Porzuciłam lekarską sławę pod koniec ciąży – długi

Hej,

Chodziłam do prof. Dębskiego z Czerniakowskiej w Warszawie, prywatnie. Moja ciąża przebiegała wręcz wzorowo, chodziłam do niego co sześć tygodni i nie zawracałam sobie głowy, czy wybrałam dobrego lekarza, czy nie, wszystko i tak było b. dobrze.

Jakis miesiąc temu zaczęłam się zastanawiać, gdzie ja chcę rodzić i czy na pewno na czerniakowskiej. Rodziła tam moja bratowa i prawdę mówiąc, warunki oceniłam jako dość podłe. Do tego brak organizacji, fatalne opinie o pielęgniarkach od noworodków. Zrobiłam rozpoznanie wśród koleżanek i na podstawie ich doświadczeń wybrałam do rodzenia Żelazną, o czym Dębskiego nie omieszkałam poinformować 🙂 Trochę się skrzywił, ale w sumie nic nie powiedział.

Umówiłam się z położną, założyłam dokumentację na Żelaznej, obejrzałam oddział, podobało mi się coraz bardziej. Traf chciał, że w tą sobotę uroiłam sobie, że mam zatrucie ciążowe, złe wyniki, płacz i rozpacz, telefon do położnej, skierowała mnie od razu do izby przyjęć, uprzedziła ich tam, że jadę. Efekt: bardzo miłe dziewczyny, które mnie przyjęły na izbie, bardzo miła lekarka, która szybko mnie zbadała i rozwiała moje wątpliwości i strachy, no, generalnie – super. Skierowała mnie na ponowne badanie w poniedziałek w przychodni przyszpitalnej. I znowu: inna pielęgniarka, inna lekarka, ale szybko, miło, z usmiechem, wyszłam dokładnie poinformowana, co jest grane. Dziś byłam jeszcze raz w przychodni, miałam zrobić do porodu posiew z szyjki macicy, i ponownie szybko, ciepło, z uśmiechem, bezboleśnie, naprawdę strasznie pozytywne wrażenia.

Po co ja to wszystko piszę? Nagle uświadomiłam sobie, że lekarza prowadzącego ciążę wybrałam wprost fatalnie! W sobotę, kiedy naprawdę byłam spanikowana i poryczałam się ze strachu o dziecko, nie mogłam do niego zadzwonić, bo nigdy nie dostałam jego telefonu! Zawsze mnie zbywał, żebym dzwoniłam w razie czego do szpitala, na izbę przyjęć. Gdybym nie miała umówionej położnej, musiałabym dzwonić do jakiejś zupełnie obcej, anomimowej służby zdrowia, nic o mnie nie wiedzącej. Ewentualnie mogłam pojechać do szpitala na czerniakowskiej, raz juz to testowałam, wtedy przypadkiem Dębski był u siebie, przekazał mnie jakiemuś swojemu lekarzowi do zbadania i gdzieś wyszedł. A gdyby go nie było?

Uświadomiłam sobie, że Dębski nigdy nie mówił DO MNIE, kiedy na przykład robił USG, zawsze po prostu dyktował swojej asystentce jakieś dane do książeczki, które ja potem pracowicie odszyfrowywałam. Nie mówił nawet, jakie leki mam brać, odkrywałam to po wizycie czytając swoją książeczkę, tam były zalecenia, napisane tak skrótowo, jak to możliwe. A lekarka z Żelaznej pokazała mi wszystko na USG tłumacząc, co widzę i co to oznacza. Wyjaśniając jednocześnie, że przeprasza, że nie bardziej wyczerpująco, ale to tylko konsultacja. Oczywiście, ja się domyślałam, co widze na USG u Dębskiego i po jakimś czasie obrazki i dane z wydruków były dla mnie stosunkowo jasne (również dzięki forum), ale chodzi mi o podejście do pacjenta!

I wreszcie Dębski nigdy nie powiedział “prosze się rozebrać i zapraszam na fotel”. W wykonaniu Dębskiego ten komunikat wygląda tak: “chodź.”, czemu towarzyszy odpowiedni gest głową. I nagle uświadomiłam sobie, ze owszem, przeszkadza mi to i chcę i mogę być traktowana lepiej.

Przypomniało mi się, że koleżanka kiedys wspomniała mi o tym, że również chodziła w ciąży do Dębskiego, ale zostawiła go, kiedy uświadomiła sobie w 6 miesiącu, że nie może mieć lekarza, do którego nie można zadzwonić. Wtedy wydawało mi się, że przesadza, ale dziś wiem, że miała 100% racji! Nie może prowadzić ciąży facet, który jest tak strasznie ważny, że jego pacjentki nie mogą się z nim skontaktować. Moja koleżanka zapytała go na ostatniej wizycie, w którym szpitalu on właściwie pracuje (nie wiedziała), na co Dębski nieprzyjemnie odpowiedział jej, że co, że już szykuje się do porodu? W szóstym miesiącu nie ma o czym rozmawiać! I nie odpowiedział jej!

Absolutnie nie twierdzę, że Dębski jest złym lekarzem. Przeciwnie, wydaje mi się, że bardzo dobre opinie co do jego profesjonalizmu są uzasadnione, słyszałam wiele historii, jak wyprowadzał na prostą trudne przypadki. Doszłam jednak do wniosku, że to absolutnie nie wystarcza, by być dobrym lekarzem do prowadzenia ciąży.

Czy wy miałyście podobne doświadczenia? 🙂


Dot +Jaś

5 odpowiedzi na pytanie: Porzuciłam lekarską sławę pod koniec ciąży – długi

  1. mam podobną hisorię

    …..W 27 tygodniu ciąży położna w szkole rodzenia nie usłyszała bicia serca mojej córeczki………..
    …źle się czułam fizycznie, miałam gorączke od rana i pare razy o mało nie straciłam przytomności….wieczorem zaczęły się wymioty i temperatura 38 stopni
    ……..Zadzwoniłam do mojej ginki(chodze do niej prywatnie),opowiedziałam o swoim stanie zdrowia i o tym, ze położna nie słyszała na maszynie bicia serca…….zapytałam o wizytę następnego dnia aby się upewnić czy wszystko dobrze!Lekarka mieszka ode mnie 30 km. Powiedziała, że nie moze mnie przyjąć bo spodziewa się gości!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!A na brak tętna powiedziała, że sądzi, że płód już obumarł!!!!!!!!!!!Jejku jakie było moje zdziwienie!Powiedziałam, że czuję ruchy……. Ale i tak nie chciała ze mna rozmawiać……..powiedziała, żebym poszła do innego ginekologa!!!!!
    ….Zadzwoniłam do swojego byłego gina(prowadził mnie zanim zaszłam w ciążę) a on mi wyskoczył, że nie będe sobie skakała z kwiatka na kwiatek i mi nie pomoże!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    …..Rano temperatura podskoczyła do 39 i już nie czekałam!Pojechałam do szpitala……..okazało się, ze sprzęt w szkole rodzenia jest już stary i dzidzia żyje!!!!!A temperatura była spowodowana jakimś zatruciem pokarmowym!
    …. Ale co sie strachu najadłam to moje:(
    …. Całuski!!!

    Czerwcowa córeczka

    • Re: mam podobną hisorię

      zrmozilo mnie jak przeczytalam…dobrze ze wszystko jest w porzadku

      Ewa i Jaś – 9 miesięcy!

      • Re: Porzuciłam lekarską sławę pod koniec ciąży – d

        Akurat mam inne doświadczenie i z tym lekarzem i z tym szpitalem – no cóż, jak z wszystkim, opinie bywają różne. Mnie akurat ten lekarz bardzo pomógł (ale to inna historia).
        A co do wyglądu tego szpitala to masz rację – nie jest to luksus, ale mnie akurat nie o to chodzi. Wiesz, ja już trochę patologii zwiedziłam w różnych szpitalach i naprawdę w chwili problemu mało ważne staje się dla mnie to, czy wygląd jest ładny czy też nie. Oczywiście, to wszystko zbiera się w jedną całość…ech, ale co my możemy na to poradzić.
        Jeśli jednak coś Ci nie odpowiada to zawsze należy się zastanowić czy to jest dobry wybór, w przypadku wątpliwości nalezy to zmienić (jeżeli się da).
        pozdrawiamy,

        Kasia i majowo – czerwcowa Zosia

        • Re: Porzuciłam lekarską sławę pod koniec ciąży – długi

          ja zminiłam lekarza w 38 tygodniu ciązy:)
          do porodu było blisko, a ja jedyne co miałam, to adres szpitala i telefon do połoznej, które dał mi lekarz:)
          to o wiele za mało!!
          ale jesli chodzi o cała ciąze – był fantastyczny!!
          Tak czy inaczej – wniosekjest jeden – wybierac trzeba lekarza, który:
          1.pracuje w szpiatlu, w którym chcemy rodzić!
          2.dostępnego pod telefonem kom. 24/dobę (nie mowie żeby do niego wydzwaniać non stop, ale jak sie zaczyna rodzić, to puścić smsa)

          to takie dwie podstawowe sprawy:)

          Ja trafiłam w 38 tyg ciązy do pani ginekolog, która nalezy do rodziny chłopaka mojej szwagierki… zajeła się mną, była przy porodzie. Co prawda fizycznie niewiele tam pomogła, ale ja czułam sie o niebo lepiej duchowo, czułam sie bezpieczna i wiedziałam, ze gdyby się coś działo nie tak, to mogę na nią liczyć, ze mi pomoże, nie oszuka, nie potraktuje tasmowo:)
          takich lekarzy polecam:)

          • Re: Porzuciłam lekarską sławę pod koniec ciąży – długi

            Wiesz Bruni, mnie taka “porodowa” łącznośc z lekarzem nie była potrzebna. Wybrałam inny szpital niz ten w którym moja pani doktor przyjmowała, bo tamten mi nie odpowiadał. Do konca ciąży byłam pod jej opieka, no prawie do końca, bo pod sam koniec przeszłam pod opieke szpitala i obie uznałyśmy, że nie ma sensu, żebym jej zawracała głowę, jak tam mnie cały czas kontrolują, ale w razie czego zawsze mogłam zadzwonic 🙂 Taki układ bardzo mi odpowiadał.

            Kaśka

            Znasz odpowiedź na pytanie: Porzuciłam lekarską sławę pod koniec ciąży – długi

            Dodaj komentarz

            Mozarella w ciąży

            Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

            Czytaj dalej →

            Ile kosztuje żłobek?

            Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

            Czytaj dalej →

            Dziewczyny po cc – dreny

            Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

            Czytaj dalej →

            Meskie imie miedzynarodowe.

            Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

            Czytaj dalej →

            Wielotorbielowatość nerek

            W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

            Czytaj dalej →

            Ruchome kolano

            Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

            Czytaj dalej →
            Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
            Logo
            Enable registration in settings - general