pocieszcie please – smutasa

Dziewczyny moje kochane!
Ostatnio mam dziwne stany psychiczne , depresje , jest mi smutno , nie chce mi sie nic robic, jestem nerwowa … bardzo nad tym ubolewam, bo oczekiwalam innego stanu psyche…
A tak wogole to mysle czy podolam ogromnemu obowiazkowi jakim jest opieka nad takim malym okruszeczkiem jakim jest noworodek :-O
Jestem sama z mezem i nie mamy nikogo do pomocy – moja jedyna doradczyni to bedzie ksiazka „piorwszy rok zycia dziecka” – kurcze! czy to wystarczy????
Pocieszcie troszeczke. please

Ania i Natalka 26.09.03

9 odpowiedzi na pytanie: pocieszcie please – smutasa

siasia Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Ania, spoko, bedzie dobrze. Zawsze sie czlowiek boi nieznanego. Jak juz maluch przyjdzie na swiat to nawet nie bedziesz miala czasu na myslenie jak sie teraz czujesz. Ja tez myslalam, ze bedzie dramat a bylo bardzo Ok, i to od poczatku. Oczywiscie, troche nieprzespanych nocy, ale to tez nie trwa wiecznie. Tez nie mialam nikogo do pomocy, a nawet jakby i ktos byl to i tak nie dalabym mu dzidzi w opieke. Chyba bylam za bardzo zazdrosna o kazde jej dotkniecie! A Twoje stany podobno sa normalne. Ja tez miewalam dolki w ostatnim stadium. Glowa do gory, wiem, ze ta koncowka jest najtrudniejsza.
Magda

justyna76 Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Aniu kochanie!:))))))) to ja Ci tu prywatne wysyłam. martwię się a Ty marudzisz?:))))))))))
Nie jesteś sama z mężem!:))) masz nas!!!:)))
a czy sobie poradzisz? OCZYWIŚCIE, ŻE TAK!:))))))) ja tylko zobaczysz tę kruszkę cudowną to miną twoje wątpliwości:) mamy zawsze wiedzą co robią:))) a wspólna opieka z mężem tylko Was zblizy do siebie!:)))
pewnie, że ja też się boję, mam wątpliwości, ale najważniejsze że na tę Dzidzię czekam, czekasz i ze chcemy tych maleństw!:))))))
NOsek do góry! Brzusio do przodu! I uśmiech na buzię;))))))))))))

Justyna i Maleństwo 11.09

anador Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Zapewne Cie to nie ucieszy, ale ta ksiazka bedzie tez moim jednym oparciem i pomoca. Ale patrze z usmiechem w przyszlosc, wiem jedno musze dac rade , dla niej:) pozdrawiam

Dorota i Ola (21.11.2003)

sisi27 Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Takie wątpliwości ma chyba każda z nas. Więc nie martw się niczym – dasz radę bo najważniejsze, że chcesz. A tak wogóle to zawsze masz nas i całe nasze forum. Pozdrawiam. Buziaki. Rozchmurz się !!!

Sylwia + Dominika (20.10.2003)

ava131 Dodane ponad rok temu,

Jestescie kochane!

Jestescie kochane !
Dobrze ze jestescie tutaj w komputerku i ze w kazdej chwili mozna liczyc na slowka otuchy :-)))
Juz mi lepiej na duszy !
Wielkie dzieki!!!
papa i buziaczki !!!

Ania i Natalka 26.09.03

dorotam Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Ja nie mam co prawda doświadczenia w opiece nad maluszkiem, ale …. Mam znajomych, którzy opiekują się sami swoim dzieckiem. A ich doradcą są: czasopisma, książki i forum. I zapewniam Cię, że im to wystarcza.
Jest też duży plus samodzielnego wychowywania dzidziusia: to Wy bedziecie decydować o wszystkim i nikt się nie będzie wtrącał. Tatuś dziecka bedzie miał większe pole do popisu, bo nie odpędzą go różne babcie, ciotki, etc.
Ja nie wiem, czy ktoś nam pomoże, ale bardzo będę chciała byśmy sami dali sobie radę ze wszystkim.
Pozdrawiam

Dorota mama Mikołaja (26.09.2003)

monia27 Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Tez bede sama z mezem bo mieszkamy za granica i na pomoc mamy nie moge liczyc ale nie boje sie tego ,Ty tez sie nie boj damy sobie rade a te smutki to pewnie przez to,ze sie przejmujesz tym niepotrzebnie ,das spokoj i ciesz sie koncowka ciazypozdrowionka

Monia i chlopaczek (30.08.03)

angel22 Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

Nie martw sie dasz sobie rade. Ja nie mam meza i jakos ciagne. W szpitalu wiadomo bylam skazana na siebie, polozne w sumie nie pomagaly (byl nawal porodow i nie mialy czasu), sama sie umordowalam z karmieniem, przystawianiem, sama doszlam ze przekarmilam i teraz juz uwazam…uczylam sie swojego dzieciatka od poczatku. Okrutnie bolaly mnie szwy, pogryzione piersi, zmeczenie (anemia) ale dawalam rade :-)) Okruszek dodawal sil 1 …Na dodatek bylam sama w pokoju (mialam jedynke). W domu juz inaczej bo to dom. Mieszkam co prawda z rodzicami ale postanowilam sobie radzic sama. Babcia za to by rozpieszczala :-)) Dziadek 70 lat wiec przyjdzie, pocaluje ale raczej nie pomoze … babcia za to by calowala w kolko :-)) tez mam ksiazke : 1 rok i mi pomaga. Tobie pomoze maz…mi czasem mama ale tylko przy kapieli, tak radze sobie sama…Karmieie, przewijanie, nocne wstawanie….glowkowanie nad placzem…bo przeciez tu nikt nie pomoze. Teraz mama jest w szpitalu :-(( Wiec zostalam calkiem sama i nie mowie ze jest lekko ale jestem SAMA i sobie radze, tato pracuje, meza nie mam….caly dom na glowie + malutka, zwalajacy sie goscie oraz jezdzenie do mamy. Do tego zycie zatruwa mi ojciec dziecka wiec mam dodatkowy orzech do zgryzienia. Nie martw sie jak widzisz ja daje rade…to Ty z mezem na 100%! Ja powoli wskakuje w tory i jak mala spi sprzatam, dzialam lub lece do szpitala a jak sie budzi to zajmuje sie nia :-))) Najwazniejsza rada: nie denerwuj sie, nie daj sie wyprowadzac z rownowagi, nie denerwuj sie jak dziecko bedzie plakac a Ty nie bedziesz wiedziec dlaczego i co masz robic….dziecko WSZYSTKO wyczuje…Twoj min stres i juz bedzie plakac dodatkowo. Sama tego doswiadczylam i do tego doszlam :-))) Jak sie zdenerwowalam 1 raz po rozmowie z ojcem dziecka…Udawalam ze jestem spokojna, nie plakalam juz….Dziecko jednak wyczulo i bylo nerwowe caly dzien, nie spalo jak zawsze i plakalo…a ja potem razem z nim i kolo sie zamyka :-)) Od tamtej pory mowie sobie : dziecko najwazniejsze i zero nerwow, nawet gdy nic nie wychodzi…a tak na poczatku moze byc…A to z karmieniem, nieprzespane noce, bolace piersi, nawal pokarmu lub jego brak, zastoje…pogryzione brodawki, zmeczenie…hormony :-)) Bedzie dobrze, poczatek najciezszy…Moja malutka ma 12 dni i juz wpadlam w cykl: nie karmie juz na lezaca, bez problemu prawie ja przystawiam, wiem kiedy co chce, wyleczylam troche brodawki i rozwiazalam mnostwo problemikow…kapiel i kosmetyke zalatwilam ostatnio w 15 min :-)) i nie przeraza mnie juz namydlony noworodek w moich rekach bez niczyjej pomocy a przewijanie idzie tak ze mala czasem sie nie zdarzy obudzic ….wiec czego zyczyc POWODZENIA :-)))

jane Dodane ponad rok temu,

Re: pocieszcie please – smutasa

to bardzo dobra książka 🙂 Poza tym będzie przychodzić do Ciebie położna, do której zawsze możesz się zwrócić z zapytaniem (najlepiej pisać wszystko na kartce, hi hi).
Jak się Maluszek urodzi, na pewno będziesz najszczęśliwszą kobietą pod słońcem i depresja pójdzie sobie precz… przecież Natalka będzie potrzebować pogodnej mamy, a nie smutasa 🙂 Poza tym ustrzegniesz się tzw. „dobrych rad”, a to – wierz mi – tylko Ci na dobre wyjdzie. Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania!

Beata z Małgosią (ur. 4 maja 2003)

Znasz odpowiedź na pytanie: pocieszcie please – smutasa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
dopadło nas kilka problemów :-( poradźcie coś
Mój synek ma 2,5 miesiąca i od dwóch tygodni nie może sam zrobić kupki. Oprócz tego nadal męczą go kolki i dostaje na nie Debridat 3xdziennie po 2ml. Jak bardzo
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
no i jestem bez pracy
Wczoraj podpisalam otrzymane wypowiedzenie pracy. Mam miesiac wypowiedzenia, ale caly urlop,wiec od poniedzialku mnie nie ma. OlaSz radzi od razu sie brac do roboty :) zebym mogla byc pelnoprawnym czlonkiem
Czytaj dalej