przesadzilam?

Witajcie !
Rozmawialam dzis z moja mama, ktora mieszka 170km od nas, i przyjedzie tylko na porod, i oczywiscie pozniej bedzie tez nas odwiedzac ale na pewno nie codziennie ani nie co tydzien. Oznajmilam jej, ze poprosilam meza, aby poinformowal swoich rodzicow (czyli moich cudownych tesciow, ktorzy najchetniej chyba i za mnie by urodzili ), ze prosze o spokoj przez najblizszy tydzien moze dwa po porodzie i oszczedzenie nam odwiedzin w tym czasie…
Dostalo mi sie od mojej wlasnej mamy za to… “nie mozesz tak postapic, jak to chcesz tesciom wnuka odebrac? przeciez tak nie mozna!” itp.itd.
Ja uwazam to za bardzo cenny czas dla naszej trojki, musimy sie poznac, oswoic z nowa sytuacja, z karmieniem itp. Nie traktuje tesciow na tyle naturalnie, zeby swobodnie sie czuc w ich obecnosci i w moim domu bede ich zawsze traktowac jako gosci. A goscie beda raczej ostatnia rzecza jaka bede chciala sie zajac po porodzie. A po za tym tesciowie czesto potrafia grac mi na nerwach, czego tez chce sobie oszczedzic przez ten pierwszy okres. Pomocy jako takiej przy dziecku nie potrzebuje, bo bedzie do nas codziennie przychodzic polozna.
Czy naprawde przesadzilam z taka prosba?
Czy naprawde nie mam prawa do spokoju z mezem i nowonarodzonym naszym dzieckiem?
Co o tym myslicie? i jak wy zorganizowalyscie sobie caly ten “harmider poporodowy”?
Pozdrawiam serdecznie 🙂

ps. ja wiem, ze drzwi naszego domu pewnie sie nie beda zamykac, bo wszyscy beda chcieli malucha obejrzec, ale przeciez ten tydzien, dwa moga poczekac, czy nie?

24 odpowiedzi na pytanie: przesadzilam?

  1. Re: przesadzilam?

    Moim zdaniem nie przesadziłaś.dwa tygodnie to minimum; własnie na oswojenie się z sytuacją, jako takie poukładanie sobie życia…luzik. Zobaczą wnuka w szpitalu i chyba wytrzymają jakiś czas?
    Ja zamknęłam dom na 3 tygodnie po porodzie, dopiero potem zaczęłiśmy zapraszać gości. Teściowie i tak zjawili się nieproszeni w dniu powrotu ze szpitala, ale szybko się ich pozbyłam.
    Trzymaj się i nie dawaj teściom!

    Monika i Basia (22.09)

    • nie przesadzilas 🙂

      CZesc! Doskonale Cie rozumiem, ja przed pierwszym porodem mialam na tym punkcie fiola…. Moja mama bardzo wyczuwa takie rzeczy i choc przebierala nogami cierpliwie czekala – byla tylko raz w szpitalu zeby wnuka zobaczyc, a potem dopiero po 1,2 tygodniach w domu. Moj tata pracuje za granica i byl doslownie na 15 minut zaraz po porodzie(jak sie okazalo chodzil pod szpitalem caly porod) bo tego dnia musial juz wracac. Tesc zobaczyl Bartka w dniu wypisu tez w szpitalu. Z dalszymi wizytami wszyscy czekali a ja nie uwazam tego za dziwne – to byl nasz czas a inni powinni to uszanowac. Teraz pewnie troche bede mamy potrzebowac, bo jest juz Bartus 🙂
      Nie martw sie !
      marta, bartoszek(25.08.01) i ktos22tyg4dni

      • Re: przesadzilam?

        calkowicie Ciebie rozumiem, ja zapowiedzialam wczesniej, ze po powrocie do domu chcialabym troche spokoju i wyobraz sobie, ze w sobote wracamy do domu, po poludniu kladziemy sie wszyscy znajomi a tu przychodzi przyjaciolka mojej tesciowej z dwoma malymi wnukami!! bylam wsciekla, na dodatek maluchy krzyczaly, chcialy dotykac malej i do dzis mam zal do mojej drogiej tesciowej!! naturalnie odwiedzili ans wszyscy, w ciagu 2 tygodni, ale przychodzac po pare razy, wyobraz sobie, jest poludnie ja niewyrobiona w pizamie a tutaj ktos dzwoni! mala bardzo szybko reaguje na wiekszosc ludzi, staje sie nerwowa i placze, wiec cos w tym jest.
        Moze zaproponuj, ze zadzwonisz do nich jak tylko bedziesz sie dobrze czula i uzgodnicie kiedy moga przyjechac… wiem, nie latwo, ja mieszkam z tesciowa, na poczatku byla niesamowita, rady porady, myslala, ze nic nie ebde umiala a teraz… ucichla, zrozumiala, ze taki maly noworodek w tej chwili potrzebuje rodzicow…

        Ania i Susanna ur.08.09.2004

        • Re: przesadzilam?

          dokladnie takich sytuacji chcialabym ominac !
          dziecko nie tylko pewnie placze na widok obcych i halasliwych ludzi, ale przeciez tez dlatego ze wyczuwa rozdraznienie matki. a jak tu nie byc rozdraznionym jak czlowiek zmeczony, niepewny i zestresowany bombardowany jest jeszcze odwiedzinami na kawki i pogawedki, no nie?
          jej… powodzenia pod wspolnym dachem zycze 🙂

          • Re: przesadzilam?

            Ja zabroniłam całej rodzinie (łącznie z rodzicami i teściami) przychodzenia do szpitala. Po prostu powiedziałam, że wyproszę, jak ktoś przyjdzie. Kobieta po porodzie jest na tyle wykończona, że odwiedziny to ostatnia rzecz, o jakiej się myśli. Przychodził tylko mój mąż, a reszta się o dziwo dostosowała. Po tygodniu pobytu w szpitalu jak wróciliśmy do domu to odwiedzili nas moi rodzice, a parę dni później teść ze szwagireką (teściowa nie raczyła wrócić do Polski z paromiesięcznego wyjazdu za granicę – nie służbowego bynajmniej). A potem ogłosiliśmy kwarantannę do czasu, jak Olcia nie skończyła miesiąca, i wszystkim nam wyszło to na dobre.

            ,

            Planetka, Ola (05.10.2003) i Ktoś (25.05.2005)

            • Re: przesadzilam?

              Ja się tym na razie nie przejmuję ale u mnie to dopiero połowa ciązy jak będę tuż przed porodem to może zaczne bardziej zastanawiać się nad tym jak splawiać ciekawskich. U nas jest tak, że obowiązuje zasada, dzwonienia do nas jeśli ktoś chce nas odwiedzić. Może to komuś wyda się nudne i nie eleganckie, że nie lubię spontanicznych odwiedzin ale uważam, ze mój dom to nie dworzec ani sklep aby wpadać do niego kiedy się komuś zachce. Ja również kiedy chcę odwiedzić znajomych to dzwonię czy mogę z mężulem dziś wpaść czy może jutro. Zajęło nam to sporo czasu aby walczyć o swoją prywatność. Byliśmy osobami, którzy jako pierwsi wśród znajomych założyli własne niezależne gniazdko i powiem wam że przez pierwszy rok nasz dom był domem do spotkań, imprezek nocnych posiadówek. Bawiło Nas to do jakiegoś czasu ale kiedy ludzie u nas przyjeżdzali i koniecznie chcieli nocować to postwaiłam kontrę. Dziś i znajomi i rodzina wiedzą, że nie lubię takim soprajsów i wiem, że jak urodzi się Eryk zadzwonią czy mogą wpaść i jeśli będę w dobrej formie po porodzie to napewno ucieszę się i zaproszę gości. Tak wogóle to ja nie jestem taka wstrętna 😉 jakby sie można było spodziewać po tym co napisałam. O prywatność należy walczyć wszczególności z teściami tak więc nie przesadziłaś moja droga.pozdrawiam kariba

              • Re: przesadzilam?

                zgadzam się z Tobą w 150 %.
                sama choć mam jeszcze 4 miesiące do porodu, juz zaczynam mysleć jak tę “sprawę” załatwić, i to własnie z teściową. to osoba, która bardzo lubi dawać “mądre” rady i już sobie wyobrażam pouczanie co do pielęgnacji noworodka. Mieszka niedaleko nas, więc wpadać pewnie będzie często. myślę, że równiez poproszę męża, by to ze swoją mamą załatwił 😉 Mam nadzieję, że się nie obrazi. To bedzie dla mnie bardzo ważne, juz teraz to wiem, że zaraz po porodzie, z pewnościa zmęczona, wyczerpana będe marzyć o prywatności i intymności. tylko my troje i nikt więcej. zdaję sobie sprawę że to bedzie trudne, ale mam nadzieję, że nikt nie weźmie sobie głęboko do serca mojej prośby o “wstrzemięźliwość” w wizytach.

                pozdrawiam serdecznie


                Iwonka i dzidzia

                • Re: przesadzilam?

                  Witam! O matko wszystko mi się przypomniało po Twoim pytaniu i jak poczytałam odpowiedzi dziewczyn. Ja owszem chętnie wpuszczałam swoją liczną rodzinę do szpitala (tzn. na szpitalny korytarz) bo tam szybko, szybko musiałam rozmawiać i uciekać “bo dziecko i w ogóle kiepsko się czuję”. Tak więc rodzina koczowała na korytarzu godzinami, żeby mnie i Kubę choć przez chwilę zobaczyć. A w domu… To była boska historia. mieszkaliśmy z mamą i siostrą (moją) i ona na prawdę były cudowne, było ugotowane i podane pod nos, dyskretnie i w ogóle. Za to na drugi dzień po powrocie do domu przyjechała moja ciocia z wujkiem z Rzeszowa na kilka dni!! Bo akurat wracali skądś. I siedzieli w naszym małym mieszkaniu i nie pozwalali o sobie zapomnieć. Po tych kilku dniach, już przy wyjeździe ciocia powiedziała mojej mamie, że chodziła głodna a nikt jej nie zrobił jedzenia a Dagmara (czyli ja) miała chumory. Wyobrażasz sobie? Zamiast pomóc to jeszcze obsługi potrzebowali a dodam, że to bliska rodzina. wszyscy byli w szoku bo Kuba to pierwsze dziecko w rodzinie po nie wiem ilu latach, drżeliśmy, czy wszystko dobrze i takie tam a oni nie dość, że się wpakowali to jeszcze z pretensjami na koniec. Poza tym cały czas nagrywali wszystko kamerą nawet jak ich prosiłam, żeby wyszli z pokoju bo chcę karmić. Teraz mam nadzieję na spokój i może już zacznę to obwieszczać, żeby do wszystkich wiadomość dotarła przed styczniem. Pozdrawiam cię, trzymaj się mocno. Nie przejmuj się, masz prawo do spokoju i niech inni myślą co chcą. Wy jesteście najważniejsi przez ten czas i kropka. Sorry chyba cię zanudziłam tym długaśnym tekstem 🙂

                  D. Grabuś

                  • Re: Dzieki!

                    Zanudzilas? no co ty! wlasnie dzieki takim postom utwierdzam sie w tym, ze dobrze zrobilam !
                    Swoja droga to bardzo Ci wspolczuje tego okresu, bo powinien byc faktycznie spedzony w intymnym gronie, a nie na uslugiwaniu cioteczce… !
                    W ogole wszystkim Wam Dziewczyny dziekuje, bo po tej dzisiejszej rozmowie z mama, to naprawde zaczelam sie czuc winna, wredna i w ogole najgorsza, co dziadkom wnuka odbiera!
                    ale macie racje ! to my jestesmy zaraz po porodzie najwazniejsi ! a dziadkowie, rodzinka i znajomi maja czas zeby sie z dzieckiem zapoznac ! to nam potrzebny jest spokoj i przede wszystkim prywatnosc ( bo z tym spokojem to tez roznie bywa, prawda?)
                    dzieki raz jeszcze !
                    teraz z glowa do gory brne do boju z rodzinka !
                    buziaki !

                    • Re: Dzieki!

                      Hmm, ja Cie doskonale rozumiem, ale musze Ci powiedziec, ze troche rozumiem tez szok Twojej mamy. Jak malego urodzilam, to rodzice z tesciowa przyjechali (mieli 120km, srodek tygodnia, a wszyscy pracuja calymi dniami, wiec niezle poswiecenie) dopiero na drugi dzien. Nie musialam ich prosic, zeby dali mi spokuj, bo wlasciwie chcialam zobaczyc bliskich, pochwalic sie moim malenstwem i wiedzialam jacy beda szczescliwi. Teraz jedyna osoba jaka zobaczy mala w najblizszych MIESIACACH !!! bedzie tesciowa, ktora przyjechala tym razem 10 razy taka droge, jak poprzednio. Juz teraz chwilami dziala mi na nerwy i wiem, ze bedzie gorzej po powrocie ze szpitala, ale jestem jej ogromnie wdzieczna, ze jest tutaj. Smutno mi, ze moi rodzice beda mogli przyjechac dopiero w grudniu, by zobaczyc swoja pierwsza wnusie, wiec mam zupelnie odwrotna sytuacje.
                      Podsumowujac moje madre wywody chodzi o to, ze niestety zycie jest pelne takich sytuacji, w ktorych trzeba sie poswiecic, zeby nie urazic kogos bliskiego. Ale kazda rodzina jest inna. I na pewno Ty wiesz najlepiej, czego mozesz sie spodziewac po Twoich bliskich.

                      kobin,Konciu i

                      • Popieram

                        Hej!
                        Popieram Twój pomysł. My robimy podobnie – mąż bierze urlop na dwa tygodnie i uczymy się naszego maleństwa a ona nas. Później otwieramy dom. Oczywiście moi rodzice na pewno wpadną – mieszkają przecież w tym samym mieście. Ale teście 250 km. stąd i jak przyjadą z pewnością będą chcieli zostać na kilka dni. Taka wizyta może być uciążliwa zwłaszcza na początku. Dlatego datę ich przyjazdu umówimy jak maleństwo będzie już z nami. Wpadłam jeszcze na pomysł, aby po tych dwóch tygodniach, kiedy mąż pójdzie do pracy, zwerbować obie mamy do pomocy. Moja jest jak najbardziej chętna, weźmie urlop, ugotuje nam jedzonko, zrobi zakupy, posprząta. Z teściową jeszcze nie rozmawiałam, ale nie pracuje, więc może gdy poproszę zostanie na tydzień i pomoże. A być może nie będzie takiej potrzeby, bo poradzę sobie sama.
                        Na szczeście w moim szpitalu na oddział wpuszczają tylko ojców. No i dobrze. To by było na tyle.
                        Pozdrawiam serdecznie,
                        Daga.

                        • Re: przesadzilam?

                          Moim zdaniem to słuszna decyzja. Musicie oswoic się z sytuacją a Ty dojść do siebie po porodzie (nie zapominaj o sobie w żadnym wypadku!). Ja zapomniałam i bardzo żałuję. Cały czas biegałam, nie oszczędzałam się bo goście nie dawali nam spokoju. Może okazać się to nudne, ale potrzebować będziesz dużo snu i odpoczynku. W zasadzie radzę nie przemęczać się. Ja strasznie żałuję, że nie siedziałam w jednym miejscu, cały czas byłam na nogach (szwy mi powrastały i w dwa tygodnie po porodzie znów biegałąm do lekarza żeby coś z tym zrobił – bylam przerażona jak diabli), wszystko mnie bolało i byłam wykończona. W konsekwencji laktacja przestała mi się zwiększać a potrzeby żywieniowe Szymka rosły. Ostatecznie karmienie naturalne okazało się porażką w naszym przypadku. O połogu mało się mówi a to bardzo ważny czas na regenerację Twojego organizmu. Rodzina może poczekać. To dziecko i Ty jesteście najważniejsi.
                          Pozdrawiam.

                          Ania i Szymek (21.07)

                          • Re: przesadzilam?

                            Nie przeczytalam co radza ci inne dziewczyny, ale moim zdaniem faktycznie przesadzilas. Nie jestem za tym aby rodzine dopuszczac do wszystkiego (bron Boze nie do porodu!) ale nie mialabym serca ani sumienia odebrac moim tesciom przyjemnosci obejrzenia “swiezo upieczonej” wnuczki. Krotka wizyta na pewno nie sprawi mi klopotu, bo i tak gosci przyjmowac bedzie pielegniarka, ktora zamowilismy na 8 dni po porodzie full-time. Co innego z dalszymi znajomymi, sasiadami itd.. ale uwazam, ze dziadkowie powinni (jesli chca) zobaczyc dzidziusia tak szybko jak sie da. Ja mam milych tesciow i nie obawiam sie ze zwala mi sie na glowe na caly dzien, raczej bardziej martwi mnie fakt, ze moja wlasna mama nie wybiera sie w odwiedziny 🙁

                            Zrobisz jak uwazasz, ale sprobuj sie postawic w sytuacji dziadkow, czy wytrzymalabys czekanie 3 tygodni gdyby twojemu synowi urodzilo sie dziecko? Moze bys i wytrzymala, ale czy nie czulabys sie troche dziwnie..?

                            Pozdrawiam
                            Bramka

                            • Re: przesadzilam?

                              watpie aby poczekali z odwiedzinami…dobrze gdyby zrozumieli ze takie wizyty muszą być krótkie..z tesciami powinien delikatnie porozmawiac mąż… A twoja mama powinna zrozumiec ciebie…rozumiem twoją potrzebę odpoczynku od wszystkich po powrocie do domu, chec oswojenia sie z sytuacją…mysle ze mozna to jakos pogodzic
                              powodzenia
                              Ewa

                              ewable

                              • Re: przesadzilam?

                                Moi tesciowie mieszkaja 250 km od nas.
                                Sa naprawde kochani (świetnie mi sie akurat trafiło).
                                Jesli urodzi się synuś (a chyba tak) to bedzie ich pierwszy wnuk noszący ich nazwisko 🙂 To taka duma dla dziadka (no i TATY!) – tak mysle. Pewnie nie przyjada od razu, ale jak dla mnie (moze ze wzgledu na to, ze nie wiem co mnie czeka po porodzie) – moga przyjezdzac od razu 🙂
                                To bardzo w porzadku ludzie i wiem, ze nie zechca przeszkadzac, a tylko pomagac. Sama bede chciala “pochwalic sie” dzidzia, dzielic radoscia z nimi. Mama moja to mam nadzieje, ze codziennie bedzie wpadac – licze na jej wsparcie. A inni… jesli zapytaja kiedy moga przyjsc to odpowiem konkretnie, a jesli poinformuja, ze przychodza – chyba nie bede umiala oznajmic, ze jeszcze nie chce wizyt… taka jestem 🙂

                                Zulka

                                P. S. Tak więc, choc teoretycznie tesciowie powinni zaakceptowac fakt wyznaczenia im pierwszej wizyty, z reguły rodzi to nieporozumienia i żal, który odbije sie w przyszłości. Ja wolałabym przecierpieć, zeby było dobrze. A moze tak mowie, bo wiem, ze moi tesciowie czy rodzice nie będą przesadzać, bo sa taktowni :-))

                                • Re: przesadzilam?

                                  Myślę, że to wszystko zależy od Twoich stosunków z teściami – znasz ich najlepiej i sama wiesz jak mogą zareagować. Jeśli z tego powodu ma być awantura to chyba nie warto jej prowokować – zawsze można znaleźć wygodne wyjście np. zaprosić ich wieczorem na symboliczną kawę i ciasto – szybciej wyjdą, (no chyba że przyjdzie im do głowy nocować wtedy już gorzej ;-)), a pokrojenie ciasta z cukierni też nie zajmie Ci dużo czasu. Jeśli wiesz, że byliby na tyle taktowni, żeby nie przedłużać wizyty możesz ich zaprosić o innej porze dnia (w moim przypadku w grę wchodzi tylko wieczór ;-))). A jeśli poczujesz się zmęczona to po prostu idź odpocząć – myślę, że przyjmą to ze zrozumieniem (może nawet większym niż gdybyś zabroniła im przychodzić przez te 2 tygodnie). Co do przyjaciół, wujków i innych osobistości uważam, że powinni sobie dać na wstrzymanie. Na pewno będziecie ich informować o narodzinach Waszego maluszka więc przy okazji można wspomnieć, że oczywiście spotkacie się jak już dojdziecie do ładu (czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości).
                                  Nie miałam jeszcze takich doświadczeń ale na pewno wiem że nie chciałabym aby tabuny ludzi odwiedzały mnie w szpitalu (a co to za przyjemność paradować przed nimi w szlafroku ;-)), wiem też że nie mogę zabronić dziadkom oglądania wnuka (a przynajmniej nie chcę psuć atmosfery) ale będę robiła wszystko żeby działo się to w granicach mojej wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Bynajmniej nie mam zamiaru nikogo wtedy obsługiwać. Co do moich rodziców nie mam wątpliwości, że ich obecność byłaby dla mnie ogromnym wsparciem – i jak znam życie to by jeszcze obiad ze sobą przywieźli 😉

                                  Myślę, że jak najbardziej masz prawo do spokoju ale myślę też, że można to jakoś zorganizować żeby wszyscy byli zadowoleni. W końcu z teściami też jakoś trzeba żyć 😉

                                  Miyu i….

                                  • Nie przesadzilas!

                                    Jak urodzilam pierwsze dziecko (niedziela ok. poludnie) to do szpitala przyszedl maz kolezanki, ktora byla w ciazy i potem musialam wysluchiwac jak ja okropnie wygladalam!!!!! A jak mialam wygladac po kilku godzinach porodu????? Lezysz zakrwawiona, wytargana, wymeczona a oni Cie ogladaja.
                                    Mala byla wczesniakiem. I zpaowiedzialam, ze przez miesiac zadnych wizyt. Nie mam sily siedziec z goscmi i ich obslugiwac i wyganiac grzecznie przed 19 (kapiel). Przez dlugi czas nie moglam siadac. Ledwo chodzilam. Do tego ludzie nie myja rak przed wejsciem do malego dziecka, czesto maja katar, sa mocno wyperfumowani i caluja w ustka. Istny koszmar. Zabronilam przyjezdzac z malymi dziecmi az do 3 miesiecy zycia Oliwii. I nikt sie nie obrazil. Kazdy to zrozumial. Grzecznie odmawialam wizyt z powyzszych powodow i mowilam, ze jak ogarniemy caly baby blues to zadzwonie i zaprosze. I bylo ok.
                                    Bramka troche przesadzila w osadzie, ale ona ma polozna dosc dlugo i to polozna bedzie obslugiwala gosci. Tak wiec to nawet dobrze, bo ona skupi sie na dziecku a polozna na gosciach. Ale my nie mamy takich luksusow.
                                    Ania

                                    • Re: Nie przesadzilas!

                                      Polyana, o ile sie nie myle, blueana tez ma zamowiona pielegniarke na okres pologu.. (?) Przyanaje, ze to troche zmienia postac rzeczy jesli chodzi o normalnych gosci, ale co do dziadkow to mysle, ze chcialabym ich dopuscic do wnuczki w pierwszych dniach po urodzinach. Nigdy nie rodzilam wiec nie wiem jak sie bede czuc, ale na pewno nikt sie nie pedzie spodziewal po mnie obslugiwania tesciow!! Wystarczy przeciez ze maz zejdzie na dol do pokoju dziennego z dzieckiem, a ja nawet moge spac na gorze i nie umre z tesknoty za niemowlakiem przez te 10 minutek.

                                      Bramka

                                      • Re: przesadzilam?

                                        ale ja nie kaze im czekac z pierwszym poznaniem dziecka 2 tygodnie! przeciez odwiedza nas w szpitalu !!! i to nie raz pewnie, bo bede tam lezec 3 dni ! podejrzewam wiec ze beda codziennie. w szpitalu jednak jakos wiem, ze bedzie inaczej, bo tam panuja inne warunki a ja nic nie musze robic i zawsze mozna ich wyprosic pod prostym pretekstem ze zaraz bedzie obchod albo cos…
                                        mnie meczy fakt tesciow w domu !
                                        i my tez mamy pielegniarke, ktora nas codziennie bedzie odwiedzac, ale jak sama nazwa wskazuje pielegniarka to nie kelnerka ani sprzataczka, ktora zajmie sie goscmi (chyba ze po holendersku ma to tez i takie znaczenie), ale przede wszystkim zajmie sie ona dzieckiem.
                                        pozdrowionka 🙂

                                        • Re: Nie przesadzilas!

                                          no wlasnie mam polozna nawet na dluzej niz tydzien ( po prostu do czasu, kiedy powiem jej “dziekuje”), tylko ze ona niestety nie bedzie zabawiac mi gosci, a pomagac przy dziecku, wiec zadne to dla mnie rozwiazanie.
                                          a ja najbardziej boje sie po prostu, ze jeszcze niezdarnie bede przewijac dziecko, a tesciowa bedzie mi sie przygladac zza ramienia – moze nic nie powie, ale ja juz bede sie stresowac, ze patrzy krytycznym wzrokiem ! bo ona zreszta i tak wie lepiej i najlepiej.
                                          i jak sobie pomysle, ze mam sie niepotrzebnie stresowac takimi odwiedzinami, i jeszcze wplynie to nie daj boze negatywnie na laktacje to ja wole drastycznie uciac takie wizyty w tym piewrszym okresie.
                                          pozdrowionka 🙂

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: przesadzilam?

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general