nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

piszę pod innym nickiem bo mi normalnie wstyd…
jestem matką 2 dzieci, z któymi spędzam 24h/7… bardzo je kocham i życie bym za nie oddała, ale zaczęłam się wypalać… to że siedzę z dziećmi to był świadomy wybór i go nie żałuję – tyle że się pogubiłam… jestem zmęczona, niewyspana (jeszcze karmię nocami), nie mam czasami czasu w d… się podrapać, masakrycznie mało czasu dla siebie – a raczej wcale… i jaki z tego efekt?? – mam zdecydowanie mniej cierpliwości do dzieci… a szczególnie do starszego dziecka, które jest na takim etapie, że świętego z równowagi by czasami wyprowadził… i jak coś broi (a moze sobie krzywdę zrobić) proszę, proszę i klaps w pupę albo w łapkę… potem przełykam łzy, później przepraszam i obiecuję że będę się starać… co dzień rano i wieczorem obiecuję sama sobie że już nigdy… i ponosze porażkę… jak już myslałam ze zaliczyłam psychiczny dół stulecia – stwierdziłam – jesteś tylko człowiekiem i masz prawo być zmęczona – tylko musisz się starać i trzymac nerwy na wodzy – jest lepiej i mam nadzieję że taką tendencję utrzymam…
wiem że to może i głupie, ale sama sobie zadaję pytanie czy moje dziecko mnie nie znienawidzi, albo czy nie będzie agresywne… czy on o tym zapomni i czy kiedykolwiek uda mi sie to naprawić…
kocham moje maleństwa – wystarane, wyczekane a jak przychodzi taki podły dla mnie dzień to jestem “potworem” chwilami… nie jest tak że jak tylko krzywo dzieciak spojrzy to od razu dostaje łomot… są to chwile kiedy brak mi argumentu a dzieciak patrzy mi w oczy i robi coś co jest mu kategorycznie zabronione… albo jak prosze i proszę i proszę i tłumaczę i przy kolejnym razie już nie mam siły prosić…

opieprzcie mnie, zbluzgajcie… ale jeżeli mam szansę to jeszcze jakoś naprostować – to pomóżcie i napiszcie jak

dodoam jeszcze że powiedziałam mężowi że nie daję już rady i nie radzę sobie z pewnymi sytuacjami (cóż dochodzi do tego jeszcze brak akceptacji mojego wyglądu… co mnie powoli wykańcza) i ze tak musimy poukłądać wszystko żeby ten czas dla mnie i tylko dla mnie się znalazł…

mama

13 odpowiedzi na pytanie: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

  1. Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

    Przecież to normalne że czasem są dni że wszystko nas przerasta. Jesteś świetną mamą, bo wiesz że czasem popełniasz błędym, zdajesz sobie z nich sprawę i żałujesz.
    Co mogę poradzić? Zoorganizuj sobei dzień dla siebie – na tyle na ile się da, bądź dla siebie dobra, zadbaj o siebie: idź do fryzjera, zrób sobie paznokcie – polecam miskę z gorącą wodą z mydełkiem (30 min), potem pedicure, super kolor na paznokcie – french :-), cudownie pachnący krem na stopy, spódniczka, zaproś koleżankę która nie była u ciebei 100 lat 🙂 pochwal się rodziną, lub wyjdź gdzieś na fajny film, o którym można pogadać – znaczy wart ogladnięcia.
    Dzieci – słoneczka kochane, kiedy zdarzy ci się błąd – poproś by starsze słoneczko usiadło z tobą – weź je na kolana, przytul, uwolnij uczucia i powiedz mu że popełniłaś błąd że ci przykro, że masz dużo rzeczy na głowie i chiałabyś żeby trochę ci pomogło.
    Kiedy widzisz że ma ochotę psocić – spróbuj zająć go np. powiedz jeju ale mi się nakruszyło – kochanie pomożesz mamusi to posprzątać? Dam ci miotełkę i szufelkę. I ważne wg mnie słowa: Bo bez Ciebei sobie nie poradzę. Dzieci uwielbiają poważne – dorosłe zadania.
    To tak na szybko to co mi przyszło do głowy.
    Nie łąm się!
    Przytyłaś – ściągnij fajny teledysk, kup fajną płyte i poćwicz brzuszki :-). Pociesz sie ze ja też muszę, bo mnie dziś mama zapytała – czy czasem w ciąży nei jestem. 😛
    Trzeba się trzymać.

    p.s. nie zapomnij o przyjemnościach dla siebie – wtedy będziesz mniej zestresowana.

    Pozdrawiam
    Ewa

    • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

      Mysle ze musicie sie z mezem zastanowic jakie sa mozliwosci byc choc troche odpoczela od dzieci. To jedynie moze troche pomoc bys psychicznie od nich odpoczela. Nie wie na ile maluch jest jeszcze maly. I choc czasami jest to trudne do zorganizowania to mozna zaczac od tego ze jak maluszek w weekend spi to maz zabiera starsze na spacer a ty sie byczysz. Albo to ty jedziesz na zakupy, nawet jak nie ma kasy to rob np te tygodniowe spozywcze.

      Nie wiem co ci poradzic, bo napewno nie obede ochrzaniac. Musisz nazwyczajniej od dzieci odpoczac i raz gruntownie, zeby dojsc do piotnu. A dwa zastanowic sie jak odpoczywac na bierzaco.

      pozdrawiam
      Hanka


      Piotruś 08.11.2005

      • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

        bywa, że każda z nas ma chwile słabości i one się różnie objawiają.
        Pierwsze co mi przybiega na myśl, to że musisz gdzieś wyjść – chociaż raz w tygodniu powiedz mężowi, że musisz wyjść.
        Nie miej wyrzutów, zrobi ci się lepiej.
        Poza tym:
        – usiądź sobie każdego dzionka i powiedz dzieciaczkom: a teraz robimy sobie np. sjeste czyli umilacie sobie czas, pijecie wspólnie napój albo cosik itp.
        – zrób sobie maseczkę, albo paznokietki, weź dłuższą kąpiel..coś co lubisz, albo co poprawi ci humor
        – idź do fryzjera
        – zaproś koleżankę
        – wyjdź na dwór
        Musisz sobie sprawiac małe przyjemności bo wówczas poczujesz się lepiej, atrakcyjniej..
        A jak masz chwile słabości typu wybuch to porozmawiaj ze starszym dzieckiem i spokojnie wytłumacz mu, poproś o to by ci pomógł..
        Jestem przekonana, że jak poświęcisz więcej czasu dla siebie to wówczas miną wybuchy. Wnika z tego że kumulesz w sobie wszytko a potem w najmniej odpowiednim momencie nie wytrzymujesz.
        Powodzenia!!!

        • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

          Hej,

          Podpisuje sie obiema rekami pod tym co napisaly kolezanki. Jak ja bylam w domu, maz duzo pracowal, tez z dwojka to tez myslalam ze zwariuje. Przez lato wynegocjowalam z mezem zeby syn chodzil 2 dni w tygodniu na polkolonie (mial 6 lat) – po prostu sprzedawalam go na dwa dni w tygodniu. We wrzesniu poszedl do szkoly to mialam go “z glowy” na pol dnia. Brzmi to okrutnie i jeszcze do niedawna nie wyobrazalam sobie gdziekolwiek go zostawiac tak z obcymi ale potrzeba matka wynalazku Pomagaly tez sasiadki, mamy kolegow Benjaminka zapraszajac go do siebie do zabawy czy zajecia sportowe z ich synami czy corkami. Nie wiem w jakim wieku jest Twoje starsze dziecko ale moze udaloby Ci sie je komus “wypozyczyc” na pare godzin zebys odetchnela? Innymi slowy – popros kogos o pomoc w zajeciu sie starszym dzieckiem. Ja tez nie mialam dziadkow na miejscu a maz ciagle byl w pracy (do 19:00 -20:00 od rana) i jakos musialam sobie radzic. Bo bylo tak ze mala zasypiala z syn wtedy wychodzil z pytaniem nieusatjacym: “Mamusiu czy mozesz teraz sie ze mna bawic?”

          Z moja Mala jak bylam w domu przez pierwszy rok to w pewnym momencie zaczelam chodzic z nia do miejscowego domu kultury. Tam byla taka grupa pan ktore za nominalna cene opiekowala sie moja corka podczas gdy ja bylam na silowni lub biegalam na maszynie. Mala “bawila” sie z kolezankami (tzn. ryczala wiekszosc czasu) a ja walkman na uszy i w biegi. Te cwiczenia sprawily ze najpierw poczulam sie lepiej psychicznie a pozniej jako dodatek zgubilam troche wagi i figura mi sie poprawila. A czasami to mi sie nawet udawalo mi sie wymknac jak maz wracal – a to pobiegac, a to do kosmetyczki, a to na zakupy jakies czy spotkanie z kolezanka.. i tak jakos pomalu malenkimi kroczkami wrocilam psychicznie do siebie. Rozejrzyj sie po okolicy, moze jest gdzies w poblizu taki osrodek gdzie Mamy moga pocwiczyc a opiekunka(i) zajmie sie dzieckiem (dziecmi)?

          Nie czuj sie ze bylas (jestes) zla matka. Jestes najwspanialsza Mama dla Twoich dzieci!!! Tylko my wszystkie mamy momenty slabosci ale przeciez dla swoich dzieci zrobilibysmy wszystko – czyz nie?

          Tak jak napisalas w tytule “Nigdy nie jest za pozno…” – mozesz zawsze cos zrobic aby ulepszyc swoja (i dzieci) sytuacje. Nigdy nie mow “nigdy” Zycze powodzenia!

          dididi i…

          Ben & Mimi (2004-06-11)

          • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

            A ja tam daleka jestem od opieprzania.

            Czasami tak czlowieka dopada, prawda?
            Niby wszystko w jak najlepszym porzadku, ale jakies frustracje chwtaja za gardlo w najbardziej niespodziewanym momencie.

            Mysle, ze gdyby nie wielka nagonka na “kaleczenie psychiki dziecka klapsem”, byloby Ci latwiej. Obserwuje cala sytuacje, wszystkie te “jak mozesz…” “dziecko do Ciebie powinno uciekac sie w chwilach niepokoju…” i nachodza mnie rozne mysli. Sama nie bije mojego dziecka. Ot, klapsy na niego nie dzialaja. Ale nie demonizuje klapsa, nie rozciagam go do rozmiarow przemocy w rodzinie (choc ostatnio w dyskusji ze znajoma ustalilysmy, ze wszystko zalezy od tego, jak bardzo sie zamachniesz, prawda?). Nie odsadzam od czci i wiary tych, ktorym sie klaps wyrwie.
            Bo, jak sama napisalas, jestesmy tylko ludzmi.
            I nie wiem, czy takie biczownictwo po fakcie tak naprawde pomaga. Bo we mnie wzbudziloby jeszcze wieksza frustracje.
            Znajoma po tym, jak klapnela swoja trzyletnia corke (swietego wyprowadzilaby wowczas z rownowagi, choc na codzien grzeczna jak aniolek), przytulala corke przez godzine, potem plakala przez nastepna. NIe wiem, czy to wszystko przeslalo corce dobry komunikat.
            Bicie jest zle, samo w sobie, ale naucz sie choc troche sobie wybaczac, bo oszalejesz.
            Oczywiscie z umiarem! Bo nie kazdego klapsa da sie wytlumaczyc (“zalezy, jak bardzo sie zamachniesz”)

            No i chyba potrzebujesz wolnego od dzieci. Jedno male popoludnie tylko dla Ciebie. Zrob cos, co Ci przynosi przyjemnosc. Zamknij sie w pokoju i pogap w telewizor. Kup sobie cos milego. POczytaj ksiazke. Zapomnij na chwile, ze jestes przede wszystkim matka.
            Bo oprocz tego jestes takze kobieta, zona, czlowiekiem.

            Trzymam kciuki.

            • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

              Kochana! czas najwyższy zadziałać!!!!
              Wiem o czym mówisz. Ja po roku spędzonym w domu byłam już u kresu sił. I poszłam do pracy. I odżyłam:)
              ( właściwie to mąż mnie wygnał, bo widział, co się dzieje:)

              W jakim wieku jest młodsze dziecko? Może mogłabyś wrócić/pójść do pracy? Z korzyścią dla siebie i budżetu domowego:)

              Bo; w pracy musisz jakoś wyglądać więc się starasz, ludzie stawiają na nogi:), możesz się oderwć od obowiązków domowych i włączyć w nie męża( bo obydwoje pracujecie zawodowo, więc nie ma wymówki;)

              Kaskę zarobioną możesz wydać również na siebie:) na swoje przyjemności, które są niezbędne, by jakoś normalnie funkcjonować! a już zwłaszcza powinny dbać o siebie wszystkie mamy! Bo mamy sporo na głowie. I relax też się należy!

              Wtedy można sobie pozwolić na jakąś pomoc ( opiekunka, żłobek) co też dużo daje, bo Cię odciąży! Trzeba sie tylko przestawić psych., że robiąc coś dla siebie, nie rujnujesz psychiki dzieci;)))) A czasem jest wręcz odwrotnie.

              ciepło pozdrawiam!!!

              • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                W odpowiedzi na:


                Przytyłaś – ściągnij fajny teledysk, kup fajną płyte i poćwicz brzuszki :-). Pociesz sie ze ja też muszę, bo mnie dziś mama zapytała – czy czasem w ciąży nei jestem. 😛


                Wczoraj odwiedziłam koleżankę, która mnie pamietała za czasów panieńskich i przedstawiając komuś powiedziała: “to była taka szczuplutka dziewczyna z blond włosami za tyłek”

                Hmmm, no cóż….ten opis teraz ma się nijak do mnie!;)))))))))

                • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                  W odpowiedzi na:


                  dzieciak patrzy mi w oczy i robi coś co jest mu kategorycznie zabronione… albo jak prosze i proszę i proszę i tłumaczę i przy kolejnym razie już nie mam siły prosić…


                  A czy stosujesz jakiekolwiek konsekwencje? Bo samo proszenie to chyba nie na wiele dzieci dziala… Ja wiem, ze nagrody (w szerokim sensie – chwalenie glownie) sa ponoc skuteczniejsze niz kary, ale jednak jestem za stosowaniem tych ostatnich.
                  Ja ostatnio zaczelam i bardzo sobie chwale – tym bardziej, ze wszystko odbywa sie bez niepotrzebnych nerwow, bo sa jasne zasady. Wczesniej tez dzialalam na zasadzie zdartejplyty i czasem juz nie mialam sily, albo szlag mnie trafial. Od niedawna Mat ma jedno-dwa ostrzezenia, ze nie wolno czegostam i jesli zrobi to jeszcze raz, to pojdzie do lozeczka. I robie to konsekwentnie. Najpierw byl zdziwiony, protestowal i histeryzowal – teraz przyjmuje to jako naturalna rzecz, a co najwazniejsze – slowo “nie wolno” zaczelo dzialac.
                  Jedyne czego sie balam, to zeby nie znielubil swojego lozeczka (zeby nie kojarzylo mu sie tylko z karami), ale na razie niczego takiego nie obserwuje – czasem sobie w nim lezy i bawi sie, zasypia w ciagu dnia super, a w nocy tez nie gorzej niz wczesniej (ogolnie on mi zawsze zle spal 🙁 ). Jesli zacznie jednak je zle kojarzyc, to pewnie przeniesiemy go do normalnego (wolnego) lozka.
                  Ktos pewnie moglby wytknac jakies minusy mojej metody (ale jestem tu otwarta) – w kazdym razie ja ciesze sie, ze tak robie, ciesze sie, ze to dziala. I jesli masz ochote, moze sprobuj – zawsze to lepsze niz klapsy… Tylko trzeba byc konsekwentnym w 100%, inaczej robi sie dziecku sieczke w glowie – i ono zawsze sie bedzie trzymalo tych 10-20-30% niekonsekwencji. Pozdrawiam!

                  mama majowego synka ’05

                  • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                    jakbym o sobie czytala 🙂 Nawet chcialam cos podobnego napisac, hehe… Moze wiele nie poradze, ale moze troche Cie podniesie na duchu wiadomosc, ze nie Ty jedna masz taki problem. U mnie juz troche lepiej, bo Martinka skonczyla roczek, ale jak sie urodzila, to bylam jednym wielkim wyrzutem sumienia w stosunku do Malgosi.

                    Ja staram sie wygospodarowac jakos ten czas dla siebie, bo faktycznie czlowiek ma wtedy dla dzieci wiecej czasu (paradoksalnie) i cierpliwosci. Maz postaral sie o tyle, ze chodzimy razem na kurs salsy, wiec sila rzeczy raz w tygodniu przynajmniej spedzamy godzinke tylko we dwoje 🙂 Planuje tez zapisac sie na jakies kursy, gimnastyke tudziez basen, ale jeszcze dokladnie nie wiem, co chce ze soba zrobic… zmanierowalam i rozleniwilam sie w tym domu, hehe…

                    Małgosia 3l & Martinka 1i3m!

                    • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                      Jako mama 2 malych dzieci, z 17 mczna roznica,moge powiedziec, ze takie sytuacje wyladowania moich frustracji tez sie zdarzaja,ale zaczelam nad nimi troche panowac.
                      zdalam sobie,sprawde, ze na dziecku nie moga byc skkumulowane moje niepowodzenia i zlosci.
                      takie zachowanie mohje to wynik:
                      -nerwowosci,tzn niewyspania chronicznego,od 2,5 roku,wstawanie ciagle,jak nie jeden do 2
                      -samotnosc na obczyznie,nie mam do kogo buzi otworzyc
                      -zamartwianie jak znalezc prace
                      -okropny wyglad
                      -brak czasu dla siebie,ani 15 min
                      -maz,ktorego sprzatanie,gotowanie nie interesuje
                      -i wiele innych
                      To wszystko sie we mnie gotuje,a jak tylko zapisalam sie na angileski to zaraz telefon,bo maly placze i nijak go uspokoic….
                      Pocieszam sie, ze jeszcze rok i bedzie lepiej…
                      Nagrody dzialaja,naprawde,lizaczki,male autka,dobra pochwala
                      pozdrawiam

                      • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                        Każdy ma lepsze i gorsze dni. Rozumiem, że czujesz się uwiązana siedząc no-stop z dziećmi w domu, tu pomogłoby wyjście choćby z przyjaciółką na kawę, do kina…
                        A propos proszenia, żeby dziecko czego tam nie robiło… Nie proś, tylko stosuj kary! Są o wiele bardziej skuteczne i bardziej zapadają w pamięć dziecka. A po klapsie nie ma już nic… I unikniesz potem wyrzutów sumienia.
                        Trzymaj się :).

                        • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                          kobieto
                          pewnie kazda z nas pod wiekszoscia tego co napisalas moglaby sie czasami podpisac

                          moge ci poradzic:
                          – postanowcie z mezem, ze czasami ty musisz wyjsc z domu z nim lub sama i zrobic cos dla siebie -nawet spacer bez dzieci moze zdzialac cuda
                          -jesli cie stac na to, a nawet jesli nie – warto zainwestowac – wez nianie na 2 godziyny raz na jakis czas i zrob cos sama z kolezanka lub mezem
                          – nie bij dziecka – to NIC nie daje, moze chwilowe wyladowanie wlasnej frustracji a za chwile poczucie winy i kleski – lepiej zacisnij zeby na glupoty nie reaguj – zobaczy malec ze nic nie wskora i mu przejdzie a jak robi cos co mu moze zagrazac wez pod pache i wsadz w jakies odosobnione miejsce- niech mu rozum wroci do glowy (sama mam z tym mexyk i ucze sie tego codziennie ale widze u siebie duzy postep odkad ostanowilam ze bede konsekwentna)
                          – z wygladem masz jakiego typu problem? otyłość, dolacz do tutejszego Klubu ZZK – wiecej tu takich (sama jeszcze sie nie odwazylam, ale tez powinnam:)) – zaniedbanie? moze warto zaczac od malych kroczkow – dzis umyjesz glowe:) nawet jesli nie masz na to sily – jutro pomalujesz rzesy i td – ja nie mam zapedow do zbytniej dlabosci o siebie ale zapuszczenie sie dziala masakrycznie na kobiete

                          GŁOWA DO GÓRY!

                          nic nie piszesz o mezu
                          moj zyl w niebycie az zaczelam go budzic zeby mi przynisl Szymona do karmienia do lozka bo mi korzonki wysiadly – od razu zrozumial ze moge byc skonana skoro wstaje 15 razy na dobe

                          no a jak odstawilam od piersdi zostawialam go raz na 2 tyg w sobote na 3 godz i szlam sama robic zakupy – to mu tez dalo do myslenia

                          acha – nie dosczytalam jak duze jest to male dzicie? moze warto odstawic od piersi? (Matki Polki – nie bijcie) zaryrana, sfrustrowana matka ale karmiaca nie jest lepsza od troche lepiej wyspanej matki butelkowej – na 100%

                          • Re: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                            dziękuję za wszystkie posty
                            starsze dziecie ma niespełna 1,5 roku a młodsze – cóż niedawno wyskoczyło z mamusnego brzuszka…
                            cóż – mąż cudowny facet, ale praca i remontowanie naszego nowego mieszkanka chyba wg niego usprawiedliwia go z nie-pomocy mi… chyba zaczynam przechodzić na tym do porządku dziennego, choć czasami mnie trafia… głupia jestem, bo zaciskam zęby, idę do łazienki – poklnę, popłaczę i wezmę ultra szybki gorący prysznic i w zasadzie na tm się kończy… na chwilę obecną nie mam sił na inną reakcję, choć bunt narasta i zaczyna wylewać się uszami ;P
                            cóż już nie pierwszy raz dochodzę do wniosku że cierpię na “kubusia puchatka” – taka głupota pogłębiona naiwnością… często podyktowana dobrymi chęiami ale w zasadzie to głupota….

                            jeszcze raz dzięki…

                            ps… ostatnio zabrałam się za doprowadzanie paznokci do ładu… nie musza być długie żeby były ładne – nie??

                            mama

                            Znasz odpowiedź na pytanie: nigdy nie jest za późno… – mam taką nadzieję

                            Dodaj komentarz

                            Mozarella w ciąży

                            Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                            Czytaj dalej →

                            Ile kosztuje żłobek?

                            Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                            Czytaj dalej →

                            Dziewczyny po cc – dreny

                            Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                            Czytaj dalej →

                            Meskie imie miedzynarodowe.

                            Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                            Czytaj dalej →

                            Wielotorbielowatość nerek

                            W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                            Czytaj dalej →

                            Ruchome kolano

                            Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                            Czytaj dalej →
                            Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                            Logo
                            Enable registration in settings - general