Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

Cześć dziewczyny!
Bardzo proszę o opinię w sprawie szpitali:
Szpital nr 2 w Rudzie Śl.-Goduli oraz Szpital w Ćhorzowie na Strzelców Bytomskich
Dzięki i Pozdrawiam

JUSTYNA+

4 odpowiedzi na pytanie: Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

  1. Re: Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

    Cześć! Ja mam termin na 5 grudnia i będę rodziła w Chorzowie na Strzelców Bytomskich. Ostatnio rodziła tu moja znajoma i nie była specjalnie zadowolona, no ale nie ma porówniania z innymi szpitalami 🙂 Też bardzo chciałabym poznać jakieś opinie. Pozdrawiam.

    Ala i Igor

    • Re: Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

      Cześć:)
      Ja rodziłam w Chorzowie na Strzelców Bytomskich.
      Wcześniej brałam pod uwagę również szpital w Goduli, ale nie żałuję, że zdecydowałam się na Chorzów.
      Miałam trochę szczęścia, bo trafiłam na dzień, kiedy nie było innych porodów, więc zajmowały się mną dwie położne i lekarz.
      Co 15 minut robiono mi KTG, potem spacerowałam. Mąż był przy mnie od początku do końca czyli od 5 rano, kiedy przyjechalismy aż do 19, jak urodziłam Antosia. Położne co jakis czas robiły mi masaż szyjki (strasznie bolesne, ale skuteczne), pomagały środkami znieczulającymi i ogólnie ciagle były ze mną.
      Lekarz, choć wcale go nie znałam, bo nie trafiłam na swojego ginekologa-był przemiły naprawdę czułam, że dziecko jest bezpieczne.
      Po porodzie prawie godzinę miałam Antosia na brzuchu,a potem personel cały czas służył pomocą. Babki od laktacji przystawiały anm dzieci do piersi,odpowiadały an setki pytań i przychodziły momentalnie na każde wezwanie. Pielęgniarki od dzieci- też bardzo fajne.
      polecam ten szpital, pomimo złych opinii, które słyszałam. Ja jestem bardzo zadowolona i nastepne dziecko też będę rodzić w Chorzowie:))

      Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania:)

      Viola z Antosiem (17.07.04)

      • Re: Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

        Ja rodziłam na Strzelców i byłam zadowolona. Położne po prostu przemiłe,a te od dzieciaczków faktycznie były na każde skinienie we dnie i w nocy.

        • Re: Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

          Cześć wszystkim.Ja rodziłam w Rudzie Śląskiej miesiąc temu.A było to tak:
          Co do porodu to poszło bardzo szybko.Zaczęło się skurczami, najpier co 20 min, potem coraz częściej. Trwało to cały dzień.Kiedy skurcze były co 10 minut akcja jakby się zahamowała, bo przez całą noc nie były ani częstsze, ani mocniejsze. Nie były zbytnio dokuczliwe,ani zbyt bolesne. Myślałam,że to fałszywy alarm.Kiedy jednak rano było dalej tak samo zdecydowałam się jechać do szpitala. Przyjęli mnie na oddział o 10 rano, zrobili mi lewatywę, KTG i do 18 nic się nie działo. Jedynie skurcze były trochę częstsze (co 7 minut), ale nadal nie dokuczały mi zbytnio. Przez całe popołudnie spacerowałam po korytarzu i o 18 podczas takiego spaceru odeszły mi wody.Wtedy skurcze nagle stały bolesne.Kazano mi iść na porodówkę, ale po pierwszym badaniu położna stwierdziła,że jak dobrze pójdzie to urodzę o 4 w nocy. Ta wizja mnie trochę przeraziła. Na porodówce zrobili mi kolejne KTG, już mi było trudno wyleżeć, lepiej się czułam chodząc. O 19.30 przyjechał mój facet,bo miał to być poród rodzinny.W sumie to nas zostawili na tej porodówce na pastwę losu. Nikt do nas nie zaglądał, cieszę się, że był ze mną bo przynajmniej mogłam go posłać po położną, masował mi plecy w czasie skurczów, podawał wodę do picia. Czułam się coraz słabsza, a gdzie tam jeszcze – myślałam sobie.Około 21 miałam kolejne badanie. Położna stwierdziła, że jest już bardzo dobrze, ale nie chciała mi powiedzieć ile cm rozwarcia. Pomyślałam, że tak mnie tylko pociesza. Następną godzinę spędziłam siedząc na piłce, bo już nawet chodzenie nie pomagało. Na tej piłce było trochę lepiej. Skurcze już bardzo bolały,aż mnie trzęsło całą,ale byłam pewna,że to dopiero początek i że będą bolały bardziej.W końcy było dopiero przed 22. Kolejne badanie o 22 i położna mówi, że ma się postarać i spróbować przeć. Pomyślałam sobie,że to niemożliwe,że już. Ja się nastawiłam na całą noc a tu taka niespodzianka. Samo parcie nie było bolesne,jedynie nacinanie krocza było nieprzyjemne,ale byłam już w takim szoku,że mi było wszystko jedno co ze mną robią. Nadal nie wierzyłam, że już po wszystkim. O 22.30 mój synek już był na świecie. Waga 3750, wzrost 54cm. Wszyscy na sali byli zdziwieni, że taki duży, bo brzuch miałam raczej mały. Położyli mi go na brzuchu na chwilę,a potem zabrali na zabiegi. Mnie pozszywano. Trwało to jakieś 15 minut. Nie było to przyjemne mimo znieczulenia. Potem położna pomogła mi się przebrać i przynieśli mi małego spowrotem. Na sali porodowej byliśmy jeszcze półtorej godziny. Potem juniora zabrali, a mnie przewieźli na salę.
          Sam poród nie jest taki straszny.Da się przeżyć. Miałam szczęście,że poszło tak szybko. Myślę,że zajęcia w szkole rodzenia bardzo mi pomogły. Tam się wszystkiego nauczyłam (jak oddychać oraz to że chodzenie i siedzenie bardzo przyspieszają akcję). Co do opieki podczas porodu to powiedziałabym,że traktują pacjentki rutynowo i nie przejmują się zbytnio. Nikt mi nic nie tłumaczył,ani nie podpowiadał. Całą pierwszą fazę praktycznie byłam pozostawiona sama sobie. Nie powiedziano mi ani jak oddychać, ani co robić,nie zaproponowano niczego co by mi mogło pomóc czy też ułatwić poród. Co do piłki to sama ją musiałam sobie wyciągnąć do siedzenia. Położna była zdziwiona kiedy zobaczyła, że na niej siedzę. Sala porodowa również pozostawia wiele do życzenia.Łóżko stare jak świat.Rodzi się w pozycji leżącej, bo nie da się go poskładać. Worka sako brak. Była jedenie wielka wanna narożna, ale co z tego. Nie pozwolono mi do niej wejść z argumentacją, że jak wody odeszły to już nie można. Nie wierzę w to zbytnio, bo na szkole rodzenia mówili wręcz coś przeciwnego. Chyba mieli by z tym za duży problem.
          Wyposażenie sal też nie najlepsze.Łóżka też stare, niewygodne.
          Co do opieki nad dziećmi to nie wiem czy ten szpital jest aż taki przyjazny dziecku.Oni można powiedzieć “umywają ręce”.Dziecko jest cały czas z matką.Zabierają je jedynie raz dziennie na kąpiel. Nikt się mnie nie pytał,czy wiem jak się nim zająć,przewinąć, nakarmić. Nikt nie pokazał jak go przystawić do piersi,na całe szczęście nie miałam z tym problemu.Dla mnie gorsze od porodu było to co po porodzie.Krocze mnie bardzo bolało. Zresztą każdą kobietę na sali. Ani leżeć, ani usiąść ani wstać. Zajście do ubikacji było dla mnie wyczynem.Jako,że mały urodził się późnym wieczorem to przez pierwszą noc go mi nie dali, ale następnego dnia już o 6,30 mi go przynieśli.Drugiej nocy byłam bardzo zmęczona już i bardzo źle się czułam. Brzuch mnie w dodatku zaczął boleć. Bałam się,że nie dam sobie rady z opieką nad małym. Zapytałam położną czy mogłabym im dać małego na noc na przechowanie, ale zrobiono ze mnie prawie wyrodną matkę. Powiedziano mi,że kobiety teraz to są bardzo pieściate, że to normalne,że się porodzie źle czuję. Ale oni zabierają dzieci tylko matką po cesarskim cięciu. Tak czy inaczej sama musiałam się nim zająć.
          W sumie to byłam w szpitalu bardzo krótko, urodziłam wieczorem we wtorek, a w czwartek rano już mnie wypisali. O tym,że po 7 dniach trzeba szwy ściągnąć to się dowiedziałam od koleżanek z pokoju, bo nikt z personelu mi tego nie powiedział. Pierwszy tydzień w domu był koszmarny. Nadal nie umiałam siedzieć ani chodzić za bardzo. Czułam, że coś jest nie tak. Kiedy poszłam na ściągnięcie szwów (a były cztery) okazało się, że 2 się rozeszły, a poza tym wdała się infekcja i dostałam antybiotyk. Teraz już wszystko jest prawie dobrze. Został mi jeszcze jeden szew w środku ponoć rozpuszczalny. Niestety mimo,że miał się już rozpuścić to nadal go czuję.
          Co do rzeczy, które warto mieć w szpitalu:
          -wielkie podpaski ( ja miałam pieluch firmy Bella) 2 opakowania
          -podkłady nałóżko firmy Semi 1 opakowanie
          -do dziecka pampersy i chusteczki do pupy
          -ręcznik papierowy do wysuszania krocza
          -koszule miałam 3, – po jednej na każdy dzień pobytu, (rodzi się we swojej koszuli)
          -coś do jedznia, bo na śniadania i kolacje jest tylko bułka z masłem.
          -tabletki Apap

          Pozdrawiam. W razie pytań chętnie odpowiem.

          Znasz odpowiedź na pytanie: Ruda Śl.-Godula i Chorzów Strzelców Byt.

          Dodaj komentarz

          Mozarella w ciąży

          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

          Czytaj dalej →

          Ile kosztuje żłobek?

          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

          Czytaj dalej →

          Dziewczyny po cc – dreny

          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

          Czytaj dalej →

          Meskie imie miedzynarodowe.

          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

          Czytaj dalej →

          Wielotorbielowatość nerek

          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

          Czytaj dalej →

          Ruchome kolano

          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

          Czytaj dalej →
          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
          Logo
          Enable registration in settings - general