opieka nad dzieckiem po porodzie

Jestem zupełnie zielona w temacie, jak wygląda pobyt mamy z dzieckiem w szpitalu po porodzie. Rozumiem, że trzeba się zająć dzieckiem, ale co dokładnie się pod tym kryje? Wiem, że położne pomagają, jak się poprosi, ale czy cały czas trzeba się nim zajmować czy tylko np. przez parę godzin a później robi to połozna? Jak to wygląda z kąpaniem, przebieraniem i przewijaniem? I czy to tak np od pierwszej chwili czy później? Może to są naiwne pytania, ale naprawdę nie mam pojęcia, jak to wygląda. Do tego ogarnia mnie przerażenie czy sobie poradzę, a to ma być przecież dopiero początek.

Ania

25 odpowiedzi na pytanie: opieka nad dzieckiem po porodzie

marta-g Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Nie martw się, poradzisz sobie. Dla pocieszenia powiem, że dzidzia na początku prawie cały czas śpi. Położne są na każde zawołanie. Kąpią, przewijają (jeśli mama nie może tego robić). I gdyby nie to, że trzeba się trochę ruszać, spacerować, to możnaby spędzić ten czas z dzidzią w łóżku i wstawać tylko na przewijanie czy własne zabiegi higieniczne. Nie martw się, jest naprawdę super! Ja też się trochę obawiałam, ale przeszło gdy tylko mała wylądowała na moim brzuchu. Potem to wszystko jakoś tak samo się robi. Po prostu wie się co i kiedy. A położne naprawdę we wszystkim Ci pomogą.

Marta i Lenka 15.01.2004

lea Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Ja przed porodem nigdy nie trzymałam dziecka na rękach.. tzn. w ogóle niemowlęcia…
Nie chodziłam do szkoły rodzenia…
I byłam po cesarce…
I wiesz co – nie miałam z dzieckiem żadnego problemu – jasne, przewijałam wolniej niż położna, ale to prada – dziecko głównie śpi, a położne pomagają, one kąpią dziecko, pomogą podetrzeć pupę (niektóre kupki tuż po narodzinach są katastrofalne). Nie martw się!

ani-ani Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

U mnie pierwszą dobę (niecałą) Izą zajmowsły siępołożne. Ale dlatego ż miałam cc i przez kilka godzin wcale nie wstawalam z łózka. Po uruchomieniu dzidzi 24 godz ze mną. No i oczywiście prócz kąpieli tylko ja się zajmowłam małą. No raz jedna położna (bardzo miła) nakarmiła Izę w nocy (dała mi pospać troszkę).
Tak więc przygotuj się na pełną opiekę nad maluszkiem. Tak jak w domciu 🙂

Ania i Izunia (21 m-cy)+lutowa PEREŁKA

mika17 Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Niestety ja pobytu w szpitalu nie wspominam tak miło. Miałam cc (wieczorem) a od rana musiałam się niunią zajmować. Oczywiście chciałam, ale byłam potwornie obolała i dodatkowo miałam okropne łóżko (z dołem w środku – takie wysiedziane, w które się zapadałam). Nie mogłam po prostu z niego wstać. Położne i owszem na początku mi pomagały, ale jak dziecko zaczynało płakać, ona zdążyła przyjść a ja nadal gramoliłam się z łóżka (naprawdę ból miałam potworny, że wstawałam z łzami w oczach) to tak się na mnie popatrzyła jakbym była wyrodną matką. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie miałam pokarmu i położne musiały ją dokarmiać. Wtedy już całkiem byłam zdołowana. Położne przychodziły jakby robiły łaskę, a że miały gabinet obok mnie słyszałam ich krytyczne komentarze na mój temat. Ja naprawdę robiłam co mogłam. Przystawiałam do piersi i mała ssała ale ileż mogła ssać, jak nic w piersi nie było. Przychodziła położna i bez słowa zabierała ją ze sobą. Potem nawet przestały mi mówić ile dają jej jeść i ile razy zrobiła przy nich kupkę (zauważyłam, że to specjalnie, bo następnego dnia lekarka na obchodzie zawsze o to pytała, a ja nie umiałam odpowiedzieć – a one milczały. Przewijałam, kąpałam i przystawiałam do piersi a po cichu sobie popłakiwałam. Czy te położne nie wiedzą nic o depresji poporodowej????? Miały pomagać, a nie dołować. Myślę, że jeżeli poleżałabym tam jeszcze kilka dni na pewno bym się jej nabawiła. Po wyjściu do domu wszystko zaczęło się układać. Od razu pojawił się pokarm (myślę, że stres i zdenerwowanie przynajmniej trochę przyczynił się do jego braku w szpitalu), Mała przestała płakać, zaczęła jeść a mi wrócił dobry humor i entuzjazm, bo w szpitalu sama zaczęłam wierzyć, że jestem złą matką.
Przepraszam że się rozpisałam, ale musiałam się gdzieś wyżalić.

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

hmmm… przecztałam odpowiedzi i doszłam do wniosku że newiele z nich wnika.

1. dziecko mieszka sobie w takiej plastikowej “wanience”- ubrane w swoje ciuszki, owiniete swoim rożkiem czy kocykiem.
2. Stoi sobie w Waszej sali najpewniej postawisz sobie koło łóżka, żeby mieć pod ręka.
3. W sali bedziesz miała miejsce do przewijania z niezbędnymi kosmetykami, w niektórych szpitalach nawet pieluchy jednorazowe są w dowolnych ilościach.
4. Jeżeli nie umiesz sie opiekować, przewijać, kąpać itd. nie przeujmuj sie bo polożna przyjdzie, pokaże – przewinie z Tobą, pokaże jak dbać o części intymne itd. NIE WSTYDZ SIE PYTAC. Bo jak sie nie dowiesz w szpitalu to bedziesz forum zasypywac…
5. Po dwóch dniach bedziesz wiedziec wszystko.
6. NIe bój sie pytać o przystawianie, karmienie, bo jak tego nie opanujecie w szpitalu to potem bedzie tylko gorzej.
7. Nie bron sie przed dokarmieniem w drugiej dobie – jest z reguły ciezka i dla matki i dla dziecka.

Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania pisz.
Pozdrawiam.


madzia i

lea Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Oj, jak bardzo Cie w pewnym sensie rozumiem… Byłam po cc i bardzo przeziebiona (dostawałam zastrzyki, a kaszel rozrywał mi brzuch – tzn. ja tak to czułam), poza tym wazylam prawie 90 kilo… I nieźle mi szło, naprawde, ale własnie ŁÓŻKO było moją szpitalną katorgą. Miałam łóżko bardzo wysokie, nie moglam na nie dobrze usiąść, było na kółkach z zepsutą blokada i jeździło! Kiedy wiec próbowałam sie na nim przesunąć, cała obolała, albo wstać, ono jeździło… to było straszne, do tego było twarde jak skała. Kiedy sie poskarzyłam, powiedziano mi, ze to jest swietne łóżko ortopedyczne! A ja tu jeszcze wybrzydzam… rany, dzięki wielkie, czemu jako jedyna mialam to cudowne łoże ortopedyczne (chyba raczej madejowe). Laska obok po cc miala mięciutkie niskie łózko. A ja, 161 cm wzrostu, musiałam sie wdrapytwac, a gdy siedzialam, sięgałam do ziemi tylko palcami… jak tu wstawac, siadac na łózko po operacji, kiedy sie nie siega ziemi? To był dramat… przez to zmieniłam sale i wyszłam na taką, co nie chce byc z kims w pokoju i biadoli o łózkach… a ja sie naprawde dzielnie trzymałam i wszystko byłoby do zniesienia, ale to łóżko nie… i bolało mnie to, ze nikt mnie nie rozumie, niby dano mi zmienic pokoj, ale widziałam te usmieszki… ech

Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Miałam cesarkę, wstałam ok. 17 godzin po niej, wzięłam prysznic (mąż mi pomógł), położna pokazała mi jak się przewija dziecko i od tej pory sama zajmowałam się małą z małym wyjątkiem – kąpielą. Czyli położne brały dziecko na 15 minut wieczorem. Czasem było to dla mnie uciążliwe bo muszę przyznać, że moja Ulka od początku była wymagająca, inne dzieci prawie cały czas spały a ona już w drugiej dobie spać nie chciała i uspokajała się jak z nią chodziłam. Spała ze mną w łóżku, 24h przy piersi i gdybym nie oszukiwała jej smoczkiem to nie miałabym kiedy z toalety korzystać.

Ola i Ula (24.03.2004)

lilianka Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Ja również byłam przerażona, bo nigdy w życiu nie miałam do czynienia z noworodkiem. Jak się przebiera, karmi, kąpie wiedziałam tylko teoretycznie.
U nas w szpitalu wyglądało to tak:
W pierwszej dobie nie byłam w stanie podnieść się z łóżka (hiperanemia, byłam bardzo słaba) więc wszystko przy maluszku robiły pielęgniarki. Do piersi przystawić dziecko pomogła mi pielęgniarka, bo ja nie wiedziałam jak to się robi… Ale sama musiałam ją o to poprosić. Z resztą przy przystawianiu do piersi pomagały mi wiele razy, bo mały nie umiał ssać. W drugiej dobie nauczyłam się zmieniac pielszkę, tu o pomoc poprosiłam jedną z pacjentek. W trzeciej dobie próbowałam sama ubrać mluszka ale udało mi się załozyć jeden rekawek kaftanika….przy drugim się poddałam. Skończyć musiała za mnie pielęgniarka. W czwartej dobie umiałam juz wszystko oprócz kąpieli, to w szpitalu robiły tylko pielęgniarki.
Generalnie……..w szpitalu maluszkiem zajmuje sięprzez całą dobę mamusia (jesli chodzi o kąpiel z reguły jednak robią to pielęgniarki). Jeśli się czegoś nie umie lub nie czuje się na siłach, trzeba pytać i nie wstydzić się prosić o pomoc. Pielegniarki z reguły z chęcia pomagają i udzielają niezbednych rad. Pytaj, pytaj i jeszcze raz pytaj…… A na pewno sobie poradzisz. Nie bój się, to wcale nie jest takie trudne

Pozdrawiam

Lilianka i synek Mikołaj 19.06.2004

kingusia Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Wiecie co tak sobie mysle, ze to jest godne podziwu, ze po cesarce mozna wstac nie zwazajac na bol i opiekowac sie dzidziusiem. Nie wiem jak ja bym to zniosla. Mam nadzieje, ze porod odbede naturalna droga, chociaz nigdy nic nie wiadomo. Pamietam jak po operacji wyrosta sie czulam. Myslalam, ze wszystko mi sie rozrywa i ciezko bylo mi wstac z chirurgicnego loza. Moj szef po operacji mierzy zaledwie 3 cm, a panikowalam jakby mi rozcieli caly brzuch. Mam nadzieje, ze w razie czego maluszek zmobilizuje mnie do dzialania.
Pozdrawiam i podziwiam
Kinga & Gabi (24.08.2004)

gusia2004 Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Ja rodziłam naturalnie. Dwa dni nie byłam w stanie wstać z łóżka bo mdlałam zaraz po podniesieniu głowy. W związku z tym że rodziłam naturalnie (o godz. 3.15 w nocy) położna o 6.00 przyszła do pokoju i powiedziała: wstajemy… nie wstałam tylko po podniesieniu się do pozycji siedzącej zemdlałam. Tak trwało 2 dni Po czym lekarze zdecydowali się zrobić mi badanie krwi. Okazało się, że mam tragicznie niską hemoglobinę i muszę mieć transfuzję.
Piszę tak bo też panicznie bałam się cesarki a nie spodziewałam się, że poród naturalny może tak bardzo wykończyć.
PrZez poierwsze dni położne zajmowały się dzidziusiem – fakt, prawie cały czas śpi. Dodam, że niestety tylko dzidziusiem. Same nie były w stanie (albo nie chciały ale raczej myślę, że nie dałymy rady – w końcu tważyłam skromne 80 kilo) mnie podnieść z łóżka i zawieść pod prysznic czy do WC. Niestety położne przewidziane są wyłącznie do opieki nad dzieckiem nie nad mamą. Przychodziły, przewijały, kąpały przystawiały dziecko do piersi. Nie muszę chyba dodawać jak bardzo byłam wykończona karmieniem co 2 godziny skoro nie byłam w stanie podnieść głowy do pionu…
Dzisiaj wiem, że bardziej od wynajętej położnej do porodu była mi w tych dniach potrzebna wynajęta osoba do opieki non stop nad dzieckiem i nade mną. Przy następnym dziecku tak zrobię i jeśli masz taką możliwość – skorzystaj.

Dodam, że jeszcze pierwszego dnia – kiedy wszystko niby ze mną było ok (lekarz przyjmujący poród wpisał: utrata krwi w normie 🙂 przyszła odwiedzić mnie prawie cała rodzina 🙂
Niestety non stop ktoś z rodziny mógł u mnie być dopiero od 2 dnia kiedy pobrali urlopy – co przy troskliwej opiece szpitalnej okazało się konieczne.
Leżałam po porodzie 9 dni.
Pozdrawiam serdecznie,

Też musiałam się gdzieś wyżalić 🙂

GUSIA2004 + Oskar (16.06.2004)

wera27 Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Pozwolę się wtrącić do dyskusji i zadać pytanie. U nas w szpitalu, ponoć mozna sie zdecydować, czy chce sie przebywac na sali z dzidziusiem, czy tak jak dawniej, dziecko będzie przynoszone do karmienia, a reszta beda
zajmowały sie połozne. Są do tego celu przeznaczone 2 odrębne sale. Doradźcie mi, skoro macie juz doswiadczenie w tej kwestii, gdybyście miały wybór to jak byście zadecydowały. Trochę tez sie tego obawiam, jak sie będę czuła po wszystkim i potem jak się zdecyduje na salę z dzidziusiem, to może będą się na mnie złościły, ze sama chciałam i bedą sie wkurzały, tak jak to opisujecie. Swoją droga to naprawdę przykre, ze te połozne potrafia byc takie niemiłe.
Pozdrawiam
Weronika + Joasia (14.07.04)

daga-j23 Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

A u mnie w szpitalu było tak:
Po porodzie leżałam jeszcze 2 godziny, w tym czasie dziecko się grzało, potem przewieźli mnie na salę poporodową czyli już z innymi pacjentkami i też miałam leżeć 2 godziny, ale powiedzieli, że zaraz przyniosą dzidziusia. Przestraszylam się, jak go wezmę, kiedy muszę leżeć, zresztą tak krew mi leciala, że bałam sieporuszyć by nie przesunąć wkładek. No ale dziecko przynieśli po godzinie, przystawili do piersi, więc leżalam sobie na boczku, malutka ssała i spała, więc jakoś było. Potem podczas odwiedzin rodziny było tak samo, nawet póki spała to poszłam pod prysznic. Wyobraźcie sobie pomogła mi umyć się teściowa, bo mi się kręciło w głowie i mogłabym zemdleć. Dopiero potem było mi ciężej jeśli chodzi o opiekę, tzn. wstawanie z łóżka, bolało krocze, łóżka wysokie też zapadnięte w środku, a dziecko woła. Zanim się wygrzebię, – więc głównie leżało ze mną w łóżku, choć by się nie przeturlało gdzieś to ja nie mogłam się ruszać. Nie mogłam wyjść się umyć czy zjeść kiedy chciałam, to jest takie nowe uczucie, do któego po porodzie trzeba się przyzwyczajać.
Generalnie położne pomagały. Przewijały dziecko, ale trzeba je było w tym celu zawieźć (w tych plastikowych wózeczkach) na oddział noworodkowy (koniec korytarza). Rano położne brały dzieci na kąpiel to i my, matki szybko wtedy do łazienki się umyć. Któregoś dnia wioząc dziecko do przewinięcia, położna zapytała czy sama przewijam, a ponieważ dotychczas to obserwowałam, to powiedziałam, że nie ale spróbuję. I od tej pory sama przewijałam.
Zdarzyło się też, że kiedy dziecko spało, a ja chcialam np. iść się umyć, to zawozilam małą na oddział noworodków, by zajęli się nią gdyby płakała, bo chcę się umyć. Przecież nie zostawię jej koleżankom z sali, bo co mają zrobić gdy zacznie płakać? Choć zdarzało się gdy któraś na chwilę wyszła, że jak jej dziecko zapłakało to inne je uspokajały 😉
Jest ciężko tak naprawdę, bo człowiek musi się dopiero przyzwyczaić do tego, że nie robi różnych rzeczy gdy chce, tyklo gdy dziecko śpi, że nie mogę się w łóżku poruszyć, bo dziecko śpi ze mną, że w nocy budzi się i trzeba wstać i jechać na to przewinięcie, albo uspokajać, jeśli pielucha sucha, ono nakramione, ale płacze. A to wszystko z dużym bólem krocza (to najbardziej denerwowało, bo tak ograniczało ruchowo).
Dlatego miałam chwile, gdy chętnie wybralabym opcję (o tym pisze któraś z dziewczyn poniżej), że dzieckiem całkiem i cały czas opiekują się położne, dając tylko do karmienia. Ale z drugiej strony miałabym wyrzuty sumienia, że nie nawiązuję kontaktu z moim dzieckiem, że to nie ja je utulam – i dlatego jednak wybrałabym opcję z opieką przy sobie, choć nie jest to lekkie.
Miewało się chwile placzu, to normalne, chyba całe pierwsze dwa tygodnie opieki nad dzieckiem jest takie trudne, ale człowiek się przyzwyczaja, i jest dobrze.

Dagmara i Emilka (ur. 13.06.04r)

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

po porodzie naturalnym masz takie samo szycie jak każdej operacji tylko nizej – taka sugestia… tez wstawanie i siadanie to koszmar przez kilka dni.
Ja miałam cc – wstałam 7 godzin po i nie by ło zmiłuj, a też wiedziałam co mnie czeka bo kilka lat wczesniej wycieto mi wyrostek.


madzia i

gadusia Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

W szpitalu gdzie ja będę rodzić ( Wołomin), wszystko robią położne. Poza podaniem do karmienia, ale to akurat może zrobić tatus, jeśli Ty jesteś zbyt obolała ( no bo w tym szpitalu tatusiowie mogą mieszkać z mamą i dziciątkiem od porodu, aż do wyjścia). Co do przewijania, to możesz robić to sama, ale nie musisz. tak wiec co szpital to inaczej.

Pozdrawiam

Daga i Kacperek 13.IX.04

agentka03 Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Wołomin 🙂 mmmm rozmarzyłam sie, jak to wspominam :)mój poród opisałam na “wszystko o porodzie”, kto czytał, to wie, ze miałam poród szybki, niemal bezbolesny i ogólnie ” cud miód” 😉 czułam sie po nim REWELACYJNIE!!! :))po porodzie lezałam 2 godziny z malutką i tatusiem na sali porodów rodzinnych i karmiłysmy sie i przytulałysmy i w ogóle poznawalysmy 🙂 potem przewieziono nas do salki poporodowej 🙂 wybrałam płatną po 50 pln za dobe- byłam 2 doby 🙂 w salce mógł spac z nami tatus- ale nie spał, bo wracał do warszawy i do pracy…urodziłam 15:55, o 19:00 poszłam pod prysznic z tygrysem 🙂 bez skojarzen prosze 🙂 chodziło o to, zebym sie nie wywaliła gdzies po drodze 🙂 w salce byłam sama z gabi- dzien i noc, a tatus nas odwiedzal i spedzał mnóstwo czasu z nami 🙂 sama karmiłam, sama przewijałam, kąpiel- pielegniarki neonantologiczne- to w kazdym przypadku…robiłam wszystko sama- duzo pytałam, mimo ze mnie dupsko bolało- nacięte krocze, mimo ze gabi to moje pierwsze dziecko, mimo ze znałam pielegnacje noworodka jedynie z teorii -CHCIAŁAM to robic sama…sprawiało mi to dziką frajde, poznawa łam moje dziecko- łacznie ze smółką, która pochłoneła niemal pół opakowania chusteczek nawilzanych 🙂 przypuszczam, ze gdybym poprosiła pielegniarki zrobiłyby to za mnie, pomogły.. Ale ja nie chciałam..: ) całą noc wpatrywałam sie w gabi, jak w obrazek i byłam…taka..taka…szczesliwa 🙂

niemniej zgodze sie z faktem, ze robienie czegos przy sobie w trakcie snu dziecka, to nowosc, której warto sie szybko nauczyc, bo inaczej moze byc ciezko mamie zaakceptowac taki stan rzeczy 🙂 ja miesiąc po porodzie jestem niemal jak człowiek-orkiestra- 50 rzeczy naraz 🙂 piore, gotuje i maluje sobie paznokcie u nóg- jednoczesnie 🙂 gdyby mi ktos o tym wczesniej powiedział- w zyciu bym nie uwierzyła :))

szybkiego i łatwego porodu zycze 🙂

ola i gabunia 05/06/04

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

W odpowiedzi na:


Położne są na każde zawołanie. Kąpią, przewijają (jeśli mama nie może tego robić).


Jasne! Na każde zawołanie….he he
Niestety – zależy gdzie rodzisz.

Kinga i Łucyjka (03.02.2004)

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Oj, znam to. Miałam koleżankę na sali, biedna miała problem z pokarmem. Dziecko wyje, nie śpi, ona nosi, kołysze, próbuje przystawiać – nic. A żadna pielęgniarka nie przyjdzie sama! dopiero jak zostawiałyśmy drzwi otwarte non-stop na korytarz, to się czasem jakaś pofatygowała.

Zależy od zmiany pielęgniarek. Były symaptyczne, którym zależało. Siedziały przy niej, pomagały – a to przez drenik, a to z kieliszka,. Tłumaczyły jej co i jak, żeby sobie potem w domu poradziła. Ale były i takie, co tylko przyszły, zabrały, po chwili przynosiły śpiące dziecko spowrotem. I ani słowa ile, czego i jak podały. A jak koleżanka chciała iść z nimi zobaczyć, to nie! nie ma mowy!

Mam nadzieję, że w domu też jej się polepszyło…

Kinga i Łucyjka (03.02.2004)

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Szpilki, dokładna i akuratna z Ciebie osoba
Ja od siebie bym tylko chciała dodać – znowu, zależy od szpitala. Najlepiej zapytaj się o konkretną placówkę. Np. u mnie:
ad 1 i 2. Też była “wanienka” na kółkach
ad 3. Żadnych kosmetyków, pieluszek nie było. nie było też ubranek. Co sobie przyniosłam to miałam.
ad 4. Dokładnie – dopytuj się, męcz je ile wlezie.
ad 7. Ja bym się broniła – nie dokarmiałam i było ok. Żeby nie było problemów z pokarmem później! Dzidzia musi ssać, żeby piersi produkowały mleko.

Poza tym – też byłam po cc, ale nie ma zmiłuj. Po jednej dobie zlądowałam na położnictwie i proszę sobie radzić. Jak mi przyszło do głowy, że może by wypadało dziecko przewinąć, to poszukałam pielęgnierki – przyszła, pokazała i już następnym razem sama przewijałam. Ubierać się sama nauczyłam (dobrze, ze miałam same kaftaniki – polecam do szpitala zapinane kaftaniki zamiast bodzików, łatwiej tą delikatną “żabę” w to wpakować). Pielęgniarki tylko raz dziennie wpadały: “proszę rozebrać dziecko!” mycie pod kranem, parafina na ciałko, “proszę ubrać dziecko” i już ich nie było.

Kinga i Łucyjka (03.02.2004)

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

W odpowiedzi na:


robienie czegos przy sobie w trakcie snu dziecka, to nowosc, której warto sie szybko nauczyc, bo inaczej moze byc ciezko mamie zaakceptowac taki stan rzeczy 🙂 ja miesiąc po porodzie jestem niemal jak człowiek-orkiestra- 50 rzeczy naraz 🙂 piore, gotuje i maluje sobie paznokcie u nóg- jednoczesnie 🙂 gdyby mi ktos o tym wczesniej powiedział- w zyciu bym nie uwierzyła :))


Dobrze powiedziane
Ja bym jeszcze dodała – nie uwierzyłabym, że mozna tak mało spać i żyć. Ja, która jak nie spałam 8 godz. to byłam niewyspana, nagle w szpitalu musiałam sobie radzić przy 3h snu na dobę (płaczące dziecię sąsiadki w nocy, a już od 6 rano pobudka – mierzenie temperatury, śniadanie, obchód ginekologiczny, obchód z pediatrą, obiad, w przerwach przewijanie, karmienie)

Ale to wszystko da się przeżyć Nic się nie bój, jak wrócisz do domu już będzie lepiej, a i przyzwyczaisz się szybko.

Kinga i Łucyjka (03.02.2004)

kulki Dodane ponad rok temu,

Re: opieka nad dzieckiem po porodzie

Cześć Kinga

Nie ma co podziwiać – mus to mus. Słyszysz, że maleństwo marudzi to nie ma siły, która by Cię zatrzymała w łóżko. A może to i dobrze, że coś zmusza Cię do ruchu, bo im więcej się ruszasz, tym szybciej wracasz do normy. Wszystko da się przeżyć – a poród tak czy siak to ciężka sprawa i człowiek jest wymęczony.

Kinga i Łucyjka (03.02.2004)

Znasz odpowiedź na pytanie: opieka nad dzieckiem po porodzie

Dodaj komentarz

Dla starających się
prośba do rrenyi
Mam do Ciebie ogromną prośbę odezwij się do mnie na forum albo na gg 5106464. Pozdrawiam
Czytaj dalej
Dla starających się
Jakie ziółka pijecie
Dziewczyny, jakie ziółka pomagają zajść w ciążę. Widziałam na tym forum linki na strony, które proponują całe zestawy ziół, że aż można się pogubić. A jakie zioła wy stosujecie i polecacie? Bardzo
Czytaj dalej