przypomniało mi się…

Byłam na oczekujących i przypomniało mi się bicie serduszka dziecka, jakie słyszałam na ktg… szczególnie podczas tych wielu godzin mojego nieudanego porodu naturalnego… i ta część w nocy… praca aparatu… łezka się w oku kręci, omal nie pobiegłam do łóżeczka Mateuszka i go nie obudzilam, by mocno przytulić to słoneczko, którego serce biło wtedy pod zwojami pępowin, o czym nie wiedzieliśmy… tak mi czasami szkoda, ze już niewiele z ciązy pamiętam…
droga po śliskim śniegu, przed Bożeym Narodzeniem, kiedy mi powiedziano, ze to dziewczynka…
moje łzy w płatkach śniegu pod przychodnią, kiedy mówiłam mężowi, że to chyba jednak chłopiec…
bezsenne noce, duszący ciężar brzucha, determinacja by dotrwać do terminu i zaskoczenie, ze go przetrwałam…
spokój, jakby w letargu – kiedy ja, panikara nigdy nie planująca mieć dzieci rozpakowałam paczkę z Aventu i spokojnie poszłam gotowa do szpitala…
jeden z najdziwaczniejszych porodów o jakich słyszałam i moja choroba po nim i mój płacz bo dziecko nie było ze mną i myślałam że nie będę go mogła karmić
och, za cud tego karmienia mogłabym go karmić teraz przez 10 lat… ;-P

co pamiętacie ze swoich ciąż? co najbardziej utkwiło Wam w pamięci?
Mi chyba pory roku… najpierw leżałam i się dusiłam z upały, nudności… a potem jakby od razu zima i rozjeżdżające się nogi… i śnieg… i ktg, którego bym bardzo teraz chciałą posłuchać…

Lea i Mateuszek (14.03.03)

14 odpowiedzi na pytanie: przypomniało mi się…

Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

ja Ci powiem, czego nie pamietam…. i nie moge sobie tego darowac…….:((( Nie pamietam, czy Ninka, jak ja pierwszy raz zobaczylam, czy plakala, czy nie…..? Nic nie pamietam! Pamietam tylko, ze byla fioletowa! Maz pamieta, ze jak ja zobaczyl, to patrzyla sie na niego tymi oczyskami, i nie plakala,…. tylko babelki puszczala ustami….. A ja nic…………:((((

guciak i Ninka ur. 27.04.2003

efik Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

wzruszasz tak Lea ze az sie popłakałam…. chyba mam chandre przedporodową…. bosze…..

pozdrawiam efik z buszującym w brzuchu Stefkiem (21 lipiec)

daga25 Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

Po przeczytaniu twojego postu poleciałam do Zuzki i o mało jej nie obudziłam….a tak chciałamją zjeść…
Pamiętam tę noc, kiedy została “zmajstrowana” i następnego dnia już jechała do Niemiec Pamiętam, jak się o niej dowiedziałam – myślałam, że za szczęścia umrę… Pamiętam usg w 10 tygodniu – nie było tam magnetowidu, więc mąż nagrywał na kamerę. Do tej pory uśmiecham się, jak pomyślę o tym trzęsącym się obrazie. Pamiętam, jak zastanawiałam się, czy na Święta będę już ją czuć i jak dała mi te cudowne chwile wcześniej. Pamiętam jak dowiedzieliśmy się, że to będzie ona
Ale najbardziej pamiętam, jak walczyliśmy o to, żeby mogła być teraz z nami. Już od 5 tygodnia dziewczynka musiał być podtrzymywana.
A teraz? Mam najkochańszą córeczkę na świecie!

Lea, dziękuję ci za ten wątek…

Daga i Zuzia 21 kwietnia 2003

kiuik Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

lea ty wiesz……
siedze i lezka mi sie w oku kreci …
wspomnienia z ciazy…
te dwie magiczne kreseczki na ktore czekalam-nieczekalam…pierwsze wspolne usg i pierwsze lzy szczescia przyszlych rodzicow na widok miniaturowego kosmonauty machajacego lapka (tak bylo!!!)…nawet koszmarne chwile (dzis wspominane z rozrzewnieniem) nad kibelkiem gdzie wedrowaly kolejne posilki…potem rosnaca kroglosc przede mna pieczolowicie chroniona przed niezyczliwymi lokciami przechodniow, noszona z duma, pieszczona od zarania…i uczucie ze teraz nic nie moze mi sie nie udac i skonczenie mordujacych mnie studiow (moja praca magisterska zadedykowana jest moim najmilszym i najblizszym mezczyznom)…a potem blogie oczekiwanie w coraz mniej blogim samopoczuciu fizycznym…i calkiem nieoczekiwane zakonczenie po morderczym maratonie…jednym cieciem…i pierwszy obrazek – jasia na rekach taty….

…przepraszam – wzruszylam sie…..

kiuiczycaZjasiemUboku (21.02)
[Zobacz stronę]

mala103 Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

To fakt mi też czasami jest smutno ale cieszę się że Aleczka jest zdrowa i wesoła.

[Zobacz stronę]

goha Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

Ja ciążę wspominam baaardzo dobrze. Dla mnie to był magiczny czas… od samego początku mój synek był… zaczarowany… zesłany nam w najbardziej odpowiednim czasie przez Boga, by siła miłości do tej istotki pozwoliła zwyciężyć … demona.
Robieie testu wolę z pamięci wyrzucić, choć tkwi we mnie jak bolący kolec… Ale to co było później… jest magiczne, niesmaowite…
Teraz gdy mijam na ulicy ciężarną, uśmiecham się do swoich myśli, tak ciepluchno mi sie robi…

Pozdrawiam
GOHA i Dareczek
już trzy miesiące!!!

callipso Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

oj..mi też sie łezka zakreciła w oku jak przeczytałam…moja ciąża dodała mi skrzydeł…przed było źle…w moi życiu wydarzyła sie masa okropnych rzeczy i nie mialam pojęcia co z tym zyciem zrobić…a potem pojawiły sie dwie kreseczki a wraz z nimi cały sens mojej egzystencji…wszystko stało sie proste i oczywiste…przed świętami pojawiło sie rozwarcie…świeta w łóżku…potem szpital, krążek i strach który pozostał juz do końca…żeby dotrzymać….potem znów szpital, pełno krwi i modlitwa zeby żył…i w końcu po dwoch dniach mój najukochańszy rodzynek już z drugiej strony brzuszka, przy mnie…tak bardzo go kocham…w życiu nie myślałam, ze można aż tak…

Ola i Igorek 25.03.2003

carma Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

prawie całą ciążę przeleżałam… to w domu, to w szpitalu…

najbardziej pamiętam pierwszego kopniaka… Natunia obudziła mnie w nocy kopniakiem w 18. tygodniu ciąży… a ja od razu obudziłam męża :)… Natunia kopnęła go tak samo mocno, jak mnie wcześniej 🙂

i pamiętam ten strach, że nie donoszę ciąży… to i tak cud, że urodziłam tylko 4 tygodnie przed terminem!

Maja z Natalką (8,5m)

tam Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

Oj a ja pamiętam ogromną radośc i niesamowity spokój ajki pojawiła się wraz z nowym początkiem życia,wyjaśniło się też dlaczego nad morzem wloałam jeśc chleb z pasztetem zamiast wedzonej rybki hihihi,pamietam tysiące zapachów,które mnie doprowadzały do rozpaczy(do dzisiaj ich nie znosze bo kaojarzą mi się z mdłościami),pamietam pierwszego kopniaczka,i serducho podsłuchiwane stetoskopem…(codziennie-obłęd w ciapki),i rozpacz gdy sie okazało,ze grozi mi poród przedwczesny i potem ogromną niecierpliwość gdy poród “przyszedł” tylko 4 dni przed terminem ale chyba najbardziej pamiętam jak dojrzewała nasz miłośc do dzieciątka rodziła się powoli ale bardzo świadomie.I jeszcze pamietam jakie założenia sobie postawiliśmy Np.nie będziemy nosić dziecka na rękach i takie tam głupoty oczywiście dzisiaj nic innego nie robię cały dzień ją noszę na rękach hihihi oj dużo rzeczy pamiętam…i ciągle mam uśmiech na twarzy.I nawet ten bardzo trudny poród pamiętam…to chyba po to ,aby nigdy mi nie zabrakło cierpliwości bo jak sobie pomyślę jak wszystko mogło się skończyć -od razu przywołuje się do porządku…a moje dziecko kocha gdy nic innego nie robię tylko się nią zajmuję.:-)

Gosia i Tamiczek (03.04.03)

cat Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

angel22 Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

Ja tez sie malo nie poryczala a rycze juz co chwile, na roznych filmach, jak czytam posty, jak puszczam sobie pozytywke nad lozeczkiem i …. jak wchodze do wyszykowanego pokoju dla malutkiej i dla mnie :-)) Wlasnie w pon. ide na ktg i juz sie nie moge doczekac tego serducha….tak samo jak czekam na jeszcze jeden kopniaczek od malutkiej….Ja pisze od 6 lat pamietnik wiec ciaza jest szczegolnie uwidoczniona…opisami, zdjeciami, wymiarami poczawszy od 13 mm juz teraz sie lezka kreci jak to czytam….jak sie strasznie cieszylam z tych 13 mm, pierwszych mdlosci, ruchow, brzuszka….kazdego wymiaru, wagi a w pamietniku tak fajnie to utrwalone jest….spontanicznie

Sylwia i niunia (14.07)

ada77 Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

Z tych przyjemnych przezyć: uwielbialam USG i chyba nigdy nie zapomnę żadnego!!! Ruchy dzidziusia – przecudowne uczucie, czasami przez sen jeszcze je czuję ;-)) Spacery i rozmowy z mężem o przyszlości i zakupy dla dzidziusia, ktorego znalam tylko z USG…A z tych gorszych: kamienie na nerkach, potworny ból do nieprzytomności, grypę i 40 stopni, podejrzenia choroby tarczycy no i poród…kamieni nerkowych w 9 miesiącu. To był koszmar!!! Ale skarb jest teraz taki słodki, cudny, kochany, że nawet ten upiorny ból związany najpierw z nerkami a potem z kamieniami ( często w ciazy odzywają się nerki) z czasem idzie w zapomnienie…
ada77 i miki

sylvik Dodane ponad rok temu,

Re: przypomniało mi się…

Ach dziewczyny mile rozczulacie. Aż chciałoby się jeszcze raz być w ciąży. Powinni te posty drukować i dawać tym co są jeszcze niezdecydowani, a od razu by wskoczyli do łóżeczek i przystąpili do działania.
Zaczełam też sobie przypominać o różnych ciążowych chwilach.
Wiedziałam że jestem w ciąży zanim zrobiłam test. Nikt poza ciężarnymi kobietkami nie je buraczków z miodem i nie zagryza lizakami (przynajmniej sześcioma). Magiczne dwie kreseczki zobaczyliśmy w dniu w którym kupowaliśmy samochód. Póżniej były chwile których nie lubię rozpamiętywać – krwawienia, wiszenie nad kibelkiem i takie tam. Ale wszystko ustało i mogłam się rozkoszować tym wspaniałym stanem. Pamiętam że wyłączałam wszystko co brzęczało w domu i mogłam godzinami czekać na ten pierwszy kopniak. A nasze rozmowy z brzuszkiem…. Mhhh. sam miodek. I pierwsze usg, gdzie ja prawie widziałam rysy twarzy ( w wyobraźni) a tam taka malutka fasoleczka.
I nasze rozmowy do 3 nad ranem jak debatowaliśmy nad imieniem dla niego i dla niej.
I zachwyt męża gdy na monitorze na usg pojawiła się taka wyraźna cipeczka, że nawet lekarz nie musiał mówić że to właśnie będzie córeczka. Ach co to były za chwile.
A z porodu najbardziej pamiętam jasno zielone kafeki z ślimaczkami w które wpatrywałam się podczas mojego 8-godzinnego skakania na piłce. No i słowa położnej która moje mega olbrzymie skurczyska nazwała skurczykami i powiedziała że to jeszcze troche potrwa. A później taka różowiótka osóbka przybyła w me objęcia i od razu była najkochańszą córunią i żabeczką. No i oczywiście jest i teraz smacznie śpi. Ale jest kochana…….

Sylvia i najkochańsza Natka (06.03.2003)

Dodane ponad rok temu,

Bicie serca na dyktafonie!!

Ja najbardziej pamietam moje dziwaczne zachcianki i zjadanie milionow sneakersow….widocznych teraz na moich udach!!!
Do tego jak bylam juz na porodowce to moj koachny maz mial dyktafon w samochodzie!!Jak glupek wylecial i zostawil mnie na porodowce!!!Nie wiedzialam po co i gdzie leci.Przylecial z dyktafonem i mam bicie mojego malca na kasecie!!jak je slucham to rycze jak glupia!!
Boze jak ten czas leci!!!!!!!!Moj Mis ma 4,5 miesiaca a rok temu byl jeszcze u mnie w brzuchu!!!!!!

!!!!!KOCHANY MISIAK!!!!!

Nelly i Hubert:)

Znasz odpowiedź na pytanie: przypomniało mi się…

Dodaj komentarz

Oczekując na dziecko
STRASZNE BÓLE GŁOWY
CZEŚĆ WSZYSTKIM!!!! Od pewnego czasu mam pewien problem. Otóż od tygodnia cierpię na straszny ból głowy. Już zupełnie nie wiem co z
Czytaj dalej
Oczekując na dziecko
porod
Po przeczytaniu waszych wypowiedzi na temat porodu, nasunely mi sie nastepujace pytania: Czy przy kazdym porodzie nacinaja krocze? Jak dlugo sie taka rana goi? Czy jest sposob by zapobiec
Czytaj dalej