pisałam kiedyś taki wątek:
problem niestety jest nadal i powiedziałabym w bardziej nasilonej formie 🙁
teraz bywają takie sytuacje:
Maciek coś chce na co ja nie chcę lub nie mogę się zgodzić, w każdym razie odmawiam..
najpierw negocjuje, próbuje mnie przekonać
jak nadal odmawiam zaczyna marudzić, płakać, jęczeć 🙄
jak i to nie pomaga zaczyna się akcja:
-“opluć cię?”
-“zbiję cię”
-“głupia mama, głupia mama..”
-“mama nie ma rozumku”
-“zaraz cię opluję” (co gorsza czasem na prawdę pluje :()
do wyboru z tego repertuaru..
ja staram się nie reagować, jak już mu przechodzi rozmawiam..
to że się staram nie reagować, to niestety nie zawsze się udaje i czasem po kilku takich tekstach robi się burza
kiedy rozmawiamy, on mówi, że jak tak się odzywa do mnie, to mu się coś w głowie miesza i on wtedy nie wie że to jest złe.. no ja to nawet rozumiem.. wczoraj wyrecytował mi na pamięć już, czemu tak nie wolno mówić, czemu to jest złe i w ogóle wszystko już wie, gorzej z praktyką..
no i podpowiedzcie, jak reagować? bo chyba to ignorowanie nie przynosi efektu? tak sobie kombinowałam, że jak nie będę reagować, to mu się znudzi, zobaczy że nic taka gadka nie zmieni, że i tak nie zmienię zdania.. no ale to nie działa..
Strona 3 odpowiedzi na pytanie: Podpowiecie?
Moje dziecko miało kiedys podobny etap,
wiec za ktorymś razem – a to dosc rozumny człowieczek – powiedzialam Mai ze jezeli ona mnie tak nazywa to ja bym chciala aby ona zobaczyla jak ja sie wówczas czuje
oczywiscie powtórzylam słowa ktore do mnie skierowala – zaznaczyłam ze mówie tak TYLKO dlatego aby zobaczyla jak to jest jak ktos Cie wyzywa,
efekt byl taki ze przeprosila, ja ją równiez ze tak do niej powiedzialam i się skończyło
przy następnej próbuje uzyskania zamierzonego celu jak tylko wskakiwala na poziom wyzwisk przypominałam.
Mąż mnie zjechał za zamykanie M. w łazience okrutnie!
A to trochę zmienia postać rzeczy, bo poprzednio nie napisałaś, że nie polecasz, tylko że po prostu taka kara działa i na końcu jeszcze dodałaś “hehe” 😉
Stąd inaczej to odebrałam i się do tego odniosłam.
albo
“zaraz przyjdzie pan i cie zabierze”
jak słysze cos takiego to mi się nóż w kieszeni otwiera….
co to za szczucie….
albo bardzo częste u nas w sklepie..dzieci wiadomo biegają nieraz płacza /krzycza a mama pokazuje na nas -sprzedawców- i mówi “oj patrz,pani juz patrzy i zaraz cie zbije /zabierze /zamknie w magazynie….”
nosz…. Nosi mnie jak to słysze…..
dziewczyny, to jest proste, ale w teorii..
a ja sobie za diabła nie radzę :(:(
dzisiaj był koszmarny dzień 🙁 musiałabym mu dać szlaban na cały miesiąc chyba, ale już ochrypłam i nie mam siły do niego gadać 🙁
tak, staram się być stanowcza, nie pozwalam na to, żeby się tak odzywał do mnie, żeby był taki niegrzeczny.. ale już nie mam sił 🙁
teraz to już tylko posiłkuję się metodą kantalupy i go ignoruję, bo łazi i dokucza, a ja mam go dość 🙁
Powiedz mi dokładnie, jak to wyglądało?
Aneta a nie możesz go odizolować, niech posiedzi sam w pokoju i tam krzyczy? On historyzuje, moze musi wyszumieć się, a potem zrozumieć i przeprosić
Pewnie twoje dziecie trudniejsze od mojego.
Konrad dziś uderzył mnie, tak automatycznie, odruchowo, od razu zaczął przepraszać,mimo to dostał za to odosobnienie, no i karę zakazu bajek na kompie.(pytał racjonalniena na ile ma zakaz:)). Popłakał sobie te 4 minuty. Był wczesniej uprzedzany, ze jak kogos udzerzy, bedzie mial taka kare.
Zrozumiał, powiedział przepraszam i że więcej nie będzie.
On jak przeskrobie, to się za specjalnie nie awanturuje, od razu przeprasza, bo wie że zawinił.
no widzisz, Twój Konrad wie, że źle zrobił i przeprasza.. a Maciek specjalnie robi źle..
zaczęłam Ci opisywać jak to było, ale chyba za długie by to wyszło..
jedna sytuacja nakręcała kolejną.. zamiast po otrzymaniu kary spokornieć, nakręcał się jeszcze bardziej i był coraz bardziej niegrzeczny.
teraz niby ok..
w końcu przeprosił.. ale on tak przeprasza dziwnie..
widzisz, jak napisałaś, że Konrad od razu jak Cię uderzył zaczął przepraszać, to poczułam zazdrość.. bo tu widać, że dziecko nie chce źle, że mu się zdarzyło ale od razu chce to naprawić..
a Maciek przeprasza tak dla świętego spokoju, jak już się wyszaleje, wykrzyczy, nadokucza, to na koniec dla formalności przychodzi i mówi “przepraszam już nigdy tak nie będę robić”..
ehh 🙁
Anetka, to nie jest tak, że Konrad od razu tak żałuje.
On boi się kary.
Później dopiero rozmawiamy.
No i ciągle robimy podstępy.
Ja napisałam swoją historię po to, aby Ci pokazać, że są różne dzieci, jedne “łatwiejsze” wychowawczo, drugie trudniejsze.
Te kary, o których piszą dziewczyny zazwyczaj działają na Konrada, ale on nie jest histerykiem, jak jest sam ze mną, to nie ma zupełnie z nim problemu.
Na Twojego synka może jeszcze inne kary beda skuteczne.
Trzeba sobie wypracować metodę na swoje dziecko.
Dopiszę jeszcze, że Konrad przeprasza z tysiąc razy dziennie, aby pojawiają się chłopaki:)
no i ja mialam dzisiaj problemy z adachem:(
niestety, przebywanie u dziadkow zupelnie nie pomaga
poszlam do fryzjera, mama miala przyjsc po mnie z dziecmi i przyprowadzic mojego malza na ciecie p[o jakims czasie
troche nam sie moje ciecie przedluzalo i dzieciaki zostaly z mama i moim bratem
adachu wszedl mojej mamie na glowe
to byla absolutna masakra
krecia robota na nic, bo moja konsekwencje mama nazwala okrucienstwem :Szok:
ale wracajac do tego “ignorowania”
anetka, trzeba miec przy tym zelazne nerwy
adachu potrafi odstawiac numery, o jakich normalnego dzieciaka w jego wieku nikt nie posadzi
ktoregos razu zaczal odeslany do pokoju na time-out krzyczal jak opetany “ratunku!”
ignorowanie ma sens, kiedy inni sa po twojej stronie, ale tak od a do z
z mezem nie mam problemow, ale juz inni patrza na mnie jak na nienormalna
eh, nikt nie obiecywal, ze bedzie latwo, ale zeby az tak kiepsko mi szlo?
z Maciem też nie ma problemu jak jest sam.. ciężko jest z dwójką chłopaków
Maciek czasem chciałby być traktowany tak jak Kuba (np. małemu zakładam buty, to Macio też chce obsługę, mimo, że sam potrafi to zrobić doskonale)..
masz rację, muszę wypracować na niego metodę, tyko kurczę, on ma już 5lat, a ja jeszcze go nie rozgryzłam
U nas trochę działa, że proszę Konrada aby pilnować chłopaków, żeby czuł się za nich odpowiedzialny.
Jak wracam z nimi trzema sama ze żłbka/przedszkola (rano idąc z mężem mam problemy), zwłaszcza przechodząć przez ruchliwą ulicę, proszę go o pomoc, mówię, ze sama sobie nie poradzę, wówczas Konrad pomaga autentycznie, no i nic im nie dokucza.
Ja tak myślę, że razem z mężem musicie zawęzić wspólny front, opracować system kar i nagród i konsekwentnie go przestrzegać.
Jeszcze a’propos przepraszania, mały Alek jest bardzo zawziety, on płacze do upadłego, a nie chce przeprosic. No i histeryk.
Tylko na szczęscie póki co mało broi.:)
no szok…
o, to ostatnie zdanie to jakbyś o mnie napisała..
wzięłam się za Twoją metodę, bo byłam dzisiaj sama 😉 on przy myciu dzisiaj (dokładnie przy wychodzeniu z wanny) osiągnął już chyba szczyt możliwości swoich.. krzyczał, pyskował, przezywał.. wyciągnęłam go w sumie na siłę ale przy wycieraniu nie było lepiej (sam jeszcze nie umie, więc go wycieram).. przerwałam i powiedziałam, że go nie wytrę jeśli nie przestanie.. no to przestał na czas wycierania 🙄 i potem znowu swoje..
i wtedy zabrakło mi już rozpędu na gadkę z nim. powiedziałam głośno do niewiemkogo “ciekawe gdzie jest mój grzeczny Maciuś” – jakoś tak…
on najpierw zaniemówił, potem powiedział “tutaj jestem”, a potem wrócił do swoich zajęć, czyli do dokuczania..
zajęłam się Kubą, dałam mu leki (które dostają obydwoje, ale Maćkowi nie dałam mimo, że się usadowił obok), położyłam małego spać i przyszłam na forum 😉
no i on tak łaził jeszcze trochę z kąta w kąt, zaczepiał ale po jakimś czasie podszedł się przytulić… i potem już było dobrze..
a ja cierpliwości już nie miałam, ale sił na walkę i dyskusje z nim też..
boję się tylko, że to tak zadziałało jednorazowo, bo go wzięłam z zaskoczenia.. jak się przyzwyczai to gotów się uodpornić
to jest dobry pomysł, z tym proszeniem o pomoc 🙂 na pewno spróbuję bo wydaje mi się, że może mu się spodobać 🙂
a mój Kuba przepraszać lubi 🙂 traktuje to jak dobrą zabawę 😉 oby mu nie przeszło 🙂
tak sobie myślę teraz….. bo w sumie skupiam się na natychmiastowym efekcie, nie widzę go i się podłamuję.. a może długofalowo, tak jak wyżej dziewczyny pisały.. może kiedyś to przyniesie efekty, tylko trzeba cierpliwości
wiesz, jak jestem w domu, to idzie mi generalnie latwiej
najgorzej jest udawac, ze sie go nie widzi bedac na zewnatrz
kiedys tak przeszlam dlugosc calej ulicy pod ostrzalem nieprzychylnych spojrzen, bo adachu czlapal piec metrow za mna i po prostu sie wydzieral na cale gardlo
teraz widze, ze istnieje absolutnie nieopisywalna roznica pomiedzy posiadaniem jednego a dwojki dzieci
przy jednym jakos latwiej o konsekwencje, przy dwojce czasami nie ma mozliwosci pokazania siebie jako rodzica-autorytetu, bo podczas gdy usiluje uparcie pokazac jednemu jak byc lepszym dzieckiem, ten drugi podazajac swoimi drogami wpada w klopoty
opadaja rece czasami, to prawda
w praktyce nic nie jest proste
zdradzę ci pewną tajemnicę 🙂
jeżeli myslisz że metody wychowawcze jakie wypracujesz zaczną dzialać natychmiast to ciężko się mylisz
moje dziecko nie ma łatwego charakteru, do tego bardzo uparte jest – taka silna osobowość, trudno ją złamać – dlatego moja metoda nic na siłę, bo musru głową nie przebiję.
bywa tak że odnosze wrazenie iż moje nauki idą w las
ja swoje, dziecko swoje
taka domowa wojna
aż nadchodzi taki piekny dzień
gdy moje dziecko nagle przyswaja to co próbowałam zdzialać przez ostatnich parę miesięcy
ostatni niefajny okres wychowawczy miałam od wrzesnia przez parę ładnych miesięcy, w większości emocjonalnie nie radzila sobie po zmianie przedszkola i akceptacją nowych koleżanek i kolegów, odbijała sobie to w domu.
i po paru takich okresach upadków wychowawczych, wiem że przychodzi dzień gdy widzimy efekty naszej pracy, a w tym wszystkim ważna jest konsekwencja.
Nikt, a na pewno ja nie urodziłam się idealnym rodzicem :).
czujesz że źle zareagowałaś na domową awanturę
usiądź wieczorem i pomyśl na spokojnie jakbyś zareagowała gdyby się powtórzyła, przygotuj sobie kilka scenariuszy, nikt inny nie zna lepiej Twojego dziecka niż ty, na pewno w końcu uda Ci się znaleźć tę marchewkę :).
masz absolutną rację 🙂 z tym, że to nie może zadziałać od razu..
już do tego doszłam troszkę wyżej 😉
ale dziś jak pisałam tego posta, którego cytujesz byłam wypompowana i właśnie tak jak piszesz – czuję, że dałam plamę..
no nic, jutro będzie nowy dzień. mam nadzieję, że będzie lepiej..
dzięki 🙂
jeszcze dopiszę – szykuje nam się przeprowadzka.. i obawiam się, że może być wtedy jeszcze gorzej
oj tak 🙁
mnie dziś pokonali na spacerze – w czasie, kiedy klarowałam Maciowi, że numer tel 112 który zaczął wybierać na moim telefonie jest tylko w awaryjnych sytuacjach i żeby absolutnie nie wybierał tego numeru bez potrzeby Kuba prawie wpadł pod samochód, bo wyczaił, że mama nie patrzy i można dać nogę..
Klucha, fajnie to napisalas 🙂
to jest najgorsze, ze efekty czasami sa potrzebne natychmiast, z wielu powodow – naszego samopoczucia, alarmowej sytuacji czy po prostu koniecznosci pilnego wyjscia z domu wlasnie w tej niedogodnej chwili, gdy dziecko ma calkiem inne plany 😉
ale nawet jak cos od razu nie dziala, to sie w dziecku te nasze dzialania kodują i kumuluja, i przy konsekwencji powinno byc lepiej
no a do tego dochodzi oczywiscie sprawa tych okresow buntu – dwulatka, trzylatka etc.
moje dziecko przechodzi je klasycznie, falami
i sa okresy zdecydowanie trudniejsze jak i latwiejsze
Aneta, Ty masz dwa egzemplarze, wiec to w ogole… wydaje mi sie, ze czasami inna bajka
jesli trafia sie dwie sztuki z silnymi osobowosciami 😉
wiec tym bardziej zycze wytrwalosci i powodzenia
Też o tym myślałam, jedno a dwoje czy troje dzieci stanowi wielką różnice.
Po pierwsze, trudniej o cierpliwość, bo stanów zapalnych jest odpowiednio x razy więcej, dwa dochodzą problemy wewnątrz rodzeństwa, a jeszcze zazdrosć, która w naszym przypadku była głownym motorem do wszelkich problemów.
No i wymierzanie kary…
Trudno czasem o karę natychmiastową, bo akurat drugie zrobiło kupę i się nią bawi;)
Ale przede wszystkim często brak sił.
Niemniej uważam, że są inne korzyści i inne motywy zbawienne w wychowaniu więcej niż jedno dziecko, dlatego wszystko da się zrobić, tylko trzeba czasu i wytrwałości:)
A czy możesz napisać mi w jaki sposób komunikujesz mu, że jego zachowanie w danym momencie ci się nie podoba. Tak dokładnie jakich słów uzywasz?
Może będę mogła pomóc. Mam zbuntowanego 8 i 4 latka w domu i prostymi sposobami udaje mi się ich okiełznać 🙂
Znasz odpowiedź na pytanie: Podpowiecie?