Musiałam tu do Was dołączyć…

Witajcie.
Wiem, że nie jestem tu pierwszą osobą, która przeżyła utratę swojego ukochanego Skarbu ale postanowiłam się przed Wami wyżalić.
CAła sytuacja bardzo mnie przygnębia, bo niestety należe do osób, które cierpią na niepłodność. Nasza dzidzia była wynikiem zabiegu ISCI. Przeszłam całą stymulacje, puncję, transfer, oczekiwanie w niepewności na wynik hcg i pierwsze usg. Te oczekiwania doprowadziły do cudownej wiadoności – po 2,5 latach starań zostaniemy rodzicami. Byliśmy bardzo szczęśliwi. W 7 tyg po transferze (czyli 9 tyg ciąży) poszłam na kolejne usg, na którym miałam zobaczyć serduszko naszego dzieciątka. Niestety go nie zobaczyłam. Zrobiłam hcg i wynik 20400. Ucieszyłam się. Po 2 dniach usg potwierdziło wyrok – martwa ciąża. ZApytałam lekarza dlaczego w takim razie tak ładnie urosło to hcg. On powiedział, że ten hormon jest wytwarzany nie przez zarodek ale przez kosmówkę. Ona się może rozwijać ale zarodek nie… Wysłali mnie do szpitala. W poniedziałek w dniu przyjęcia zrobili znowu usg i lekarz stwierdził, że nie widzi nieprawidłowości. Pęcherzyk 17 mm i słabe echo zarodka. Brak wyraźnej akcji serca. Stwierdził, że mam się nie martwić, bo zarodek pokazuje się na dobre dopiero po ok 6 tyg od zapłodnienia. Przebadał mnie na wszyskie sposoby. Powiedział, że nie zrobi mi zabiegu, bo musi mnie poobserwować i tą małą istotkę. We wtorek zrobli mi znowu hcg… 14280. Spadło na łeb na szyję. W środę rano znowu usg – pęcherzyk wyrażnie zdeformowany i zrobił się krwiak, który lada chwila zacznie krwawić. Czyli jednak diagnoza się potwierdziła. Po 9 zrobili mi zabieg. Czułam się jak bym szła na krzesło elektryczne. Strasznie płakałam i przez to szybko mnie uśpili. Pamiętam tylko jak w czasie wstrzyliwania zastrzyku lekarka powiedziała: wytrzemy jeszcze łezki… Obudziłam się w swoim łóżku taka pusta i rozżalona. Dobrze, ze chociaż krwawienie szybko ustało. Dlaczego to wszystko musiało się właśnie nam przytrafić? Po takiej walce stoczonej z niepłodnością! Myślałam, ze nareszcie szczęście się i do nas uśmiechnęło, ale się pomyliłam… Pytałam swojego lekarza kiedy mogę podchodzić do następnej próby, bo chcę to zrobić jak najszybciej. On powiedział, że ok 3-4 miesiące po poprzedniej punkcji. Czyli skoro puncja była 9 czerca to znaczy że może koło pażdziernika… Już się nie mogę doczekać…
Musiałam się Wam wyżalić. Mam nadzieję, że to choć trochę ukoi ból po stracie naszego dzieciątka. Bo dla nas to nie był tylko zarodek – to było nasze dziecko…
Koniec tego smucenia, bo niedługo moje łzy zaleją mi klawiaturę…
Tak bardzo chcę być mamą a mój mąż tatą…………….

Motylek

20 odpowiedzi na pytanie: Musiałam tu do Was dołączyć…

  1. Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

    Moja droga…ja co prawda nie mialam takich problemow…. Ale rozumiem cie jak pisalam wczesniej.. (nikt jeszcze nei napisal slowa otuchy :(( ) tez stracilam dziecko…..i to przez nerwy spowodowane tesciami…wciaz nerwy nerwy nerwy…i po wszystkim…. Nigdy im tego nie wybacze…..tez wciaz poplakuje…wiem tez ze ciezko twojemu mezowi….3mam kciuki za nastepny raz….. Napewno sie uda….trzeba byc optymistka :*
    pozdrawiam i cieplo tule

    • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

      strasznie mi przykro motylku.

      niewiele razy tu zagladalam, choc stracilam jedna ciaze, potem urodzil sie moj synek. zycze z calego serca, bys w krotce, czyli latem nastepnego roku urodzila cudowne i zdrowe Wasze dzieciatko!

      bede trzymac kciuki i pomodle sie, z zobaczysz ze zostaniesz mamusia 🙂

      trzymaj sie kochana, uszy do gory i mysl pozytywnie (wiem, ze latwo sie mowi, ale w tej chwili twoje nastawienie jest niezwykle wazne).

      pozdrawiam serdecznie

      ania i yosik

      ania & yosik <img src=”https://i34.photobucket.com/albums/d144/anney_/skype02-1.jpg”>

      • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

        Bardzo mi przykro, tym bardziej że najpierw zajrzałam na niepłodnośc i przed chwilą przeczytałam Twojego posta w którym piszesz o swoim wielkim szczęściu. Ja też straciłam pierwszą ciąże więc wiem że nic co napiszę nie jest w stanie Ci pomóc. Naprawdę bardzo mi przykro.

        • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

          Kochane dziewczyny.
          Tak bardzo ważne są dla mnie Wasze słowa, ze nie zdajecie sobie sprawy. Wiem, że żadne słowa nie zmniejszą bólu jaki noszę w sercu ale wdzięczna jestem Wam za Waszą obecność i serdeczność. Teraz to dla mnie niezwykle ważne. Czekam z niecierpliwością na najbliższą @ i biegnę szybciutko do swojego lekarza by zacząć już planować kolejne podejście do zabiegu. Mam nadzieję, że uda mi się szybko dojść do siebie i już niedługo znowu będę tak radosna jak właśnie w tym poście na niepłodności…
          Pozdrawiam wszystkie koleżanki, które przechodzą to samo co ja. Zyczę Wam dużo siły i samozaparcia a na pewno wszystko się uda i już nie będziemy musiały tutaj takich smutków wypisywać…

          Motylek

          • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

            Moja Michasia urodziła się cztery miesiące po tym jak na świecie miała się pojawić moja pierwsza dzidzia. Czasem myślę że to poprostu michasia jest tą dzidzią która mieszkała w moim brzuszku trochę dłużej. Wiem że głupio to brzmi ale nie wiem jak inaczej to uczucie opisać. Poprostu jakby tego pobytu w szpitalu w kwietniu zeszłego roku nie było

            • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

              Motylku,przytulam Cię mocno. Sama jestem już od jakiegoś czasu na niepłodności (ostatnio z małymi przerwami),ale cieszyłam się razem z Tobą,a potem płakałam….
              Trzeba jednak wierzyć i nie tracić nadziei. Ja też najprawdopodobniej w październiku podejdę do ICSI.Uda się, zobaczysz.

              Sylwia

              • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                Agg, pamiętam Cię z niepłodności. W takim razie będziemy jechały na tym samym wózku. Cieszy mnie to, że nie będę w czasie tej drogi sama. Będziemy się wspierać nawzajem.
                Trzymam kciuki też za Twoje ISCI.
                Pozdrawiam.

                Motylek

                • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                  Witam chociarz z przykrościa,że na tej stronie. Bardzo Ci współczuje straty upragnionej niuni,wien co przerzywasz bo ja w maju też straciłam swoje dziecko o ktoro staraliśmy się dwa lata. To straszne co musza przeżwywać ludzie którzy pragna mieć dzieci chcą dać im miłość i wszystko co najlepsze na świecie a nie moga ich mieć. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.Ale trzeba wierzyć,wierzyć i jeszcze raz wierzyć bo wiara czyni cuda.Więc nie załamuj się i walcz dalej. Trzymam kciuki i pozdrawiam.

                  • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                    długą drogę już przeszłaś i to bardzo niespawiedliwe co Cię spotyka ale wierzę, że będziecie rodzicami następnym razem się uda, bądż dobrej myśli

                    img src=”https://www.tsk.pl/~tsk286a/Nati/4.JPG”

                    Edited by aga30 on 2006/08/08 00:52.

                    • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                      Motylku bardzo Ci wspolczuje:( Sama nie raz stracilam swoje malenstwo… Dzisiaj jestem mama dwoch cudownych dziewczynek. Przez te wszystkie niepowodzenia przechodzilam jedynie dzieki planom na przyszlosc i nie ogladaniu sie wstecz. To dobra metoda i widze, ze Ty postepujesz podobnie. Wiesz juz, ze mozesz zajsc w ciaze a to bardzo cenna informacja. teraz pozostaje tylko zrobic z niej odpowiedni uzytek. Bede bardzo mocno trzymac kciuki.

                      Ninka, Agatka (04.06.99) i Martynka (12.03.05)

                      • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                        Dziękuję Ninko za ciepłe słówka. Włąsnie widzę że jesteś szczęśliwą mamusią dwóch perełek. Ja też mam nadzieję niedługo nią być. Właśnie dochodze do siebie u boku męża i uważam, że z moją psychiką jest już ok. Czekam z niecierpliwością na @ i biegnę do ginka po dalsze wskazówki co dalej…

                        • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                          Może trudno w to uwierzyć, ale nic nie dzieje się bez celu. Ja też długo czekałam na moje dziciaczki i na pierwszego i na drugiego. Diagnozy odnośnie zajścia w ciąże nieciekawe a kiedy jednak do niej doszło ( chyba cudem, bo bez interwencji lekarza ) przechodziłam ją bardzo żle. Też moznaby książkę napisać. Teraz dzieci mam cudowne i straszne hihihi…. Małe diabełki. Tzn jeden większy, a drugi malutki… Zawsze kiedy broją, chorują i mam już wszystkiego dość przypominam sobie co przeszłam. I uświadamiam sobie, że muszę je bardziej kochać, mieć więcej cierpliwości i doceniać ten cud który mi się spełnił…
                          Bzdurzę… Ale konkluzja z tego taka, że kiedy doczekasz się już swojego maleństwa ( a może nawet dwóch? :-)) będziesz najszczęśliwszą mamą na świecie i do tego w pełni świadomą swojego szczęścia.
                          A ten czas który musisz odczekać poświęć na odsapnięcie od tego pędu za wszelką cenę. To bardzo absorbujące i obciążające. Daj sobie trochę luzu.
                          Wierzę, że wszystko będzie dobrze.
                          Pozdrawiam cieplutko.

                          • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                            Witaj Julia.
                            Bardzo milutko mi się zrobiło po przeczytaniu Twojej wiadomości… Aż nie wiem co tak na prawdę myśleć…
                            Jedno co wiem to to, że mam w sobie bardzo dużo sil by walczyć z przeciwnościami losu a więc i z tym, że nie zawsze wszystko udaje się od pierwszego strzału. Chyba udało mi się pozbierać już po tej strasznej tragedii. I wiesz?? Moja mama była ostatniu na takim szkoleniu, w którym jednym z etapów była wizyta na oddziale noworodków. Tam w jednym z inkubatorów leżało niedawno narodzone dzieciątko z bardzo poważnymi uszkodzeniami swojego ciałka (pewnie umysłowymi też). I tak sobie wtedy pomyślała, że nasze maleństwo gdyby się urodziło mogło też tak wyglądać, więc chyba lepiej że go nie ma. pozostał jedynie ból, który pewnie nigdy nas nie opuści i 2 zdjęcia usg z widocznym pęcherzykiem. To są najpiękniejsze zdjęcia w moim albumie.
                            Czekam z niecierpliwością na możliwość podejścia do kolejnej próby, bo psychicznie chyba jestem na to gotowa.
                            Pozdrawiam cieplutko i gratuluję ślicznego maluszka 🙂

                            • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                              Bardzo mi ciebie żal, wiem jak to jest mieć jedyne wspomnienie po maleństwie w postaci wydruku usg. Ja tak mam po dwóch po trzecim są także zwykłe zdjęcia. Ale jestem dobrej myśli, to podobno 50 % sukcesu.
                              Gdy było mi źle, chodziłam sobie po róźnych forach internetowych i znalazłam list takiej kobiety, która opowiadała jak to 16 lat starała się zajść w ciążę i w końcu jej się udało urodzić maluszka. Pomyślałam sobie po porstu że chcieć to móc.
                              pozdrawiam
                              aneta

                              • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                Witaj Aneta.
                                16 lat to szmat czasu. Mam nadzieję, że nie będzie mi dane aż tyle czeka na spełnienie tego jedynego (no może dwóch :)) marzenia. Już myślę o tym bardzo intensywnie i czekam z niecierpliwością co powie lekarz, do którego już niebawem idę… Mam nadzieję, że pozwoli już brac sie do pracy, bo strasznie tego oboje z mężem chcemy.
                                Ty też się trzymaj i cały czas powtarzaj sobie napisaną tutaj maksymę, że chcie to móc i zobaczysz, ze już niedługo wszystkie będziemy się cieszy 🙂
                                Pozdrawiam.

                                • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                  Motylku wszystko będzie dobrze. Warto próbować ciągle aż do skutku chociaż wiemy że to nie łatwe…
                                  Staraliśmy się z mężem o dziecko 8 lat po 3 nieudanych niestety próbach udało mi się zajść w ciążę. Była zagrożona brałam leki miałam założony szew na szyjkę i udało nam się:))
                                  Potem po kilku latach ponownie:) zaszłam w ciążę też była zagrożona ryzykiem.
                                  A teraz mam 2 ślicznych zdrowiutkich dzieci i wiem napewno że Tobie też się uda:) trzeba w to wierzyć

                                  • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                    Witaj ejwa.
                                    Oczywiście że wierzę w to że będę kiedyś mamusią i tylko mam cichą nadzieję ze to nastąpi już niedługo 🙂

                                    • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                      trzymak kciuki i życzę powodzenia:))

                                      • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                        Nadszedł październik więc trzymam za Ciebie kciuki !!! Musi się udać, wierzę w to… przecież jak ktos tak mocno pragnie dziecka jak Wy to nie ma innej możliwości !!!! Trzymaj się !!!
                                        Pozdrawiam

                                        Ania & Kuba & Marcel

                                        • Re: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                          Kochana Fresz.
                                          To nie będzie pażdziernik – to już wiem… Byłam u ginka i ten cykl mam odczekać a w następnym mam brać Cilest. Powiedział że próba albo na koniec roku albo na początek nowego…
                                          Szkoda ale już się nie mogę doczekać…
                                          Dzięki za kciuki. Pozdrawiam 🙂

                                          Motylek i aniołek 05.08.2006

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Musiałam tu do Was dołączyć…

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general