moja historia

Witam wszystkich.
Postanowiłam opisać wam swoją historie choroby.
Zaczęłam chorować od 12 lipca2001 wtedy to po raz pierwszy znalazłam się na oddz. gin.z podejrzeniem stanu zapalnego przydatków po7 dniach pobytu wypisano mnie do domu w stanie dobrym. Ale ciągle źle się czułam zrobiono mi USG wykazało że wszystko jest w porządku.20 sierpnia spowrotem trafiłam na oddz.gin. tym razem z krwotokiem 3 lekarzy badało mnie i stwierdziło ciąże pozamaciczną, byłam w szoku ale wiedziałam że nie jestem w ciąży. Późniejsze badania potwierdziły moje racje nie byłam w ciąży.W końcu jeden z mądrzejszych lekarzy wypuścił mnie a USG prywatne w szlafroku z oddziału jechałam na badanie lekarz stwierdził PCO.Zrobiono mi laparoskopie,potem wypisano do domu w stanie dobrym i na tym koniec żadnych leków zaleceń nic.25 grudnia 2001 postanowiłam wziąć ślub, przygotowania zamieszanie a znowu dostaje bóli, postanawiam nie psuć sobie ślubu i do lekarza idę po nowym roku w styczniu.
Jest rok2002.Idę na USG historia się powtarza pęcherzyków więcej niż przed ostatnią laparoskopią.Zmieniam lekarz.Dostaje skierowanie na poziom hormonów okazuje się że testosteron mam 2 razy ponad normę.Lekarz przepisuje mi clo. bez rezultatu. Na 8 ms zawieszam staranie się o dziecko obniżam testosteron biorę Diane35 którą po 8 ms. odstawiam.Odczekuje 3 ms i przyjmuje kwas foliowy.Znowu porażka dzidziusia nie ma.Dostaje skierowanie do Kliniki na Polną w Poznaniu.Kolejna laparoskopia którą mam zrobioną w czerwcu jest już 2003rok. Przez następne 3 ms. każą starać się o dzidziusia.Jak nie zajdę co dalej., co mi wymyślą. Czasami mam okropne dołki,ale wychodzę z nich i walczę dalej.Dodam jeszcze że z moim ślubnym jest wszystko w porządku poddał się badaniom.W miedzy czasie w 2002 wycięto mi wyrostek od 2001-2003 przeszłam 4 zabiegi operacyjne w pełnej narkozie.Z tego co czytam każda z nas sporo przeszła i zastanawiam się czasami ile my wszystkie jeszcze zniesiemy.Wiem jedno nie wolno się poddawać trzeba walczyć.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Anna Góra

14 odpowiedzi na pytanie: moja historia

  1. Re: moja historia

    Nie wiem co powiedzieć. To bardzo przygnębiające – mam tylko nadzieję że teraz będzie już wszystko w porządu. Najważniejsze to nie poddawać się i walczyć. Oby nagrodą za te Twoje wszystkie bóle i cierpienia była zdrowiuśka i przesliczna Dzidzia – i to nie jedna !!!!!!!!!! Jestem myślami z Tobą, trzymam kciuki oby wreszcie sie udało. Trzymaj się cieplutko. A w każdej chwili smutku i przygnębienia (oby było ich jak najmniej) możesz liczyć ode mnie i na pewno też od innych starających się na słowo otuchy i pocieszenia. Głowa do góry.! Pozdrawiam i przesyłam gorące całuski. Magda

    • Re: moja historia

      Nacierpialas sie tyle biedactwo! Masz racje wiele z nas jest tu tez po ‘przejsciach’ – ja tez sie do nich zaliczam…
      Dobrze, ze zmienilas lekarza. Trzymam za ciebie kciuki, zeby tym razem ci sie udalo!
      Pozdrawiam serdecznie!

      Gosia

      • Re: moja historia

        Witaj Aniu.
        Kobiety potrafia naprawde wiele zniesc.
        Po wielu staraniach stracilam dziecko w grudniu 2201r. Pozniej bylo HSG, laparo i histeroskopia (w narkozie). W rok po poronieniu zaszlam w ciaze. Wielka radosc. W sylwestra trafilam do szpitala. Po tygodniu wyszlam. Dwa dni pozniej krwawienie i znow szpital. Pekl krwiak i odkleilo sie lozysko. W szpitalu nastepne 4 tyg, w domu jescze 4 tyg lezalam plackiem. Polowa ciazy- wielka radosc. Teraz bedzie juz dobrze. 8 kwietnia 2003r na swiat przychodzi Miloszek w 22 tyg ciazy.
        Mnostwo badan i dociekanie dlaczego nas to spotkalo. Moj gin wysyla mnie na konsultacje do Łodzi do Malinowskiego. Znow mnostwo badan. Diagnoza. Moj organizm traktuje dziecko jako obcy gen. Poddaje sie szczepieniom limfocytami meza (6 dni temu). Czeka mnie jeszcze jedno takie szczepienie.
        Przy okazji musze sie pozbyc bakterii. W najbliszym czasie czeka mnie powtorna histeroskopia.
        To wszystko co pisze to nie dlatego zeby kogos straszyc. Chce pokazac ze kobiety sa naprawde silne. Potrafia wiele zniesc.
        Dzis mial sie urodzic nasz synus. Dzis mam tez wielkiego, ogromnego dola, ale wiem ze jutro, pojutrze bedzie w miare ok.
        W poniedzialek ide do gina i znow bede myslec co zrobic zeby wygrac to bitwe.

        Pozdrawiam.IwonaN

        • Re: moja historia

          witaj Iwonko..
          ja najpierw trafilam na Twojego posta na bocianie i teraz skojarzylam ze to Tyu
          tez mam problemy z zajsciem w ciaże jestem po pierwszej inseminacji, i mi cieżko ale to co ty przeszlas…….
          przykro mi bardzo ale wierze ze jeszcze dla nas tez bedzie ten czas, ze bedziemy sie cieszyly ciaza, a potem dziecmi:-))
          i tym optymistycznym akcentem kożczę i przesylam uściski
          trzymaj sie :-))

          • Re: moja historia

            aniagora i inne dziewczyny za was oczywiscie też kciuki:-0)
            tak sie rozpędzilam ze za szybko zamknęlam tamtego posta:-))
            kasiull

            • Re: moja historia

              Dziewczyny, jesteście WIELKIE! Podziwiam Waszą siłę i odwagę. Teraz dopiero widzę, że mam za sobą tak niewiele starań, a już zaczęłam się poddawać. To co przeczytałam – Wasze historie- dało mi siłę i optymizm. Dlaczego ma się nie udać?! Trzeba wierzyć do końca, zawsze mieć nadzieję, nawet jeśli to niejednokrotnie graniczy z cudem. A przy okazji przerażające jest to, co z nami robią lekarze!!! Nieodpowiedzialni i niejednokrotnie nieznający się na rzeczy, zamiast przyznać się, że nie potrafią nam pomóc, faszerują tabletkami,dosłownie poddają doświadczeniom. Czasami, jak mam już dość, miałabym ochotę wykrzyczeć im co myślę. Może kogoś w ten sposób krzywdzę, na razie jednak nie spotkałam na swojej drodze lekarza, który by mi po roku leczenia nie powiedział, że to moja wina, bo jestem niecierpliwa, bo chcę mieć skutek od zaraz, albo wprost mówią, że już nie wiedzą co mi jest… Dzisiaj idę do kolejnego lekarza… Trzymajcie kciuki… Buziaczki.

              Dorota M.

              • Re: moja historia

                Dziewczyny ja trzymam kciuki za was wszystkie. Na tym forum to czesto pomaga 🙂 Naprawde bedzie dobrze. Dzis czuje sie naprawde lepiej niz wczoraj i staram sie byc optymistka czego i wam z calego serca zycze. Trzymajcie sie i pamietajcie ” KOBIETY GÓRĄ’!!!

                Pozdrawiam.IwonaN

                • Re: moja historia

                  Moja historia jest troszke krutsza i mniej burzliwa ale wiem jak to jest gdy trafiasz na niekompetentnych lekarzy,przez ktorych inni lekarze stawiaja zle diagnozy.Jak boli opuchniety jajnik,ktory nie nadaza za drugim.I wspaniale naszczesciej wyleczone cysty. No i oczywiscie smak braku dzidziusia.Grunt to sie nie poddawac i myslec pozytywnie do konca:)czego tobie,sobie i wszystkim nam zycze

                  • Re: moja historia

                    Moja Droga – życzę Tobie i nam wszystkim doświadczenia cudu macierzyństwa. Pozdrawiam serdecznie : – )) Starająca się kobieta po przejściach – Bożenka.

                    • Re: moja historia

                      Aniu,

                      Dobrze,że się nie poddajesz, bo nie wolno. Jeśli chodzi o to ile możemy wytrzymac odpowiedź jest prosta – Bardzo wiele a nawet jeszcze więcej, dla tej malutkiej kruszynki, którą chcemy mieć.

                      Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki, żeby się szybko udało.

                      Iwona

                      • Re: moja historia

                        Jestem z wami dziewczyny. Bądźmy silne, silneijsze i najsilniejsze. Trzeba walczyć z tym cholernym światem, zeby wygrać trzeba walczyć,

                        • Re: moja historia

                          TY iwono jestes niesamowicie dzielna kobieta… Nie tylko potrafisz tyle zniesc i podnosic sie za kazdym razem ale i starasz sie wesprzec innych – podziwiam podziwiam i jeszcze raz podziwiam…
                          i trzymam kciuki z calych sil zeby ci sie udalo
                          pozdrawiam najserdeczniej

                          kiuiczycaZjasiemUboku (21.02)

                          • Re: moja historia

                            Witaj Kiuik
                            Dzieki za mile slowa.
                            Twoj synus urodzil sie dzien przed moimi urodzinami 🙂

                            Pozdrawiam.IwonaN

                            • Re: moja historia

                              🙂
                              czyli pani rybka jestes 🙂
                              ja tez mam urodziny w lutym ale z poczatku wodniczek jestem 🙂

                              ps mam dla ciebie claudie rodzice…

                              kiuiczycaZjasiemUboku (21.02)

                              Znasz odpowiedź na pytanie: moja historia

                              Dodaj komentarz

                              Mozarella w ciąży

                              Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                              Czytaj dalej →

                              Ile kosztuje żłobek?

                              Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                              Czytaj dalej →

                              Dziewczyny po cc – dreny

                              Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                              Czytaj dalej →

                              Meskie imie miedzynarodowe.

                              Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                              Czytaj dalej →

                              Wielotorbielowatość nerek

                              W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                              Czytaj dalej →

                              Ruchome kolano

                              Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                              Czytaj dalej →
                              Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                              Logo
                              Enable registration in settings - general