Protest przeciwko projektowi nowelizacji ustawy przemocowej

Mam nadzieję, że nie będzie to zbytnia prywata, ale cel ważny, więc piszę:

Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców (którego jestem członkiem) zbiera podpisy pod protestem przeciwko projektowi nowelizacji ustawy przeciwko przemocy w rodzinie. Projekt ten jest bublem ustawowym, niezgodnym z konstytucją, nieprzynoszącym wymiernych korzyści osobom pokrzywdzonym, za to zezwalającym na odbieranie dzieci rodzicom na podstawie np. donosu, odbierającym rodzicom możliwość komentowania negatywnych zachowań dziecka (poprzez bardzo szeroką interpretację przemocy w rodzinie) oraz naruszającym zasady ochrony danych osobowych (dotyczy to również ofiar przemocy).
Projekt ten rodzi wiele wątpliwości i nie chcemy dopuścić do jego przyjęcia przez Sejm.
Przemoc w rodzinie jest bardzo poważnym problemem i wymaga poważnych rozwiązań, a nie tylko milicyjnych metod.

Jeśli chcecie zapoznać się ze szczegółami, zapraszam na naszą stronę: [Zobacz stronę], gdzie możecie złożyć także swój podpis pod protestem.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dyskusji,
Kasia

27 odpowiedzi na pytanie: Protest przeciwko projektowi nowelizacji ustawy przemocowej

  1. Cait, ja chcialabym przjerzeć ten projekt ustawy, zeby sama sobie wyrobić zdanie.
    Przejrzałam te linki na waszej stronie. Jest tam artykuł z Rzeczpospolitej o chłopcu, który został zabrany z domu rodzinnego, z lubeskiego.

    Ja nie chcę zajmować stanowiska słusznie, czy też nie, ale dlaczego nie ma pełnego obrazu sytuacji?
    Nigdzie niemalze nie ma napisane, czy powiedziane, ze matka jest w depresji, zupełnie nie zajmuje się dzieckiem.
    W jakimś programie tv matka mówi wyuczone zdanie o ważności więzi matki z synem, po to aby wzbudzić współczucie opinii publicznej, a nie rzetelny obraz.

    Ja zawsze chcę mieć obiektywny obraz sytuacji a nie jednostronny:)

    Tutaj też chcę przeczytać sama.

    • Jak najbardziej zapraszam do głębszego zainteresowania. Oczywiście na stronie oprócz linków do konkretnych dokumentów są na stronie również linki do materiałów prasowych, czy też do dokumentów innych organizacji. A jak są pisane artykuły… sama wiesz, że tendencyjnie. A peanami na cześć ustawy zajmuje się kto inny.

      Dla nas sprawa jest prosta, bicie nie, ale odbieranie dzieci rodzicom też nie.

      Poza tym wybacz, ale jak mam Ci podać pełny obraz sytuacji, jak same badania dot. projektu opierały się o lewe statystyki? Czy znasz wokół siebie 50% rodzin dotkniętych lub zagrożonych przemocą? Bo ja nie.

      • A link do najważniejszych dokumentów był na stronie, tylko trzeba kliknąć:
        To jest podlinkowane na stronie, na której zbieramy podpisy (5 marca Sejm RP ma przyjąć nowelizację Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – (tekst ustawy: tutaj), która narusza podstawowe wolności obywatelskie ).

        Trochę poniżej masz też link do “Poradnika Pracownika Socjalnego.”

        • Zamieszczone przez Cait
          Jak najbardziej zapraszam do głębszego zainteresowania. Oczywiście na stronie oprócz linków do konkretnych dokumentów są na stronie również linki do materiałów prasowych, czy też do dokumentów innych organizacji. A jak są pisane artykuły… sama wiesz, że tendencyjnie. A peanami na cześć ustawy zajmuje się kto inny.

          Dla nas sprawa jest prosta, bicie nie, ale odbieranie dzieci rodzicom też nie.

          No właśnie przeczytałam te artykuły, a raczej przejrzałam. Skoro znalazły się na waszej stronie, to wiadomo że obiektywne nie są.:)

          Ja nie chcę też zachwalających, tylko sam projekt. Jakoś w necie nie mogę znaleźć. Tylko już komentarze do projektu

          • Zamieszczone przez ulaluki
            No właśnie przeczytałam te artykuły, a raczej przejrzałam. Skoro znalazły się na waszej stronie, to wiadomo że obiektywne nie są.:)

            Ja nie chcę też zachwalających, tylko sam projekt. Jakoś w necie nie mogę znaleźć. Tylko już komentarze do projektu

            Toż Ci wpisałam powyżej. 😉

            • Zamieszczone przez Cait
              Toż Ci wpisałam powyżej. 😉

              W trakcie pisania mojego postu ty wpisałaś swój.:)
              Już zagladam do tego projektu

              • Odnośnie statystyk z podlinkowanych dokumentów (projekt i uzasadnienie):

                (z uzasadnienia)
                Kiedykolwiek jakiejkolwiek formy przemocy od członka rodziny doświadczył więcej niż co trzeci Polak (36%).
                Większość z tych osób było ofiarami przemocy co najwyżej kilkukrotnie i wcześniej niż przed 12 miesiącami.
                Osób wielokrotnie krzywdzonych przez członków rodziny jest 11%.
                Najbardziej rozpowszechnioną formą przemocy jest przemoc psychiczna (31%).
                Rzadziej badani doświadczali przemocy fizycznej (17%), ekonomicznej (8%) oraz seksualnej(3%).”

                Te statystyki nie wyglądają na zawyżone.

                (z projektu)
                “1. W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka, w szczególności kiedy opiekun dziecka znajduje się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo odebrać dziecko z rodziny i umieścić je w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.
                2. Tryb umieszczania dzieci w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczowychowawczej
                regulują przepisy ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej.
                3. Czynności, o których mowa w ust. 1, pracownik socjalny wykonuje przy udziale lekarza lub ratownika medycznego, lub pielęgniarki, lub Policji.
                4. Pracownik socjalny ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia sądu opiekuńczego, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin, o odebraniu dziecka z rodziny i umieszczeniu go w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.
                5. Minister właściwy do spraw wewnętrznych w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw zabezpieczenia społecznego określi, w drodze rozporządzenia, procedurę postępowania
                Policji przy wykonywaniu czynności, o których mowa w ust. 1 i 3, oraz sposób
                dokumentowania przeprowadzonych przez Policję czynności, uwzględniając konieczność udzielenia dzieciom skutecznej pomocy.”

                Ja w tym projekcie nie widzę nic złego.
                Jestem zdania, że dzieci, nad którymi rodzina się znęca, trzeba chronić – szczególnie w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia, a o takiej ten projekt mówi.

                Moim zdaniem w projekcie zaznaczono wyraźnie, że to dotyczy sytuacji niebezpiecznych dla dziecka,
                zabezpieczono sie przed jednoosobową ocena sytuacji przez pracownika socjalnego (towarzystwo innych służb)
                i nałożono obowiązek natychmiastowego poinformowania sądu.

                Problem imho nie jest w tym, jak skonstruowane są te projekty,
                tylko jak ustanowione prawo będzie wykonywane.
                Czyli w ludziach.
                Jak zawsze.

                I moim zdaniem właśnie wykonywania prawa dotyczą w gruncie rzeczy wszelkie obawy, o których czytam.

                • Zamieszczone przez Figa

                  Problem imho nie jest w tym, jak skonstruowane są te projekty,
                  tylko jak ustanowione prawo będzie wykonywane.
                  Czyli w ludziach.
                  Jak zawsze.

                  I moim zdaniem właśnie wykonywania prawa dotyczą w gruncie rzeczy wszelkie obawy, o których czytam.

                  I tu, mogę się z Tobą zgodzić. Niestety, w naszym systemie człowiek, jako instrument dość często bywa zawodny. I dlatego ustawa powinna bardzo konkretnie dawać uprawnienia oraz instrumenty pomocy – tu tego nie widzę. Definicja przemocy w Poradniku jest tak szeroko zakrojona, że 90% z nas-foremek, regularnie się do niej kwalifikuje. Daje to możliwość nieprawidłowego wykorzystywania uprawnień przez pracowników socjalnych. Przede wszystkim nie widzę tu najważniejszego – realnej możliwości pomocy najbardziej potrzebującym, którym można poprawić sytuację (abstraę od socjopatów itp.). Poza tym ustawa w wielu miejscach będzie niezgodna z prawem Polskim, jak i przepisami unijnymi.
                  Sprawa jest tak poważna, że wymaga solidnego przygotowania, a nie wciskania bubla, który zamieni nas w kolejną Szwecję. Wydaje mi się, że to kolejny dokument pisany na kolanie.

                  • Zamieszczone przez Cait
                    I tu, mogę się z Tobą zgodzić. Niestety, w naszym systemie człowiek, jako instrument dość często bywa zawodny. I dlatego ustawa powinna bardzo konkretnie dawać uprawnienia oraz instrumenty pomocy – tu tego nie widzę. Definicja przemocy w Poradniku jest tak szeroko zakrojona, że 90% z nas-foremek, regularnie się do niej kwalifikuje. Daje to możliwość nieprawidłowego wykorzystywania uprawnień przez pracowników socjalnych. Przede wszystkim nie widzę tu najważniejszego – realnej możliwości pomocy najbardziej potrzebującym, którym można poprawić sytuację (abstraę od socjopatów itp.). Poza tym ustawa w wielu miejscach będzie niezgodna z prawem Polskim, jak i przepisami unijnymi.
                    Sprawa jest tak poważna, że wymaga solidnego przygotowania, a nie wciskania bubla, który zamieni nas w kolejną Szwecję. Wydaje mi się, że to kolejny dokument pisany na kolanie.

                    Widzę to zdecydowanie inaczej.
                    Moim zdaniem rezygnacja z natychmiastowej ochrony zagrożonego życia dziecka w imie obaw o kompetencje pracowników to wylewanie dziecka z kąpielą.

                    Wszyscy wiemy, że idealnego, definiującego wszystkie przypadki i okoliczności, prawa nie da się skonstruować.

                    Należałoby imo postawić na lepsze przygotowanie pracowników socjalnych, zamiast nie dać szansy dzieciakom na przeżycie, żeby ktoś nie okazał się nadgorliwy.
                    Jest jakaś alternatywa w stosunku do tego projektu?

                    Pamiętać imho należy, że mowa tu cały czas o bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia dziecka,
                    co rozumiem jako sytuację, w której dziecko pozostawione bez pomocy
                    umrze lub zostanie okaleczone.

                    • Cait – ja się z Tobą zgadzam 🙂 Takie ustawy muszą być doprecyzowane, by nie było nadużyć. Nie można zostawić dziur, które sprawią, że niektóre dzieci będą odbierane rodzicom, bo komuś się wydawało, że było bezpośrednie zagrożenie życia tego dziecka. Ja w każdym razie nie chciałabym, aby moje dziecko zostało mi oderane do czasu wyjaśnienia sprawy… i przechowywane poza domem.

                      Były takie sytuacje (nie w Polsce), gdzie nadużywano takie ustawy i rodzice musieli walczyć o odzyskanie praw do swoich dzieci, mimo że nie zagrażali życiu dziecka, tylko zostali źle zrozumieni przez otoczenie. Gdy rodzic krzyczy na dziecko (co oczywiście dobre nie jest, ale w trudnych chwilach zdarza się wielu z nas) niektórzy mogą to odczytać jako wstęp do sytuacji zagrażającej życiu dziecka – dlatego wszytko trzeba doprecyzować, a nie puszczać ustawę z lukami.

                      Podpisałam 🙂

                      • podpisane:)
                        Wszytsko ma co prawda dwie strony medalu….bo co jesli dziecko naprawde jest maltretowane….. Ale wybrałam mniejsze zło w moim mniemaniu:)

                        • Figa, a słyszałaś, że dziecko da się wyrwać bulterierowi z paszczy, a pracownikowi socjalnemu nie? 😉 Wolę precyzję niż możliwą nadwykrywalność i wypełnianie domów dziecka ofiarami mylnych decyzji urzędników.

                          • Zamieszczone przez kołysanka

                            Były takie sytuacje (nie w Polsce), gdzie nadużywano takie ustawy i rodzice musieli walczyć o odzyskanie praw do swoich dzieci, mimo że nie zagrażali życiu dziecka, tylko zostali źle zrozumieni przez otoczenie. Gdy rodzic krzyczy na dziecko (co oczywiście dobre nie jest, ale w trudnych chwilach zdarza się wielu z nas) niektórzy mogą to odczytać jako wstęp do sytuacji zagrażającej życiu dziecka – dlatego wszytko trzeba doprecyzować, a nie puszczać ustawę z lukami.

                            Jak najbardziej, Szwecja, Niemcy czy USA, bo tam też się zdarzają interesujące kwiatki. Zagłębiając się w temat ciągle nie potrafię zrozumieć, jakim cudem opłaca się odebrać dziecko z rodziny, która ma kłopoty finansowe (i łożyć realnie duuże pieniądze na jego pobyt w DD), a nie opłaca się wesprzeć takiej rodziny bezpośrednio.

                            • Zamieszczone przez Figa
                              Pamiętać imho należy, że mowa tu cały czas o bezpośrednim zagrożeniu życia i zdrowia dziecka,
                              co rozumiem jako sytuację, w której dziecko pozostawione bez pomocy
                              umrze lub zostanie okaleczone.

                              tak, tylko – moim zdaniem – problem w tym, ze decyzje bedzie podejmowac pracownik socjalny bez udzialu sadu, bez obiektywnego rozpatrzenia sprawy. nawet druga osoba: policjant, lekarz, kurator to stanowczo za malo, by odebrac dziecko rodzicom! od razu mam przed oczami scene z “taty”, gdy do lindy przyszly dwie urzedniczki na “wizytacje”… a teraz, w swietle prawa, takie panie nie dosc, ze beda mogly bez mojej wiedzy zbierac sobie informacje na temat mnie i mojej rodziny, to jeszcze oficjalnie i legalnie beda mi mogly natychmiast odebrac dziecko, gdy w ich opinii bedzie istnialo zagrozenie zycia lub zdrowia. doskonale pole do popisu dla nadgorliwych sprawiedliwych, ktorzy bajzel w domu uznaja za zagrozenie zdrowia /zreszta juz dzis za to odbieraja dzieci/ albo na widok butelki alkoholu w kredensie stwierdza, ze dziecko zyje na melinie, co tez jest zagrozeniem.
                              moi sasiedzi wlasnie przechodzili gehenne – tylko na podstawie donosow i telefonow do gminnej i wojewodzkiej opieki spolecznej ludziom o maly wlos nie odebrano dzieci. nadzor kuratora i okresowe wizyty z ops-u maja nadal. i co wazne – nikt nigdy nie udowodnil im chocby w sladowym stopniu jakiegokolwiek znecania sie nad dziecmi…
                              ja tez jestem za tym, by dzieci byly bardziej chronione, ale mysle, ze nie tedy droga – w kazdym razie nie w naszym panstwie, nie przy takim systemie opieki spolecznej. jesli ta ustawa przejdzie w takiej formie, w jakiej jest obecnie, to bedzie z tego tytulu wiecej szkod niz pozytku. dzieci beda odbierane “na wyrost”, na wszelki wypadek… a sprawa o “zwrot” dziecka bedzie sie ciagnac miesiacami…
                              decydowac o tym ma zwykly urzednik i np. pielegniarka. dla mnie to totalna paranoja i wstep do ogolnego strachu. ja sie zaczne autentycznie bac. jak sie okazalo donosy na sasiadow pisali nasi wspolni sasiedzi – “zaprzyjaznieni” zarowno z nasza rodzina, jak i z tamta. typ “wiedzacych lepiej”, ktorych poglady i metody sa jedyne sluszne i prawdziwe.
                              gdyby taka moja sasiadka byla owa urzedniczka / a to niestety bardzo mozliwe/, to gwarantuje, ze odebralaby dziecko kazdej jednej rodzinie, do ktorej by trafila.
                              nie chce, by jakikolwiek urzad czy urzednik mogli zbierac informacje na temat mojej rodziny bez mojej wiedzy.
                              nie chce, by o tym, czy w razie jakichkolwiek sytuacji kontrowersyjnych, trudnych, etc. moje dziecko ma zostac mi odebrane decydowal byle urzedas + osoba towarzyszaca z biegu, bez gruntownego,jawnego i rzetelnego rozpoznania sprawy.
                              odebranei dziecka z rodziny to zbyt powazna sprawa, by takie decyzje mogl podejmowac ktokolwiek na miejscu, od reki.
                              nie mowie o sytacjach ewidentnych, gdy np. w domu zastaja dziecko pobite, okaleczone – tu urzednik powinien wzywac pogotowie, ktore obligatoryjnie takie dziecko musi zabrac do szpitala. natychmiast informuje tez sad i w trybie pilnym, natychmiastowym /np. w ciagu 24 godzin/ jest rozpatrywana sprawa – wtedy zapada decyzja, co dalej z dzieckiem.

                              • Zamieszczone przez AniaOS
                                tak, tylko – moim zdaniem – problem w tym, ze decyzje bedzie podejmowac pracownik socjalny bez udzialu sadu, bez obiektywnego rozpatrzenia sprawy. nawet druga osoba: policjant, lekarz, kurator to stanowczo za malo, by odebrac dziecko rodzicom! od razu mam przed oczami scene z “taty”, gdy do lindy przyszly dwie urzedniczki na “wizytacje”… a teraz, w swietle prawa, takie panie nie dosc, ze beda mogly bez mojej wiedzy zbierac sobie informacje na temat mnie i mojej rodziny, to jeszcze oficjalnie i legalnie beda mi mogly natychmiast odebrac dziecko, gdy w ich opinii bedzie istnialo zagrozenie zycia lub zdrowia. doskonale pole do popisu dla nadgorliwych sprawiedliwych, ktorzy bajzel w domu uznaja za zagrozenie zdrowia /zreszta juz dzis za to odbieraja dzieci/ albo na widok butelki alkoholu w kredensie stwierdza, ze dziecko zyje na melinie, co tez jest zagrozeniem.
                                moi sasiedzi wlasnie przechodzili gehenne – tylko na podstawie donosow i telefonow do gminnej i wojewodzkiej opieki spolecznej ludziom o maly wlos nie odebrano dzieci. nadzor kuratora i okresowe wizyty z ops-u maja nadal. i co wazne – nikt nigdy nie udowodnil im chocby w sladowym stopniu jakiegokolwiek znecania sie nad dziecmi…
                                ja tez jestem za tym, by dzieci byly bardziej chronione, ale mysle, ze nie tedy droga – w kazdym razie nie w naszym panstwie, nie przy takim systemie opieki spolecznej. jesli ta ustawa przejdzie w takiej formie, w jakiej jest obecnie, to bedzie z tego tytulu wiecej szkod niz pozytku. dzieci beda odbierane “na wyrost”, na wszelki wypadek… a sprawa o “zwrot” dziecka bedzie sie ciagnac miesiacami…
                                decydowac o tym ma zwykly urzednik i np. pielegniarka. dla mnie to totalna paranoja i wstep do ogolnego strachu. ja sie zaczne autentycznie bac. jak sie okazalo donosy na sasiadow pisali nasi wspolni sasiedzi – “zaprzyjaznieni” zarowno z nasza rodzina, jak i z tamta. typ “wiedzacych lepiej”, ktorych poglady i metody sa jedyne sluszne i prawdziwe.
                                gdyby taka moja sasiadka byla owa urzedniczka / a to niestety bardzo mozliwe/, to gwarantuje, ze odebralaby dziecko kazdej jednej rodzinie, do ktorej by trafila.
                                nie chce, by jakikolwiek urzad czy urzednik mogli zbierac informacje na temat mojej rodziny bez mojej wiedzy.
                                nie chce, by o tym, czy w razie jakichkolwiek sytuacji kontrowersyjnych, trudnych, etc. moje dziecko ma zostac mi odebrane decydowal byle urzedas + osoba towarzyszaca z biegu, bez gruntownego,jawnego i rzetelnego rozpoznania sprawy.
                                odebranei dziecka z rodziny to zbyt powazna sprawa, by takie decyzje mogl podejmowac ktokolwiek na miejscu, od reki.
                                nie mowie o sytacjach ewidentnych, gdy np. w domu zastaja dziecko pobite, okaleczone – tu urzednik powinien wzywac pogotowie, ktore obligatoryjnie takie dziecko musi zabrac do szpitala. natychmiast informuje tez sad i w trybie pilnym, natychmiastowym /np. w ciagu 24 godzin/ jest rozpatrywana sprawa – wtedy zapada decyzja, co dalej z dzieckiem.

                                Podpisuję sie pod tym co napisałaś i podpisałam petycję.

                                • Zamieszczone przez wyki
                                  Podpisuję sie pod tym co napisałaś i podpisałam petycję.

                                  Ja również.

                                  • Zamieszczone przez AniaOS
                                    tak, tylko – moim zdaniem – problem w tym, ze decyzje bedzie podejmowac pracownik socjalny bez udzialu sadu, bez obiektywnego rozpatrzenia sprawy. nawet druga osoba: policjant, lekarz, kurator to stanowczo za malo, by odebrac dziecko rodzicom! od razu mam przed oczami scene z “taty”, gdy do lindy przyszly dwie urzedniczki na “wizytacje”… a teraz, w swietle prawa, takie panie nie dosc, ze beda mogly bez mojej wiedzy zbierac sobie informacje na temat mnie i mojej rodziny, to jeszcze oficjalnie i legalnie beda mi mogly natychmiast odebrac dziecko, gdy w ich opinii bedzie istnialo zagrozenie zycia lub zdrowia. doskonale pole do popisu dla nadgorliwych sprawiedliwych, ktorzy bajzel w domu uznaja za zagrozenie zdrowia /zreszta juz dzis za to odbieraja dzieci/ albo na widok butelki alkoholu w kredensie stwierdza, ze dziecko zyje na melinie, co tez jest zagrozeniem.
                                    moi sasiedzi wlasnie przechodzili gehenne – tylko na podstawie donosow i telefonow do gminnej i wojewodzkiej opieki spolecznej ludziom o maly wlos nie odebrano dzieci. nadzor kuratora i okresowe wizyty z ops-u maja nadal. i co wazne – nikt nigdy nie udowodnil im chocby w sladowym stopniu jakiegokolwiek znecania sie nad dziecmi…
                                    ja tez jestem za tym, by dzieci byly bardziej chronione, ale mysle, ze nie tedy droga – w kazdym razie nie w naszym panstwie, nie przy takim systemie opieki spolecznej. jesli ta ustawa przejdzie w takiej formie, w jakiej jest obecnie, to bedzie z tego tytulu wiecej szkod niz pozytku. dzieci beda odbierane “na wyrost”, na wszelki wypadek… a sprawa o “zwrot” dziecka bedzie sie ciagnac miesiacami…
                                    decydowac o tym ma zwykly urzednik i np. pielegniarka. dla mnie to totalna paranoja i wstep do ogolnego strachu. ja sie zaczne autentycznie bac. jak sie okazalo donosy na sasiadow pisali nasi wspolni sasiedzi – “zaprzyjaznieni” zarowno z nasza rodzina, jak i z tamta. typ “wiedzacych lepiej”, ktorych poglady i metody sa jedyne sluszne i prawdziwe.
                                    gdyby taka moja sasiadka byla owa urzedniczka / a to niestety bardzo mozliwe/, to gwarantuje, ze odebralaby dziecko kazdej jednej rodzinie, do ktorej by trafila.
                                    nie chce, by jakikolwiek urzad czy urzednik mogli zbierac informacje na temat mojej rodziny bez mojej wiedzy.
                                    nie chce, by o tym, czy w razie jakichkolwiek sytuacji kontrowersyjnych, trudnych, etc. moje dziecko ma zostac mi odebrane decydowal byle urzedas + osoba towarzyszaca z biegu, bez gruntownego,jawnego i rzetelnego rozpoznania sprawy.
                                    odebranei dziecka z rodziny to zbyt powazna sprawa, by takie decyzje mogl podejmowac ktokolwiek na miejscu, od reki.
                                    nie mowie o sytacjach ewidentnych, gdy np. w domu zastaja dziecko pobite, okaleczone – tu urzednik powinien wzywac pogotowie, ktore obligatoryjnie takie dziecko musi zabrac do szpitala. natychmiast informuje tez sad i w trybie pilnym, natychmiastowym /np. w ciagu 24 godzin/ jest rozpatrywana sprawa – wtedy zapada decyzja, co dalej z dzieckiem.

                                    Taka argumentacja działa na mnie dziwnie.
                                    Jak reklama pneuomokoków albo ogłaszanie pandemii świńskiej/ptasiej grypy.
                                    Lęki na wyrost, bo coś gdzieś komuś.

                                    Jak się o dziecko dba to nie ma się czego bać – tak myśle, i ja się nie boję.
                                    Dziecka nie biję, nie znęcam się, nie chodzę zawiana.
                                    I zadziwia mnie, że tak wielu – dbających o dzieci rodziców jak rozumiem – boi się, że ktoś mógłby im dzieci odbierać i zaludniać nimi domy dziecka.
                                    Dla mnie to nieco zaskakujące podejście, ale spox, każdy ma prawo do swojego zdania.

                                    • figa opiszę przypadek o którym słyszałam/czytałam – chyba z USA – choć nie pamiętam wielu szczegółów. Była taka sytuacja, że dwie koleżanki nastolatki (ale mniej niz 18-latki) chciały gdzieś iść wieczorem (powiedzmy na dyskoteke) i matka jednej z nich zabroniła córce i kazała jej zostać w domu. Tak poprostu – bez awantury, o ile dobrze pamiętam.
                                      Za jakis czas w tym domu zjawia się pracownik socjalny i odbiera córke rodzicom, bo znęcali sie nad nią psychicznie nie pozwalając iść na dyskotekę. Troskliwa matka koleżanki zadzwoniła do kogoś tego typu jak rzecznik praw dziecka. I już. Potem opis trudnej drogi przywrócenia praw dziecka….
                                      Czy ta matka chodziła zawiana? czy krzyczała i biła dziecko? Nie – po prostu wymagała i chciała dobrze wychować.
                                      Jak zostawisz luki w prawie to znajdą się tacy – niekoniecznie mający równo pod sufitem – co to mogą wykorzystać przeciwko nam, naszym dzieciom… Trudno sobie wyobrazić co przezywała ta nastoletnia dziewczynka jak ją od rodziców wzięli i nie chcieli potem oddać -uf.
                                      Ja tego nie chcę – wolę tego uniknąć ;—-)

                                      • Zamieszczone przez kołysanka
                                        figa opiszę przypadek o którym słyszałam/czytałam – chyba z USA – choć nie pamiętam wielu szczegółów. Była taka sytuacja, że dwie koleżanki nastolatki (ale mniej niz 18-latki) chciały gdzieś iść wieczorem (powiedzmy na dyskoteke) i matka jednej z nich zabroniła córce i kazała jej zostać w domu. Tak poprostu – bez awantury, o ile dobrze pamiętam.
                                        Za jakis czas w tym domu zjawia się pracownik socjalny i odbiera córke rodzicom, bo znęcali sie nad nią psychicznie nie pozwalając iść na dyskotekę. Troskliwa matka koleżanki zadzwoniła do kogoś tego typu jak rzecznik praw dziecka. I już. Potem opis trudnej drogi przywrócenia praw dziecka….
                                        Czy ta matka chodziła zawiana? czy krzyczała i biła dziecko? Nie – po prostu wymagała i chciała dobrze wychować.
                                        Jak zostawisz luki w prawie to znajdą się tacy – niekoniecznie mający równo pod sufitem – co to mogą wykorzystać przeciwko nam, naszym dzieciom… Trudno sobie wyobrazić co przezywała ta nastoletnia dziewczynka jak ją od rodziców wzięli i nie chcieli potem oddać -uf.
                                        Ja tego nie chcę – wolę tego uniknąć ;—-)

                                        Twoje prawo.
                                        Ja uważam, że to nowe prawo ma dawać szansę ratowania dzieciom tu i teraz, kiedy są w niebezpieczeństwie.
                                        Ty uważasz, że to od razu poskutkuje odebraniem dziecka “na zawsze”.
                                        Moim zdaniem to bzdura.
                                        Zeby odebrać dziecko na zawsze trzeba przejśc przez drogę prawną, opienie biegłych, sprawy sądowe, udowodnienie przewinień.
                                        To nie jest takie proste, że przychodzi sobie pracownik socjalny, zabiera dziecko i siup, dzieciak znika w jakimś domu dziecka na zawsze.

                                        Pewnie, że może się zdarzyć, że ktoś będzie próbował to prawo nagiąć,
                                        ale każde prawo ktoś nagina – ludzie mordują, gwałcą i kradną – nie ma na to rady. Ale też nie odrzucamy prawa o karach dla zabójców, żeby został uściślone.
                                        Dobro ofiar jest ważniejsze.

                                        Ja zdania nie zmienię, bo uważam, że obawy są co namniej na wyrost i co najmniej przesadzone 🙂

                                        • Zamieszczone przez Figa

                                          Jak się o dziecko dba to nie ma się czego bać – tak myśle, i ja się nie boję.
                                          Dziecka nie biję, nie znęcam się, nie chodzę zawiana.
                                          I zadziwia mnie, że tak wielu – dbających o dzieci rodziców jak rozumiem – boi się, że ktoś mógłby im dzieci odbierać i zaludniać nimi domy dziecka.
                                          Dla mnie to nieco zaskakujące podejście, ale spox, każdy ma prawo do swojego zdania.

                                          figa, uwierz mi, ze ja tez o dzieci dbam 🙂
                                          problem w tym, ze o tym, czy moje dbanie jest wlasciwe czy nie, bedzie decydowac pani halinka z gminnego ops-u. jesli pani bedzie miala podejrzenie /np. na podstawie jednego anonimu 🙂 /, ze w moim domu jest stosowana przemoc, to bedzie miala prawo zalozyc “niebieska teczke” – bez mojej wiedzy i zgody. bedzie tez mogla zlozyc mi niezapowiedziana wizyte kontrolna i jesli uzna, ze zycie/zdrowie dziecka jest zagrozone, to ma prawo je zabrac.
                                          za przemoc jest uwazane rowniez naruszenie godnosci lub nietykalnosci osobistej – tu naprawde nie trzeba skatowanego dziecka, by pani halinka stwierdzila, ze godnosc zostala naruszona…
                                          na realizacje ustawy pojda grube pieniadze. powstana “zespoly interdyscyplinarne”, beda nowe etaty. samorzady stana na glowie by pokazac, jak bardzo byli potrzebni, jak efektywnie dzialaja, ile dzieci zostalo “uratowanych”.

                                          Zamieszczone przez Figa
                                          Ja uważam, że to nowe prawo ma dawać szansę ratowania dzieciom tu i teraz, kiedy są w niebezpieczeństwie.
                                          Ty uważasz, że to od razu poskutkuje odebraniem dziecka “na zawsze”.
                                          Moim zdaniem to bzdura.
                                          Zeby odebrać dziecko na zawsze trzeba przejśc przez drogę prawną, opienie biegłych, sprawy sądowe, udowodnienie przewinień.
                                          To nie jest takie proste, że przychodzi sobie pracownik socjalny, zabiera dziecko i siup, dzieciak znika w jakimś domu dziecka na zawsze.

                                          ja nie chce, by moje dziecko zostalo mi odebrane chocby na 5 sekund.
                                          o “na zawsze” nawet nie mysle.
                                          jestem pewna, ze kazdy zdrowy, normalny czlowiek chce, by ofiara byla chroniona. obecne prawo jest mocno kulawe, bo bardziej chroni sprawce – to trzeba zmienic i z tym sie zgadzam.
                                          nadanie jednak tak ogromnych uprawnien, jak mozliwosc odebrania dziecka z rodziny zwyklym urzednikom czy nawet medykom /pielegniarkom?!/ jest chorym i niebezpiecznym pomyslem.
                                          zapowiedz tego, co moze sie dziac mamy juz teraz. zobacz chocby i na 2 ostatnie glosne przypadki odebrania dzieci. za co? ano za balagan w domu :), za depresje matki i kalectwo ojca, za “niezaradnosc zyciowa” rodzica. co wiecej – w obydwu tych konkretnych przypadkach zarowno szkola, sasiedzi i inni, ktorzy z rodzinami sie stykali potwierdzali, ze dzieci sa kochane, dobrze traktowane, ze w domu nie ma przemocy /!/, nie ma alkoholu ani zadnej innej patologii. byly za to bieda i choroba.
                                          czy nie lepiej – przede wszystkim dla dzieci – nie byloby wspomoc te rodziny zamiast zabierac dzieciaki do domow dziecka? czy rzeczywiscie dzialania, ktore podjeto, byly korzystne dla tych dzieci?
                                          niedawno w ekspresie reporterow byl reportaz o rodzinie, w ktorej wydarzyl sie wypadek – matka wyszla na chwile do sklepu i zostawil aw domu bodajze 3 dzieci. wybuchl pozar, dzieci uratowal sasiad. opieka spoleczna wnioskuje o odebranie dzieci i umieszczenie w rodzinie zastepczej lub dd. dlaczego? bo pani z ops-u stwierdzila, ze ona osobiscie nie jest w 100% pewna, czy taka sytuacja /pozostawienie dzieci na 10 minut/ sie nie powtorzy. rodzina absolutnie normalna, rodzice bardzo zadbani, o dobrej opinii, ani sladu jakiekolwiek przemocy, patologii, alkoholizmu czy narkomanii. nic. wystarczyla zima, mroz, sklep za rogiem i doslownie 10-cio minutowa nieobecnosc /co potwierdzila nawet ekspedientka 🙂 /. tragiczny wypadek. czy rzeczywiscie dzieci powinny byc zabrane rodzicom w tym wypadku? wg urzeniczki tak, bo w jej opinii ich zycie i zdrowie sa zagrozone. na szczescie teraz jeszcze nie ma takich uprawnien, by dzieciaki zabrac od razu i sprawa trafila do sadu…
                                          kilka lat temu byl watek o zostawianiu dzieci samych “na chwilke”. ile z nas tu, na forum pisalo, ze zostawia dzieci “na moment”? ile z nas wyskakiwalo na dol do sklepu, za rog do kiosku, na moment do sasiadki – bo dzieci spaly/ogladaly tv/graly na komputerze?
                                          potencjalnie kazda z nas zostawiajac dziecko chocby na kilka minut naraza jego zdrowie i zycie oraz lamie prawo. wg kr bodajze do 12 roku zycia dziecko nei moze pozostawac bez opieki osoby pelnoletniej. teraz wystarczy “zyczliwy” sasiad i nadgorliwy urzednik, a w majestacie prawa twoje dziecko moze trafic do pogotowia opiekunczego/rodziny zastepczej czy cholera wie gdzie jeszcze. co z uczuciami dzieci, rodzicow?

                                          ja osobiscie boje sie tego, co moze sie dziac. boje sie, ze na podstawie jednego anonimu /!/ moja rodzina z mety moze zostac uznana za potencjalnei niebezpieczna dla zdrowia/zycia moich dzieci.
                                          boje sie tego, ze najbardziej ucierpia z powodu tej ustawy rodziny tzw. normalne – na podstawie donosow, anonimow, nieszczesliwych wypadkow beda formalnie zagrozone przemoca, beda mialy zakladane karty, beda o nich zbierane informacje i beda wizyty urzedasow. co nadgorliwsi dopatrza sie bez trudu przemocy tam, gdzie jej nie ma. w takiej rodzinei pani halinka zastanie w domu zarowno rodzicow, jak i dziecko. zostanie wpuszczona do domu, gdzie bedzie mogla spokojnie “ocenic” poziom bezpieczenstwa maloletnich. jesli wzrosnie liczba zabieranych dzieci, to z pewnoscia wlasnie z takich rodzin…
                                          spojrz, co sie dzisiaj dzieje w tych rodzinach, w ktorych rzeczywiscie dochodzi do tragedii, gdzie dzieci sa katowane i zabijane. ile z tych rodzin mialo kuratora? wiekszosc. a ile razy kurator skutecznie wizytowal rodzine? w znikomej ilosci przypadkow. na ogol “nikogo nie bylo w domu”…
                                          ostatnio lekarz pogotowia “nie stwierdzil” zlamania podstawy czaszki i rozleglych obrazen skatowanego niemowlecia. odeslal matke i dziecko z kwitkiem – pomocy udzielono w innym szpitalu.
                                          moze zamiast tworzyc kolejne cieple posadki dla kontrolerow lepiej usprawnic np. medyczna i srodowiskowa opieke nad dzieckiem? wyraznie zaostrzyc kary za znecanie sie nad dzieckiem/czlonkiem rodziny /realne, prawdziwe, potwierdzone, a nie “podejrzewane” przez urzednika/, natychmiast eksmitowac agresora – nawet na bruk.

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Protest przeciwko projektowi nowelizacji ustawy przemocowej

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general