o tym ja Alex przyszedl na swiat…

Cesarke mialam zaplanowana,wiec mialam mnostwo czasu na denerwowanie sie. Najgorzej bylo w nocy tuz przed porankiem kiedy to moj Alex mial sie narodzic.
Grzecznie,rano (6.20) potruptalismy z mezem do szpitala. Tam polozyli mnie do lozka, zrobili mnostwo badan (jz tych ostatnich),podlaczyli by zmierzyc skurcze,podlaczyli rowniez kroplowke z glukoza i kazali cierpliwie czekac. Nie bylo latwo.. wariowalam w duchu… ze szczescia i ze strachu przed operacja. Cisnienie mi skakalo,malo co nie mdlalam… Maz probowal mnie uspokajac,ale niestety nie za bardzo mu to wychodzilo,bo latal co 10 minut do toalety. Mial niezla sraczke….
Czekalismy 2.5 godziny.Wydawalo sie jak 2 miesiace.. Nerwowka..- cos sie nie uda. Czarne wizje.. Moj Boze-to bylo najgorsze przezycie w moim zyciu…-te czekanie.Ruch wskazowek zegara slyszalam w calym moim ciele, jakby ktos walil mlotem.
W calym szpitalu cisza..-tylko w mojej duszy wojna..
Czasami sie zastanawiam, ze lepiej by bylo gdybym nie miala umowionej cc, nie wiedzialabym dokladnie kiedy TO nastapi. Czlowiek jak niewie czegos,ma wtedy mniej czasu na rozmyslanie i dumanie..
… Okolo 9.30 przysza pani anastezjolog. Staszyla juz na smym “dzien dobry” swoim wygladem..-maska,czepek,fartuch.Wypytala mnie wszysto co najwazniejsze,miala mnostwo pytan..-waga,choroby,historia chorob w rodzinie itp. Przegiela kiedy sie zapytala czy mam testament lub swoja tzw.WOLE… Ze niby COOO!!!????! A na cholere to?! Wtedy to dopiero dostalam trzesawy..Jezu myslalam, ze spadne z lozka.Okazalo sie ze tu w Stanach jest taka procedura.. Przed kazda operacja,mozesz zlozyc swoja wole…Ale nie musisz. Nic nie skladalam,bo niby po co.
Pani anastezj.skonczyla wywiad i… posadzili mnie na wozek i wywiezli na sale operacyjna.
Tam nic nie moglam z siebie wydusic,ani slowa.Jedyne co zdobylam z siebie wydobyc to.. “You guys have drugs for me,right??” Oni na to ze zadnych uspokajajacych lekow mi nie moga dac, bo nie chca oslabiac tetna dziecka. Musze sie sama uspokoic…Haaah!! ale numer,juz to widze sama sie mam uspokoic.. Niezly zart.
Kiedy przyszlo do wkluwania sie kregoslup,natkneli sie na problem.Okazalo sie, ze moj kregoslup jest tak pokrecony, ze igla nie mogla sie przecisnac.Wyginali mna,przekrecali,gielam sie jak moglam,wystawialam sie jak moglam z tymi moimi kregami (jak kocur)…i nic.Kazali jeszcze mocniej sie schylic,wiec ryknelam (po raz drugi cos z siebie wydusilam), ze jakby chcieli wiedziec, wciaz mam przed soba wielki brzuchol i ze nie moge!!!!!!! Myslam, ze zgniote mojego synka.
Wkuwali sie w moj kregoslup 3 razy.Raz anastazjolog wkula sie i pchala z calych sil ta igle przez jakies 10 min. Potem zdecydowala, ze sie wkuje po raz 2-gi troche nizej.Znowu nic…-pchala,krecila i sapala jak parowoz.Wyciagnela ta igle i zadzwonila po drugiego lekarza (mezszyzne) bo bedzie chyba mial wiecej sily.Zapomnieli chyba o najwazniejszym…-ze mnie te wkluwanie sie w ta i z powrotem strasznie boli!!
Wpychanie igly wkolko w kregoslup nie nalezy to tych najprzyjemniejszych odczuc na swiecie.Wreszcie przyszedl owy mezszczyzna i (niewiem,moze za pomoca mlotka) wbil sie. Myslalam, ze spadne z tego stolu operacyjnego,kolega mial sile..Za trzecim razem udalo sie..
Wreszcie sie moglam polozyc,po 30 minutach sciskania brzucha..
Popodlaczali mnie do reszty kroplowek i zaczeli wpuszczac znieczulenie. Czulam ze robi mi sie powoli duszno i goraco. Cialo moje dretwialo z sekundy na sekunde.Wciaz czulam nogi i jak dotykaja moj brzuch. Czulam wszystko, oprocz bolu. Moglam podniesc i podkurczyc nogi.
Przyszedl lekarz,przywital sie i zaczal sypac kawalami. Nie bylo mi do smiechu,mimo ze kawaly ponoc byly b.smieszne…
Przyszedl zaraz po nim moj maz,odwalony w faruch,czepek i maske…Usiadl i obok mnie i zaczal sie denerwowac na calego.Widzialam po jego oczach.
Nagle przypomnialo mi sie ze wciaz moge ruszac nogami i ze czuje jak mnie dotykaja po brzuchu..Zwocilam sie z panika do lekarza,by ten powiedzial cos swoim asystentkom, by mi zwiekszyly dawke tego cholernego znieczulenia przed tym jak mnie zacznie ciac…. BO JA CZUJE WSZYSTKO,oby czasami nie zaczal mnie ciac… czuje wciaz ze mnie dotyka..JESZCZE NIE TNIJCIEEEE!!!
A on na to, ze on juz konczy nacinac macice…woooooow!!!!!!!!
Ze cooo????????….- a ja nie czuje nic,czuje jak mi ruszaja brzuch,ale ze skore i miesnie juz przecieli… Nie.. No ladnie.
Lekarz rzucil haslo..: “6 min.do wyciagniecia dziecka”.Wtedy to poczulam jak po udach puscily mi cieple wody plodowe i zaraz po tym jak Alex lezy na moich udach.Odcinali pepowine,jeszcze go n ie widziala,ale juz czulam… Niesamowite.
Mna zatrzeslo. Boze jak szybko..za szybko!Przeciez moj maz przeciez co usiadl, zdazyl powiedziec..-kocham cie..- a ci juz go wyciagaja..
….I wyciagneli mojego Baka… Byla to godzina 10.15 rano.
Byl taki malutki,sliczniutki i krzyczacy jak gwiazda operowa.
We mnie tym razem poscilo,rozkleilam sie na calego. Nerwy poscily,ogarnelo mnie szczescie i poczucie radosci duszy…
Oczyszcili go szybciutko, zwazyli..-3.200 kg, zmierzyli 51 cm. i zabrali na dalsze badania.Dali mi przed tym ucalowac moja iskierke.. Byl taki cieplutki i delikatny.
Mnie zeszyli i zawiezli na godzine na sale rekowalenst.
Grzecznie przelezalam godzine. Czulam sie znakomicie.
Potem przeniesli mnie na sale gdzie spotkalam sie z moim synkiem i gdzie spedzilismy resze 2 dwa dni. Bylam szczesliwa bo dali go od razu w moje ramiona i opieke. Czekalam tylko h. potem juz sie moglam nim cieszyc do bolu..
Jak sie pozniej dowiedzialam,lekarz przyszedl na sale operacyjna na gotowe, zespol dal mu od razu skalpel i z marszu zaczal ciac.Wtedy wkroczyl moj maz. Powiedzial mi pozniej ze (mimo ze tego nie chcial) niechcaly widzial (wchodzac na sale i mijajac stol operacyjny) jak wyciagaja cos z mojego brzucha i klada na bok,na kosc lonowa.. Mowi ze mijajac stol (zamierzac usiacs obok mojej twarzy) widzial moje wnetrznosci.. Przerazil sie.Ale wytrzymal.
Potem jak wyciagneli i polozyli na wadze Alex’a wstal by mu sie przyjzec.Wtedy to,mowi ze widzial ta czesc ktora na poczatku wyciagneli,wkladali z powrotem do brzucha.
Oszczedze wam tu drastycznych opisow,ale maz moj mowi ze nie wygladalo to dobrze.
Ale za to teraz czujemy sie -cala nasza trojka- wspaniale. Mnie wciaz troszke boli szew.Juz mniej,ale wciaz czuje, ze mialam magiel w brzuchu..
Narodziny mojego synka uwazam za najcudowniejsze przezycie w moim zyciu. Szleje z radosci,najego punkcie.Jestem w nim po uszy zakochana.
Ciesze sie ze jestem mama…

Ps. Ale CC jeszcze raz nie chce miec za nic w swiecie..

JEZELI CHCECIE ZOBACZYC MOJEGO SYNKA… NAPISZCIE NA TEN ADRES
[email][email protected] Net[/email] WYSLE KILKA ZDJEC.
MOZ JEST W TRAKCIE ZKLADANIA STRONKI ALEX’A…

Pozdrawiam..

Paloma & uzalezniony od cyca Alex-Cycoman..

8 odpowiedzi na pytanie: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

  1. Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

    Popłakałam się…
    Gratulacje, że to wszystko tak pięknie zniosłac. Boże to kłucie musiało być koszmarne.
    Teraz możesz cieszyć się dzidziusiem. Ale fajnie! Wszystkiego najlepszego całej trójce!
    CCCelinka + Kapcerk 42 tydz.

    • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

      Gratuluję synusia i życzę samych wesołych i szczęśliwych chwil waszej trójce. Bardzo mi się podobało to jak opisłaś swój poród. To chyba najładniejsze opowiadanie o porodzie przez cesarkę jakie tu czytałam (nie ujmując innym forumowiczkom oczywiście).
      Pozdrawiam

      Dominika i Martynka(29.12.2002)

      • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

        …to moje gratulacje,bylas dzielna……
        pozdrawiam Was

        Gosiaz dzidzia(31.07)

        • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

          Paloma, gratulacje! Strasznie szybko Cię ze szpitala wypuścili, jak na cc, fajnie. A z tym testamentem to Cię nieźle nastraszyli…Dzielna byłaś, zwłaszcza z tym wkłuwaniem.
          Mnie też chyba czeka cc, także Twój opis to dla mnie cenne źródło informacji. Mam tylko pytanie- wody płodowe wylatują “dołem” przy cc, tak? Może to naiwne pytanie, ale jakoś tak sobie pomyślałam że może one przez brzuch wyciekają w trakcie cięcia… 😛

          Catty, Misiek i Dzidziuś (25.08.03)

          • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

            Ojoj, jak super, że się wszystko dobrze zakończyło. Jak ja bym usłyszała o tym testamencie, to chyba urodziłabym z miejsca bez żadnego cięcia 🙂 Gratulacje, gratulacje i jeszcze raz gratulacje!!!

            Beata z Małgosią (04.05.03)

            • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

              wielkie gratulacje paloma 🙂

              kiuiczyca – matka z jasiem u boku

              • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

                synus jest sliczny-fajne zdjecia
                pozdrowienia dla was
                Gosia z dzidziusiem (31.07)

                • Re: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

                  Gratulacje, kochana! Niedługo bedziesz mogła przeczytac moj opis – szkoda zę u mnie nie mogło być męża… ja mam chyba lepsze wrazenia z cesarki, ale pewnie to dlatego, ze po ponad 30 godzinach skurczów cc było wybawieniem… i nie wiem, czy do konca byłam swiadomowa decydując sie na to 😛
                  Ale już masz po bólu i po strachu… i wierz mi, lepiej mimo wszystko wiedziec wczesniej…

                  Lea i Mati tańczący z pępowinami (14.03.03)

                  Znasz odpowiedź na pytanie: o tym ja Alex przyszedl na swiat…

                  Dodaj komentarz

                  Mozarella w ciąży

                  Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                  Czytaj dalej →

                  Ile kosztuje żłobek?

                  Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                  Czytaj dalej →

                  Dziewczyny po cc – dreny

                  Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                  Czytaj dalej →

                  Meskie imie miedzynarodowe.

                  Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                  Czytaj dalej →

                  Wielotorbielowatość nerek

                  W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                  Czytaj dalej →

                  Ruchome kolano

                  Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                  Czytaj dalej →
                  Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                  Logo
                  Enable registration in settings - general