Nie urodzę, bo wolę adoptować?

Co myślicie o kobietach, które po prostu nie chcą rodzić dzieci, chociaż z biologicznego punktu widzenia mogą i wolą zdecydować się na adopcję (z różnych powodów od strachu przed ciążą i porodem do uznania, że na świecie jest tyle niekochanych dzieci, którym można dać miłość). Znacie takie osoby? Chętnie poznam opinie.

37 odpowiedzi na pytanie: Nie urodzę, bo wolę adoptować?

  1. Witam! Chciałbym was prosić o pomoc, mianowicie liczą się wyświetlenia mojego filmiku ! Proszę was wchodźcie w niego jak najwięcej razy rozsyłajcie go znajomym proszę was. To was nic nie kosztuje a mi pomożecie ! (to jest konkurs na liczbę wyświetleń) KLIKAJCIE :
    |
    |
    |
    /

    • Ja mam mieszane uczucia co do takich osób. Jak miałam 15 lat to też bałam się porodu, ale w końcu człowiek dojrzewa na tyle, że wie, że jest coś za coś. Nawet jeśli to boli to później jest tylko samo szczęście i to wszystko mija… 🙂 Osobiscie nie znam takich osób, ale z for internetowych a i owszem, ale myślę, że to tylko takie czcze gadanie. Nie wiem jak patrzą na to OA, ale jakby przyszła do mnie taka matka to pomyślałabym, że coś z nią nie halo…

      • Jeśli macie jakieś pytania związane z opieką, pielęgnacją lub rozwojem niemowlaka, możecie je zadać komentarzu pod naszym artykułem

        • Zamieszczone przez etruska
          Co myślicie o kobietach, które po prostu nie chcą rodzić dzieci, chociaż z biologicznego punktu widzenia mogą i wolą zdecydować się na adopcję (z różnych powodów od strachu przed ciążą i porodem do uznania, że na świecie jest tyle niekochanych dzieci, którym można dać miłość). Znacie takie osoby? Chętnie poznam opinie.

          znam kogos, kto bardzo dlugo ukladal sobie zycie bez dziecka w planach – po prostu para nie widziala sie w roli rodzicow za cene oddania wlasnej swobody, urody (ona bardzo bala sie zmiany swojego perfekcyjnego wygladu), stylu zycia. wlasnie oboje dobili do czterdziestki i chca miec dziecko, ale ze wzgledu na wiek wola adoptowac.
          to fajna i normalna para. mysle, ze beda cieplymi rodzicami, bo choc sa do szpiku kosci osobami myslacymi bardzo racjonalnie (a w rodzicielstwie chyba musi byc troche szalenstwa;)), to pewnie kiedy juz pojawi sie dziecko, szybko im sie wlacza instykty.
          jak dotad oa nie robil im zadnych przeszkod.

          • Hej, jestem nowa tutaj, więc proszę o wyrozumiałość 🙂
            Jak byłam nastolatką to na samą myśl o ciąży i porodzie robiło mi się słabo… Wtedy byłam święcie przekonana, że adoptuję dziecko. Ale, tak jak powiedziała fiolekkk, do niektórych spraw trzeba dojrzeć, dorosnąć. Teraz jak patrzę na moją dwuletnią Gosię to nie wyobrażam sobie życia bez niej. I naprawdę o bólu zapomina się od razu jak widzi się swoje maleństwo… 😉

            • Moi znajomi tak właśnie postanowili, stwierdzili, że chcą adoptować dziecko i w ten sposób pomóc chociaż jednemu niekochanemu maluchowi.

              • Znam 2 osoby, które czują wręcz panikę na myśl o rozwoju dziecka w brzuchu. Jedna poroniła, druga chce adoptować dziecko. Uważam, że adopcja to mądry wybór. Z kolei osoby, które adoptują po prostu, żeby uszczęśliwić samotne dziecko, to moim zdaniem przewspaniali ludzie – niesamolubni, pełni miłości. Podziwiam bardzo takie decyzje i dziwię się tym, którzy mówią “coś musi być z nimi nie tak”. Z tym chorym społeczeństwem coś jest nie tak, bo coraz mniej mamy dobrych ludzi, coraz mniej empatii i miłości.

                • Zamieszczone przez fiolekkk
                  Ja mam mieszane uczucia co do takich osób. Jak miałam 15 lat to też bałam się porodu, ale w końcu człowiek dojrzewa na tyle, że wie, że jest coś za coś. Nawet jeśli to boli to później jest tylko samo szczęście i to wszystko mija… 🙂 Osobiscie nie znam takich osób, ale z for internetowych a i owszem, ale myślę, że to tylko takie czcze gadanie. Nie wiem jak patrzą na to OA, ale jakby przyszła do mnie taka matka to pomyślałabym, że coś z nią nie halo…

                  Naprawdę uważasz, że dziecko z domu dziecka może być co najwyżej substytutem i jeśli ktoś uważa inaczej to coś z nim nie tak? Kto tu jest niedojrzały?

                  • Z jednej strony bardzo dziwna decyzja, ale na pewno nie robia nic złego bo zazwyczaj dzieci które można adoptowac są w jakiś sposób biedne i im też trzeba pomagać. Gorzej jeśli ktos to robi dla pieniędzy…

                    • Zamieszczone przez panizabka
                      Z jednej strony bardzo dziwna decyzja, ale na pewno nie robia nic złego bo zazwyczaj dzieci które można adoptowac są w jakiś sposób biedne i im też trzeba pomagać. Gorzej jeśli ktos to robi dla pieniędzy…

                      A jakie są korzyści finansowe z adopcji Twoim zdaniem??
                      Dziecko adoptowane po przejściu całego procesu jest takim samym dzieckiem jak biologiczne pod względem formalnym.
                      Nie ma żadnych dodatkowych dodatków finansowych, dodatkowych punktów rekrutacyjnych do przedszkola dla dziecka adoptowanego.
                      Można jedynie dostać zasiłek rodzinny, tak samo jak w przypadku dziecka biologicznego, jeśli dochody rodziny są odpowiednio niskie. Z tym że jednym z kryteriów zostania rodzicem adopcyjnym są odpowiednie dochody, więc o zasiłku rodzinnym można mówić dopiero wtedy gdy po adopcji sytuacja materialna rodziny znacząco się pogorszy.
                      Zostanie rodzicem adopcyjnym to raczej koszty. Nie wiem czy to już jest, ale czytałam kiedyś że kurs na rodzica adopcyjnego ma być płatny.

                      Inaczej ma się rzecz z byciem rodzicem zastępczym, ale wątek jest o adopcji.

                      • Widzę, że nikt z Was, prócz Zuzel i Kanty, nie ma zielonego pojęcia o adopcji 🙂

                        • Zamieszczone przez nymeria
                          Moi znajomi tak właśnie postanowili, stwierdzili, że chcą adoptować dziecko i w ten sposób pomóc chociaż jednemu niekochanemu maluchowi.

                          Jak stawiają siebie w roli Matki Teresy ( o ile to prawda, bo wątpię), to długo nie wystarczy im zapału.

                          • Ciężka sprawa… Według mnie to bardzo szlachetne ze strony takich kobiet, ale może nie zdają sobie sprawy na co się piszą? Co jeśli zapał opadnie i dziecko zacznie się czuć źle wraz z nimi?

                            • ja myślę o adopcji, ale raczej nikt mi na to nie pozwoli, ponieważ jestem sama… bez partnera ;(

                              • wg mnie sytuacja jest nienaturalna. Oczywiście rozumiem przypadki biologiczne, w tym wiek czy ryzyko obciążeń genetycznych.
                                O rodzinavh adopcyjnych mam z koleji jak najlepsze zdanie (znam kilka w okolicy, wszystkie to brak możliwości posiadania dzieci)-dzieci wyjątkowo “fajne”. Mam sąsiada 10letniego, z którym wprost uwielbiam rozmawiać, chłopak jest niesamowicie komunikatywny, życzliwy, otwarty. Sądzę, że to wynik wyjątkowo rozsadnego rodzicielstwa…

                                • ja jakbym nie mogła mieć dzieci być może bym się zdecydowała ale bałabym się adoptować, bo to trudniejsze niż wychowanie własnego dziecka, wymaga często dużo więcej pracy. To nie są śliczne grzeczne uśmiechnięte dzieciaczki, a generalnie po przejściach, trzeba im nie tylko miłości- ale bardzo mądrego wychowywania wbrew jego często już spaczonym widzeniu świata, taka mała resocjalizacja. Znam niestety rodziny, gdzie tylko same problemy były z takimi dziećmi. Nie generalizuję, po prostu w obliczu własnego bardzo problemowego dziecka, nie czułabym się na siłach mocować się tak z w sumie obcym.Dlatego niestety te dzieci bywają odrzucane, często przez takie rodziny co to chciały zaopiekować się takim biednym, niekochanym dzieckiem. Mi też ich żal, ale to nie o to chodzi.

                                  • Zamieszczone przez betrisa
                                    ja jakbym nie mogła mieć dzieci być może bym się zdecydowała ale bałabym się adoptować, bo to trudniejsze niż wychowanie własnego dziecka, wymaga często dużo więcej pracy. To nie są śliczne grzeczne uśmiechnięte dzieciaczki, a generalnie po przejściach, trzeba im nie tylko miłości- ale bardzo mądrego wychowywania wbrew jego często już spaczonym widzeniu świata, taka mała resocjalizacja. Znam niestety rodziny, gdzie tylko same problemy były z takimi dziećmi. Nie generalizuję, po prostu w obliczu własnego bardzo problemowego dziecka, nie czułabym się na siłach mocować się tak z w sumie obcym.Dlatego niestety te dzieci bywają odrzucane, często przez takie rodziny co to chciały zaopiekować się takim biednym, niekochanym dzieckiem. Mi też ich żal, ale to nie o to chodzi.

                                    znasz jakieś dzieci adoptowane?
                                    Sa inne trudniejsze?

                                    Ja akurat adoptowałam, mój synek jest zdrowy, nie ma żadnych traum.
                                    Tak samo dzieci znajomych z kursu.
                                    Fasolada daje przykłady, że moze być ok, ja też wiem, ze tak jest.
                                    W TV pokazują jakieś skrajności, jakieś starsze dzieci i na tym społeczeństwo buduje obraz.

                                    Jaka jednak jest trudność?
                                    Wiem bo mam porównanie – mam i biologiczne i adoptowane – swoje akceptujesz ze wszystkim, nawet ci za przeproszeniam kupa dziecka pachnie, stópki możesz całować non stop.
                                    Z dzieckiem przysposobionym to tak nie działa.
                                    Tutaj nie ma chemii i natury, trzeba się nauczyć tej miłości.

                                    • Olesia, późno bo nie było mnie tu długo… Gratuluję serdecznie powiększenia rodziny o drugiego synka. 🙂

                                      • Olesia tak akurat trafiłam, piszę już o dorosłych obecnie dzieciach ale u mnie w pracy jest kilka babek, co adoptowały i same problemy wychowawcze miały z tymi dzieciakami. Nie twierdzę,że tak jest zawsze. Mam znajomą co jest na starcie i ma 10 letniego chłopca, widziałam tylko fotki ale ona opisuje go jak chodzącego aniołka i zachwala po niebiosy. Ale wiadomo im starsze dziecko tym bogatszy bagaż niekoniecznie fajnych doświadczeń.A tak generalnie to mojego dziecka kupa mi wcale nie pachniała;)

                                        • Zamieszczone przez betrisa
                                          Olesia tak akurat trafiłam, piszę już o dorosłych obecnie dzieciach ale u mnie w pracy jest kilka babek, co adoptowały i same problemy wychowawcze miały z tymi dzieciakami. Nie twierdzę,że tak jest zawsze. Mam znajomą co jest na starcie i ma 10 letniego chłopca, widziałam tylko fotki ale ona opisuje go jak chodzącego aniołka i zachwala po niebiosy. Ale wiadomo im starsze dziecko tym bogatszy bagaż niekoniecznie fajnych doświadczeń.A tak generalnie to mojego dziecka kupa mi wcale nie pachniała;)

                                          jak czytam takie teksty to mi sie noz w kieszeni otwiera!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          czy nasze dzieci roznia sie czymkolwiek od innych dzieci? czy dzieci biologiczne nie sa niegrzeczne i nie stwarzaja problemow? nasze dzieci i dzieci biologiczne tak sama sprawiaja problemy tylko w adoptowanych kazdy to zwala na to ze jest adoptowane.
                                          A co do wczesniejszej wypowiedzi nasze dzieci nie sa dla nas obce, sa tak samo nasze jakbysmy urodzili. Kocham syn tak samo jak bym kochala biologiczne i tak samo poswiecam mu cala swoja milosc i uwage!

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Nie urodzę, bo wolę adoptować?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general