Forum: Pamiętniki

Pamiętnik AguQ

Witam,

postanowiłam pisać swój pamiętnik tutaj, po przeczytaniu kilku historii uznałam że jest to bardzo dobry moment na uwiecznienie moich uczuć, emocji, niesprawiedliwości życia…

To był lipiec, a dokładnie jego końcówka, kiedy po tygodniowym opóźnieniu @ zrobiłam test – dwie kreseczki – panika, stres, radość, w końcu wielkie wielkie szczęście…

Ciąża przebiegała rewelacyjnie, pierwsza, nieplanowana, ale od pierwszych kreseczek ukochana i wyczekiwana… bez ślubu, ostatni rok studiów, dobra praca… B ( narzeczony) bardzo się cieszył, tak się cieszył, że zaczął mnie zaniedbywać, odsunął się do kolegów, do imprez, alkoholu.. myślał, że to jego ostatnie miesiące na wyrywki i rozrywkę.. poniekąd.

20 tygodni później dowiedzieliśmy się, że nasze dzieciątko jest chłopcem, nazwaliśmy go Kubuś, wszystko było pięknie, studia dobrze szły, z pracy zrezygnowałam, bo „B” dał radę mnie utrzymywać, spokój, szczęście, oczekiwanie…

w 33 tygodniu wizyta u GINA, usg, wszystko wporządku, Synuś zdrowy, badania rewelacja..

34 tydzień nie czuję ruchów, jestem obolała – jedziemy do szpitala po najgorszą wieść w moim życiu – 05.02.2011 Kubuś umarł w brzuszku poprzez odklejenie łożyska… Byliśmy w szpitalu od razu, dlaczego nie zdążyliśmy??? Dlaczego nie poczułam nic wcześniej:( Jeszcze dzień wcześniej kopał mnie w brzuszku i urządzaliśmy mu pokoik 🙁 Po szpitalnym USG zaczęłam krwawić, od razu dostałam pełną narkozę i cesarka. Nie widziałam mojego maleństwa, nie pożegnałam się z nim. B i rodzice opowiadali mi tylko, że miał włoski… ważył niecałe 3 kg i miał 49 cm, był zdrowiutki, więc DLACZEGO MNIE OPUŚCIŁ??? Kubuś był moim sensem na kolejne dni, był częścią mnie i moją nadzieją, że mam dla kogo żyć, teraz już nie mam… nawet do B mam jakiś taki dystans, którego nie potrafię pokonać, wiem jak bardzo go tym ranię, ale po prostu nie umiem stanąć i wziąć się w garść, powiedzieć, że będzie dobrze, bo nie jest!!!

Dziś mija 2 miesiące a ja nie potrafię sobie tego wybaczyć, nie potrafię przestać myśleć. Przecież tydzień wcześniej na USG było wszystko wspaniale:( Nie wiadomo do dziś dlaczego tak się stało…

Lekarz kazał odczekać rok do następnych starań, dlaczego cały rok??? Myślę tylko o tym, że straciłam całe moje szczęście w życiu, nie widzę siebie za miesiąc, dwa, czy nawet za rok… przygasam….

Będę tu dopisywać co u mnie, może znajdę więcej bratnich dusz.. może sama się odnajdę, chcę w to uwierzyć, ale na razie nie potrafię…

56 odpowiedzi na pytanie: Pamiętnik AguQ

maka21 Dodane ponad rok temu,

Boze jakie to straszne i tak niewyobrażalne ze takie nie szczęścia sie dzieja na świecie
:Przytulam::Przytulam:przytulam z całych sił, mam nadzieje ze czas chodz troche ukoi toje serce byś w tej strasznej sytuacji byś mogła nauczyc sie życ ze swoją żałobą

dla KUBUSIA małej iskierki która świeci na niebie dla swoich rodziców
(*)

gevalia2006 Dodane ponad rok temu,

przeczytałam ze łzami w oczach ….. nawet nie wiem co mam powiedzieć 🙁

:Przytulam::Przytulam::Przytulam:

dla Ciebie Kubusiu [*]

rea Dodane ponad rok temu,

Kochana tulę :Przytulam::Przytulam:
Jeszcze zaświeci dla Ciebie słoneczko…
Nie poddawaj się, masz cel w życiu..Jeszcze kilka miesięcy i znowu będziesz mogła starać się o maleństwo.
Z całego serca życzę radośniejszych dni..One nadejdą..

aguq Dodane ponad rok temu,

Drugi miesiąc poszukiwań pracy… Predyspozycje wspaniałe, więc czego tu brak?? AHA!! No doświadczenia! Chciałam się czymś zająć, żeby nie siedzieć w tym paskudnym domu i nie myśleć.. Może Ci pracodawcy widzą że coś jest ze mną nie tak?? patrze na pusty pokoik, jeszcze niedawno stało tu śliczne łóżeczko, wymarzony wózek, powtarzaliśmy wesoło „jeszcze brakuje tylko Kubusia”. Pierwszego, Kochanego, Upragnionego Kubusia:( I co? I nie doczekaliśmy się:(

Narzeczony wywiózł rzeczy do swojej matki, nie mogłam na nie patrzeć… Zbliża się maj… jakieś 7 miesięcy do rozpoczęcia starań ( tylko ta myśl mnie trzymana nogach…), mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze..

Zaczęłam biegać i jeździć na rolkach, lepiej się czuję… praca magisterska rzucona w kąt, może w weekend majowy się zbiorę? Gdzie znaleźć motywację?

Harmider w tym wpisie straszny… spisywałam natłok myśli

aguq Dodane ponad rok temu,

I po świętach…

Jajka…symbol życia, radość świąt.. to chyba nie dla mnie w tym roku:( Nasz Kubuś miał byc z nami [*]… Byłam na cmentarzu, żonkile które posadziłam obok jego grobiku pięknie zakwitły, zapaliłam świeczuszki.. żeby miał świątecznie.

Potem śniadanie u rodziców, dużo ciszy, trochę luźnych rozmów, spacer, obiad, dom. Lany poniedziałek.. – śniadanie u mamy B. (które zjedliśmy sami z B., bo rodzice z głodu nie wytrzymali do 10:00…), co to za święta…znowu spacer, obiad, dom.

Dom,płacz,pustka…………………..

rea Dodane ponad rok temu,

:Przytulam:
Oby grudniowe święta były pełne uśmiechu, nadziei i maluszka w brzuszku 🙂

renata-fx Dodane ponad rok temu,

Nawet nie wiesz jak rozumiem Ciebie i Twój ból.
Nie napiszę ,że minie szybko , bo tak nie będzie. Ale po malutku , małymi kroczkami będzie coraz lżej. Za miesiąc , za dwa za rok….
Tylko pamięć się nie zatrze, to zapamiętasz na całe żyie.
Kochana przytulam Cię mocno. Jeszcze zaświeci dla ciebie piękne słoneczko.
Wiem coś o tym. Moje słoneczko ma na imię Kubuś.

aguq Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez evela::Przytulam:
Oby grudniowe święta były pełne uśmiechu, nadziei i maluszka w brzuszku 🙂

Jak dobrze pójdzie – będziemy w trakcie starań …

aguq Dodane ponad rok temu,

3 miesiące…

Kochany Syneczku,

dziś mijają 3 miesiące od kiedy nas zostawiłeś… wybacz mi Skarbie łzy, ale nie jestem w stanie ich opanować, to smutek połączony z miłością jaką Cię darzyłam i darzę… niedawno pierwszy raz widziałam jak Twój tatuś płakał, chciał być dla nas silny, wesprzeć mnie i nie dał rady. On też Cię mocno kocha i będzie zawsze pamiętał.
W Twoim pokoiku, który mogłeś oglądać tylko przez mój brzuszek wisi śliczne zdjęcie z USG. Mam żal do Boga…że wziął Cię do siebie!!! Z drugiej strony dziękuję mu, że wybrał mnie, żebym dała mu Aniołka.. sama nie wiem Kochany Synku, wierze, że teraz się uśmiechasz, że gdzieś tam jesteś.

Dlaczego kochany Kubusiu nie ma Cię teraz z rodzicami?
Gdzie teraz jesteś?
Są z Tobą inne Aniołki?


[*]

aguq Dodane ponad rok temu,

Tego się obawiałam…

Zdecydowałam się pójść w końcu na uczelnię po 3 miesiącach nieobecności… bardziej musiałam niż chciałam, nadszedł czas mojej prezentacji z demografii.. Zajechałam pod uczelnię i bałam się wyjść z samochodu, bałam się znaleźć wśród tylu mi bliskich ludzi ( bliskich, bo jednak studiujemy ze sobą 5 rok..). Nawet się popłakałam, ale wiedziałam, że nie mogę zrezygnować, obiecałam sobie że będę silna…!!!
Poszłam, przedstawiłam prezentację, głos łamał mi się jak na pierwszej randce… coś we mnie umarło…to nie ja. Nie potrafię wrócić do „starej” siebie – odważnej, zdecydowanej, z wiecznym uśmieszkiem na twarzy, cały czas z sobą walczę, ale do czego ta walka doprowadzi??
I stało się…zajęcia się skończyły i wyszłam na korytarz…czułam jak otacza mnie cisza, niepewność, milczenie… tego się obawiałam:(

Znów nic mi się nie chce………. tęsknie:( [*]

aguq Dodane ponad rok temu,

Smutne dni…

Znajoma urodziła… czekałam na ten moment i uważałam go za krytyczny w momencie gdy straciłam Kubusia… bałam się tej chwili!! Bałam się, że nie dam sobie z tym faktem rady…boje się dnia, kiedy ja przypadkiem spotkam…nie chcę, by widziała moje łzy – bo tak reaguje na dzieciątka…Miałyśmy razem chodzić na spacery, a nasi chłopcy mieli się razem bawić:( Płakałam cały dzień… ze szczęścia, ze smutku, trochę z zazdrości ( to chyba nie ten typ złej zazdrości ), pewnego razu przeszył mnie jakiś strach, że mogłabym się źle zachować, że może faktycznie to jakaś zła zazdrość..że ze mnie los zakpił a inni są szczęśliwi, czasem boję się swoich myśli… tak mocno wierzę, że jeszcze szczęście się do mnie odwróci, chcę być cierpliwa, chce wierzyć, tylko dlaczego się boję???:(

zjoanna2 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Znajoma urodziła… czekałam na ten moment i uważałam go za krytyczny w momencie gdy straciłam Kubusia… bałam się tej chwili!! Bałam się, że nie dam sobie z tym faktem rady…boje się dnia, kiedy ja przypadkiem spotkam…nie chcę, by widziała moje łzy – bo tak reaguje na dzieciątka…Miałyśmy razem chodzić na spacery, a nasi chłopcy mieli się razem bawić:( Płakałam cały dzień… ze szczęścia, ze smutku, trochę z zazdrości ( to chyba nie ten typ złej zazdrości ), pewnego razu przeszył mnie jakiś strach, że mogłabym się źle zachować, że może faktycznie to jakaś zła zazdrość..że ze mnie los zakpił a inni są szczęśliwi, czasem boję się swoich myśli… tak mocno wierzę, że jeszcze szczęście się do mnie odwróci, chcę być cierpliwa, chce wierzyć, tylko dlaczego się boję???:(
Wiem kochana o czym mowisz ale moze to miłosc do malenkiego dziecka przelej na inne dzieciatko… Ja swoja miłosc przelewam na 1,5roczna chrzesnice jest dla mnie jak coreczka:( to ona przytulała i całowała Lenusie jak była u mamusi w brzuszku.. To ja teraz rozpieszczam to ja całuje przytulam… Krzys ja traktuje jak własne.. To normalne ze sie boisz po tak ciezkich przejsciach tez sie boje ale musimy wierzyc ze Bog nam wynagrodzi to z nawiazka… Nie da sie od tego uciec dookoła malenkie dzieci, szczesliwi rodzice …Tyle bliskich nam ludzi nas otacza a my wciaz czujemy sie osamotnieni…mysle ze nasze dzieciaczki wroca w innym ciele…
Ja ostatnio modle sie do Lenki i prosze zeby mi sie przysniła… Ale nie słucha mnie…czekam na to…

zjoanna2 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Znajoma urodziła… czekałam na ten moment i uważałam go za krytyczny w momencie gdy straciłam Kubusia… bałam się tej chwili!! Bałam się, że nie dam sobie z tym faktem rady…boje się dnia, kiedy ja przypadkiem spotkam…nie chcę, by widziała moje łzy – bo tak reaguje na dzieciątka…Miałyśmy razem chodzić na spacery, a nasi chłopcy mieli się razem bawić:( Płakałam cały dzień… ze szczęścia, ze smutku, trochę z zazdrości ( to chyba nie ten typ złej zazdrości ), pewnego razu przeszył mnie jakiś strach, że mogłabym się źle zachować, że może faktycznie to jakaś zła zazdrość..że ze mnie los zakpił a inni są szczęśliwi, czasem boję się swoich myśli… tak mocno wierzę, że jeszcze szczęście się do mnie odwróci, chcę być cierpliwa, chce wierzyć, tylko dlaczego się boję???:(
Wiem kochana o czym mowisz ale moze to miłosc do malenkiego dziecka przelej na inne dzieciatko… Ja swoja miłosc przelewam na 1,5roczna chrzesnice jest dla mnie jak coreczka:( to ona przytulała i całowała Lenusie jak była u mamusi w brzuszku.. To ja teraz rozpieszczam to ja całuje przytulam… Krzys ja traktuje jak własne.. To normalne ze sie boisz po tak ciezkich przejsciach tez sie boje ale musimy wierzyc ze Bog nam wynagrodzi to z nawiazka… Nie da sie od tego uciec dookoła malenkie dzieci, szczesliwi rodzice …Tyle bliskich nam ludzi nas otacza a my wciaz czujemy sie osamotnieni…mysle ze nasze dzieciaczki wroca w innym ciele…
Ja ostatnio modle sie do Lenki i prosze zeby mi sie przysniła… Ale nie słucha mnie…czekam na to…

zjoanna2 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Znajoma urodziła… czekałam na ten moment i uważałam go za krytyczny w momencie gdy straciłam Kubusia… bałam się tej chwili!! Bałam się, że nie dam sobie z tym faktem rady…boje się dnia, kiedy ja przypadkiem spotkam…nie chcę, by widziała moje łzy – bo tak reaguje na dzieciątka…Miałyśmy razem chodzić na spacery, a nasi chłopcy mieli się razem bawić:( Płakałam cały dzień… ze szczęścia, ze smutku, trochę z zazdrości ( to chyba nie ten typ złej zazdrości ), pewnego razu przeszył mnie jakiś strach, że mogłabym się źle zachować, że może faktycznie to jakaś zła zazdrość..że ze mnie los zakpił a inni są szczęśliwi, czasem boję się swoich myśli… tak mocno wierzę, że jeszcze szczęście się do mnie odwróci, chcę być cierpliwa, chce wierzyć, tylko dlaczego się boję???:(

Zamieszczone przez AguQ:Znajoma urodziła… czekałam na ten moment i uważałam go za krytyczny w momencie gdy straciłam Kubusia… bałam się tej chwili!! Bałam się, że nie dam sobie z tym faktem rady…boje się dnia, kiedy ja przypadkiem spotkam…nie chcę, by widziała moje łzy – bo tak reaguje na dzieciątka…Miałyśmy razem chodzić na spacery, a nasi chłopcy mieli się razem bawić:( Płakałam cały dzień… ze szczęścia, ze smutku, trochę z zazdrości ( to chyba nie ten typ złej zazdrości ), pewnego razu przeszył mnie jakiś strach, że mogłabym się źle zachować, że może faktycznie to jakaś zła zazdrość..że ze mnie los zakpił a inni są szczęśliwi, czasem boję się swoich myśli… tak mocno wierzę, że jeszcze szczęście się do mnie odwróci, chcę być cierpliwa, chce wierzyć, tylko dlaczego się boję???:(
Wiem kochana o czym mowisz ale moze to miłosc do malenkiego dziecka przelej na inne dzieciatko… Ja swoja miłosc przelewam na 1,5roczna chrzesnice jest dla mnie jak coreczka:( to ona przytulała i całowała Lenusie jak była u mamusi w brzuszku.. To ja teraz rozpieszczam to ja całuje przytulam… Krzys ja traktuje jak własne.. To normalne ze sie boisz po tak ciezkich przejsciach tez sie boje ale musimy wierzyc ze Bog nam wynagrodzi to z nawiazka… Nie da sie od tego uciec dookoła malenkie dzieci, szczesliwi rodzice …Tyle bliskich nam ludzi nas otacza a my wciaz czujemy sie osamotnieni…mysle ze nasze dzieciaczki wroca w innym ciele…
Ja ostatnio modle sie do Lenki i prosze zeby mi sie przysniła… Ale nie słucha mnie…czekam na to…

aguq Dodane ponad rok temu,

urlop?

AguQ wyjeżdża z narzeczonym do Krynicy Zdroju na mały urlop…. boje się zostawić tu Aniołka samego na 4 dni:(

aguq Dodane ponad rok temu,

Zbliża się…

Jeszcze 3 dni do dnia mamy.. miał to być mój pierwszy dzień mamy w życiu, tak się cieszyłam – miał być spędzony z Tobą Kubusiu:(

Ostatnio znowu strasznie mi ciężko, nie pomógł mi nawet 3 dniowy wyjazd w góry, miałam oderwać się na chwilę, odpocząć, ale jak? Jak odzyskać wewnętrzny spokój? Codziennie śni mi się ciąża, poród, dlaczego? Wcześniej tego nie było… tak bardzo chcę Cie mieć w ramionach…

aguq Dodane ponad rok temu,

ślub…

Syneczku, wiem, że to Twoja zasługa… zdecydowaliśmy się wziąć ślub!

aguq Dodane ponad rok temu,

Dzień matki…

Nadszedł… wyczekiwanie? Planowałam ten dzień, mój pierwszy dzień mamy, nie miał tak wyglądać:( Za jakieś dwa lata mógłbyś nabazgrać dla mamusi laurkę… Dziś miałbyś prawie 4 miesiące, pewnie śmiałbyś się już głośno… teraz pewnie śmiejesz się z innymi Aniołkami – po mamusi – bo mamusia już się nie umie głośno śmiać…

Jak mogę poczuć Twoją obecność? Czy kiedyś będę myślała o swoim Aniołku ze szczerym uśmiechem na ustach? Pewnie Ci przykro, że tyle płaczę…ale nie wiem czy jesteś szczęśliwy, nie wiem którędy puścić natłok myśli… to nasz dzień Kubusiu[*]

aguq Dodane ponad rok temu,

dzień dziecka..

Dzień dziecka… na przemian słońce i burza z piorunami, zupełnie jak mój nastrój wczoraj – trochę uśmiechu a potem morze łez…w górę i w dół, w prawo i w lewo…to już nie hormony – sądzę, że po 4 miesiącach wyszły ze mnie wszystkie…Już czerwiec..pierwszy raz się cieszę że czas płynie..do wizyty u Gina i badań 2 miesiące, potem zobaczymy. Wiem, że chcę być mamą, ostatnio nawet luźniej rozmawiałam na ten temat z B. bez płaczu, z nadzieją.

Jak chodziłam w ciąży z Kubusiem marzyłam, żeby druga była Julka. B. mówi, że jak zaświeci dla nas słoneczko, kolejność się odwróci, przyjdzie Julcia, a potem braciszek.

Można zmienić marzenia? Chcę mieć wesołą trójkę dzieci, już nie 2. Trójkę i naszego Aniołka[*]

aguq Dodane ponad rok temu,

Rośnie wiara, rośnie nadzieja

Nie spodziewałam się tego, ale minęło 4,5 miesiąca… a we mnie rośnie nadzieja, pozytywne myślenie, wielka wiara w to, że będzie lepiej.
Nie wiem czy to dobre, co chwile myślę o Kubusiu, pewnie śmiałby się już głośno… tęsknię strasznie mocno!!!
Udało mi się osiągnąć jeden z założonych celów – skończyłam pisać pracę mgr, teraz patrząc na moje osiągnięcie z góry – nie wiem jak to zrobiłam. Po prostu, zacisnęłam zęby i nie poddałam się. Mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, czuję że mały Aniołek czuwa nade mną…
Cudownie układa mi się z PRAWIEMAŁŻEM, cudownie… ale brak mi tego największego szczęścia… nie chcę być już smutna, a jednak zawsze będę.

aguq Dodane ponad rok temu,

kroki…

Bywa tak, że robię krok w przód, po czym dwa kroki w tył.. cofam się? Nie.. zaraz potem nadchodzi pełna mobilizacja i robię dwa kroki w przód, czyli dalej stoję w miejscu. Kiedy coś mnie pchnie do przodu? Cały czas natłok niezałatwionych spraw.. nagłych i tych…które moga jeszcze chwilkę poczekać, wszystko na ostatnią chwilę… i tak cały czas.
Czy jest przepis na kolejne dni? Szczypta wiary, plasterek nadziei, kropla cierpliwości…? Jednak cierpliwość nie rozpuszcza się w nadziei, wiara osiada na cierpliwości… Brakuje złotego środka, którego wciąż szukam.
Nie wiem, co to za przystanek w moim życiu, nie poznaję go, a właśnie na nim stoję. Zapadłam w głeboki sen i obudziłam się w nie swoim życiu, gdzie wszystko jest inaczej, wszystko ma inne barwy. Ludzie dookoła niby żyją dalej, toczą ten swój marny żywot, to im się powodzi, to spadają w przepaść… Tylko do mnie zwracają się inaczej, niektórzy z uwagą i ostrożnością, inni zaś z przerażeniem, kolejni nie widzą we mnie zmian. A ja? Na twarzy rzadko pojawia się uśmieszek z iskierką w oku, stałam się niekreatywna i nawet skórę mam taką szarą… Kryzys…kryzys duchowy, emocjonalny, coś co nieprzerwanie boli i jakby zdawało się, że ból ten zamieszkał we mnie. Przemieszcza się tylko cicho z serca do żołądka, do głowy, oczu, a czasem się rozdwaja, roztraja i jest wszędzie. Mimo to, nie pozwalam mu wyjść. To mój ból i tylko ja go zrozumiem, tylko ja go uśpię, choćby na chwilę.
Smutne, że nigdy się nie obudzę, bo to realny świat a nie koszmarny sen…

aguq Dodane ponad rok temu,

Raz na dnie, raz jeszcze niżej…

Wczoraj dopadł mnie dół. Niepojęty, niewyjaśniony. Dół zwykle dopada mnie z jednego powodu, aczkolwiek to był jakiś zupełnie inny stan. Odrzuciłam mnóstwo kolorowych opcji spędzenia popołudniowego czasu z PM, oddałam się uwolnieniu duszy – łzom. Przewijały mi się przez myśli różne kwestie usłyszane przez ten cały czas. Ludzie często odczuwają potrzebę powiedzenia czegoś mądrego, nie tyle, by pocieszyć, ale tyle, by się po coś przydać…:
„SILNA JESTEŚ” – nie. Nie jestem silna. Człowiek jest tak skonstruowany, że ciosy w duszę, sercę, psychikę nie zabijaja go. Nie świadczy to o jego sile. Więc jak inaczej to nazwać? Jestem poskładana w całość, lecz brakuje kilku kawałków, sporo kawałków – w tym kawałka serca, oraz kawałka planów.
„DZIELNA JESTEŚ” – nie. Nie jestem dzielna. Dzielne są dzieci zaciskające zęby przy szczepionkach, bądź żołnierze na wojnie (oni też nie są silni).
„PODZIWIAM CIĘ” – wiesz co mówisz? Za co mnie podziwiasz? Że jeszcze, mimo bagażu bolesnych doświadczeń żyję? Że rano wstaję, robię kawę i szukam pracy mimo, że jestem bardzo nieszczęśliwa? Że staram się żyć dalej? Nie wiem, czy powinno się podziwiać takie rzeczy.
„TRZEBA ŻYĆ DALEJ” – tak. Trzeba żyć. Żyję. Po prostu, po zwojemu, swoim tempem, nie oczekuj więcej. Na wszystko potrzeba czasu, jednak nie będę już nigdy tą samą sobą.
„BĘDZIE DOBRZE” – może będzie, może nie będzie. Chcę, by kiedyś było. Mocno w to wierzę i to trzyma mnie na nogach.
„NA POCIESZENIE POWIEM CI…” – nie zaczynaj i nigdy nie kończ tak głupiego zdania!

kwiatuszekz Dodane ponad rok temu,

taka tragedia zawsze zmienia człowieka,moja ciocia 15 lat temu dowiedziała się,że jej dziecko nie żyje,z tego samego powodu co Twój maluszek.Dzisiaj po 15 latach nadal o tym pamięta i wspomina.Niektóre sytuacje odmieniają człowieka,sama mam za sobą stratę.Straciłam dziecko ponad 2 lata temu i codziennie je wspominam,nie ma dnia w którym o nim nie myślę…
żyć trzeba dalej,bo napewno jest dla kogo,choćby dla Tojego stróża jakim jest Kubuś 🙂 on by tego chiał

aguq Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kwiatuszekz:taka tragedia zawsze zmienia człowieka,moja ciocia 15 lat temu dowiedziała się,że jej dziecko nie żyje,z tego samego powodu co Twój maluszek.Dzisiaj po 15 latach nadal o tym pamięta i wspomina.Niektóre sytuacje odmieniają człowieka,sama mam za sobą stratę.Straciłam dziecko ponad 2 lata temu i codziennie je wspominam,nie ma dnia w którym o nim nie myślę…
żyć trzeba dalej,bo napewno jest dla kogo,choćby dla Tojego stróża jakim jest Kubuś 🙂 on by tego chiał

Na pewno. Liczę na to, że on tego chce. Czuję, że mam tutaj jeszcze wiele do zrobienia, bo jeśli nie, to na pewno zabrałby mnie ze sobą…
:Przytulam:

paolinka Dodane ponad rok temu,

Bardzo ci współczuję ja też mam za soba straty wiesz czułam dokładnie to samo co ty miałam hustawki nastrojów chciałam kolejnej ciązy potem nie chciałam juz dzieci …..taka rana na sercu pozostanie na zawsze o tym sie nie zapomni to nie przestaje bolec z czasem poprostu jest łatwiej z tym zyc…
ludzie nie wiedzą jak do Ciebie podejsc co powiedziec czasem lepiej zeby nie mówili nic bo np słowa jeszcze będziesz miała… działały jak płachta na byka ja już miałam ja czekałam kochałam to dziecko i los ze mnie zadrwił, oszukał, skradł moje szczęscie a razem z nim kawałek mnie…
co mogę Ci napisac ..kolejna ciąza to będzie zupełnie co innego nie bedzie już tym pięknym samym w sobie stanem bo bedzie przepełniona strachem…łatwo nie bedzie
ja schizowałam jeszcze przez jakis czas po urodzeniu malucha zrywałam sie w nocy i sprawdzałam czy oddycha spałam przy jego łóżeczku kazdy szmer zrywał mnie na nogi …z czasem mi przeszło zrobiło sie normalnie
będe podczytywała twój wątek i trzymała kciuki

aguq Dodane ponad rok temu,

Czekać na cud… nie planować go

Jutro mija 7 miesięcy bez Ciebie… czasem łapię się na tym, że nie mam czasu się wypłakać.
Dostałam staż w kancelarii. W końcu zaczynam coś, gdzie się odnajduję w nowej roli. W roli nowej Agnieszki. Mam to co chciałam – czysta kartę i ludzi wokół, którzy nie znają naszej historii Synku. Dzięki temu jestem traktowana normalnie. Postanowiłam, że tak będzie lepiej. Mam Cię w sercu Syneczku i każda Aniołkowa mama będzie to czuła.
Ostatnio byłam z B. w sklepie szukać butów na wesele. Obsłużyła nas młoda kobieta… w oczach miała coś, co nie dawało mi spokoju, B. milczał. Ona była taka jak ja… trochę przestraszona, przez maskę uśmiechnięta. Dowiedziałam się potem od B., że ta kobieta faktycznie jest jak ja… też straciła dziecko poprzez odklejenie łożyska… w zaawansowanej ciąży…a do tego – była w szpitalu kilka godzin przede mną.

Boli mnie serce, bardzo boli.

Chcę poznać cud macierzyństwa i cud narodzin żywego, płaczącego dziecka. Zaczynam drugi cykl starań o ziemskie rodzeństwo Kubusia[*]

paolinka Dodane ponad rok temu,

Dobrze że zmieniłaś środowisko ja do teraz pamiętam spojrzenia jak wróciłam do pracy a potem głupie pytanie osoby która nie wiedziała co się stało i wyskoczyła z gratulacjami …i zapytała co się urodziło

smutne że tyle mam traci swoje dzieciątka kiedyś i ja nie miałam pojecia że jest nas tak dużo …

aguq Dodane ponad rok temu,

kolejny etap

Odkładaliśmy to w nieskończoność, ale należy się naszemu Synkowi pomniczek.
Bardzo boli mnie to, że nie jesteśmy w stanie zrobić mu takiego pomniczka, jaki chcielibyśmy, niestety fundusze są w większości pożyczone i dlatego staramy się znaleźć coś… co będzie oddawało miłość, która się zrodziła do Kubusia.

Pół dnia spędziłam dzisiaj w zakładach kamieniarskich, podejście do osób po stracie jest naprawdę różne. Niektórzy uprzejmi, z uśmiechem, niektórzy traktowali nas jak wrzód na D..:( Kilka razy przechodziliśmy się po cmentarzu podglądać pomniki aniołków. Bardzo chciałam żeby był biały, potem brązowo-czerwony, w końcu stanęło na ciemno-szarym, bo dalsza koncepcja postawienia przy grobie dużej figurki anioła i białe piaskowane napisy utwierdziły nas w przekonaniu, że to będzie to. Nie jest czarny… Boże…czy ja dobrze robie? Może taki być? Na pewno zasłużył na coś lepszego….

Na malutkim grobiku Kubusia będzie dodatkowa płyta z leżącym pod skosem sercem, sama zaprojektuję kształt, zostanie odpowiednio dużo miejsca na figurkę, którą tam postawimy i miejsce na znicze.

Myślę jeszcze nad dopiskiem… mam tak mało miejsca na tak mało słów, a tyle chcę Ci powiedzieć:(

aguq Dodane ponad rok temu,

Wczoraj serduszko poszło do obróbki. Chcę, żeby Kubuś już miał ten pomniczek. Chce żeby tu na ziemi miał coś „stałego”.

aguq Dodane ponad rok temu,

Boje się…. tak, jestem w ciąży. To już nie będzie to samo, nie będzie beztroski, szczęścia, tylko 8 miesięczny strach, czy wszystko wporządku i pilnowanie, by niczego nie zlekceważyć.

To radość z paniką.

Szczęście kontrolowane.

Mimo wszystko zabijam te złe myśli tymi pozytywnymi.
Nasz okruszek ma braciszka Aniołka w niebie, wierzę, że będzie czuwał…wierzę…

w piątek skończymy 7 tygodni :Kocham:

przeczucie: Julka 🙂

mama80 Dodane ponad rok temu,

Aguś serdecznie gratuluję! 🙂
Kubuś będzie opiekował się z Nieba swoją Siostrzyczką (lub Braciszkiem;)) jak na starszego Brata przystalo:)

Tak bardzo, bardzo życzę Ci spokojnych 8 miesięcy….
Niech Dzidzia rośnie zdrowo!!!:Kciuki:

paolinka Dodane ponad rok temu,

AguQ starach będzie niestety my mamuski aniołków nie możemy juz beztrosko cieszyc się z ciąży
Bardzo ci kibicuję i będę trzymac kciuki

aguq Dodane ponad rok temu,

Myślę o Okruszku jak o Julce. Tak mi łatwiej. Dzisiaj poranne kilkugodzinne nudności uszczęśliwiły mnie, że cośtam się w środku dzieje.

M chodzi cały szczęśliwy, co chwile powtarza, że nas kocha.

Z drugiej strony codziennie myślę o Kubusiu. Rzadko jednak o samym Kubusiu jako moim aniołku, a o TYM dniu. Co chwilę mam przebłysk w głowie jakiegoś obrazu, słów, dotyku. Tak bardzo mi smutno.

Ostatnio byłam u lekarza pierwszego kontaktu. Spytała o poprzednią ciążę… powiedziałam ledwo, że straciłam dziecko. Łzy nie wiem kiedy zaczęły spływać po moich policzkach, doktorka na to:

„No i czego Pani płacze, urodzi pani następne”…

Czego sie boję? Od TEGO dnia (od lutego…) boje się ludzi. Ich reakcji, zachowań, nieudolnego pocieszania, bądź całkowitej obojętności.

Wolę być gdzieś obok niż tego doświadczać.

paulinka-z Dodane ponad rok temu,

Ja się łapie na tym że częściej myślę o Adasiu niż o tej ciąży. Boję się przyzwyczajać 🙁
Tak wiem, że to dziecko zasługuje na moją radość, dobre samopoczucie itd. W teorii łatwo powiedzieć a emocje robią swoje. Do tego ciągłe bóle i tryb oszczędzania przecież każdy ból może okazać się końcem.

A ludzie…Doskonale Cię rozumiem. Ja unikam spotkań jak ognia. Mam swoje towarzystwo (znamy się z podstawówki) i wiem, że z nimi mogę i popłakać i się pośmiać. A mimo to jak słyszę pytanie jak się czujesz to mam ochotę uciec. Uciekam tylko wzrokiem i mówię dobrze. Zamknęłam się, nawet Piotrkowi boję sie cokolwiek mówić bo on martwi się chyba bardziej ode mnie bo nie tylko o dziecko ale jeszcze i o mnie.

Lekarkę masz bardzo taktowną, nie ma co…Ja u mojej jeszcze nie byłam…Na samą myśl o pytaniu jak maluszek tracę oddech…

Dziś byliśmy z Teściami u Adasia. Część rodziny dała znicze do postawienia, nikt na pewno nie przyjedzie we WŚ mają za daleko.
Piotrek uspokaja mamę, że już nie płaczemy…tak jasne, publicznie już nie.
Postanowiliśmy, że jak na WŚ nikt nie zjawi się u Aniołka Julki koło Adasia zaopiekujemy się trochę tym grobem. Wyrwiemy trawę, zrobimy nową tabliczkę, bo grób z 2007roku a tabliczka zniszczona. No i oczywiście zapalimy światełko Aniołkowi NN.

aguq Dodane ponad rok temu,

Czasami wydaje mi się, że to, że nie chodzę ze zwieszona głową i z zapuchniętymi oczami już oznacza dla ludzi, że jetem „wniebowzięta” i szczęśliwa…

Starzy znajomi nie rozumieją, że czasem nie mam ochoty na imprezę, a jak przychodzę na czyjeś urodziny z grzeczności to po prostu po krótkim czasie mam ochotę wyjść.

W sobotę obiecaliśmy znajomym że napijemy się wódki weselnej bo nie byli na weselu. Już mnie trzepie na samą myśl, że dużo ludzi mi się do domu zjedzie i nie będę miała się gdzie podziac… ie będę mogła wyjśc kiedy będę miała dośc. ehhhh

paulinka-z Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Czasami wydaje mi się, że to, że nie chodzę ze zwieszona głową i z zapuchniętymi oczami już oznacza dla ludzi, że jetem „wniebowzięta” i szczęśliwa…

Starzy znajomi nie rozumieją, że czasem nie mam ochoty na imprezę, a jak przychodzę na czyjeś urodziny z grzeczności to po prostu po krótkim czasie mam ochotę wyjść.

W sobotę obiecaliśmy znajomym że napijemy się wódki weselnej bo nie byli na weselu. Już mnie trzepie na samą myśl, że dużo ludzi mi się do domu zjedzie i nie będę miała się gdzie podziac… ie będę mogła wyjśc kiedy będę miała dośc. ehhhh

:Hmmm…: to problem i to raczej z tych bez wyjścia w dosłownym tego słowa znaczeniu…

aguq Dodane ponad rok temu,

Widziałam dzisiaj śliczne malutkie pikające serduszko :Kocham:

zuzia81 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez AguQ:Widziałam dzisiaj śliczne malutkie pikające serduszko :Kocham:
Gratuluję raz jeszcze :Wow!:

Dodane ponad rok temu,

Ogromne gratulacje…Musisz wierzyć, dla tego maluszka,że teraz wszystko będzie dobrze.
Przeżyłam odklejenie się łożyska przy synu….na szczęście od razu zaczęłam krwawić, szpital, cc i mam zdrowego syna.
Jesteś wspaniałą mamą Kubusia i będziesz wspamiałą mamą Julki.
:Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki::Kciuki:

aguq Dodane ponad rok temu,

Jutro Święto zmarłych…

Pomyśleć, że jakby moje życie inaczej się potoczyło, nie spędzałabym ostatnich dni NA TYM cmentarzu przy pomniczku dziecka.
Wszystko dookoła jego miejsca ożyło, ludzie (matki, ojcowie, babcie, dziadkowie) przypomnieli sobie o zmarłych, wspólnie grabili liście, czyścili, pielęgnowali, stawiali kwiaty. Możnaby rzec, że zrobiło się ciepło w tym zimnym ponurym miejscu…
Minie kilka dni, może 2-3 tygodnie i wszystkie bóstwa i pamięć coniektórych pokryje warstwa śniegu. Malutkie miejsca dzieci, które odeszły zostaną znów zapomniane na kolejny rok. Są kolejne dzieci, rodzina, wnuki… boje się, że i ja kiedyś na dłużej zostawię to miejsce bez światełka, a do tego bardzo nie chcę dopuścić. Nie chcę nigdy zapomnieć o Kubusiu, nie chcę nigdy poczuć, że zaniedbałam jego miejsce na ziemi – bo tam w niebie wierzę, że ma wszystko, o czym kiedyś się na pewno przekonam…

Dla wszystkich duszyczek [*]

Znasz odpowiedź na pytanie: Pamiętnik AguQ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jedno- i dwulatki
Czy mam się martwić o niski wzrost dziecka?
Cześć wszystkim:) Dziewczyny, proszę o pomoc, bo chyba zaczynam fiksować. Mój Mikołaj ma teraz rok i siedem miesięcy, ale jest malutki jak na taki wiek ma 80,5 cm wysokości i waży 10,5
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
6 m-czne niemowle w samolocie!!!
Mam w maju lecieć z 6 miesięcznym dzieckiem samolotem. Czy macie podobne doświadczenie? Jak przebiegła wam podróż? Jak wygląda sprawa wózka i fotelika? Z góry dziękuję za odpowiedź!
Czytaj dalej