Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

Wiem że to moze głupie pytanie
Ale – o co powinnam spytać na takiej wizycie lekarza i co się dowiedzieć?
Wiem – powiecie – spytać o wszystko co mnie niepokoi- ale “problem” w tym że mnie nic nie niepokoi bo chyba jestem jakaś ciemniaczka

U nas w przychodni taki zwyczaj że między szczepieniem w 6 miesiącu a szczepieniem w 12 miesiącu nie są przewidziane żadne wizyty kontrolne
Więc stwierdziłam że pójdę tak sobie – bo to chyba dość długi odstęp jak na pierwszy rok zycia? – a nawet nie wiem ile Ania waży.
Poza tym nasze doktory w przychodni są bardzo mało kontaktowe i obawiam się nawet że spytają “po cholerę pani tu przylazła jak dziecku nic nie jest”….
Juz mam taka listę:
– zważyć – i się dowiedzieć czy okej
– ciemiączko
– co z d3
– mamy wysyp zębów – czy coś trzeba podawac – jakieś wapno czy coś

Nie mam zielonego pojęcia o co jeszcze u takiego 10 miesięczniaka pytać? o stópki/nóżki (zaczyna chodzić) – czy nie ma krzywych…?
Coś na temat diety?
Nic więcej mi nie przychodzi do głowy….

Kurczę może trochę chaotyczne te moje pytania ale właśnie taka jestem cała w chaosie przed ta wizytą… chyba wejdę i ani me ani be ani kukuryku
A może “po cholerę” ja tam idę?

Agata i Ania (7.09.2004)

10 odpowiedzi na pytanie: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

Dodane ponad rok temu,

Re: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

Ja też byłam z Niną w przychodzi jak skończyła 10 ies.mimo że w szczepieniach jest wtedy przerwa i nasza przychodnia nie przewidziała żadnych bilansów.

Lekarz osłuchał Ninę, zważył, sprawdził ilość zębów ( Nina miała wtedy tylko jeden :-)). Obejrzał ciemiączko, stwierdził żeby witaminy podawać bez zmian i to chyba było wszystko.
Na nożki patrzył dopiero ak N. juz od dłuższego czasu pewnie chodziła.
O diecie powiedział tyle że mogę wprowadzać gluten ( który i tak N. dostawała nieco wcześniej).
Nic nowego się nie dowiedziałam, ale byliśmy na wszelki wypadek.

Monika & Nina ( 19 m-cy)

kotagus Dodane ponad rok temu,

Re: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

A u Was w przychodni nie ma podziału w godzinach przyjęć na “dziecko zdrowe” i “chore”? Na “zdrowe” chodzę i na szczepienia i tylko tak, żeby dać obejrzeć i z ewentualnymi pytaniami ( w tym też pytania o dietę, bo Mati był alergik). Na “zdrowym dziecku” jest nieduzo dzieci i luz, więc zawsze mogę spokojnie o wszystko zapytać.

Wersja minimalistyczna – ponieważ pokój do ważenia i pomiarów jest osobno, czasami bez wizyty u lekarza “dorywałam” tylko jakąś pielęgniarkę, żeby Matiego pomierzyła i zważyła.
No ale ja musiałam jego wagę kontrolować co miesiąc…

Mati 01.04 Marta 04.05

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

powiedz że tak sobie przyszłąś bo sie steskniłaś :-))

Ja nie mam tego problemu moge iść w dowolnej chwili do pediatry żeby mi Wićke pooglądała nawet jak zdrowa…

madzia i Wicia (15 miesiecy)

daga-j23 Dodane ponad rok temu,

Re: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

Do shibby: myślę, że spokojnie możesz pójść i powiedzieć, że chciałaś zważyć i o dawkowanie witamin zapytać – to wystarczający pretekst. Teraz jak jest lato to mniej daje się wit. D3 (czasem nawet wcale) ani fluoru, więc warto zapytać co dany pediatra o tym myśli. No a kontrola wagi to też ważna sprawa. Choć to możesz pewnie zrobić prosząc pielęgniarkę i nawet nie odwiedzając lekarza.
A o dietę to ja nawet nie pytam już pediatry – choć Emilka jest alergikiem, uznałam, że sama lepiej wiem (hi hi !) co jej wprowadzać – no tyle się tu o tym czyta i pisze, że jak mi pediatra mówi o jakichś zupach itp. to ja słucham jednym uchem a Emilce niestety nie gotuję tylko daję ze słoiczków.

Do kotagus: chciałam Ci napisać jak wspaniale wyglądają Twoje dzieci w podpisie. Tak jakby to był fotomontaż, jedno dziecko zmniejszone wiesz w komputerze (inna skala). Mieć takie dwa bobasy to jest wyzwanie! Gratulacje!

Dagmara i Emilka ROCZEK!

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

U nas tez zwyczajowo nie “zapraszają” w tym okresie, ale wiem ze duzo mam przychodzi kontrolnie. Ja byłam Powiedziałam ze nic małej nie dolega ale chciałabym zeby fachowiec ją obejrzał Pytałam własnie o witamine D3, fluor, o diete, było wazenie/ mierzenie/ zaglądanie do buzi, oglądanie brzuszka, nóżek, łepetynki itp. Wiecej nie pamietam
Idz i sie nie przejmuj niczym W koncu ten pediatra po cos jest

Ula – mama Emilki (19,5 m.)

shibaa Dodane ponad rok temu,

Nasza przychodnia….

… to taki dziwoląg – nowo doddany budynek, fajnie wyposażony i ładny – ale chyba ktoś nie pomyślał bo poczekalnię stanowi jeden dłuuuugi korytarz z którego wchodzi sie do gabinetów – tak że siedza wszyscy razem – dorośli i dzieci, chorzy i zdrowi
Gabinet “zabiegowy” gdzie robią szczepienia coprawda jest – ale co z tego jak lekarka w godzinach “profilaktycznych” równoczesnie przyjmuje pacjentów i chodzi między tymi gabinetami – od dzieci chorych do zdrowych w tym samym fartuchu itd…. dla mnie to nieco dziwne… wirusa czy innego bakcyla chyba przenieść nie tak trudno. Więc dlatego staram się omijać jeśli mogę ale jednak martwię się żeby nie przoczyć czegoś na czym się po prostu nie znam.

A doktórki cóż – jak się nie spytam to same nic nie gadają – coś tam wpiszą w książeczkę i załatwione.
Jak spytałam o wprowadzanie nowych pokarmów oprócz piersi – myślałam naiwnie że mi jakiś schemat zaproponuje czy coś – ona na to:
“W szóstym miesiącu soki, zupy jarzynowe” – koniec wypowiedzi.

Agata i Ania (7.09.2004)

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: Nasza przychodnia….

W odpowiedzi na:


Jak spytałam o wprowadzanie nowych pokarmów oprócz piersi – myślałam naiwnie że mi jakiś schemat zaproponuje czy coś – ona na to:
“W szóstym miesiącu soki, zupy jarzynowe” – koniec wypowiedzi.


dla mnie to nic dziwnego – przecież każde dziecko jest inne – moje nie jadło zupek “bo nie” do skończonego 8 miesiaca – jakbym dostała schemat to jeszcze bym wpadła w panike że mam dziecko popsute. Nie da sie chyba podciągnąć wszystkiego pod schemat? To żywe dziecko – indywidualność a nie klon czy roślinka hodowlana.
Schemat narzucony przez państwo, organizacje, a nie wypracowany przez matke już raz przerabialiśmy i nie bardzo sie sprawdził na dłuższą mete…

madzia i Wicia (15 miesiecy)

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Nasza przychodnia….

Pewnie kiedys bylabym tym rozczarowana, ale dzis musze powtorzyc za Toba – tak jest ok.
Ciesze sie, ze mi lekarka nie sugerowala, ze najpierw ma byc sok z czegostam. Ze z panika nie wsluchiwalam sie w to, jakie skladniki mi sugeruje. I ze sobie spokojnie zaczelam od kaszek 😉

I za diabla tasmanskiego nie wiem, dlaczego nagle jej sie stare metody odwidzialy i powiedziala mojej siostrze, ze ma 4 – miesiecznemu dziecku cyckowemu wprowadzac soki. Mi mowila, ze nie musze nic wprowadzac do 6 miesiecy (w sensie – niekoniecznie, a jak chce to owszem). Dziwi mnie to, bo syn mojej siostry wagowo zaraz dogoni mojego – myslalam, ze tym bardziej cyc mu wystarcza, ale moze odwrtonie? Moze dlatego powinien pic? Ale chyba slodkie soki to nie droga do diety? 😉

Mateuszek (2 lata)

shibaa Dodane ponad rok temu,

Re: Nasza przychodnia….

No tak – ale wyobraźcie sobie że jestem taką sobie mało rozgarniętą dupeczką i nie mam pojęcia o istnieniu forum ani wogóle nie umiem uruchomić komputera, mam zerowe doświadczenie w sprawach dzieciowych, nie mam sie nikogo o cokolwiek poradzić – jednym słowem kompletnie zagubiona w świecie zielenina no więc przychodzę do fachowca żeby mną jakoś pokierował albo coś podpowiedział – że tego jabłka natrzeć najpierw czy coś, a nie tak od razu z grochówką wyjeżdżać (dla nas to śmieszne ale wierzcie mi że zdarzaja się ludzie o takim pojmowaniu świata i to wcale nie tak rzadko) – a ona mnie tak zbywa
No chyba poszłabym siąść w kącie i się zapłakać na śmierć
Generalnie chodzi mi o to że jak się nie spytać to nic się nie dowiesz a jak się spytać do dowiesz się prawie nic
I ogólnie wszystko szybko szybko raz dwa… ubierać dziecko kończę na korytarzu…

No dobra ale to juz całkiem inny temat.

Agata i Ania (7.09.2004)

claudiac Dodane ponad rok temu,

Re: Nasza przychodnia….

Z moją przychodnią jest podobnie. Dzieci chore przyjmowane są zaraz po zdrowych, często jest przesunięcie czasowe – bo nawet nie ma rejestracji!! Dlatego chodzę tam tylko na szczepionki i szybko uciekam. Podobno parę dzieci zaraziło się tam szkarlatyną!! XXI wiek, środek Poznania – zgroza!!! Do tego szanowna pani doktor zawsze spóźnia się ponad pół godziny. Oboje z mężem pracujemy i przyjeżdżaliśmy na 8, chyba tylko raz udało nam się wyjść przed 9!!! Dlatego mam wspaniała prywatną lekarkę, która zawsze ma czas (mimo że jest zastępcą ordynatora głównego dziecięcego szpitala w Pozku) – często nawet pieniędzy nie bierze, mogę o każdej porze zadzwonić z byle pierdołą!!! Ta rodzinna widziała na każdym kroku alergię u Klaudii – nie potrafiła nawet potówek rozpoznać, mi narzuciła taką drakońską dietę, że miesiąc po porodzie miałam już 3kg mniej jak przed ciążą. Jednym słowem horror. A masz rację, że takie zaciemnione kobitki się zdarzają, moja sąsiadka dawała 4 miesięcznemu dziecku spróbować zupy fasolowej, 6miesięcznej – bigosu, a 10 miesięczna jadła nawet kabanosa i uwielbia czekoladę. I jest święcie przekonana, że dziecku krzywdy nie robi!! A to że wymiotowało co chwilę, płakało – to nic!!! Ehh… nie wiem od czego to zależy ale ja mojej rodzinnej nie wierzę w nic co mówi…
Trochę nie na temat tego co pisałaś, ale się wyżaliłam i mi lżej ;)) Zachęcam do mojego tematu o emigracji – często czytam Twoje posty i jestem ciekawa opinii, a mi strasznie ciąży ten temat…

pozdrowionka,
Claudia i Klaudia (14.10.04)

Znasz odpowiedź na pytanie: Prawie 10 mcy – “bilans” u pediatry

Dodaj komentarz

ORGANIZACYJNE
Kim są SMOKI?
Jestem strasznie dociekliwa, jak czegoś nie wiem to pytam. A to pytanie mnie nurtuje od pewnego czasu. No więc kim są SMOKI? Pomagacie w redagowaniu, moderowaniu itd.? Pozdrawiam wszystkie SMOKI
Czytaj dalej
Polecam
Sposób na przesypianie całej nocy
Witam, Słuchajcie, moje dziecko od jakiegoś czasu przesypia całe noce i spać chodzi bardzo chętnie, a to dzięki temu, że zdecydowaliśmy się na zmianę jego łóżeczka. Trochę nas to kosztowało, ale
Czytaj dalej