Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

No moze wreszcie i ja podziele sie swoimi wrazeniami z porodu! Chwila wytchnienia, moje Gadzinki spia, to sie zabieram.
Zaczne od tego, ze Olivie urodzilam w sumie szybciutko, ok.17 regularne skurcze, o 20 porzadnie napieprzajace a o 21.22 Olivka byla na swiecie, rodzilam w pozycji stojacej. Porod wspominam jako wspaniale przezycie, cos wspanialego, nie kojarze go z bolem, ani z zadna trauma. Ale wzorujac sie na wierszu Szymborskiej “Nic dwa razy” 😉 myslalam, ze przy drugim dziecku musze pocierpiec, skoro przy pierwszym tak szybko mi poszlo.
Na 2 tygodnie przed terminem przyjechala moja mama, by zajac sie Olivia, jak nam przyjdzie gnac do szpitala, Olivie rodzilam w innym miescie, wiec tez bylam pelna obaw, czy aby napewno szpital, w ktorym bylam na “zwiedzaniu” stosuje w rzeczywistosci wszystko, co tak ladnie opowiada. Wiedzialam, ze nie wyobrazam sobie urodzic dziecka inaczej, niz w pozycji stojacej. Wiedzialam tez, ze wymaga to nie lada sily i woli, zeby przy najwiekszych skurczach utrzymac sie na nogach. Ale nic nie planowalam, powiedzialam sobie, dam sie poniesc naturze, bede robic to, co bede uawzala za stosowne. Termin mialam na 8 marca- dzien kobiet- smialismy sie z mezem, ze jak trafie, to przynajmniej zaoszczedzi na kwiatach, bo kupi na dwie okazje jeden bukiet ;-)) 7 marca wieczorem pozegnalam bliskich ok. 23, bo czulam sie wybitnie “lozkowo” marzylam sie polozyc!! Nie moglam zasnac, cos mnie mulilo, myslalam sobie “kurcze, co ja zzarlam znowu? “:-) Dluzszy czas mnie mulilo, ale w koncu zasnelam. Ok. 4 rano zaczely sie skurczybyczki, takie delikatne, jak na okres, ale juz je poznalam, czulam, ze sie zacznie. Ok. 7 rano mialam bardzo delikatne co 8 minut, pozniej co 5, wiec zbudzilam meza, zaczelismy sie zbierac powoli, moja mama w szoku, wyskoczyla z pokoju Olivii z pytaniem “czyzby to juz??”, zdziwiona, co moglo nas tak wczesniej z lozka wypedzic ;-)) Ja stwiedzilam, ze jeszcze kawke wypije do konca i jak sie zaczely skurcze co 3 minuty, wyszlismy z domu. Do szpitala zajechalismy ok11, pdlaczyli mnie pod ctg, skurcze co 3 min, rozwarcie na dwa palce, to coz, idziemy na spacerek, ale polozna powiedziala, zebym co godzine sie meldowala na ctg. Poszlismy jeszcze do kantyny, maz zjadl sniadanie, na ktore nie mial ochoty w domu, po czym kilka spacerkow i do szpitala, znowu ctg,po 13. polozna stwierdzila, ze jezeli chce sobie wejsc do wanny, to proponuje mi teraz, zeby sie rozluznila itd. poprosilam o lewatywe, bo z doswiadczenia wiem, ze przyspiesza rozwarcie, wiec na tym wszystkim zeszlo do ok 14 zanim weszlam do wanny. Siedzac w wannie weszly 2 polozne plus praktykantka. Ta, ktora sie mna opiekowala powiedziala, ze ma juz koniec pracy, i zapoznaje mnie z polozna, ktora obejmie nade mna opieke. Polozna przedstawila sie, po czym powiedziala “slyszalam, ze pani pierwszy porod byl ekspresowy, jednak nie zawsze tak jest, takze prosze sie relaksowac, oddychac i wypoczywac”. Byla godzina 14.30, oczywiscie skurczyki co 3 min, trwajace ok. 30 sekund, ale spokojnie do wytrzymania. Ok 14.45 siedzac w wannie czuje, jak dziwnie skurcze zaczynaja sie zmieniac, sa inne, mocniejsze. Maz mowi, ze mam powoli wychodzic i wracac do pokoju porodowego. Mi sie nie chce, ja chcialam jeszcze w wanience posiedziec, tak mi dobrze tam bylo:-)) Ale za 5 min. zdecydowalam sama, ze chyba czas wracac 🙂 Ok 15 wchodze do pokoju, bole robia sie nagle oblednie silne, polozna bada mnie, rozwarcie 7 cm, ja mysle, cholera, jak w takich bolach mam jeszcze 3 cm sie rozwierac, to chyba oszaleje!!! Nie minela chwila, czuje charakterystyczny skurcz, jakbym miala dostac sraczki, i za chwile- skurcze parte- polozna w szoku, szybko szykuje wszystko, podjezdza do gory lozkiem, zebym miala o co sie zapierac, podklada mate, jakies przescieradla, szykuje wszystko, nie wierzac, ze to juz, nawet nie zdarzyla mnie podlaczyc pod ctg, praktykantka stoi przy mnie i trzyma sensor od ctg, przylatuja inne dyzurujace polozne- wielkie wydarzenie- porod na stojaco :-)) O 15.25 urodzilam sliczna panienke Victorie Viviane- 3440g, 52 cm. Podali mi ja miedzy nogami, nie moglam uwierzyc, ze to juz, maz przecinal pepowine. Pozniej okazalo sie, ze troche popekalam, male szycie, poznej wstalam, poszlam z praktykantka do lazienki, wzielam prysznic, swieza koszula, spowrotem po dziedzie, po 2 godzinach na porodowce zwinelam swoje rzeczy i wiozac sama wozeczek z moja druga coreczka przeszlam na oddzial polozniczy. Wogole nie czulam bolu, nie bylam spuchnieta, moglam swobodnie siedziec na dupsku ;-)) Po godzinie maz pojechal po Olivie, zeby przywitala swoja nowa siostrzyczke, na ktora tak bardzo czekala!!! Vicki urodzila sie w czwartek, a w sobote popoludniu bylismy juz w domu, wszyscy w czworke, cala szczesliwa rodzinka w komplecie.

Agata i Olivia 27.07.04 i Victoria 08.03.07 :-))

8 odpowiedzi na pytanie: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie 🙂

wow!!

magda z mlodymi

pasiasta Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie 🙂

W odpowiedzi na:


czuje charakterystyczny skurcz, jakbym miala dostac sraczki


Hehehehehehe;-)
Super porody miałaś!

akamila Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

cudowny opis cudownego przezycia narodzin.
GRATULACJE 🙂

ja mam Bardzo podobne wspomnienia 🙂
i tez mam nadzieje, ze kolejny porod bedzie zaprzeczeniem powiedzenia ‘kazdy porod jest inny’ :-)))

WiseDog i Alan (11.02.1004)

agat79 Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

Dzieki bardzo!! Zycze Ci tego, naprawde!
Ps.popraw date urodzenia synusia w podpisie, bo wychodzi na to, ze ma 1003 lata ;-)) !

Agata i Olivia 27.07.04 i Victoria 08.03.07 :-))

agat79 Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie 🙂

;-)))

Agata i Olivia 27.07.04 i Victoria 08.03.07 :-))

beamama Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

No nie, tak to można rodzić :)) Gratuluję !!!
A tak z ciekawości, stoisz w rozkroku? na ugiętych nogach?
a położna? klęczy chyba? z przodu czy z tyłu?
Napisz, bom bardzo ciekawa 🙂

agat79 Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

Ja stalam, przed soba mialam wysolko podniesione do gory lozko, na wysokosci pasa, ze mozlam sie na nim zapierac, a bez skurczu polozyc glowe i odpoczac. Polozna przy pierwszej corce siedziala na malym taboreciku, a obok siedzial moj maz, ktory przyja porod wlasciwie, przy asystenturze poloznej. Przy drugim porodzie polozna kleczala przy mnie z tylu. Jedyne, co jest “nieciekawe” to to, ze podczas skurczu ma sie odruch stawania na palcach, co ulzy bolowi, ale spowolnia przesowanie dziecka, bo sa naprezone miesnie, wiec caly cza slyszalam “prosze stac na pietach” ;-))) Jeszcze zapomnialam powiedziec, ze nie zdarzylam zalozyc skarpetek, tak sie szybko zaczelo, ze maz ledwo koszule pomogl mi zalozyc, bo wrocilam z kapieli w samym szlafroczku ;-)) Stojac na boso bez przerwy slizgalam sie i nogi mi sie rozjezdzaly, ale niestety nie zdazylam przekazac, zeby mi zalozyli, bo sie slizgam, a juz bylo po wszystkim ;-))) Pozdrawiam i polecam rodzenie na stojaco.

Agata i Olivia 27.07.04 i Victoria 08.03.07 :-))

beamama Dodane ponad rok temu,

Re: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

He, he, nogi się rozjeżdzały 🙂
Dzięki za opis 🙂

Znasz odpowiedź na pytanie: Mowia, ze kazdy porod inny- ale nie u mnie :-)))

Dodaj komentarz

Tematy, których nie znalazłam w forum
czy warto kupic dziecku kojec?
zastanawiam się nad sensem kupienia tosi kojca, w którym bawiłaby się gdy nie mogę byc z nią w jednym pomieszczeniu. nie wiem tylko czy nie będzie to jeszcze jeden mebel
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
pREZENT DLA BABCI NA 80-TE URODZINY.
Dziewczyny szybko potrzebuje duzo pomysłów. Impreze mam w ta sobotę a nie mam pomysłu na prezent. Kosmetyki odpadają, to mówie od razu, chciała bym cos fajnego ale nie za drogiego. Jak macie jakies
Czytaj dalej