Proszę wyjąć jeszcze to co ma Pani w torebce…!!!

Takie słowa ja i moja koleżanka usłyszałyśmy od kierowniczki sklepu i kasjerki przy kasie w sklepie, do którego wyskoczyłyśmy z pracy po drugie śniadanie.
Spojrzałyśmy się na siebie i pytamy która Pani?
Obsługa wskazała moją koleżankę.

Znajoma zaniemówiła, ja się pytam na jakiej podstawie Panie rzucają takie oskarżenia? Kasjerka informuje nas i wszystkich zebranych klientów, którzy byli świadkami tej sytuacji że wszystko widziała że jest pewna że ta pani stojąc przy lodówkach sklepowych schowała towar do torebki.
Zdenerwowana koleżanka zaczęła przy gapiach wyrzucać zawartość torebki, gdy okazało się że nic nie ma ze złością powiedziałam pokaż paniom jeszcze kosmetyczkę!

Kierowniczka pod nosem cicho jak myszka rzuciła przepraszam i chciała szybko zniknąć na zapleczu sklepu.
OOOO powiedziałam droga pani nic z tego.
Zaczęły się tłumaczenia kasjerki, pewnej na 100% kradzieży “…bo panie nie wiedzą jakie tu mamy sytuacje, co klienci potrafią wykombinować, itd.”
Poinformowałam obsługę sklepu, że wiem jacy potrafią być klienci, ale sposób jaki sprawdziły kradzież która wg nich była pewniakiem jest nie dopuszczalna, w centralnym miejscu sklepu przy innych klientach oskarżono jak się okazało niewinną osobę. Macie drogie panie podejrzenia (w naszym przypadku pewność) zaproście klienta na zaplecze, tam jest miejsce na takie wyjaśnienia, jeszcze 5 minut temu byłyście pewne że moja znajoma jest złodziejką, ze macie na to dowody! A teraz, wstydźcie się.

W sklepie nie było kamer, kasjerka widziała jak koleżanka kradnie w lustrach przywieszonych przy suficie.
Do tej pory mnie trzyma.

Ktos może powiedzieć że koleżanka nie musiała tak przy wszystkich udowadniać że nie ukradła, ale jak już oskarżono ja przy innych klientach to chciała bronić swojej godności, dobrego imienia przy swiadkach.

39 odpowiedzi na pytanie: Proszę wyjąć jeszcze to co ma Pani w torebce…!!!

  1. Szlag mnie trafia, jak coś takiego czytam, jak się wtedy ta koleżanka poczuła…
    Kiedyś mojej mamie kazali tak się wypakować, a ona biedna wypakowała torebkę na kasę.

    Ja wiem, że nie trzeba tak zrobić i w takiej sytuacji poprosiłabym o wezwanie policji, a potem wniosek o ukaranie za naruszenie godności w kierunku pani kasjerki. Oduczyłaby się zarzucać bezpodstawnie kradzież.

    • koszmar!
      pamiętam jak miałam naście lat do szamponów elseve dodawali takie kolorowe, plastikowe pierścionki, mama kupiła, więc ja go nosiłam przez jakiś czas. Poszłyśmy z kumpelą do sklepu po ciacha a przy kasie babsko do mnie, że widziało jak odrywałam pierścionek z opakowania, broniłam się, ale nie miałam jak udowodnić że go nie ukradłam :/ Na szczęście kierownik okazał się człowiekiem i po chwili rozmowy puścił nas (bez przepraszam oczywiście).
      Straszny przeokropny niesmak długo długo po tym, ze jak to ja taka z dobrego domu posądzona o kradzież itd…
      współczuję twojej znajomej na prawdę…

      • A może jakieś przepisy są i takiej kierowniczce po prostu nie wolno rzucać rozkazów typu “proszę opróżnić torebkę”?. Ja rozumiem, że Was nerwy poniosły (mnie by też), ale szkoda, że nie rozegrałyście tego inaczej, wezwać policję czy ochronę np., a tłumaczenia : “bo panie nie wiedzą, jakie tu mamy sytuacje” to niech sobie kierowniczka szanown schowa, powinna ponieść za to karę, imho.

        • chciałam doprowadzić do wezwania policji, ale koleżanka nerwowo nie wytrzymała i wysypała zawartość torebki

          • Zamieszczone przez Klucha
            Takie słowa ja i moja koleżanka usłyszałyśmy od kierowniczki sklepu i kasjerki przy kasie w sklepie, do którego wyskoczyłyśmy z pracy po drugie śniadanie.
            Spojrzałyśmy się na siebie i pytamy która Pani?
            Obsługa wskazała moją koleżankę.

            Znajoma zaniemówiła, ja się pytam na jakiej podstawie Panie rzucają takie oskarżenia? Kasjerka informuje nas i wszystkich zebranych klientów, którzy byli świadkami tej sytuacji że wszystko widziała że jest pewna że ta pani stojąc przy lodówkach sklepowych schowała towar do torebki.
            Zdenerwowana koleżanka zaczęła przy gapiach wyrzucać zawartość torebki, gdy okazało się że nic nie ma ze złością powiedziałam pokaż paniom jeszcze kosmetyczkę!

            Kierowniczka pod nosem cicho jak myszka rzuciła przepraszam i chciała szybko zniknąć na zapleczu sklepu.
            OOOO powiedziałam droga pani nic z tego.
            Zaczęły się tłumaczenia kasjerki, pewnej na 100% kradzieży “…bo panie nie wiedzą jakie tu mamy sytuacje, co klienci potrafią wykombinować, itd.”
            Poinformowałam obsługę sklepu, że wiem jacy potrafią być klienci, ale sposób jaki sprawdziły kradzież która wg nich była pewniakiem jest nie dopuszczalna, w centralnym miejscu sklepu przy innych klientach oskarżono jak się okazało niewinną osobę. Macie drogie panie podejrzenia (w naszym przypadku pewność) zaproście klienta na zaplecze, tam jest miejsce na takie wyjaśnienia, jeszcze 5 minut temu byłyście pewne że moja znajoma jest złodziejką, ze macie na to dowody! A teraz, wstydźcie się.

            W sklepie nie było kamer, kasjerka widziała jak koleżanka kradnie w lustrach przywieszonych przy suficie.
            Do tej pory mnie trzyma.

            Ktos może powiedzieć że koleżanka nie musiała tak przy wszystkich udowadniać że nie ukradła, ale jak już oskarżono ja przy innych klientach to chciała bronić swojej godności, dobrego imienia przy swiadkach.

            No widzisz… Mnie kiedyś w dziecięcym, gdzie dzień wcześniej kupiłam buciki Weronice, pani kasjerka spytała przy kasie na cały regulator, dlaczego “nie zapłaciłam za te buciki i czy nie zamierzam zapłacić”. Gwoli wyjasnienia – sama mi dzień wcześniej te buty wbijała na kasę, sama mi je pakowała. Cóż, pamiętać nie musiała, ale zeby tak na cały sklep. Tak się zatrzęsłam, że hcyba za mało ją objechałam, dziś bym zareagowała inaczej.

            • uczyłam się o ochronie 2 lata i pracowałam 3. Iza masz rację, szkoda tylko, że ludzie mało wiedzą o swoich prawach:
              – obsługa nie ma prawa na przeszukanie lub zaproszenie cię na zaplecze w sprawie wyjaśnienia sprawy o podejrzenie kradzieży, do tego uprawniona jest tylko policja. Jeśli mowa o rewizji mogą to zrobić tylko za twoja dobrowolną zgodą.
              – jeśli to zrobią w taki sposób można ich oskarżyć i w 90% klient wygrywa

              p.s zero dyskrecji w tych kwestiach tak mnie wku…rzał ze strony moich kolegów z pracy

              • kiedys w Realu więto mnie na osobistą, bo torebka pikała. Wyjełam wszystko. Okazało się, że pika mi książka z biblioteki

                • Ja też mialam taką sytuację. Bylam z moja siostra na zakupach w H&M. Bylam wtedy w ciąży z bablami. Kupilam 2 ciuchy. Wychodzimy ze sklepu, przeszlysmy juz nawet przez bramki, nic nie zapikalo, a tu podchodzi “PAN OCHRONIARZ” i mowi, że ma podejrzenie kradziezy i prosi nas do kierownika na zaplecze. Ja w szoku, zaczelam sie trząść jak galareta. Poszlysmy z siostra do kierowniczki, jak dwie dupy wolowe, poryczalam sie z emocji oczywiście, pokazalam jej wszystko. A chlopaczek zapytany przez kierowniczkę skąd ma podejrzenie kradziezy powiedzial, że my dużo przymierzalyśmy 😀 😀 😀
                  Pani nas przeprosila. Ale ten chlystek nawet mnie nie przeprosil. Poszlam oddalam te zakupione ciuchy.
                  Dzis juz wiem, ze postąpilabym inaczej, bo znam swoje prawa. Dzis tak latwo by ze mna nie poszlo. Samo oskarżenie o kradzież jest już bardzo cieżkim zarzutem wobec ktorego moglabym sie prawnie bronic 😉

                  • Aż mi się przypomniało, jak weszłam z małym Filipem w wózku do sklepu tekstylnego, i krążąc między wieszakami słyszałam bardzo głośną rozmowę pań tam pracujących, jakie to niektóre matki z wózkami są bezczelne, bo kradną ile wlezie, pakują towar do wózka, no a przecież tam nikt nie zajrzy, że już parę takich mieli, że skandal i wogóle…
                    I tak to mówiły, żebym słyszała każde słowo….. Boszzzzzzz…

                    • Zamieszczone przez gosik
                      Aż mi się przypomniało, jak weszłam z małym Filipem w wózku do sklepu tekstylnego, i krążąc między wieszakami słyszałam bardzo głośną rozmowę pań tam pracujących, jakie to niektóre matki z wózkami są bezczelne, bo kradną ile wlezie, pakują towar do wózka, no a przecież tam nikt nie zajrzy, że już parę takich mieli, że skandal i wogóle…
                      I tak to mówiły, żebym słyszała każde słowo….. Boszzzzzzz…

                      Gosiu, ja tak z innej beczki. Najserdeczniejsze gratulacje wrześniowego maleństwa 🙂 Wstyd ze dopieor widzę OOPS !

                      A paniom tak rozprawiającym chyba bym poszla wszystko na lade wyrzucić z tego wózka, najlepiej z obsranym pampersem na czele 😀

                      • Zamieszczone przez JoannaR
                        A paniom tak rozprawiającym chyba bym poszla wszystko na lade wyrzucić z tego wózka, najlepiej z obsranym pampersem na czele 😀

                        :D:D:D

                        • Zamieszczone przez Klucha
                          chciałam doprowadzić do wezwania policji, ale koleżanka nerwowo nie wytrzymała i wysypała zawartość torebki

                          Ty to masz silne nerwy Iza – ja bym sie chyba rozplakala:) powaznie 🙂 Kiepsko znosze takie napiecia – meza wysylam on lubi krzyczec:D

                          • WSPÓŁCZUJĘ, ja bym chyba cholery dostała, ale póki co jeszcze coś takiego mi się nie zdarzyło.
                            I pouczajacy wątek.

                            • Zamieszczone przez Klucha
                              Takie słowa ja i moja koleżanka usłyszałyśmy od kierowniczki sklepu i kasjerki przy kasie w sklepie, do którego wyskoczyłyśmy z pracy po drugie śniadanie.
                              Spojrzałyśmy się na siebie i pytamy która Pani?
                              Obsługa wskazała moją koleżankę.

                              Znajoma zaniemówiła, ja się pytam na jakiej podstawie Panie rzucają takie oskarżenia? Kasjerka informuje nas i wszystkich zebranych klientów, którzy byli świadkami tej sytuacji że wszystko widziała że jest pewna że ta pani stojąc przy lodówkach sklepowych schowała towar do torebki.
                              Zdenerwowana koleżanka zaczęła przy gapiach wyrzucać zawartość torebki, gdy okazało się że nic nie ma ze złością powiedziałam pokaż paniom jeszcze kosmetyczkę!

                              Kierowniczka pod nosem cicho jak myszka rzuciła przepraszam i chciała szybko zniknąć na zapleczu sklepu.
                              OOOO powiedziałam droga pani nic z tego.
                              Zaczęły się tłumaczenia kasjerki, pewnej na 100% kradzieży “…bo panie nie wiedzą jakie tu mamy sytuacje, co klienci potrafią wykombinować, itd.”
                              Poinformowałam obsługę sklepu, że wiem jacy potrafią być klienci, ale sposób jaki sprawdziły kradzież która wg nich była pewniakiem jest nie dopuszczalna, w centralnym miejscu sklepu przy innych klientach oskarżono jak się okazało niewinną osobę. Macie drogie panie podejrzenia (w naszym przypadku pewność) zaproście klienta na zaplecze, tam jest miejsce na takie wyjaśnienia, jeszcze 5 minut temu byłyście pewne że moja znajoma jest złodziejką, ze macie na to dowody! A teraz, wstydźcie się.

                              W sklepie nie było kamer, kasjerka widziała jak koleżanka kradnie w lustrach przywieszonych przy suficie.
                              Do tej pory mnie trzyma.

                              Ktos może powiedzieć że koleżanka nie musiała tak przy wszystkich udowadniać że nie ukradła, ale jak już oskarżono ja przy innych klientach to chciała bronić swojej godności, dobrego imienia przy swiadkach.

                              Nie musiała. I gdyby podała sprawę do sądu to ma wygranego pewniaka! Bo nawet jak wiesz, że ktoś coś ukradł, to nie wolno użyć słowa “ukradł” bo może się skończyć pozwem!!! tak, tak… A takie zachowanie- noo, odważni są! Może ich zniszczyć;)
                              ps. i NIGDY jakichkolwiek przeszukań nie robi się w miejscu publicznym!
                              A kasjerka dotykała torebki Twojej znajomej?

                              • Zamieszczone przez lauidz
                                Ty to masz silne nerwy Iza – ja bym sie chyba rozplakala:) powaznie 🙂 Kiepsko znosze takie napiecia – meza wysylam on lubi krzyczec:D

                                Mnie też tak miedyś oskarżono o kradzież i zaprowadzono do jakiegoś pomieszczenia i kazano wyłożyć wszytko z torby. Płakałam, wyzywałam i rzucałam tymi rzeczami po pokoju…tak im wyjęłam;)
                                A potem pofatygowałam się po kierownika ochrony. I zrobiłam awanturę. Miałam 18 lat:)

                                • Mnie raz na studiach potkał taki “obciach” przy wychodzeniu z jednego marketu.
                                  Zaczęła mi pikać torebka. Okazało się, że pika książka (taka metalowa naklejka była w środku), taki wtedy poczytny bestseller. Na pewno był do kupienia również i u nich. Książka była prawie nówka, bo kupiona parę dni wcześniej. No właściwie sprawa nie do udowodnienia, bo paragonu z księgarni nie miałam. I tu moje niechlujstwo mi pomogło 🙂 Mówię do gościa, że książka jest moja, bo dzień wcześniej przy czytaniu niechcący poplamiłam ją kawą. Sprawdził, plamy były (suche, więc nie zrobione przed chwilą :), oddał mi książkę, i nawet przeprosił.

                                  PS. nie wiecie jak to funkcjonuje w marketach – czy jest możliwość sprawdzenia stanu magazynowego tak na szybko?
                                  Tzn. chodzi mi o to, że np. a aptece błyskawicznie mogę sprawdzić czy mam na półce 5 syropów X, te które widnieją w komputerze. Czyli jak stan mi się zgadza, to syrop “nie zginął”. Więc czy w markecie można by zażądać sprawdzenia ile mają na półce np. danej książki a ile w komputerze i czy stan się zgadza?

                                  • Zamieszczone przez kotagus
                                    PS. nie wiecie jak to funkcjonuje w marketach – czy jest możliwość sprawdzenia stanu magazynowego tak na szybko?
                                    Tzn. chodzi mi o to, że np. a aptece błyskawicznie mogę sprawdzić czy mam na półce 5 syropów X, te które widnieją w komputerze. Czyli jak stan mi się zgadza, to syrop “nie zginął”. Więc czy w markecie można by zażądać sprawdzenia ile mają na półce np. danej książki a ile w komputerze i czy stan się zgadza?

                                    Na pewno nie, chociażby dlatego, że jakieś książki mogą leżeć w koszu ze skarpetkami, albo nie wiadomo gdzie (albo zostać kilka minut wcześniej ukradzione 😉 ).

                                    • Zamieszczone przez kotagus
                                      Mnie raz na studiach potkał taki “obciach” przy wychodzeniu z jednego marketu.
                                      Zaczęła mi pikać torebka. Okazało się, że pika książka (taka metalowa naklejka była w środku), taki wtedy poczytny bestseller. Na pewno był do kupienia również i u nich. Książka była prawie nówka, bo kupiona parę dni wcześniej. No właściwie sprawa nie do udowodnienia, bo paragonu z księgarni nie miałam. I tu moje niechlujstwo mi pomogło 🙂 Mówię do gościa, że książka jest moja, bo dzień wcześniej przy czytaniu niechcący poplamiłam ją kawą. Sprawdził, plamy były (suche, więc nie zrobione przed chwilą :), oddał mi książkę, i nawet przeprosił.

                                      PS. nie wiecie jak to funkcjonuje w marketach – czy jest możliwość sprawdzenia stanu magazynowego tak na szybko?
                                      Tzn. chodzi mi o to, że np. a aptece błyskawicznie mogę sprawdzić czy mam na półce 5 syropów X, te które widnieją w komputerze. Czyli jak stan mi się zgadza, to syrop “nie zginął”. Więc czy w markecie można by zażądać sprawdzenia ile mają na półce np. danej książki a ile w komputerze i czy stan się zgadza?

                                      Nie, ale można sparwdzić czy książka pochodzi z danego sklepu.

                                      • Zamieszczone przez ahimsa
                                        Mnie też tak miedyś oskarżono o kradzież i zaprowadzono do jakiegoś pomieszczenia i kazano wyłożyć wszytko z torby. Płakałam, wyzywałam i rzucałam tymi rzeczami po pokoju…tak im wyjęłam;)
                                        A potem pofatygowałam się po kierownika ochrony. I zrobiłam awanturę. Miałam 18 lat:)

                                        Kiedyś ukradziono mi plecak z depozytu w hipermarkecie, od tamtej pory nic nie zostawiam w depozycie, nawet jeśli ochroniarz przy wejściu tego sobie życzy. kiedyś odmówiłam zostawienia plecaka w depozycie i przy wyjściu zaproszona na zaplecze, żebym pokazała jego zawartość. odmówiłam i zażądałam policji. jakoś dziwnie nie mieli na to ochoty 😉

                                        i jeszcze w temacie: mieliście do czynienia z detektywami sklepowymi? kiedyś mieliśmy z M ulubioną zabawę w śledzenie takich detektywów 😉 po pewnym czasie do kilku mówiliśmy już z daleka “dzień dobry” 😉 teraz chyba zlikwidowali taką funkcję, bo nikogo takiego nie widujemy, albo myśmy się zestarzeli 😉

                                        • Zamieszczone przez JoannaR
                                          Gosiu, ja tak z innej beczki. Najserdeczniejsze gratulacje wrześniowego maleństwa 🙂 Wstyd ze dopieor widzę OOPS !

                                          A paniom tak rozprawiającym chyba bym poszla wszystko na lade wyrzucić z tego wózka, najlepiej z obsranym pampersem na czele 😀

                                          no wiesz co chyba się obrażę 😀 znaczy, że postów moich nie czytasz, hehehe 🙂 na przykład tego o postanowieniach noworocznych, które diabli wzięli – czyli jak dowiedziałam się o ciąży nispodziance 😉

                                          Za gratulacje dziękuję – będzie prawdopodobnie dziewczynka, więc komplet taki jak twój, tylko inaczej w czasie rozłożony 🙂

                                          Z tym pampersem – zapamiętam na przyszłośc 😀

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Proszę wyjąć jeszcze to co ma Pani w torebce…!!!

                                          Dodaj komentarz

                                          Czy mechacenie podlega reklamacji?

                                          Zmechacony płaszcz Pod koniec października kupiłam płaszcz. Kosztował 350zł. Dla mnie był to spory wydatek. Panie w sklepie zapewniały, że płaszcz jest od dobrego producenta i jest świetnej jakości. Przyznam,...

                                          Czytaj dalej →

                                          W majtkach czy bez?

                                          Problem z tych mniej poważnych: czy pod piżamę zakładacie majtki? Ja rozumiem, że w pewnych sytuacjach to gatek się nie zakłada, ale wtedy piżamy też nie. Ale tak na codzień...

                                          Czytaj dalej →

                                          Imię Nataniel – zbyt dziwne?

                                          Bardzo podoba mi się imię Nataniel. Zastanawiam się tylko, czy dziecko nie byłoby “pokrzywdzone”. Dużo się teraz mówi, żeby nie dawać zbyt “oryginalnych” imion, bo dziecko w dorosłym życiu będzie...

                                          Czytaj dalej →

                                          Gdzie zrobić obdukcję?

                                          Przepraszam, jeśli w złym dziale. Szukam jednak szybkiej odpowiedzi, bo nigdzie nic konkretnego nie umiem znaleźć. Chodzi mi o to gdzie można i za ile można zrobić obdukcję lekarską w...

                                          Czytaj dalej →

                                          Niepokoje w rozwoju rocznego dziecka

                                          Witam wszystkie mamy, moje dziecko za tydzień kończy roczek. Mała jest ruchliwa, zaczyna samodzielnie chodzić, często się uśmiecha, ma wiele energii. Niby wszystko jest ok, jednak od pewnego czasu zaczynają...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general