykazala wdziecznosc za moja otwartosc, podkreslajac, ze rzadko kiedy rodzice sie skarza, tylko od razu ida do dyrekcji, albo zabieraja dzieci do innej placowki. Po Waszych postach zaczelam sie mocno zastanawiac, czy aby napewno nie jestem bala- bala. Ale dzisiejsza rozmowa utwierdzila mnie w przekonaniu, ze chyba nie. Pani pytala, dlaczego tak dlugo sie meczylam, ja jej powiedzialam, ze dla mnie tym hamulcem bylo zadowolenie z przedszkola Vicki, i w zasadzie problem nie byl jej, a moj, wiec dlatego nie chcialam siac fermentu. A ta powiedziala mi, ze dla niej nie tylko dziecko szczesliwe wystarcza, do kompletu pasuje zadowolony rodzic. Mysle, ze obie strony po dzisiejszej rozmowie osiagnely, co zamierzaly. Mnie pozostaje podziekowac Wam dziewczeta, za wyczytywanie moich dlllluuuuugasnych wypowiedzi, duzo spostrzerzen i ciekawych punktow widzenia. Do zobaczenia przy nastepnym problemie ;-)))

                                      Ps. Jeszcze dodam na marginesie, dla zbulwersowanych faktem, ze pozwalam jej na smoczka w domu, ze pani powiedziala, ze skoro mala go jeszcze potrzebuje, nie robi nic zlego. Ona, przychodzac do domu, znajduje w nim jakby “ukojenie, uspokojenie”, wcale nie wziela to za robienie cos wbrew niej, bo takiego zamiaru tez w koncu nie mialam.

                                      Jednak istnieją różnice między polskimi i niemieckimi przedszkolami. U nas przyjmują tylko odpieluchowane maluchy. Rozmowy, nasiadówki?
                                      Jedna dziewczyna napisała, że Was germanizują Przecież to jest niemieckie przedszkole.
                                      Oby Viki miała się jak najlepiej

                                      • Zamieszczone przez ewike
                                        Mam prośbę
                                        Zejdźcie już z Agat dobrze?
                                        Porozmawiała i jest zadowolona

                                        Jako matka po prostu coś wyczułaś, nawet jeśli tego nie potrafiłaś nazwać.
                                        Świetnie zdaję sobie sprawę, że rodzic nie chce by jego dziecko robiło za króliczka doświadczalnego, szczególnie widać to przy każdym etapie wdrażania reform w szkole, lęk przed nieznanym i nieoswojonym tych, którzy idą pierwszy raz nowym tokiem.
                                        a skoro już jesteśmy tacy poprawni – to pani chyba powinna była uprzedzić i uzyskać zgodę, że wykorzysta/opisze (czy co tam dokładnie robiła) przypadek dziecka w pracy/na studiach.
                                        Tak a propos bala-bala: starałam się czytać między wierszami i wykombinowałam w końcu, ale nie koniecznie chciałam napisać o tym od razu w wątku – chyba Was tam przymusowo germanizują… ( wiem, też skrzywienie)
                                        I ostatnie jeszcze przy problemach zdrowotnych jednego z dzieci siłą rzeczy inne sprawy idą w odstawkę.

                                        Co do tej germanizacji, to powiem, to w sumie dla mnie jednym z najwazniejszych punktow poslania dzieci do przedszkola jest opanowanie jezyka. Pani wczuwa sie bardzo, jak widze wykorzystuje to do swoich potrzeb. Teraz, kiedy Vicki zaczyna powoli lapac, powoli zaczyna budowac kilka slow w zdania po polsku, mysle, ze i niemieckie slowa pojda w ruch. Ja w sumie nie mam nic przeciwko, jezeli ma wszystko swoje granice. Poza tym my staramy swoje zycie tak prowadzic, ze na zewnatrz naszych roznic kulturowych az tak nie widac, nie chodzimy w chustach na glowac itp. A w koncu Niemcom nie powinno przeszakadzac, czy w domu jadam pierogi, czy golonke ;-))) Ale wiadomo, ze jak sie czlowiek w innym panstwie chowal, to tez ma troche inne spojrzenie na wiele rzeczy wywodzacych sie z kultury narodu, moj maz ma latwiej, wychowal sie tu.

                                        • Zamieszczone przez alex77
                                          Jednak istnieją różnice między polskimi i niemieckimi przedszkolami. U nas przyjmują tylko odpieluchowane maluchy. Rozmowy, nasiadówki?
                                          Jedna dziewczyna napisała, że Was germanizują Przecież to jest niemieckie przedszkole.
                                          Oby Viki miała się jak najlepiej

                                          dziekuje, faktycznie, troche to inaczej wyglada, ale tez nie wszedzie, bo sa i inaczej prowadzone przedszkola. Ja z tego jestem bardzo zadowolona, co podkreslilam w pierwszym zdaniu mojego watku. A tutaj, niektore komentarze skojarzyly mi sie ze scena pewnej polskiej komedii, nie bede pisac jakiej, bo nie chcialabym byc znowu zle zrozumiana, albo ktos moglby sie poczuc urazony. Tak dla usprawiedliwienia, wiele rzeczy mi sie czesto ze scen filmow kojarzy. Moze dlatego, ze jestem, fanka polskiej kinematografii

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Moj problemik z przedszkolanka- rozmowa juz we wtorek!!

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general