moja historia-smutne :’-(

Może to głupie, że pisze Wam o tym, ale nie mam z kim porozmawiać, komu się wyżalić, może zrozumiecie mnie… Przed chwilą oglądałam film „Mamuśka” i całkiem się rozkleiłam 🙁 Opowiem Wam moją historie… Pewnie zdziwi Was to, że mam dopiero (już) 19 lat i myślę o dziecku, nie planuje kariery, jestem mężatką…
Jak miałam 8 lat zmarł mój tata (na raka), zostałam tylko z moją siostrą i matką. Moja matka zaczęła od tego czasu pić (b.dużo), moja siostra znalazła sobie jakiegoś frajera-narkomana (ma z nim teraz 2 dzieci). O tym, że moja matka pije dowiedziałam się w wieku 9 lat- to był dla mnie szok… Walczyłam z nią, chciałam, żeby poszła się leczyć – usłyszałam wtedy od niej, że wie że picie ją zabija, ale chce być znowu z moim ojcem- załamałam się. Nie miałam oparcia w nikim – siostra w ogóle nie przejmowała się tym. Od kiedy urodziła pierwsze dziecko byłam nianią, kucharką, sprzątaczką w wieku 14 lat!!!!! + nauka (w nocy)-nie obchodziło nikogo czy się ucze, ale robiłam to dla siebie. Nie wiedziałam jak się uwolnić od tego wszystkiego. W wieku 16 lat spotkałam mojego męża, zaręczyliśmy się i rok później wyprowadziłam się z domu-za zgodą matki. Później opowiadała jakieś niestworzone rzeczy na mnie rodzinie, ale cóż-to była jej zemsta. Zawsze marzyłam o normalnej rodzinie, normalnym szczęśliwym życiu z mężem i dziećmi, chciałam skończyć studia- myślałam o psychologii. Ale w zeszłym roku usłyszałam od ginekologa (od 3 gin-chciałam potwierdzić to), że jeśli kiedykolwiek chce mieć dzieci to musimy starać się jak najszybciej, bo za rok, dwa to może być niemożliwe. Totalnie załamało mnie to! Nie dość, że zawsze spotykało mnie wszystko co najgorsze, to jak zaczęłam układać sobie życie i być po raz pierwszy szczęśliwa to usłyszałam taką wiadomość! Mój mąż nie rozumie tego, nie rozumie dlaczego tak strasznie boje się, że nie będziemy mieć dzieci. Jestem z tym wszystkim sama. Mam bardzo dobrych teściów, są dla mnie jak rodzice, ale nie potrafię powiedzieć im tego wszystkiego… Kończę, bo nie mogę powstrzymać płaczu, a mąż kąpie się i nie chce, żeby widział mnie w takim stanie…

Ania (1 cykl)

10 odpowiedzi na pytanie: moja historia-smutne :’-(

  1. Re: moja historia-smutne :’-(

    Aniu nie wiem jak mogłabym Ci pomóc, ale ja też troszke przeszłam w swoim życiu – w wieku 15 lat zostałam sierotą – najpierw jak miałam 11 lat powiesił sie mój ojciec, potem gdy miałam 15 lat – moja mama zmarła na raka (piersi – złośliwego). Na moim życiu bardzo sie to odbiło – bardzo duzo sie od tego czasu zieniło – zostałam ja i mój brat o rok młodszy.
    Niedługo potem poznałam mojego obecnego męża, w tej chwili jestesmy juz razem 11 lat (w tym dwa po slubie) i właśnie dzięki niemu i jego rodzicom – którzy podobnie jak Twoi traktują mnie jak córkę – moje życie znowu odzyskało barwy. I jakos wszystko mi sie do tej pory układa, studia, praca… wszystko – oprócz tego NAJWAŻNIEJSZEGO dla mnie i męża. Dwa razy przeszlismy poronienie, ale nie poddaję się – w tej chwili zaczynamy starania i wierzymy ze tym razem MUSI sie udać.
    Nie wiem dlaczego Tobie lekarz powiedział że teraz, bo pozniej będzie za późno – ale pamietaj – NIGDY nie trać nadziei – dla każdego wcześniej czy później zawieci słoneczko…
    Obysmy nie musiały za długo czekac 🙂

    Ściskam Cie mocno – i buziak na dobranoc

    olcia

    • Re: moja historia-smutne :’-(

      miałam w liceum kolezanke – prawie identyczna sytuacja…
      mama wychowywała ja sama, bez pomocy olewającego ojca…
      mama zmarła na raka(kobiecych narzadow), moja koleżanka została sama…
      niedługo potem usłyszala od swojego lekarza, że muszą usunąc jej natychmiast 1 jajnik, bo są w nim zmiany i usuneli…
      w rok po poerwszej operacji okazało sie, ze druga połowa tez się zaczyna sypać, ale jest czas i trzeba podjąc decyzje- albo dziecko teraz – miala 18 lat – albo nigdy…
      miała chłopaka, więc wzieli sie do “pracy” i udalo się:)
      zaraz po porodzie usunieto jej reszte narzadów i do dzisiaj sa szcześliwa rodziną:)

      takze wierze, ze w Twoim przypadku tez wszystko dobrze sie ułozy:)


      bruni i Filipek -2latka!!!

      • Re: moja historia-smutne :’-(

        Aniu,ja tez ciagle sie zastanawiam co zlego zrobilam, ze nic mi w zyciu nie wychodzi. Chociaz moi rodzice zyja nie mam z nimi kontaktu. Nigdy nie bylam dosc “dobra”choc staralam sie z calych sil.Wiele razy pomagalam (glownie finansowo),wybaczalam gdy robili mi swinstwa,a i tak uslyszalam, ze jestem wyrodna corka i wstyd im za mnie.Jakby tego bylo malo to jeszcze szydza do wszystkich znajomych z naszych problemow z poczeciem dziecka. Czekamy juz 3 lata,a niedawno dowiedzielismy sie ze konieczna jest inseminacja(o tym oni nie wiedza i nie beda wiedziec). Na szczescie cala meza rodzina jest dla nas bardzo serdeczna i wiele nam pomaga. Chyba tylko dzieki temu jeszcze nie zwariowalismy.
        Trzymaj sie Aniu i mysl pozytywnie.
        Wierze, ze szczescie spojrzy juz niedlugo w nasza strone.
        Pozdrawiam Cie serdecznie!

        • Re: moja historia-smutne :’-(

          Witaj Aniu
          Mam nadzieję, że dzisiaj troszkę lepiej się czujesz. Wbrew pozorom bardzo mało jest ludzi z tak zwanych szczęśliwych rodzin. Ludzie żyją w związkach „obok siebie”, wśród egoistów, apodyktycznych rodziców, przewrażliwionych zaborczym matek, alkoholików, narkomanów, tyranów, lub muszą podołać niespełnionym marzeniom sfrustrowanych rodziców, bo im się nie udało, więc dzieci MUSZĄ choćby nie wiem, co. Nikt nie pyta, jakie są twoje marzenia i jak byś chciała przeżyć życie. Ja ze względu na szkołę spotkałam w swoim życiu mnóstwo „smuteczków” i tragedii (praktyki – szpitale psychiatryczne, domy dziecka, pogotowie opiekuńcze, więzienie, ośrodki dla chorych osieroconych dzieci z różnymi wadami wrodzonymi, spotkania AA dla alkoholików, rodzin alkoholików, dzieci alkoholików, wywiady z pracownikami socjalnymi w domach w różnych rodzinach itp.).
          Spróbuj skupić się na tym, co spotkało Cię dobrego – masz kochającego męża i wyrozumiałych teściów – więc masz kochającą rodzinę. Nie poddawaj się smutkom w samotności bo to cię to zniszczy. Nie piszesz, dlaczego nie będziesz mogła mieć dzieci, ale całe życie przed Tobą i teraz zależy ono od Ciebie i Twojego męża. Jesteś bardzo młoda dopiero teraz wchodzisz w „swoje” dorosłe życie wiem, że ze względu na sytuację w domu nie miałaś długiego dzieciństwa i musiałaś szybko dorosnąć, ale teraz możesz swoje doświadczenia wykorzystać w najlepszy sposób, tzn. nie popełniać błędów swojej rodziny. Zacznij od szczerej rozmowy z mężem. Zorganizuj intymny wieczór tylko dla was i powiedz mu jak bardzo się boisz, co myślisz i jakie są Twoje najskrytsze marzenia. Nie bój się i nie wstydź rozpłakać, bo masz do tego pełne prawo. Przy odrobinie szczęścia i podjęciu odpowiednich decyzji naprawdę możecie swoje życie przeżyć bardzo szczęśliwie. A tak swoją drogą fajnie być młodą mamą, więc jeśli czujesz, że chcesz mieć dzidzię to musisz koniecznie pogadać z mężem (ja żałuję, że odkładałam to tak długo i teraz boję się, że nie zdążę przed 30-tką).
          A tak na marginesie studia psychologiczne bardzo polecam, sama studiowałam psychologię i muszę powiedzieć, że zajęcia są bardzo ciekawe ( w moim przypadku tylko wykłady z socjologii i psychometrii brrr a reszta rewelacja).
          Trzymaj się i pamiętaj zawsze możesz się tu wypłakać, ale jeśli chcesz być szczęśliwa to przede wszystkim postaw na szczerość w swoim związku ( oczywiście wysłuchaj również męża i zapytaj, czego on oczekuje – wierzę, że dojdziecie do konsensusu).
          Głowa do góry, życie może być naprawdę piękne.

          Aguśka

          • Re: moja historia-smutne :’-(

            Dziękuję za pocieszenie Dzisiaj jest troszke lepiej. Niestety mój mąż nie zdaje sobie sprawy ze strony medycznej – myśli, że troszeczke dłużej będziemy się starać, ale na pewno będzie dobrze. A co do mnie to mam totalny bałagan w hormonach + hormony tarczycy (chodziłam do endokr. i on zamaist mi pomóc to jeszcze bardziej nabałaganił ). 8.06. mam wizyte u nowego endokr., oprócz tego mam bardzo mała, krótką macice – moge nie donosić dziecka, w mojej rodzinie bardzo często zdarzały się poronienia i ciąże bliźniacze. A co do innych problemów to już nie wiem, bo medyczny język nie jest do końca zrozumiały… Teraz też dzieją się dziwne rzeczy ze mną- nie wiem jak to nazwać, to właściwie nie są plamienia, ale brązowe paski śluzu, pojawiające się od owulacji (jeśli w ogóle ją miałam). Lekarz mówi, żeby się nie przejmować tym, ale sama nie wiem…

            Ania (1 cykl)

            • Re: moja historia-smutne :’-(

              lekarze… niestety nie wiadomo komu ufać, bądź dobrej myśli i pytaj lekarza o wszystko – mniej niepotrzebnych nerwów
              trzymaj się cieplutko będzie dobrze (cieszę się, że już Ci lepiej)

              Aguśka

              • Re: moja historia-smutne :’-(

                Aniu jesteś bardzo dzielna, wiele już przeszłaś, ale wierz w to, że będzie dobrze, życzymy Ci tego z całego serduszka i trzymamy kciuki za jak najszybsze pojawienie się w wątku dla oczekujących,
                buziaki
                Aśka i Bartoszek

                • może tu kogoś znajdziesz

                  witaj Aniu, jesteś bardzo dzielna, dużo przeszłaś, dziewczyny maja rację – porozmawiaj z mężem i powiedz mu wszystko

                  co do lekarza – tu jest link do [Zobacz stronę]

                  a to jest link do [Zobacz stronę]

                  jeszcze [Zobacz stronę]


                  ROCZNIAK

                  • Re: może tu kogoś znajdziesz

                    Dzięki za linki . Jak tylko odciągne męża od komputera to wszystko przeczytam. Mój mąż uwziął się na kupno aparatu cyfrowego i cały czas siedzi przy komp i przegląda różne strony…

                    Ania (1 cykl)

                    • Re: moja historia-smutne :’-(

                      Ania przytulam Ciebie mocno, wierzę że doczekasz tej upragnionej chwili…..

                      NADZIEJA UMIERA OSTATNIA…….

                      Znasz odpowiedź na pytanie: moja historia-smutne :’-(

                      Dodaj komentarz

                      Mozarella w ciąży

                      Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                      Czytaj dalej →

                      Ile kosztuje żłobek?

                      Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                      Czytaj dalej →

                      Dziewczyny po cc – dreny

                      Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                      Czytaj dalej →

                      Meskie imie miedzynarodowe.

                      Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                      Czytaj dalej →

                      Wielotorbielowatość nerek

                      W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                      Czytaj dalej →

                      Ruchome kolano

                      Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                      Czytaj dalej →
                      Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                      Logo
                      Enable registration in settings - general