Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Przeczytałam właśnie ciekawy artykuł na na temata nacinania krocza, które wśród polskich lekarzy jest nadużywane. W światowej ginekologi nacina sie tylko w uzasadnionych przypadkach, u nas niestety w niemal każdym przypadku- co nie ma medycznego uzasadnienia. Chroni to rzekoko przed ewentualnym pęknięciem które jest o wiele mniej bolesne i łatwiej gojące sie niż sztuczne nacięcie. Teraz juz sama nie wiem co mam o tym sądzić, na szkole rodzenia powiedzieli nam że każdej kobiei sie nacina, czyli czy to jest potrzebne czy nie. Taka rana dłużej się goi, więc nie wiem czy sie godzić na nieuzasadnione “krajanie” mojego ciała. Podobno był nawet przypadek nacięcia przez położną krocza kobiety która już urodził (!!!!) ze strachu przed lekarzem.
Zainetersowane odsyłam na adres strony
[page]=9&kat=1676&katn=Ci%B1%BFa

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

29 odpowiedzi na pytanie: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

justyna76 Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Mnie też mówią że to konieczne. Przy mojej pierwszej ciąży miałam – oczywiście – nacinane krocze i potem miejsce zszycia strasznie długo się goiło i bolało. Teraz lekarz pociesza mnie, że MOŻE juz nie będę miała nacięcia, bo będę rodzić po raz drugi. MOŻE….!
Moja mama twierdzi, że wszystko zależy od położnej! Kiedy ona rodziła to położna tak wymasowała jej krocze, że nie miała cięcia ani przy mnie ani przy moim bracie! No ale to wymaga dobrej woli… a tego podobno coraz więcej w naszych szpitalach:)
tym optymistycznym akcentem pozdrawiamy

Justyna i Mareczek(chyba) 11.09

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

W szkole rodzenia do której uczęszczam położna powiedziała, że krocza nie nacina się zawsze, tylko w uzasadnionych przypadkach. Natomiast, to czy cię natną czy nie, nie zależy od ciebie, tzn. zależy, ale nie od tego czy chcesz czy sobie tego nie życzysz. Podobno nie informują o tym w czasie porodu słowami: “a teraz panią natniemy”, tylko robia co uważają za słuszne. Nawet tego nie poczujesz… podobno. Ja w każdym bądź razie muszę mieć przy sobie podczas porodu koleżankę położną i męża oczywiście, aby wszystko kontrolował (o ile będzie w stanie)

,
Aga i Niunia – 15.08.’03.

gosik Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Powiem ci, że ja również miałam ten dylemat… wydawało mi się że lekarze to robią dla własnej wygody i żeby było szybciej. Lekarz wytłumaczył mi jednak, że tak jest lepiej. Taki trzy kg maluch naprawde nieżle się musi przeciskać. Powiedział mi, że u kobiet, które nie były podczas porodu nacinane, częściej występują komplikacje (obniżanie macicy itd.). Uwierzyłam mu. Mialam nacinane krocze (naprawde nic nie bolało) pięknie było zszyte i dzis prawie nic nie widzę. Żadnej blizny. To, że czasem kobietom długo się goi, moim zdaniem znaczy, że ktoś zrobił to niefachowo. Po 2 tyg nie czulam praktycznie nic, żadnego ciągnięcia. Wybór zależy oczywiście od ciebie. Ja wiem, że następnym razem też skorzystam.
Pozdrawiam
Gosiaczek

sylwunia Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

W szkole rodzenia do której uczęszczałam mówiono nam, że krocze nacina się tylko wtedy gdy jest taka potrzeba. tak prawdopodobnie jest w szpitalu św.Zofii, położne starają się chronić krocze??? bo same potem muszą zająć się szyciem a poza tym same są kobietami.
ja miałam nacinane krocze ( nie mam pojęcia kiedy, mój mąż również ale to chyba dobrze) Nic nie czułam

olinka Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

konieczne to napewno nie jest można dopytać się zaraz przed porodem konkretnej położnej czy lekarza i oznajmić że jeżeli nie będzie potrzeby to nie nacinać.Ja mam przykre doświadczenia z nacięciem, choć nie specjaline czułam je przy porodzie to za to po porodzie dostałam zapalenia bo rozcięli mi aż do połowy pośladek i ból po porodzie był gorszy niż sam poród. Minęło 1.5 roku a ja mam ogromną blizę i trochę boli a teraz kolejny poród przede mną aż się boję co będzie. Ale nie chcę nikogo straszyć może to zależy od osoby która nacina i szyje. Mnie chyba ktoś spartaczył robotę.

MAŁGOŚ, OLEŃKA I DZIDZIA (30.05.2003)

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Naczytałam się i nasłuchałam na ten temat i przeważa raczej opinia, że rozcięte krocze goi się szybciej i lepiej niż pęknięte, łatwiej też je zszyć.
Ale…
Mnie z prawej strony rozcięto, z lewej “pękłam” – (no cóż, dziecko miałam bardzo duże…) i wg mojej osobistej oceny szybciej zagoiła się ta pęknięta część. I nie czuję tam szwu, a po prawej owszem. Tak więc nic już nie wiem…

Kasia, mama Łukasza (20.12.2002)

iwonatrinity Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

No właśnie- tak pisało w tym artykule- że naturalne pęknięcia lepiej się goją niż te po ingerencji sklapela. Jesteś najlepszym dowodem tego że lepsze chyba są naturalne rozwiązania…..
Muszę chyba porozmawiać o tym ze swoim ginkiem, może on mi przedstawi jakieś dowody na to że to nacięcie jest konieczne.

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

magdalenakaz Dodane ponad rok temu,

Nacinanie krocza- różne opinie w szkołach rodz.

Wczoraj byłam na zajęciach w Szkole rodzenia i pani położna powiedziała, że nawet jezeli nie chcą naciąć krocza to należy o to poprosić!!! Uzasadniała to tym, że pękają włókna mięściowe i w przyszłości dziewczyny bez naciętago krocza mają probłemy ze współżyciem seksualnym. Przyznam, ze zupełanie zgłupiałam. Po tych zajęciach zaczęłam strasznie się bać pordu. Położna mówiła, że lepiej jest być zszytym normalną żyłką chirurgiczną zamiast szwami rozpuszczalnymi. Co wy o tym sądziecie, bo ja jestem bliska zmiany szkoły rodzenia

Pozdrawiam
Magda ( + Oleńka na 03.08)

Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Ja całą ciążę ćwiczyłam mięśnie Kegla, żeby nie być nacinana, niestety – nacięli mnie, ale – o dziwo, zszyli tak dobrze, że… już nazajutrz rano, po porodzie (a rodzilam o 22-giej) MOGŁAM USIĄŚĆ! Aocne mięśnie Kegla się przydały – nie miam problemów z rozciągniętą pochwą i trzymaniem moczu 🙂

Kaśka z Natunią (14 miesięcy 🙂

iwonatrinity Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

ja też ćwiczę, tylko niestety nie regularnie….. jak sobie przypomnę, a żeby był efekt powinnam chyba codziennie??

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

emkaf Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Chciałam Wam napisać coś ciekawego: mam za sobą już dwa porody, Kasię rodziłam bardzo przygotowana, chodziliśmy z mężem do szkoły rodzenia, ćwiczyłam b. skrupulatnie i dużo. I pocięli mnie, a nawet popękałam tak, jak sierota – byłam szyta ponad godzinę.
Za 1,5 roku rodziłam Michałka – już bez żadnej szkoły rodzenia, nie miałam przy Kasi zbyt wiele czasu na ćwiczenie w domu. Michaś ważył 4040 kg, miał prawie 60 cm. długości i…. urodziłam go bez żadnego nacinania, ani pęknięcia. Było mi trudno w to uwierzyć, ale trafiłam na wspaniałą położną, która tak mną “dyrygowała”, że “w całości” urodziłam synka. Nawet nie wiecie, jak wspaniale się czułam już bardzo szybko po porodzie. Życzę Wam udanych porodów. Acha – doradzam kupienie za wczasu dmuchanego koła (takiego do pływania) – uwierzcie, że bardzo pomaga po szyciu krocza, można usiąść w środek koła (ten pusty) i szwy tak bardzo nie ciągną – polecam gorąco.
Ewa+Kasia+Michaś+? (10.11)

heksa Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Mnie sie jak dotad wydawalo ze naciecie jest lepsze niz rozdarcie, bo rozdarcia nie mozna kontrolowac i moze pojsc w niezbyt fortunnym kierunku. Rozciecie latwiej tez jest zszyc niz rozdarcie, i tym samym wydawaloby sie ze sie lepiej goi… W szkole rodzenia powiedziano nam ze naciecie robia dopiero kiedy widza ze nie da sie tego uniknac, czyli kiedy rozdarcie samo sie juz zaczyna docinaja w odpowiednim kierunku. Mimo kontrowersji, ja zdecydowalam sie na ciecie w moim planie porodowym….

Luiza i Sophie
z terminem na 16.6.2003
[Zobacz stronę]

anet Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

w “naszym” szpitalu natna natna!!!
a ja nie mialam nic przeciwko! a nawet chcialam – sa rozne terorie na ten temat Musze powiedziec ze rana zagoila sie b szybko, teraz pewnie nie beda mnie nacinac ale ja i tak powiem ze jakby co to niech tna!!!

Aneta (17.01.04)+Agniesia (ur 7.07.02)

ma-dzia Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Ja nie miałam nacinanego krocza, o czym w ogóle nie wiedziałm, że zażyczyłam sobie znieczulenie zewnątrzoponowe. Jestem za to bardzo wdzięczna położnej, bo w czwartą dobę po porodzie jeździłąm sama samochodem i latałam już po sklepach.

Pozdrawiam,

Madzia

joannar Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Na Twojej szkole rodzenia uczą jakichś niedorzeczności, jeśli chodzi o nacinanie krocza. Tego się własnie nie robi w każdym przypadku. Można zarządać od personelu, żeby nie nacinali krocza. To lekarze każą nacinać, żeby sami szli na skróty i jak najszybciej, żeby kobietę wypchnąć. A potem kobieta się właśnie sama męczy z tym gojeniem.
Czasami nasze szpotale i lekarze stosuja przestarzałe zasady medyczne!!! Okropność. Dziś już przecież wiemy, że też nie powinno się rodzić na leżąco, bo to poród “pod górkę”. No, ale…..

JoannaR i (21.09.2003)

iwonatrinity Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Nie musisz mi o tym mówić – oczywiście że to ciemnogród.
A żebyś wiedziala jak sie na mnie spojrzały kiedy zapytalam o znieczulenie zewnątrzoponowe- poczułam sie jak kosmitka!
Były najwyrażniej tym zbulwersowane jakbym była jakąś zmanierowaną histeryczką. A przecież teraz ogólnie tyle sie mówi o tym ze kobieta wcale nie musi rodzić w bólach. To że nasze mamy rodziły bez tego i przeżyły nie jest żadnym argumentem!! Kobiety wlaczące o prawa kobiet do znieczulenia- refundowanego- podają przykład mężczyzn, co by było gdyby im robiono np. operację na prostatę bez znieczulenia. Tez pewnie by przeżyli :).
Tam nawet nie mają wanny, która jest dobrym środkiem znieczulającym i z tego co piszą dziewczyny na forum jest powszechna, nie żaden rarytas. Dobrze że chociaż będzie piłka do skakania….

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

awkaminska Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

u mnie bylo to konieczne. Przy pierwszym ze wzg. na wakum. Przy drugim polozna chciala nienacinac, ale w ostatniej chwili musiala jednak odrobinke bo przy starej bliznie nie chcialo sie odpowiednie rozciagnac. Powiem Ci nawet, ze jak uslyszalam ze nie chce nacinac i czyjac jak to wszystko sie napina w trakcie parcia poprosilam by naciela, a ona powiedziala ze jeszcze chwilke sprobojemy bez nacinania. W moim przypadku za kazdym razem nie bylo to niepotrzebne i rutynowe.

Te naciecie nic nie boli, newet nie wiem w tej calej wrzawie kiedy to robili!

Mysia-Agnieszka mama Jagody(09-10-97) i Kamili(03-04-03)

kaska Dodane ponad rok temu,

Re: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Nacięcie robi się aby ochronić mięśnie dna miednicy,inaczej może dojsć do pęknięcia krocza 3 stopnia czyli zwieracza odbytu a to już kalectwo(popuszczanie kalu) lub uszkodzenie mięśni -zwiotczenie mięśni odpowiedzialnych za trzymanie moczu. Takie rewelacje mogą się ujawnić wiele lat po porodzie a nawet w wieku okołomenopauzalnum, znam wiele takich przypadków i za nic w wiecie nie chciałabym rodzić bez nacięcia, Nadia ważyła 4415 i niewiem co byłoby z mojego tyłka gdyby nie nacięcie i jeszcze sama się dopraszałam o rozlegle bo wiedziałam czym może się to skończyc, wcale nie bolało a rodziłam bez znieczulenia-naturalnie:-)

Kaśka i majowa Nadia

zuzu Dodane ponad rok temu,

Co zrobic zeby nie nacinano??

czy sa jakies sposoby na uelastycznienie krocza zeby zapobiec nacieciu, oczywiscie wiem ze nie w kazdym przypadku jest to mozliwe ale czy np masaz szyjki macicy pomaga??
Czy moze zalatwic sobie jeszcze swoja wlasna polozna ktora pomoze i doradzi czy trzeba nacinac czy nie, boje sie ze i tak mnie natna nawet jesli nie bedzie powodu, a anjabardzij boje sie ze zrobia to nie fachowo.

pozdrawiam
ZUZIA i (21.10.2003) FASOLCIA

zuzu Dodane ponad rok temu,

Ja to jest po nacieciu…

Boje sie ze ktos zrobi to naciecie nie tak jak trzeba badz nie fachowo zszyje i pozniej bede miala problemy ze zblizeniami, dziewczyny ktore mialy nacinane napiszcie czy po nacieciu odczuwalyscie jakas roznice w stosunkach z mezem, czy nie czulyscie bolu zamiast przyjemnosci???
Serdeczne dzieki za odp.

pozdrawiam
ZUZIA i (21.10.2003) FASOLCIA

Znasz odpowiedź na pytanie: Nacinanie krocza- CZY ABY NA PEWNO KONIECZNE??

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
nie na temat...
To jest post zupelnie nie na temat, ale musze się pochwalić, ze do mojej mózgownicy wreszcie dotarło jak wstawiać na forum zdjęcia... Na razie tylko ślubne, ale w tym tygodniu
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
Glukoza powyżej normy!
Czy któraś z Was w teście na tolerancje glukozy miała wynik powyżej normy? I co wtedy? Ja na czczo miałam 78 a po glukozie 144 (norma jest 140). Niby niedużo
Czytaj dalej