Problem wychowawczy – 2 latek. Prośba o radę.

Witam

Mam problem z moim młodszym synkiem (2 lata 3 miesiące).
Jest tzw. żywym sreberkiem, jest bardzo dynamiczny, pogodny, nie boi się niczego.
Teraz byliśmy tydzień w przedszkolu na tzw próbę i oddawał każdemu dziecku, które go nawet pchnęło, zabierał zabawki i bardzo walczył jak ktoś mu chciał zabrać jego zabaweczkę.
Do tego źle się zachowuje w miejscach publicznych.
Ja jestem raczej konsekwentna, mamy ustalony rytm dnia, bawię się z dzieckiem, jest – można śmiało powiedzieć – w centrum uwagi całej rodziny. Jeżeli mogę napisać – jestem bardzo zorganizowana i “poukładana” co raczej powinno wpłynąć na “spokojność” dziecka.
Nie stosuję kar cielesnych i nie stosowałam.
Dodam, że syn bardzo dobrze sypia i zasypia zupełnie sam.
Mam też starszego syna- totalna odwrotność – dosłownie we wszystkim. Spokojny, wrażliwy, cichutki itd… Tu też musiałam wypracować jakieś metody postępowania z takim wrażliwcem i ciągle się uczę – ale ten dwulatek to dla mnie “NOWOŚĆ”.
Jak bracia mogą być tak różni? Dwa bieguny.

Czuję, że nie radzę sobie z dzieckiem – co mam robić…ciągle mu wszystko tłumaczę, jakie kary mam stosować?
Pytam serio, bo czuje się bezradna.
Proszę o rady.

176 odpowiedzi na pytanie: Problem wychowawczy – 2 latek. Prośba o radę.

  1. Ja mam chyba trochę inne podejście do dziecka niż Ty, tym bardzie trudno mi radzić. Jedyne co mogę polecić książkę Twoje kompetentne dziecko. Przeczytaj, jeśli jeszcze nie znasz, może rzuci ona nieco inne światło na dzieciaka.
    A z moich obserwacji- nie za dużo bajek! Moje dziecko się psuje po ich oglądaniu.

    • Zamieszczone przez Fasolada
      Ja mam chyba trochę inne podejście do dziecka niż Ty, tym bardzie trudno mi radzić. Jedyne co mogę polecić książkę Twoje kompetentne dziecko. Przeczytaj, jeśli jeszcze nie znasz, może rzuci ona nieco inne światło na dzieciaka.
      A z moich obserwacji- nie za dużo bajek! Moje dziecko się psuje po ich oglądaniu.

      A jakie masz podejście?
      I czym się różni?

      Bajki – bardzo rzadko.

      • Zamieszczone przez GorącaKawa
        A jakie masz podejście?
        I czym się różni?

        Bajki – bardzo rzadko.

        Moją filozofie nazwalam- nie ma co sie z koniem kopac 🙂
        A tak serio to nawiązujac do Twojego pierwszego posta to: nie jestem konsekwentna, nie jestem poukladana, nie mamy stalego rytmu dnia, bawie sie z dzieckiem tylko jak on mnie do zabawy zaprosi, albo chce mu pokazac cos nowego, nie stosuje zadnych kar, czasami zasypia sam, czasami z nami. po prostu dogadujemy sie w mniej lub bardziej burzliwy sposob. nie staram sie stosowac metody “wladzy”, nie zakladam, ze wiem co jest dla niego najlepsze. wyjatek to oczywiscie sprawy dotyczace jego bezpieczenstwa.
        nie chce absolutnie przekonywac sie do mojego podejscia. ale przeczytaj ksiazke, nawet jesli nie bedziesz sie zgadzac z autorem to zawsze jest to jakies nowe spojrzenie (skoro stare nie dziala);[;p[

        • Ja mam bardzo podobne dziecko przynajmniej z tego co opisujesz. U mnie działała konsekwencja w działaniu i kary. Z drugiej strony jak największe wychwalanie pozytywnych zachowań. Jak był mały jak Twój synek momentami był nie do opanowania, np. uciekał mi jak nie chciał wracać do domu z placu zabaw lub uciekanie na ulice. Było powiedziane będziesz uciekał idziesz ze rękę i choćby nie wiem co się działo tak właśnie było. Furia, rzuty na ziemię, wrzaski i wszystko co możliwe żeby tylko postawić na swoim. U nas podziałało choć musze przyznać ze gdy już popuszczałam trochę bo jego zachowanie było bez zarzutu znów próbował na ile może sobie pozwolić. Tego ze się nie dzieli zabawkami musi się dopiero nauczyć i przedszkole na pewno się przyda. Oczywiście tłumaczyć, tłumaczyć i tłumaczyć i trzymać się konsekwentnie swoich zasad. A tak poza tematem moja córka tez inna. jak ogień i woda 😀

          • Niepokoi mnie to stwierdzenie, że dziecko jest w centrum uwagi całej rodziny. Znam takie dziecko u mojej kolezanki. Dziecko ma 1 rok, wszyscy sie z nim bawią, spełniaja jego zachcianki, noszą go na rękach, nie zostawiają ani na sekundę samego. W konsekwencji dziecko jest rozkapryszone, nie potrafi się samo bawić, nie zasypia samo, nie można go zostawić na chwilę samego. Dla mnie to niewyobrażalne.
            Ja mam dwójkę, 3,5 lat i 1,5 roku. Dzieci nie są w centrum uwagi. Często bawią się same (uważam ze dziecko też potrzebuje chwil samotności, skupienia i ciszy), a zostawienie dziecka samego w pokoju (po moją dyskretną obserwacją) nie oznacza przecież, że się go zaniedbuje. Dużo czytamy bajek, mniej oglądamy. Ja stosuję kary cielesne, jak nie pomaga tłumaczenie, to daję “po łapkach” albo klapsa (mnie tez tak wychowano i jakoś nie mam wypaczonej psychiki, a wychowanie bezstresowe to też nic dobrego).
            Ja uważam, że tłumaczenie nie zawsze skutkuje (u nas też) bo małe dziecko przecież nie rozumie wszystkich słów które mówimy i nie zapamietuje, bo mówimy za dużo.
            Konsekwencja i rytm dnia są jak najbardziej wskazane. Zabieranie zabawek myślę że jest normalne w tym wieku.
            Ja jedynie obawiałabym się tego bycia dziecka w centrum uwagi, może warto by się nad tym zastanowić.
            A tak poza tym to trudno coś doradzić, każde dziecko jest inne, każde ma swój temperament. Kazda mama w końcu odnajduje drogę do swojego dziecka, więc i Tobie się uda.

            • halinasuperdziewczyna Dodane ponad rok temu,

              Zamieszczone przez GorącaKawa
              Witam

              Mam problem z moim młodszym synkiem (2 lata 3 miesiące).
              Jest tzw. żywym sreberkiem, jest bardzo dynamiczny, pogodny, nie boi się niczego.
              Teraz byliśmy tydzień w przedszkolu na tzw próbę i oddawał każdemu dziecku, które go nawet pchnęło, zabierał zabawki i bardzo walczył jak ktoś mu chciał zabrać jego zabaweczkę.
              Do tego źle się zachowuje w miejscach publicznych.
              Ja jestem raczej konsekwentna, mamy ustalony rytm dnia, bawię się z dzieckiem, jest – można śmiało powiedzieć – w centrum uwagi całej rodziny. Jeżeli mogę napisać – jestem bardzo zorganizowana i “poukładana” co raczej powinno wpłynąć na “spokojność” dziecka.
              Nie stosuję kar cielesnych i nie stosowałam.
              Dodam, że syn bardzo dobrze sypia i zasypia zupełnie sam.
              Mam też starszego syna- totalna odwrotność – dosłownie we wszystkim. Spokojny, wrażliwy, cichutki itd… Tu też musiałam wypracować jakieś metody postępowania z takim wrażliwcem i ciągle się uczę – ale ten dwulatek to dla mnie “NOWOŚĆ”.
              Jak bracia mogą być tak różni? Dwa bieguny.

              Czuję, że nie radzę sobie z dzieckiem – co mam robić…ciągle mu wszystko tłumaczę, jakie kary mam stosować?
              Pytam serio, bo czuje się bezradna.
              Proszę o rady.

              Co robic?
              Odpuscic i jeszcze raz odpuscic 🙂
              Dziecko to nie robot i nie musi robic tego, co Ty chcesz.
              Wyrosnie z takuch zachowan zanim sie obejrzysz.

              I fakt, to centrum zaintrresowania brzmi niepokojaco…

              • Dziecko samo nie wyrośnie 😉 odrazu to zaznaczam, bo gdyby nie nasza praca to miałabym dwa male potworki w domu..

                Rozpieszczone, i roszczeniowe…

                Z dzieckiem trzeba rozmawiac, tlumaczcy, jak nic nie dziala, uprzedzac i konsekwetnie stosowac sie do zasad. Dziecko nas próbuje, stara sie przeuwac granice. Moje prawie 4 letnie bliźniaki sa b. rozne, takze tak, rodzenstwo moze sie roznic… Rok temu byla rozmowa z psycholog, ktora tez nam wiele spraw nakresliła, wiedziala, ze dzieci byly dosc male jak poszly do p-la i trzeba byla dac im czas, co nie znaczy, ze odpuscic…

                Twoj synek, teraz pojdzie do p-la? Jesli tak to spokojnie, mysle, ze sie wdroży, choć nie musi to być proste, i moze mu zajac wiecej czasu niz innym dzieciom.

                Oj wiem co to sa zywe dzieci, juz przywyklam do tego, ale poczatki byly trudne, czulam sie bezsilna, i myslalam, ze tylko moje dzieci takie sa, bo innych znajomych czy sasiadow to jakos spokojniejsze byly.

                Ja nie odpuszczam, chlopaki wiedza co wolno a czego nie, nie waham sie, nie twierdze, ze zawsze mam racje, ale przewaznie tak. To nie wiek na partnerstwo..

                Byl etap agresji, ale “tylko” miedzy nimi, powoli z tego wyrastaja. Generalnie dziela sie, potrafia ustapic, nie raz probuja przeforsowac swoje racje, nie raz idziemy na kompromis.

                Niezmienne zasady to sprzatanie po sobie, pomoc ogólna w domu, jak wychodzimy na zakupy, juz potrafia sie opanowac w sklepie, i razem robimy zakupy.
                Dziecko musi wiedziec co moze a czego nie, i jakie sa za to konsekwencje, bo bez tego zaczyna sie chwiać wszystko, i traci poczucie bezpieczenstwa. To rowniez nam psycholog nakreśliła.

                Duzo juz do nich dociera, ale co sie namęczylismy z nimi to juz my tylko wiemy;).

                I co jest wazne oboje z M przed dziecmi trzymamy sie swoich racji, nie jest tak ze mama jest zla a tata dobry czy na odwrót.

                Co do centrum uwagi, nie jest dobrze jak wszystko sie skupia na dziecku.

                • Dziękuję – z uwagą przeczytałam odpowiedzi.

                  Po pierwsze piszecie o konsekwencji - no właśnie ja jestem bardzo konsekwentna, tłumaczę i tłumaczę oraz nie odpuszczam złego zachowania (nie macham ręką i już).
                  Co do bycia w centrum uwagi – różnie to można zinterpretować. Jest w centrum uwagi – tak ja to czuję – bo dla niego jestem na urlopie wychowawczym i to przede wszystkim z pobudek zdrowotnych ( mały ma bardzo poważne problemy ale nieneurologiczne ani psychologiczne). Być może ta cała sytuacja sprawiła że ja to tak czuję.
                  Podobnie na tym etapie wychowywałam traktowałam starszego i jest dzieckiem, z którym można było robić wszystko np. podróżować po świecie, chodzić do restauracji itd…
                  Z małym tego sobie nie wyobrażam – jego temperament mnie przytłacza. Jego stanowczość i waleczność. Nie mogę go okiełznać.
                  Nie wiem na czym polega mój błąd.
                  Jest zupełnie inny – to zrozumiałe i to oczywiście w pełni akceptuję – ale nie potrafię sobie z tym poradzić.
                  Tak czasami nachodzi mnie refleksja – że nadaje się do tych czasów – można powiedzieć że poradzi sobie w życiu.

                  • Kawa moja tesciowa ( lekarz) ciagle mi powtarza, ze super, ze chlopaki sa akurat takie, kreatywne, i maja sile przebicia..

                    Ok super jak faktycznie ciagnie ich do sportow, sa dosc sprawni, zaczynaja byc wrazliwi na punkcie innych.

                    Ale druga strona to wlasnie taka, ze “starszy” stara sie dominowac juz nie tylko nad bratem ale i nade mna i ja czuje, ze o ile mlodszy to sam z siebie przeprosi, czy kocha tak u niego tego nie ma..

                    czuje ze przebijam mur, i w pewien sposob wypracowuje u niego szacunek. Gdzie slucha i przyjmuje co mowie, kiedy wlasnie nie daje sie. I on wie, ze z mama nie ma zartow.

                    O mlodszy nie odwazylby sie na tyle co jego brat, to chcialam powiedziec. Sa takie dzieci ktore same czuja ta granice, ( moj M taki byl) i nawet nie probuja jej zmienic…

                    Metode musisz sama wybrac, i zobaczyc co pomaga.

                    U nas mimo, ze dwojka dzieci w tym samym wieku, to mamy do kazdego inne podejscie bo co innego na nich działa.

                    • halinasuperdziewczyna Dodane ponad rok temu,

                      Zamieszczone przez Mamá
                      Dziecko samo nie wyrośnie 😉 odrazu to zaznaczam, bo gdyby nie nasza praca to miałabym dwa male potworki w domu..

                      Rozpieszczone, i roszczeniowe…

                      Z dzieckiem trzeba rozmawiac, tlumaczcy, jak nic nie dziala, uprzedzac i konsekwetnie stosowac sie do zasad. Dziecko nas próbuje, stara sie przeuwac granice. Moje prawie 4 letnie bliźniaki sa b. rozne, takze tak, rodzenstwo moze sie roznic… Rok temu byla rozmowa z psycholog, ktora tez nam wiele spraw nakresliła, wiedziala, ze dzieci byly dosc male jak poszly do p-la i trzeba byla dac im czas, co nie znaczy, ze odpuscic…

                      Twoj synek, teraz pojdzie do p-la? Jesli tak to spokojnie, mysle, ze sie wdroży, choć nie musi to być proste, i moze mu zajac wiecej czasu niz innym dzieciom.

                      Oj wiem co to sa zywe dzieci, juz przywyklam do tego, ale poczatki byly trudne, czulam sie bezsilna, i myslalam, ze tylko moje dzieci takie sa, bo innych znajomych czy sasiadow to jakos spokojniejsze byly.

                      Ja nie odpuszczam, chlopaki wiedza co wolno a czego nie, nie waham sie, nie twierdze, ze zawsze mam racje, ale przewaznie tak. To nie wiek na partnerstwo..

                      Byl etap agresji, ale “tylko” miedzy nimi, powoli z tego wyrastaja. Generalnie dziela sie, potrafia ustapic, nie raz probuja przeforsowac swoje racje, nie raz idziemy na kompromis.

                      Niezmienne zasady to sprzatanie po sobie, pomoc ogólna w domu, jak wychodzimy na zakupy, juz potrafia sie opanowac w sklepie, i razem robimy zakupy.
                      Dziecko musi wiedziec co moze a czego nie, i jakie sa za to konsekwencje, bo bez tego zaczyna sie chwiać wszystko, i traci poczucie bezpieczenstwa. To rowniez nam psycholog nakreśliła.

                      Duzo juz do nich dociera, ale co sie namęczylismy z nimi to juz my tylko wiemy;O).

                      I co jest wazne oboje z M przed dziecmi trzymamy sie swoich racji, nie jest tak ze mama jest zla a tata dobry czy na odwrót.

                      Co do centrum uwagi, nie jest dobrze jak wszystko sie skupia na dziecku.

                      eeee, uwierz mi, ze dwulatek ze swych zachowan wyrosnie zupelnie sam 🙂
                      I z buntu i z zabierania zabawek i z innych miedzyludzkich zagrywek

                      Oczywiscie mozna sadzic, ze to nasza zasluga, ale to po prostu kolejny etap rozwoju.
                      Mam to sprawdzone.
                      Jak tu ladnie Fasolada napisala: kopanie sie z koniem zupelnie nie ma sensu.

                      • Kawa,mój ma 31 m-cy i zachowuje się bardzo podobnie. Minuty spokojnie nie posiedzi, zakupy to jest jeden koszmar,na placu zabaw, z dzieci – jedno szaleństwo. Przy tym ciągłe tłumaczenia spływają po nim jak woda po kaczce 😀

                        Jestem również zorganizowana,Młody ma swój rytm dnia którego staramy się pilnować.Różnimy się w tym że ja staram się by Szy nie był wciąż w centrum,staram się schodzić mu z drogi,mimo że problemy zdrowotne były ogromne.

                        No i różnica jest taka że ja nie uważam że to coś złego że mój syn jest taki i nie uważam bym popełniała błędy wychowawcze.
                        Należy być konsekwentnym,ciągle tłumaczyć i odpuścić 🙂 Tzn,nie zmieniać dziecka na siłę,On z tego wyrośnie.

                        To jest normalne że dzieci zabierają sobie zabawki,jak go ktoś uderzy to oddaje-to etap rozwoju 🙂

                        • co Wy wszystkie z ta konsekwencja, stalym rytmem dnia, posluszenstwem?!
                          dziecko funcjonuje na zasadzie lustra. konsekwencja w jezyku malucha to po prostu upor. Wasze dzieci inteligentne dzieci pieknie z Wami wspoldzialaja, tyle 🙂
                          sugeruje spojrzec na dwulatka i zastanowic sie czy jego zachowanie nie jest tym samym co Wasze w stosunku do niego-tylko w mniej uccywilizowany sposob. dwulatek z reguly nie ma narzedzia arumeentacji slownej-robi to krzykiem-jakos musi, w koncu tak trzeba, mama tez tak robi
                          po pierwsze luz-dziecko z natury jest dobre, chce sie uczyc zycia, wspolpracowac. wladza jedynie narusza harmonie

                          • oj obyś sie na tym nie przejechala;). Sa rozne dzieci niektorym faktycznie wystarczy raz powiedziec czy zwrocic uwage a sa inne, gdzie wymagaja jednak wiecej zainteresowania i zastanowienia sie..

                            Nie powiesz mi, ze jak wchodzac do sklepu dziecko rzuca sie na zabawki czy slodycze i po odmowie jest krzyk, a ja zeby mu nie bylo przykro jednak ulegam.. Sorka dla mnie to nie jest zadne wychowanie a uleganie ktore pozniej przynosi opłakane skutku..

                            Znam dwoje ludzi, ktorym rodzice dali luz, kiedy akurat wymagali czegos zupelnie innego i sami to dzisiaj przyznaja..

                            Nie mowie o zadnej wladzy a o granicach ktore ja jako rodzic stawiam. Oboje z M bylismy tak wychowani, i np u niego wiecej luzu bylo ok, pelna harmonia i spokoj, a moi rodzice kiedy pozwalali na wiecej tracilam ją..

                            Nie ma jednej metody skutecznej dla wszystkich..

                            U nas sprawdzilo sie to co psycholog mowila, ze poki dzieci sa male bedzie latwiej niz potem kiedy nagle sie ogarniemy ze 8 latek ma gdzies to co mowimy do niego.

                            Etap etapem, ale jak juz napisalam znam dzieci juz dzisiaj dorosle osoby, ktore z tego nie wyrosly i nadal nie maja swojego miejsca w zyciu.

                            • Najbardziej opanowana bylam zawsze kiedy dzieci wpadaly w furie, szal, kladly sie w sklepie po mojej odmowie..

                              Po prostu wychodzilismy z niego, wytlumaczylam krotko co i jak, i za jakis czas bylo kolejne podjescie…

                              Szanse zawsze dostawali, i dzieki temu dzisiaj bez potu na plecach, spokojnie wchodzimy, rozmawiamy, i robimy zakupy.

                              Mam znajomych ktorych corka juz ponad 4 letnia nadal wymusza.. Jeszcze nie rozkreci sie, a rodzice zeby uniknac afery pakuja rozne rzeczy do wozka..

                              Potem rosnie takie dziecie w przekonaniu ze wrzaskiem, krzykiem zdabedzie swiat i wszyscy beda mu ustepowac.

                              To o czym piszesz Fasolada moze byc złudne i kiedy ta metoda trafi na “inne ” dziecko, wyrzadzi wiecej szkody niz pozytku.

                              Jak juz pisalam przegiecie w kazda strone jest złe.

                              • mama, z tego co piszesz nie znasz zagadnienia rodzicielstwa bliskosci. nikt nie mowi o uleganiu, to noie jest zadne bezstresowe wychowywanie, to zdrowa dyscypilna-taka ktora dziieciak rozumie i wlasciwie sam sobie ja wyznacza.
                                znam bardzo wiele dzieci, rodzin holdujacyhc tej metodzie. zadne, naprawde ZADNE nie wymusza nic krzykiem.
                                nie da sie oppisac tej metody w kilku postach. zachecam do lektury i przemyslen. rodzicielstwo bliskosci nie ma prostych narzedzi, jakis karnych jezykow itp. to bardziej filozofia.
                                krytyka bez znajomosci tematu nie zacheca mnie do dyskusji 🙂
                                kawa, poczytaj, przemysl. moze okarze sie to dla !ciebie absurdalne, moze znajdziesz zloty srodek.polecam.

                                • Fasolada,mylisz pojęcia. Każdy psycholog Ci powie że konsekwencja w wychowaniu dziecka jest najważniejsza i wcale nie jest to upór.
                                  Moje dziecko ma dużo swobody,luzu,daję mu możliwość wyboru i nie widzę bym stosowała upór w jego wychowaniu.
                                  Dziecko od maleńkości żeby się dobrze rozwijało musi mieć poczucie bezpieczeństwa i musi mieć postawione granice.Jak może się dobrze czuć jak nie wie kiedy będzie drzemka ( i czy będzie),kiedy spacer,kiedy jedzenie? Sama bym się nie czuła zbyt dobrze.

                                  Tak jak Mama napisała,co robisz jak dziecko coś zbroi? Olewasz to? Nie powiesz że źle zrobiło,nie wytłumaczysz mu o co chodzi?
                                  Jak tak to już Ci współczuję przyszłości.

                                  Ostatnio mieliśmy badanie w poradni psychologiczno- logopedycznej i psycholog widząc jaki Młody jest powiedziała że właśnie najważniejsza jest konsekwencja i wspólny front w rodzinie bo inaczej dziecku jeszcze bardziej się w głowie namiesza.

                                  • A jeszcze co od wymuszania krzykiem – mądry rodzic rozpozna kiedy dziecko próbuje zwrócić na siebie uwagę a kiedy dziecko chce postawić na swoim,bo np chce dostać kolejną zabawkę czy słodycze.

                                    Ja akurat jestem na to wyczulona bo Młody nie mówi i często operuje krzykiem by coś nam przekazać.

                                    • Fasolada nie potrzebuje ksiazek do tego by rozpoznac co moje dzieci chca, potrzebuja mi przekazac..

                                      I uwazam, ze najwazniejsza jest obserwacja, z tego co piszesz, nie mialas do czynienia z wymagajacym dzieckiem i obys nie musiala..

                                      I na nic przepraszam złote mysli, kiedy jest sie u kresu sił, i brakuje pomyslu jak przetrwac kolejny dzien.

                                      Nam pomogly rozmowy z psychologiem, spojrzenie na wszystko z boku.

                                      Co nie znaczy, ze slepo zaczelismy je stosowac, nie wszystko przenieslismy do domu, niektore rady, pomysly owszem i stosuje je u dzieci.

                                      A mam ich dwoje i sa tak samo wymagajace.

                                      Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, nakłaniać pisze jak to u nas było i jak jest teraz.

                                      Zgadzam sie z Toba Aktyde, chyba mamy podobne dzieci;).

                                      • to moze jeszcze raz-czym wg Was jest konsekwencja?
                                        ddo metod jakie ja stosuje nie zamierzam nikogo przekonywac. nie o to tu chodzi. nie zycze sobie jeedynie zwrotow typu- to juz wspolczuje 🙂 moje dziecko ma. wypracowana samodyscypiline, ale nie NIE JEST ROBOTEM! czuje sie bardzo bezpiecznie bo wie ze zawsze jestem przy nim- za niedopuszczalne uwazam treesury pani hogg majace na celu nauke samodzielnego zasypiania. ale to JA. A JA. (poki co problemow z dziecmi nie ma-daj Bog oby tak dalej).
                                        jedyne co rzuca sie w oczy to fakt ile konsekwentnnych i poukladanych rodzicow ma tego typu problemu. dlatego jeszcze raz zachecam do zupelnie innego podejscia do dziecka. ot tyle…
                                        a pytanie do konsekwentnych:co robicie w sytuacji kiedy wieczorem brudasek nie chce wejsc do wanny?

                                        • Zamieszczone przez aktyde
                                          Fasolada,mylisz pojęcia. Każdy psycholog Ci powie że konsekwencja w wychowaniu dziecka jest najważniejsza i wcale nie jest to upór.
                                          Moje dziecko ma dużo swobody,luzu,daję mu możliwość wyboru i nie widzę bym stosowała upór w jego wychowaniu.
                                          Dziecko od maleńkości żeby się dobrze rozwijało musi mieć poczucie bezpieczeństwa i musi mieć postawione granice.Jak może się dobrze czuć jak nie wie kiedy będzie drzemka ( i czy będzie),kiedy spacer,kiedy jedzenie? Sama bym się nie czuła zbyt dobrze.

                                          Tak jak Mama napisała,co robisz jak dziecko coś zbroi? Olewasz to? Nie powiesz że źle zrobiło,nie wytłumaczysz mu o co chodzi?
                                          Jak tak to już Ci współczuję przyszłości.

                                          Ostatnio mieliśmy badanie w poradni psychologiczno- logopedycznej i psycholog widząc jaki Młody jest powiedziała że właśnie najważniejsza jest konsekwencja i wspólny front w rodzinie bo inaczej dziecku jeszcze bardziej się w głowie namiesza.

                                          Wazne jest to o czym piszesz, wlasnie wszystko jest przewidywalne dziecko wie co bedzie nastepne i to samo dotyczy zachowania..

                                          Nam tez to mowila, i duzy sukces jak wlasnie wszystko bylo po kolei bo pozostala “tylko” praca nad dzieckiem a nie jeszcze nad nami samymi…

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Problem wychowawczy – 2 latek. Prośba o radę.

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general