smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

Juz dawno nie smęciłam publicznie, ale wczoraj miałam na tyle kiepski dzień że wierzę że zrozumiecie.

Niektóre z Was wiedzą że mieszkamy u rodziców. Moich. Od samego początku staramy sie żeby to nasze wspólne bytowanie przebiegało w możliwie dobrej atmosferze – unikamy spięć, nie panoszymy się po domu, na tyl na ile się da dopasowujemy się do stylu życia moich rodziców bo w końcu to oni sa u siebie a nie my. Bywa róznie, raz lepiej, raz gorzej. Moi rodzice to ludzie bardzo apodyktyczni, wiedzący wszystko najlepiej, zawsze maja rację i nie sposób ich przekonać do innego zdania. Zwłaszcza mama. Jestem jej szalenie wdzięczna bo przez ostatnie dwa lata zajmowała się Niną podczas naszej nieobecności (na zmianę z teściową) – dzięki temu ja mogłam spokojnie wrócić na studia po dziekance. naprawdę to doceniam i nawet jeśli zdarzały się sytuacje w których coś mi się nie podobało, często dawałam sobie spokój bo wiedziałam że mama robiła mi przysługę.
Ale teraz mam juz chyba dość. Dość wtrącania się do wszystkiego, łącznie ze sprawami które dotyczą tylko mnie i męża, dośc krytykowania każdej naszej decyzji, komentowania każdego naszego kroku ( komentowania w sensie negatywnym oczywiście). Do wychowania dziecka moja mama wtrąca się do granic możliwości, co gorsza robi dziecku mętlik w głowie podważając niemalże za każdym razem to co my małej mówimy, o co ja prosimy itd. Przykładowo: ja proszę Ninę o posprzątanie zaawek, na co moja mama mówi “mamusia sama pozbiera, a ty Nina chodź na kolacje bo Ci wystygnie”. Przykład drugi – związany z tematem przedszkola bo to u nas ostatnio na topie – moje dziecko od poniedziałku zaczyna przedszkole, wie gdzie ono się mieści, była je pozwiedzać. Koło naszego domu jest jeszcze jedno przedszkole, które podoba sie mojej mamie. W związku z tym babcia mówi Nince że może będzie chodziła do tego drugiego przedszkola. Efekt – zdezorientowane dziecko.
Jakiś czas temu Nina nocowała u mojej teściowej – przed wyjsciem moja mama chyba z milion razy powtórzyła ( przy Ninie) że niczego głupszego nie mogliśmy wymyślic, że to beznajdziejny pomysł, że mała będzie płakała całą noc. Potrafi powiedziec mi przy małej że jestem głupia bo zrobiłam coś co jej się nie spodobało. Podważa wszystko co mówimy, ingeruje w każdą drobnostke, miesza się do tego jak Nina jest ubrana, co je, kiedy spi.
Na próby wytłumaczenia że to nie jest dobre dla dziecka stwierdza że jest starsza, bardziej doświadczona i jak my w ogóle śmiemy zwracac jej uwagę, to ona może nas pouczać a nie my ją.
Nasze zdanie nie liczy się w żadnej sprawie.

Mamy szanse na wyprowadzke, ale najwczesniej późna jesienią. Podpowiedzcie mi jak przetrwać do tego czasu bo mam wrażenie że jeszcze kilka dni i zwariuje :/

Nina (2l. i 9m.)

Strona 2 odpowiedzi na pytanie: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

  1. Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

    Rozumiem doskonale, ja też mieszkam z rodzicami i mam ich czasami dosyć. Mnie trzyma jedynie to, że w przyszłym roku się wyprowadzimy do domu który obecnie budujemy. Oboje z mężem pracujemy, więc rodzice pomagają nam przy małym i jestem im za to wdzięczna, ale oni w zamian za to roszczą sobie duże prawa do Łukasza. Wiedzą najlepiej kiedy i co powienien jeść, w co go ubierać, kiedy ma iść spać, czy akurat chce się teraz bawić. Też mam tą sytuację, że mówię do Łukasza żeby pozbierał zabawki, a dziadek na to “nie słuchaj Łukaszku, mama niech pozbiera” i moje biedne dziecko nie wie co ma robić, a mnie szlak chce trafić, mówię sobie po cichu “jeszcze rok jakoś wytrzymasz”.

    Moja koleżanka również mieszkała razem z matką w domu, który matka na nią przepisała. Dwa tygodnie temu jednak nie wytrzymałą już i razem z mężem i dwójką dzieci przeprowadziła się do teściów (mają dwa pokoje z kuchnią) z myślą zę coś wynajmie. Po przemyśleniiu stwierdzili jednak, że lepiej będzie jak wezmą kredyt i kupią mieszkanie. W ciągu tygodnia znależli mieszkanie, załatwiają kredyt na 100% wartości mieszkania, podpisali już umowę przedwstępną i możliwe że w przyszłą sobotę się wprowdzą już do nowego mieszkania.

    • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

      Ech, nawet nie wiesz jak Cię rozumiem.
      Przytulam, współczuję i zyczę abyscie dali rade wytrzymać tyle ile będziecie musieli…

      • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

        dzięki….

        Nina (2l. i 9m.)

        • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

          Monika, przez kilka lat mieszkalam z moimi rodzicami wiec doskonale rozumiem pragnienie wlasnego kata.
          Tyle ze moi rodzice absolutnie nie wtracali sie do naszego wychowania Szymona. Moja mama jest osoba kompletnie bezkonfliktowa i spokojna, mam do niej wielkie zaufanie zwlaszcza ze nigdy nie podwazala moich decyzji.
          Mimo wszystko bardzo zalujemy ze wczesniej nie moglismy zalatwic osobnego mieszkania :/

          Jesli w perspekywie macie wyprowadzke to poczekajcie, zacisnijcie zeby…. Napewno dacie rade i wytrzymacie 🙂
          trzymam kciuki zeby jak najszybciej sie wam ulozylo 🙂

          Aga, Szym i Jula

          • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

            dzięki
            nie mamy innego wyjścia tylko przetrzymac jeszcze trochę.

            Nina (2l. i 9m.)

            • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

              Bardzo ciekawy tekst.

              Magda, Iga(10) i Filip(7)

              • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                Współczuję. Takie zachowanie twojej mamy jest niedopuszczalne i pozbawia cie autorytetu w oczach dziecka. Mam podobnie z moją mamą, czego efektem są częste kłótnie, bo ja nie pozwalam sobie na takie zachowanie. Dziecko ma rodziców i to ich musi się słuchać a takie podważanie autorytetu przez twoją mamę jest bardzo dla ciebie krzywdzące. Twoje dziecko nie będzie cie szanować. Upieraj się przy swoim. Jeżeli poprosiłaś dziecko o posprzątanie zabawek to nie pozwól babci tego zmienić. Powiedz: “nie mamo, teraz sprzątamy zabawki” i weź dziecko za rączkę. Nie radzę dyskutować, bo z tego są tylko awantury, tylko robić konsekwentnie swoje. Już niedługo będziecie na swoim. Trzymaj się i nie pozwól, aby ktoś podważał twój autorytet, chociaż oznaczałoby to spięcia. Twoje dziecko musi mieć jasny obraz sytuacji, to twoje słowo jest najważniejsze i tatusia a nie babci. Powinnaś dać to odczuć swojej mamie, bo jak będziesz się czuła gdy mała podrośnie i będzie wolałą babcie niż mame, bo babcia na wszystko pozwala.

                Ania

                • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                  to bardzo trudna sytuacja,po pierwsze bardzo ci wspolczuje i rozumiem.ja mieszkalam z tesciami jak bylam w ciazy,na dodatek oboje naduzywali alkoholu,przez ich gderanie, zla atmosfere musialam na koniec ciazy isc do szpitala na ponad miesiac czasu az do porodu,bo mialam skorcze a spodziewalam sie blizniakow,jak sie urodzily powiedzialm mezowi, ze nie wroce do jego rodzicow,no i wynajelismy mieszkanie,bylo nam ciezko finansowo,ale najwazniejsze, ze mielismy spokoj, z glodu jednak nie umarlismy.potem niestety musielismy sie wprowadzic niby tylko na miesiac do tesciow,bo bylismy w trakcie kupna i remontu naszego mieszkania,tez ledwo przezylam ten czas,bylam krytykowana,moje zdanie podwazane,a jeszcze jak przychodzila do mnie moja mama w odwiedziny,to tez slyszalam-nie sluchaj mamy,bo jest glupia itp,itd.dzieci mi sie rozpuscily,byly skolowane,a ja jestem rygorystyczna,bardzo duzo rozmawialam i tlumaczylam rodzicom z obu stron,ale to tak jak mowic do scian.w odwiedziny chodze niezbyt czesto,a jak zaczynaja sie jakies sceny,to ubieram dzieci i wychodze.tak,rodzice zamiast wesprzec,to czasem tak zdoluja, ze czlowiek potem chodzi do tylu z kilka dni,ale zawsze sobie powtarzam-ja mam swoja rodzine i musze myslec o niej,a nie przejmowac sie innymi.wiem, ze jest ci ciezko,ale pocieszaj sie kazdego dnia, ze jeszcze troche i odejdziesz od rodzicow,szkoda tylko twoich dzieci,bo bedziesz miala ciezka prace do wykonania,tlumacz dzieciom duzo,mow razem z mezem oczywiscie, ze to wy jestescie ich rodzicami i to was maja sluchac,bo to wy tworzycie rodzine,mowcie im o milosci,tlumaczcie co jest dobre i wlasciwe. Nie wiem,dlaczego rodzice uwazaja sie za madrzejszych,ja rozumiem ich doswiadczenia itd,ale my sie uczymy tez poprzez bledy,mamy odmienne zdania,opinie,kazdy z nas jest inny i nie musimy,a nawet nie powinnismy robic cos na przymus,ale na podstawie swoich decyzji.moze wychodz jak najwiecej z dziecmi do znajomych,na spacery…bo co tu mozna poradzic,rodzicow nie zmienisz,a klotnia,agresja nic nie wskurasz,ale tylko pogorszysz sprawe.zycze ci cierpliwosci na kazdy dzien,duzo milosci,na zlo odpowiadaj dobrem i cieplem-ja to praktykuje i zdaje to egzamin,a nawet zamyka usta rodzicom.pozdrawiam i powodzenia.

                  • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                    Moja mama nie jest z tych babc które na wszystko pozwalają. Przeciwnie, jest dosyc ostra w stosunku do Niny – bardziej chodzi jej chyba o zrobienie na przekór mi niż o rozpuszczanie małej. Robie co moge żeby to powstrzymać, nie denerwowac sie, nie dać sie podpuscic. Staram sie robic po prostu swoje, nie wdawać sie w bezsensowne dyskusje, zwłaszcza przy dziecku. Cięzkie to jest,ale inaczej się nie da.

                    Nina (2l. i 9m.)

                    • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                      Współczuję.Jjesteście zdani na jej łaskę. Twoja mama chce przejąć rządy i nie liczy się z twoim zdaniem, ale nie martw się, już niedługo. Ja należe do takich osób, które nie pozwoliły by sobie na coś takiego i strasznie mnie denerwuje takie zachowanie. Ale to ja a Tobie życzę wytrwałości.

                      Ania

                      • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                        Też bym sobie nie pozwoliła gdyby sie dało. Moja mama jest niereformowalna i zastopować takie zachowanie można tylko dzięki wyprowadzce. Póki tutaj mieszkamy nie liczę na zmiany.

                        Nina (2l. i 9m.)

                        • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                          Postaraj się jednak stawiać na swoim, ale unikaj awantur, żeby nie denerwować dziecka.

                          Ania

                          • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                            naprawde Cie podziwiam. To jest nie samowite co Ty znosisz na codzien, ja tez to znam bardzo dobrze ale na szczescie nie mieszkam z rodzicami i jestem w stanie najdluzej tydzien ich zniesc bo pozniej robi sie bardzo nie milo:) ale ze Ty do tego czasu nie zwariowalas to naprawde jestes niezla. Poradze Ci tylko zyj ta nadzieja ze juz jestes blizej niz dalej od swojej wolnosci:) a Coreczce powiedz kogo ma sluchac i wyjasnij dlaczego. Powodzenia

                            • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                              Monia, rozumiem Waszą sytuację, u nas podobnie choć nie tak drastycznie i ostatnio jakby się poprawiło… Ale chęć wyprowadzki na swoje jest ogromna…
                              Współczuję Ci bardzo, że musisz zmagać się z Mamy tekstami i dość dziwnym podejściem… A przecież masz prawo do własnego zdania, własnego zycia, wychowania swojego dziecka…
                              Jak rozmowa nie pomaga to innej rady niż olbrzymia dawka cierpliwości nie ma.
                              I życzę powodzenia…z całego serca…ułożenia się planów mieszkaniowych i usamodzielnienia!!

                              Beata i Maciek (11.02.2004)

                              • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                                dzięki Amberku 🙂
                                a jak tam Wasze mieszkanko? Buduje się? Kiedy będziecie się wprowadzać?

                                Nina (2l. i 9m.)

                                • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                                  Monika, przede wszystkim gratuluje tej szansy pojscia na swoje!!! Super!!!!
                                  Co do mamy… no cóż… nie daj sie. WIem ze to trudne, ale staraj sie nie poddawac i bronic swoich decyzji. W koncu Ninka to Wasza córka i to Wy odpowieadacie za jej wychowanie. Nie dawaj za siebie decydowac.

                                  Ula i Emilka (2 10/12)

                                  • Re: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                                    dzieki za gratulacje – mam ogromna nadzieję że wszystko się uda więc kciuki będa potrzebne.

                                    Nina (2l. i 9m.)

                                    Znasz odpowiedź na pytanie: smęcę – czyli minusy wspólnego mieszkania :/

                                    Dodaj komentarz

                                    Mozarella w ciąży

                                    Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                    Czytaj dalej →

                                    Ile kosztuje żłobek?

                                    Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                    Czytaj dalej →

                                    Dziewczyny po cc – dreny

                                    Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                    Czytaj dalej →

                                    Meskie imie miedzynarodowe.

                                    Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                    Czytaj dalej →

                                    Wielotorbielowatość nerek

                                    W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                    Czytaj dalej →

                                    Ruchome kolano

                                    Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                    Czytaj dalej →
                                    Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                    Logo
                                    Enable registration in settings - general