na dobry początek dnia ;-)

Dostałam to mailem na faktach autentycznych ;-), kurcze uśmiałam się równo. Skąd ja to znam??????;-).

p.s. na wszelki wypadek poinstruowałam męża jak kupiłam oilbasa 😉

Sytuacja nr 1: Mąż z synkiem w sobotę od dawna zostawali w domu sami, a ja
prowadziłam zajęcia z kochanymi studentami, którym z góry zapowiedziałam, że
telefony od męża odbieram, bo zostaje sam z dzieckiem 🙂 Tymczasem w domu
składniki obiadku dla dziecka grzecznie czekają na stole.
No więc środek pewnych zajęć. Dzwoni komórka.
– Olu czy ja mam Markowi tego ziemniaka ugotować?
– a co kochanie chcesz mu dać surowego?
-… no nie, ale jak mam ugotować to mam go posolić?
– tak.
– a ile?
– a do jakiego garnka go wrzuciłeś?
– do tego czerwonego
– no to wsyp pół łyzeczki.

Minutę później komórka dzwoni:
– a te pulpety też mam podgrzać?
– a czy ja ci daję na obiad zimne?
-… no nie. Więc podgrzeję.

10 minut póżniej
– słuchaj a tu na stole są jakieś buraczki. One były dla Marka?
– no 🙁
– Ooo to zapomniałem ich dać

Inne zajęcia w marcu. 11:50 Dzwoni komórka, odbieram, w tle wrzeszczący Marek
(miał jakieś 10 miesięcy)
– gdzieś ty te jego buty schowała!!!
– no są w szafie na półce. CZemu on tak wrzeszczy?
– ubrałem go w skafanderek i siedzi w wózku, ale od 15 minut nie mogę znaleźć
butów! (dobre nie? dzieciak się grzeje a on butów dopiero szuka 🙂
Mąż się rozłączył, ja chwilę myślę i dochodzę do wniosku, że mąż chyba się
pomylił, bo Marek przecież o 12 je obiad. No chyba, że dostał od męża
wcześniej. Na wszelki wypadek dzwonię:
– a ty mu dałeś obiadek?
– nie. A mam?
– no przecież zaraz 12!!! on jest głodny! JAdł rano o 8!
– ale mówiłaś, że on przed obiadem idzie na spacer. (tu zdziwienie w głosie)
– TAK ALE MÓWIŁAM, ŻE CZASEM! CHODZI, Jeśli WYSTARCZAJĄCO WCZEŚNIE SIĘ OBUDZI,
A JAK NIE TO NAJPIERW DOSTAJE OBIAD
– nO TO CO ja mam teraz zrobić? JESTEM W WINDZIE! tO JA MAM TERAZ WRÓCIĆ DO
DOMU I GO NAKARMIĆ?

Mąż od urodzenia synka asystuje przy kompieli zazwyczaj jednak pełniąc rolę
bierną, obserwując, pilnując jak wychodzę, czasem coś tam umył. Miesiąc temu
zapowiedziałam, że przejmuje kąpiele, bo mój rosnący brzuszek już mi te kąpiele
utrudnia. Mąż się zgodził, ale zapowiedział, że mycie buzi mam mu parę
razy “pokazać” (myję buzię samą wodą, żeby do oczu mydło się nie dostało)
Pewnego razu zostali sami w łazience. Nagle potworny wrzask z łazienki. Lecę
pytam się co się stało. Mąż na to że nie wie, ale chyba Marek sobie WTARŁ MYDŁO
DO OCZU. Pytam skąd mydło, na to mąż, że namydlił sobie rękę i zaczął małemu
myć buzię, a ten niepotrzebnie otworzył oczy 🙂 Dodam, że synek miał wtedy 13
miesięcy.

Akademia w przedszkolu z okazji Dnia Babci. Poprzedniego dnia – ponieważ Kubę
do przedszkola ubiera i wyprawia tatuś – pytanie: w co go ubrać.
Odpowiedź – w te “dobre” ciemne bojówki i “tę ładną” bluzę w paski
Nie wzięłam niestety pod uwagę że dziecko ma więcej niż jedne bojówki i
te “dobre” dla mnie nie muszą być “dobre” dla taty… podobnie bluza…
Babcia przyprowadza dzieckoz przedszkola po akademii, dziecko w spodniach za
małych w pasie, spiętych metodą “na gumkę recepturkę”, przykrótkich, oraz w
bluzie spranej do zatarcia kolorów, rozmiar 2 lata (dziecko miało 4), rękawy
krótkie do łokci.
Pytam męża “w coś ty go ubrał, przecież mówiłam…”
Odpowiedź “No przecież sama mi kazałaś go tak ubrać!”
Jakoś nie przyszło Tacie do głowy żeby mnie obudzić i spytać czy na pewno
właśnie te ubrania miałam na myśli bo ciut za małe…
Od tamtej pory wieczorem szykuję im ubranie 🙂

Jeden z ostatnich “grubszych” numerów: jak mała ma katar często wpuszczam jej
do nosa sól fizjologiczna natomiast na poduszke kropelki Olbas. Pewnego
wieczoru przed snem postanowił nieproszony mnie wyręczyć i nalał jej do nosa
Olbasa. Mała o mało nie wyskoczyła przez okno, tak ją ten nos palił. A on
stwierdził, że zrobił to świadomie, bo chciał, żeby ja dobrze w nosie
przefiltrowało…. myslałam, że go uduszę.

Chwile “zgrozy” przeżyłam
kiedyś, gdy wyjechałąm na dobę! a po powrocie zaszłam do pracy męża, bo wpadli
tam z córką (prawie 4 lata). I jakiż widok ukazał się mym oczom? Biała kiecka
najcieńsza z możliwych i wysokie trzewiki lakierki czarne, na gołe nogi
oczywiście (bo chciała…jakby chciała kalosze to też byś jej dał?). Kiecka za
to była na lewą stronę (mimo przezroczystości wideczne na szfach i wszystych
gumeczkach). Dziecko rozczochrane totalnie, za to w plecaku miało furę spinek.
A co powiecie na zakąłdanie rajstopek tył na przód? “No bo gdzie się podziały
dwa szwy! Powinny być na tyłku dwa szwy i wszystko byłoby jasne”. Piętki na
przodzie jakoś nie są wyznacznikiem…

Figusia i Martynka -łobuzek 23.01.04

8 odpowiedzi na pytanie: na dobry początek dnia ;-)

marta-g Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

Tak tak, na edziecku jest taki wątek. Jak go czytałam, płakałam ze śmiechu 🙂 Byłam wtedy w pracy i koledzy patrzyli na mnie jak na nienormalną. Sytuacje są naprawdę super 🙂

!
Marta i Lenka 15.01.2004

monikaapj Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

super, spłakałam się ze śmiechu!

Monika i Basia (22.09.2003)

mala-wiedzma Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

hihihi

Kaśka + Synuś 8m

aborka Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

mąż kolezanki kiedys zadzwonił do niej do pracy. ta nie mogła podejsc i przez drugą kolezanke przekazała mu zeby ugotował kartofle. po chwili on dzwoni z pytaniem gdzie są
koleżanka – w piwnicy
mąż – jako to w piwnicy? obrane?

do głowy mu nie przyszło ze on ma je nie tylko ugotowac ale i przyniesc z piwnicy i obrac

no ale to taki mąż ze żona idzie mu z patykiem buty kupowac. moze to i dobrze bo on jest taka kutwa ze raz sam sobie kupił adidasy. super promocja – po 10 pln za pare. tylko dopiero żona zauwazyła ze to byłay owszem białe adidasy —- ale dwa inne. dobrze że prawy i lewy.

no a co tu duzo szukac. chyba nawet najlepszy tatus ma takie wyskoki. mój synek dzisiaj na śniadanko zjadł zupe.
a jak miał 3 mies i czekalismy na wyjscie to mąż wyszedł z nim na balkon, zeby sie dziecko nie zgrzało. sam załozył polar a mały był w dresiku, bez rajstop (gołe nog mu wystawaly). tylko mu czapke załozył.
taki numer z niedawaniem jedzenia tez był. dziecko nie woła to nie jest głodne

Ania, Grześ i Bartuś 13.12.2003

ewike Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

rewelka

Ewa i Przemek (15.07)

marta-g Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

Te adidasy są najlepsze 🙂

Marta i Lenka 15.01.2004

kodo Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

Perwszy raz tu na forum uśmiałam się tak serdecznie i do łez 🙂
Samo życie !

Kodo i Kuba (31.03.04)

blueanna Dodane ponad rok temu,

Re: na dobry początek dnia 😉

buhahah 🙂
bo urodze ze smiechu hihih
super dobre !

Znasz odpowiedź na pytanie: na dobry początek dnia ;-)

Dodaj komentarz

Mam z dzieckiem taki problem
14-miesięczniak bije swoją babcię!!!
Kochane, mam problem ze swoim 14-miesięcznym synkiem. Jako że ja pracuję, opiekuje się nim moja mama. Od jakiegoś miesiąca mały zachowuje się w stosunku do niej bardzo nieładnie, po prostu
Czytaj dalej
Wszystko o porodzie
Wody płodowe
Dziewczyny! Wiem, że to pytanie może wydawać się Wam dziwne a może nawet i głupie. Ale ja musze to wiedzieć. Jak wyglądają wody płodowe??I czy jak odchodzą to coś się
Czytaj dalej