Smutno mi……

Ja tez muszę się wygadać. Uwaga będzie dziękuję tym które wytrwaj a do końca.

Tak więc od początku. Dawno nie pisałam nowych postów, bo stwierdziłam, że zgodnie z wieloma zaleceniami luz i próby. Nic z tego jednak nie wychodzi. Ogromny stres w parcy. Reorganizacja, a za nią masę problemów nieporozumień i coraz większy stres. Wreszcie znalazłam na to radę zaczęłam gorączkowo szukać pracy, ale jak wiecie wszystkie nie jest z tym łatwo. Jednak dylemat się pojawiam, czy naprawdę zmieniać, a jak będę w ciąży? Co wtedy? Czułabym się bardzo źle, podpisując umowę z nowym pracodawcą a po miesiącu czy 2 powiedzieć mu, jestem w ciąży? I tu zaczyna się kolejny problem. Po styczniowym zabiegu (puste jajo – 12 tygodni), leczenie bakterii ureoplasma u mnie i męża, potem badania, odczekać, antybiotyki, u mnie w porządku, u niego jest dalej, kolejny antybiotyk, “post”, witaminy badania, w maju OK możemy próbować. Niestety próby spełzły na niczym. W sierpniu zrobiłam wszystkie możliwe badania, hormony, toxo itd, mąż badanie nasienia na ureaplasmę i inne bakterie. Tej pierwszej brak ale dla odmiany e.coli nie za wiele ale do leczenia. Diagnoza- trzeba wyleczyć żeby nie mial problemów i co antybiotyk. Do tego zrobił morgfologię nasienia. Lekarz stwierdził, że nie jet najgorzej, może nie the best ale nie tragedia. Diagnoza: po antybiotyku próbować. Przestałam mierzyć temperaturę, robic testy ovu i wszystkie inne kombinacje. Pojechalismy na kilka dni nad morze – wg. moich wyliczeń w okolicach ovu. Naprawdę mieliśmy kilka wspaniałych dni. Kochaliśmy się (‘Luz” – wg. moich wyliczeń kilka dni przed ovu, w trakcie i po). Po powrocie jeszcze kilka razy tak przed małpą. I znów nadzieja, małpa się spóxniła, żadnego bólu brzucha nic i tu nagle dzisiaj rano – dzień dobry na czerwono. wszystkie nadzieje spłynęły. Nie ukrywam, że trochę liczyłma na to, że ciąża rozwiąże moje problemy w pracy. Zrobiliśmy remont mieszkania, budujemy dom, żeby stworzyć naszemu dziecku jak najlepsze warunki, a tu ciągle niz z tego nie wychodzi. Tak żeby pogłebić jeszcze moje fatalne samopoczucie, obejrzałam dzisiaj wiadomości i ledwo wyszłam do pracy, bo oczywiście była mowa o 3 noworodkach topionych przez matkę. Moja siła się skończyła. Nie skutkuje metoda luzu, nie skutkuje metoda co druci dzień. Czy ktoś ma jszcze jakąś inną???? Sorry, trochę się rozkleiłam, ale muszę Wam powiedzieć, że opadły mnie jakieś dziwne myśli i zupełnie nie mogę sobie dać rady. Wiem, że człowiek może wiele wytrzymać ale ja chyba już zbliżyłam się mocno do granicy.

Pozdrawiam Was wszystkie i chyba to ja zostanę na tym forum na zawsze, a może przeniosę się na niepłodność, Sama już nie wiem co robiuć

Iwona

19 odpowiedzi na pytanie: Smutno mi……

anusia25 Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Trudno mi jest Ciebie pocieszyć, bo słowa sa tylko puste.
U mnie jest to samo, te same problemy w pracy na które ciąża okazałaby się najlepszym rozwiązaniem.
A tu nic. Same trudności. Dodatkowo złe wyniki chłopaczków.
Co robić? Oczywiście załamać się, jak zresztą zwykle robiłam. Płaczę i bucze po katach.
Ale…. to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie!
Trzeba uwierzyć, że kiedyś nam się uda.
Wiem, ze to trudne, ale nie mozna się poddawać 🙂

Pozdrawiam Ciebie serdecznie

Ania

iwi78 Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Iwonko kochana!
głowa do góry – to po pierwsze….
Musi być dobrze i musi się udać nie wiemy tylko kiedy…
Pomyśl że nie jesteś sama z takimi czy innymi problemami – każda z nas przez to przechodzi i kiedyś przejdzie i wierzę w to mocno że każda z nas doniesie nam w końcu radosną wiadomość o fasolkach 🙂
Ja też od wczoraj walczę z małpą, umowa o prace kończy mi się z końcem roku więc jak tak dalej pójdze to nawet na przedłużenie w związku z 12 tygodniem się nie załapię – ale się nie poddaję !!!!!
Trzymam za Ciebie mocno kciuki – ja przyjmuję taktykę że nie myśle już że fasolka ma być tu i teraz jak będzie to dobrze a jak później to widocznie tak ma być.
W końcu najważniejsze że masz wspaniałego mężczyznę któego kochasz i który Cię kocha !!!!!!!!
Czasem wydaje mi się że każda z nas o tym zapomina…jesteśmy przecież szczęściarami że spotkałyśmy Miłość naszego życia – pomyśl innym nawet to się nie udało….

[Zobacz stronę]

wronka Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Bardzo bym Cie chciała pocieszuć ale na prawdę nie wiem jak. Po prostu jestem z Tobą myślami i wierzę że wkrótce zostanie Ci to wszystko wynagrodzone i uda się !!!!!!!! Trzymam kciuki @@ Zobaczysz uda się ! Wystarczy mocno w to wierzyć !!!!!! I proszę Cię nie smuc się więcej
Buziaczki

Magda

irulcia Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Jesli chodzi o prace mam identyczny dylemat 🙁 obecna robi sie nie do zniesienia najchetniej porzucilabym ja z dnia na dzien gdybym miala cos innego ! a ze nie mam wiec wysylam maile….. faksy puszczam i jakos zero odzewu 🙁
i tez sie zastanwiam czy jest sens zmieniac skoro planuje dzidzie. Ale gyby sie jednak trafilo cos super fajnego to nie zastanawialbym sie chyba bo na ta ciaze to sobie mozna czekac i czekac nie wiadomo ile.
Tez mi smutno Iwonko i z mezem ostatnio do tego nie ciekawie 🙁 juz sama nie wiem co myslec
lacze sie z Toba w bolu 🙁

[Zobacz stronę]

ikamona Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Iwonko
wrazliwosc jest cudowna a rzeczywistosc zbyt szorstka. moja sytuacja w pracy jest podobna, stres mnie kroi na kawaleczki. Podobnie jak Ty od jakiegos czasu marze o jej zmianie ale pojawiaja sie mysli ze nie jest to lojalne wobec nowego pracodawcy. I mysle tak o tym i mysle. i mowie STOP. NAJWAZNIEJSZY JEST DZIDZIUS a nie nowy pracodawca, to straszne ze w Polsce jest taki a nie inny oddzwiek i presja dt. kobiet w ciazy, to jest okrutne, tylko sie o tym nie mowi.

pomysl o sobie a ja obiecuje tez pomysle o sobie. Tak czuje ze jest to istotne. Takie myslenie o pracodawcy moze podswiadomie wywolywac ‘blokade’. Badzmy lojalne wobec naszych fasolek

Zabrzmialo to wszystko troche patetycznie ale mysle ze sprawa warta slonca. usciski

Monika

dada Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

ech… ja nawet zrezygnowalam z pracy na rzecz wlasnej dzialalnosci, zeby sie wyciszyc i uspokoic…. i kicha… spokojna to jestem, ale….
daj zyciu plynac swoja sciezka….
a z doswiadczen dosc tragicznych mojej znajomej – nie stawiaj wszystkiego na dziecko, mysl tez o sobie – praca, maz, przyjaciele… ona tak zaplanowala – rzucila prace, remont domu i potem…. kilka poronien… sama rozumiesz
Nie ukrywam, ta historia dala mi do myslenia…

sciskam Cie bardzo mocno, nie trac nadziei ale sie w niej nie zatracaj

dada
[Zobacz stronę]

iwonaj Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Dzięki. Jak znajdziesz jakieś lekarstwo na wyjście z tego marazmu to daj znać

Iwona

riiba Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Kochanie, mam dokładnie te same myśli, u nas @ od wczoraj. Jeszcze w dodatku mój Mąż tak się tym przejął i tymi okropnymi wiadomościami na TV, że zasłabł… Na szczęście chyba to rzeczywiście nerwy? ale tylko czy aż nerwy??
Doskonale Cię rozumiem, co czujesz, mam te same myśli…z tym, że po wczorajszym dniu my naprawdę musimy wrzucić na luz, zwyczajnie nie ma co niszczyć sobie zdrowia, dziecko potrzebować będzie przecież zdrowych rodziców.
Mocno Cię ściskam.

riiba

iwonaj Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Wielkie dzięki, ale czy masz jakiś pomysł na to jak tak naprawdę wrzucić na luz? w moim przypadku to chyba niemożliwe, bo im bardziej sobie tłumaczę, że będę w ciąży jak przyjdzie na to czas, tym bardziej i dokliwiej odczuwam porażkę, przy przyjściu kolejnej @.

Iwona

ami7 Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

iwonkoj,
nie martw się tak bardzo o nowego pracodawcę, tylko tyle mogę napisać. Ja znam kilku, którzy wyrzucili dziewczyny w ciąży z pracy, a tego nie powinno się robić… nie chcę pisać teraz tego co myślę o niektorych pracodawcach, wiec powiem tylko… myśl o sobie i fasolce… jeśli pracodawca będzie porządnym człowiekiem na pewno nie będzie wściekły, że ma nową pracownicę w ciąży…. pozdrawiam bardzo mocno, nie poddawaj się, niedługo się uda zobaczysz…

ami7
[Zobacz stronę]

riiba Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Hmmm, zadałaś mi dobre pytanie… Nie wiem, postaram się coś wymyśleć. Serio, wczoraj się przestraszyłam. Nie widzę sensu zabijania się z nerwów ani mnie ani mojego Męża. Nic nam z tego nie przyjdzie.
dalej będziemy się leczyć, ale na pewno nie postawię sobie żadnego terminu tak, jak do tej pory, widać u nas naprawdę nie jest ten czas…czyli w sumie nic nie powiedziałam:) ale będę się starać bardziej spokojnie do tego podchodzić…

riiba

flinka Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

IWONKO!!!!
PROSZĘ!tylko się nie załamuj,ja też czekam wciąż i czasem nie jest mi łatwo.Otóż nawet postanowiłam sobie kupić żółwia i stwierdziłąm,że jak nas przybedzie w ten sposób to i może w inny też. To tak na pocieszenie. Napisz na pryv.to pogadamy.Jesteś fajną dziewczyną i by bardzo nam cię tu brakowało. Trzymanko i uszy do góry.flinka

gosiaf Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Ty mi sie nigdzie nie przenos!! A jak juz sie upierasz to pietro wyzej do oczekujacych, my tu do innych kacikow nie puszczamy!

Gosia
[Zobacz stronę]

iwonaj Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Ja też się postaram, może choć trochę uda mi się nabrać wiatr w żagle. Wciąż jednak nie mogę pojąć czemu świat jest tak straszny?

Iwona

iwonaj Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Głupie mam pytanie. Możesz mi powiedzieć gdzie znaleźć adres na priva?

Dzięki

iwonaj Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Masz może jakąś niezawodną metodę na ciążę? Jak masz to się nie przeniosę.

Tak poważnie to dzięki za potrzymanie na duchu. Obecnie mój dół jest 5 razy większy niż wszystkie poprzednie.

Iwona

anusia25 Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Kliknij w “Autor” czyli w nick’a i następnie polecenie “Wyślij prywatną”

Ania

iwonaj Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Dzięki

kiki25 Dodane ponad rok temu,

Re: Smutno mi…

Witaj rozumiem co czujesz bo sama też nie mam za dobrego humorku, musialam przerwać starania na dwa miesiące bo walczę z bakteriami które były miedzy innymi przyczyną poronienia, nie mogę sie doczekać aż ten okres minie bo mam dość takiej bezczynności. Ale powtarzam sobie że niedługo los nam wynagrodzi te wszystkie smutki i bedą już tylko same radosne dni, w końcu kiedyś musi sie nam udać i fasolki zaskoczą nas w najmniej spodziewanym momencie!!!!!! życzę tego Tobie i nam wszystkim starającym się, pozdrawiam cieplutko!

Kasiek

Znasz odpowiedź na pytanie: Smutno mi……

Dodaj komentarz

Noworodek, niemowlę
Dawid raczkuje:))))
Od paru dni raczkuje iz każdym dniem robi to lepiej:)) Poza tym podnosi się do wstawania i trzymany za rączki przechodzi parę kroczków. nie spodziewałam się tego przed 11 miesiącem,
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
wizyta u neurologa-co mam robic???
bylismy wczoraj u neurologa i prawie wszystko ok tylko ze... Jasiulec nie chce ladnie podnosic glowki z pozycji na brzuszku i jak za miesiac nie bedzie poprawy to rehabilitacja. Co
Czytaj dalej