sama prawda ;)

[Zobacz stronę]

🙂

13 odpowiedzi na pytanie: sama prawda ;)

  1. no 😉
    Ale żeby tego wszystkiego doświadczyć, najpierw musi nam się udać do tego autobusu wsiąść 🙂
    Dziś rano mój małż czekał na przystanku, przyjechały 3 autobusy jego linii (w odstępie czasowym rzecz jasna) i były tak zapchane, że nawet drzwi nei otwierały…

    • Zamieszczone przez alice82

      🙂

      DOBRE

      • Cześć. Nowa jestem :), ale mam ochotę się trochę udzielić w tym wątku i opowiedzieć co mnie kiedyś spotkało..

        To wszystko jest fajne, ale jak się tego nie doświadcza osobiście. Ja kiedyś ( jak młoda byłam 🙂 ) miałam takie szczęście, że często na jakiegoś zboka trafiałam.

        Jadąc kiedyś autobusem “międzymiastowym” w pewnej wiosce dosiadł się taki jeden przyjemniaczek. Porażka, gruby( nie to żebym coś miała do puszystych), zaniedbany- wiecie taki co tłuste włosy zaczesuje z jednego końca głowy na drugą i roztaczający woń – jak to moja koleżanka z pracy mówi – niemytej d…y. Sorki ale ten opis najbardziej tu pasuje.
        Do tego to było lato, duszno, gorąco i mega tłok w autobusie. Siedziałam koło okna a on, taki przepocony, koło mnie i po jakimś czasie czuje jak robi mi się coraz ciaśniej pod tym oknem. Myślę sobie, tłok, on gruby, fotele w porównaniu z jego czterema literami małe wiec się rozpycha.
        No ale po pewnym czasie ewidentnie zaczął się nachalnie ocierać swoim brudnym kolanem o moje i przy tym dyszeć yyyyhhyyy, yyyyhhyyy yyyyhhhhyyyy rany myślałam, że zejdę z tego świata.
        A tu pełno ludzi wysiąść nie ma jak. Zresztą wizja przepychanie się koło niego skutecznie mnie od tego pomysłu odsunęła.

        Naprawdę nie wiadomo co w takich sytuacjach robić. Uspokoił się i nawet przeprosił jak zapytałam przez zęby czy ma zamiar się opanować czy mam zacząć krzyczeć. Potem zastanawiałam się co by było gdybym potulnie siedziała do końca trasy. Co on dalej by robił i jak długo o finale nie wspominając brrrrr.

        “Tragiczne” z tego wszystkiego jest to, że jak w domu opowiadałam mamie z jakim zbokiem jechałam to mama przyznała się ze też ją to samo na tej trasie spotkało ale ona nie przypuszczała ze on to robił w wiadomym celu, że nie wiedziała ze takie coś jak ocieractwo istnieje.

        Sorki jeśli kogoś obrzydziłam przed obiadkiem 🙂

        • ja ostatnio opierniczyłam taką smarkulę wypacykowaną bo prawie dziadziusia staranowała bo ona musi siedzieć wrrrrrrrr

          • Zamieszczone przez alice82
            ja ostatnio opierniczyłam taką smarkulę wypacykowaną bo prawie dziadziusia staranowała bo ona musi siedzieć wrrrrrrrr

            • ile razy mi się zdarzyło, ze wysiadając z autobusu nie mogłam z niego wyjść bo babcinki już napierały do środka
              dla mnie to chore co te kobiety wyprawiają…tak to ledwo idą opierając się o laskę ale ledwo zobaczą autobus to atakują

              kiedyś jedna taka kobietka mimo, ze wsiadałam z wózkiem wleciała na nas no bo musiała sobie znaleźć miejsce w prawie pustym autobusie…żenada

              mam nadzieję, ze ja sie tak nie będę zachowywać

              • Ja jeżdżę z chłopcami tramwajem, a potem autobusem. I żeby było weselej paniusie widzą, że wsiada obładowana babka z dwójką maluchów: Szy wystoi, ale eM to bąk. A ja nie mam jak trzymać obu na raz. Rzadko kiedy zdarzy się, że ktoś ustąpi miejsca.
                A w autobusie to już w ogóle zapomnij 🙁 Mati często krzyczy, że chce usiąść – bo z tym ścisku o kontuzję nietrudno. Nikt nie wstanie, nie pomoże… Masakra jakaś. Normalnie taka znieczulica, że szok. Czasem jest mi tak po ludzku przykro, że nikt nie wczuje się w taką sytuację i życzliwie nie podniesie tyłka, żeby taki trzylatek usiadł. Teraz to i tak jest lepiej, ale jak Mati miał 2 i hak, z Szy niecałe 5 to był hardcore 🙁

                • Dla mnie najgorsze bylo zawsze lato w autobusach czy tramwajach przepoceni ludzie w bluzkach na ramiaczkach a pod pachami busz Teraz kiedy mam dziecko do szalu doprowadzaja mnie ludzie stojacy w miejscu przeznaczonym dla wozka udajac, ze nie widza I nie slysza.. Paru po kostkach wozkiem dostalo

                  • Zamieszczone przez Bep
                    Ja jeżdżę z chłopcami tramwajem, a potem autobusem. I żeby było weselej paniusie widzą, że wsiada obładowana babka z dwójką maluchów: Szy wystoi, ale eM to bąk. A ja nie mam jak trzymać obu na raz. Rzadko kiedy zdarzy się, że ktoś ustąpi miejsca.
                    A w autobusie to już w ogóle zapomnij 🙁 Mati często krzyczy, że chce usiąść – bo z tym ścisku o kontuzję nietrudno. Nikt nie wstanie, nie pomoże… Masakra jakaś. Normalnie taka znieczulica, że szok. Czasem jest mi tak po ludzku przykro, że nikt nie wczuje się w taką sytuację i życzliwie nie podniesie tyłka, żeby taki trzylatek usiadł. Teraz to i tak jest lepiej, ale jak Mati miał 2 i hak, z Szy niecałe 5 to był hardcore 🙁

                    To jest niestety kwestia wychowania…. Wydaje mi sie, ze nasze pokolenie mialo wiecej szacunku dla starszych czy rodzicow z malymi dziecmi..

                    • Zamieszczone przez Freda
                      Cześć. Nowa jestem :), ale mam ochotę się trochę udzielić w tym wątku i opowiedzieć co mnie kiedyś spotkało..

                      To wszystko jest fajne, ale jak się tego nie doświadcza osobiście. Ja kiedyś ( jak młoda byłam 🙂 ) miałam takie szczęście, że często na jakiegoś zboka trafiałam.

                      Jadąc kiedyś autobusem “międzymiastowym” w pewnej wiosce dosiadł się taki jeden przyjemniaczek. Porażka, gruby( nie to żebym coś miała do puszystych), zaniedbany- wiecie taki co tłuste włosy zaczesuje z jednego końca głowy na drugą i roztaczający woń – jak to moja koleżanka z pracy mówi – niemytej d…y. Sorki ale ten opis najbardziej tu pasuje.
                      Do tego to było lato, duszno, gorąco i mega tłok w autobusie. Siedziałam koło okna a on, taki przepocony, koło mnie i po jakimś czasie czuje jak robi mi się coraz ciaśniej pod tym oknem. Myślę sobie, tłok, on gruby, fotele w porównaniu z jego czterema literami małe wiec się rozpycha.
                      No ale po pewnym czasie ewidentnie zaczął się nachalnie ocierać swoim brudnym kolanem o moje i przy tym dyszeć yyyyhhyyy, yyyyhhyyy yyyyhhhhyyyy rany myślałam, że zejdę z tego świata.
                      A tu pełno ludzi wysiąść nie ma jak. Zresztą wizja przepychanie się koło niego skutecznie mnie od tego pomysłu odsunęła.

                      Naprawdę nie wiadomo co w takich sytuacjach robić. Uspokoił się i nawet przeprosił jak zapytałam przez zęby czy ma zamiar się opanować czy mam zacząć krzyczeć. Potem zastanawiałam się co by było gdybym potulnie siedziała do końca trasy. Co on dalej by robił i jak długo o finale nie wspominając brrrrr.

                      “Tragiczne” z tego wszystkiego jest to, że jak w domu opowiadałam mamie z jakim zbokiem jechałam to mama przyznała się ze też ją to samo na tej trasie spotkało ale ona nie przypuszczała ze on to robił w wiadomym celu, że nie wiedziała ze takie coś jak ocieractwo istnieje.

                      Sorki jeśli kogoś obrzydziłam przed obiadkiem 🙂

                      cieszę się że rzadko korzystam z autobusów itp

                      • najgorzej jak przyjdzie ci stać latem na wysokości czyjejś pachy….bleeeeee…
                        cieszę się że latem pomykać na rowerze gdzie tylko sie da a zimą niestety samochodem czego nie lubię…. Ale wygodniej,bez paskudnych smrodów i szybciej(poza korkami)…
                        komunikacją najeździłam się i nawąchałam…zdarzył mi się nawet hmmm… onanista jawnie zabawiający się w przedziale kolejowym….koszmar….

                        • Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW
                          najgorzej jak przyjdzie ci stać latem na wysokości czyjejś pachy….bleeeeee…
                          cieszę się że latem pomykać na rowerze gdzie tylko sie da a zimą niestety samochodem czego nie lubię…. Ale wygodniej,bez paskudnych smrodów i szybciej(poza korkami)…
                          komunikacją najeździłam się i nawąchałam…zdarzył mi się nawet hmmm… onanista jawnie zabawiający się w przedziale kolejowym….koszmar….

                          Mi też, w pustym tramwaju w niedzielę rano (wracałam z nocnej zmiany). W wagonie tylko on i ja a następny tramwaj za pół godziny
                          Udawałam ze nie widzę i przejechałam z nim aż do pętli.

                          • Zamieszczone przez zuzelka83
                            Mi też, w pustym tramwaju w niedzielę rano (wracałam z nocnej zmiany). W wagonie tylko on i ja a następny tramwaj za pół godziny
                            Udawałam ze nie widzę i przejechałam z nim aż do pętli.

                            ja uciekłam z przedziału…prawie cały wagon pusty….całe szczęście w ostatnim przedziale siedziała jakaś geriatria więc się dosiadłam…. Ale stracha miałam….była to jakaś godzina dopołudniowa więc dlatego pociąg pusty….
                            gówniarz to był,mogłam go zdzielić torebką ale to się myśli dopiero po fakcie…

                            Znasz odpowiedź na pytanie: sama prawda ;)

                            Dodaj komentarz

                            Mozarella w ciąży

                            Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                            Czytaj dalej →

                            Ile kosztuje żłobek?

                            Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                            Czytaj dalej →

                            Dziewczyny po cc – dreny

                            Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                            Czytaj dalej →

                            Meskie imie miedzynarodowe.

                            Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                            Czytaj dalej →

                            Wielotorbielowatość nerek

                            W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                            Czytaj dalej →

                            Ruchome kolano

                            Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                            Czytaj dalej →
                            Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                            Logo
                            Enable registration in settings - general