Forum: Szkolniaki

Od jakiego momentu – jak sądzicie?

Zastanawiam się, od jakiego wieku można/powinno się cudzemu dziecku zwrócić uwagę,
np. że dokucza twojemu, bez obecności jego rodzica?
Wydawało mi się, że ośmiolatkowi śmiało można zwrócić uwagę,
mam ośmiolatkę w domu i uważam, że jeśli czyjemuś dziecku załazi za skórę
to rodzic ma prawo zwrócić jej uwagę,
ale tez znam rodziców, którzy uważają, że to za małe dzieci.
Jakie jest wasze zdanie?

38 odpowiedzi na pytanie: Od jakiego momentu – jak sądzicie?

beamama Dodane ponad rok temu,

Bez obecności rodzica? Chyba zawsze :Niepewny:
Ja mam często u siebie dzieciaki sąsiadów, bez rodziców oczywiście, różnie się między nimi, a moimi dzieje, sprawiedliwie zwracam uwagę jednym i drugim, fakt, “obcym” dzieciom o wiele delikatniej 🙂 ale jednak.

Natomiast nie cierpię, gdy ktoś zwraca uwagę mojemu dziecku, a ja siedzę obok, no ale wątek nie o tym 😉

Dodane ponad rok temu,

Jak w znaczny sposób dokucza mojemu, to nie patrzę na wiek ani na obecność rodziców tylko zwracam uwagę.

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Natomiast nie cierpię, gdy ktoś zwraca uwagę mojemu dziecku, a ja siedzę obok, no ale wątek nie o tym 😉
O tym tez może być, wszelkie rozważania mile widziane 😉
Chętnie poznam rozmaite opinie w temacie, bo ostatnio trochę się dzieje
i chciałabym znać inne spojrzenia na temat.
Generalnie jestem zwolennikiem niewcinania się w sprawy dzieci,
ale czasem trzeba zainterweniować – w końcu dzieci żyja wśród ludzi 😉

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:Jak w znaczny sposób dokucza mojemu, to nie patrzę na wiek ani na obecność rodziców tylko zwracam uwagę.

Ja nie 🙂
Może dlatego, że samą mnie to potwornie wkurza 😀
Mówię po prostu rodzicowi, żeby zareagował, może nie widział, czy coś 😉

beamama Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:O tym tez może być, wszelkie rozważania mile widziane 😉
Chętnie poznam rozmaite opinie w temacie, bo ostatnio trochę się dzieje
i chciałabym znać inne spojrzenia na temat.
Generalnie jestem zwolennikiem niewcinania się w sprawy dzieci,
ale czasem trzeba zainterweniować – w końcu dzieci żyja wśród ludzi 😉

Generalnie ja też, jasne 🙂
Ale czasem trzeba, bo się może krew polać 😉
Nie bardzo rozumiem, czemu niektórzy Twoi znajomi rodzice uważają 8 latka za małe dziecko na zwracanie mu uwagi, w ogóle nie wiem, czemu wiek miałby tu mieć znaczenie :Hmmm…:
Chodzi Ci o dzieci będące pod Twoją opieką? Czy ogólnie? O szeroki zakres przeróżnych sytacji?

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Generalnie ja też, jasne 🙂
Ale czasem trzeba, bo się może krew polać 😉
Nie bardzo rozumiem, czemu niektórzy Twoi znajomi rodzice uważają 8 latka za małe dziecko na zwracanie mu uwagi, w ogóle nie wiem, czemu wiek miałby tu mieć znaczenie :Hmmm…:
Chodzi Ci o dzieci będące pod Twoją opieką? Czy ogólnie? O szeroki zakres przeróżnych sytacji?

Ta konkretna, po której mama miała pretensje do drugiej mamy, że zwróciła uwagę dziecku nie w jej obecności,
to sytuacja, kiedy dokuczanie ma miejsce w szkole, więc rodziców przy tym oczywiście nie było,
Mama dokuczanego 😉 spotkała dziecko dokuczające i zwróciła mu uwagę, żeby nie dokuczało tamtemu.
Naprawdę byłam zaskoczona zarzutem kierowanym do mamy zwracającej uwagę,
że takie sprawy to tylko przy rodzicu – to nie są już przedszkolaki, to dzieciaki całkiem już ogarnięte…

Jeśli dziecko niemoje jest pod moja opieką uważam, że tu i teraz jestem opiekunem wszystkich opiekowanych i doskonałym świadkiem zwracania uwagi przez siebie 😉 – tu wątpliwości nie mam (ale może ta sytuacja tez nie jest tak oczywista jak mi sie wydaje?) 🙂

wyki Dodane ponad rok temu,

Moja własna sytuacja z wakacji: w gronie 8-9-10 latków Iza została upokorzona ponieważ jednemu chłopcu zachciało się w sposób niedopuszczalny i wredny uświadamiać ją. Dorwałam go sama na drugi dzień – zapytałam o sytuację, powiedziałam co na ten temat myślę i kazałam zaprowadzić się do rodziców gdzie poprosiłam już samego delikwenta o przekazanie przy mnie rodzicom co się wydarzyło na placu zabaw. Dalej zostawiłam sprawę w rękach tatusia który bynajmniej zachwycony nie był synkiem.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez majowamama:Jak w znaczny sposób dokucza mojemu, to nie patrzę na wiek ani na obecność rodziców tylko zwracam uwagę.

Ja, podobnie jak beamama, nie lubię jak ktoś upomina moje dziecko, w mojej obecności.
Zawsze reaguję jak dokuczaja innym(chociaż raczej teraz nie dokuczają), nie chcę aby ktoś próbował “wychowywac” dziecko za mnie.
A jak nie zauważę dokuczania(przeciez tak tez może się zdarzyc), to przeciez mozna do mnie powiedziec.

A co do tematu głownego, jeśli oddaje pod opiekę komus moje dziecko to z wszelkimi tego konsekwencjami, oczywiście że osoba sprawująca piecze może upomniec, ukarac, itd.
Na tej samej zasadzie co w szkole, przedszkolu, itd

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Ja, podobnie jak beamama, nie lubię jak ktoś upomina moje dziecko, w mojej obecności.
Ja kompletnie nie mam nic przeciwko temu,
jak córuś zasłużyła niech zbiera 😉
Zamieszczone przez ulaluki:Zawsze reaguję jak dokuczaja innym(chociaż raczej teraz nie dokuczają), nie chcę aby ktoś próbował “wychowywac” dziecko za mnie.
A jak nie zauważę dokuczania(przeciez tak tez może się zdarzyc), to przeciez mozna do mnie powiedziec.

A co do tematu głownego, jeśli oddaje pod opiekę komus moje dziecko to z wszelkimi tego konsekwencjami, oczywiście że osoba sprawująca piecze może upomniec, ukarac, itd.
Na tej samej zasadzie co w szkole, przedszkolu, itd
Twoje dzieci jeszcze przedszkolne,
przedszkolaków sprawy zawsze załatwiane były z rodzicami,
ale 8 latki to jednak inna bajka już (moim zdaniem).

Ale hipotetycznie – jeśli dziecko dokucza twojemu w szkole (dość boleśnie dla twojego, ono potem przezywa),
to zaczekasz z reakcją aż upolujesz gdzieś rodzica czy jeśli masz dziecko pod ręka to zwrócisz mu uwagę?
Nie mówie o lajtowych dokuczankach od czasu do czasu, takie niech sobie same to załatwiają między sobą,
ale kiedy jest na tyle niemiło, że np. są łzy po powrocie ze szkoły?

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:
Ale hipotetycznie – jeśli dziecko dokucza twojemu w szkole (dość boleśnie dla twojego, ono potem przezywa),
to zaczekasz z reakcją aż upolujesz gdzieś rodzica czy jeśli masz dziecko pod ręka to zwrócisz mu uwagę?
Nie mówie o lajtowych dokuczankach od czasu do czasu, takie niech sobie same to załatwiają między sobą,
ale kiedy jest na tyle niemiło, że np. są łzy po powrocie ze szkoły?

Raczej dorwałabym rodzica, zresztą gdzieś nas przeczulali, aby samemu takich spraw z dzieckiem nie załatwiac. Albo zgłosi wychowawczyni albo rodzicom.
Różni są rodzice, róznie mogą “zaatakowac” inne dziecko, jesli byłoby takie przyzwolenie.
Coś mi świta, ze była wielka awantura, jak rodzic własnie strofował inne dziecko dokuczajcego jego dziecku, nie mogę sobie przypomniec.

P.S. Mam jedno dziecko szkolne:Foch: 🙂

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:P.S. Mam jedno dziecko szkolne:Foch: 🙂
Sorry 😉

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Raczej dorwałabym rodzica, zresztą gdzieś nas przeczulali, aby samemu takich spraw z dzieckiem nie załatwiac. Albo zgłosi wychowawczyni albo rodzicom.
Różni są rodzice, róznie mogą “zaatakowac” inne dziecko, jesli byłoby takie przyzwolenie.
Coś mi świta, ze była wielka awantura, jak rodzic własnie strofował inne dziecko dokuczajcego jego dziecku, nie mogę sobie przypomniec.

W takim razie do kiedy tylko do rodziców/szkoły te uwagi? 8,9,10,15 lat?
Gdzieś musi być granica, kiedy można swoje uwagi przekazać młodemu człowiekowi bezpośrednio… nie można pozwalać (imo), żeby młodzież chowała się za plecami rodziców do dorosłości.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:W takim razie do kiedy tylko do rodziców/szkoły te uwagi? 8,9,10,15 lat?
Gdzieś musi być granica, kiedy można swoje uwagi przekazać młodemu człowiekowi bezpośrednio… nie można pozwalać (imo), żeby młodzież chowała się za plecami rodziców do dorosłości.

Nie wiem Figa, my mamy młodzież do 16 lat.
Rodzice przychodzą do szkoły, nie “wymierzają” sami kar, czy też nei dyscyplinują nieswoich dzieci.(bynajmniej mi nic nie wiadomo)

Wbrew pozorom wiele spraw jednak przez rodziców jest rozwiązywana, niby młodzież a dzieci:)

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Figa:Ta konkretna, po której mama miała pretensje do drugiej mamy, że zwróciła uwagę dziecku nie w jej obecności,
to sytuacja, kiedy dokuczanie ma miejsce w szkole, więc rodziców przy tym oczywiście nie było,
Mama dokuczanego 😉 spotkała dziecko dokuczające i zwróciła mu uwagę, żeby nie dokuczało tamtemu.
Naprawdę byłam zaskoczona zarzutem kierowanym do mamy zwracającej uwagę,
że takie sprawy to tylko przy rodzicu – to nie są już przedszkolaki, to dzieciaki całkiem już ogarnięte…

Jeśli dziecko niemoje jest pod moja opieką uważam, że tu i teraz jestem opiekunem wszystkich opiekowanych i doskonałym świadkiem zwracania uwagi przez siebie 😉 – tu wątpliwości nie mam (ale może ta sytuacja tez nie jest tak oczywista jak mi sie wydaje?) 🙂

Od zawsze chyba jezdze jako opieka..najpierw z przedszkola kuby…Krzysia, potem w szkole z Kuby klasa…teraz z Krzysia.
Bez ceregieli obsztorcowuje i usadzam na ławkach na karne 3 minuty dwóch chłopców którzy np. biegają w klapkach po mokrej podlodze przed wejsciem pod prysznice do szatni.
Tak samo inne mamy. Tak samo obsztorcowuje mojego syna gdy ja zajmuje sie innymi dziećmi.

Jesli w szatni dzieci sie leja a mamy np. rozmawiaja – gdy to widze – usadzamdzieci, zwracam uwage, tak samo robia inne mamy.
Do tej pory nie bylo zadnych pretensji z zadnej strony ze ja czy inna mama zwrocila jakiemus dziecku uwage, obojetnie czy w jej obecnosci czy nie.

mikusiowa Dodane ponad rok temu,

uważam, że mam prawo zwrócić uwagę drugiemu dziecku, które np. dokucza lub bardzo narzuca się mojemu dziecku – niestety – w ubiegłym roku wynikła z tego nieprzyjemna sytuacja u mojego starszego syna w klasie
całej akcji nie chcę opisywać ale rodzic tamtego dziecka poszedł na skargę do wychowawczyni, wychowawczyni upomniała mnie itd. itp
dodam, że najpierw całą historię opowiedziałam właśnie wychowawczyni, ona jednak nic z tym nie zrobiła, więc uważałam, że mam prawo zwrócić uwagę tamtemu chłopcu
w tym roku sytuacja wraca – tym razem zwróciłam uwagę mamie chłopca – na drugi dzień rano dowiaduję się, że tata chłopca czyli mąż tej pani – był już na skardze u pani wychowawczyni – normalnie gorzej jak w przedszkolu…

Dodane ponad rok temu,

Acha. Ten wiek mnie trochę zmylil. Ją pisałam o sytuacji gdzie np dziecko sypie piachem na moje w piaskownicy. Wówczas nie dochodzę co się dzieje z mamusią tylko zwracam uwagę tu i teraz. Skoro mamusią nie zareagowała przede mną.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Mikusiowa:uważam, że mam prawo zwrócić uwagę drugiemu dziecku, które np. dokucza lub bardzo narzuca się mojemu dziecku – niestety – w ubiegłym roku wynikła z tego nieprzyjemna sytuacja u mojego starszego syna w klasie
całej akcji nie chcę opisywać ale rodzic tamtego dziecka poszedł na skargę do wychowawczyni, wychowawczyni upomniała mnie itd. itp
dodam, że najpierw całą historię opowiedziałam właśnie wychowawczyni, ona jednak nic z tym nie zrobiła, więc uważałam, że mam prawo zwrócić uwagę tamtemu chłopcu
w tym roku sytuacja wraca – tym razem zwróciłam uwagę mamie chłopca – na drugi dzień rano dowiaduję się, że tata chłopca czyli mąż tej pani – był już na skardze u pani wychowawczyni – normalnie gorzej jak w przedszkolu...
]

:Boje się:

Boze jakby u nas tacy wrażliwcy byli to trzeba by bylo dowolywac kazda wycieczke (no chyba ze bylaby 100% frekwencja rodziców do opieki :Śmiech:) i odwołać zajęcia na basenie….
Ale macie jazdy – wspolczuję!

ciapa Dodane ponad rok temu,

Uważam, ze wiek nie jest jakąś szczególną przeszkodą

Tyle, że jak się zastanowię to zwrócenie uwagi zwróceniu uwagi nie równe

Ja jak to robię, to w sposób delikatny, chociaż staram się nie wcinać, do pewnej granicy
Kiedyś jakiś rodzić zwrócił mojemu dziecku uwagę w taki sposób, ze młody się rozryczał, a chodziło o głupotę – to mnie nerw złapał – ale nie jestem jakoś przewrażliwiona

Kwestia wrażliwości dziecka, wrażliwości rodzica dziecka i osoby, która zwraca uwagę – za dużo zmiennych aby odpowiedzieć jednoznacznie

chilli Dodane ponad rok temu,

wiktoria ma ulubiona kolezanke starsza i nieco niesforna ze tak oglednie ujme.
A rodzicow owa kolezanka ma srednio poradnych. klikanascie razy czekalam na ich reakcje, niedoczekalam sie to wzeilam sprawy w swoje rece. (przy przyzwoleniu rodzicow jak sie pozniej okazalo) i dzieciak z jednej strony mowi ze mnie nie lubi, z drugiej mnie jednej slucha jak zloto..

madzia-1409 Dodane ponad rok temu,

Zwracam dziecku uwagę, wiek nie ma znaczenia.
Nie ma co odkładać tego na później, chyba, że jest to coś o czym powinno się porozmawiać z rodzicami – jakaś poważniejsza rozruba np.

A z innej beczki.
Czy zwracacie uwagę dzieciom obcym jak robią “coś” innemu dziecku też obcemu?

kodo Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Madzia’1409:Zwracam dziecku uwagę, wiek nie ma znaczenia.
Nie ma co odkładać tego na później, chyba, że jest to coś o czym powinno się porozmawiać z rodzicami – jakaś poważniejsza rozruba np.

A z innej beczki.
Czy zwracacie uwagę dzieciom obcym jak robią “coś” innemu dziecku też obcemu?

Tak, zwracam.

kodo Dodane ponad rok temu,

Ostatnio miałam taką sytuację:
przychodzę po K. na boisko szkolne, gdzie są ze świetlicą i widzę, że kolega obsypuje go skoszoną trawą. Zwracam uwagę koledze, że nie wolno tego robić, a dodatkowo, ze mój syn ma uczulenie na trawę. Pani z innej grupy (ich pani akurat poszła z jakimś dzieckiem do toalety) nie reaguje. Na słowa: nie wolno, ten chłopiec odpowiada: wolno!
Po jakimś czasie przekazałam te informacje jego mamie, która odpowiedziała, że on czasami tak mówi.
Jak dla mnie, średnio dobrze zareagowała na to, co mówię i czego byłam świadkiem.

Zwróciła mi uwagę, że mój syn uderzył go klockiem i nie chciała uwierzyć, że to jej syn pierwszy rzucił, a mój odrzucił. Chłopiec ten wypiera się, że coś zrobił i od razu płacze i rodzice mu wierzą, że jest taką sierotką, którą wykorzystują inni.
Mój syn jeszcze nigdy nikogo nie zaczepił, ale oddaje, a że jest duży i silny, to niestety boli.
Mówię mu, żeby najpierw głośno powiedział: “Nie rób tak, to mnie boli”, “Nie rzucaj we mnie klockami”, ” nie zaczepiaj mnie”.
Nie musi od razu skarżyć pani, że :”On mnie bije”, a taka informacja jak wyżej powinna zaalarmować panią

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:wiktoria ma ulubiona kolezanke starsza i nieco niesforna ze tak oglednie ujme.
A rodzicow owa kolezanka ma srednio poradnych. klikanascie razy czekalam na ich reakcje, niedoczekalam sie to wzeilam sprawy w swoje rece. (przy przyzwoleniu rodzicow jak sie pozniej okazalo) i dzieciak z jednej strony mowi ze mnie nie lubi, z drugiej mnie jednej slucha jak zloto..

obiecałaś, że jej taniec z gwiazdami zaserwujesz? 😉

raz jedyny w pierwszej klasie widząc, jak kolega bije workiem w szatni mego K. obiecałam, że jak jeszcze raz zobaczę, to nogi z tyłka powyrywam; dzieć ma spokój do tej pory :Fiu fiu: a tamten mnie omija ze spuszczonym wzorkiem :Fiu fiu:

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewkam:

raz jedyny w pierwszej klasie widząc, jak kolega bije workiem w szatni mego K. obiecałam, że jak jeszcze raz zobaczę, to nogi z tyłka powyrywam; dzieć ma spokój do tej pory :Fiu fiu: a tamten mnie omija ze spuszczonym wzorkiem :Fiu fiu:

Ty się nie liczysz, bo jesteś kwoka:);)(w pozytywnym sensie oczywiście:Buziaki:)

doki Dodane ponad rok temu,

Jak sprawa jest “lajtowa” sama zwracam uwagę, jeśli poważna, rozmawiam z rodzicem.
Powazna sprawe mialam raz, wkurzylam sie niemilosiernie na smarkacza.
Marta zaniosla do przedszkola samochodzik (kupiony przeze mnie dawno temu, wysluzony, bardzo lubiany przez moje dzieci). Kolega z grupy zauwazyl, powiedzial ze taki sam zostawil w przedszkolu 2 lata wczesniej, zginal mu i ze Marta to zlodziejka bo wyszlo na to, ze to ona mu zabrala. Samochod delikwent zabral do domu jako swoj a moje dziecko zostalo nazwane zlodziejka. Myslalam, ze wybuchne taka bylam wnerwiona.
Z matka gadalam.

corel Dodane ponad rok temu,

Moim zdaniem ośmiolatkowi można bez oporów grzecznie zwrócić uwagę.

vieshack Dodane ponad rok temu,

Ja zwykle nie wtrącam się, daję młodej wykazać się w samodzielnym załatwianiu swoich spraw. Nawet jeśli przezywa po szkole podpowiadamy co może z sytuacja zrobić i zostawiam to jej.

Aczkolwiek myślę, że gdyby zaszła potrzeba to bez krygowania się zwróciłabym drugiemu dziecku uwagę. Tak samo nie przeszkadza mi gdy ktoś zwróci uwagę mojemu – jeśli się należy to niech zbiera.

Nie widzę w tym żadnego problemu.

telimena Dodane ponad rok temu,

Jesli sytuacja dzieje sie tu i teraz uważam że należy zwrócić uwagę. Jesli dziecko samo – jemu, jesli z rodzicem – rodzidzicowi.

Jesli natomiast dziecko wróciło do domu i w domu opowiedziało co mu kolega zrobił w szkole to nie “łapie” dziecka na korytarzu i nie zwracam mu uwagi że dzień wcześniej czy 2 zachowało sie źle tylko zwracam sie do wychowawcy lub rodzica jesli sytuacja jest na tyle poważna ze dziecko nie da sobie z nią rady samo.

natinka Dodane ponad rok temu,

Zawsze zwracam, chyba ze rodzic jest pobliski
I sam zwraca uwagę swemu dziecku …

natinka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Madzia’1409:
A z innej beczki.
Czy zwracacie uwagę dzieciom obcym jak robią “coś” innemu dziecku też obcemu?

Tak

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ulaluki:Ty się nie liczysz, bo jesteś kwoka:);)(w pozytywnym sensie oczywiście:Buziaki:)
coś w tym jest :Wstyd:

gacka Dodane ponad rok temu,

Ja właśnie mam ten sam dylemat – w Julki klasie jest jeden taki chłopiec, który nie może znieść, że Jula dużo wie i przez to zaczął jej dokuczać – w zasadzie ciągnie się to od zerówki, ale nie interweniowałam, bo miałam wrażenie, że Julka nic sobie z tego nie robi. W zasadzie teraz też mówi o tym tak jakby normalnie, nie widzę, by jakoś mocno to na nią wpływało, choć nie wiem jaki może to mieć skutek w przyszłości. No i zaczęłam się zastanawiać co mam zrobić – pogadać z chłopcem czy uderzyć do rodziców? Mnie przy tym nie ma, sytuacje dzieją się w trakcie zajęć szkolnych, Jula opowiada o tym po powrocie do domu i mam zagadkę. Kusi mnie zwrócenie uwagi dziecku, ale obawiam się, że może to przynieść odwrotny skutek i zaczną się jeszcze większe docinki. Z drugiej strony nie wiem jak zagadać rodziców bez obecności dzieci, bo będą moje agrumenty przeciwko argumentom drugiej strony. A może zebrać całą ekpię i pogadać? Nie znam rodziców chłopca, widuję ich tylko przy okazji odprowadzania czy odbioru dzieci, jesteśmy na etapie “dzień dobry” i tyle.
Wiem od wychowawczyni z zerówki, że chłopiec jest dość specyficzny – mądry, dużo wie, ale pojawił się problem wychowawczy w momencie jak w rodzinie pojawiła się siostra. W zerówce wpadał w histerię jak pani mówiła o lalkach, o dziewczęcych zabawach – był nie do opanowania. Z Julki relacji wiem, że to typ przywódcy, wszystkimi chce rządzić, ustawia kumpli, patrzy w oczy, uśmiecha się, a za plecami kombinuje.
No i nie wiem co zrobić? :Hmmm…:Zamieszczone przez Figa:Ja kompletnie nie mam nic przeciwko temu,
jak córuś zasłużyła niech zbiera 😉

Twoje dzieci jeszcze przedszkolne,
przedszkolaków sprawy zawsze załatwiane były z rodzicami,
ale 8 latki to jednak inna bajka już (moim zdaniem).

Ale hipotetycznie – jeśli dziecko dokucza twojemu w szkole (dość boleśnie dla twojego, ono potem przezywa),
to zaczekasz z reakcją aż upolujesz gdzieś rodzica czy jeśli masz dziecko pod ręka to zwrócisz mu uwagę?
Nie mówie o lajtowych dokuczankach od czasu do czasu, takie niech sobie same to załatwiają między sobą,
ale kiedy jest na tyle niemiło, że np. są łzy po powrocie ze szkoły?

makaki4 Dodane ponad rok temu,

Zwróciłabym uwagę jak najbardziej, nie pozwoliłabym aby ktoś atakował moje dziecko. Jak coś się dzieje na moich oczach reaguję od razu. Jak jestem o czymś informowana – najpierw do rodziców.

Ale jest różnica między zwróceniem uwagi a atakiem.

Sytuacja:

idziesz ulicą i słyszysz straszne krzyki kobiety i płaczące “dziecko”, starające się dojść do głosu. Idziesz dalej? Czy reagujesz?
Widzisz z daleka, że kobieta tarmosi za rękaw dzieciaka, słyszysz, że dziecko mówi per Pani…
Ja podeszłam… powiedziałam, żeby tak nie krzyczała, że to dziecko, że jest bez rodzica i z boku wygląda, że to Kobieta atakuje. Usłyszałam, że to nie moja sprawa. Nie odeszłam tylko prosiłam obie żeby się uspokoiły, że tak nic nie załatwią, że rozmowa powinna być przy opiekunie. Jak się dowiedziałam, że chodzi o “dręczenie” przez ową dziewczynę córki Pani krzyczącej, powiedziałam, że ja nie mówię, że ona nie ma racji, że sama jestem matką i też bym nie pozwoliła krzywdzić swojego dziecka ale z boku to wyglądało, że agresorem jest kobieta. Pani mówiła, że z rodzicami nie da się rozmawiać, że to tacy i owacy i że dzieci są puszczone samopas. W między czasie pojawiła się mama dziewczynki i odeszłam. Spieszyłam się po swoje własne dziecko.
Nie wyobrażam sobie przejść obok widząc scenkę jak wyżej. Z boku to wyglądało inaczej a ja nie potrafię tak po prostu przejść obok drącej się kobiety, w dodatku na nie swoje dziecko. Przecież sytuacja mogła być zupełnie inna. Rozumiem, że ona tylko broniła swojego dziecka i dlatego od tamtej pory wypatruję owej Pani. Nie daje mi to spokoju. Mam dla niej spisane info, jak i gdzie zgłaszać takie zachowania, skoro rodzice dziewczynki nie reagują. Jest z tym trochę zachodu ale warto.
Ja wiem, rozumiem, że broniąc córki nie myślała jak to wygląda, możliwe, że też bym tak reagowała – ale “bez rękoczynów”.
Zapewniam, że z boku sytuacja wyglądała jakby to ona znęcała sie nad dzieckiem, krzyki na pół osiedla i jeszcze to szarpanie… :(.

Agresja w szkole – temat rzeka ale trzeba z nią walczyć i wiem, że dzieci same sobie z nią nie poradzą. Sercem jestem po stronie tej Pani ale imo trzeba to załatwiać “troche inaczej”. Nie dałabym napadać na swoje dzieci, rozmawiałabym z rodzicami, z dzieciakiem, postraszyłabym zapewne (jak Ewkam, widząc sytuację jak u niej – też od razu bym reagowała nie czekając na rodziców etc. bo to jest syt. bodziec – reakcja), wychowawca, pedagog, dyrekcja i dalej…
jeśli szkoła nie interweniuje (pomimo zgłoszenia) należy zawiadomić kuratorium, potem sąd rodzinny, policję.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez makaki4:

Agresja w szkole – temat rzeka ale trzeba z nią walczyć i wiem, że dzieci same sobie z nią nie poradzą. Sercem jestem po stronie tej Pani ale imo trzeba to załatwiać “troche inaczej”. Nie dałabym napadać na swoje dzieci, rozmawiałabym z rodzicami, z dzieciakiem, postraszyłabym zapewne (jak Ewkam, widząc sytuację jak u niej – też od razu bym reagowała nie czekając na rodziców etc. bo to jest syt. bodziec – reakcja), wychowawca, pedagog, dyrekcja i dalej…
jeśli szkoła nie interweniuje (pomimo zgłoszenia) należy zawiadomić kuratorium, potem sąd rodzinny, policję.
dodatkowym bodźcem dla ewkim było przekonanie, że ewentualną reakcję rodzica dziecko ma głęboko w poważaniu;
niejedno już w wykonaniu układu rodzic-syn widziałam

makaki4 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ewkam:dodatkowym bodźcem dla ewkim było przekonanie, że ewentualną reakcję rodzica dziecko ma głęboko w poważaniu;
niejedno już w wykonaniu układu rodzic-syn widziałam

makaki4 to rozumie:)

yoko Dodane ponad rok temu,

[QUOTE]
idziesz ulicą i słyszysz straszne krzyki kobiety i płaczące “dziecko”, starające się dojść do głosu. Idziesz dalej? Czy reagujesz?
Widzisz z daleka, że kobieta tarmosi za rękaw dzieciaka, słyszysz, że dziecko mówi per Pani…
Ja podeszłam… powiedziałam, żeby tak nie krzyczała, że to dziecko, że jest bez rodzica i z boku wygląda, że to Kobieta atakuje. Usłyszałam, że to nie moja sprawa. Nie odeszłam tylko prosiłam obie żeby się uspokoiły, że tak nic nie załatwią, że rozmowa powinna być przy opiekunie. [/QUOTE]
podeszłabym i zareagowała podobnie

[QUOTE]Pani mówiła, że z rodzicami nie da się rozmawiać, że to tacy i owacy i że dzieci są puszczone samopas. [/QUOTE]
‘bardzo mądre i dojrzałe’ zachowanie przy dziecku. szkoda słów.

[QUOTE]
Zapewniam, że z boku sytuacja wyglądała jakby to ona znęcała sie nad dzieckiem, krzyki na pół osiedla i jeszcze to szarpanie… :(.[/QUOTE]

zgroza, ja bym zadzwoniła na policję, że jakaś chora baba znęca się psychicznie (drze się) i fizycznie (szapie) jakieś, nie swoje dziecko na ulicy.

[QUOTE]trzeba to załatwiać “troche inaczej”.[/QUOTE]
no, trochę…

Gdyby ktoś tak napadł na ulicy na moje dziecko, to zgłosiłabym to na policję.

ulaluki Dodane ponad rok temu,

Dlatego uważam, że nie powinno się samemu karcić czyjegoś dziecka, różni są rodzice, różne mają metody.
Z drugiej strony nie wiem jak bym się zachowała(czy nie upomniałabym dziecka), gdy wszystkie metody, działania nie odniosłyby skutku.

vieta Dodane ponad rok temu,

Ja wlasciwie nie wiem jak reagowac..
Moja cora wczoraj poplakala sie, bo pewna dziewczynka na ang. obgadywala ja i mowila o niej zle. Chodza w trzy na ang i mysle, ze to zapewne jakas zazdrosc i dokuczanie. Powiedzialam corce zeby jej pwoidziala, ze nie zyczy sobie zeby jej dokuczala i zle o niej mowila.
Jednak w sumie zastanawiam sie czy dobrze zrobilam..

Znasz odpowiedź na pytanie: Od jakiego momentu – jak sądzicie??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Polecam
ŻŁOBEK/KLUB MALUCHA - BIELANY, ŻOLIBORZ, ŁOMIANKI, MŁOCINY
Mieszkamy w Łomiankach, od stycznia chcemy posłać naszego rocznego synka do żłobka/klubu malucha? Jakie placówki polecacie, a jakie zdecydowanie odradzacie i dlaczego?
Czytaj dalej