POTRZEBUJĘ RADY…NIETYPOWEJ….!!!!

Witajcie Dziewczyny,

Zdecydowałam się napisać na Waszym forum ponieważ jest mi strasznie przykro i potrzebuję dobrej i wiarygodnej rady….
Moja przyjaciółka (bardzo, bardzo bliska) dowiedziała się właśnie, że jej długo oczekiwana 17 (!!) tygodniowa ciąża bliźniacza (starali się 2,5 roku) obumarła. W poniedziałek na standardowej wizycie lekarz stwierdził obumarcie jej dzieci….dzisiaj ma mieć wywoływany poród :-(….
…. No i mam straszny dylemat…co powinnam zrobić jak się zachować ponieważ ja o całym zajściu dowiedziałam się przypadkowo, bardzo przypadkowo i nie od niej… Sprawa jest bardzo świeża (stało się to wczoraj) i wiem co ona musi przeżywać (sama poroniłam pierwszą ciążę w 8 tygodniu)….. Ale mną targają gdzieś wewnątrz sprzeczne uczucia…mam jakieś poczucie winy, że jak już wiem to powinnam jej pomóc…jakoś wesprzeć….być przy niej (?) teraz…czy raczej nie wtrącać się i czekać aż sama się odezwie i sama poprosi o wsparcie…?
A może powinnam wysłac chociaż sms, że “jestem z nią całym sercem i jak będzie mnie potrzebowała to jestem do jej dyspozycji…”???? Jak powinnam się zachować…Wiem, że napewno teraz ma wsparcie ze strony swojego męża… Ale mi mimo wszystko jakoś tak głupio….wiedzieć i co…co powinnam robić aby jej dodatkowo nie dobić własną nadgorliwością…czekać na jej ruch…i udawać, że o niczym nie wiem…?
Pomóżcie mi proszę bo naprawdę jesteśmy starymi, bardzo dobrymi przyjaciółkami (nigdy nie była w takiej sytuacji aby nie zadzwoniła do mnie w przypadku jakiegoś problemu) a ja kompletnie nie mam pojęcia jak się teraz zachować…
Wiem, że każdy jest inny ale oczekuję od Was waszych odczuć… może znajdę jakiś wspólny mianownik Waszych odpowiedzi…
z góry dziękuję !!!!!

Eve i Marta 20.04.04 r.

5 odpowiedzi na pytanie: POTRZEBUJĘ RADY…NIETYPOWEJ….!!!!

  1. Re: POTRZEBUJĘ RADY… NIETYPOWEJ….!!!!

    Eve,

    ja sama przeżyłam poród martwych dzieci, tyle ze 3 tygodnie przed planowanym porodem – w b. zaawansowanej ciąży.
    Każdy jest inny i nie ma reguły ale mogę ci powiedzieć swoje zdanie.
    po pierwsze koniecznie się do niej odezwij i nie obrażaj się jeśli będzie niemiła, zacznie histeryzować itd.

    radziłabym jednak nie dzwonić w dniu porodu bo w tym czasie człowiek nie ma głowy do niczego (ja rodziłam 11 godzin i w międzyczasie nie chciałam z nikim rozmawiać)

    nie mów jej że wiesz co ona czuje. Sama wiem,że wyrażenie “wiem co czujesz” bardzo jeży i irytuje, bo kto moze wiedzieć jak to jest urodzić dwoje martwych dzieci?

    Ja z perspektywy czasu jestem wdzięczna tym osobom, nie zawsze najbliższym, które szukały ze mną kontaktu i dawały mi sygnały że mogę na nie liczyć.

    Aha, polec koleżance, jak już będzie w domu to forum. Moze znajdzie tu wsparcie?

    pozdrawiam

    Ewa mama 2 aniołków Grzesia i Igora 25.05.2004

    • Re: POTRZEBUJĘ RADY… NIETYPOWEJ….!!!!

      Strata dziecka jest ciężkim przeżyciem i nie od razu osoba która tego doświadczyła ma siłę żeby ogłaszać to całemu światu – jeśli wiesz co się stało to chyba nie ma sensu udawać że tak nie jest. Zresztą koleżanka (i pewnie Ty też) chyba głupio by się czuła gdyby przypadkiem dowiedziała się później że wiedziałaś wcześniej i nie zareagowałaś. Twoja reakcja jest wyrazem troski o nią. Na Twoim miejscu dałabym znać, że wiem co się stało, jest mi przykro, jestem z nimi, jeśli mają ochotę rozmawiać to jestem. Może być tak że koleżanka nie będzie chciała rozmawiać (ja osobiście nie byłam w stanie bo od razu ryczałam). Możesz zapytać czy czegoś nie potrzebują. Czasami załatwienie czegoś czy zrobienie zakupów itp. jest w takiej sytuacji najlepszą pomocą. Często jest tak że nawet nie chodzi o fizyczną obecność drugiej osoby ale o świadomość, że takie osoby są, myślą, są gotowe do pomocy, rozmowy itp. Po prostu daj im do zrozumienia, że jesteś i że mogą na Ciebie liczyć – nie tylko teraz bo żałoba nie trwa tygodnia czy miesiąca – musisz być przygotowana na to że to potrwa i Twoje wsparcie będzie potrzebne nieco dłużej…
      Tego czego robić nie powinnaś to na pewno mówić „nie ma się co martwić” ani „będzie lepiej” ani niczego w tym stylu bo tak naprawdę w tym momencie takie słowa są puste – w końcu w takiej sytuacji człowiek czuje się jakby świat walił mu się na głowę i bynajmniej nie myśli o tym że będzie lepiej. Może później tak ale nie kiedy rany są tak świeże. Poza tym takie słowa brzmią jakby problem był niewart zmartwienia a przecież tak nie jest.

      A tak naprawdę czasami jedyne co można zrobić dla drugiej osoby to płakać razem z nią…

      Życzę Tobie i Twojej koleżance dużo siły.

      Miyu i Aniołek (6.11.2004 – 27 tc)

      • Re: POTRZEBUJĘ RADY… NIETYPOWEJ….!!!!

        Witaj

        Moja bliska przyjaciółka straciła dzidzię w 6 miesiącu kilka lat temu…wtedy byłyśmy świeżo po liceum…dowiedziałam się od jej męża, przypadkiem wracałam z miasta, piękne majowe popołudnie…zatrzymał się samochód, wsiadłam z uśmiechem na twarzy…..Romek płacząc powiedział mi że Kasia wczoraj urodziła…dziecko żyło 5 minut, dostała skurczy rozwarcia…..wtedy nie było jeszcze komórek w powszechnym użyciu… Na marginesie – odradzam wysłanie sms….
        Pojechałąm z nim do szpitala. Siedziałam z nią,przytuliłam a ona płakała…. Nie wiedziałam co powiedzieć więc nie mówiłam nic…..myślę że świadomość że jesteś…może nie na początku, teraz, ale potem….teraz potrzebny jest jej mąż….kilka lat później to ja straciłam dziecko….. Nie chciałam widziec w szpitalu nikogo, tylko męża…
        Wierz mi, żadne slowa,,nie są na miejscu”, żadne nie oddadzą tego co chciałabyś jej przekazać…. A wiele nieświadomioe może zranić. Ja wokół od lekarzy głównie słyszałam,,jest pani młoda, jeszcze będziecie mieć dzieci…..” tak jak bym Bogu miała dziękować że stało się to właśnie teraz, dobrze że nie zdecydowałam się na dziecko później….potem któryś ginekolog, przy staraniach o kolejną dzidzię rzekł,, zobaczy pani jak urodzi pani pierwsze dziecko…” ale…przecież ja już mam pierwsze dziecko. Nie żyje ale to wcale nie znaczy że go nie było!!!
        Wierz mi, w takim szoku, strachu i bólu nic do ciebie nie dociera…. A słowa… Niewiele znaczą. zapytaj jej męza czy możesz przyjechać…..może jednak dopiero po porodzie….

        Nie wiem co ci powiedzieć…..każda z mam przeżywa to na swój sposób…teraz z pewnością jest w szoku, nie wierzy w to co się dzieje….po porodzie, gdy zostanie pustka i powoli zacznie to do niej docierać….
        ja często rozmawiałam o Weronisi, wolałam jednak, by temat,,wychodził ode mnie”’ by nikt nie zadawał pytań….i najlepiej… Nie mówił nic.

        pozdrawiam

        GOSIA i Filipek

        • Re: POTRZEBUJĘ RADY… NIETYPOWEJ….!!!!

          Gdy ja straciłam córeczkę to miałam wrazenie, że zostałam sama (nie chodzi o rodzinę). Większość znajomych unikała mnie- na początku było to łatwe, bo przez dobrych kilka tygodni nie wychodziłam z domu. Po jakimś czasie przy spotkaniu albo unikali tematu, udając, że nic się nie stało (pewnie, żeby mnie nie ranić…) albo bardzo nieudolnie pocieszali. Pocieszyć się nie da, ale fajnie jest wiedzieć, że ktoś myśli o tobie. Ja nie odbierałam telefonów, nie byłam w stanie z nikim rozmawiać, ale każdy sms, który dostałam w tamtym czasie (jeszcze w szpitalu) do dzisiaj mam w telefonie.
          Nie wiem co Ci radzić, ale myślę, że po porodzie możesz ją odwiedzić jeszcze w szpitalu, choćby po to, żeby przytulić i z nią popłakać (nie pocieszaj i nie mów: “będzie dobrze”). Będzie jej trudno, być może nie odezwie się słowem, ale z czasem w głębi serca będzie Ci wdzięczna że przyszłaś, tym bardziej, ze znająć sytuację z własnego doświadczenia możliwe, że będziesz jedyna osobą, która ją odwiedzi.
          Przykre to wszystko, współczuję jej

          Ewa AmelkAniołek2.04.04

          • Re: POTRZEBUJĘ RADY… NIETYPOWEJ….!!!!

            Tak jak dziewczyny pisaly, najgorsze byloby udawanie, ze o niczym nie wiesz.
            Mysle, ze wizyta po porodzie bedzie na najlepszym miejscu i przytulenie!!!

            Pozdrawiam
            Kasia

            Znasz odpowiedź na pytanie: POTRZEBUJĘ RADY…NIETYPOWEJ….!!!!

            Dodaj komentarz

            Mozarella w ciąży

            Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

            Czytaj dalej →

            Ile kosztuje żłobek?

            Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

            Czytaj dalej →

            Dziewczyny po cc – dreny

            Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

            Czytaj dalej →

            Meskie imie miedzynarodowe.

            Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

            Czytaj dalej →

            Wielotorbielowatość nerek

            W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

            Czytaj dalej →

            Ruchome kolano

            Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

            Czytaj dalej →
            Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
            Logo
            Enable registration in settings - general