Nie mam już siły…długie

Długo chciałam to z siebie wyrzucić, no i potrzebuję obiektywnego spojrzenia na sytuację. Zacznę od tego, że moje małżeństo jest udane, mam dobrego i kochającego męża, ale…Życie ztruwa mi matka mojego męża. Nie umiem sobie z tą sytuacją poradzić, wpadłam w nerwicę, odczuwam złość, ból, mam małe poczucie własnej wartości. U nas potoczyło się wszystko dość szybko, oboje po nieudanych związkach odnaleźliśmy siebie, jak rozbitkowie. Byliśmy i jesteśmy nierozłączni. Zaszłam w ciążę po pół roku znajomości. Świadomie odstawiłam tabletki, zaniechaliśmy antykoncepcjii. Jednak nie pobraliśmy się. I tu się zaczyna! Moja teściowa to osoba zdewociała( ja niewierząca), mieszka w małej wiosce na Mazurach…ja w dredach, hihi i nie chodząca do kościoła! Pierwsza wizyta u przyszłych teściów i nawet nie zdążyłam rozebrać się do końca a już usłyszałam, że : Bardzo mi przykro, że mój syn związał się z kimś takim!” Nigdy mnie wcześniej nie widziała! Nie rozmawiała ze mną nawet 3 sekund! Potem usłyszałam, ze m.in jestem za stara( miedzy nami jest TYLKO rok różnicy:), z tym, że to było wykrzyczane do mojego męża w mej obecności ( Przecież zawsze wolałeś o 5 lat młodsze!, co sobie taką starą wziąłeś!), potem w pierwszą rocznicę śmierci mego Taty usłyszałam, jak mówi do męża( znów w mej obecnośći): Widzisz, jak dobrze, że teścia nie masz!!!??? Mój tata zmarł tragicznie, miał 46 lat! Nie reagowałam…zachowywałam zimną krew, ie dawałam się sprowokować. Nie zniżę się do jej poziomu. Stałe uwagi na temat mego wyglądu, poglądów ( ojciec katolik, 12 LAT MINISTRATNT, to chrzest MUSI BYC!), jak się mały urodził, to trzymając go na rękach powiedziała, że był jej obojętny, dopóki nie zachorował!( mial wrodzone zapalenie płuc, maiłam ciężki poród). czepia sie MOICH pieniędzy, na co je wydaję itd.! Miała pretensję, że w ciąży chodzę do prywatnego lekarza! Ciąża była z komplikacjami, ale wg niej państwowy wystarczy, strata kasy! Dużó tego, to tak z grubsza. Mój mąż zachowuje sie jak mały chłopczyk, nie umiał mnie obronić…coś tam napoczątku próbował, ale mamusia się popłakała i już grzecznie spuszczał główkę i był cicho..ciągle wtedy powtarzała: Synu, jak mogłeś mi to zrobic!…oczywiście w mej obecności! W końcu napisałam list, w którym wszystko wywaliłam! Efekt – chce wydziedziczyć Maria, czyli męża.Zero skruchy! Boli mnie to, że ja musiałam sie sama bronić, że mój mąż nie zrobił NIC w tej sprawie. Tłumaczy, że ona i tak nie zrozumier, że go nie słucha itd. Czy ja miałam prawo żądać reakcji? Bo co mi da głaskanie po ręce, kiedy ona w moim domu mnie obraża! Potem przyznawał mi rację, pewnie! ale co mnie to obchodzi… Nie chcę by obrażał matkę, chcę, by powiedział, że nie może mnie obrażać i wyegzekwować to! mamy 25 i 26 lat. Nie potrafię zapomnieć tego wszystkiego, co usłyszałam. Moi rodziece, to ludzie wykształceni w moim domu zawsze panowała kultura! Na coś takiego reagować nie umiem…jestem bezbronna. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam po prostu.A, pobraliśmy się, bardzo pod jej presją. Nie wiem, czemu sie na to wszystko zgadzałam! NIGDY! już nigdy więcej ta baba sie nie wtrąci w me życie. Ale rany zostaną.

5 odpowiedzi na pytanie: Nie mam już siły…długie

Dodane ponad rok temu,

Re: Nie mam już siły…długie

myśle, że Twój mąż powinien jak najbardziej zając stanowisko…
jego milczenie tylko było formą ‘aprobaty’ w oczach tesciowej tego wszystkiego co wyprawia i przyzwoleniem na posuniecie się o krok dalej!

Jest to bardzo trudna sytuacja życiowa…
Stara jak świat zresztą…
Tak naprawde wydajem i sie, że Twój mąz musi być odpowiedzialny za swoje decyzje – wiedział, że decydując sie na związek z Tobą – zadziera z matką… teraz macie dziecko, rodzine – on jest za to odpowiedzialny (współ… rzecz jasna)… skoro powiedział “a”, musi powiedzieć “b”…
Teraz ma nową rodzine i skoro jego mama tego nie rozumie – trudno – !!! ‘
to jej wybór, jej wina, jej strata!
Nastepnym razem jak Ci wejdzie w droge – grzecznie, spokojnym tonem, aczkolwiek stanowczo i wyraźnie reaguj – nawet na najmniejsze ‘krzywdy’ – trzeba ucinac takie sprawy w momencie zanim zdążą narosnąc…
pozwoliłaś nawarstwić sie temu wszystkiemu i rozbuchac tesciowej, bo nie reagowałaś zawczasu!
Zmień to i teraz na każdą jedną uwage reaguj!
Ona Cię kochac nie musi – nawet swojego wnuka nie musi!
Ale szacunek Wam sie zwyczajnie NALEŻY, żeby nie powiedzieć brzydko “jak psu zupa”!!!!
I przede wszystkim porozmawiaj z mężem – nie na zasadzie “i co teraz zrobimy,kochanie??”, tylko “proszę natychmiast tę sprawe załatwić raz na zawsze!”

Też mam fajnych ‘tesciów’ i swoje bitwy już stoczyłam…
Nie daj się!!!

bruni i Filipek 22mce !

ella56 Dodane ponad rok temu,

Re: Nie mam już siły…długie

ha! pewnie, że już zmądrzałam! A nie reagowałam wcześniej bo:
1) Chciałam mimo wszystko okazać szacunek matce mojego męża
2) i samemu mężowi
Czekałam na reakcję z jego strony.
Nie doczekałam się. napisałam więc list, w którym kategorycznie oświadczam, że więcej sie widywać nie będziemy. I uzasadniam, hahah.
jestem wolna!:)

cait Dodane ponad rok temu,

Re: Nie mam już siły…długie

Niestety faceci są raczej pasywni w takich sytuacjach 🙁
Ja, na szczęście, mam dość fajnych teściów. Z teściową wiele wieczorów przegadałyśmy… do 1 czy 2 w nocy. Wiadomo, że nie we wszystkim się zgadzamy, ale dużo dla nas robią i widzę że bardzo kochają Alę. Nie wszystko jest piękne – nie podoba mi się stosunek teścia do mojego męża. Rzadko to się zdarza, ale są momenty, kiedy on nie uświadamia sobie tego, że jedo syn jest dorosły. Niestety dla teściowej też nie zawsze jest dobrym mężem. Ja jestem wredna i na głowę sobie wejść nie daję. Trzeba twardym być, i nie trzeba tego robić w niekulturalny sposób. To jest Twoje życie i Twoja rodzina! Walcz!


Cait + Alka (15 stycznia 2003)

annika Dodane ponad rok temu,

Re: Nie mam już siły…długie

Ello!
Tak sobie myślę, że tej starszej pani już nie da się zmienić. Znam ten typ – złych na cały świat, z ciągłymi pretensjami, niezaspokojonych (nie tylko seksualnie 🙂 starszych kobiet. Moja teściowa, po 10 latach naszego małżeństwa, ciagle jest zła… o jakąś pierdołę na weselu. Że chyba nie wiedziała, jakie potrawy będą… Dramat.
Bądź od niej mądrzejsza, usmiechaj się na przekór, wysłuchaj bzdur, które sączy i usmiechnij się pobłażliwie. Zapewniam Cię, że Twój opór to woda na jej młyn. Unikaj jak możesz spotkań, niech mąż jeździ w odwiedziny sam, bez dziecka. Nic nie stracisz.
Co do postawy męża – zrozum – on tę kobietę słucha całe życie. Myślisz, że kiedyś była inna, słodsza… Może też ma dosyć, nie ma siły ani ochoty się kłócić. Bo z takimi osobami nie da się rozmawiać, dyskutować – tylko kłócić. Piszesz, że Cię kocha – nie dał by Cię obrazić, poniżyć. Dla niego to po prostu normalna sytuacja, jakich zapewne widział już wiele w stosunku do innych osób.
Tak więc moja rada – daj sobie spokój, nie myśl o całej sytuacji. Trujesz się myslami.
Jeżeli jednak będziesz zmuszona do częstego widywania z teściową – wtedy gorzej. Wtedy faktycznie – tylko razem, z mężem możecie coś zmienić.

Wyluzuj – ja po kilku latach doszłam do takiego wniosku… i nareszcie mi dobrze :)) Jestem ponad to…

Ania i Michałek (16.04.04)

siwa Dodane ponad rok temu,

Re: Nie mam już siły…długie

Witam! Po przeczytaniu tego co napisalas pierwsze co pomyslalam to “Witaj w klubie!” z ta jednak roznica, ze moja tesciowa mowi takie rozne “przyjemnosci” na moj temat za moimi plecami(np.jak moj maz jest u niej sam w odwiedzinach).Ale my same tez troche przyczynillysmy sie do tego(jak napisala Bruni)bo nie postawilysmy sie od razu….. Ja takze przez szacunek 😉 A teraz jak zaczelam mowic “nie” i nie pozwalam sobie wchodzic na glowe to co?…..jestem “dziwna i agresywna”!!! Tia…. Ale teraz przynajmnie troche lepiej sie czuje 😉 I juz sie przyzwyczailam, ze tesciowa dzwoni i zaprasza tylko mojego meza z nasza mala….przykladow moglabym podawac bez liku,ale nie o to chodzi. Nie poddawaj sie i walcz o Was! I lepiej zeby Twoj maz stal twardo przy Tobie bo to jest BARDZO WAZNE! Gdyby moj okazal sie mamisynkiem to pewnie myslalabym juz o rozwodzie,na szczescie jest zawsze przy mnie….i oby tak zostalo. Pozdrawiam serdecznie i zycze pewnosci siebie…. i zeby Wam sie wszystko dobrze ulozylo 🙂

SIWA I ADA (7.08.03)

Znasz odpowiedź na pytanie: Nie mam już siły…długie

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Co myślicie o STAWIANIU DO KĄTA?
czy wydaje Wam się to skuteczny sposób, aby przetłumaczyć dwulatkowi, ze pewnych rzeczy nie wolno robić?(np. bić mamy, taty-celowe zachowanie i oczekiwanie na naszą reakcję). Co o tym myslicie? Ja narazie
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Minął nam pierwszy cudny ROCZEK
Równo rok temu już od prawie 2 godzin spał w moich ramionach Mikołajek, wyczekany syneczek. Nie mogłam spac po emocjach porodu, przez całą noc wspominałam moment po momencie porodu i patrzyłam
Czytaj dalej