poród rodzinny- kwestie estetyczne

rzecz dotyczy porodu rodzinnego, który jest ostatnio modny i rzadko zdarza sie aby poród był nierodzinny. Ja oczywiście też jestem jak najbardziej za, mojemu mężowi oświadczyłam, że ma być ze mną i już, bo to pomaga mi w porodzie a dla niego to będzie wzniosłe uczucie. Nawet nie dopuściłam innego wariantu ani nie spytałam go o zdanie :)) Dopiero ostatnio kiedy rozmawialiśmy, dałam mu sie wypowiedzieć i sam przyznał,że chce być przy narodzinach dziecka. No ale do rzeczy… Na konkurencyjnym forum przeczytałam pewne posty p[rzeciw porodom rodzinnym, jedna kobieta wypowiadała się że jej mąż stracił ‘na nią apetyt” po widoku porodu “od kuchni” i jej małżeństwo rozpadło sie- po części z powodu nieudanego życia łózkowego. Dzis rozmawiałam z kolegą z pracy, w prawdzie to jeszcze kawaler i nie ma doświadczeń w tej dziedzinie i mówił, że on też nie wie czy chce być przy porodzie kiedyś tam w przyszłości, bo nie wie jak óźniej będzie odbierał swoją kobietę, że może przestać być dla niego atrakcyjna seksualnie, jak się naogląda, różnych takich tam scen. No i powiem wam że dało mi to do myslenia. Co o tym myslicie?

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

23 odpowiedzi na pytanie: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Znam z zycia podobny przypadek o jakim piszesz – facet po porstu nie doszedł potem do siebie i nie mogł sie skusić na żone, co stało sie powodem rozstania…
Ale to sa sporadyczne przypadki… Poza tym moj maz nic od kuchni nie bedzie ogladał, ustaliliśmy ze bedzie stał za moją głową i nie bedzie tam podgladał, jesli uzna w trakcie, ze jednak porwał sie “z motyką na słonce” in ie daje rady, moze wyjsc…
Nie jest za bardzo za przecinaniem pepowiny i zagladaniem mi miedzy nogi, gdyż jest dośc wrazliwy na obaz kri i móglby faktycznie kojtnąc na porodówce…

Bardzo sie kochamy i jakoś nie wydaje mi sie żeby w naszym przypadku mogło pojsc o jakies wzgledy estetyczne…
Bo jesli o nie chodzi, to ja mojego meza i on mnie już w róznych sytuacjach widział, w róznych chorobach i dolegliwościach, które nie były “smaczne” aprzytaczać ich nie bede… i cały czas sie kochamy i nie wyobrazam sobie zebym w trakcie zbliżenia czy pocałunku miala wyobrazac sobie mojego męza np. wymiotującego….
Jakoś wydala mi sie ta sytuacja analogiczna…

Bruni i kwietniowy Filipek Kubuś

dziubek Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Ja myślę, że zarówno Ty jak i facet macie prawo mieć własne zdanie. Jeżeli On powie Ci że nie chce, to trzeba to uszanować i nie ciągnąć chłopa na siłe !!! To nie ma sensu. Powinien się sam zdecydować i już. A jeżeli chodzi o kwestie estetyczne, to wydaje mi się, że nie jest to nic obrzydliwego. Zalezy od wzajemnych stosunków, nawet łózkowych między Tobą i Twoim facetem. Mój stwierdził, że mógłby być ginekologiem i zupełnie normalny jest dla niego widok rodzacej kobitki. Twierdzi że przy porodzie chce być, ale nawet w trakcie będzie mógł wyjśc i ja nie będe miała mu tego za złe!
pozdrawiam i zycze dobrej decyzji

monia – termin: 9 lipiec

rudzia Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

U mnie jest tak, jeszcze duzo czasu mi zostało, ale wymyśliłam sobie że chcę rodzić w wodzie (mogę sobie chcieć no nie?) Jeżeli się uda to wyobrażam sobie tym samym mniejszą masakrę. Jeżeli to będzie mało estetyczne to “wykopię” męża z sali w ostatniej chwili, kiedy zacznie się już “dziać”

magdzik Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

wszytko zależy gdzie stoi tatuś. Ja mojemu mężowi powiedziałam, że ma stać za moimi plecami i nie patrzeć mi w krocze, bo faktycznie wrażenia mogą być różne. Ja się raczej obawiam, że może zbyt bardzo przeraznić sie całą stytuacją i zacząć krzyczeć na lekarzy. Poza tym tatusiowie mogą wyjść w kulminacyjnym momencie!

,

agnes75 Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Trochę się wkurzyłam czytając Twojego posta i chciałam od razu coś stanowczego napisać. Potem przeczytałam inne posty i stwierdziłam, że moze coś w tym jest…. Ale dla mnie obrzydliwy jest facet, który będzie się mnie brzydził, bo zobaczył jak trudną drogę przeszłam i ile cierpienia kosztowało to moje ciało…. jeśli ojciec mojego dziecka okaże się kimś takim (chociaż w to nie wierzę) to niech spada na drzewo i to szybko! Jeśli zawiedzie mnie w takiej chwili –
nie chcę go widzieć i będę się cieszyć że tak szybko się na nim poznałam – że było ku temu okazja. Jak potem taki facet ma docenić trud jaki przeszłyśmy??? A niech szlag trafi facetów którzy nie dość ze w ciąży nie chodzą to przerażają ich względy ESTETYCZNE przy porodzie. My w ciąży 9 miesięcy, potem poród a facet mi to będzie mówił o estetyce. Ja nie tylko muszę to zobaczyć. Ja to muszę przeżyć. Na własnej skórze…. A może ja też kurka wodna bym nie chciała???? No… i się wkurzyłam 😉

bajdusia Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Droga Agniesiu wyraziłaś to samo co ja o tym myślę. Masz 100% racji. Taki facet, który brzydziłby się swojej żony to poprostu wredny samiec nastawiony tylko na przyjemności łóżkowe i nic poza tym. Pozdrowionka.

Asia

kajda Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Hej! Mój mąż przed porodem miał wątpliwości czy sobie “da radę” z widokiem krwi itp, ale dzielnie postanowił mi towarzyszyć do końca :). Efekt był taki, że gdy przy parciu zaczęło być widać włoski, patrzył się jak zaczarowany i było to dla niego bardziej ciekawe niż “straszne” czy “obrzydliwe”. Jestem zdania, że facet, który przestaje kochać kobietę tylko dlatego, że widział poród, nie dorasta do roli ojca !
Pozdrawiam

Kasia i Melissa – 3 miesiące

lea Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Agnieszko, w pełni Cię rozumiem, też się zdenerwowałam, a Twój post mi bardzo pomógł 🙂 A teraz lecę odpisac na to zagadnienie z pkt. widzenia osoby, która to w sumie przeszła…

jane Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Uważam, ze chyba tylko w skrajnych przypadkach tak się dzieje. Facet stoi przecież u wezgłowia łóżka, a poza tym jak kocha to powinien pomóc ukochanej przez to przejść. Oni są w tej lepszej sytuacji, że mogą wybrać: chcą czy nie. A co my???? Co my mamy powiedzieć??? Ja też chętnie powiedziałabym, że się boję i nie chcę iść do szpitala. Poza tym jest się ze sobą na dobre i złe, prawda? Jak narobił i mu było miło, to teraz też niech trochę pocierpi. Takie jest moje zdanie – sorki, że trochę chaotycznie wyrażone 🙂

Beata z Małgosią (04.05.03)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Witaj…
Ja miałam poród rodzinny, który trwał 36 godzin I fazy i zakończył się cc, przy którym w moim szpitalu ojciec dzieck aobecny być nie może (niestety, bo na pewno by się przydał a widziałby jeszcze mniej niż przy zwykłym porodzie; a przydałby się MNIE).
Uważam, że porody rodzinne nie są po to, żeby tatuś zobaczyl pierwsze chwile dzieck,a ale żeby był przy matce. Jeśli ma miec opory stetyczne, jak dla mnie może wyjść w 2 fazie, bo jest dośc krótka i kobieta wtedy ma już inne motywacje. Najgorsza jest ! faza i wtedy jest to ból, ból ból i wszystko sprowadzone do bólu, a którego nic nie ma w sumie namacalnego, nie ma parcia, położna nie jest non stop z kobietą. Kobieta bez męża, bez bliskiej osoby wtedy… ech, współczuję 🙁 A muszę Wam powiedzieć, że wcale porody rodzinne nie są takie popularne, bo w moim szpitalu np. podczas mojego 10 – dniowego pobytu tam (porodów niewiele, 1-2 dziennie, ale w sumie się nazbierało kilkanaście) tylko ja jedna miałam poród rodzinny.
Wg mnie mąż może mieć obawy przd współzyciem z różnych powodów, mój zaczął pleśc coś o podwiązywaniu nasieniowodów, kiedy miałam bóle. Ale zdecydowanie przeszło mu i czeka na to, aż dojdę do siebie, i nic go nie obrzydziło, a trochę przez te 36 godzin widział… A w dodatku jest człowiekiem wrażliwym na widoki tego typu – i nic mu nie jest.
Mąż nie musi patrzeć na krocze, nawet nie wiem, czy mógłby stanąć tak centralnie po tamtej stronie podczas wydobywania dziecka, przecoież by przeszkadzał… ale to naprawdę rzenujące, ze silny facet, ktory ogląda w tv filmyociekające krwią, nie może spojrzeć na krocze żony i wychodzące dziecko… proponuję pokazać mężom zdjecia z porodów, jakie są dostępne w necie, niech się oswajają, nawet dla mnie były szokiem a ptem już nie… a krocza nie widac kiedy “idzie” dziecko 😉
Wg mnie w związku, w którym widok przecietego krocza jest w stanie zburzyćpozycie – nie było dobrze juz przed tym widokiem. I nie ma co zwalać na estetykę porodu.
Jelsi jednak mąż naprawdę mdleje, to może wyjśc, nie patrzec… ale być – być dla Was, kobietki 🙂 to naprawde dużo daje. Tylko nie zmuszać by był i nie wyganiać na siłę… ja się nie wstydzę męża… 7 osob badało mnie podczas porodu, robiło mi masaż szyjki, podsuwało basen gdy lezałam, pomagało opanowac uchodzące wody i czop, grzebało sie w tym wszystkim, a ja mam się wstydzić męża? Nigdy.

leszczynka Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

JA będę rodzić trzeci raz i chcialabym żeby mąż był przy porodzie. Poprzednio 2 razy rodzilam sama i bylo strasznie nawet nie mial kto szklanki wody podać. napiszcie gdzie w internecie można obejrzeć zdjęcia z porodu

LESZCZYNKA I FASOLKA 8.10

pluto Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Myslę, że to bzdura….co prawda raz na ileś tam zdarza się, że faktycznie chłopina się zniechęci….. Ale to odosobniony przypadek…..jak małżeństwo ma się rozwalić, to się rozwali……
Alternatywą może być postawienie chłopiny hi,hi…..tak, aby patrzył na poród z góry….zobaczy tylko to co powinien…..mianowice dzieciątko……..

Julka kulka i 9 miesięczny Karolek

Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

moj maz tez mial pewne obawy… ale nie dlatego, ze boi sie ze sie zniecheci, ale bal sie tego, ze nie bedzie umial mi pomoc; na szczescie porod byl b. krotki i przyjemny (kazdemu zycze:); w pierwszej fazie maz nie mial nic do roboty, bo najpierw lezalam 30 min pod ktg, a potem 30 min w wannie… a potem juz byl drugi etap; i tu chlop sie przydal do podtrzymywania mi nogi, druga podtrzymywala pediatra, wiec rodzilo sie o wiele latwiej;
maly sie urodzil, maz przecial pepowine i razem z pediatra i synkiem poszedl do innego pomieszczenia… a ja urodzilam lozysko, zostalam zszyta, umyta, wszystko zostalo uprzatniete; tak wiec jak maz wrocil z synkiem to nie mial juz czego ogladac:)

a najwazniejsze, ze powiedzial, ze b. sie cieszy, ze byl przy porodzie, ze to niesamowite uczucie zobaczyc, jak z malego klebka ‘”rozwija” sie czlowieczek… i ze jak sie chce, to mozna nic nie widziec… on nic nie widzial 🙂

i mysle, ze gdyby go przy mnie (przy nas) nie bylo, to ta wiez, ktora narodzila sie miedzy nim a synkiem nie bylaby tak silna… maz oszalal na punkcie malego 🙂

jestem szczesliwa… a sprawy lozkowe pozostaly bez zmian… moze nawet teraz maz jest bardziej delikatny

Ewa i Krzyś (4 i 1/4 mies.)
[Zobacz stronę]

Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Z mojej obserwacji wynika, ze facet moze bac sie tez z tego powodu, ze w sumie nie ma pojecia, jak porod przebiega!!! Ja to sobie uswiadomilam, jak moj maz zaczal oponowac przed rodzinnym!! Jak zaczelismy rozmawiac, to sie okazalo, ze wg niego porod to tylko tony krwi zarzynanie, szlachtowanie itp……..(taki inteligenty chlop, ale to jednak tylko facet…..) A swoja droga, to jakos takie sceny na filmach i w grach jakos mu nie przeszkadzaja, ale to inna bajka….W koncu uswiadomilam go, jak cala akcja z reguly przebiega, powiedzialam, jak bardzo mi zalezy na jego obecnosci, i jak bardzo mi to pomoze.. Ustalilismy, ze do samego konca nie musi byc (chociaz wiem, ze niektorzy oporni w ostatniej chwili zmieniaja zdanie…)-ja i tak bede wtedy myslami gdzie indziej…I tak zostalo. Sprawa zalatwiona.

gucia i mała Ninka (26.04.2003)

anet Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

bez sensu!!! Moj maz byl obecny przy porodzie, w sumie to chcialam zeby podczas juz samego parcia wyszedl,. Oszczedze szczegolow jak wygladala ta faza (nawet w najgorszych snach nie przypuszczalam ze tak moze byc!!!), ale tak sie strasznie balam i wogole w calym tym zamieszaniu zostal do konca. Mysle, ze narodziny dziecka to tak wielkie przezycie dla obojga rodzicow ze nic innego sie nie widzi, nie slyszy – jak w amoku!!! Potem nawet nie moglismy sie doliczyc ile osob i kto byl przy moim porodzie – (chcielismy podziekowac) Bardzo sie ciesze ze maz byl przy mnie, nawet sobie nie wyobrazam jak mogloby byc inaczej, bardzo mi pomogl i wogole tak bardzo pzrezyl narodziny naszego dziecka!!!!!!!!!!!
A jesli chodzi o “apetyt” to wcale nie zmalal, wrecz przeciwnie. Wiec mysle ze duzo zalezy tu od samego czlowieka, jak podchodzi do porodu: czy jako do najwielkszego wydarzenia w swoim zyciu czy jak do rzeczy fizjologicznej

Aneta+Agniesia (ur 7.07.2002)

iwonatrinity Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Wasze posty dały mi jeszcze więcej do myślenia. Z jednej strony to fakt – mężczyzna powinien być przy kobiecie w chorobie i w nieszcześciu i widok rodzącej kobiety nie powinien sprawić, że przestanie ją kochać. Trzeba by jednak odróżnić kwestie miłości i pożądania. Nawet wśród kochających sie par po jakimś czasie, po wielu latach słabnie to pożądanie i mimo iż nadal sie bardzo kochają i szanują mogą przestać sie kochać ze sobą. Facet który rezygnuje z seksu nie musi być od razu być potworem. Może przecież nadal kochać swoją żonę. Jakoś do głowy mi nie przyszło żeby mój mąż odkochał się we mnie bo zobaczy moje rozcięte krocze. Wyrażiłam obawę, że może to osłabić jego pożadanie. wiadomo,seks to nie wszystko, jednak jest istotnym elementem związku, i ludzie którzy nie mają udanego życia seksualnego mogą sie powoli oddalać od siebie. To nie musi być od razu żadne drastyczne rozstanie tylko stopniowe odchodzenie od siebie. Faceci jednak, nawet Ci wspaniali są jednak nieco inaczej skonstruowani niż kobiety, czy tego chcemy czy nie. No i każdy facet ma inną wrażliwość na krew, i takie tam różne drastyczne sceny. A sfera erotyczna jest to bardzo delikatna sprawa i w tej kwesti nie można nikogo zmusić, żeby coś odczuwał, kiedy nic nie odczywa. Trochę sie rozpisałam, w końcu zgubiłam wątek, co tak naprawdę chciałam napisać, ale słowa te kieruję przedewszystkim do tych z was które sie bardzo zdenerwowały że taki problem poruszyłam, że taki może wogóle istnieć. Wydaje mi sie że sprawa nie jest do końca czarna albo biała, raczej ma odcień szarości i ktoś nie musi być ostatnim draniem żeby odczuwać dyskomfort po takim widoku. Nooooo….. wygadałam się:) i tak jeszcze pewnie bedę myśleć na ten temat. Ja mimo wszystko będę jednak chciała żeby mąż był ze mną, siedział oczywiście od strony mojej głowy, jest kochany i nie należy do tych bardzo wrażliwych estetycznie i myslę że będzie wszystko ok…..

Ivo i brykające maleństwo (21.08.2003r.)

mysia2 Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Ja bardzo chcę, żeby mąż był przy porodzie. On zresztą mówi, że będzie się starał dopóki nie zemdleje (jak każdy kochający mąż nienawidzi patrzeć jak jego żonka cierpi). A wracając do Twojego pytania to uważam, że takie patrzenie ma moje rozwalające się krocze podczas porodu to żadna przyjemność, więc zastrzegłam sobie, że ma być przy główce ale mojej i trzymać mnie ewentualnie za rękę czy głaskać (co mi tam będzie w danym momencie potrzebne). Bardzo chcę żeby przeciął pępowinę i płakał ze mną jak urodzi nam się Fasolka. Dlatego nie mam nic przeciw porodom rodzinnym i obecności męża, ale przy samym wychodzeniu dzidzi żeby był obecny przy odpowiedniej stronie. Chociaż znam takich tatusiów, którzy widzeili jak dzidzia wychodziła i byli tym zachwyceni. No cóż, po facetach można się spodziewać różnych reakcji…

robak Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

mój mąż był ze mna przy porodzie i stwierdził ze nie ma nic piękniejszego niż oglądac narodziny własnego dziecka jedyne co mu sie nie podobało to to ze nie mógł mi pomóc w bólach przy końcowej fazie był przy mojej głowie parł razem ze mną co mnie strasznie rozśmieszało i nie mogłam sie zbytnio skoncentrować na parciu widzac mojego męża całego czerwonego z “wysiłku”przecinał pępowine co mu sie chyba najbardziej spodobało i z otwartą buzią przyglądał się łożysku,na koniec stwierdził że był to najpiekniejszy dzień w jego życiu.W pażdzierniku znowu idziemy razem rodzić.tak więc jeśli tylko Twój mąż bedzie chciał iść z Tobą to super bo myśle że jest to duże wsparcie dla kobiety chociażby psychiczne,powodzenia

carmella Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

ja i moje kochanie juz obgadalismy kwestie wspolnego porodu 🙂 Chociaz temat dziecka juz go zaczyna meczyc (bo ja mam olbrzymi instynkt macierzynski i moglabym juz, ale on mnie trzyma na ziemi.
Ale gdy juz ten dzien nastapi to nie wyobrazam sobie, zeby Jego przy mnie nie bylo. I nie chce wcale, zeby patrzyl na to wszystko, ale zeby przy mnie byl. Przy mojej glowie 🙂 A w momencie kulminacji moglby wyjsc. Kochanie jest jak najbardziej ZA!!!

Dodane ponad rok temu,

Re: poród rodzinny- kwestie estetyczne

troszke mocno zareagowałaś ale powiem szczerze ze byłam w szoku, ze jakikolwiek facet moze po porodzie rodzinnym nabrać niechęci do żony…

powiem tylko, ze nie chcę zeby mój mąż zaglądał mi między nogi…i wiem ze w moim szpitalu nikt do tego nie dopuści… jesli chce być ze mną do końca to cieszę się że będzie mnie wspierał, stojąc obok mnie tuż przy głowie będzie widzał tyle co i ja…przyznam ze sama nie chciałąbym widzieć tego co się dzieje i wiem, ze patrzeć będę albo na sufit albo na meza…

a tak naprawdę to myślę, że do rozwodu nie prowadzi poród rodzinny tylko brak porozumienia miedzy dwojgiem ludzi…brak ochoty na sex? kwestie estetyczne? hmmm dla mnie to grubymi nićmi szyte…każdy pretekst jest dobry… żal mi tylko tej kobiety, bo musiał ją wpędzić w niezły dołek i poczucie winy

Weronka (termin 6.06.03)

Znasz odpowiedź na pytanie: poród rodzinny- kwestie estetyczne

Dodaj komentarz

Dla starających się
jestem tu pierwszy raz!!!
No i jestem DLA STARAJACYCH SIE !!! Troche dojrzewalam do tej decyzji (9 m-cy) ale teraz juz nie moge myslec o niczym innym - dziecko dziecko dziecko... pozdrawiam wszystkich cieplutko!!! [img]/upload/4/14/_96757_s.jpg[/img] Aneta+Agniesia (ur
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
dlaczego sie budzi?
Moj synek ma juz prawie 5 miesięcy, od 3-go miesiaca przesypia noce.... Ale ostatnio zaczął sie budzic w nocy nawek 6-7 razy. Nie karmię go juz w nocy... Nie płacze-
Czytaj dalej