Sposób na zmęczenie rodzicielstwem

Czy sa jakieś mamy zmęczone rodzicielstwem? To chyba dobre określenie stanu, w jakim się obecnie znajduję. Każdy dzień to dla mnie pogoń za czasem, żeby ze wszystkim zdążyc. Rano pobudka, szykowanie dzieci do szkoły, przedszkola, babci, odwóz dzieci, potem praca (roboty po pachy). Potem w południe po jedno dziecko do szkoły i zabieram ją do pracy, potem o 14.30 drugie dziecko odbieram z przedszkola, nastepnie jadę po trzecie do babci. Potem zakupy, powrót do domu, sprzątanie, pranie, szykowanie kolacji, usypianie i…padam na pysk razem z nimi o 20. Wstaje o 3-4 w nocy, żeby nadrobic pracę (własny biznes). I tak w kółko i tak co dzień. Raz w tyg. dzieci moje tzn. 2 starszych zabiera teściowa.
Jestem zmęczona, wypalona i robię te wszystkie czynności mechanicznie – nie wspomnę już o tym, że dzieciaki moje są uczepione mnie jak rzepy, bo jak szukam choc chwili spokoju to zawsze mni gdzieś znajdą. Do tego sie w kółko kłócą, skarżą na siebie, donoszą. HELP!!!!!

PS. Mąż jest, ale ma tyle pracy, że z całym kołowrotkiem zostałam sama. Dzisiaj zbuntowałam się i nie ide do pracy. Zostanę w domu i wypiję kawkę na ddtvn, może poczuje sie lepiej

44 odpowiedzi na pytanie: Sposób na zmęczenie rodzicielstwem

  1. Zamieszczone przez gonia2329
    Czy sa jakieś mamy zmęczone rodzicielstwem? To chyba dobre określenie stanu, w jakim się obecnie znajduję. Każdy dzień to dla mnie pogoń za czasem, żeby ze wszystkim zdążyc. Rano pobudka, szykowanie dzieci do szkoły, przedszkola, babci, odwóz dzieci, potem praca (roboty po pachy). Potem w południe po jedno dziecko do szkoły i zabieram ją do pracy, potem o 14.30 drugie dziecko odbieram z przedszkola, nastepnie jadę po trzecie do babci. Potem zakupy, powrót do domu, sprzątanie, pranie, szykowanie kolacji, usypianie i…padam na pysk razem z nimi o 20. Wstaje o 3-4 w nocy, żeby nadrobic pracę (własny biznes). I tak w kółko i tak co dzień. Raz w tyg. dzieci moje tzn. 2 starszych zabiera teściowa.
    Jestem zmęczona, wypalona i robię te wszystkie czynności mechanicznie – nie wspomnę już o tym, że dzieciaki moje są uczepione mnie jak rzepy, bo jak szukam choc chwili spokoju to zawsze mni gdzieś znajdą. Do tego sie w kółko kłócą, skarżą na siebie, donoszą. HELP!!!!!

    PS. Mąż jest, ale ma tyle pracy, że z całym kołowrotkiem zostałam sama. Dzisiaj zbuntowałam się i nie ide do pracy. Zostanę w domu i wypiję kawkę na ddtvn, może poczuje sie lepiej

    • ja czasami juz też nie wyrabiam i szału dostaję

      • Jeszcze się dobiłam, jak przeczytałam artykuł na stronie głównej DI o mamach, które prowadzą biznes i wychowują 4-5 dzieci i jeszcze mają kupę czasu na własne hobby. To ja jakaś beznadziejna w tym wszystkim jestem…

        • Zamieszczone przez gonia2329
          Czy sa jakieś mamy zmęczone rodzicielstwem? To chyba dobre określenie stanu, w jakim się obecnie znajduję. Każdy dzień to dla mnie pogoń za czasem, żeby ze wszystkim zdążyc. Rano pobudka, szykowanie dzieci do szkoły, przedszkola, babci, odwóz dzieci, potem praca (roboty po pachy). Potem w południe po jedno dziecko do szkoły i zabieram ją do pracy, potem o 14.30 drugie dziecko odbieram z przedszkola, nastepnie jadę po trzecie do babci. Potem zakupy, powrót do domu, sprzątanie, pranie, szykowanie kolacji, usypianie i…padam na pysk razem z nimi o 20. Wstaje o 3-4 w nocy, żeby nadrobic pracę (własny biznes). I tak w kółko i tak co dzień. Raz w tyg. dzieci moje tzn. 2 starszych zabiera teściowa.
          Jestem zmęczona, wypalona i robię te wszystkie czynności mechanicznie – nie wspomnę już o tym, że dzieciaki moje są uczepione mnie jak rzepy, bo jak szukam choc chwili spokoju to zawsze mni gdzieś znajdą. Do tego sie w kółko kłócą, skarżą na siebie, donoszą. HELP!!!!!

          PS. Mąż jest, ale ma tyle pracy, że z całym kołowrotkiem zostałam sama. Dzisiaj zbuntowałam się i nie ide do pracy. Zostanę w domu i wypiję kawkę na ddtvn, może poczuje sie lepiej

          hhhmmmm mam troche podobnie, dzień jak co dzień i tak mijają tygodnie, młody budzi się ze 2-3 razy w nocy, rano starszak ma 1000 problemów z wyjściem do przedszkola ( to nie to mi dałaś do ubrania, to nie takie śniadanie, a to nie bede mył zębów itd. itp. ) do tego jak młody sie obudzi to wisi na mnie i ubieram się z nim na rękach, po południu tez zawsze coś. Dore choć to że małżu posprząta dom czy zajmie sie starszakiem, jak nie ma maratonu w pracy. Ja to myśle że to tez ta zima na nas tak wpływa, nic sie nie chche, zimno, brudno i słonca brak, dzieciaki sie kiszą w domu. Ja już zakupiłam witamin, poszłam sobie na solarium i wyjeżdżamy z mężem na weekend z okazji dnia kobiet, myśle że się trochę podładuję

          • Zamieszczone przez gonia2329
            Jeszcze się dobiłam, jak przeczytałam artykuł na stronie głównej DI o mamach, które prowadzą biznes i wychowują 4-5 dzieci i jeszcze mają kupę czasu na własne hobby. To ja jakaś beznadziejna w tym wszystkim jestem…

            to ja chyba też, bo ja mam dwójkę dzieci, praca państwowa, przed 15 -sta jestem w domu a i tak się nie wyrabiam i ciągle mi czasu brakuje

            • Zamieszczone przez gonia2329
              Jeszcze się dobiłam, jak przeczytałam artykuł na stronie głównej DI o mamach, które prowadzą biznes i wychowują 4-5 dzieci i jeszcze mają kupę czasu na własne hobby. To ja jakaś beznadziejna w tym wszystkim jestem…

              nie jesteś…
              już jak byłam w połowie Twojego pierwszego posta mialam spytać o męza, ale potem doczytałam PS. i wcale mi to nie dało zadowalającej odpowiedzi.
              wg. mnie obowiązki co do dzieci i domu macie wspólne, powinniście je dzielić.
              własnie tak, zebyś miała czas choć raz, dwa razy w tygodniu wyjść na kawe, z domu, żeby odetchnąc. wóz albo przewóz. musisz sprawe omówić z chłopem w domu i przekonać go, że rodzina i dom do ogarnięcia to nie tylko Twoja sprawa.

              gdyby moj mąz mi nie pomagał w domu i się nie zajował dzieciakami to bym oszalała z wrażenia.

              • Zamieszczone przez gonia2329
                Jeszcze się dobiłam, jak przeczytałam artykuł na stronie głównej DI o mamach, które prowadzą biznes i wychowują 4-5 dzieci i jeszcze mają kupę czasu na własne hobby. To ja jakaś beznadziejna w tym wszystkim jestem…

                kochana nie dołuj się jeszcze bardziej
                te mamy to pewnie mają pomoc domową lub opiekunkę do dzieci i nie robią wszystkiego same

                • Zamieszczone przez gonia2329
                  Jeszcze się dobiłam, jak przeczytałam artykuł na stronie głównej DI o mamach, które prowadzą biznes i wychowują 4-5 dzieci i jeszcze mają kupę czasu na własne hobby. To ja jakaś beznadziejna w tym wszystkim jestem…

                  Tak….
                  Pewnie ze wszystkim można dać sobie rade jak….

                  Rano TY się szykujesz do pracy
                  A w tym czasie niania szykuje śniadanie dla dzieci
                  Ty jesz śniadanie
                  Niania ubiera dzieci
                  Ty się ubierasz
                  Pani do sprzątania ładuje brudne ciuchy do pralki
                  Ty idziesz do pracy szczęśliwa, wycałowałaś dzieci, każdemu powiedziałaś coś miłego, zostawiłaś dobrze opłacana nianie z dziećmi, panią do sprzątania z bałaganem i wiesz ze starsza pani która codziennie za niewielka oplata gotuje pyszny obiadek twoim dzieciom przyjdzie za godzinę.
                  Spokojnie idziesz do pracy…. zarobisz na to wszystko….

                  Wracasz z pracy zmęczona?
                  To nic.
                  Teraz siadasz na kanapie, dzieci już zjadły obiadek, Ty zjadałaś kolacje z klientem w ramach biznesu, wiec spokojnie masz czas na zabawę z dziećmi. Opowiecie sobie co robiliście cały dzień, dzieci pokażą Ci nowe rysunki, zaśpiewają nowa piosenkę z p-la…

                  Zyc nie umierać…

                  Teraz możesz się wypowiedzieć w wywiadzie jak fajnie jest byc matka 4-5 dzieci i prowadzić własny biznes…

                  • Zamieszczone przez gonia2329
                    Czy sa jakieś mamy zmęczone rodzicielstwem? To chyba dobre określenie stanu, w jakim się obecnie znajduję. Każdy dzień to dla mnie pogoń za czasem, żeby ze wszystkim zdążyc. Rano pobudka, szykowanie dzieci do szkoły, przedszkola, babci, odwóz dzieci, potem praca (roboty po pachy). Potem w południe po jedno dziecko do szkoły i zabieram ją do pracy, potem o 14.30 drugie dziecko odbieram z przedszkola, nastepnie jadę po trzecie do babci. Potem zakupy, powrót do domu, sprzątanie, pranie, szykowanie kolacji, usypianie i…padam na pysk razem z nimi o 20. Wstaje o 3-4 w nocy, żeby nadrobic pracę (własny biznes). I tak w kółko i tak co dzień. Raz w tyg. dzieci moje tzn. 2 starszych zabiera teściowa.
                    Jestem zmęczona, wypalona i robię te wszystkie czynności mechanicznie – nie wspomnę już o tym, że dzieciaki moje są uczepione mnie jak rzepy, bo jak szukam choc chwili spokoju to zawsze mni gdzieś znajdą. Do tego sie w kółko kłócą, skarżą na siebie, donoszą. HELP!!!!!

                    PS. Mąż jest, ale ma tyle pracy, że z całym kołowrotkiem zostałam sama. Dzisiaj zbuntowałam się i nie ide do pracy. Zostanę w domu i wypiję kawkę na ddtvn, może poczuje sie lepiej

                    Strasznie Ci współczuje, ja bym tak nie mogła zyć.
                    Podziwiam.
                    Ja przy jednym dziecku nie odczuwam zmęczenia.
                    Śpię po 9 godzin dziennie, wszystko na spokojnie robię.

                    Życzę wytrwałości

                    • Zamieszczone przez Edysia
                      Strasznie Ci współczuje, ja bym tak nie mogła zyć.
                      Podziwiam.
                      Ja przy jednym dziecku nie odczuwam zmęczenia.
                      Śpię po 9 godzin dziennie, wszystko na spokojnie robię.

                      Życzę wytrwałości

                      Ty to potrafisz pocieszyć i podnieść na duchu

                      • Zamieszczone przez sole
                        Tak….
                        Pewnie ze wszystkim można dać sobie rade jak….

                        Rano TY się szykujesz do pracy
                        A w tym czasie niania szykuje śniadanie dla dzieci
                        Ty jesz śniadanie
                        Niania ubiera dzieci
                        Ty się ubierasz
                        Pani do sprzątania ładuje brudne ciuchy do pralki
                        Ty idziesz do pracy szczęśliwa, wycałowałaś dzieci, każdemu powiedziałaś coś miłego, zostawiłaś dobrze opłacana nianie z dziećmi, panią do sprzątania z bałaganem i wiesz ze starsza pani która codziennie za niewielka oplata gotuje pyszny obiadek twoim dzieciom przyjdzie za godzinę.
                        Spokojnie idziesz do pracy…. zarobisz na to wszystko….

                        Wracasz z pracy zmęczona?
                        To nic.
                        Teraz siadasz na kanapie, dzieci już zjadły obiadek, Ty zjadałaś kolacje z klientem w ramach biznesu, wiec spokojnie masz czas na zabawę z dziećmi. Opowiecie sobie co robiliście cały dzień, dzieci pokażą Ci nowe rysunki, zaśpiewają nowa piosenkę z p-la…

                        Zyc nie umierać…

                        Teraz możesz się wypowiedzieć w wywiadzie jak fajnie jest byc matka 4-5 dzieci i prowadzić własny biznes…

                        oooo właśnie, mam taką koleżankę, z tym małym wyjątkiem że ona siedzi w domu, a mąż zarabia no to wszystko, którego nigdy w domu nie ma…, która dzwoni i opowiada jka wspaniale jest mieć 3 dzieci i myśli o 4, a na imprezie po kilku drinkach płacze i żali sie jak to dzieci nie maja z nią kontaku i nianie uważają za matke…..

                        • Zamieszczone przez Edysia

                          Ja przy jednym dziecku nie odczuwam zmęczenia.
                          Śpię po 9 godzin dziennie, wszystko na spokojnie robię.

                          ja przy dwójce mam podobnie;)

                          • Zamieszczone przez bruni
                            ja przy dwójce mam podobnie;)

                            nie zachęcaj Edysi :Nie nie:

                            • Zamieszczone przez Edysia
                              Strasznie Ci współczuje, ja bym tak nie mogła zyć.
                              Podziwiam.
                              Ja przy jednym dziecku nie odczuwam zmęczenia.
                              Śpię po 9 godzin dziennie, wszystko na spokojnie robię.

                              Życzę wytrwałości

                              No tak, ale przecież myśałaś o adopcji.

                              A wtedy to jeszcze byłoby Ci trudniej niż autorce

                                • Zamieszczone przez Asik.
                                  Ty to potrafisz pocieszyć i podnieść na duchu

                                  Wyjęłaś mi to stwierdzenie z ust… No tak, jak ja bym została z jednym dzieckiem, zwłaszcza 6-letnim, to też pewnie bym była wyspana, radosna i gotowa na wszystko.

                                  • Zamieszczone przez gonia2329
                                    Czy sa jakieś mamy zmęczone rodzicielstwem? To chyba dobre określenie stanu, w jakim się obecnie znajduję. Każdy dzień to dla mnie pogoń za czasem, żeby ze wszystkim zdążyc. Rano pobudka, szykowanie dzieci do szkoły, przedszkola, babci, odwóz dzieci, potem praca (roboty po pachy). Potem w południe po jedno dziecko do szkoły i zabieram ją do pracy, potem o 14.30 drugie dziecko odbieram z przedszkola, nastepnie jadę po trzecie do babci. Potem zakupy, powrót do domu, sprzątanie, pranie, szykowanie kolacji, usypianie i…padam na pysk razem z nimi o 20. Wstaje o 3-4 w nocy, żeby nadrobic pracę (własny biznes). I tak w kółko i tak co dzień. Raz w tyg. dzieci moje tzn. 2 starszych zabiera teściowa.
                                    Jestem zmęczona, wypalona i robię te wszystkie czynności mechanicznie – nie wspomnę już o tym, że dzieciaki moje są uczepione mnie jak rzepy, bo jak szukam choc chwili spokoju to zawsze mni gdzieś znajdą. Do tego sie w kółko kłócą, skarżą na siebie, donoszą. HELP!!!!!

                                    PS. Mąż jest, ale ma tyle pracy, że z całym kołowrotkiem zostałam sama. Dzisiaj zbuntowałam się i nie ide do pracy. Zostanę w domu i wypiję kawkę na ddtvn, może poczuje sie lepiej

                                    Bosz…. jakbym czytała o sobie!
                                    Doskonale Cię rozumiem
                                    Ja mam identycznie, tyle, że jedno dziecko – Twoje środkowe mniej – rano kursowanie – przedszkole, niańka, praca, druga praca, przedszkole, niańka, dom i kołowrotek od nowa – wstawanie o 4 rano zeby się przygotowac do pracy, weekend w sobotę druga praca
                                    Małz mój w mundurówce- szkolenia itd, tez czesto jestrem z tym sama
                                    Też padam na pysk ze zmecznia, teraz jak młoda chora ze zmatwienia, z wyrzutów sumienia, że czasami narwowo nie wytrzymuje i się dostaje głównie starszakowi, że w pracy czasami robię na ostatnią chwilę, że w domu burdel, bo jak jedno miejsce posprzatam to w drugim góra rośnie itd… marzę aby ten kołowrotek się zatrzymał….Znajomi się obrażają bo na nic czasu nie mam, a jak mam to nie mam siły…

                                    Przepraszam, ze Twojego posta wykorzystałam do swoich żalów
                                    Doskonale Cię rozumiem…

                                    • Zamieszczone przez bruni
                                      nie jesteś…
                                      już jak byłam w połowie Twojego pierwszego posta mialam spytać o męza, ale potem doczytałam PS. i wcale mi to nie dało zadowalającej odpowiedzi.
                                      wg. mnie obowiązki co do dzieci i domu macie wspólne, powinniście je dzielić.
                                      własnie tak, zebyś miała czas choć raz, dwa razy w tygodniu wyjść na kawe, z domu, żeby odetchnąc. wóz albo przewóz. musisz sprawe omówić z chłopem w domu i przekonać go, że rodzina i dom do ogarnięcia to nie tylko Twoja sprawa.

                                      gdyby moj mąz mi nie pomagał w domu i się nie zajował dzieciakami to bym oszalała z wrażenia.

                                      Mąż sam z siebie nie czuje bluesa z pomocą w domu, ale jak mu powiem i pokaże ręka to nie ma problemu i zrobi. I ja tak robię tylko, że tej roboty jest tak dużo albo ja jestem tak niezorganizowana, że to nie wystarcza…. Z wyjściem gdzieś poza dom nie ma problemu i wychodzę nawet na cały dzień. Ale ogrom robót domowych, które w tym czasie powinnam wykonac mnie przytłacza i zabija przyjemnośc. Moje wypalenie polega na tym, że fajnie mi jest poza domem, na zakupach, u koleżanek, u fryzjera itp. Ale po powrocie do domu nie jestem pełna energii tylko już od progu czuje się jak w jakimś obozie pracy. Ciągle nie ogarniam wszystkiego, ciągle na coś brakuje mi czasu. Jeszcze ta zima…

                                      • Zamieszczone przez ciapa
                                        Bosz…. jakbym czytała o sobie!
                                        Doskonale Cię rozumiem
                                        Ja mam identycznie, tyle, że jedno dziecko – Twoje środkowe mniej – rano kursowanie – przedszkole, niańka, praca, druga praca, przedszkole, niańka, dom i kołowrotek od nowa – wstawanie o 4 rano zeby się przygotowac do pracy, weekend w sobotę druga praca
                                        Małz mój w mundurówce- szkolenia itd, tez czesto jestrem z tym sama
                                        Też padam na pysk ze zmecznia, teraz jak młoda chora ze zmatwienia, z wyrzutów sumienia, że czasami narwowo nie wytrzymuje i się dostaje głównie starszakowi, że w pracy czasami robię na ostatnią chwilę, że w domu burdel, bo jak jedno miejsce posprzatam to w drugim góra rośnie itd… marzę aby ten kołowrotek się zatrzymał….Znajomi się obrażają bo na nic czasu nie mam, a jak mam to nie mam siły…

                                        Przepraszam, ze Twojego posta wykorzystałam do swoich żalów
                                        Doskonale Cię rozumiem…

                                        Mocno Cię przytulam. Tak dobrze to rozumiem… Te prace domowe są tak czasochłonne – najpierw załadowa do pralki, potem rozwiesic, z suszarki do kubła z prasowaniem – i dla mnie na tym koniec, dopóki z kubła nie wystaje. Potem pochowac do szafek i zaraz znowu te ciuchy sa w obrocie. Jeszcze wiecej czasu zajmują zakupy – ostatnio obliczyłam, że 6 razy przerzucam te sam produkty!!! (a półki do kosza, z kosza na kasę, za kasy do kosza, z kosza do bagażnika, z bagażnika do domu, w domu znowu na półki!!!)

                                        • Zamieszczone przez gonia2329
                                          Czy sa jakieś mamy zmęczone rodzicielstwem? To chyba dobre określenie stanu, w jakim się obecnie znajduję. Każdy dzień to dla mnie pogoń za czasem, żeby ze wszystkim zdążyc. Rano pobudka, szykowanie dzieci do szkoły, przedszkola, babci, odwóz dzieci, potem praca (roboty po pachy). Potem w południe po jedno dziecko do szkoły i zabieram ją do pracy, potem o 14.30 drugie dziecko odbieram z przedszkola, nastepnie jadę po trzecie do babci. Potem zakupy, powrót do domu, sprzątanie, pranie, szykowanie kolacji, usypianie i…padam na pysk razem z nimi o 20. Wstaje o 3-4 w nocy, żeby nadrobic pracę (własny biznes). I tak w kółko i tak co dzień. Raz w tyg. dzieci moje tzn. 2 starszych zabiera teściowa.
                                          Jestem zmęczona, wypalona i robię te wszystkie czynności mechanicznie – nie wspomnę już o tym, że dzieciaki moje są uczepione mnie jak rzepy, bo jak szukam choc chwili spokoju to zawsze mni gdzieś znajdą. Do tego sie w kółko kłócą, skarżą na siebie, donoszą. HELP!!!!!

                                          PS. Mąż jest, ale ma tyle pracy, że z całym kołowrotkiem zostałam sama. Dzisiaj zbuntowałam się i nie ide do pracy. Zostanę w domu i wypiję kawkę na ddtvn, może poczuje sie lepiej

                                          Współczuję Ci oogromnie.
                                          Ja w sumie mam podobnie, naprawdę nie wiem skąd biorę siły, dlaczego rzadko miewam chwile załamania.

                                          W ferie wypoczęłam, takża sił trochę starczy.

                                          Genralnie uważam, że macierzyństwo czasami męczy, w każdym bądź razie jest trudniejsze niż myślałam.
                                          Trudno cokolwiek Ci doraDZIĆ, OPRÓcz tego jeszcze kilka, kilkanaście lat….

                                          i

                                          JESTEŚMY WOLNE(nie damy się wrobić we wnuki, o nie;))

                                          Znasz odpowiedź na pytanie: Sposób na zmęczenie rodzicielstwem

                                          Dodaj komentarz

                                          Mozarella w ciąży

                                          Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji.

                                          Czytaj dalej →

                                          Ile kosztuje żłobek?

                                          Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko...

                                          Czytaj dalej →

                                          Dziewczyny po cc – dreny

                                          Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała...

                                          Czytaj dalej →

                                          Meskie imie miedzynarodowe.

                                          Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to...

                                          Czytaj dalej →

                                          Wielotorbielowatość nerek

                                          W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać...

                                          Czytaj dalej →

                                          Ruchome kolano

                                          Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche...

                                          Czytaj dalej →
                                          Rodzice.pl - ciąża, poród, dziecko - poradnik dla Rodziców
                                          Logo
                                          Enable registration in settings - general