Rehabilitanci – jak to jest???

Jestem skonfudowana…

Stwierdzilam, ze Hubi sie krzywi. Poszlam do neurologa. Orzekł – asymetria. Kazal rehabilitować, oczywiście najlepiej w jego, oczywiście prywatnej, przychodni. Jedna rehabilitantka pracująca tamże. Do tej pory nie znam jej imienia, o nazwisku nie wspomnę. Zapytana o innych, znajomych rehabilitantow, oczywiscie cisza, delikatna zmiana tematu…
Najpierw ćwiczenie latwe. Jedno. Przy ktorym dziecko i tak placze. Wizyta 40 zl. Za 2 tygodnie kontrola. Pani orzeka – nie pomaga, daje inne cwiczenie. 30 zl. Dziecko również placze, tyle, że mocniej. Wizyta kontrolna. Jest ok, tylko dziecko jest zablokowane, obraca sie blokowo, nie osiowo, nie wyciąga rączek. A powinno. 2 cwiczenia tak kosmiczne, ze nie daje rady ich wykonac. U dziecka histeria. 30 zl. Odpuszczam sobie, bo widze, że dziecko wyciaga lapki po autko, na brzuszku “ucieka” z kocyka. Wizyta kontrolna – ma byc w tym tygodniu. Nie idę.
Postanawiam skonsultować dziecko z jeszcze innym neurologiem, tym razem w wiekszym miescie. Jutro.

Mam pytanie do mam, ktore z jakichś powodow byly z dziecmi u neurologa i z jakichs powodow dzieciom zalecono rehabilitacje.
1. Z jakich powodow zalecono Wam rehabilitacje dziecka?
2. Wykonywalyście cwiczenia regularnie? Czy byc moze slowa fachowcow zostaly przez Was zignorowane?
3. Czy brak cwiczen mial jakikolwiek wplyw na dziecko? Czy moze dziecko rozwija sie normalnie, mimo braku ćwiczeń.
4. Jak myślicie – czy rehabilitacja dzieci zostala Wam zlecona dlatego, żeby zarobil znajomy rehabilitant?

To chyba wszystko o co chcialam zapytac. Bardzo Was proszę o odpowiedzi. Wiem, że jest trochę mam, ktorych dzieci mialy byc/byly/sa rehabilitowane. Jakie sa Wasze wrazenia?

31 odpowiedzi na pytanie: Rehabilitanci – jak to jest???

alicja25 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

U nas w osrodku rehabilitacja jest bezplatna
Moj synek ma przykurcz w lokciach i chodzimy na rehabilitacje od 5 miesiaca zycia
jakby all policzyc zabiegow mamy juz na swoim koncie ponad 100 grubo) i za zaden nie dalismy 1 zl :)) czasami czekolade..
uwazam ze cwiczenia daja duzo tylko moze znajdziesz miejsce taniej albo panstwowo na kase chorych bo 40 zeta za godzine to straca pieniedzy.. podpatrz metode NDTbobatha jest baprawde dobra daje efekty… a sama sie jej szybko mozesz nauczyc..
co do czestotliwosci powinna byc czesta tym bardziej ze piszesz o aymetrii a to ma tendencje do poglebiania
wytrwalosci
Alicja

k8-77 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

ja przez rehabilitantow i neurologa to sie najadlam takich nerwow, ze szok. i po cholere to wszystko bylo. ale po kolei

W odpowiedzi na:


Mam pytanie do mam, ktore z jakichś powodow byly z dziecmi u neurologa i z jakichs powodow dzieciom zalecono rehabilitacje.
1. Z jakich powodow zalecono Wam rehabilitacje dziecka?
2. Wykonywalyście cwiczenia regularnie? Czy byc moze slowa fachowcow zostaly przez Was zignorowane?
3. Czy brak cwiczen mial jakikolwiek wplyw na dziecko? Czy moze dziecko rozwija sie normalnie, mimo braku ćwiczeń.
4. Jak myślicie – czy rehabilitacja dzieci zostala Wam zlecona dlatego, żeby zarobil znajomy rehabilitant?


1. u nas bylo tak: na wizycie kontrolnej pediatra zasugerowala asymetrie. powiedziala jednak, zeby nie panikowac, poprzekladac wszystko w domu na lewa strone – maly skrzywiny byl w prawo (np. do lozeczka podchodzic od lewej strony), karmic lewa piersia (z tym akurat nie bylo problemu, bo maly nie tolerowal akurat… prawej piersi), a na wszelki wypadek isc do neurologa. skierowala mnie do b. znanej w krakowie przychodni, ktora zajmuje sie rehabilitacja dzieci. u p. neurolog – szok. dowiaduje sie, ze dziecko… Nie bedzie chodzilo bez ciezki cwiczen (…), dostaje skierowanie na usg mozgu. wyje z rozpaczy – pracuje z dziecmi uposledzonymi, wiec czarne mysli nawiedzaja mnie tonami. na usg wychodzi wszystko ok.
2. dostaje tez cwiczenia (voyta). staram sie byc sumienna – po 3 razach maly wyje juz wtedy, gdy probuje go polozyc przy boku wersalki. w pewnym momencie wykonywanie cwiczenia staje sie niemozliwe – obejmuje ona uciskanie punktu w okolicy skroni i kontrowanie policzka, a maly zaczyna zabkowac. nabieram podejrzen na kolejnej wizycie: jade z dzieckiem 5-cio mies. przez cale miasto taksowka,bo leje deszcz (47 min.), place koszmarne pieniadze, wizyta u p. neurolog trwa 3 min., u rehabilitantki jakies 2 min. nikt nie reaguje na to, co mowie o zabkowniu, slysze “dzieci znosza gorsze rzeczy”, dostaje polecenie dalszego cwiczenia + cos nowego. moja pediatra twierdzi, ze maly jest juz prosciutki. olewam cwiczenia – zreszta sama widze, ze jest prosciutki.
na nastepnej wizycie slysze, ze “asymetria sie cofa. widac dobre skutki cwiczen oraz polecanie… dalszego cwiczenia. nie cwicze.
3. maly ma jescze nie skonczone 9. miesiecy – raczkuje, wstaje, chodzi wokol lozeczka, sam przechodzi krotkie odleglosci podtrzymujac sie mebli itp.
4. u mnie sytuacja byla inna – nie placilam za rehabilitacje i wiem, ze lekarze z tej przychodni czesto dokonuja cudow, jesli chodzi o pomaganie dzieciom. nie moge sie jednak oprzec wrazeniu, ze przypadki takie jak adasia pieknie podkrecaja statystyke “uleczen”. bylam w tam jeszcze pare razy, nie cwiczylam, a za kazdym razem slyszlam, ze widac, ze dziecko jest cwiczone sumiennie…

moje wrazenia sa takie: decyzja o cwiczniu z dzieckiem lub nie zawsze jest dla rodzica ciezka, podejmuje przeciez ryzyko. niegdy nie pokusilabym sie o twierdzenie, ze zawsze rehabilitacja jest zbedna. czasem jednak warto zachowac odrobine rozsadku. patrzac na mojego pogodnego i rozesmianego syna, ktory zacznynal wpadac w histerie w momencie polozenia go na wrsalce, zaczelam myslec, ze byc moze ja mu wyprostuje kregoslup, tyle ze skrzywie psychike.
nigdy wiecej nie dam sie juz tak zastraszyc.
pozdrawiam

k8 i Adaś 30.04.04

mamaala Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

1. z powodu asymetrii, z zaznaczeniem, że ćwiczeń ma być nie więcej niż raz w tygodniu

2. sami nie robiliśmy żadnych ćwiczeń prócz wlaściwej pielęgnacji, czyli nauczono nas jak nosić, układać, prowokować, jedyne co robiłam to masowanie rawej stopki

3. rehabilitacja trwała tylko 3 miesiące (12 spotkań raz w tygodniu)

4. fizjoterapeuta zajmujący się naszą Alą nie był znajomym lekarza, niczego i nikogo nam nie narzucano, co do samej rehabilitacji – dziecko nigdy nie płakało, do tej pory pamięta i lubi panią fizjoteraeutkę, gdy Ala w czasie ćwiczeń była bardzo zmęczona kończylismy wcześniej, miliśmy tez w trakcie przerwę dwutygodniową ponieważ wychodził Ali ząbek a pvani fizjoterapeutka uważa, że ząbkowanie to zbyt duzy wysiłek dla organizmu, żeby obciążac go jeszcze ćwiczeniami

może zmień lekarza…

mysia2 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Ja z Natanem chodziłam przez pół roku na rehabilitację bo miał napięcie mięśniowe. Wykryła to nasza pediatra i dała skierowanie do przychodni. Trafiliśmy na cudowną panią z prawie 30-letnim doświadczeniem. Przez te pół roku chodziliśmy do niej co tydzień i ona masowała Natana, nie dawała nic do ćwiczenia w domu. Miałam tylko stosować się do jej zaleceń typu: nie wolno dziecko sadzać, stawać. Wszystko ma robić sam. Z leżenia na brzuszku miał usiąść samo, później miał zacząć raczkować. A następnie chodzić. Ale bez pomagania. Najgorsze było dla mnie walczenie z bliskimi, którzy mieli swoje zdanie na ten temat.
Co do nie ćwiczenia przez dziecko. Zapytałam na początku naszej rehabilitacji naszą panią o to co mogłoby być, gdyby Natan nie był ćwiczony. Pani powiedziała, że są różne przypadki. W najgorszym razie mogłoby dojść do porażenia mózgowego. Ale nie dowiedziałam się jakie konsekwencje mogłyby być u Natana.
My nic nie płaciliśmy. Tylko na koniec daliśmy pani w podziękowaniu MERCI z czekoladkami. I to wszystko.
Powiem tak: gdybym miała drugie dziecko, w drugim miesiącu jego życia poszłabym do niej żeby go sprawdziła. Gdyby trzeba było, byłoby rehabilitowane.
Co do płaczu, to wszystkie dzieci płaczą. Ja musiałam słuchać płaczu Natana przez pół roku co tydzień. Ale opłacało się.

Eryka i Natanek 09.09.03r

jade Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

U nas stwierdzono asymetrię. Sami też ją zauważyliśmy. Niestety zczęła się ona pogłębiać przez naszą nieumiejętną pielęgnację (głównie złe noszenie).
Byliśmy u fizjoterapeutki (80 zł) i pokazano nam jak pielegnować synka (nosić, podnosić, ubierać) oraz kilka zabaw, które mają mu “pokazać” gdzie jest jest symetria.
Niestety Adaś bardzo płakał w trakcie ćwiczeń, a ja z nim. Dziś bawiłam się z nim w domu i było trochę lepiej. Zobaczymy co powiedza na następnej wizycie – mam nadzieję, że ostatniej 🙂

Pozdrawiam,

Marta i Adaś 15.11.2004

goha Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

My juz co prawda zakończyliśmy (POMYŚLNIE!!!) rehabilitację, ale doskonale pamiętam ile miałam pytań i wątpliwości. Ja zgłosiłam się do państwowej przychodni rehabilitacyjnej więc nie było w moim przypadki mowy o naciąganiu nas. Jednakże postanowiłam skonsultować się dodatkowo z neurologiem ( poleconym), juz prywatnie. Pani neurolog potwierdziła zasadność rehabilitacji. Wyznaczyła nam jeszcze jedną wizytę, za pól roku i po tym czasie była zadowolana z wyników ćwiczeń i fizykoterapii.
I juz odpowiadam na Twoje pytania:

1. Z jakich powodow zalecono Wam rehabilitacje dziecka?

Kręcz, asymetria, wzmozone napięcie obręczy barkowej.

2. Wykonywalyście cwiczenia regularnie? Czy byc moze slowa fachowcow zostaly przez Was zignorowane?

Wykonywałam tak jak mi zalecono.

3. Czy brak cwiczen mial jakikolwiek wplyw na dziecko? Czy moze dziecko rozwija sie normalnie, mimo braku ćwiczeń.

Nie sprawdzałam.

4. Jak myślicie – czy rehabilitacja dzieci zostala Wam zlecona dlatego, żeby zarobil znajomy rehabilitant?

Nie dotyczy, bo za rehabilitację nie zaplaciłam ani grosza.

Jeżeli chcesz to dam Ci namiary na przychodnię, lekarza od rehabilitacji i neurologa.

GOHA i Dareczek 21 m-cy (02.04.03)

kamelia Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Kochana Krzemianko!
Rozumiem, że to była rehabilitacja metodą Vojty, tak? Skonsultuj Hubika z innym lekarzem i jeśli zaleci rehabilitację to “wytarguj” z nim żeby to było NDT Bobath. Niby w pewnych przypadkach daje wolniejsze rezultaty, ale z małym dzieckiem można zrobić z tego zabawę a nie mękę! Gorzej z “dużym” dzieckiem, bo już się bardziej buntuje. Te ćwiczenia są łatwe! Będziesz mogła swobodnie ćwiczyć z nim w domu! Uważam, że są bardziej “naturalne” dla dziecka, bardziej niż Vojta.
Teraz odpowiadam na pytania:
1) Rechabilitacja z powodu nadmiernego napięcia mięśniowego, oraz w celu odpowiedniej stymulacji do rozwoju ruchowego (no bo wcześniak).
2) Najpierw zalecone ćwiczenia Vojty (był malutki, jeszcze przed terminem normalnego porodu) – ryczał strasznie. Nie robiłam tyle razy i tak dobrze jak zalecał lekarz. Nie sposób było… On był na tyle niedojrzały, że rozebranie go do gołego powodowało przerażenia.
Potem zmiana na NDT. Jedna rechabilitantka – OK. Druga – super! Trzecia – dno i wodorosty! Czwarta (zarządałam zmiany) – dziecko jest już uprzedzone i nie chce wcale ćwiczyć, płacze. Rezygnuję z ćwiczeń z rechabilitantką, ćwiczymy trochę w domu. Potem przestajemy wcale (wiek 8-9 miesięcy).
3) Rozwija się świetnie. Miał minimalne opóźnienia względem średniej rówieśników (tych donoszonych). Wszystko w normie wiekowej.
4) Nie. Rechabilitowaliśmy państwowo i do neurologa też chodzimy państwowo.

mamaala Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

nie wszystkie dzieci płaczą…

lekarze opiekujący się Alą uważają, że przy prawidłowo prowadzonej rehabilitacji metodą NDT Bobath dziecko nie ma prawa płakać

mysia2 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Nie wiem jaką metodą był rehabilitowany Natan. Wiem, że było skuteczne i że jego to nie bolało. Wściekał się i płakał, bo nie mógł robić co chciał, tym bardziej że był na golaska a zawsze wtedy wstępuje w niego ogromna ochota do szaleństwa. Musiał się poddać rehabilitantce. Kiedy ona potrzebowała to musiał leżeć, siedzieć itd.
Jestem na 1000% pewna że nic go nie bolało. A płakał bo się buntował. Jak kilkumiesięczne dziecko ma okazać niezadowolenie? Przecież mówić nie potrafi (no i dobrze bo wtedy bym się nasłuchała), zostaje tylko płacz.

Eryka i Natanek 09.09.03r

mamaala Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

wiem, że to nie boli, ale… rehabilitowaliśmy Alę w dwóch miejscach, w pierwszym byliśmy tylko dwa razy, pani wręcz wywijała dzieckiem, tłumaczyła nam, że wszystkie dzieci łaczą i nie można zrobic przerwy bo się nauczy wymuszać (3-miesięczne dziecko!!) cała gimnastyka trwała 15 minut, w drugim pani najpierw z dzieckiem się zapoznała, postarał się, żeby dziecko sie jej nie bało i sokojnie dało się dotknąć, te same ćwiczenia robione były wolniej i przede wszystkim spokojnie i bez płaczu!! jeśli dziecko było zmęczone lub zaczynało się niecierpliwić była przerwa na przytulanki lub picie, zajęcia trwały od 45 do 60 minut (te same ćwiczenia), okazało się, że jednak można bez płaczu…

monikachorzow Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

niedawno pisałam o zakończeniu rehabilitacji ale zanim do tego doszło to też przeszliśmy długą i wyboistą drogę.zauważyłam że marcin krzywi się w jedną strone dopiero w wieku 8 miesięcy jak zaczął siadać.trafilismy do chirurga(sama nie wiem czemu do chirurga???).ten skierował na rehabilitacje.dowiedziałam się że w chorzowie państwowo nie rehabilitują takich małych dzieci i tu zaczęła sie nasza tułaczka.kolejny rehabilitant,oczekiwanie na wizyte,oczekiwanie na pierwszą rehabilitacje(a czas leci…)poszlismy prywatnie do neurologa(50 zł za 10 minut konsultacji)owa pani neurolog mówi nam że asymetria jest mocna i potrzeba 4 miesięcy intensywnej rehabilitacji,poleca nam swój prywatny gabinet-2 razy tyg po 50 zł za godzine…..ładnie 1500 zł by sie uzbierało….rezygnujemy.doczekaliśmy sie na swoją kolej w wojewódzkiej przychodni w katowicach.okazało sie że rehabilituje wojtą i cały pobyt w gabinecie trwał 3 minuty.”będzie pani uciskała tu i tu 4 razy dziennie i za tydzien do kontroli.chociaż nie wiem czy to coś pomoże bo dziecko jest za duże,,,,”po dwóch dniach prób owego uciskania dochodzi do tego że mały nie daje mi sie położyć na przewijaku bo jest taki ryk,o zdjęciu pieluszki nie mówie… A same ćwiczenia to walka z nim,miotamy się na stole jak zapaśnicy.KAPITULUJE.szukam innej przychodni.z książką telefoniczną w ręce obdzwaniam po kolei przychodnie.znalazłam państwową w bytomiu.po wizycie u lekarki idziemy na pierwszą rehabilitacje.przychodzi do nas bardzo miła,młoda pani i zaczyna się z małym bawić autkami,klockami,bez płaczu i krzyków.mówi że wcale nie jest tak źle,po prostu trzeba go rozruszać.pokazuje dwa ćwiczenia do wykonywania w zabawie i do zobaczenia za 2 tyg. Nie powiem żebym z nim ćwiczyła bardzo sumiennie, zwracałam uwage tylko na to żeby angażował do zabawy obie rączki,byliśmy na trzech zajęciach i po kontroli neurologicznej -tym razem państwowo okazało się że nie trzeba dalej ćwiczyć.jak nauczył się raczkowac to wszystkie nierówności się wyprostowały i mały jest sprawny w 100 %.kontrola za pół roku.
sorry troche sie rozpisałam ale chciałam ci udowodnic że, w prywatnych gabinetach po prostu wyolbrzymiaja problem bo maja z tego kase.jak młody rodzic usłyszy że jest potrzebna rehabilitacja to płaci,nieraz niepotrzebnie.kilka zajęć u nas wystarczyło a ja męczyłabym małego 4 miesiące nabijając kase pani neurolog.sama zabawa z dzieckiem wystarczy,jeżeli wykonuje sie polecenia rehabilitantki.
na pierwsze dwa twoje pytania już odpowiedziałam,na trzecie po części też.dodam tylko że nie ćwiczyłam tak dużo i tak często jak poleciła p. Neurolog.ostatnia rehabilitantka powiedziała mi jeszcze taką rzecz.czasem dziecko ma przestój w rozwoju,np.miesiąc czasu nie uczy się niczego nowego,w tym momencie nie spełnia podręcznikowego wzorca.badanie wykazuje że jeszcze nie potrafi tego i tamtego więc jest coś nie tak.wystarczy troche ćwiczeń żeby zaskoczyło,wtedy szybko nadrobi stracony czas i nie będzie odbiegało od normy za niedługo.jak w grudniu byłm z nim na ostatniej kontroli to pani reh.była zdziwiona że dziecku kiedykolwiek zarzucono asymetrie skoro rozwija się wzorcowo. Na ostatnie pytanie tez już odpowiedziałam.
teraz to się juz na prawde rozpisałam.pozdrawiam i powodzenia życze.

Monika i Marcinek (15.01.04)

lodka Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Z mojego doswiadczenia radziłabym ci nie rezygnowc z cwiczen i rehabilitacji. U nas maly od wyjscia ze szpitala byl praktycznie rehabilitowany, poniewaz po ciezkim porodzie mial zwiekszone napiecie miesniowe i byl w grupie ryzyka. Poczatkowo trafiłam na rehabilitantow pracujacych Vojta-i to nie sluzylo Fifciowi wrecz przeciwnie-powodowalo ze płakal a przez placz jeszcze bardziej sie napinał. Znalezlismy (prywatnie-50zł za 1h cwiczen) wspanialego rehabilitanta ktory pracował metoda NDT-Bobath.Fifi praktycznie od razu robil duze postepy, zaczal lepiej spac a co najwazniejsze cwiczenia polegaly w zasadzie na zabawie co wyraznie podobalo sie malemu.Oprocz tego trafilam tez do dobrej rehabilitantki ktora zdecydowanie odradzala Vojte, laczyla Bobatha z integracja sensomotoryczna(!!!!!!!!!). Poza tym bylismy pod kontrola dobrego neurologa.
Nie powiem ze teraz sie czasem nie martwie oo malego(choc jest wszystko dobrze), ale przynajmniej nie mam sobie nic do zarzucenia, ze cos zaniedbalam.
Jesli mieszkasz w okolicy Wrocławia to sluze informacja. [email][email protected][/email]

Madzia i Fifcio 19.01.2003

malka Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

1. Jasiek miał zalecone ćwiczenia z powodu leciutko wzmożonego napięcia mięśniowego (objawem było prostowanie nóżek). Neurolog powiedział, że lepiej trochę poćwiczyć niż potem żałować, że coś się przeoczyło (tym bardziej, że Młody był w grupie ryzyka – po ciężkim porodzie i sepsie).
2. Przez pierwszy tydzień ćwiczyłam z Jaśkiem regularnie (2 razy dziennie po kilkanaście minut), oczywiście w domu. Potem stopniowo odpuszczałam, bo Młody zaczął robić niesamowite postępy w rozwoju ruchowym – w ciągu tygodnia opanował obroty, turlanie itd., jakieś dwa miesiące później (już w ogóle nie ćwiczyliśmy) zaczął raczkować, siadać i stawać (miał pół roku).
3. W zasadzie odpowiedziałam w punkcie 2 :-). Dodam, że nadal (skończony rok) rozwija się normalnie, wręcz szybciej niż większość rówieśników.
4. Neurolog nie polecił nam żadnego rehabilitanta – szukaliśmy sami. Trafiliśmy super – rehabilitantka przyjeżdżała do nas do domu raz na dwa tygodnie i pokazywała nam ćwiczenia, które potem miałam sama robić z Jaśkiem. Pierwsza wizyta trwała ok. 3 godziny, bo dziewczyna chciała dokładnie poznać Jasia… Miała świetne podejście, Młody nigdy nie zapłakał przy ćwiczeniach… Aha, wizyta kosztowała 80,00 (jak na trzy godziny z dojazdem, i to w Warszawie – to chyba mało).

pozdrawiam
Magda, Jaś (04.01.04) i Majowa Dziewczynka

skate130 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Krzemianko, Alexander trafił do szpitala jak miał 1,5 miesiąca, leżał tam 5 tygodni. Poniewaz miał biegunkę to rzadko leżał na brzuchu poza tym w szpitalu nie było miejsca. Po powrocie do domu stwierdziłam, że chyba za słabo dźwiga głowę. To mógł byc skutek braku ćwiczenia w szpitalu ale tez jego wagi bo był stosunkowo duży i ciężki od urodzenia. Do rehabilitantki wysłała mnie lekarka Alexa, pediatra. Termin wolny był dopiero jak miał 2,5 mies. Wtedy juz na moje oko rehabilitacja potrzebna nie była. Po miesięcznym pobycie w domu moim zdaniem nadrobił wszystkie zaległości w szybkim tempie. Niestety rehabilitantka miała inne zdanie, zdiagnozowała go jako opóźnionego ponieważ nie dociągał stóp do buzi. W czasie badania ukłuła go w oko tak, że miał wylew. Na dowidzenia zaproponowała mi termin nastepny na za 1,5 miesiąca albo wizyty prywatne. Prywatne oczywiście były wg. niej najlepszym wyjściem bo państwowo za długi czas oczekiwania. Podziękowałam. Nie byłam u nikogo. W tej chwili robi wszystko, nie ćwiczyłam z nim, bawiłam się, kładłam na kocyk i sam się rozwijał :)) W swoim tempie. Ma teraz 7 miesięcy skończone obraca się bardzo swobodnie z brzucha na plecy i odwrotnie, ładuje stopy do buzi, podnosi się sztywno na przedramionach, sztywno siedzi, sprężynuje, nie wiem co tam jeszcze ale był badany w czwartek i lekarka nie miała żadnych zastrzeżeń. Dzisiaj nie żałuję, że olałam rehabilitację, do dzisiaj uważam też, że to był jakiś wymysł.

kaja88 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Cześć! Też jestem mama Igorka!!!
U nas skierowanie na rehabilitacje dostalam od lekarza po tym jak powiedziałam, ze mały odgina się do tyłu. Chodzilo mi o to że leząc na kanapie patrzy do tyłu(teraz wiem że widzial pomarańczowe kwiatki które tam mam)
Na rehabilitacje zabierałam też męża.Jeździliśmy od połowy listopada(raz w tygodniu mały bardzo płakał), pani prowadząca za kazdym razem wymyslała coś inngo. Miałam wstrzymane szczepieniai w końcu nie wytrzymałam po kolejnej wizycie pojechałam prywatnie do neurologa(pani Prof.Dr Hab.)która stwierdziła że jak na swój wiek Igor jest super rozwinięty i mam zaprzestać chodzenia na rehabilitacje. Należy do dzieci które nie lubią leżenia na brzuszku.Dostałam równiez zgodę na szczepienia.
Uważam że nastała moda na kierowanie dzieci na rehabilitacje!!
Pozdrawiam
Żaneta i Igor(ur.15.10.2004)

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Nie jestem z Warszawy…
Dzis po wizycie u innego lekarza wiele sie wyjasnilo. Czuje sie doinformowana i widzę zasadnosć ćwiczeń. Tego nie moglam, niestety, powiedzieć po konsultacjach z poprzednią lekarka i rehabilitantka.

krzemianka Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Napisalam

cat Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Nas na rehabilitację skierował ortopeda – swoją drogą fantastyczna pani doktor. Powodem rehabilitacji była asymetria i osłabione napięcie mięśniowe (pamiętam, że z powodu tej asymetrii Łukasz też nie wyciągał przed siebie rączek). My byliśmy w przychodni państwowej – świetnej, ale jak to w Polsce bywa na krawędzi bankructwa. Po opinii ortopedy kierują tam na 5 darmowych rehabilitacji chyba półgodzinnych. Rehabilitantka była super, na naszą prośbę przyjeżdżała również do domu (odpłatnie), pomogła nam też parę razy załatwić skierowanie na kolejne darmowe wizyty rehabilitacyjne w przychodni. Ćwiczyliśmy metodą NDT (wymaga zaangażowania rodziców, bo ćwiczyć też trzeba w domu), nie były to bardzo nieprzyjemne dla dziecka ćwiczenia.
Za to efekty – rewelacja. Bez dwóch zdań. Ja błogosławię rehabilitację. No i na koniec – nie, nie mam wrażenia, że ktoś nas robił w konia, próbował na nas zarobić. U nas te ćwiczenia były naprawdę konieczne, nie mieliśmy do czynienia z żadnym kumoterstwem lekarzy, za prywatne wizyty płaciliśmy z własnej woli.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Kasia i…

Łukasz i Karolinka [~03.03.05]

goha Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

Cieszę się, że zmiana lekarza rozwiała Twoje wątpliwości.

Nasz synek pdczas ćwiczeń nie płakał, no chyba, że miał kiepski dzień lub był niewyspany (np czas ćwiczeń przypadł na czas dzrzemki, bo niestety nie mieliśmy możliwości dostosowywania rehabilitacji do rytmu naszego dziecka).

W razie czego służę pomocą, radą, wsparciem

GOHA i Dareczek 21 m-cy (02.04.03)

aska27 Dodane ponad rok temu,

Re: Rehabilitanci – jak to jest???

cóż, niestety często spotyka się naciągactwo, a już jak funkcjonuje gabinet lekarski z rehabilitacyjnym to niemal pewne, że lekarz zaleci rehabilitanta. Opisz dokładnie na czym polega to “krzywienie ” Twojego Malucha. W razie wątpliwości zapraszam na priva,

pozdrawiamy

Bartuś i mamusia

Znasz odpowiedź na pytanie: Rehabilitanci – jak to jest???

Dodaj komentarz

Wiek przedszkolny
stroj na bal
moj syn ma miec bal w przedszkolu i chce byc zolwiem ninja sama mu czegos takiego nie zrobie moze wiecie gdzie w krakowie jest jakas tania wypozyczalnia kostiumow?a moze macie
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Pamiętacie Anies?
I moze wiecie, co sie z nia dzieje? Nie ma jej na forum juz dluzszy czas, a dotąd byla jedna z najaktywniejszych forumowiczek.. [img]/upload/40/80/_410804_n.jpg[/img]
Czytaj dalej