O pewnym Domu Dziecka…

Ciężko się to czyta 🙁

13 odpowiedzi na pytanie: O pewnym Domu Dziecka…

bocian201 Dodane ponad rok temu,

Straszne

laurka Dodane ponad rok temu,

z trudem przebrnęłam przez artykuł 🙁
tego się nie da czytać!!!

trafia mnie, bo akurat temat jest nam bardzo bliski.
tyle się trąbi o likwidacji dużych domów dziecka. nowa ustawa, wspieranie rodzicielstwa zastępczego, propagowanie rodzinnych domów dziecka, blablabla…

i co?
nowa ustawa wchodzi na dniach, a jakoś ani zawodowych rodzin zastępczych więcej, ani dużych placówek nikt nie zamyka.

dzwoniliśmy niedawno do pewnego miasta z pytaniem czy moglibyśmy na ich terenie otworzyć rodzinny dom dziecka. możemy napisać pismo do prezydenta miasta, ale nie wiadomo czy prezydent taką potrzebę zauważy, bo miasto ma dwa duże, państwowe domy dziecka :Boje się:

płakać mi się chce nad tym naszym państwem.
czytam „Dom Na Klifie”. myślałam, że mnie książka zrelaksuje, podbuduje, a tu to samo: państwowa placówka z patologią wychowawców i problemy z utworzeniem rodzinnego domu dziecka.

kiedy to się zmieni???

Dodane ponad rok temu,

szczególnie ciężko fragment, gdzie odbiera się dzieci rodzicom tylko i wyłącznie z powodu biedy…

na zasiłek nie ma pieniędzy, ale na utrzymanie takiego dziecka w placówce są:(

ciapa Dodane ponad rok temu,

Nie generalizowałabym
Pracowałam ponad 2 lata w domu dziecka
Wychowawcy byli cudowni
To strasznie trudna praca

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ciapa:Nie generalizowałabym

Dlatego dałam tytuł „o pewnym Domu Dziecka”,
bo jasne jest dla mnie, że pan mówi jedynie o placówce/placówkach które zna,
a nie o wszystkich.

yoko Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aba:

na zasiłek nie ma pieniędzy, ale na utrzymanie takiego dziecka w placówce są:(
kuriozum, prawda?:(

malinka82 Dodane ponad rok temu,

ja pracuję już 7 lat
jestem pr socjalnym

dla mnie takie teksty są tylko jednostronne

malinka82 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez bruni:kuriozum, prawda?:(
na zasiłek są pieniądze
ale nie sztuką jest dać zasiłek ,bo w wielu przypdkach pójdzie na wódkę i kupno nowej komórki czy dvd, sztuką jest znaleźć pieniądze na naukę,szkolenie, itp osób u których w większości przypadków przyczyną wszystkiego jest brak pracy zarobkowej

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez malinka82:na zasiłek są pieniądze
ale nie sztuką jest dać zasiłek ,bo w wielu przypdkach pójdzie na wódkę i kupno nowej komórki czy dvd, sztuką jest znaleźć pieniądze na naukę,szkolenie, itp osób u których w większości przypadków przyczyną wszystkiego jest brak pracy zarobkowej

ależ oczywiście, że to temat rzeka; nie mówimy o rodzinach z [problemem alkoholowym, ale o czystej biedzie

w tym tkwi sedno wszystkiego- praca, by można było wyjść z ubóstwa, a zasiłki celowe- np w formie bonów obiadowych czy wyprawki szkolnej

Wiesz – mi się po prostu w głowie nie mieści, że można odebrać dzieci rodzinie TYLKO biednej – bez problemu przemocy czy alkoholu; skoro są pieniądze by te dzieci utrzymywać w domu dziecka, powinny być pieniądze by istaniała „instytucja” wspomagająca wyjście z biedy czy pomoc niezaradnym rodzicom

Wiem, do wszystkiego potrzebna jest chęć takowej rodziny do współpracy, ale myślę, że widmo odebrania dzieci jest wystarczająca z reguły motywacją

ciapa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Dlatego dałam tytuł „o pewnym Domu Dziecka”,
bo jasne jest dla mnie, że pan mówi jedynie o placówce/placówkach które zna,
a nie o wszystkich.

Ale ludzie mają tendencję do generalizacji
Swojego czasu o moim byłym miejcu pracy było głośno w mediach
Kilku wychowanków twierdziło, że doświadczali przemocy fizycznej i psychicznej, dziennikarze rzucili się na żer, bo to fajny temat, oskarżono niewinnych ludzi i jak wyszło w procesie wychowankowie chcieli zyskać rozgłos i się zabawić
Wychowawcy zostali uniewinnieni smród pozostał
Trzeba brać pod uwagę, ze wychowankowie to często mocno zaburzone osoby

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aba:szczególnie ciężko fragment, gdzie odbiera się dzieci rodzicom tylko i wyłącznie z powodu biedy…

dla mnie najgorszy był tekst, że „za karę” odbiera się dzieciom weekendowe spotkanie z rodziną. to nieludzkie!
Zamieszczone przez ciapa:Nie generalizowałabym
Pracowałam ponad 2 lata w domu dziecka
Wychowawcy byli cudowni
To strasznie trudna praca

zastanawiam się czy taki dom dziecka, w którym pracowałaś to wyjątek, czy jednak ten opisywany w artykule jest niechlubnym wyjątkiem. mam nadzieję, że to drugie.

znamy 2 domy dla dzieci (nawet nie nazywają się „dom dziecka”, tylko właśnie „dom dla dzieci”), w którym zasady są zupełnie inne. wychowawcy mają inny system pracy (5 dni pracy przez 24h/dobę, potem kilka dni wolnego). dzieci wychowywane są przez naukę, pracę i w duchu religijnym. czuć inną atmosferę, ale mimo wszystko są problemy. jednak z tymi problemami wychowawcy próbują sobie radzić. nikt nie karze dzieci poprzez zakaz spotkania z rodzicami! raczej są spotkania z psychologiem, rozmowy, spokojne tłumaczenia.

mogę się jedynie domyślać jak ciężka jest to praca. do tego trzeba mieć powołanie i nie dać się „znieczulić” po kilku latach, bo to jest główny problem placówkowy.

malinka82 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez aba:ależ oczywiście, że to temat rzeka; nie mówimy o rodzinach z [problemem alkoholowym, ale o czystej biedzie

w tym tkwi sedno wszystkiego- praca, by można było wyjść z ubóstwa, a zasiłki celowe- np w formie bonów obiadowych czy wyprawki szkolnej

Wiesz – mi się po prostu w głowie nie mieści, że można odebrać dzieci rodzinie TYLKO biednej – bez problemu przemocy czy alkoholu; skoro są pieniądze by te dzieci utrzymywać w domu dziecka, powinny być pieniądze by istaniała „instytucja” wspomagająca wyjście z biedy czy pomoc niezaradnym rodzicom

Wiem, do wszystkiego potrzebna jest chęć takowej rodziny do współpracy, ale myślę, że widmo odebrania dzieci jest wystarczająca z reguły motywacją
w moim domu dziecka nie ma dzieci zabranych z czystej biedy
zawsze to choroba psychiczna rodziców, alkoholizm lub interwencja z przyczyn alkoholowych
a kazda bieda wynika z tego alkoholu niestety

malinka82 Dodane ponad rok temu,

w moim domu dziecka takich kar się nie stosuje,pdobnie jak przenosin do innych pokoi-dziwne
u nas dzieci zmieniają grupy gdy osiagną wiek do przeniesienia lub przechodza do grupy usamodzielnienia,
pokoje są dzielone na płec, 2 osobowe(z wyjątkiem niemowlaczków)
więc myslę że to tylko wyjątek,pokazywany dom dziecka Andrzeja,

a po drugie powiem że kar w sumie nie stosuje się zadnych,bo nie można

dla mnie to temat rzeka
a artykul uważam za mocno przerysowany, i zapewne Andrzej ma jakies 30 kilka lat,więc 20 lat temu to róznie mogło się dziać

Znasz odpowiedź na pytanie: O pewnym Domu Dziecka…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Ratunku - jak uratować pofarbowaną bluzkę???
Dziewczyny, pomóżcie. Dziecko przyniosło z przedszkola strój w którym ma wystąpić w piątek na uroczystym zakończeniu przedszkola (od września idzie do szkoły). Panie kazały go uprać, odprasować i ewentualnie przyszyć
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
Niewinny szmerek
Witam, czekam na wizytę u specjalisty a dotego czasu pewnie oszaleję więc może któraś mama miała podobne przeżycia...Moja obecnie prawie dwuletnia córcia urodziła się przez planowe cc w 38 tygodniu,
Czytaj dalej