otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

prawdziwe zdarzenie..

ubierajac sie wypadl mi z ucha kolczyk, wkrecany, ciemna niebieska, prawie ze kolory olowianego perla.
zaczelam poszukiwania…
JEST
wzielam pewnie do reki…..
ide z tym do lazienki, do lustra z powrotem ubrac moj “kolczyk” na ucho….
patrze
cos nie tak
…..

…%%%%[email protected])(*&&^^&%
to nie kolczyk, tylko tulow kleszcza
przed kilkoma dniami musial sie psu wkrecic kleszcz, i urosl do rozmiarow perly. pies drapiac sie wykrecil go sobie, strzepal go poprostu na dywan
ja przeszukujac pokoj naszlam na to g…o, podnioslam i chcialam sobie wlozyc na ucho. bleeeeeeeeeeeeeee. nie wiem czy widzialyscie ale z tego malego pajaczka po paru dniach ssania krwi wyrasta niezly potwor!!!!!!!!!!!!!!!!!!

zdarzylo sie wam cos obrzydliwego w zyciu??? chetnie poczytam wasze przezycia

pozdrawiam cieplo!

Strona 4 odpowiedzi na pytanie: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

  1. Re: ciut łągodniej

    poplakalam sie ze smiechu ! ! !
    i jaki wrazliwy pies 😉
    pewnie sie dobrze bawiliscie w czasie sprzatania tego 😉

    onka i ;18.08.03

    • Re: ciut łągodniej

      a podobno mezczyzni sa tacy twardzi 🙂

      ania (11.02.2004)

      • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

        przypomnialas mi jeszcze jedna dobra historyjke 🙂

        u mojej kolezanki nocowala jej kuzynka. kuzynka w nocy zglodniala i poszla zrobic wlam do spizarki. dorwala paczke musli i tak sobie usiadla po ciemku i wcinala to na sucho z torebki. po chwili (na szczescie – dobrze ze nie np po godzinie) weszla do kuchni owa kolezanka i zapalila swiatlo….okazalo sie ze musli bylo dosyc stare i…..kuzynka wcinala musli z molami….

        ania (11.02.2004)

        • Re: ciut łągodniej

          no nie, pies gruboskórny….przypadkiem rzucał pawia, bo się nażarł jakiegoś świństwa!
          Zapomniałam napisać,że pies narzygał głównie na moje stopy…

          Monika i Basia (22.09)

          • Re: wazki to nic, kARALUCHY ZA TO…

            moze brzmi jak srodek afryki, ale to tylko poludniowa karolina 🙂

            pozdrawiam cieplo!

            • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

              Powiem Wam, że dawno nie uśmiałem się na głos przed monitorem. Nieśmiało chichotałem przy historiach z przedszkola opisywanych przez Brende, a ryknąłem na dobre jak doszedłem do przełamywanych patyczaków, aż brzuch boli 🙂
              Rozumiem, że te wszystkie historie kiedy się działy były z tych mrożących krew w żyłach, ale jak się je czyta z dystansu – to boki zrywać.
              Sam nie boję się jakichś pajęczaków, czy myszek..
              Ale moja mama strasznie boi się żab. Im większa żaba tym bardziej się boi.
              I kiedyś poszła do piwnicy (a mieszkamy w bloku) – było lato. I akurat tam, gdzie była nasza piwnica ktoś wykręcił żarówkę, ale że mama znała na pamięć rozkład pomieszczenia to wymacała kłódkę i otwiera.. Wchodzi.. Aż tu nagle coś mokrego przykryło całą stopę.. zapala światło.. a to wielka ropucha! taka co się ledwo na dłoni mieści i na grzbiecie ma takie “krosy”… i wpatruje się swoimi ślepiami z poziomu podłogi.. Mama “w mig” znalazła się w domu (2 piętra przebiegła w niesamowitym tempie). Trzeba było schodzić,żabkę wypuścić, piwnicę zamknąć. 🙂


              Andrzej i Mateusz (26.10.2003)

              • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                Ja po kleszczu bralam bardzo dlugo silne antybiotyki :(( bo noga spuchla jak balon i nie moglam chodzic, a byl malutki i zdrapalam go (zamiast wyjac, ale pojecia nie mialam ze to kleszcz, cos mnie zasmyralo na nodze i stalo sie ).
                Okropnosc a bolerioza to dopiero jest cholerstwo.

                Mama i Jagoda 01-08-03

                • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                  Obrzydlistwo…. dzieci to jednak potrafia… az mi sie nie dobrze zrobilo, szczegolnie, ze nie dawno jadlam kolacyjke bleeee…

                  Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                  • To teraz ja 😉

                    A więc najpierw taki wątek o pająku 🙂 Oczywiście od razu podkreślę, że na widok pająka wpadam w histerię, trzęse się i jest mi niedobrze 😉 A jedna historyjka właśnie wiąże się z pająkiem.

                    1- A więc kiedyś u mnie w łazience zadomowił się śliczny okrąglutki i tłuściutki pajączek. Wisiał dokładnie nad wanną a skoro ne było mojego męża no to postanowiłam go nie ruszać. Mąż mi zawsze stara się wytłumaczyć, że pajączek nie schodzi ze swojej pajęczyny. No więc nawet pajączek został przez mnie nazwany, otrzymał imię Karolek, bez obrazy mam które mają Karolki 🙂 I wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że podczas szybkiej kąpieli( bo jak można się długo kąpać skoro pająk wisi prawie nad głową) pająk zaczął zsuwać się w dół chyba przez to, że para wody leciała do gory. Oczywiście szybko wyskoczyłam z wanny i zastanawiałam się co z tym fantem zrobić. Ręce mi się trzęsły a na sam widok mało nie zemdlałam. Ale patrzę a na półce stoi środek zwalczający prusaki i inne robale, więc ja za ten środek i pryskam na pająka. Wypryskałam chyba z pół opakowania, smród w łazience okropny, prawie sama się mało co nie zadusiałam a pająk nic. Załamana patrzę na to ochydztwo a on najepierw jedną łapkę wyprostował, potem drugą, zaczął zjeżdzać po sieci w dół potem wdrapywał się troszkę w gorę i znowu w dół. Myślałam, że serce mi wyskoczy, ale w końcu padł z łapkami do góry. Dostałam histerycznego śmiechu a moja radość sięgnęła zenitu 😉 Paskudna jestem co?? ;))

                    2- To historyjka z pielgrzymki. Otóż jak to na pielgrzymce bywa każdy dostaje jakieś miejsce u kogoś w domu na nocleg. Ja wraz z dwoma jeszcze dziewczynami dostałysmy nocleg u jednej kobieciny. Miałyśmy cały pokój do swojej dyspozycji. Ja wraz z jedną koleżanką spałam na wersalce a jedna dziewczyna na materacu. Wszystko było dobrze do czasu kiedy usłyszeliśmy chrobotanie. Okazało sie, że gdzieś są myszy. Ogólnie myszek sie nie boję, ale świadomość, że w pokoju sa jakieś dzikie myszy trochę nami wstrząsneła. zapaliłyśmy światło, odsunęłyśmy trochę łóżko a tam było wszędzie pełno mysich bobków. Oczywiście stwierdziłyśmy,że spać nie pójdziemy i poszukamy kleryka aby mu o tym powiedziec, że my spać z myszami nie będziemy. Wyszłyśmy z domu, koleżanka ktora leżała na materacu zamknęła za nami dzwi, bo jej to nie przeszkadzało, chciała poprostu spać 😉 A my pod dom gdzie był nasz kleryk i wołamy. Po chwili widzimy jak z ciemności wyłania się ksiądz a my drzemy się pod oknem 😉 Po rozmowie z księdzem i jego przekonaniach, że myszki krzywdy nie zrobią udałyśmy się z porotem do domu, ale dzwi były zamknięte. pukamy, stukamy i nic. NIe chciałyśmy budzić gospodyni, która i tak pewnie nic by nie usłyszała bo trochę głucha była, więc usiadłyśmy na schodach i czekałyśmy na cud. Naszczęście po kolejnej próbie nasza koleżanka się obudziła i nam te dzwi otworzyła.Dalej to nawet nie pamietam, ale chyba nawet dość szybko zasnęłyśmy, nie ma to jak być zmęczonym 😉

                    3- I jeszcze jedna historyjka związana z prusakami 🙂 Też ich nie lubię 😉 Otóż kiedy wprowadziliśmy się do mieszkania po dziadku mojego meża zaczęliśmy robić porządki. I przyszła kolej na porządki w górnej szafce nad zlewem. Oczywiście przedtem biegało gdzie nie gdzie pare prusaków, ale na bierząco je wybijaliśmy. Darek zacząl wyjmować z szafki jakieś słoiki z przetworami a raptem z tej szafki wydostało sie stado prusaków, brazowych, z długimi obleśnymi czułkami. Zaczęły się wszędzie rozłazić, Darek nie nadąrzał ich zabijać a ja stałam i tylko mówiłam gdzie jeszcze są a w zasadzie piszczałam. One zaczęły zlatywać wręcz na glowę. nawet nie wiedziałam, zę prusaki potrafią fruwać!!! One rozkładały te skrzydełka i spadały na dół. Uciekliśmy z tej kuchni spryskaliśmy wszystko dokładnie i po chwili zmietliśmy setki zwłok. BLEEEE…. Na szczęście udało nam się te paskudztwa wybić i już odpukac od paru lat nie ma po nich ani śladu 🙂

                    4- Byliśmy na wczasach pod namiotami ze swoim kotem. I pewnej nocy a w zasadzie nad ranem nasz kot wbiegł do namiotu i zaczął miałczeć. Darek od razu zerwał się i na dzieńdobry ubił osę pod swoim okiem, oczywiście zdążyła go dziabnąć. Patrzymy na kota on starch w oczach, ale ok. chemy spać dalej a kot nadal wyje. My nie wiemy o co chodzi, wiadomo jak to jest jak się człowiek wybudzi. Patrzę na kota a u niego spod ogona wychodzi następna osa. została ubita, ale to nie wszystko, kot nadal miałczy ja go chcę wziąć a on wręcz płacze, nigdy nie słyszałam takiego żałosnego miałczenia, nie daje się złapać, prycha, wyje, ucieka. My szybko za pincete i dawaj szukać os, wyobraźcie sobie, ze jeszcze 3 osy, wydłubaliśmy mu spod sierci. Najgorsze było to, że chciał te osy wygryźć i myślałam, że mi zdechnie, bo wiadomo że osa może udziabac w język albo w przełyk. To było chyba najgorsze przeżycie. Kot miał sporo ugryzień bo były wyczuwalne podczas głaskania. Na szczęście po 2 dniach wrócił do swojej poprzedniej formy a my próbowaliśmy znaleźć to gniazdo os w które musiał wleźć kot ale go nie znaleźliśmy. Incydent się jednak nie powtórzył.

                    To tyle narazie, moze coś sobie jeszcze przypomnę.

                    Agus i Kamilek (24.03.2003)

                    • Re: ciut łągodniej

                      oj nie sa nie sa… moj Szymon, zeby przebrac zasrytkanego po pachy Kitka musial sie znieczulic piwem, bo inaczej pewnie skonczylo by sie jak u MonikiPJ… ehhh… faceci

                      Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                      • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                        Brrrrr….. az mna zatrzeslo i zaczelam sie drapac…
                        Od dzis sprawdzam reczniki zeby sie nie zdziwic

                        obrzydliwe pajączyska!!!

                        Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                        • Re: czytać na własną odpowiedzialność!

                          Nooooo po tym to poziom herbaty, ktora przed chwila wypilam podniosl mi sie o wieeeele centymetrow… lustro juz juz widac….
                          Najwieksze obrzydlistwo o jakim kiedykolwiek przeczytalam!!!
                          Makabra w najgorszym wydaniu…

                          Pozdrawiam

                          Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                          • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                            Jeśli mowa o szcypawicach….
                            Kiedy byłam jeszcze mala dziewczynka zawsze latem rozbijalismy namiot w ogrodzie… wszystko bylo pieknie i cudownie do czasu, kiedy zobaczylam co mieszkalo pod nim. Tata po zlozeniu wszystkiego podnosi “podloge” a wszystko sie pod nia rusza….. i rozlazi sie na boki wlazac m.in w moje sliczne sandalki….
                            Po tym traumatycznym przezyciu odechcialo mi sie spania pod namiotem na wieeeeeele lat. Dopiero rok temu odwazylam sie spedzic pod namiotem az 1 noc!

                            pozdrawiamy

                            Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                            • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                              O matko! Mam w lodówce bigos… jeszcze troche tam sie pomrozi… oj pomrozi pomrozi…

                              Pozdrawiam

                              Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                              • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                                jesli juz piszemy o myszach….
                                moja kuzynka uwielbiala myszki… nie bala sie ich, nawet lapala (podobnie jak Ty) Jej milosc do tych stworzonek byla tak wielka, ze gdy jedna ze zlapanych “przyjaciolek” padla trupem ta wsadzila ja sobie do rekawiczki i nosila przez pol zimy… Rekawiczki babki… wiec spokojnie trupa zmiescily…

                                Pozdrawiam

                                Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                                • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                                  dobre dobre 🙂
                                  Skoro o tym napisalas to skojarzyl mi sie pewien osobnik plci meskiej ktory pewnego pieknego dnia szedl w niebyt duzej odleglosci przede mna…
                                  Otoz cierpial na podobna przypadlosc jak pan kierowca… nie zastanawiajac sie dlugo co zrobic z obrzydlistwem jakie mu sie oderwalo… chrzaknal i wyplul wszystko centralnie na chodnik… chcac nie chcac musialam spojrzec pod nogi zeby nie zabrac “charka” ze soba pod butem… Dzien przestal juz byc piekny…
                                  Widok tego mam do dzis przed oczami, kiedy slysze chrzakniecie… fuj…

                                  Dharma i córcia Nadia (14.09.2003r.)

                                  • Re: ciut łągodniej

                                    ale się uśmiałam


                                    Iwcia i Laurusia 8 i pół m-ca!

                                    • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                                      Mnie sie też przydarzyło coś okropnego. Jak byłam dzieckiem to często jeździłam na wakacje do babci. Zjeżdzało się tam często też całe moje kuzynostwo.
                                      Pewnego wieczora ogladaliśmy wszyscy bardzo ciekawy film w telewizji siedzieliśmy na podłodze i mielismy zgaszone światło. W pewnym momencie wszedł wujek i przyniosł nam dwie miski czereśni. Oczywiście wszyscy rzuciliśmy sie na nie zajadając się ze smakiem. a wujek usiadł w kąciku i co jakiś czas chichotał. Wreszcie jedna z moich kuzynek nie wytrzymała i poszła zapalić światło.
                                      Okazało się, że nasze wspaniałe czereśnie były po prostu zapchane białymi wstrętnymi robalami, było ich około mnóstwo, w jednej czereśni nawet ze dwa, trzy. A myśmy się opychali nie wiedząc o tym, bo było ciemno. I to właśnie
                                      tak strasznie śmieszyło mojego wujka. Fuuuuuj, do dziś go za to nie cierpię. A skończyło się tym, że trzy osoby z szóstki zwymiotowały. Dziś jak mam zjeść czereśnie to muszę każdą otworzyć, inaczej by mi przez gardło nie przeszła.


                                      Iwcia i Laurusia 8 i pół m-ca!

                                      • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                                        Przypomniała mi się jeszcze pewna historia.
                                        Moi rodzice mają taką małą chatkę puchatkę na wsi. Niedługo po jej zakupie pojechali tam z moją siostrą na wakacje. Ponieważ była tam wtedy tylko jedna wersalka, rodzice spali na niej, a siostra na podłodze na materacu. Zgasili światło i za jakąś chwilę moja siostra się drze tato przestań (on bardzo lubi robić żarty, a coś ją smyrało po twarzy, więc myślała, że to tata). Za chwilę znowu. Po trzecim razie postanowiła nic nie mówić tylko wyskoczyć z łóżka, zapalić światło i nakryć go na gorącym uczynku. Więc czeka, znowu smyranie, skok do światła…. zapala… a tu na poduszce leży okropna ropucha!!!!!
                                        Do dzisiaj nie można jej namówić na spanie na podłodze (przynajmniej na wsi) 🙂

                                        Ola i mala Ninka ur. 30 maja 2003

                                        • Re: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                                          jezeli moj tata nie mial nic wspolnego z twoim bigosem to nie masz sie czego obawiac 🙂 chyba tylko on ma taki talent do gotowania 🙂

                                          ania (11.02.2004)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: otwieram nowy cykl dla ludzi o mocnych nerwach

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo