Siedzę i ryczę przez własne dziecko

… nerwy mi już puściły i gdybym tylko miała okazję, żeby iść do pracy, to nawet od jutra…

A pomyśleć, że jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie, żeby go z kimś obcym zostawić. A po dzisiejszym, jeszcze niezakończonym, dniu MAM DOSYĆ. Nie mam już cierpliwości, nie mam siły do ciągłego zajmowania się zbuntowanym 2,5-latkiem. Nie ma siły. A on się zachowuje jakby mi robił na przekór. Sika gdzie popadnie, na środku naszego łóżka, u siebie na dywan, choć dawno już chodzi bez pieluchy, zakładam mu tylko do spania i w czasie długiej podróży. Dzisiaj do tego doszło wyplucie ciężko wmuszonego obiadu i kupa na środku jego pokoju, druga część rozmazana w przedpokoju ze śladami prób pozbycia się śladów Cholera, jak teraz to piszę i czytam to się sama do siebie śmieje, a przed chwilą siedziałam i ryczałam prawie w głos. Jak dobrze jest czasem wyrzucić wreszcie z siebie to, co dawno już w człowieku siedzi.

Najlepsze jest to, że na zewnątrz wszyscy mojego syna mają za kochane, roześmiane, przesłodkie, spokojne dziecko. I kto zrozumie i uwierzy, że w domu, jak się go ma na codzień, to wygląda to trochę mniej miło. Kto uwierzy jak się muszę z nim szarpać o zjedzenie czegokolwiek poza lodami, lizakami i czekoladkami, ewentualnie Bakusiami, bo słodkie. Kto uwierzy, że potrafi być wrzeszczącym, upartym bachorem, gdy coś MUSI dostać, MUSI obejrzeć bajkę, akurat wtedy, gdy my oglądamy właśnie wiadomości, MUSI rozbebeszać moją torbę i mu ją zabieram.

Ja wiem, że jest normalny, że nie wystaje poza normę zachowań 2-latków, ale ja chyba po prostu się nie nadaję do samodzielnego wychowywania go. Nie mam cierpliwości codziennie tłuc do głowy tego samego. Już taka jestem. Myślałam, że macierzyństwo mnie zmieni, że jakimś cudownym zrządzeniem bożym otrzymam wraz dzieckiem nieskończone pokłady cierpliwości, spokoju, opanowania. Niestety…

Dlatego chyba lepiej będzie jak pójdę do pracy, a mały do jakiegoś przedszkola, bo wiem, że frustracja będzie się we mnie tylko pogłębiać. Nawet gdyby miało być to pół etatu, to już dobrze, że chociaż na parę godzin od niego odpocznę. Brzmi to jak herezja, ale tak się niestety po dzisiejszym dniu czuję. Jutro może nie będę aż tak kategoryczna, ale w tej chwili po prostu mam serdecznie dosyć.

Wygadałam się i przynajmniej przestałam ryczeć. Mąż w słuchawce słyszał tylko chlipanie i pociąganie nosem jak mu napisałam, że zaraz wyjdę z domu, bo już nie wytrzymam dłużej.

108 odpowiedzi na pytanie: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

  1. Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

    To wyobraź sobie, że jak wrócisz z pracy dziecko ze zdwojoną siłą będzie Ci dawkować swoje pomysły. To nie jest tak, że ucieszy się wtedy, że mama wróciła i przytuli i będzie grzeczne, wdzięczne, że już jesteś.
    A wyzwaniem dla Ciebie będzie aby nie popuszczać mu zbytnio i nie pozwalać Ci wejść na głowę, bo będziesz miała wyrzuty sumienia, że go “zostawiasz” na pół dnia z obcą osobą.
    Pójście do pracy nie rozwiąże tego rodzaju problemów, ewentualnie, przeciążona problemami w pracy przestaniesz się tak bardzo przejnować tym, że nie chce jeść akurat wtedy, kiedy Ty przygotowałaś obiad, czy tym, że zepsół zabawkę. Ja już odpuszczam takie drobiazgi;-))). Jeśli chcesz iść do pracy, to powinnaś robić to z chęci rozwoju, czy ewentualnie zarobku.
    Oczywiście to mój punkt widzenia.
    Pozdrawiam


    Minka z Oliwią (19.11.03)

    • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

      Mam czasami takie same odczucia, moze pocieszy Cie to ze nie jestes sama Z tym ze Maja chodzi juz do przedszkola i nie wystarcza jej tam 8-9 godzin zeby sie “wyzyc” W domu wieczorem mamy “dokladke” Ja wiem ze ona jest bardzo zywa i energiczna tylko boje sie i sie zastanawiam gdzie jest granica pomiedzy zywym i energicznym trzylatkiem a rozwydrzonym maluchem, ktory nie slucha rodzicow, boje sie ze zatrace ta granice. Moi rodzice mowia ze jest rozpuszczona… Nie wiem…. Nie chce jej bic a strafowanie niewiela daje… Co ciekawe Maja lepiej zachowuje sie z jednym z rodzicow, gdy jestesmy oboje w domu to jest jak tajfun…… A i wydaje mi sie ze tatus sobie z nia gorzej radzi jego to wcale nie slucha, wchodzi mu w przenosni mowiac na glowe
      Przepraszam ze wykorzystalam Twoj post zeby sie tez wyzalic ale moze stworzymy taki watek pomocy dla “zdesperowanych” rodzicow?

      Iwona i Majka (07.05.02)

      • A co robić gdy zdejmuje pieluchę i sika do łóżeczka??

        Hmm, to jeśli ma być to wątek dla zdesperowanych, to co mi poradzicie na jeszcze jeden problem?

        Jak kładę małego spać po południu, to jeśli go nie bujam dotąd aż zaśnie tylko wychodzę i ma zasnąć sam, to po cichu (gdy myślę, że słodko zasypia) rozpina body, zdejmuje pieluchę i sika do łóżeczka.
        I jaką radę macie na takie coś?? Jak wsadzić do głowy, że tak nie wolno? Jak już przemięknie cały materac i skończą mi się zmiany pościeli? Czy może bujać aż uśnie i wtedy jest święty spokój?

        Teraz dopiero ze mnie wszystko wyłazi

        • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

          Gdybym wczoraj wieczorem włączyła komputer i przez łzy widziała monitor, to napisałabym takiego samego posta.
          Jestem na urlopie wychowawczym, Kubek skończył dwa latka w czerwcu. Nie zdecydowaliśmy sie go dac do żlobka, bo nie chciałabym, by najważniejsze chwile życia spędzał wśród innych dzieci z obca osoba jak o opiekunką.
          Opiekunka w domu nie wchodziła w gre, bo akurat moje zarobki pochłonęłaby jej pensja.
          Jestem z nim w domu. Już nie mam siły.
          KOcham go ponad życie, ale czasami nie moge sobie dać już rady. Odpoczywam gdy spi, ponieważ wychowujemy go sami z mężem bez babć i dziadków ( mieszkają w innym mieście). I niech mi nikt nie mówi, że to nie ma znaczenia, gdy łapie dół i może pojechac w każdej chwili do mamy i zostawic na 2 godziny dziecko. Ma znaczenie, ogromne.
          I nie zgadzam się, że pójście do pracy jest herezją. Praca i przebywanie 4 czy 8 godzin w innym towarzystwie niż Twoje dziecko już jest odpoczynkiem.
          MOże jest się bardziej zmęczonym fizycznie, ale wątpię, czy ma się czasami dość dziecka.
          Abstrahując od tego, że nie wychodzimy nigdzie z domu, bo większość naszych znajomych nie ma dzieci i umawia się w knajpie na 21.00, jeżdzi na imprezki, na wakacje pod namioty.
          My nie możemy, bo nie mamy z kim zostawić Kubusia.
          I tak jak syty nie zrozumie głodnego, tak mama, która ma stałą pomoc do dziecka w postaci babci, opiekunki nie zrozumie mamy, która jest 24/24 z dzieckiem.

          Aga i Kuba (25.06.2003)

          • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

            Ja wiem, że praca będzie mnie męczyć, że będę chciała przynajmniej w domu ciszy i spokoju, ale chyba doszłam do momentu, że muszę robić coś innego poza tylko siedzeniem z dzieckiem w domu. Nie ciągnie mnie do jakiejś kariery, najchętniej założyłabym coś swojego. Już od dawna o tym myślę i tylko myśl, że nie zostawię małego z kimś obcym nie pozwalała mi zacząć. Czuję się po prostu bezsilna, gdy kolejny raz sika na podłogę, choć powtarzam, że od kilku miesięcy chodzi bez pieluchy. Nie wiem dlaczego to robi. Żeby zwrócić na siebie uwagę? Nie wiem. Dzisiaj, gdy robiłam generalne porządki przeszedł sam siebie. Po tej kupie na dywanie po prostu usiadłam i się rozryczałam. Z bezsilności właśnie, bo już nie wiem jak tłumaczyć, jak reagować.

            • Re: A co robić gdy zdejmuje pieluchę i sika do łóżeczka??

              Przykleić rzepy na superglue.
              Rano mozna rozciąc pieluchę nożyczkami, tylko tak, żeby nie widział, bo sam zacznie kombinować i szukać nożyczek i sie skaleczy.

              Aga i Kuba (25.06.2003)

              • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                Kochana, właśnie my tak mamy. Żadnych cioć, babć pod ręką. Oboje jesteśmy z innych miast. Przez 2,5 roku, gdy mały jest z nami nie byłam z nim 4 dni, gdy wyjechaliśmy na pogrzeb Papieża. Dzień w dzień 24 godziny na dobę jestem przy nim i rzeczywiście chyba tylko ktoś w takiej samej sytuacji zrozumie co to znaczy. Nie chodzi o to, że czuję się jakaś uwsteczniona, że mi źle, bo jestem dla innych kurą domową, to nie o to chodzi. Po prostu po jakimś czasie człowiek MUSI zacząć robić jeszcze coś innego poza wychowywaniem dziecka. I taki właśnie chyba nadszedł moment u mnie. To i tak tylko pół roku wcześniej niż planowałam

                I to też chyba jest już ten moment, gdy dziecko szybciej posłucha obcych niż rodziców. Gdy zaczyna obserwować inne dzieci i od nich się uczyć. To a’propos tego sikania na podłogę czy do łóżeczka na znak… buntu? Sama nie wiem, ale wydaje mi się, że właśnie około 3 lat dziecko zaczyna potrzebować wykwalifikowanej kadry Już nie wystarcza sama miłość matki, przytulenie, pogłaskanie po główce, pocałowanie stłuczonego palca.

                Ja widać niestety nie mam zdolności pedagogicznych, bo nie potrafię do znudzenia powtarzać tego samego. Wciąż tłumaczyć, że nie wolno, że nieładnie, że tak się nie robi. Zawsze mnie denerwowało, gdy ktoś nie chwytał szybko tego, co mu tłumaczyłam. I teraz, widzę, jest to samo. Tłumaczę sobie, że to tylko dziecko, że tu trzeba cierpliwości, ale skąd ją wziąć? Zwłaszcza gdy widzę, że mały rozumie co do niego mówię i doskonale wie gdzie pewne rzeczy się robi, a idzie i robi na dywan. Tego nie dzierżę po prostu.

                • Re: A co robić gdy zdejmuje pieluchę i sika do łóż

                  Już próbowałaś? Z taką pewnością to mówisz…

                  • Re: A co robić gdy zdejmuje pieluchę i sika do łóż

                    Nie. Ale nasi chłopcy maja podobne charakterki i często musze kombinować, by swojego przechytrzyć.

                    Aga i Kuba (25.06.2003)

                    • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                      kasiu –
                      ja z tych co 24/24 z dzieckiem….
                      od 3,5 roku
                      tzn wcześneij były studia – były babcie pod reka – ale i tak zazwyczaj to ja zajmowałam sie kubą sama
                      od pół roku nie ma babć – nikogo….takie sa uroki przeprowadzki poza polskę….

                      a z tym sikaniem – to bunt!!
                      ale tez taki etap – kuba nasz miał to samo – po przylocie tutaj – miał równo 3 lata – zaczął sikać w majtki – przestał wołac – czsami zdarzały mu sie nocne wpadki – co nigdy przez wcześniejsze miesiace sie nie zdarzyło….
                      wiem że to przez stres !! ale tez jakis sposób zwrócenia na siebie uwagi!

                      sikanie i kupa to czynności fizjologiczne które dziecko może kontorlowac i zależą tylko od niego…..!! i to jest dla dzieci pole do popisu – do pokazania rodzicom kto jest góra….
                      cierpliwość – tłumaczenie – czasem powrót do pieluszek na jakis czas – tłumaczenie – tłumaczenie…..chwalenie – nie karanie – nie strasznie – to przynosi efekt!! ale czasami potrzeba czasu!!

                      kasiu – powodzenia i jakąkolwiek podejmiesz decyzję – życzę ci abys była szczęśliwa i wyzbyla sie frustracji!!

                      ILONA I KUBEK 3 lata

                      • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                        Takie kryzysy sikano-kupkowe przechodza praktycznie wszystkie dzieci (wczesniej czy pozniej). I nas to nie ominelo a mam swiadomosc ze jezscze wroci (po 3 miesiacach bez pieluchowych wpadek). Trwaja roznie – u nas ze 2,5 tyg. Nie napisze nic madrego ale cierpliwosc i tlumaczenie do skutku daja duzo lepsze efekty niz grozba/krzyk/szantaz etc. W kadzym badz razie mijaja a to juz jakas pociecha. IMHO najtrudniejsze w owych kryzysach jest “zderzenie” sie ze samym soba – nie mam pojecia czy czytelnie to ujmuje – ale moze mi sie uda. Kazda mama jest dumna kiedy jej dziec jest odpieluszony calkowicie lub prawie calkowicie w koncu to dosc duzy krok do samodzielnosci. Taki kryzys uderza bardziej w nas. Zaczynaja sie pytania skad? dlaczego? co sie stalo? gdzie lezy wina? i kupa innych. Pojawia sie tez po pierwszych tlumaczeniach nieskutecznych zlosc gniew a potem bezsilnosc. Bo nic nie dziala. Swiadomosc tego ze to chwilowe pomaga w powrocie do rownowagi. A jest to chwilowe – minnie bo kazdy kryzys gdzies swoj koniec ma…
                        Przeprazam ze bez ladu i skladu alem strasznie zagoniona

                        Toeris, Ala (14.09.03) i

                        • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                          no to mnie z tym sikaniem powoli załamujecie…
                          Krzysio za tydzień rusza do przedszkola… oby tak nie zaczął demonstować swoich lęków czy niezadowolenia :((

                          [i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)

                          • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                            Ratunku, nie wiem za co sie zlapac…

                            ok, na poczatek powiem, ze to pocieszajace, co mialam znalezc, to niech bedzie to, ze jestes normalna 🙂 i normalnie odczuwasz

                            dwa – uwazam, ze to prawda, ze praca pomoze
                            pomaga wszelkie oderwanie
                            dzieki takim oderwaniom od codziennosci jestesmy normalni (do pewnego stopnia 😉 )
                            przyklady moglabym mnozyc… np. znacznie latwiej od mojej mamy i sostry znosze to, co robi moja babcia
                            a ona robi m/w to co Twoje dziecko
                            5 minut wyjscia z domu, chocby do ogrodu, moze sie skonczyc 3 pomieszczeniami w kupie, od podlogi po wysokosci 1,5 metra i wszystko jest myte i prane
                            po nocy tez mimo pieluch, pranie mama ma w domu non stop
                            do tego agresja, ucieczki, ktore mozna powstrzymywac tylko przemoca
                            a to straszne – poslugiwac sie przemoca wobec wlasnej matki

                            moja mama i babcia byly cudownymi kobietami
                            jedna zniszczyla starosc, druga niszczy teraz wlasna matka
                            bo nie sposob byc aniolem, kiedy sie ma non stop takie zycie
                            trwa to juz 3 lata, a wczesniej przez 3 lata tak chorowala pierwsza babcia i przez rok – az do smierci – moj tata
                            koszmarne zycie mojej mamy; koszmarne znacznie bardziej, od kiedy mama w tym roku stracila prace – 4 lata do emerytury, afera w pracy, nie ona zawinila, ale zwolniono wszystkich, by winni mogli zatrzymac stolki
                            moja mama byla najdluzej pracujacym czlowiekiem w tej firmie
                            pisze chaotycznie, mowilam, ze nie wiem, od czego zaczac… moze powinnam na priwa 🙁
                            w kazdym razie mama teraz ma babcie non stop
                            sen dla niej zaczyna sie zazwyczaj ok. 4 – tej nad ranem
                            nie raz musiala spac na podlodze w kuchni
                            bo babcia szaleje
                            nie mozna jej nigdzie oddac, nie mozna tego rozwiazac, trzeba w tym trwac, bez nadziei, ze to sie zmieni na lepsze
                            bez chwili, w ktorej babcia wiedzialaby, kim jestesmy
                            z agresywnymi jej slowami, z targaniem sie z doroslym czlowiekiem, ktory ma za zle, ze go sie ubiera, kiedy sie obnaza
                            ponad sily to jest

                            staram sie o tym pamietac, kiedy denerwuja mnie drobiazgi…
                            i wiem, ze odbierajac mojej mamie prace, odebrano jej szanse na odskocznie
                            musiala tam jezdzic i miala paradoksalnie cos dla siebie wtedy
                            teraz nie rusza sie z domu
                            zapraszam ja non stop, ale nie chce zostawiac babci; wie, ze jesli zostawi ja z kim innym (nie mieszkaja same), to i tak po powrocie sprzatanie bedzie dla niej

                            W ciazy mieszkalam z nimi. Znosilam babcie gorzej, choc wtedy nie bylo az tak zle. Bo mialam to non stop. Moja mama i siostra sa lepszymi ludzmi niz ja, cierpliwszymi, maja wiecej empatii w sobie wcielanej w zycie. I nie daja rady, zmieniaja sie, widze, ze nie daja rady 🙁 Ja, odkad nie mam babci non stop. przyjezdzam do nich z pokladami cierpliwosci i dystansu, jakiego nie mialam mieszkajac tam.
                            Tak samo czuje wobec dziecka… nie wiem, jak znosilam te dlugie nieprzespane noce, jednoczesnie pracujac… ale moze wlasnie dlatego potrafilam tyle godzin bez zlosci nosic ciezkie dziecko, ktore tylko tak chcialo spac gdy zabkowalo?
                            Czasami kobieta jest z dzieckiem non stop sama. Maz wraca wieczorem, zmeczony rzecz jasna jak nie wiem co. Nie kazdy ma non stop poklady cierpliwosci, gdy to trrwa i trwa i trwa…
                            ja nie wybucham zloscia tak jak niektorzy opisuja, ale bywalam zla i bywalo, ze czulam, ze mam dosyc, i ze np. tydzien samotnie z dzieckiem – histerykiem to za duzo
                            Kocham swoje dziecko, ale kiedy czytam, ze ktos np. w czasie 2 lat nie opuscil dziecka ani na godzine, uwazam, ze to nie dla mnie… Nie dlatego, ze ciagle mysle, zeby go zostawic. Wlasciwie wcale tak nie mysle. Ale troche znam siebie i wiem, ze co za duzo to niezdrowo. Nie mozna non stop. A raczej mozna, ale to sie na czlowieku odbija… na niektrorym 😉 czlowieku…

                            Opisujesz naprawde trudne przejscia. Nie napisalam tego wszystkiego, zeby pwiedziec, ze nie znasz prawdziwych klopotow. Znasz. Chcialam powiedziec, ze Cie rozumiem i ze to tak wlasnie dziala, ze cierpliwosci ma prawo byc mniej. Dzieci sa rozne, nie wszystkie na rowni daja w kosc 😉 Ale daje w kosc mowienie, ze nie masz prawa narzekac, bo masz spokojne dziecko.
                            Mojego dziecka tez niektorzy nie znaja… 😉 taki niesmialek… haha
                            😉 kiedy przychodzi histeria, jest ciezko
                            zlosliwiec tez jest
                            nadal chodzi w pieluszce
                            wiem, ze nie wyrobilabym z takimi porzadkami non stop, praniem, okazywaniem samej czulosci, gdyby tak robil, jak opisujesz
                            ale mamy inne kwiatki, tez denerwujace
                            np. wychodzenie z domu trwa nawet godzine
                            to nie jest marudzenie, to bywaja histerie
                            dzis zeby wyjsc musial ubrac rekawiczki najgrubsze jakie ma, na sznurku (utrzymywal w ogole ze pada snieg, deszcz i “szytko” 😉 )
                            po wyjsciu wszystko jest ok, po prostu nie lubi zmian; nie znosi robienia czegos wbrew jego woli
                            co ja zreszta bede pisac… niewazne… uwazam, ze masz prawo sie tak czuc i ze pomysl z praca jest dobry…

                            na koniec kolejny pozytyw: zdjecia sa przepiekne, mam nadzieje, ze bedziesz dalej sie rozwijac, ze bedziesz miala na to czas i ze chociaz to bedzie dla Ciebie oderwaniem; nie ucieczka, wiemy, ze nie o to chodzi… wszedzie potrzebna jest harmonia…

                            A ja nie mam pojecia jak wobec tego wszystkiego czuc sie z planami, by miec dziecko, z czym bedzie sie wiazalo to, ze jesli sie w koncu spelni, to pewnie bede musiala zostawic prace, zostawic moje swietne, sympatyczne, kochane klasy, zostawic cala prace z samorządem, zostawic nawet na 2 lata i kiedy wroce juz ich nie bedzie; zostawic i zamknac sie w domu, nie dosc ze z nerwuskiem, to jeszcze z ciaza, ktora moze byc trudna (z moja waga kazda bedzie trudna 😉 ) i dusic sie psychicznie – i powiedz mi czemu ja za tym tesknie, wiedzac, ze bede ryczec jak bobr ze odchodze z pracy a jednoczesnie cos we mnie tego odejscia chce? zrozum tu babe no 🙁
                            do tego doszedl problem, bo mati zaczal mnie nei wypuszczac z domu, nawet jesli wychodzimy oboje, ja do pracy (juz zaczelam), on do babci, to on nie chce
                            kroi sie codzienny koszmarek poranny i walka, i nasza wspolna tesknota
                            i widzisz no tez nie wiem co zrobic 🙁 bo trudno mi go zostawiac, choc wiem, ze to dla nas jest dobre, a juz na pewno nie zle…

                            Mateuszek (2 lata)

                            • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                              jeszcze niedawno też przechodziłam takie okresy- Krzysiol tak mi dawał w kość, że marzyłam tylko o popołudniowej drzemce; i też niejednokrotnie myślałam o wcześniejszym powrocie do pracy…

                              co mogę napisać? trzeba to jakoś przetrwać; to minie – choć sama w to za bardzo nie wierzyłam i nadal nie wierzę że dziecko może się AŻ TAK zmienić na lepsze; od 3-4 mies. mam anioła w domu !!! nie mam żadnych problemów z karmieniem, ubieraniem, wyjściem na plac zabaw i z powrotem do domu; tegoroczne krótkie wakacje były dla nas prawdziwym rajem i jednocześnie niebywałym zaskoczniem (rok temu oboje z mężem byliśmy wakacjami zmęczeni- teraz odpoczęliśmy na całego);
                              za tydzień rozpoczyna się dla nas nowy okres- Młody idzie do przedszkola, ja od października wracam do pracy; i aż się boję myśleć, że taki nasz poukładany już świat może się znowu zmienić na gorsze;

                              trzymaj się ! będziej lepiej !

                              [i]Ewa i Krzyś (2 lata i 8 mies.)

                              • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                Kasiu czytałam i śmiałam się (sorry) ponieważ jakiś czas temu miałam takie same jazdy z ciut innymi atrakcjami. Płakałam i zaciskalam zęby, szukałam ratunku i cierpliwości do własnego dziecka, byłam na skarju załamania. Ja jestem pracująca na cały etat czyli 8 godz. “odpoczynku” od własnego dziecka. Uwierz mi że potrafiłam mieć łzy w oczach 5 minut po odebraniu Zu od niani. Co najlepsze niania robiła duże oczy jak Zuzia zachowywała się przy mnie. Gdy przychodziłam do domu z 3 ciężkimi siatami Zu nie mogła zrozumiec że nie wezmę jej na ręce i nie zaniosę na górę bo mam ciężkie torby, ba wymysliła sposób brała te siaty do rączek i mówiła mi: teraz masz wolne rączki możesz mnie zanieść na górę” ;-), głodna i zmeczona dziecko nie pozwalało gotować mi obiadów i odciągało od kuchenki, chociaż wiedziała ze jak zjem to będziemy się bawić czy wyjdziemy na spacer. Ryk od momentu gdy ją odbierałam do pory spania, której nie mogłam doczekać się. Wtedy siadałam i wyłam iż nie nadaję się na matkę, że nie mogę poradzić sobie z własnym dzieckiem. A przy innych promocja i marketing pełną gębą. Do dziś pamiętam te miesiące. I chociaż mam dziadków na miejscu nie korzystałam z ich “usług”. Po 1. Zuzanka nie chciała (teraz najchętniej by się do nich przeprowadziłą), po 2. uważam że dziadkom nie podrzuca się dziecka bez noza na gardle, po 3. ich zdrowie
                                Moze spróbuj oddać go do przedszkola na 2-4 godziny dziennie bez posiłków, lub przed leżaczkowaniem zabierać go do domu.
                                Może idź do pracy na początek na 1/2 etatu

                                i zyczę siły duzo siły

                                Izka i Zuzia 3 latka 🙂

                                • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                  Rozumiem Cie i mysle, ze to dobry pomysl, zeby pojsc do pracy. Jak jeszcze pracowalam i nie mialam Antka, dziewczyny, ktore wracaly po dziecku do pracy twierdzily, ze teraz dopiero moga odpoczac ( a pracy nie bylo wcale malo) i spokojnie wypic herbate.
                                  Ja teraz nie pracuje i zajmujesie dzieckiem. A moje dziecko nie jest aniolem. I strrasznie ale to strasznie denerwuja mnie teksty w stylu, ze to taki cudowny okres, kiedy ma sie dziecko, i ze nasze dziecko jest takie grzeczne i udne i w ogole siasc i piesni spiewac dziekczynne i pochwalne. Pewnie ze fajny okres, pewnie ze to cud, ale… do szalu doprowadz mnie odbieranie mi (niejako) prawa do zmeczenia, do frustracji, do checi zajecia sie wlasnym rozwojem (czy to zawodowm czy poza zawodowym) Czy mamy sobie na czolach tatuowac, ze jestesmy szczesliwymi i spelnonymi matkami? Czy nie mozna kochac swojego dziecka, ale chciec tez miec swoje zycie? Kocham moje dziecko i staralam sie o nie bardzo dlugo, ale czy to znaczy, ze mam mu podporzadkowac kazdy aspekt swojego zycia? I tak przewrocil je do gory nogami;-)
                                  Ja co przwda teraz raczej do pracy nie pojde, ale i tak bede szukac dla dziecka albo opiekunki albo przedszkola (to jest dopiero herezja ;-)) Dla niego – zeby mial kontakt z rowiesnikami i zeby nie myslal, ze caly swiat istnieje tylko dla niego. A dla siebie – zeby nie czuc sie tylko sprzataczka, nianka i opiekunka swojego dziecka i zeby odpoczac i nabrac sil przed kolejnym dzieckiem i miec po prostu czas na “swoje sprawy”

                                  elik i antek 19 mies

                                  • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                    Rozumiem Cię i wiem doskonale jak bywa ciężko

                                    • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                      Moim zdaniem twoja reakcja jest całkowicie normalna. Nie ma w tym herezji i nie jesteś złą matką. Chciałabym zobaczyć taką, która nigdy się nie denerwuje na swoje 2,5-letnie dziecko.

                                      Moim zdaniem pójście do pracy to bardzo dobry pomysł. Odetchniesz, będziesz miała okazję zatęsknić za dzieckiem, a Twój synek ma szanse nauczyć się pokory w przedszkolu, kiedy okaże się, że nie cały świat się wokół niego kręci. Bo przecież każdy 2,5-latek tak właśnie sądzi:)

                                      Jeśli chodzi o nakłanianie do jedzenia. Nie chcę się mądrzyć, ale ja bym zrobiła tak: w domu zero czekoladek, lodów i nawet bakusiów. Nie chce jeść, niech nie je. Wy siadacie do obiadu, do kolacji, pytasz go czy chce jeść. On mówi zapewne nie, więc wy jecie jak gdyby nigdy nic. Jestem pewna, ze gdy zgłodnieje, poprosi o kanapkę, zupę czy kotleta. Nie martw się, że on przez cały dzień nic nie. Dziecko się nie zagłodzi, jak będzie chciał jeść, poprosi. Musisz dać mu trochę czasu. Jeśli przestaniesz go nakłaniać, zobaczysz, że to zadziała. Kilka moich koleżanek zastosowało tę prostą metodę i przyniosła ona skutek.

                                      • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                        rozumiem Cię, chociaż nie mam akcji w stylu kupa na dywanie.
                                        ale mam inne.
                                        kilka mieisęcy temu przeszłam mały kryzys.
                                        pomogły mi częstsze wyjścia i wizyty w klubie fitness.
                                        polecam każdemu. myślałam, że po całym dniu będę tak zmęczona, że nie będę mieć ochoty. ale po kilku wyjściach najchętniej codziennie bym chodziła poskakać albo jak mam ochotę się wyciszyć chodze na pilatesa. po takim zmęczeniu fizycznym organizm cudownie się regeneruje. naukowcy zbadali, że wytwarzają się hormony szczęścia, bodajże endrofiny.
                                        nie chcę być uważana za jakąs manaiczkę sportu ( począwszy od podstawówki nienawidziałam zajęc w-fu. szczęśliwa byłam przez okres liceum, kiedy to miałam zwolnienie całoroczne). a od kilku lat z przerwami na ciążę i na zebranie siły po porodzie – zbierałam się ponad rok – mogę napisac, że już nie wyobrażam nie ćwiczyć. i to w grupie, bo w domu jakoś nie mogę się zdopingowac i czasu barkuje. od września wciągnęłam moją koleżankę, która widzi, jak dziewczyny z pracy (mają zniżkowe karnety i babeczki masowo poszły do klubu:-) zachwalają i też od września zaczyna swoją małą przygodę ze sportem.
                                        to taka moja recepta.
                                        może skorzystasz. może i u Ciebie się sprawdzi. pamiętaj, najgorzej zacząć.

                                        i z tą pracą to najlepszy pomysł. sama niebawem też planuje powrót. czas zająć się sobą. dziecko teraz coraz bardziej potrzebuje rówieśników. widzę jak lgnie do synka koleżanki, a ten starszy o 2,5r. niekoniecznie ma ochotę się z nim bawic.

                                        wracaj, wracaj do pracy. wiem, że pewnie stres będzie duży. ale to dobry wybór.

                                        Beata&Patryk(03.03.03)

                                        • Re: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                          Wiesz, pierwsze co mi przyszło do głowy to to, ze zbliża Ci się okres 🙂 Bo dzis czuje sie calkiem podobnie, wszystko mnie wkurza, ciagle krzycze i na dodatek o byle co chce mi sie plakac 🙂

                                          Druga sprawa: stanowczosc. NIE MUSI ogladac bajki kiedy wy ogladacie co innego, nie musi grzebac ci w torbie, TY NIE MUSISZ mu tlumaczyc swojego kategorycznego NIE!

                                          Twoje stanowcze NIE (bez tlumaczenia-po co tlumaczyc tak czesto?) stosowane konsekwentnie zaprocentuje w szybkim czasie.

                                          A wrzaski i rzucanie sie na podloge wcale nie jest takie straszne 😛 Da sie to przezyc 🙂

                                          Życze wiecej pogody ducha 🙂

                                          Pozdrawiam, Jagaa i Piotruś 31.10.2003

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Siedzę i ryczę przez własne dziecko

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general