problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Dziewczyny,
jestem w 11 tc, już dawno wyprowadziłam się od mamy i mieszkam w innym mieście. Moja mam wprost głupieje ze szcześcia od kiedy wie, że będzie babcią.
Najgorsze jednak jest to, że zaczyna myśleć (podczas kiedy my jeszcze jesteśmy myślami daleko od porodu) że jej obecność w naszym domu po urodzeniu dziecka jest niezbędna!!!! Że niby nie dam sobie rady, że nie zdaję sobie sprawy jak dużo pracy jest przy małym dziecku itd. Kiedy mówi o dziecku mówi „my „, czyly będzieMY zakładać pampersy, będzieMY chodzić na spacery…
Nie mogłę znieść myśli , że mogłaby z nami zamieszkać choćby na tydzień, a ona się już szykuje do przyjazdu na miesiąc, a później zamierza dostosować swoje życie do opieki nad moim maluchem!!!!!!! Kiedy próbowałam jej to delikatnie wyperswadować powiedziała, nie chcemy jej dopuścić do dziecka, że czuje się niepotrzebna… Moje tłumaczenie, że nasze mieszkania jest za małe na tyle osób zupełnie nic nie daje! Nie trafia do niej, że mój mąż (który nie za bardzo przepada za teściową) też będzie mieszkał w tym domu po urodzeniu dziecka, potrzebuje trochę spokoju, bo czasem pracuje w domu… A mamy dwa pokoiki i aneks kuchenny, więc nie ma możliwości, żeby wszyscy spokojnie odpoczęli… Nie wspomnę już o wszystkich radach w typie, że trzeba karmić piersią (a co będzie jęsli mi się nie uda???), że pod takim kocykiem dziecku za zimno, a ten krem do pupy to nie taki, daj mu smoczka, butelkę…… Jezu, na samą myśl, że mogłabym to słyszeć codziennie chce mi się krzyczeć!!! A do mojej matki nie trafuają kompletnie żadne argumenty!!! Zawsze miałyśmy odmienne poglądy, a teraz kiedy chodzi o MOJE dziecko jest po prostu nieustępliwa! Boję się, ze skończy się na tym, że się pokłócimy i to ostro….
Dlaczego ona nic nie rozumie…????!!!!! Nie wspomnę już o tym, że zupełnie nie bierze pod uwagę sfery intymnej mojego małżeństwa, może mamy przytulać sie w sypialni, a za dzwiami i cienką ścianą moja mama…? Brrr….
Czy Wy też miałyście takie dylematy…? A może tak rozpaczliwie potrzebowałyście obecności i pomocy swoich mam albo teściowych?

Pomóżcie, już nie mam siły z nią walczyć….

deltax z Małym Ktosiem (06.12.2005)

37 odpowiedzi na pytanie: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

magdzik22 Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Mojej mamie tez „odbilo” jak sie dowiedziala ze zostanie babcia. i tez wpadla na wspanialy pomysl, ze przyjedzie do mnie zaraz po porodzie. Poprosilam zeby wstrzymala sie troche i przyjechala jak Marcin wyjedzie (moj maz wyjezdza na kilka tygodni do pracy). No i tak zrobilismy. Przyjechala na trzy tygodnie, ale byla tylko tydzien – bo stan mojego ojca sie pogorszyl i musiala pojechac do domu.
I powiem Ci, ze ja sobie bez niej (i wogole bez nikogo, bo przeprowadzialam sie do miasta mojego meza, jego rodzice nie zyja, brat mieszka 80 km stad a z reszta rodziny zbyt bliskich kontaktow nie utrzymywal) radze duzo lepiej niz z nia. No ale ja z tych co to maja wlasny pomysl na wszytsko, sa teryorialistami, nie cierpia jak sie ktos im wtraca i nigdy z mama zbyt bliskich kontaktow nie mialam. Jesli jestes taka sama, to na pewno jej obecnosc nie bedzie Ci potrzebna. Co innego jesli jestes osoba, ktora potrzebuje rad i takiego wsparcia od osob trzecich – wtedy obecnosc mamy moze byc pomocna.

Radze jedno – byc stanowcza. Choc ostrzegam – czasem takie stawianie na swoim prowadzi do dosc ostrych konfliktow. Ja w kwestaichj doyczacych Marty jestem nieustepliwa, czesto konczy sie tak, ze mama sie na mnie obraza (bo zdarzylo mi sie juz kilka tygodni spedzic u niej), ale ja sobie z tego nic nie robie. Ona nastepnego dnia zapomni, emocje opadaja, a dobro mojego dziecka jest dla mnie najwazniejsze. Wazniejsze nawet niz moja mama. Dlatego uparcie stawiam na swoim.

Magda & Marcia 07.09.04

efcia2004 Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ja od początku małżeństwa mieszkam z teściami i powiem Ci że bardzo mi teściowa pomogła. Na początku tak jak Ciebie irytowało mnie to że chce we wszytskim brać udział i „pomagać”. Ale jako młodzi i kompletnie niedoświadczeni rodzice potrzebowaliśmy jej pomocy mimo że żadne z nas tego głośno nie powiedziało. Jak Asia przyszła na świat odnosiłam wrażenie że teściowa się we wszytsko wtrąca, chce pokazać że wie lepiej, wszytsko umie a my nic i wręcz myślałam że chce nam Asię odebrać. Teraz widzę że źle to wszytsko odbierałam i mimo że z teściową nie potrafiłam się igdy dogadać tak teraz dużo się zmieniło. Zobaczyła że radzimy sobie całkiem nieźle i pomaga tylko kiedy widzi że tego potrzebujemy. Wiem że naprawdę wszystko to robiła ze szczerego serca i troski za co jestem jej bardzo bardzo wdzięczna. Zresztą mając trzech synów doczekała się wnusi i kompletnie oświrowała na jej punkcie

Wiem że Cię złości zachowanie Twojej mamy, wiem co czujesz bo sama przez to przechodziłam. Ja jednak nie żałuję że dałam sobie pomóc mimo wewnętrznych protestów.

Ewcia i Asieńka

anusia77 Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ja jestem wdzięczna mojej mamie, za pomoc w opiece nad Sarą. Nie wyobrażam sobie jak poradzilibyśmy sobie sami, tym bardziej, że Malutka miała kolki. Przez dwa miesiące po porodzie byłam wykończona, gdyby nie pomoc mamy chyba zaniedbałabym dziecko, a tak ona dbała i o Sarę i o mnie. Oczywiście, że były konflikty, ale mimo wszystko jej pomoc okazała się nieoceniona. Ale ostrzegam – ta pomoc nie może się przedłużać, możecie się umówić, że np. pomoże Ci w pierwszych 6 tygodniach a później to już Ty zajmiesz się wszystkim. Musisz być stanowcza (wiem, ile to kosztuje). No, ale jeśli faktycznie nie wyobrażasz sobie wspólnego z nią życia choćby przez krótki okres czasu to mów jej o tym bez przerwy, przekonuj, na pewno z czasem wszystko się ułoży.

Życzę powodzenia, pozdrawiam serdecznie, no i dużo zdrówka dla Ciebie i Dzidzi:))))

Ania i Sarenka (27.12.2004)

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

moja sie obraziła jak jej odmówiłam obecności w czasie piorodu i połogu. Tez miała przyjechać – nie przyjechała ja sobie rade dałam. Obraza trwała jakiś miesiac po narodzinach Wićki.

madzia i Wicia (14 miesiecy)

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

W sumie to bardziej chodziło mi o Misia i zdjecie superowe :o)

olinja Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Moja mama kiedy dowiedziała sie o ciąży zaczeła nachodzić skelpy z ubrankami i zabawkami dla maluchów. Dzięki niej miałam super wyprawkę i mam dużo ciuchów dla Jonka.
Ponieważ moja ciąża na początku była zagrożona a i potem też było m icieżko. Nie mogłam za bardzo latać sama po sklepach byłam i jestem jej za to wdzieczna.
W tej chwili mama pomaga mi w kąpielach małego. W sumie juz nie musi ok pierwsza kapiel. Wiem, ze teraz damy sobie radę z meżem ale powiem Ci szczerze, ze widzę jaka frajdę jej sprawia pomoc mi w kąpieli. Dodam tylko, że to jest jedyny moment kiedy mama jest ze mna i małym.
Wszystko chyba polega na takcie i faktycznej pomocy a nie na dobrym radzeniu.
Współczuję Ci samej myśli o tym, ze mama mogłaby z Wami zamieszkać zwłaszcza, ze jak piszesz nie macie warunków.
Tak jak szpilki pisze powinnaś być stanowcza z wszelkimi tego konsekwencjami.
Tylko jasne postawienie granic może uratować Wasz spokój i wspólne przezywanie radości narodzin i opieki nad dzieckiem.

edysia Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Do mnie po urodzeniu Natalki codziennie na 12 godzin przychodziła na przemian teściowa z moja mamą na przemian i byłam im za to baaarrrdddzzzooo wdzieczna bo miałam, posprzatane, poprane, poprasowane, zrobione zakupy itd a ja miałam czas tylko i wyłacznie na zajmowanie sie Natalką i wypoczynek który wierz mi, jest po porodzie bbbaaarrddo potrzebny.
I wytedy – tez mam małe dwa pokoje chciałam by moja mama nawet u nas nocowała bo czasami i noce były bardzo cięzkie a sex przez 5 tygodni o porodzie nawet mi to do głowy nie przyszło.
wiec ja nie rozumiem twoich obaw ale zobaczysz jak bardzo czasami potrzebna jest pomoc zwłaszcza na poczatku i mozesz jeszcze dzwonic i prosic by twoja mama przyjechała bo czasami to co sie mysli czy chce przed porodem staje sie totalna bzdura po nim.

Edysia & Natalka (25.08.04)

asik71 Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ja miałam po porodzie pomoc teściów mieszkających w tym samym mieście, ale ich pomoc była chyba innego rodzaju niż wyobraża sobie Twoja mama. Moi teściowie przyjeżdzali na początku codziennie i pomagali mi w gotowaniu, sprząaniu, zakupach. Właściwie to teściowa przyjeżdzała z wałuwką na obiad i go sama potem robiła. Ja w tym czasie zajmowałam się Julką, miałam czas też odpocząć, zdrzemnąć się.
Jeżeli mama ograniczy się do takiej pomocy, będzie Ci naprawdę pomocna. W przeciwnym razie będziesz na nią tylko zła i niezadowolona.


Asia i Juleczka (13.08.2004 r.)

olag Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

witam,
moja tesciowa chciala sie wprowadzic do nas po narodzinach drugiego dziecka, ale tylko tak mowila potem juz nie wspomniala. pamietam tez ze moja mama planowala urlop po narodzinach niny i chciala tu codzinnie przyjezdzac – nie zgodzilam sie. jak mialam rodzic drugie dziecko to chciala nocowac u nas zeby w czasie ew. nocnej akcji porodowej nina sie zajac – nie zgodzilam sie.
rozumiem cie doskanale, nieznosze jak ktos chce mi pomagac, chce miec szanse poproszenia o pomoc wtedy kiedy jest ona faktycznie potrezbna a nie tak na wszelki wypadek. wole nie jesc obiadu i miec burdel w domu niz goscic tu calymi dniami mame lub tesciowa (obie wyjatkowo duzo mowia). mama od narodzin mikolaja przyjezdza raz w tygodniu i zostaje z dzieciakami a ja biegam po sklepach albo gdizes sobie wychodze – i to mi wystarcza. jak nina byla malutka nie zgodzilam sie nawet na taka pomoc i jestem zadowolona ze sami dalismy rade przetrwac ten najgorszy wczesnoniemowlecy okres.
pozdrawiam i trzymaj sie. jak masz sie dodatkowo denerwowac obecnoscia mamy to nie mam sensu zeby byla z wami

Ola

Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

My mieszkamy u moich rodziców tak więc kiedy po porodzie wróciłam do domu wszyscy byli na miejscu. Moja mama jest dosyć trudną osobą, narzucającą swoje zdanie, przekonaną do swoich racji – wszystko wie najlepiej. Pierwsze miesiące po urodzeniu Niny były baaaardzo ciężkie – do wszystkiego się wtrącała, wszystko miałam robić tak jak ona uważa za stosowne, no bo przecież co ja tam mogę o dziecku wiedzieć….Czułam się okropnie. Raz zdarzyło się że weszła nam w nocy do pokoju jak Nina płakała bo jej się zdawało że nie słyszymy że mała płacze. Było kilka większych awantur ….Niewiele dało, może odrobinę więcej spokoju mieliśmy. Teraz niby jest lepiej, Nina podrosła, ale ja i tak mam wrażenie że za dużo się wtrąca. Słucham a drugim uchem wypuszczam i robię po swojemu.
W każdym razie sto razy lepiej radziłabym sobie na początku z Niną gdyby nikt nie stał nade mną i nie patrzył mi na ręce. Trudno jest uspokajać dziecko i zarazem tłumaczyć mamie że ja wiem co powinnam zrobić przy MOIM dziecku i że jeśli będę potrzebowała jej pomocy to jej o tym POWIEM.
Jeśli i u Ciebie miałoby to tak wyglądać to stanowczo odradzam zapraszanie mamy – te pierwsze tygodnie z dzieckiem to coś bardzo specjalnego i powinnaś je spędzić w sposób na jaki masz ochotę a nie pod czyjeś dyktando.

Monika & Nina 19.11.2003

kasia73 Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Rozumiem Cię doskonale.

Moja mama też miała plany niańczenia Paulinki gdy wrócę do pracy a z uwagi na fakt, że mieszka kilkaset kilometrów od nas musiałaby u nas zamieszkać.
Chociaż bardzo ją kocham nie wyobrażam już sobie mieszkania z kimś jeszcze oprócz dzieci i męża. Od początku gdy tylko mama wspominała o przyjeździe do mnie na dłużej zapewniałam ją, że bardzo chętnie powierzyłabym jej wnusię ale nie mamy warunków mieszkaniowych. Chyba na początku było jej przykro ale na szczęście 4 miesiące po mojej Paulince urodziła się córeczka mojego brata, który mieszka z mamą i od jutra babcia zostaje sama z wnusią (bratowa wraca do pracy).
Poza tym nie lubię jak ktoś mi się wtrąca w wychowanie dzieci i strasznie mnie drażnią „życzliwe” uwagi cioć, babć i innej bliższej lub dalszej rodziny, która własne dzieci miała ponad 30 lat temu.

Nie daj się przekonać mamie wbrew swoim odczuciom, bo będziesz miała napiętą atmosferę w domu co może się niestety odbić ujemnie na dziecku i na Twoich relacjach z mężem.

Kaśka, Natalka, Paulinka

Kaśka, Natalka, Paulinka

elik Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

moja mama miala to samo, niestety. jak sie doiedziala, ze jestem w ciazy, to sie zapowiedziala, ze przyjedzie na miesiac :-0 Ja juz od dawna nie mieszkalam z rodzicami i jestem osoba, delikatnie mowiac, stanowcza;-) Przez dluzszy czas tonowalam mame, ale przemyslalam sprawe i stwierdzilam, ze to jej pierwszy wnuk, na ktorego bardzo czekala, wiec nie odnmowie jej tej przyjemnosci poprzebyania z wnukiem. Jeszcze dlugo przed narodzinami Antka przekonalam mame, zeby nie przyjezdzala do nas zaraz po porodzie, bo my sami bdziemy musieli sie oswoic z nowa sytuacja, ze mamy dziecko. I ze bede bardziej potrzebowac kogos do pomocy w domu, przy sprzataniu i gotowaniu, bo pozniej ona pojedzie i to my zostaniemy z dzieckiem i z wszystkimi obowiazkami przy dziecku. Umpwilysmy sie, ze jak sie dziecko urodzi, to ja zadzwonie po mame, kiedy ma przyjechac. Ostatecznie przyjechala jakies 4 dni po porodzie i zostala 3 tygodnie, z czego tak naprawde jej pomoc ( w domu, nie przy dziecku) byla mi potrzebna jakies max 10 dni – kiedy jeszcze bardzo zle sie czulam fizycznie. Nie obylo sie bez spiec, obraz i emocji niestety. Tak naprawde mocno mnie irytowala czasem jej obecnosc, zwlaszcza, ze psychicznego wsparcia i tak nie potrafila mi udzielic a czasem wrecz przeciwnie, panikowala duzo bardziej niz ja, mimo buzujacych jeszcze hormonow:-)
Taka pomoc nie jest niezbedna, zwlaszcza jak jestes przyzwyczajona dosamodzielnosci, a nasze mamy dzieci mialy juz dosc dawno i czesc rzeczy pozapominaly i duzej czesci jest inne podejscie do pielegnacji i zywienia dziecka, co mysmy si naklocily io nieszczesne cherbatki;-)

Elik i Antek 15,5 mies

marta-ruda Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

słuchaj…..jak z mężem odebraliśmy Darię ze szpitala to mąż chodził cały tydzień do pracy na nocki i ja byłam od początku sama z małą w nocy. Nie bałam się ani trochę. Moja mama też oszalała na punkcie wnuczki, ale na szczęście mieszka 20 km. ode mnie. Teściowa za to mieszka 5 min. drogi pieszo od nas, ale narazie trzymam ją na dystans bo chcę z moją córką spędzic jak najwięcej czasu, bo od września wracam do pracy. Wtedy teściowa zajmie się Darią, a teraz jest czas dla mamy, taty i córci we trójkę – bo jeszcze się nią nie nacieszyliśmy.

Marta i Daria urodzona 19 kwietnia

agnessa Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Mieszkałam z mamą odkąd Ola skończyła 3 tygodnie. I nie wyobrażam sobie, że mogło być inaczej. Nie musiałam nic w domu robić, oprócz zajmowania się małą, a dodatkowo, gdy ja nie miałam siły to mama ją nosiła.
Może wszystko było tak cudowne, ponieważ mama nigdy mi nie radziła, nie mówiła co mam robić, to częściej ja pytałam jak to było z nami i co ew. kiedyś się robiło, jak karmiło dzieci, jakie były kosmetyki. Moja mama jest zachwycona rozwojem „przemysłu dla dzieci”, i kiedy widzi te wszystkie herbatki, pieluchy jedorazowe, chusteczki, deserki, ubranka to tylko wzdycha, jak to teraz jest dobrze i nie proponuje mi dopajania dziecka glukozą…..
Kiedy musiałam wrócić do pracy to mama została z Olą i tak jest do dziś. Nie wyobrażam sobie, że moim dzieckiem zajmuje się niania, zresztą moja praca jest zmianowa, łącznie z sobotami i niedzielami (podobnie ma mój mąż), więc trudno by nam było znaleźć dyspozycyjną opiekunkę. Ponieważ mamy własne mieszkanie mama przeprowadziła się do nas. Nie dość, że przez 11 godzin zajmuje się dzieckiem, to jeszcze ugotuje, pomaga mi sprzątać……
Nigdy nie miałyśmy żadnych kłótni, problemów…..
U mnie to tak wyglądało, jeśli Twoja mama byłaby taką pomocą jak moja, to polecam, jeśli natomiast wiesz, że zakończy się to kłótniami, to nie ma to sensu. Najważniejsze jest to, że to Ty powinnaś decydować o swoim dziecku, o tym co, kiedy i jak ma jeść, jak być ubrane i kiedy wychodzić na spacery. Jeśli ktoś tego nie będzie potrafił uszanować, nie możesz tego tolerować.
Aga i Ola 16/01/04

mai Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

hm, a ja bez mojej mamy w pierwszych tygach po porodzie chyba bym zwariowala…po pierwsze- lokrutnie bylam wykonczona i pomoc typowo ‚domowa’ (ugotowanie, posprzatanie) byla nieoceniona. poza tym mama stawiala mnie do pionu – przechodzilam depresje poporodowa- i od hormonkow mialam potworne hustawki nastrojow- mama zawsze gotowa byla wysluchac i pogadac jak ‚baba z baba’. no i co tu kryc- pomoc przy malej tez baaaaaaardzo sie przydala. czasem slyszalam jeskies ‚niedzisiejsze’ rady, ale jekos szczegolnie mi to nie przeszkadzalo. ogolnie- za pomoc w pologu jestem mamie okrutnie wdzieczna!

Marta & Amelia Roczniak!

annika Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Eee, myślę, że nie jest tak źle po porodzie i można sobie spokojnie dać radę. Nie mówię o szczególnych przypadkach.
Jeżeli mama jest spokojna i nie wtracająca sie to może kilka dni u was pobyć, troche pomóc. Jeżeli ty czujesz się niepewnie – wtedy też jej pomoc ci pomoże. Ale kilka tygodni? I to w sytuacji, gdy mąż nie przepada za teściową… NIe radzę, raczej nic z tego dobrego nie wyjdzie.
Na marginesie – nie mam problemów z nadopiekuńczością rodziny, ale mój mąż do tej pory ma za złe mojej mamie za pierwszą kąpiel Bartka. Tak bardzo chciał to zrobić, ale mama go uprzedziła… minęło już 10 lat . To ważne wspomnienia i momenty i nie warto ich tracić. Acha – do tej pory kąpiele są domeną mojego męża…. hihi

Ania i Michałek (16.04.04)

annika Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Eee, myślę, że nie jest tak źle po porodzie i można sobie spokojnie dać radę. Nie mówię o szczególnych przypadkach.
Jeżeli mama jest spokojna i nie wtracająca sie to może kilka dni u was pobyć, troche pomóc. Jeżeli ty czujesz się niepewnie – wtedy też . Ale kilka tygodni? I to w sytuacji, gdy mąż nie przepada za teściową… NIe radzę, raczej nic z tego dobrego nie wyjdzie.
Na marginesie – nie mam problemów z nadopiekuńczością rodziny, ale mój mąż do tej pory ma za złe mojej mamie za pierwszą kąpiel Bartka. Tak bardzo chciał to zrobić, ale mama go uprzedziła… minęło już 10 lat . To ważne wspomnienia i momenty i nie warto ich tracić. Acha – do tej pory kąpiele są domeną mojego męża…. hihi

Ania i Michałek (16.04.04)

deltax Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Dziewczyny Kochane,
dzięki wielkie, pomogłyście mi podjąć decyzję. Dopóki nie poprawią się warunki mieszkaniowe (a nie nastąpi to wcześniej niż w połowie przyszłego roku) mama nie może z nami mieszkać. Bardzo odciążyłaby mnie jej pomoc w postaci prac domowych, żebym mogła zająć się dzieckiem, ale nie będziemy mieli spokojnego życia mieszkając wszyscy na kupie…
Dzięki raz jeszcze, pozdrawiam Was bardzo ciepło!

deltax z Małym Ktosiem (6.12.2005)

Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ja bez mojej mamy nie dałabym rady!!!!!!!!!!!!
Była ze mną cały czas, przez pierwszy miesiąc od urodzenia się Marty. Wzięła sobie wolne w pracy i gdyby nie to , to było by mi naprawdę bardzo ciężko.
Teraz jej za to dziękuję i liczę że przy drugim też pomoże!

Marta 22m-ce

Edited by Dorota on 2005/05/16 15:13.

bramka Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ty sie kolezanko zamiast zamartwiac na przyszlosc to koncentruj na swoim brzuszku i nie zawracaj glowy co mama mowi przez telefon. Z czasem moze zmienisz zdanie.. i glupio ci bedzie.. 😉 Z noworodkiem jest NAPRAWDE bardzo duzo pracy i watpie ze dasz sobie rade tak z palcem w nosie jak ci sie teraz wydaje… obecnosc mamy moze ci sie nie tylko przydac ale stac sie wrecz niezbedna! Nie zarzekaj sie wiec tylko poczekaj tych pare miesiecy.
Moja mama nie przyjechala na porod i bardzo zaluje tego 🙁 ale mialam do pomocy pielegniarke na tydzien przez 8 godzin dziennie. Na poczatku mialam duze watpliwosci zcy to dobry pomysl, obca osoba w domu.. takie intymne chwile, ale teraz twierdze ze bez niej NIE DALABYM RADY, a nawet gdybym dala to z wielkim trudem i nie wiem czy warto sie tak zarzynac…?

Pozdrawiamy
Bramka & Milenka

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Stanowczo pogadaj z mamą! Koniecznie przekonaj ją, że potrzebujecie intymności!! Przecież do mies. po narodzinach nie powinno się wogóle odwiedzać młodych rodziców (myśmy zarzadzili taką kwarantannę, mies. dla nas!), muszą się przyzwyczaić, odpocząć, nacieszyć sobą! inni są tu akurat potrzebni jak kula w płocie ( nawet ci najbardziej kochani). To czas dla WAS!
Nawet zaryzykowałabym to, że się obrazi. Przejdzie jej szybko! A te chwile są niepowtarzalane! No i nie bez znaczenia bedzie Twoje zmęczenie. Okres po porodzie należy do trudnych psychicznie i lepiej, żeby nie było wtedy dodatkowych stresów i sytuacji konfliktowych.
Trzymam kciuki!!!

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

A ja byłam TYLKO z mężem( matka 300km, teściowa 100km), nasze pierwsze dziecko i daliśmy radę śpiewająco!;)
I nie wyobrażam sobie kogoś innego w moim domu wtedy. To były TYLKO NASZE bardzo intymne chwile:)

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

A mąż? Nie był przy porodzie, że aż mama chciała być? ( swoją drogą dziwne, też bym nie chciała matki przy porodzie;)

bratek Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Już o tym kiedyś pisałam, ale napiszę jeszcze raz. Takie 2 sytuacje opiszę.
– miałam planowane c.c. W przeddzień zadzwoniła do mnie moja ciotka (matkująca mi, bo Mama nie żyje od wielu lat) i jakoś tak dziwnie ze mną gadała…. Ja byłam euforyczna, radosna radosna jak skowronek, że to już, niedługo- Małe będzie ze mną a ciąża za mną, a ona tak ze mną gadała, jakbym miała iść na ścięcie…. no, że mam się nie martwić, że kobiecie w życiu ciężko ale muszę być silna bo mam dla kogo żyć, itd, itp…. Wprost nie powiedziała o co jej chodzi. Poszłam, urodziłam, rodzinę poinformawałam i zaczęło się- 3-4 dziennie od mojej Cioci telefon- na temat jak się czuję oczywiście. Gdy zgodnie z prawdą odpowiadałam, że ok, to ona mi, że nie musze się wstydzić, mogę być szczera i tego typu teksty…Nic z tego nie łapałam. Jak Misiek miał ok miesiąc Ciocia nas odwiedziła (mieszka prawie 500 km od nas). I od razu zapytała mnie dlaczego się przemęczam. Zgłupiałam…. I postanowiłam zrozumieć o co do cholery jej chodzi. Od słowa, do słowa, wyłoniła się cała historia która wyjaśniła mi zachowanie mojej Cioci. Otóż było tak: moja ciocia ma 2 dzieci syna i córkę, oboje rodziła naturalnie. Taki ma charakter, że wychowywała ich delikatnie rzecz ujmując mocno nadopiekuńczo. Kiedy jej córka urodziła pierwsze dziecko (naturalnie) Ciotka na prawie pół roku niemal wprowadziła się do nich (na prośbę tej córki oczywiście) bo Kasia (moja kuzynka) była bardzo słaba i nie radziła sobie z opieką nad swoim dzieckiem. Drugi poród ta moja kuzynka miała przez cc. No i podobno strasznie to przeżyła, nadwątliło to jej zdrowie do takich granic, że cytuję Ciocię „jeszcze 3 tygodnie po cc musiałam ją niemal nosić do ubikacji bo sama nie była wstanie na nogach się utrzymać, tak się jej kręciło w głowie i słabo się jej robiło od bólu rany na brzuchu”. Cóż, rozumiem zatem niepokój i niedowierzanie Cioci w to, że ja na drugi dzień po zabiegu chodziłam już sama do wc, a począwszy od tkolejnego zajmowałam się sama dzieckiem (oczywiście kiedy mąż był u mnie to skwapliwie korzystałam z jego pomocy, ale przecież nie był cały czas!).
Druga historia to takie moje luźne obserwacje z sali pooperacyjnej na porodówce. Tak się jakoś złożyło,że kiedy rodziłam był straszny tłok na oddziale i tak wypadło, że przez cały czas leżałam na tej sali pooperacyjnej, na której prawidłowo powinnam spędzić tylko 1 dobę. Inne dziewczyny się zmieniały, a o mnie jakoś zapomnieli:)) Więc sobie obserwowałam. I zauważyłam taką prawidłowość- im więcej Mam, Babć, Cioć i innych wokół danej mamuśki się kręciło służąc jej pomocą, tym gorzej ta dziewczyna się zbierała. I ponieważ sobie rozmawiałyśmy o tym jak przebiegała czyja ciąża, to sprawdziłam, że w żaden sposób nie było to „zbieranie się Mamuśki do kupy” powiązane z rzeczywistym stanem jej zdrowia.
Czemu o tym wszystkim piszę? Ano, żeby uzasadnić moją odpowieć na Twoje pytanie o to czy rozpaczliwie potrzebna jest czyjaś pomoc po porodzie. Odpowiadam- NIE!!!! Mam na 1000% wyrobione zdanie, że zależy to tylko od nastawienia świeżo upieczonej Mamy. Jeżeli chce ona sobie poradzić to sobie poradzi- natuira wyposażyła nas w takie dawki adrenaliny uwalniające się po porodzie, że kobieta naprawdę jest w stanie poradzić sobie i z bólem i ze zmęczeniem i ze wszystkimi przeciwnościami. Jeżeli natomiast ta kobieta chce się na kimś zawiesić, to oczywiście może- jej wola, tylko osobiście uważam to za głupie, bo kiedyś i tak będzie wreszcie musiała zostać z tym dzieckiem sama!
DO mnie chciała przyjechać siostra- wywinęłam się z tego. Zarządziłam, że przez pierwszy miesiąc będziemy sami i nauczymy się żyć z synkiem, nauczymy się być rodziną. Dopięłam tego i uwierz mi – naprawdę nie żałuję. To były piękne chwile (choć oczywiście łatwo nie było, tym bardziej, że Misiek dość poważnie chorował).
Życzę podjęcia dobrej dla Was decyzji!
Pozdrawiam- Bratek- Michałowa mama (01.04.2004)

ika Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Widzisz.. wszystko zależy od tego co chcesz..
Ja zapowiedziałam rodzinie, że pierwszy miesiąc jest dla nas na dotarcie sie i przyzwyczajenie. To w czym pomogła mi moja mama to zaopiekowanie się moim psem przez pierwsze 10 dni. Pierwszy tydzień w domu byłam z mężem ( no powiedzmy.. oj jeździł załatwiać zakupy które jeszcze były potrzebne, rejestrować malucha itp)
Od kolejnego tygodnia zostałam z Igorem i psem sama w domu.
Spłoszona mama zadzwoniła dowiedzieć się, czy przypadkiem nie przyjść z odsieczą a ja ja zaprosiłam na pogaduchy i świerzo upieczone ciasto drożdzowe własnej roboty.
Na spacer od początku prawie wychodziałm z wózkiem i psem
I z wszystkim dawałam sobie radę.
Moze nie było śpiewająco wysprzątane a obiadki były odgrzewane na początku z zapasów zamrażalnikowyh zrobionych w czasie ciaży, ale było fajnie.. razem na spokojnie w swoim tempie bez dobrych rad ( które się skończyły po tym kiedy raz wkurzona nadopiekuńzością mamy stwierdziłam, ze na szczęscie ” Igor jest MOIM dzieckiem – i dobrze wiem co robić”)
Potem czaem babcia nieśmiało zauważała , ze radzimy sobie świetnie.
Myślę, że możesz mamie powiedzieć, że jeśli będziesz potrzebować pomocy to ją o nia poprosisz i już.
Będzie dobrze.

ika i Igor 01.04.2004

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

widze, ze nie doczytałaś…

miałam planowe cc, maż był ze mna podczas operacji.

madzia i Wicia (14 miesiecy)

inti Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

a u mnie odwrotnie…. mama jest dla mnie najbliższą osoba na świecie… chociaż nie mieszkamy razem już ponad 10 lat… Nie potrafiłabym jej odmówić tej radości zajmowania się wnusią lub wnukiem. My też wtedy mieszkaliśmy w mieszkaniu 48 m. Jak byłam w szpitalu po cc przyjechali natychmiast wieczorem 150 km, żeby tylko nas zobaczyć – 20 minut na sali odwiedzin i wracali do domu… Przyjechali na dłużej jak wracałam do domu – rodzice i ich psiunio. było ciasno, ale nie wyobrażam sobie tych chwil bez nich……. Ja i mój mąż byliśmy troszkę zagubieni i ta odrobina pomocy z ich strony była nieoceniona…Nigdy nie odczułam zadnego narzucania, tylko miłość i pomoc.
Ale to Ty wiesz najlepiej, jak mogą wyglądać stosunki między wami. Jesli macie sie kłócić, to nie ma sensu. Ale jeśli mama jest Ci bliska, nie odrzucałabym tej pomocy. Mnie nie było tak różowo i romantycznie, nie miałam ochoty na „sam na sam” z mężem, byłam po prostu wyczerpana i pełna niepokoju.

sylwia i JUlka 20.01.2003

gonia35 Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ja urodziłam drugą córkę po dziesięciu latach. Moja mama szalała z radości a teściowa w rozmowie ze mną stwierdziła, że to jest za duża różnica, że nigdy się nie dogadają i że będziemy uwiązani -nie pojedziemy np. do lasu czy nad wodę. Potem mi zaczeła opowiadać że jej sąsiadka w wieku 35 lat umarła przy porodzie a gdy była jeszcze CIEPŁA to on znalazł sobie inną. Boże drogi ile razy dzwoniła jeszcze w ciąży, nigdy mi nie powiedziała żebym się trzymała i że będzie wszystko w porządku. Moja mama z koleji cały czas podtrzymywałą mnie na duchu i była blisko w tych chwilach. Po porodzie mama nie wprowadziła się ale była na każde zawołanie – nigdy nie zapomnę jak w nocy leciała do sklepu nocnego po kapustę na moje obolałae cyce. A TEŚCIOWA NIE POKAZAŁA SIE BO JAK TWIERDZI NIE MIAŁA PREZENTU DLA MAŁAEJ – to dla niej było w tedy najważniejsze. Teraz po pięciu miesiącach ile razy przyjdzie nie wypuszcza małej z rąk a mnie szlag trafia na nią NIE MOGĘ JEJ ZAPOMNIEĆ TAMTYCH SŁÓW I ŻEBY NIEWIEM JAK SIĘ TERAZ STARAŁA NIE MOGĘ JEJ WYBACZYĆ.
Nigdy nie miałam z nią większych problemów ale teraz gdyby zaproponowała mi pomoc to żebym padała ze zmęczenia nie przyjełabym jej. Swoją drogą czy teściowe naprawdę muszą być jędzowate, przecież to też kobiety – powinny rozumieć takie sprawy….

Gonia i Dareńka (17.12.2004)

ahimsa Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Och, wybacz, że nie jestem jasnowidząca!
Zdaje się, że w TYM wątku nic o tym nie wspominałaś? I wybacz, że nie czytam WSZYSTKICH Twoich postów!
jakoś nie mam takiej potrzeby….

smoki Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Nie jest potrzebna!
Z Dawidem radzilam sobie sama od poczatku (porod naturalny)
A z Michalkiem (cestarskie ciecie) po 3 tygodniach podczas ktorych byl ze mna maz na urlopie.

Po tych 3 tygodniach radzilam sobie juz z dwojka (Dawid 2,5 roku + Michał)

smoki, Dawidek i Michał

marcikw Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Oj niektórzy mają problemy z grzecznością…..

Marta i Mati(19X.04)

chilli Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

myslę, ze powinnaś zajrzeć tu [Zobacz stronę] w kwestii grzeczności i wręcz impertynencji ahimsy w stosunku nie tylko do mnie ale innych uzytkowniczek.

madzia i Wicia (14 miesiecy)

coca Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ty sie nie wyglupiaj, tylko od razu twardo powiedz NIE !
Mama sie obrazi, dostanie spazmow czy tam histerii i potem jej przejdzie 🙂 Ale na twarde NIE musisz sie zdobyc !!!

Coca

izus Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

My przy pierwszym i przy drugim dziecku zapowiedzieliśmy stanowczo, że pierwsze 2 tygodnie są dla nas, na zapoznawanie się i nie przyjmujemy w tym czasie żadnych wizyt. Moja matka była dość rozczarowana, ale zdania nie zmieniłam. Nie wydawało mi się, że będzie tak źle, żebym koniecznie potrzebowała pomocy, zresztą mąż brał w tym czasie urlop.
Obie pary dziadków zjawiały się u nas na kilkudniowe odwiedziny – i sami dochodzili do wniosku, że takie dłuższe pobyty są męczące dla obu stron. Zwłaszcza okazało się to prawdą przy drugim dziecku, kiedy Sebuś plakał wieczorami, a babcie nie dość, że nie mogły pomóc jemu (nie dawał się brać na ręce nikomu oprócz mnie), to nawet nie bardzo dawały radę pocieszyć Igę – która złapała też ostrą fazę „mamusiową”. I zostawała im bezsilność i słuchanie dwójki ryczących wnucząŧ… Nic przyjemnego.

Daliśmy sobie radę sami, nie było wcale źle


Iza + Gusia + Sebuś

marcikw Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Przeczytałam i stwierdzam, że to przykro że ludzie do siebie odzywają się w taki sposób…

Marta i Mati(19X.04)

aniaos Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

wiesz, to czy mama po porodzie bardziej pomoze czy przeszkodzi, zalezy przede wszystkim od relacji matka-corka. sa dziewczyny, ktore nie wyobrazaja sobie pierwszych dni bez swojej mamy, sa takie, ktorych ta wizja wrecz przeraza :o! ja akurat chcialam,zeby mama do mnie przyjechala na 10 dni – bardzo mi pomogla i bylam zadowolona. jezeli ty zas nie jestes przekonana do pomyslu swojej mamy, to jej o tym powiedz! stanowczo, ale w mily i grzeczny sposob 🙂 i nie odwlekaj tego – im pozniej, tym gorzej. niech mama lepiej oswaja sie z mysla, ze pierwsze tygodnie/miesiace chcecie byc z maluchem sami. zreszta wykonczysz sie psychicznie, jak bedziesz sie tym zadreczac przez cala ciaze. glowa do gory i rob tak,jak ci podpowiada intuicja 🙂 mama nawet jezeli sie obrazi, to na krotko!

pozdrawiam

ania i makary (10.12.2004)

anulawawa Dodane ponad rok temu,

Re: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!

Ja zaraz po porodzie NIE wyobrażałam sobie, że moja mama mogłaby wpadac kilka razy dziennie i zajmować sie moim dzieckiem ! Chciałam być baaardzo samodzielna. Szybko mi przeszło jak w 3 tygodniu Kubisia zaatakowały mega kolki….moje dziecko płakało po 8 godzin dziennie i nie wyobrażam sobie żebym mogła to wszytko przeżyć bez mojej mamy. Modliłam się żeby przychodziła częściej i zostawała jak najdłużej. Także nigdy nic nie wiadomo….dzieciaczki mają baaaardzo różne temperamenty – niektóre dają mocno w kość 🙂

Pozdrawiam,

Ania& Jakub (5-12-2003)

Znasz odpowiedź na pytanie: problem z moja mamą…pomocy, mam dosc!?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
Pomóżce ... - torbiele?
Kochane dziewczynki, nie odzywałam sie strasznie długo - za ci Was ogromnie przepraszam - bo siadła mi troszkę psychika... nie miałam siły na nic, po drugim wczesnym poronieniu chciałam się
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
odstawianie od piersi
Witajcie, Sonia ma juz skonczone 7 miesiecy. Od drugiego miesiaca mam problemy z laktacja, udawalo mi sie ja utrzymywac i dokarmialam wieczorem kaszka na noc, potem doszly zupki i deserki i
Czytaj dalej