noż k…. totalny brak wyobraźni…

[Zobacz stronę]

nie będę się rozpisywać bo w tym miejscu pasuje tylko łacina współczesna…
wrrr….

57 odpowiedzi na pytanie: noż k…. totalny brak wyobraźni…

  1. Zamieszczone przez SuperBasiek

    nie będę się rozpisywać bo w tym miejscu pasuje tylko łacina współczesna…
    wrrr….

    nie no

    oczywiście
    chciał smierci swojego syna
    chcial miec córke w bardzo cięzkim stanie w szpitalu

    tak

    jak łatwo przychodzi ocenianie drugiego człowieka.

    • Zamieszczone przez aoh
      nie no

      oczywiście
      chciał smierci swojego syna
      chcial miec córke w bardzo cięzkim stanie w szpitalu

      tak

      jak łatwo przychodzi ocenianie drugiego człowieka.

      ale kulig za samochodem?
      dla mnie to również całkowity brak wyobraźni.

      Pamiętam jak mój tata, mnie i bratu robił kuligi za samochodem do leśnych drogach.
      Niby leśna droga, ale zawsze ktoś może nadjechać z naprzeciwka, sanki mogą napotkać kamień i wywrócić się prosto pod jadący pojazd.
      Jak sobie to przypomnę
      NIGDY nie pozwoliłabym mojemu dziecku na taką atrakcję.

      • Nie dane mi oceniać tego człowieka, który doprowadził do śmierci dziecka- ale ja nigdy w życiu bym nie postąpiła w taki sposób. Wszystko może się wydarzyć na drodze i w tym przypadku się wydarzyło bardzo nieszczęśliwie

        • Zamieszczone przez marnat
          ale kulig za samochodem?
          dla mnie to również całkowity brak wyobraźni.

          Pamiętam jak mój tata, mnie i bratu robił kuligi za samochodem do leśnych drogach.
          Niby leśna droga, ale zawsze ktoś może nadjechać z naprzeciwka, sanki mogą napotkać kamień i wywrócić się prosto pod jadący pojazd.
          Jak sobie to przypomnę
          NIGDY nie pozwoliłabym mojemu dziecku na taką atrakcję.

          a czy takie czcze gadanie, osądy
          zarzekanie sie ze ja nigdy…
          ze głupota….

          coś zmienią?

          kompletnie nic.

          • Zamieszczone przez aoh
            a czy takie czcze gadanie, osądy
            zarzekanie sie ze ja nigdy…
            ze głupota….

            coś zmienią?

            kompletnie nic.

            w tej sytuacji już nie.

            ale dobrze gdyby się cokolwiek zmieniło w wyobraźni wielu rodziców, aby uniknąć kolejnych takich tragedii.
            bo myślę, że taki ojców jest wielu, bardzo wielu, którzy zapewniają swoim dzieciom rozrywkę w podobny sposób.

            • Matko! Jak ja współczuję temu Ojcu. Tej Matce. Chcieli dobrze, a wyszło…
              Lekcja dla wszystkich, szkoda, że kosztem życia tego chłopca 🙁
              Oby dziewczynka wyszła z tego…

              • własnie obserwuję za oknem, na leśnej drodze
                jak sąsiedzi robią kulig za samochodem
                10 sanek
                wczoraj moje dzieci też brały udział

                moim zdaniem nalezy zachować max ostrożności
                facet źle wybrał miejsce kuligu
                tragedia sie stała
                ale nie napiszę, ze z tego powodu zabronię moim dzieciom uczestniczenia w takiej zabawie
                równie dobrze mogłabym kazać im siedzieć w domu i zabronic wychodzenia bo cos w nie może wjechać
                jest ślisko, pójdą ulicą itd…

                • Zamieszczone przez aoh
                  a czy takie czcze gadanie, osądy
                  zarzekanie sie ze ja nigdy…
                  ze głupota….

                  coś zmienią?

                  kompletnie nic.

                  Kompletnie nic…

                  Nie bawiłabym się w osądzanie
                  Dramat ogromy
                  Czytałam już wczoraj, sercie mi ściskało z bólu

                  Sami robmy kuligi za samochodem ale nie na drogach, w miejscach bez samochodów lub dróżkach leśnych – przy zachowaniu ostrożności nie ma niebezpieczeństwa a dzieciaki mają mega frajdę
                  Ale po gminnych drogach ludzie też robią, takiego dramatu nigdy nie było
                  W Bieszczadach to normalne

                  • Zamieszczone przez Bep
                    Matko! Jak ja współczuję temu Ojcu. Tej Matce. Chcieli dobrze, a wyszło…
                    Lekcja dla wszystkich, szkoda, że kosztem życia tego chłopca 🙁
                    Oby dziewczynka wyszła z tego…

                    pozwól, że się podpiszę…ogromna tragedia dla całej rodziny…

                    • Owszem tragedia straszna dla rodziny
                      ale trochę wyobraźni nikomu nie zaszkodzi
                      Nie mnie kogokolwiek oceniać
                      ale robić kulig na uczęszczanej drodze to trochę nie halo.
                      Trzeba przewidzieć, że ktoś może jechać z przeciwka,
                      że sanki mogą się różnie zachowywać pędząc za samochodem.
                      Sami kiedyś robiliśmy kulig za samochodem
                      ale było to na działce
                      polna droga, wokół pola i lasy, ruchu zero
                      Trzeba wybierać odpowiednie miejsca żeby sprawiać dziecku frajdę,
                      od tego jesteśmy my dorośli, żeby mieć większą wyobraźnię
                      i przewidywać więcej niż dzieci.
                      Nie mówię nie kuligom za samochodem – ale chyba to nie problem pojechać kawałek dalej
                      i wybrać odpowiednią drogę – nieuczęszczaną.

                      • niewyobrażalna tragedia, współczuję ojcu mimo wszystko, do końca życia sobie tego nie wybaczy i będzie musiał z tym żyć…

                        • Zamieszczone przez majowamama
                          Ja bym się nawet na pustych drogach bała za samochodem…
                          Nawet przy małej predkosci cos moze wyleciec na drogę i zmusic kierowcę do hamowania
                          A co z jadącymi sankami za autem?

                          MOże też się zdarzyć,
                          że sanki w trakcie jazdy mogą się przewrócić, albo dzieciak spadnie
                          a jednocześnie nigdy nie wiadomo co siedzi pod śniegiem.
                          Dzieciak przywali głową/szyją/plecami w jakis pień albo złamaną, zamarzniętą gałąź,
                          albo w większy kamień i nieszczęście gotowe.

                          Krytyka może służyć m.in. temu, żeby inni,
                          którzy nie widza nic złego w takich zabawach
                          mogli się zastanowić, czy to aby na pewno bezpieczne.

                          Moim zdaniem niebezpieczne i ja się na takie zabawy nie zgadzam.
                          Nawet w lesie, gdzie niemal nikt nie jeździ.

                          • Zamieszczone przez majowamama
                            Ja bym się nawet na pustych drogach bała za samochodem…
                            Nawet przy małej predkosci cos moze wyleciec na drogę i zmusic kierowcę do hamowania
                            A co z jadącymi sankami za autem?

                            Robi się na tzw “twardym holu” – zsada, ze na pierwszych i ostatnich sankach jedzie dorosły, albo wystarczająco dłuhi sznurek i wtedy nawet przy hamowaniu spokojnie można wyhamować sanki nogami, przecież widać, ze samochód hamuje….krzyczy sie komendę hamujemy i wszyscy buty szlifują:)
                            Prędkość jest naprawdę mała
                            Trudno sobie komuś, kto nie brał udziału w takiej zabawie to wyobrazić, moje zapewninianie o bezpieczeństwie nic nie da

                            Zamieszczone przez Figa
                            MOże też się zdarzyć,
                            że sanki w trakcie jazdy mogą się przewrócić, albo dzieciak spadnie
                            a jednocześnie nigdy nie wiadomo co siedzi pod śniegiem.
                            Dzieciak przywali głową/szyją/plecami w jakis pień albo złamaną, zamarzniętą gałąź,
                            albo w większy kamień i nieszczęście gotowe.

                            Krytyka może służyć m.in. temu, żeby inni,
                            którzy nie widza nic złego w takich zabawach
                            mogli się zastanowić, czy to aby na pewno bezpieczne.

                            Moim zdaniem niebezpieczne i ja się na takie zabawy nie zgadzam.
                            Nawet w lesie, gdzie niemal nikt nie jeździ.

                            Zjeżdzając z górki na sankach dziecko może się wywrócić uderzyć głową i nawet umrzeć, może wybić zęby, może na nie spaśc doniczka z okna, itd – jak bedziemy tak gdybac, to żylibyśmy w ciagłym napięciu i zagrożeniu.

                            Jak robią to osoby w miarę odpowiedzialne to nic nikomu się nie dzieje

                            Jeździmy i robimy takie kuligi od kilku lat nawet minimalnego zagrożenia nie było
                            Z mniejszym dzieckiem zawsze siedzi dorosły
                            Młody – 7 lat dopiero w tym roku jeżdzi sam
                            Jak się nawet sanki wykoleją to jeżeli jest odpowiednia długość sznurka te z tyłu nie wjadą na te wykolejonie a samoochód zdąży bezpiecznie wyhamować

                            Najlepsze są te plastykowe sanki – tu juz zagrozenia nie ma żadnego, bo w metaowych wiadomo – jest kawał żelaztwa

                            Zresztą “miastowi” pewnie się tak nie bawią więc i wyobraźnia o zagrożeniu bujniejsza 😉 wioskowi po prostu się tak bawią od zawsze….

                            Gdyby ten ojciec zrobił to w bezpiecznym miejscu nie byłoby żadnego zagrożenia….

                            • Współczuję ojcu i to bardzo, napewno tego nie chciał. Szkoda chłopczyka (*) i tej biednej dziewczynki,a co mama musi czuć ???? Straszne.

                              Ja należę do tych matek co pilnują dzieci przesadnie i usuwają wszelkie przeszkody z drogi dziecka aby se krzywdy nie zrobiło. Pilnowałam przesadnie jak się uczyła jeść, chodzić jak jesteśmy na podwórku nie spuszczam z oka i co jeden niewinny spacer mógł zakończyć sie tragedia do tej pory na mysl o tym co mogło sie przydażyć mojej córeczce przechodzą mnie ciarki.

                              Żaden rodzic nie chce źle dla swojego dziecka niewinna zabawa skończyła sie wielka tragedią. Smutne…..

                              • Zamieszczone przez ciapa
                                Zresztą “miastowi” pewnie się tak nie bawią więc i wyobraźnia o zagrożeniu bujniejsza 😉 wioskowi po prostu się tak bawią od zawsze….

                                My miastowi, kiedy byliśmy dzieckiem, braliśmy udział w takim niby bezpiecznym kuligu,
                                spadliśmy z sanek, które niefortunnie najechały jedna płozą na coś i uderzyliśmy głową w kawał lodu. Długo dochodziliśmy do siebie.
                                Śliwa była na pół głowy i lęk matki, że stało sie cos poważnego, też niewąski.

                                Tempo było pozornie bezpieczne, droga szeroka i pusta, nieucześzczana bo w głębokim lesie, zupełnie bezpiecznie wydawałoby się.
                                I nadal uważam, że to nie jest bezpieczna zabawa,
                                bo doświadczyłam jak może się skończyć,

                                Z górki tez nie pozwalam zjeżdżać, jesli teren nie jest rozjeżdżony
                                i nie wiadomo co siedzi pod grubym śniegiem.
                                Można to uważać za kwokowanie (nawet miastowe ;)) czy przewrażliwienie, proszę bardzo,
                                ja uważam, że to zwykła przezorność.

                                • Zamieszczone przez ciapa
                                  Robi się na tzw “twardym holu” – zsada, ze na pierwszych i ostatnich sankach jedzie dorosły, albo wystarczająco dłuhi sznurek i wtedy nawet przy hamowaniu spokojnie można wyhamować sanki nogami, przecież widać, ze samochód hamuje….krzyczy sie komendę hamujemy i wszyscy buty szlifują:)
                                  Prędkość jest naprawdę mała
                                  Trudno sobie komuś, kto nie brał udziału w takiej zabawie to wyobrazić, moje zapewninianie o bezpieczeństwie nic nie da

                                  ….

                                  podpiszę się

                                  • Zamieszczone przez aoh
                                    nie no

                                    oczywiście
                                    chciał smierci swojego syna
                                    chcial miec córke w bardzo cięzkim stanie w szpitalu

                                    tak

                                    jak łatwo przychodzi ocenianie drugiego człowieka.

                                    wlasnie mialam napisac: czesto probujemy dopisywac jakies glebsze intencje czynom, ktore da sie wytlumaczyc zwykla ludzka glupota

                                    to bylo glupie przez wielkie G i kosztowalo zyie dziecka, jesli nie dwojga
                                    straszne
                                    straszne
                                    straszne

                                    tak samo straszne jak dzieci same w zamknietych samochodach (bo ja tylko ide do sklepu po chleb), dzieci bez fotelikow itp itd

                                    to jest straszny dowod na to, ze rzeczywiscie brakuje wielu osobom zwyklej wyobrazni, ale nie ma w tym zadnych cech zlosliwego myslenia – po prostu glupi czlowiek, ktory nie przemyslal sprawy
                                    przewidywania nie da sie nauczyc, do tego trzeba jakiejs inteligencji przewidywawczej, jakiegos pojecia o mozliwych konsekwencjach

                                    znowu: zeby jezdzic autem, trzeba miec prawo jazdy
                                    dzieci moze miec kazdy

                                    biedne dzieci, biedna rodzina:(

                                    • Straszna tragedia, jeden błąd rodzica a życie umknęło.
                                      Współczuję im ogromnie.

                                      Nistety dla mnie nie jest to bezpiczna zabawa, zresztą ten wypadek wybitnie to pokazał.
                                      Nie przekonywuję mnie argument, ze takie gadanie nie ma sensu,ma bo jestem pewna, że ileś tam rodziców, pewnie mały procent, aLE zawsze,wyciągnie wniosek z tej tragedii.

                                      • Zamieszczone przez ciapa
                                        Robi się na tzw “twardym holu” – zsada, ze na pierwszych i ostatnich sankach jedzie dorosły, albo wystarczająco dłuhi sznurek i wtedy nawet przy hamowaniu spokojnie można wyhamować sanki nogami, przecież widać, ze samochód hamuje….krzyczy sie komendę hamujemy i wszyscy buty szlifują:)
                                        Prędkość jest naprawdę mała
                                        Trudno sobie komuś, kto nie brał udziału w takiej zabawie to wyobrazić, moje zapewninianie o bezpieczeństwie nic nie da

                                        Zjeżdzając z górki na sankach dziecko może się wywrócić uderzyć głową i nawet umrzeć, może wybić zęby, może na nie spaśc doniczka z okna, itd – jak bedziemy tak gdybac, to żylibyśmy w ciagłym napięciu i zagrożeniu.

                                        Jak robią to osoby w miarę odpowiedzialne to nic nikomu się nie dzieje

                                        Jeździmy i robimy takie kuligi od kilku lat nawet minimalnego zagrożenia nie było
                                        Z mniejszym dzieckiem zawsze siedzi dorosły
                                        Młody – 7 lat dopiero w tym roku jeżdzi sam
                                        Jak się nawet sanki wykoleją to jeżeli jest odpowiednia długość sznurka te z tyłu nie wjadą na te wykolejonie a samoochód zdąży bezpiecznie wyhamować

                                        Najlepsze są te plastykowe sanki – tu juz zagrozenia nie ma żadnego, bo w metaowych wiadomo – jest kawał żelaztwa

                                        Zresztą “miastowi” pewnie się tak nie bawią więc i wyobraźnia o zagrożeniu bujniejsza 😉 wioskowi po prostu się tak bawią od zawsze….

                                        Gdyby ten ojciec zrobił to w bezpiecznym miejscu nie byłoby żadnego zagrożenia….

                                        Ciapa jestem “miastowa” jak to określiłaś 😉 Ale pamiętam takie kuligi z dzieciństwa. Ogromną frajdę miałyśmy z siostrą i kuzynką. I obowiązkowo na drodze,gdzie nie było opcji,że coś z przeciwka wyjedzie.

                                        A co do ojca tych dzieci – nie mnie jest oceniać. Ogromnie im współczuję takiej tragedii…

                                        • Zamieszczone przez koleta
                                          Ciapa jestem “miastowa” jak to określiłaś 😉 Ale pamiętam takie kuligi z dzieciństwa. Ogromną frajdę miałyśmy z siostrą i kuzynką. I obowiązkowo na drodze,gdzie nie było opcji,że coś z przeciwka wyjedzie.

                                          No może się niefortunnie wyraziłam z tymi miastowymi
                                          Chdzi mi o to, że na wioskach – przynajmniej u mnie to norma i nie słyszałam, żeby komuś się coś stało. Zreszta ja znowu nie taka wioskowa no ale w dzikie Bieszczady mam blisko.
                                          Jeżdzimy po sprawdzonych terenach, stałych trasach

                                          I kąpiemy się też latem w rzece, bo jeszcze jest czysta – i tez się kiedyś od koleżanki z wawy nasłuchałam jakie to niebezpieczne… A u nas to norma

                                          Inne zycie… nie postrzegamy zagrożenia na kazdym kroku

                                          Tragedia straszna i mam nadzieję, ze zmusi do refleksji tych co powinna

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: noż k…. totalny brak wyobraźni…

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general