różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

chciałabym poruszyć temat… w sumie troche dzowny i nie psujący do mnie ale niemam gdzie to pytam tu,
chodzi mi o to że nie jestesmy jeszcze zaręczeni, i ja bym chciała sie zaręczyć z moim chłopakiem, a jego mama mówi że teraz jak już niedługo będzie dziecko to nie ma potrzeby sie zaręcząc, i wydawać na pierścionek, bo to są zbędne rzeczy,,, i drogie… a od razu wziąć ślub,,,jakieś małe przyjęcie i tyle. w sumie przyznam jej racje że nie mamy za dużo kasy, a dopiero za 2 miesiące będziemy wynajmować mieszkanie i też troche kasy trzeba odłożyć, No ale dziewczyny ja nie wyobrażam sobie obrączki bez pierścionka zaręczynowego…
i co mam teraz w tym wypadku zrobić?
czy któraś z was miała podobny przypadek… i czy wypada tak bez zaręczyn brać ślub, gdy w brzuszku dziecko ??


chmurka 21.09

29 odpowiedzi na pytanie: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

  1. Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

    hmmm,Jezeli to dla Ciebie wazne to zrob tak jak chcesz.
    Ja z moim mezem jestesmy ze soba ponad 9 lat, zareczylismy sie kiedys tam (z 5 czy 6 lat temu ) ale byl to bardziej powod do imprezy niz przwdziwa ceremonia i pierscionek byl symboliczny bo za duzo kaski wtedy nie mielismy. Pobralismy sie dwa lata temu (za dwa tygodnie rocznica). Mieszkam w kraju gdzie nie robi sie ceregieli ze slubu wiec wygladalo to tak, ze poszlam sie umowic w srode do urzedu a w piatek wzielismy slub. Bylismy my i dwoje swiadkow,usmialismy sie niezle w trakcie ceremoni,ogolnie bylo bardzo milo A nasz slub nie wygladal tak dlatego, ze nie bylo nas stac na inny tylko dlatego, ze o takim zawsze myslelismy. Pierescionka zareczynowego nie nosze bo mi sie nie bardzo juz podoba,wiec chodze w samej obraczce i nie widze w tym nic zlego,bo w zasadzie nie przepadam za pierscionkami i zadko je nosze.
    Tak wiec wszystko zalezy od tego jak chcesz by wygladalo Twoje sakramentalne”tak”. Nic innego nie ma tu znaczenia

    Monia i chlopaczek (30.08.03)

    • Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

      Ja mam zupełnie inne zdanie na ten temat bo nie jestem tradycjonalistką i raczej takie imprezy jak zaręczyny chyba nie są dla mnie:)Spodziewamy sie dzidziusia ale nadal nie jestesmy małżenstwem i nie robimy z tego jakiegoś tematu do dyskusji.Wiem ze jak córeczka się urodzi to napewno o tym pomyslimy ale chyba bardziej dla niej niż dla nas samych.Eh ale ze mnie romantyczka hihihihi. Najważniejsze to się kochać i szanować a reszta to naprawde tylko dodatki. Pozdrawiam Cię serdecznie

      ja i moja córeczka ( 2.11.2003)

      • Do MONI

        W moim przypadku bylo podobnie. Tylko czekalismy na slub kilka miesiecy bo bylo duzo papierkowej roboty. Na slubie bylo tylko 2 swiadkow i tlumacz przysiegly. Zareczyn nie bylo a i zrezygnowalismy nawet z obraczek. Wlasciwie gdybysmy mieszkali w Polsce to chyba bysmy sie nie pobrali 🙂 i tak bylibysmy razem tak jak bylo to na dlugo przed slubem 🙂
        Monia a w jakim kraju mieszkasz?

        Pozdrawiam Cie serdecznie !

        Anastazja z bejbulkiem -prawdopodobnie coreczka Jagoda (termin30lipiec03)

        • Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

          Chmurko jesli kochasz swojego chlopaka i chcesz by byl twoim mezem to chyba to jest najwazniejsze. Piszesz ze chcecie zamieszkac razem, uwazam ze to super rozwiazanie. Brakije wam pieniedzy wiec moze faktycznie wezcie slub tylko cywilny i odpuscie sobie te zareczyny. Moze jak uzbieracie troche pieniedzy to zrobicie sobie we dwoje te zareczyny i wezmiecie wtedy koscielny. I tak kolejnosc nie ma tu juz znaczenia – wiec po co na sile pakowac sie w finansowe tarapaty a pozniej z braku kasy mozecie sie tylko klocic i na co wtedy beda cale te ceremonie i pierscioneczki. Wiem ze moze marzylas o takim prawdziwym slubie i ksieciu z bajki (jak wiekszosc z nas) ale widzisz ze zycie to nie bajka i trzeba mocno stac 2 nogami na ziemi aby przezyc. Takie niestety mamy czasy. Chociaz zawsze mowie ze kasa jest wazna ale nie najwazniejsza to jak jej nie masz to juz wogole jest kiepsko. Glowa do gory Chmurko, ukladaj sobie zycie ze swoim facetem, mysl o mieszkanku, dziecku, szkole, pracy a na romantyzm przyjdzie jeszcze pora i moze wtedy przyniesie Wam wiecej radosci i szczescia czego Wam serdecznie zycze !!!!

          Pozdrawiam !

          Anastazja z bejbulkiem -prawdopodobnie coreczka Jagoda (termin30lipiec03)

          • Re: Do Anastazji

            Mieszkam na Islandi. Piekny kraj tylko drzew,lata i czeresni brakuje i bilety di Polski straszliwie drogie. No ale coz,tak juz jest w zyciu,cos za cos
            Pozdrawiam Cie serdecznie i Twoja bejbulke

            Monia i chlopaczek (30.08.03)

            • Re: Do MONI

              Gdzie Cie tam Aniolku wywialo? Pewnie to sprawka milosci hihihi 🙂 Mnie uczucie pognalo do Rotterdamu 🙂
              Pozdrawiam Cie rowniez bardzo serdecznie !!!!

              Anastazja z bejbulkiem -prawdopodobnie coreczka Jagoda (termin30lipiec03)

              • Rany…

                Jak czytam Wasze wypowiedzi, w których widzę przecież duzo racji, to nadal nie mogę uwierzyć w to co mam. Odpukać, ale moj życie odkąd poznałam mojego męża jest taką właśnie bajką z księciem. Aż się boję, że to wszystko zbyt piekne żeby było prawdziwe i któregoś dnia się obudzę….
                Ale może to właśnie wynagrodzenei wszystkich łez, które wcześniej wylałam?:-))))
                Ale wszystkie macie rację, najważniejsze to się kochać każdego dnia tak, jakby to był ostatni dzień w życiu:-))) Wszystko inne, choć również piękne i się o tym marzy to właśnie dodatki:-))))))

                JoannaR i (21.09.2003)

                • moje zaręczyny!

                  u mnie sprawa wygladała tak:
                  Poznałam fajnego faceta, a byłam po nieudanym, kilkuletnim związku, który dla mnie był po prostu ideałem. Dziwiłam się tenu jak on radzi sobie w życiu codziennym i jak wiele umie. Znaliśmy się kilka dni, a już mieliśmy omówione wspólne wakacje. Pewnego dnia ja, w kawiarmni mu się oświadczyłam!!! On mało nie spadł z krzesła i powiedział, że nie był na to gotów, a i odppowiedzi co do przyjęcia zaręczyn jednoznacznej nie otrzymałam. Wyjechaliśmy na wakacje w Tartry i będąc nad Czarnym Stawem, gdzie w tafli wody odbijały się już tylko Rysy, on zerwawszy przydrożny kwiatuszek – oświadczył mi się. Co ciekawe był to piątek 13-tego. Nie otrzymałam żadnego pierścionka, nie było oficjalnej kolacji zaręczynowej… Po powrocie z wakacji, on powiedział moim rodzicoom, że się zaręczyliśmy i chcemy się pobrać. Moi rodzice byli tym bardzo zaskoczeni, bo my się znaliśmy coś ok. 2,5 miesiąca. Ślub już się odbył, ale już nie w pośpiechu, bo 3 lata póżniej i jak do tej pory nie otrzymałam pierścionka zaręczynowego.Ale czy to jest ważne???

                  ,

                  Magda, Rafał i Albercik (7.09.03)

                  • Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

                    Wiesz co, teściowa niech sie wypcha, ciekawe czy sama chciałaby mieć ślub bez zaręczyn albo bez pierścionka. Nawet nie będziesz mogła później opowiedzieć dzieciakowi jak tata poprosił Cię o rękę. To jest jedyna taka chwila w życiu tak jak i ślub – Twoja pamiątka na całe życie. Piecionek nie musi być przecież z brylantem ale powinien być. Możesz wybrać skromniejszy jeżeli musicie liczyć sie z kaską. Teraz tego jeszcze nie czujesz, ale po jakimś czasie byłoby Ci przykro gdybyś nie miała na palcu pieścionka zaręczynowego.
                    My też mielismy ślub na szybkiego ale zaręczyny były!!! i powiem Ci że do tej pory się śmieje jak sobie przypomnę mojego męża dukającego regułkę przed moimi rodzicami z prośbą o rękę:) Poza oficjalnymi zaręczynami z rodziną mieliśmy jeszcze takie nasze przytulne w kawiarni- też fajna chwila, mimo iż wiedziałam co sie będzie działo i nie było to dla mnie niespodzianką naprawdę wzruszyłam sie w tym momencie.
                    Tak więc powodzenia i nie rezygnuj z tak cennych wspomnien

                    Iwona i na 99% Wiktoria (21.08)

                    • Re: Rany…

                      Witaj w klubie, czuje dokladnie to samo. Kazdego ranka kiedy sie budze, usmiecham sie, bo mam przy sobie najcudowniejsza osobe pod slonce, mimo ze za nami 7 lat malzenstwa. To bajka.

                      Dorota i Ola (21.11.2003)

                      • Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

                        wiesz.. mi się wydaje że są pewne rzeczy, o ktore zawsze należy zadbać.. nie wiem jak to nazwać – zwyczajem? tradycją? w sumie nigdy zbytnio się tym nie przejmowałam, ale – może to głupie i dziewczyny się ze mną nie zgodzą – pierścionek musi być:) bo to taki symbol… który wiele znaczy… przede wszytskim dobrowolność związku… bo obrączka to przysięga a pierścionek to deklaracja (jeszcze dobrowolna hihi:) nie no, żartuję ale chyba czujesz o co mi chodzi?:)
                        mój pierścionek nie był drogi, nie ma brylantu ale jest wyjątkowy! także pogadaj na spokojnie ze swoim mężczyzną (bez jego mamy!:) i powiedz mu jak to widzisz i co to dla ciebie oznacza:) zawsze wspólnie możecie przecież zadecydować:)
                        a to, że w Twoim brzusiu jest dzidzia niczego nie zmienia!!!
                        pozdrawiam

                        Justyna i Maleństwo 11.09

                        • Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

                          Ja też uważam, ze zaręczyny to cudowna magiczna chwila. Tym bardziej jesli się o niej marzy…..

                          JoannaR i (21.09.2003)

                          • Zaręczyny – polecam;-) Długa opowieść:-)

                            Ja jestem 3 lata po ślubie, a przed ślubem byliśmy razem 3,5 roku.
                            Zaręczyny jakie miałam to był dla mie szok. Moi rodzice wyjechali sobie z siostrą na wakacje, a ja sobie pracowałam sezonowo, więc zostałam w domku sama.
                            Postanowiliśmy sobie z moim Grzesiem urządzić romantyczną kolację przy świecach i muzyce. Z subtelnym kołysaniem się w uścicsku. Przygotowałam pyszną kolację, świece, muzykę. Ubrałam się w małą czarną i czekałam. On przyszedł w garniturku, z kwiatami, wizen i szampanem. Zjedliśmy kolację, potańczyliśmy, popatrzeliśmy sobie romantycznie w oczy (zaraz się poryczę ze wzruszenia) i bez słowa się przytulaliśmy. Tak po prostu wszystko było jasne. Potem On zaproponował, że może napilibyśmy się tego szampana, więc ja już chciałam się zerwać, żeby znieść kieliszki, a On, że nie, mam siedzieć On sie wszystkim zajmie. No to siedziałam. Przyniósł szampana i powiedział: No tak, ale do szampana jednak potrzeba jakiejś okazji. Podszedł do mnie siedzącej i………..klęknął, wyciągając z kieszeni małe pudełeczko. Po czym mówi: Kochanie, chciałem Cię o coś zapytać. Czy zostaniesz moją żoną?
                            Byłam tak oszołomiona, że zanim zorientowałam się, że mu jeszcze nie odpowiedziałam minęło trochę czasu a On klęczy tak nadal i się wpatruje z niepewnymi oczami. I mówię: tak Kochanie. Zostanę Twoją żoną. Założył mi pierścionek na palec i mówi: mam nadzieję, że będzie pasował, bo wydawało mi się,że masz taki rozmiar palca.
                            A ja w szoku, bo: nigdy nie rozmawialiśmy o ślubie, tak jakby to nas dotyczyło, niczego nie przyspieszaliśmy, i na pewno nie rozmawialiśmy o rozmiarze moich palców. Pierścionek był śliczny, prosty, ale radość sprawił mi przeogromną. Grześ kupił go za swoje pierwsze zarobione pieniążki. Oboje wtedy byliśmy biednymi studentami:-))))) To było kiedy byliśmy razem 1,5 roku. Ślub odbył się dokładnie 2 lata i 10 dni później:-)
                            To była niezwykle magiczna chwila……

                            A wogóle to zaparszam, bo opisałam całą naszą miłość i jej rozwój na moim blogu:

                            Trzeba zacząć czytać od lutego 2002.
                            Pozdrawiam;-)))
                            A to zdjęcie z naszego ślubu:

                            JoannaR i (21.09.2003)

                            • Moim zdaniem, czyli o moich zaręczynach

                              Od razu przypomniały mi się moje zaręczyny. To było w Sylwestra 1998/99, dokładnie w czwartą rocznicę naszego poznania, o 1 w nocy na imprezie na zamku w Nidzicy. Dostałam cudny pierścionek z brylancikiem z czerwonego pudełeczka w kształcie serduszka, mój ukochany mąż zadał mi to jedyne w swoim rodzaju pytanie: “Czy zostaniesz moją żoną?”, a kiedy przez chyba minutę ze wzruszenia nie mogłam wydobyć z siebie odpowiedzi, położył sobie rękę na sercu i stwierdzil grobowym głosem: “Puls 140!”. A potem gdy powiedziałam, że tak i zobaczyłam łzy wzruszenia w jego oczach, on wtedy mocno mnie przyytulił i wyszeptał mi do ucha: “Obiecuję, że postaram się dać ci kawałek nieba”. To było najpiękniejsze wyznanie miłosne jakie w życiu usłyszałam.
                              A potem wróciliśmy do naszego pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy, i znalazłam na łóżku bukiet ze stu (liczyłam!)czerwonych róż.
                              A najważniejsze, że ten kawałek nieba naprawdę codziennie od niego dostaję. 2 lipca będziemy obchodzić trzecią rocznicę ślubu.
                              Nie trzeba jechac na zamek, pierścionek nie musi miec brylantu, a róż nie musi być sto. Ale nie wolno rezygnować z romantycznych marzeń i wspomnień!!!
                              Pozdrawiam gorąco.
                              Marta i Marysia 30.07.03.

                              • Re: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

                                Mysle, ze slub bez zareczyn, to zadna tragedia i na pewno nie zalicza sie to do tych spraw z cyklu “nie wypada” 🙂 Co innego, jezeli marzysz o zareczynach. Nie musza one byc przeciez huczne, pierscionek nie jest konieczny, a nawet jezeli juz ma byc, to nie musi byc zloty i z brylantem:) To jest sprawa miedzy Toba a Twoim chlopakiem, tesciowa chyba tutaj nie ma wiele do powiedzienia:) Moi rodzice tez nie mieli zareczyn, ale z nimi to inna sprawa, bo pobrali sie w 3 miesiace po pierwszym spotkaniu i wcale nie dlatego, ze spodziewali sie dziecka. Ja tez mala uwage przywiazuje do takich rzeczy jak zareczyny, jak narazie unikam nawet slubu pomimo, ze dzidzia w brzuszku:) Mam swoje podejscie i spojrzenie na to wszystko i pewne rzeczy, ktore byc moze powinny byc na pierwszym planie sa gdzies daleko… Ale nie o tym chcialam:) Jezeli marzysz o zareczynach, to chyba jak najbardziej powinnas je miec, a tesciowa nie powinnas sie przejmowac:)

                                • Re: Zaręczyny – polecam;-) Długa opowieść:-)

                                  Teraz to na pewwno Cię poznam u pani Marii;)) eehhh te Panny Młode śliczne;-)

                                  Aba i Okruszek (27.10.03)

                                  • Re: Zaręczyny – polecam;-) Długa opowieść:-)

                                    Eh, aba:-) Możesz mnie nie poznać u Pani Marii:-)) Ja Cię już widziałam:-)))) Ale ja na to ślubne zdjęcie to było 25 kg temu:-((((
                                    Teraz wyglądam jak kulka do kręgli, chociaż nie wsyzstko mi przybyło w ciąży:-)

                                    JoannaR i (21.09.2003)

                                    • Re: Moim zdaniem, czyli o moich zaręczynach

                                      Uwielbiam takie opowieści. Ryczę jak bóbr po nich:-)

                                      JoannaR i (21.09.2003)

                                      • Jeszcze jedno.

                                        Nie przejmuj się rzeczywiscie teściową. To nie ona będzie z Tobą ślub brała. Nie rezygnuj ze swoich marzeń i razem ze swoim ukochanym zbuerajcie wspomienia. Możecie się przecież zaręczyć sami, bez rodziców. My też tak zrobiliśmy. Potem z rodzicami to było już raczej “ogłoszenie wyników” i prośba o błogosławieństwo. To, że dzidziuś w brzuszku nie ma tu ABSOLUTNIE nic do rzeczy. Bedzie rpzynajmniej wiedział, że jego rodzice się kochają i dlatego ono się pojawia na tym świecie (nie dzięki zaręczynom oczywiście, ale dlatego, że nie rezygnujecie z siebie i swoich marzeń).
                                        I nigdy się nie przejmujcie tym “co wypada” a co nie i tym “co ludzie powiedzą”. :-))))))
                                        Pozdrowioka:-))

                                        JoannaR i (21.09.2003)

                                        • Re: Do Anastazji

                                          No tak jakos wyszlo, ze mialam okazje tu przyjechac z moim obecnym mezem.Zostalismy, zadomowilismy sie. Ty masz duzo lepiej, zyjesz w kraju znacznie berdziej przypomiajacym Polske,no i masz duuzo blizej. Mi troche jednak brakuje spotkan z rodzinka i przyjaciolmi,widuje sie z nimi tylko jakies 2 razy w roku,a to baardzo malo. Pozdrowionka

                                          Monia i chlopaczek (30.08.03)

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: różnie wychowani (ja,mój chłopak i moja teściowa)

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo